środa, 27 listopada 2013

wiersz o książkach

Jest już wieczór po kolejnych przeczytanych stronach książki,wpadła mi jedna myśl,napisać wiersz o książkach taki mój oto on!!!!!!!!


Kiedy czytam rzeczywisty świat znika, jestem tylko Ja i moja książka,która upaja i przyciąga mnie w pragnienie otworzenia i czytania jej.
Nie żąda niczego, pozwala wgłębić się w jej piękno do końca,nie oczekując nic w zamian.
Rozbudzam moją wyobraźnię która,jest gotowa na wszystko.
Dla mnie każda książka otwiera się w całości i zachęca się do czytania!
Książki to przystań spokoju, radości i miłości nie żądają niczego tylko jednego, by je czytać, by upajać się ich pięknem i podziwiać je z daleka.
Czasem się niekiedy zastanawiasz co ci ta książka daje?
Ja ci odpowiem że, przyjemnością dla mnie jest móc czytać i cieszyć się z posiadania książki, którą chcę posiadać i czytać .
Czy warte jest czytanie ?
Dla mnie jest złotem i wielką miłością wiem że ,co to przeczytam w moim sercu na zawsze zostanie!!

Wymyśliłam ten wiersz teraz, co o tym sądzicie?
Nie kiedy mam taką wenę coś napisać jakiś wiersz ale, odkąd prowadzę bloga pierwszy raz mi się to zdarzyło.
Podoba się!!
Pozdrawiam ewelka!!:) :)

wtorek, 26 listopada 2013

kolejne moje zajęcie którym się zajmuje w wolnym czasie

Oprócz czytania książek i pisania bloga,następną moją pasją jest wyszywanie krzyżykowe ,jednakże mam trochę trudności manualnych ale uwielbiam wyszywać.
Większość prac których zrobiłam niestety nie mam w domu ale, mam jedną którą, wyszyłam dla mojej kochanej mamy na dzień mamy oto ona!!!!
Nie jest to wielki obrazek ale, trochę się nad nim napracowałam gdyż moje ręce nie zawsze są posłuszne ale, jak widać udało się. 
Przy hafcie krzyżykowym się uspokajam i bardzo to lubię ale, nie bardziej niż czytać książki o co to nie!!
Co o tym sądzicie podoba wam się ?
Pozdrawiam ewelka.

Trochę sensacji nie zaszkodzi

Młoda, nieszczęśliwie zakochana kobieta siedzi kołkiem w domu, w oczekiwaniu na telefon od NIEGO. Wiadomo - zawsze dzwoni nie ten, kto ma zadzwonić. Tym razem jednak jest przynajmniej ciekawie: po pierwsze omyłkowo wydzwania przestępcza szajka, po drugie - nie do końca omyłkowo młody, przystojny lek na całe zło, czyli Ten Następny. W efekcie powstaje całkiem niezła przygoda.


Telefon od samego początku jest wyjątkowo złośliwym urządzeniem. Nawet obecnie, choć tzw. podstęp techniczny dokonał w wynalazku pana Bella zadziwiającej rewolucji, telefon nie stracił tej cechy. Albo nas nie chce w ogóle połączyć, albo łączy nas zamiast z ciocią Henią, ze sklepem ogrodniczym, itp. Oczywiście za PRL-u na odcinku telefonów było jeszcze gorzej. Jak wiadomo wtedy wszystko było w fatalnym stanie, technika też, a na dodatek o telefonii komórkowej nikt jeszcze wówczas nie słyszał. Osoba czekająca na ważną wiadomość siedzieć musiała w chałupie, jak uwiązana do aparatu, który, jasna sprawa, złośliwie milczał.
W takiej właśnie sytuacji poznajemy bohaterkę „Klina” Joannę. Biedaczka czeka z utęsknieniem na telefon od pana, w którym ulokowała swoje uczucia. Pan jest zamiejscowy, ale często bywa służbowo w Warszawie. Na początku znajomości, dzwonił natychmiast po przyjeździe i spotykał się z Joanną. Teraz, jak skądinąd wiadomo Joannie, jest w Warszawie od kilku dni, ale jakoś się nie odzywa. Widać uczucie do naszej bohaterki w nim przygasło, czego nie da się powiedzieć o emocjach targających jej duszą. W desperacji dzwoni do koleżanki prosząc by ta, pod byle pretekstem zatelefonowała do hotelu, gdzie zatrzymał się ów pan i sprