Szukaj na tym blogu

wtorek, 31 grudnia 2013

Wszystkiego dobrego moi blogowicze.

Kochani kończy się ten rok 2013.Napewno jak i u mnie tak i u was były dni zwątpienia i przygnębienia ale także dni szczęśliwe i radosne.
Życzę wam aby w tym roku 2014 spełniły się wasze marzenia te najskrytsze i te mniej ważne.
Cieszmy się życiem pamiętając o najbliższych osobach!!
Wejdźmy w ten nowy rok z optymizmem i radością.


Szampańskiej zabawy i udanego wskoku do 2014 roku życzy Ewelka.


Ostatnia recenzja książki w tym roku długo wyczekanej

Hej moi drodzy!! tak się złożyło że,udało mi się przeczytać jeszcze jedną książkę do dzisiaj a jest nią
Na pytanie o nazwisko mistrza horrorów jest tylko jedna odpowiedź: Stephen King. Autor znanych na całym świecie powieści grozy, w których bez wątpienia można dostrzec elementy literatury science-fiction, baśni czy sensacji, a z których wiele, między innymi „Lśnienie” czy „Miasteczko Salem” trafiło na duży ekran. I chociaż w swojej najnowszej powieści, „Ręce mistrza”, Stephen King nie zaskakuje specjalnie oryginalnością, to należy przyznać, że właściwie od pierwszej do ostatniej strony książki włos się na głowie czytelnika jeży.
Edgar Freemantle, właściciel firmy budowlanej, mężczyzna w średnim wieku, w wypadku na jednym z placów budowy traci prawą rękę. Na tym jednak obrażenia się nie kończą. Traci pamięć, ma rozkruszone biodro, złamaną prawą nogę i żebra oraz uszkodzone pole Broca, skutkiem czego staje się dla niego problemem formułowanie zdań. Po opuszczeniu szpitala coraz częściej miewa ataki agresji oraz wybuchy niekontrolowanego gniewu, których później nie pamięta. Dodatkowo do pasji doprowadza go ciągłe swędzenie amputowanej ręki – tak zwany ból fantomowy. Za namową swojego psychiatry, Xandera Kamena, który daje mu szmacianą lalkę Rebę - przedmiot, na którym Edgar może wyładować swoją złość – nasz bohater decyduje się zmienić otoczenie, wyjechać z Minnesoty i spędzić rok na jednej z wysp Zatoki Meksykańskiej, Dumie Key. Wynajmuje przytulny dom, który nazywa Wielkim Koralem, po czym rozpoczyna z początku krótkie, a z czasem coraz dłuższe spacery brzegiem morza. Poznaje Wiremana, mężczyznę po pięćdziesiątce, z którym natychmiast się zaprzyjaźnia, a który opiekuje się Elizabeth Eastlake, starszą już kobietą, właścicielką nieruchomości i większej części gruntów na Duma Key. Od momentu przybycia na wyspę, Edgar Freemantle odczuwa wewnętrzny przymus rysowania. Z początku są to tylko szkice zachodów słońca, jakie widział przez okna pokoju „Floryda”, jednak z czasem rysunki i obrazy zaczynają objawiać swoją tajemniczą moc. Z mroków przeszłości zaczynają rozbrzmiewać niewypowiedziane wcześniej zdania oraz wyłaniać się kontury niezamkniętych spraw.
Stephen King z właściwą sobie zręcznością buduje napięcie właściwie od pierwszych zdań powieści. I chociaż na właściwy rozwój akcji należy poczekać, to liczne wątki poboczne – w ogólnym rozrachunku nieistotne – są w takim samym, jeśli nie większym stopniu mrożące krew w żyłach. „Ręka mistrza” jest jednak mimo wszystko klasycznym horrorem z udziałem tradycyjnych „straszydeł” – małych dziewczynek, jak również istot, których czytelnik właściwie nie ma prawa się spodziewać – złowrogo uśmiechniętych żab i makabrycznego, choć pogodnego dżokeja. King doskonale posługuje się narzędziem, jakim jest język. W kulminacyjnym momencie powieści zdania są krótkie i urywane, co potęguje w czytelniku uczucie strachu.
A bać się jest czego. Szczegółowe opisy topielców, ich opuchniętych, bladych ciał, fetor rozkładających się zwłok silnie oddziałują na wyobraźnię czytelnika. Jednak fabuła powieści, która w gruncie rzeczy jest dość przewidywalna, ani nawet makabryczne wizje Edgara-malarza nie są w stanie tak bardzo przerazić, jeśli nie dołączy się jeszcze prostego, ale stymulującego wyobraźnię języka. Stephen King wplata w wypowiedzi swoich postaci język meksykański – język tragicznie zmarłej żony jednego z bohaterów, co znakomicie ubarwia dość banalne dialogi. Autor nie stroni też od wulgaryzmów, których jest w powieści całe mnóstwo. Jednak nie razi to zbytnio, wręcz przeciwnie, uwiarygodnia zachowania bohaterów, ich emocje – strach, przerażenie lub złość.Całość jest dobrym, działającym na wyobraźnię horrorem. Schemat powieści jest typowy. Bohaterowie, nie wiedząc czemu, zostają włączeni w rozgrywające się tajemnicze zdarzenia. Próbują odkryć prawdę, której cena okazuje się bardzo wysoka. Tragedie rozgrywające się na ich oczach niejednego człowieka pozbawiłyby chęci do życia, jednak bohaterowie Kinga czują na swoich ramionach ciężar powierzonej im misji, którą do końca wypełniają. „Rękę mistrza” czyta się z zapartym tchem. Nierzeczywiste, wymyślone przez autora potwory zostawiają swój ślad w podświadomości czytelnika. Doskonale opisane obrazy tworzone przez Edgara wydają się niepokojące, a często nawet przerażające. Najnowsza powieść Stephena Kinga to z pewnością profesjonalnie napisane „straszydło”, a miłośnicy tego gatunku w niedługim czasie pewnie doczekają się ekranizacji książki.

Czekałam i się doczekałam w końcu przeczytałam najlepszą książkę S.Kinga.
Gdy zaczęłam pierwszą stronę odleciałam po raz kolejny się nie zawiodłam na tym autorze.
Uwielbiam książki z nutką horroru a p.Kinga są idealne.Czytając tę książkę zastanawiałam się nad fabułą, człowiek nie mający jednej ręki tak piękne obrazy stworzył kochał własną córkę która później zrozumiała wszystko i miłość ojca.Polecam tę książke gorąco tym co uwielbiają pana Kinga.

niedziela, 29 grudnia 2013

posumowanie roku 2013

Moi kochani czas na posumowanie roku 2013
W tym roku przeczytałam 40 książek.Trochę cienko wiem ale,jak dla mnie to i tak dużo .


Ten rok zaczęłam od ,,Alefa:"Coelho Paulo.Następnie była książka,,Szeptem" Fitzpatrick Becca
Na początku lutego czytałam:,,Gra anioła" Ruiz Zafón Carlos i ,,Cień wiatru"tego samego autora
W Marcu:Trylogia ,,Proroctwo sióstr",,Krąg ognia"i ,,Strażniczka bramy", ,,Domek na plaży:"Green Jane
W Kwietniu; ,,Jutro 7"Marsden John i ,,Dziewczynka w czerwonym płaszczyku" Ligocka Roma
W Maju:A.B.C.Christie Agatha, ,,Miasteczko Salem"Kinga, ,,Trzy metry nad niebem" Moccia Federico,
W Czerwcu:,,Bardzo długie zaręczyny"  Japrisot Sebastien,,,Matka Wszystkich Lalek"  Szwaja Monika,
,,Życie jak Wino''  Krawczyk Krzysztof .
W Lipcu:,,Fikołki na trzepaku. Wspominki z podwórka i nie tylko''  Kalicińska Małgorzata, ,,Cisza" Fitzpatrick Becca, ,,Finale"' Fitzpatrick Becca
W Sierpniu: ,,Spisany na straty''  Johnson Mark, ,,Sto lat samotności "  García Márquez Gabriel.,
We Wrześniu:,,Miłość w czasach zarazy" García Márquez Gabriel ,,Kwietniowy śnieg" Pilcher Rosamunde,
,,Angielski pacjent" Ondaatje Michael,
W Październiku:,,Kryształowy Anioł"Katarzyna Grochola,,,Huston mamy problem"K.Grochola, ,,Pokonać samotność"Palmer Diana, ,,List w butelce"Nicholas Sparks, ,,Woda dla słoni"Gruen Sara,
W Listopadzie:,,Zapomniany ogród" Morton Kate, ,,Zapomniane"Patrick Cat ,                                    ,,Zaopiekuj się mną"Koomson Dorothy
W Grudniu: ,,Kroniki Ellie. Wojna się skończyła, walka wciąż trwa"Marsden John, ,,Kroniki Ellie.2: Nieuleczalna",Kroniki Ellie 3. Przyciągając burze,,, Ogród Kamili" Michalak Katarzyna.

A obecnie czytam ,,Ręka Mistrza"S.Kinga,mam nadzieje że,do końca roku skończę.
Oto cała moja kolekcja przeczytana z tego roku.







Moje książki moja kolekcja

Wzięła mnie ochota pokazać wam moje prywatne książki jest ich kilka gdyż,ciocia pożyczyła kilka odemnie ale te co wam pokaże też są ciekawe.

Jest ich jeszcze więcej ale są pożyczone .


Filmowo-domowo


Hej dobrze że,teraz mam więcej wolnego czasu i nadrabiam zaległości w oglądaniu filmów z moją mamą.
Zawsze razem oglądamy filmy,uwielbiam siedzieć do późna w nocy i oglądać ciekawe filmy.Ostatnio padło na stary film ale ja go oglądałam kilka lat temu ale,nadal go lubię .
Oto jego recenzja
Claire i Michael są szczęśliwym młodym małżeństwem. Oczekują narodzin drugiego dziecka. Mimo to nie są w stanie uniknąć dramatycznych wydarzeń. Claire, molestowana seksualnie przez swojego ginekologa, pozywa go do sądu. Lekarz popełnia samobójstwo.
Tymczasem Claire rodzi pięknego zdrowego synka, a ponieważ jest aktywna zawodowo, chce wynająć niańkę. Po odbyciu kilkudziesięciu rozmów poznaje delikatną i opiekuńczą Peyton. Postanawia ją zatrudnić. Nie wie jeszcze, jakie dramatyczne wydarzenia spowoduje ta decyzja. Jedynym, który nie wierzy w anielskość Peyton jest Solomon, upośledzony umysłowo robotnik, najlepszy przyjaciel małej Emmy.

To jedna z moich ulubionych pozycji filmowych. Z zawsze wspaniałą (moim zdaniem) Rebecą de Mornay. Świetny dramat psychologiczny z dreszczykiem. Ciekawa fabuła przedstawiona w taki sposób, że utrzymuje widza w napięciu do samego końca. Do tego całość...


Gorąco polecam oto zdjęcia z tego filmu,gdyż zwiastunu nie mogłam znaleźć
Gorąco polecam obejrzenie tego filmu!!!:)
.

piątek, 27 grudnia 2013

Kolejny wypad do biblioteki i nowe nabytki

Hej ostatnio przez dwa miesiące przez przypadek wpadam do biblioteki i także i dzisiaj był nieplanowany spacerek,ponieważ moja siostra potrzebowała informacje do pracy semestralnej na studia a ja z miłą chęcią wybrałam się z nią.
Oczywiście książki przeczytane oddałam i znalazłam kilka nowych i ciekawych książek chociaż są tylko trzy ale książki nie przeczytane z początku grudnia jeszcze są,a że ich nie pokazywałam oto one!!
Zacznijmy od strony lewej
1.Judi Picoult ,,To co zostało"
2.Michelle Richmond ,,Rok we mgle"
3.Nicholas Sparks ,,Na zakręcie"
4.Barbara Wood,,Klątwa Tęczowego węża"
5.Edwin John Wintle,,Śniadanie z Tiffany"
6.Graham Masterton,,Bonnie Winter"
7.Cathy Glass,,Skrzywdzona"
8.S.King,,Sklepik z marzeniami"
9.S.King,,Ręka mistrza"

Oto moja kolekcja do na pewno końca stycznia jak nie dłużej już od dzisiaj biorę się za solidne czytanie i jestem w trakcie czytania ,,Ręki mistrza"

Także dzisiaj mam nadzieje że,spędzę mile i długi wieczór z książką i ciepłą herbatką a wy jakie macie plany na wieczór?


środa, 25 grudnia 2013

Moje rodzinne świętowanie

Cześć Kochani!!
Jak wam mija świąteczny czas,ja wczoraj nie zdążyłam się pochwalić moimi prezentami które,dostałam pod choinkę  pierwszy to oczywiście książka
Czekałam na nią bardzo długo i jestem szczęśliwa że, ją mam.
Kolejne prezenty to oczywiście kosmetyki  i dostałam także przepiękny robiony ręcznie piękny pierścionek srebrny jest prześliczny!!
A oprócz książki i pierścionka dostałam jeszcze magiczną zakładkę do książki 
W rzeczywistości jest jeszcze bardziej piękniejsza.:)
A u was jak tam święta, ja już wieczorem zasiądę przy książce i trochę poczytam  jeszcze raz wam życzę Wesołych świąt kochani 
Pozdrawiam cieplutko i świątecznie wasza Ewelka.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Świąteczny czas, Magiczny czas

Wigilia Bożego Narodzenia już jutro, ale ja już dzisiaj składam moim czytelnikom życzenia Dużo zdrowia i miłości niech w waszych sercach zawsze miłości gości.
Krótki wierszyk dla was mam.

Każdy z nas ma na tyle dużą dłoń,
że może z niej uczynić Betlejem
Każdy z nas ma na tyle ciepłe serce,
że może przyjąć nowo narodzoną miłość...
do tego wystarczy tylko wiara, nadzieja
a miłość przyjdzie sama.
Spędźcie te święta z najbliższą rodziną bo rodzina i ciepło rodzinnego ogniska w tych dniach są najważniejsze

A tak poza tym chciałabym się pochwalić moją tegoroczną choinką piękna prawda?


Wesołych świąt kochani i dużo dużo miłości oraz wyczekanych i upragnionych prezentów pod choinką.
Życzę wam aby każdy wasz przeżyty dzień był tym najwspanialszym i żebyście nigdy nie tracili wiary w siebie,bo wiara dodaje skrzydeł i świat staje się piękniejszy.
Abyście każdego dnia potrafili pokonywać trudności dnia codziennego i iść przez życie z podniesioną głową.
Pamiętając że, życie to najcenniejszy dar i bierzmy z niego to co najważniejsze,pamiętając o wartościach i o ciepłym sercu dla innych.
Spędźcie te święta w rodzinnym gronie bo rodzina jest najważniejsza.
Wesołych świąt.



A przy okazji dziękuje wam serdecznie że,odwiedzacie mojego bloga.

niedziela, 22 grudnia 2013

To już koniec


"Przyciągając burze" to finałowa odsłona losów bohaterów bestsellerowej serii Jutro. Ellie i jej przyjaciół czeka ostateczna rozgrywka, w której stawka jest wyższa niż kiedykolwiek wcześniej. Czy ich przyjaźń przetrwa największą próbę? Czy Ellie najważniejszą bitwę będzie musiała stoczyć sama?


To ostatnia już część ,,Jutra" książki która,podbiła serce nie tylko moje ale i wielu innych ludzi na świecie,przenoszenie się w tamten świat to coś niesamowitego chcesz przeżyć wojnę tak jak Ellie i jej przyjaciele nie musisz iść na nią tylko przeczytaj wszystkie części Jutra gorąco polecam.

sobota, 21 grudnia 2013

Święta,święta tuż tuż

Jak tam u was przygotowania do świąt,u mnie już od kilku dni przygotowania są pełną parą. Choinka ubrana i prezenty kupione czyli,święta tuż,tuż.
Ja na pewno znajdę pod choinką to co kocham i o czym marzę czyli książkę. Jeszcze przed świętami co nie co napiszę ale już dzisiaj dodam obrazki świąteczne żeby, wam przypominało że święta tuż, tuż.





Mikołajkowy prezent

Niespodziewanie na Mikołaja dostałam piękny prezent oczywiście książkę,którą sobie sama wybrałam dla osoby która mi ją podarowała serdecznie dziękuje za piękny prezent uwielbiam dostawać książki.
Oto i ona!!

“Ogród Kamili” to, bez wątpienia, książka dla marzycielek. Kobiet, którym częściej zdarza się bujać w obłokach niż podejmować decyzje w realnym świecie. Czy tak da się funkcjonować na dłuższą metę? Główna bohaterka udowadnia, że jest to możliwe, ale nie można w marzeniach upatrywać jedynego sensu życia.“Ogród Kamili” to książka przede wszystkim o marzeniach będących integralną częścią życia każdego z nas. O tych, których spełnienie jeszcze przed nami i o tych, które mogą się spełnić lada moment niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ich istotę najlepiej ujęła sama autorka:„Marzenia to delikatna materia utkana z naszych snów, pragnień i wyobrażeń. Jeden gwałtowny ruch, jedno niespodziewane wydarzenie i rwą się na strzępki, które rozwiewa wiatr. Łap je! [...] W pogoni za porwanym marzeniem możesz coś utracić, możesz coś zyskać. Ruszając w taką podróż, nigdy nie wiesz, z czym wrócisz do domu. I jaka wrócisz. Musisz liczyć się z tym, że … w ogóle nie wrócisz. Ale taka jest właśnie cena marzeń.”
Kamila, lat dwadzieścia sześć, wychowywana przez siostrę matki – księgową z zamiłowania – Łucję. Kamila straciła matkę w wieku szesnastu lat, zbiegło się to w czasie z pierwszą, prawdziwą nieszczęśliwą miłością, która w osobie niejakiego Jakuba – sporo starszego od Kamili – odeszła łamiąc i depcząc serce nastolatki. Ta trauma zmieniła Kamilę, stałą się wycofana, wyalienowana, zamknęła się w swoim świecie – świecie róż, książek i pięknych starych domów. Dziewczyna marzy o wielkiej, prawdziwej miłości, jednocześnie wciąż pielęgnując uczucie do Jakuba w sercu, jak relikwię, jak ukochaną różę, której nie może, nie chce się wyrzec. Minęło dziesięć lat, dekada podczas której Kamila wiernie pisywała do Jakuba dzieląc się z nim swoimi problemami, marzeniami, bez najmniejszego odzewu z jego strony. A jakie problemy może mieć kobieta dwudziestosześcioletnia oprócz złamanego serca? Ano zwyczajne, dramatycznie prozaiczne, brak pracy, pozostawanie na cudzym utrzymaniu. Wieczna zgryzota, jak mawiała Marta Korczyńska.
Ale los zdaje się dawać jej szansę, najpierw obiecująca, cudowna praca w marketingu, początek zapowiada się świetnie – staż we Włoszech, który dla każdego normalnego człowieka byłby podejrzany, w ostatniej chwili w odruchu tchórzostwa Kamila rezygnuje. Ale los zdaje się być nieugięty, za sprawą Jakuba zsyła jej pracę marzeń, z bajecznymi zarobkami, z zamieszkaniem, służbowym autem. Z szarej myszy Kamila może stać się kobietą światową. I tutaj miałam kryzys. Miałam tak mieszane uczucia, że zastanawiałam się, co u licha kierowało Katarzyną Michalak, że poprosiła mnie o przeczytanie, przecież wie, że ja nie wierzę w takie bajki, nie wierzę w tak diametralne, cudowne odwrócenie losu. Mam nie wiele mniej  lat co Kamila, wiem co to znaczy szukać pracy, wiem jak smakuje frustrująca niesamodzielność, co to złamane serce też wiem. Czytałam, z wielką wrażliwością i nie mogłam się doczekać co dalej wszystko było jak w bajce no ale taka bajka… no nie w moim stylu. Nie, ja jestem od gorzkich książek, „Nadzieja” – TAK, „Bezdomna” Tak!, ale nie te pogodne, radosne historyjki. I myślałam, że nigdy w życiu ta książka mnie nie zachwyci. Do czasu pojawienia się Łukasza, do czasu zadzierzgnięcia się nici porozumienia, przyjaźni, do czasu gdy ziarnko miłości spadło na grunt dwóch samotnych, spragnionych uczucia serc.

Nie może to być łatwa, prosta miłość. Łukasz wie, że pomiędzy nim a Kamilą stoi wszechwładny Jakub, Jakub który ma szczególne plany co do Kamili. Kamila zaś jest rozdarta, chociaż nowe uczucie kiełkuje w niej szybko. Miłość która się rodzi jest inna, tak jak tylko może różnić się uczucie nastolatki i dorosłej kobiety, która przeżyła już swój wielki Weltschmerz, ale ani Łukasz, ani Jakub, ani co najgorsze przeznaczenie nie ułatwiają sprawy. Obiecuję – będzie się działo.

W książce tej znajdziemy jednak znacznie więcej. Wiele bowiem tutaj prawdę o potrzebie kochania, bycia z drugim człowiekiem, dojrzewaniu do tego i popełnianiu po drodze kolosalnych błędów, które jednych gubią, dla innych zaś stanowią milowy krok w walce o to, co najważniejsze. Bohaterowie są bardzo różnorodni, ale w każdym z nich mocno zakorzeniła się samotność. Znalezienie lekarstwa na nią, choć wydaje się proste, obarczone jest mnóstwem dylematów.

Przepiękna książka jestem szczęśliwa że,jest moja. Przy czytaniu tej książki czuła że ,i w moim życiu może się coś zmienić jeżeli tylko tego zapragnę. Szczerze mówiąc też mi się marzy tak piękna posiadłość jaką dostała Kamila która, swoim wdziękiem mnie wprost oczarowała idealna książka na zimowe wieczory na pewno jeszcze ją kiedyś przeczytam.Cieszę się że ją mam!!!!!!!

po długiej przerwie czas na kolejne części Jutra

Długo mnie nie było ze względu na brak internetu ale,już naprawiony i jest ok w czasie gdy nie miałam dostępu do neta nie próżnowałam,kolejne części jutra zaliczone.
Wojna się skończyła, ale walka trwa nadal.

Liczyliśmy na spokój. Ale kiedy opadł bitewny kurz okazało się, że teraz o wiele trudniej rozpoznać, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Przekonałam się też na własnej skórze, że nasze czyny przynoszą czasem konsekwencje, których nie da się przewidzieć – i którym nie jesteśmy w stanie zapobiec…
Acha. Jest jeszcze Lee. Coś się między nami wydarzyło. Coś, co zmieniło mnie na zawsze…

Książki Johna Marsdena to fenomen. Powieści o grupie nastolatków, którzy walczą z tajemniczym wrogiem atakującym Australię otrzymały kilkadziesiąt nagród w Australii, Stanach Zjednoczonych, Szwecji i Niemczech. W USA znalazły się na liście najlepszych książek dla młodzieży, a w Szwecji na pierwszym miejscu na liście książek polecanych przez nastolatków. W Polsce również stały się bestsellerami.

Jeśli staniesz do walki, możesz wygrać albo przegrać. Jeśli nie będziesz walczyć, przegrasz na pewno.
Nastoletnia Ellie i jej przyjaciele próbują poukładać swoje życie po zakończeniu wojny. Dziewczyna stara się otoczyć opieką małego, osieroconego Gavina, który zaczyna sprawiać jej coraz więcej problemów. Mimo zawartego pokoju w kraju nie jest spokojnie i marzenie o bezpiecznym domu nadal nie chce się ziścić.
Czy Ellie, która podczas wojny nieustannie ryzykowała swoim życiem, nie wykorzystała już całego limitu szczęścia? Czy pozwoli sobie wreszcie na miłość, która nieoczekiwanie na nią spłynie?

Te dwie części przeczytałam i jestem pod wrażeniem kolejną część czytam jestem w trakcie i powiem szczerze że,uwielbiam wszystkie części w tych książkach jest pokazana walka młodych ludzi o byt i poszukiwanie swojego miejsca po wojnie, najważniejsze jest to żeby przetrwać kolejna część ostatnia juz nie długo na moim blogu.

środa, 27 listopada 2013

wiersz o książkach

Jest już wieczór po kolejnych przeczytanych stronach książki,wpadła mi jedna myśl,napisać wiersz o książkach taki mój oto on!!!!!!!!


Kiedy czytam rzeczywisty świat znika, jestem tylko Ja i moja książka,która upaja i przyciąga mnie w pragnienie otworzenia i czytania jej.
Nie żąda niczego, pozwala wgłębić się w jej piękno do końca,nie oczekując nic w zamian.
Rozbudzam moją wyobraźnię która,jest gotowa na wszystko.
Dla mnie każda książka otwiera się w całości i zachęca się do czytania!
Książki to przystań spokoju, radości i miłości nie żądają niczego tylko jednego, by je czytać, by upajać się ich pięknem i podziwiać je z daleka.
Czasem się niekiedy zastanawiasz co ci ta książka daje?
Ja ci odpowiem że, przyjemnością dla mnie jest móc czytać i cieszyć się z posiadania książki, którą chcę posiadać i czytać .
Czy warte jest czytanie ?
Dla mnie jest złotem i wielką miłością wiem że ,co to przeczytam w moim sercu na zawsze zostanie!!

Wymyśliłam ten wiersz teraz, co o tym sądzicie?
Nie kiedy mam taką wenę coś napisać jakiś wiersz ale, odkąd prowadzę bloga pierwszy raz mi się to zdarzyło.
Podoba się!!
Pozdrawiam ewelka!!:) :)

wtorek, 26 listopada 2013

kolejne moje zajęcie którym się zajmuje w wolnym czasie

Oprócz czytania książek i pisania bloga,następną moją pasją jest wyszywanie krzyżykowe ,jednakże mam trochę trudności manualnych ale uwielbiam wyszywać.
Większość prac których zrobiłam niestety nie mam w domu ale, mam jedną którą, wyszyłam dla mojej kochanej mamy na dzień mamy oto ona!!!!
Nie jest to wielki obrazek ale, trochę się nad nim napracowałam gdyż moje ręce nie zawsze są posłuszne ale, jak widać udało się. 
Przy hafcie krzyżykowym się uspokajam i bardzo to lubię ale, nie bardziej niż czytać książki o co to nie!!
Co o tym sądzicie podoba wam się ?
Pozdrawiam ewelka.

Trochę sensacji nie zaszkodzi

Młoda, nieszczęśliwie zakochana kobieta siedzi kołkiem w domu, w oczekiwaniu na telefon od NIEGO. Wiadomo - zawsze dzwoni nie ten, kto ma zadzwonić. Tym razem jednak jest przynajmniej ciekawie: po pierwsze omyłkowo wydzwania przestępcza szajka, po drugie - nie do końca omyłkowo młody, przystojny lek na całe zło, czyli Ten Następny. W efekcie powstaje całkiem niezła przygoda.


Telefon od samego początku jest wyjątkowo złośliwym urządzeniem. Nawet obecnie, choć tzw. podstęp techniczny dokonał w wynalazku pana Bella zadziwiającej rewolucji, telefon nie stracił tej cechy. Albo nas nie chce w ogóle połączyć, albo łączy nas zamiast z ciocią Henią, ze sklepem ogrodniczym, itp. Oczywiście za PRL-u na odcinku telefonów było jeszcze gorzej. Jak wiadomo wtedy wszystko było w fatalnym stanie, technika też, a na dodatek o telefonii komórkowej nikt jeszcze wówczas nie słyszał. Osoba czekająca na ważną wiadomość siedzieć musiała w chałupie, jak uwiązana do aparatu, który, jasna sprawa, złośliwie milczał.
W takiej właśnie sytuacji poznajemy bohaterkę „Klina” Joannę. Biedaczka czeka z utęsknieniem na telefon od pana, w którym ulokowała swoje uczucia. Pan jest zamiejscowy, ale często bywa służbowo w Warszawie. Na początku znajomości, dzwonił natychmiast po przyjeździe i spotykał się z Joanną. Teraz, jak skądinąd wiadomo Joannie, jest w Warszawie od kilku dni, ale jakoś się nie odzywa. Widać uczucie do naszej bohaterki w nim przygasło, czego nie da się powiedzieć o emocjach targających jej duszą. W desperacji dzwoni do koleżanki prosząc by ta, pod byle pretekstem zatelefonowała do hotelu, gdzie zatrzymał się ów pan i sprawdziła, czy przebywa on w swoim pokoju. Koleżanka się wykręca i tu w rozmowę włącza się inny pan (za PRL-u takie trójkąty telefoniczne zdarzały się nagminnie) z deklaracją, że on zrealizuje to niecodzienne zlecenie Joanny. Po kilku minutach oddzwania (Joanna wcześniej podała mu swój numer) z informacją, że pan owszem przebywa w swoim pokoju i radą, by raczej wybiła go sobie z głowy, ponieważ sądząc z odgłosów, przebywa w nim nie sam, a w damskim towarzystwie. Sugeruje też, że najlepszy sposób na wybicie tego pana z głowy to metoda: klina klinem i proponuje siebie w charakterze owego klina. Joanna czuje się nieszczęśliwa i zdradzona, a pan oferujący się jako „klin” ma sympatyczny, ciepły głos, więc godzi się na spotkanie. Okazuje się, że pan ogólnie jest sympatyczny i przystojny, wykazuje przy tym wyraźne zainteresowanie Joanną, co znakomicie wpływa na jej samopoczucie. Jednak do idealnego „klina” mu daleko, spotkania wyznacza o dziwnych nocnych porach, wypada od niej nagle z obłędem w oczach, i to w połowie gry wstępnej, bo jak twierdzi przypomniał sobie o czymś bardzo ważnym. Jest tak tajemniczy, że nie chce podać nawet swego imienia, obiecując tylko, że za miesiąc, kiedy zakończy pewną bardzo ważną sprawę, wyjaśni Joannie wszystko. Ta nie byłaby sobą, gdyby nie postanowiła sama odkryć, kim jest ten tajemniczy „klin”.
Jakby tego było mało do Joanny zaczęły się jakieś dziwne telefony. Różne osoby przekazywały jej dziwne, zaszyfrowane informacje o akcji „Szkorbut”. Na dodatek pan pierwszy, obiekt jej uczuć, porzucił ją definitywnie, oświadczając bez ogródek, że związał się z inną panią. Teraz w naszą bohaterkę, po prostu diabeł wstępuje. By oderwać myśli od nieszczęścia osobistego, rozpoczyna prywatne śledztwo w sprawie akcji „Szkorbut” i w tych detektywistycznych zapędach nic i nikt nie jest jej w stanie powstrzymać. W wyniku intensywnych działań śledczych odkrywa, że dwie zagadki, które usiłowała wyjaśnić są właściwie jedną, bowiem tajemniczy „klin” jest najprawdopodobniej szefem szajki szpiegowskiej ukrytej pod kryptonimem „Szkorbut”, a przeprowadzającej nielegalne próby z aparaturą elektroakustyczną. Naładowana informacjami do „wypęku” i nie bardzo wiedząc, co z nimi zrobić, Joanna telefonuje do znajomego sprzed lat, który właśnie w takiej aparaturze się specjalizował. I dopiero tutaj, skutkiem owego telefonu, do akcji wkraczają wiadome służby. Domyślać się należy przy tym, że raczej kontrwywiad, a nie milicja.
Rozwiązanie, zaskakujące dla bohaterki, dla domyślnego czytelnika raczej takim nie jest. Zwolenników happy endów informuję, że zakończeniu książki telefon przestaje być złośliwy i Joanna doczekuje się wreszcie rozmowy z ukochanym mężczyzną. Co prawda to całkiem inny pan, niż ten na początku, ale grunt, że uczucie głębokie.


Zabawna i lekka książka  zmarłej p.Chmielewskiej która nie raz  w swoich powieściach wzrusza i śmieszy do łez ,wybrałam klina jako pierwszą książke którą przeczytałam tej autorki i nie żałuje świetnie i lekko się czyta a wątek jest ciekawy i trochę śmieszny ale mi się podobała.

niedziela, 24 listopada 2013

miłe zakończenie weekendu

Nadszedł koniec weekendu jak wam minął?
Mi nawet nie źle dzisiaj odwiedziłam mnie moja przyjaciółka która,dawno u mnie nie była.
Porozmawialiśmy trochę na różne tematy oczywiście na temat książek też weszliśmy i wymieniliśmy się upodobaniami.
A teraz właśnie będę oglądała mój serial,,To nie koniec świata"coś lekkiego i miłego.

Jutro kolejny tydzień listopada, coraz bliżej świąt i magicznego czasu który jest dla mnie odprężeniem od wszystkiego,jednak w tym czasie też będę czytać i pisać, nie ma takiej opcji a tym czasem ciekam na serial i póżniej chociaż stronkę ,,pamiętników wampirów" przeczytam a jak się nie uda to sobie odpuszczę.
Najważniejsze że spotkałam się z przyjaciółką a na deser mieliśmy pyszny kopiec kreta!!

Przepyszne ciasto uwielbiam je!!!
Tak więc to na dzisiaj koniec moich opowiadać Dobranoc kochani!

Kraina w której wszystko jest możliwe


Daisy, młoda projektantka biżuterii, wyrusza w poszukiwaniu natchnienia do Wyoming. Tam spotyka mężczyznę swego życia, farmera Jamesa Tuckera. Wkrótce zakochani pobierają się, a szczęście młodych wieńczą narodziny bliźniąt. Wydaje się, że Daisy odnalazła swoje miejsce na ziemi, swoją krainę snów. Jednak niebawem rodzinne szczęście burzy zaginięcie trzyletniego synka państwa Tuckerów. Kiy poszukiwania nie przynoszą rezultatów, zrozpaczona matka wraca do rodzinnego Connecticut, zabierając ze sobą córeczkę. Po trzynastu latach los kieruję ją do miejsca, w którym przeżyła najszczęśliwsze i najtragiczniejsze chwile swego życia. Daisy znowu uwierzy w miłość, ale czy to wystarczy by scalić rodzinę i odnaleźć szczęście...Po trzynastu latach Sage postanawia przenieść się do ojca, za którym nie przestaje tęsknić. Nieporozumienia z matką powodują, że w trudnym momencie swojego życia decyduje się opuścić Connecticut i odszukać ojca na ranczu w Wyoming.
Co skłoniło Sage do ucieczki?
Przerażona Daisy odkrywa, że Sage wybrała się w podróż na południe i prawdopodobnie kieruje się do Wyoming. Ta trudna sytuacja uświadamia jej błędy wychowawcze, jakie popełniła przez ostatnie trzynaście lat. Kobieta odrzuca wszelkie uprzedzenia i postanawia wyjechać na ranczo mając nadzieję, że tam spotka się z córką.
Przyjazd na ranczo powoduje, że wracają wspomnienia i należy wreszcie stawić czoła przeszłości...
Jak ułożą się stosunki Daisy z Jamesem? Czy Sage uda się odnaleźć ranczo i rodzinny dom? Co spotka dziewczynę w drodze? Jakie jeszcze niespodzianki czekają bohaterów?
„Kraina snów” to piękna opowieść o miłości, która zwycięża wszystko i o nadziei, która umiera ostatnia. Więzi łączące bohaterów, choć zostały zerwane przed laty, potrafią się odrodzić w obliczu wspólnego zagrożenia.

Wspaniała książka przenosząca czytelnika w świat na odległym ranczu,pozwalając udać się w krainę marzeń i szczęścia.
Książkę czytałam bardzo długo ale,nie dlatego że nie chciało mi się tylko upajałam się tą krainą i pragnęłam się w nią przenieś .Malowniczy obraz dzikiego zachodu zachęca czytelnika do spędzenia kilku chwil na przepięknym ranczu i odbyć podróż do krainy snów.


sobota, 23 listopada 2013

Czasami miłość jest naznaczona kłamstwem książkowo i filmowo

Ania – młoda i wrażliwa dziewczyna z niełatwą przeszłością. W pracy – rozmawia z kwiatami. W domu – marzy o mężczyźnie, który ją pokocha. Marcin od razu wpada jej w oko, ale czy Ania odnajdzie się w jego świecie?
Marcin - przystojny cynik lubi kosztowne rozrywki i kobiety. Na stały związek nie ma jednak ochoty. Dlaczego? Może w tłumie pięknych dziewczyn, nie potrafi dostrzec tej „jedynej”…
 Pewnego dnia życie Marcina zmienia się diametralnie. Uroczy przystojniak traci pracę, a kosztowne życie na kredyt staje się przeszłością. Szczęśliwie na horyzoncie pojawia się szansa na powrót do beztroskiego życia, ale Marcin musi znaleźć… żonę.
A co robi w naszej powieści kaktus? Cóż, Ania, która kocha kaktusy i mówi do nich po imieniu, to chyba jedyna osoba, która w Marcinie - kłamcy i cyniku, potrafi dostrzec coś dobrego… i zapragnie go zmienić. Czy wtedy kolczasty kaktus zakwitnie pięknym kwiatem?


Każda z nas kocha kwiaty ich zapach i całokształt,pięknie wyglądają na oknie i w domowym zaciszu.Nasza główna bohaterka kocha kaktusy!!Nie ma czasu na związki ale marzy o królewiczu z bajki.Przez przypadek poznaje przystojnego Marcina,którego z początku nie chce i nie ma zamiaru się z nim wiązać.



Ale jak wiadomo uczucie jest silniejsze i Ania się zakochuje w przystojnym Marcinie. Ale na początku Marcin nie złe kłamstwo które,trochę mnie irytowało chciał zdobyć Anię opowiastką o chorej cioci,niestety my kobiety nie kiedy wierzymy takim opowieścią i ulegamy. Jednak po wykryciu kłamstwa i po rozstaniu para się pogodziła i zostali razem. Jednak miłość jest silniejsza ale, warto powiedzieć NIE KŁAM KOCHANIE!! 





czwartek, 21 listopada 2013

świat Herbat

Przeważnie czytam książki przy filiżankach dobrej kawy lub herbaty dlatego w poprzednim poście dodałam kilka takich demotów.
Coś mnie ciągnie ostatnio do filiżanek i zawsze pijam coś w filiżance,ponoć tak pijają w Anglii więc dlaczego nie w Polsce pić  po królewsku a co do herbat to jakie lubicie najbardziej ja zieloną i owocową !!

A tak propo co nie co o niej opowiem
Herbata – napar przyrządzany z liści i pąków grupy roślin, nazywanych tą samą nazwą, należących do rodzaju kamelia (Camela). Rośliny te są do siebie podobne, traktowane jako odrębne gatunki lub odmiany jednego gatunku – herbaty chińskiej (Camela sinensis). Dawniej zaliczano je do rodzaju Thea, różnią się od innych kamelii zawartością substancji swoistych i kilkoma drobnymi cechami morfologicznymi[1]. W Chinach opisuje się ją znakiem 茶, który jest jednak różnie czytany w zależności od dialektu: tê – dialekt hokkien (czego odmiany są często obecne w językach zachodniej Europy) oraz chá, w dialekcie kantońskim i mandaryńskim (z odmianami tej wymowy popularnymi na wschodzie – Indie, Iran, Turcja, Rosja, Czechy). Polska nazwa herbata to zbitka pochodząca od łac. herba thea (gdzie herba oznacza po prostu „ziele” podobnie jak yerba; wariant hierba; w hiszpańskim yerba mate). Rośliny uprawiane są w wielu krajach strefy zwrotnikowej, także poza Azją, dla pączków i liści, z których po uprzednim przygotowaniu (suszenie, czasami fermentacja) przyrządza się napar.


A żeby było trochę ciekawiej rodzaje herbat
Herbata biała

Herbata produkowana na niewielką skalę głównie w Chinach. Zbiór herbaty białej odbywa się wczesną wiosną, gdy roślina budzi się ze snu zimowego. W trakcie produkcji poddawana jest tylko procesowi więdnięcia i suszenia. Chińskie herbaty uważane są za rarytas wśród herbat. Białe herbaty bywają wzbogacane smakowo owocowymi aromatami.
Herbata zielona

Herbata zielona pochodzi z tej samej rośliny co herbata czarna. Różni się ona od herbaty czarnej tylko tym, że nie została poddana procesowi fermenacji. Świeżo zebrane liście poddaje się więdnięciu, parowaniu, zwijaniu i suszeniu. W wielu regionach, wysokiej klasy zielone herbaty produkuje się jeszcze klasyczną, starożytną metodą, wykonując wszystkie czynności ręcznie. Ma ona smak bardziej gorzki niż herbata czarna, a w filiżance napar przybiera barwę jaśniejszą, zbliżoną do cytrynowożółtej lub słomkowej. Jest wysoko ceniona dzięki licznym właściwościom zdrowotnym. Napar z zielonej herbaty bogaty jest w witaminy C, E, B, sole mineralne oraz garbniki. Coraz popularniejsze stają się herbaty zielone aromatyzowane dodatkami w postaci kwiatów czy owoców.
Herbata czarna

Powszechnie znana herbata - poddana procesowi pełnej fermentacji. Napar może mieć ciemny intensywny kolor, częściej jednak żywy, czewonawy. czarne herbaty pochodzą z licznych plantacji indyjskich, chińskich i afrykańskich. Szczególnie aromatyczna herbata pochodzi z Darjeeling, okręgu w północnych Indiach. Znane i cenione są również herbaty pochodzące z prowincji Assam oraz z Cejlonu. Herbata czarna może być sprzedawana w postaci liściastej, łamanej, proszkowej i pylistej. Producenci często wzbogacają herbatę o kawałki owoców, orzechów, czekoladę, wanilię, karmel czy rum. Te kolorowe mieszanki pięknie pachną oraz znakomicie smakują.
Herbata PU-ERH

Czerwona herbata cesarzy chińskich z prowincji Yunnan słynąca ze swych właściwości zdrowotnych. Obniża zawartość tłuszczu w organizmie, reguluje poziom cholesterolu i wspomaga procesy trawienia, stąd znana głównie jako odchudzająca. Daje ciemnobrunatny i „gęsty” napar o ziemistym smaku.



. Herbata yerba mate

Podałam kilka rodzaji herbat ale oczywiście to nie wszystkie na świecie ja najbardziej lubię owocową i zieloną a wy?


Tyle o herbatach,coś nowego na moim blogu !!!!!

Uwielbiam pić różnorodne herbaty i napawać się ich smakiem i aromatem po prostu jestem ich smakoszem ale dobrze że, od herbaty ponoć się nie tyje to jedyny plus!!

Demoty o książkach przeważnie przy filiżankach kawy i Herbaty


Seria o wampirach!!

Elena: piękna i popularna, może mieć każdego chłopaka.

Stefano: tajemniczy i mroczny, wydaje się jedynym chłopakiem odpornym na wdzięki Eleny.

Damon: seksowny, niebezpieczny i opętany żądzą zemsty na Stefano – bracie, który go zdradził.
Połączy ich uczucie, które może się okazać równie zabójcze jak blask słońca…

Dwa wampiry. Dwaj nienawidzący się bracia. I piękna dziewczyna, której obaj pragną... Elena: piękna i popularna, może mieć każdego chłopaka.
Stefano: tajemniczy i mroczny, wydaje się jedynym chłopakiem odpornym na wdzięki Eleny.
Damon: seksowny, niebezpieczny i opętany żądzą zemsty na Stefano - bracie, który go zdradził. Połączy ich uczucie, które może się okazać równie zabójcze jak blask słońca...



Początek świetnej serii,która mnie oczarowała.Elena poznaje Stefana w szkole nie wie że jest wampirem ale,się w nim zakochuje i chce dla niego się zmienić.Ale jest jeszcze Damon który jest bratem Stefana i także zakochany w Elenie,ale ona jest szaleńczo zakochana w Stefanie i to wzajemnością. Dwóch mężczyzn którzy są wampirami i jedna kobieta śliczna licealistka.Zakochana w Stefanie Elena pragnie zostać jedną z nich i nią zostaje.
Jak potoczą się dalej losy Eleny i Stefano zobaczę w kolejnych częściach które z pewnością opiszę

Przepiękna opowieść przypominająca mi Zmierzch i tak samo wciąga po prostu uwielbiam książki o wamseria jest IDEALNA!!!!
Resztę zdjęć będę dodawać po kolejnych opisywanych częściach.

Trzymajcie się ciepło wasza Ewelka buziaki.

środa, 20 listopada 2013

Coś jeszcze o Rozlewisku

Tak mnie pochłonęła cała trylogia więc postanowiłam dodać cytaty z całej trylogii!!

„Kiedy się coś ma na stałe, za darmo, nie docenia się tego. Czasem trzeba to stracić, by zrozumieć, co się straciło.”

„Jestem troskliwa, czuła, odważna, umiem tyle rzeczy! (…) u nas nieprzyjęte dobrze o sobie mówić. Wypada krygować się, zaprzeczać, ale walnąć tak zwyczajnie: Fajna jestem! Miła i dobra! Zdolna! .(…) Wciąż pokutuje w moim pokoleniu stara seksistowska zasada: Stój w kącie, znajdą cię! albo Nie wychodź przed szereg! Jesteś kobietą, to nie wypada”

„Było mi żal. Siebie, moich wysiłków, całej tej walki z metryką, bitwy o przetrwanie. I co? To już koniec?! Przestałam się liczyć?! Tak po prostu - won?! Za stara jestem. Po prostu za stara!

Przerywam pisanie uciekam jutro dodam więcej cytatów!!
Dobranoc

Rozlewisko

Pamiętam jak to się zaczęło na kanale programu pierwszego gdy zaczynała się pierwsza część ,,Domu nad rozlewiskiem"i pierwszy odcinek wcale mnie nie wciągnął ale,po kilku niedzielach chciałam zobaczyć co to jest i naprawdę spodobał mi się serial.
Po emisji nadawanej w telewizji pierwszej części w bibliotece znalazłam wszystkie trzy części.Biorąc je już wiedziałam że,kolejne części obejrzę po prostu pokochałam ten klimat i tych ludzi z nad rozlewiska a dzisiaj gdy to już dawno mam za sobą wracam wspomnieniami do ,,rozlewiska"i go opisuje oto trzy części!!!

Czyli zaczynamy pierwsza ,,Dom nad rozlewiskiem"



Czy są takie babcie i takie domy jak w tej powieści?
Są. Każdy może taki dom zbudować i nadać mu taką aurę. Naturalnie to rola nas, kobiet: babć, mam, córek i wnuczek - budowanie atmosfery domu - Rodziny. Tak już jest i już! Naśladownictwo - jak najbardziej polecam.
W czasach, gdy wszystko idzie Wam ciężko, "pod górkę", kiedy czujecie się niedokołysani, zmęczeni i nostalgiczni - zajrzyjcie nad Rozlewisko. Poczujcie zapach herbaty z cytryną parzonej dla Was przez Gosię, może dostaniecie miskę rosołu i klucz do morelowego pokoju, w którym odpoczniecie... Opowiecie Waszą historię, albo posłuchacie o tym, co się dzieje nad Rozlewiskiem.


Życie na wsi to jest to!


Małgosia, kobieta po 40-tce, mężatka, matka przeuroczej córki, "rezygnuje" z pracy w agencji reklamowej i wyjeżdża ze stolicy na mazurską wieś. Chce odpocząć, nabrać sił i odnaleźć siebie, bo życie lekko wymknęło jej się spod kontroli. Mieszka tam jej matka, z którą główna bohaterka nie miała kontaktu od dziecka. Kobiety mają więc szansę poznać się po wielu latach rozłąki.
Język powieści jest niezwykle żywy, barwny, dzięki czemu czytelnik z pewnością się nie zanudzi. Zresztą sama konkstrukcja książki w ciekawy sposób buduje napięcie sytuacyjne. Dialogi są umiejętnie przeplatane z opisami. Warto zwrócić uwagę na niepowtarzalne opisy mazurskich krajobrazów. Czytając książkę można oczami wyobraźni ujrzeć kwieciste łąki, poczuć pachnące świerkiem leśne powietrze. To Kalicińskiej udało się przedstawić znakomicie.
Istotnym motywem w powieści jest miłość. Mamy tutaj różne jej odmiany m.in. miłość rodzicielską i partnerską. Miłość młodzieńczą, dojrzałą i tą, która niejednokrotnie trafia się dopiero na starość. O ile w przypadku dwóch pierwszych fizyczność i seksualność gra zasadniczą rolę, to właśnie ta trzecia jest najpełniejsza. Kiedy ludzie mają bogate życiowe doświadczenie, nie popełniają już wielu błędów. Wiedzą, co w życiu człowieka jest najważniejsze. W "Domie nad rozlewiskiem" kilkukrotnie pojawiają się nawiązania do wielkiej miłości - francuskiej aktorki Mariny Vlady oraz rosyjskiego aktora i słynnego barda - Włodzimierza Wysockiego. Utalentowany pieśniarz był człowiekiem uzależnionym od alkoholu i Marina starała się walczyć z tą jego ułomnością. I tak też przyjdzie walczyć głównej bohaterce z jednym ze swoich wybranków serca.
Małgosia już od pierwszych stron wzbudza sympatię czytelnika. Jest inteligentna, energiczna, spontaniczna, wesoła i przede wszystkim - naturalna. Nie uznaje sztuczności. Ale nie jest idealna, jej niektóre poglądy są delikatnie mówiąc kontrowersyjne, aż zanadto nowoczesne. Każdy człowiek posiada wolną wolę i przede wszystkim rozum, tak więc kiepskim argumentem jest to, że nad uczuciami nie można zapanować. Można, ale potrzebna jest samodyscyplina, rozważanie wszystkich za i przeciw, a nie kierowanie się fantazjami i emocjami pod wpływem chwili. Wydaje się, że w pewnym wieku to nie przystoi. Chociaż z drugiej strony, kobiety po 40-tace nabierają niezmiernej ochoty i może rzeczywiście nie można wtedy zapanować nad chucią. Główna bohaterka niekiedy stwarza wrażenie, że wystarczy się do niej uśmiechnąć, miło porozmawiać, a już chętnie wskakuje do łóżka i rozkłada nogi. Instytucja małżeństwa traci na znaczeniu - to fakt. Ale jeśli nie znajdzie się w nim szczęścia, to trzeba go szukać poza nim? W końcu każdy świadomie podejmuje decyzję. Przysięga do czegoś zobowiązuje, powinna wiązać - przynajmniej z założenia - na całe życie. Bohaterka jednak wyznaje inne zasady. W sumie nietrudno się domyślić, że ma antyklerykalne poglądy, co też niejednokrotnie przewija się na stronicach powieści.
W książce można znaleźć wiele interesujących przepisów kulinarnych - czytelnik dowie się, jak przygotować ziołową naleweczkę domowej roboty, placuszki z cebulą, które ponoć świetnie smakują w połączeniu z zimnym piwem, barszcz ukraiński i kilka innych zup/potraw, a także m.in. naturalne sposoby radzenia sobie z przeziębieniami i anginą (kwiaty czarnego bzu zasypane cukrem i zalane kieliszkiem wódki). "Dom nad rozlewiskiem" Małgorzaty Kalicińskiej jak na debiut wypadł bardzo dobrze. Miejmy nadzieję, że autorka będzie kontynuowała swoją literacką twórczość. Łatwość posługiwania się słowem i umiejętność budowania ciekawej fabuły z całkiem zwyczajnych historii to niewątpliwie jej wielki atut.
Ponownie gościmy w przepełnionym ciepłem i magią domu nad rozlewiskiem. W domu, który pokochało dziesiątki tysięcy czytelników. Tym razem opowieść snuje matka głównej bohaterki "Domu nad rozlewiskiem" - Basia.
Ukazana historia sięga początków XX wieku, przedstawia losy polskiej rodziny szlacheckiej na Mazurach. Splątane korzenie bohaterów książki - polsko-niemieckie i katolicko-ewangelickie - stanowią tło dla pełnych dramatyzmu historii miłosnych oraz codziennych zdarzeń.
Basia opowiada o swoim dzieciństwie, okresie studiów, marzeniach, dramatycznych rozstaniach, poszukiwaniu miłości, dla której warto żyć.
W domu zatopionym pośród mazurskich pejzaży dokonują się przedziwne powroty - do siebie, do tradycji, do bliskich. Powroty, które nieraz wymagaja uczciwego pożegnania - z iluzją, z egoizmem, z zazdrością.
Basia odnajduje siebie. Osadza, zakorzenia. Powraca.
Książka przynosi cudowny klimat znany czytelnikowi z "Domu nad rozlewiskiem", a jednocześnie przywołuje szalony świat lat 60. i 70. - lat beztroski. W zgrzebności, szarości i ubóstwie PRL Kalicinksa potrafi wydobyć bogactwo barw, smaków, uczuć, do których byśmy chętnie powrócili.
Gdy sie ma ..dzieści lat, zaczynają się powroty i wspominki. Całe moje pokolenie wychowało się w PRL-u i czy tego chcemy czy nie, w większości wypadków dzieciństwo i młodość mieliśmy wspaniałą mimo pewnej przaśności.
Pierwsze pocałunki, pierwsze rozstania, pierwsze łzy. I mnóstwo nowości! Adapter Bambino, big-beat, telewizja, inna niż dotąd muzyka, prywatki... To wszystko jest w tej książce. Ale też w "Powrotach nad rozlewiskiem" czuje się zapachy i smaki oswojone przez każdego dzieciaka. Dosłownie (przepisy kulinarne a jakże, na bieda potrawy) a też w przenośni - zapach domu, tradycje rodzinne, zwyczaje. Każdy dziś do nich sięga. Sięgnijmy z bohaterką, Basią. To jej życie, ale w nim jak w lustrze, odbija się los naszego pokolenia ...dziestolatków.
III część bestsellerowego cyklu, będąca kontynuacją Domu nad rozlewiskiem. Dwie narratorki: Gosia, która uważała, że zaczyna swoją nową małą stabilizację i Paula, która nieoczekiwanie zamieszkała nad rozlewiskiem, komentują rzeczywistość z własnej perspektywy. Miłość nad rozlewiskiem uświadamia, iż życie ciągle nas zaskakuje i dostarcza wielu powodów do tego, by nie bać się śmiałych decyzji, bądź do tego by trwać przy tych raz podjętych. Najważniejsze to czuć, myśleć, być kowalem własnego losu...


Świetna trylogia pokazująca tradycję rodzinną i życie na wsi. Nie każdy by potrafił się dostosować nagle do życia na wsi a tu proszę. Gosieńka pokochała rozlewisko i przeżyła tam cudowne chwile!!!

Oglądaliście lub czytaliście trylogię ?
Bo ja jedno i drugie!!Warto czasami się po prostu zapomnieć i nie myśleć o codziennym życiu a w tej trylogii wszystko się może zdarzyć:)

poniedziałek, 18 listopada 2013

Kobiece problemy i moja kochana Bridget

Książka Helen Fielding pt.„Dziennik Bridget Jones” to powieść współczesna napisana w formie dziennika. Autorka w swym dziele przedstawia czytelnikom rok z życia głównej bohaterki - samotnej i zakompleksionej angielki. Powieść ta robi furorę na całym świecie. Powstał nawet film oparty o nią, a obecnie trwają zdjęcia do drugiej części książki pt. „W pogoni za rozumem.”
Fenomenem tej książki jest to, że choć tytułowa Bridget ma trzydzieści pięć lat, jest bliska dziewczynom, które nie osiągnęły nawet półmetka jej wieku i kobietom dużo od niej starszym. Wszystkie kochają pannę Jones za to, że nie jest idealna, ma nałogi, obsesję na punkcie odchudzania oraz mnóstwo innych problemów. Nie znaczy to jednak, że jest to książka tylko dla kobiet, zdecydowanie nie! Każdy mężczyzna powinien przeczytać tę powieść, aby lepiej zrozumieć świat płci pięknej.
„Dziennik Bridget Jones” jest lekturą lekką, acz mądrą. Czytelnik przez większość czasu śmieje się do łez, by w pewnym momencie zatrzymać się i z podziwem uznać jak trafne są spostrzeżenia głównej bohaterki. Bridget, w swoim dzienniku, pisze o rzeczach oczywistych, których nikt wcześniej nie umiał odpowiednio ubrać w słowa.
Kolejną zaletą książki jest różnorodność jej bohaterów. Czytelników rozbawia, więc nie tylko postać Bridget, ale także jej despotyczna matka, feministyczna przyjaciółka, szef-kobieciarz, i inne, równie oryginalne osobowości. Każdy kolejny bohater powieści znacznie różni się od poprzedniego i nie sposób znaleźć dwa takie same charaktery.
Książka przypuszczalnie nie odniosłaby takiego sukcesu w Polsce gdyby nie doskonałe tłumaczenie Zuzanny Naczyńskiej. Tłumaczka staje na wysokości zadania i nie tylko przekłada tekst książki na nasz ojczysty język, ale też wyjaśnia wszelkie kwestie obyczajowe, które mogłyby być niezrozumiałe dla polskiego czytelnika. Wspaniała praca pani Naczyńskiej pozwala nam jeszcze lepiej zrozumieć Bridget.
Na koniec przydałoby się kilka słów krytyki. Niestety, nie jestem w stanie powiedzieć nic złego o tej książce. Zamiast tego ręczę, że bestseller przypadnie do gustu wszystkim, którzy po niego sięgną. Powieść ta powinna być na liście lektur obowiązkowych każdego czytelnika. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że świat dzieli się na ludzi, którzy „Dziennik Bridget Jones” przeczytali, i tych, którzy dopiero to zrobią.


Książka przy której każda kobieta może się odprężyć i wyluzować, lekka i ciepła lektura wprost na jesienne wieczory ,czytając tę książkę zapominałam o codzienności po prostu ,,weszłam " w akcje i nie żałuje uwielbiam tę książkę i ogromnie ją polecam.
Jak każda kobieta główna bohaterka ma problemy ze swoją nadwagą, próbuje coś z tym zrobić ale jej to nie wychodzi potrzebuje miłości która by ją uskrzydliła, ale gdzie ją znaleźć.
Jak wspomniałam wcześniej to nie tylko książka dla kobiet ale i mężczyzn, myślę że mężczyzną przydałaby się taka lektura do przeczytania,może wtedy by zrozumieli nas kobiety a  nie oczekiwać od nas tylko zrozumienia.
Także faceci wam też się przyda taka lektura naprawdę polecam!!!

Filmowa niedziela !!!!!!!Koniec weekendu

Hej dzisiaj znowu będzie o filmie który, wczoraj oglądałam i bardzo mnie pochłonął!!!

Film opowiada o tym jak matka z córką wsiadają do samolotu w którym jej córeczka zostaje porwana przez obsługującą stewardessę.

Zaczyna się szukanie dziewczynki przez cały lot, matka postanawia przeszukać cały samolot czy znajdzie jak się zakończy ten film zobaczcie sami POLECAM!!!

niedziela, 17 listopada 2013

Hip-hopowe rytmy-Filmowy wieczór sobotni


Hej!!!
Dzisiaj w sumie czytam cały dzień książkę ,,pamiętniki wampirów"opowiem wam o tej książce po przeczytaniu 1 części ale, nie o tym dzisiaj.

Wczorajszy wieczór spędziłam przy świetnym filmie który,oglądałam po raz drugi !!
,,Honey"Największą pasją Honey jest taniec. W dzień uczy dzieci hip hopu, wieczorami pracuje jako barmanka, licząc, że pewnego dnia pojawi się szansa wyrwania ze slumsów. Ciężka praca przynosi spodziewane efekty, bo pewnego dnia otrzymuje propozycję pracy jako choreograf teledysków w profesjonalnym studio. Marzenia Honey zaczynają się spełniać, a ona sama czuje, że to pierwszy krok do wielkiej kariery. Okazuje się jednak, że natrętny szef hołduje zasadzie coś za coś i szanse tancerki na karierę zaczynają maleć. Honey postanawia nie poddawać się i razem z dzieciakami ze slumsów zakłada własną szkolę tańca.

"Honey" to kino rozrywkowe w niezłym wydaniu, szczególną uwagę na ten tytuł powinni zwrócić miłośnicy hip-hopu, bo cały film toczy się w rytmie tej muzyki.
Ścieżka muzyczna zawiera współczesne utwory R&B i hip-hopu. Można usłyszeć między innymi nowe przeboje Missy Elliott, Fabolous, Tweet, Yolanda Adams, Knocturnal, Amerie i Nate Dogg oraz Seana Paula, Blaque, Chingy, Lil’Mo, Marka Ronsona i Jadakiss & Sheek.

Świetny film o tańcu przy którym, można się świetnie odprężyć.
Akurat wczoraj zrobiłam sobie z mamą i ciocią wieczór filmowy były,do wyboru dwa filmy ten i ,,jak w niebie" jednogłośnie wybrałyśmy ,,Honey" dla niektórych taniec jest największą pasją w życiu i niektórzy ludzie robią to profesjonalnie zobaczcie sami ile taniec może dać radości w życiu!!!
Pozdrawiam i zachęcam do obejrzenia tego filmu Ewelka!!!!!!!!!

czwartek, 14 listopada 2013

Warto czasami zapomnieć

Przeszłość. Teraźniejszość. Przyszłość. Która z nich ma największe znaczenie?

Mam problem: Widzę migawki przyszłości, jakby to były wspomnienia. Ale przeszłość jest dla mnie tajemnicą. Pamiętam, co będę miała na sobie jutro i kłótnię, która zdarzy się dopiero po południu. Ale nie wiem, co jadłam wczoraj na kolację. Radzę sobie dzięki notatkom, mamie i najlepszej przyjaciółce, Jamie, i system jakoś działa… Do czasu. Bo teraz wszystko się sypie. Jamie się buntuje. Mama nie mówi mi prawdy. I nie widzę w swojej przyszłości chłopaka, za którym szaleję. Ale dzisiaj go kocham. I chciałabym zapamiętać na zawsze, jak bardzo…

To była dla mnie bardzo dziwna ale i ciekawa książka, przy której się odprężyłam.
Zakochanie się w przystojnym mężczyznie jest świetnym uczuciem ale,żeby póżniej go nie pamiętać z czasu bycia z nim.To nie lada wyzwanie,czy warto pamiętać romantyczne chwile z ukochanym ?
Zobaczcie sami!!! 

Długo wyczekiwane książki

Hej co tam u was!!
U mnie choć za oknem prawdziwa jesień to w serduchu ciepluchno.
W końcu  wczoraj udało mi się dostać zamówione dawno,dawno książki w bibliotece.
W końcu mam ,,Pamiętniki Wampirów''jestem wniebowzięta a to zasługa mojej kochanej bibliotekarki która mi odłożyła te wszystkie części ,,Pamiętników wampirów"

A więc do zabieram się z miłą chęcią do czytania i każdą część będę recenzować

Buziaczki :)

wtorek, 12 listopada 2013

Moja i innych niepełnosprawność i kilka wierszy o tym

Niepełnosprawność

Jakie kwalifikacje należy posiadać
By niepełnosprawnym mogli cię nazwać
Pełnosprawnym cię nazwą jeśli masz zdrowe ciało
Czy to nie za mało

Można mieć dłonie sprawnie jak u chirurga
I do nikogo ich nie wyciągać
Można do każdego wyciągać dłoń
Nie umiejąc szklanki wody utrzymać nią
Można mieć zdrowe obie nogi
I nie wychodzić poza własne progi
A można z trudem poruszać nogą
I wciąż podążać w stronę kogoś
Dostrzegać i cieszyć się tym co jest piękne
Mając za ciemną zasłoną oczy zamknięte
Można mieć wzrok dobry jak sokół
I nie widzieć niczego w oku
Trudne zadania można rozwiązywać
I mądrym człowiekiem siebie nazywać
Można nie wiedzieć w jakim żyje się wieku
A cały czas myśleć o drugim człowieku
Można być pięknym i przed ludźmi uciekać
Można tez twarz mieć skrzywioną lecz wciąż do innych się uśmiechać
Można nie widzieć nie chodzić nie mówić
A być sprawniejszym od tak zwanych zdrowych ludzi
Można mieć sztuczne serce
Ale przed sobą nieść je na ręce
Można być książkowym przykładem zdrowia
Nie rozumiejąc co pod pojęciem człowiek się chowa
I w znaczenie poprawnym
Co to znaczy być niepełnosprawnym
Można mieć ciało kalekie
 A być pełnosprawnym człowiekiem.


Niepełnosprawni - kim oni są?
Może strażakiem, a może mną?
Może ich mijam na ulicy,
Czasami widzę w mojej dzielnicy,
lecz czy ja widzę kalectwo ich?
czy staram się pomagać im?
A może nikt o nich nie wie,
czemu nikt o nich czegoś nie powie?
Jak wyglądają, co zakładają,
i dlaczego czasem rąk lub nóg nie mają?
A może nie ma ich obok mnie,
w mojej rodzinie, w mojej szkole,
w najbliższym otoczeniu lub podwórkowym wzniesieniu.
Czy więc nie watro im pomagać?
Organizacje dla nich zakładać?
I po prostu im pomagać?


Napisałam te wiersze ponieważ choć jestem osobą niepełnosprawną mam swoje marzenia i chce tak jak każdy się rozwijać !!!
A te wiersze tak na dobry nastrój

Buziaczki i pozdrowienia dla moich czytelników.:) :)

W środku zimy najlepsze są książki o lecie i wakacjach :)

Nie boję się powiedzieć otwarcie, że uważam tę pozycję za najlepiej napisaną współcześnie polską powieść obyczajową. Książka wbrew sympa...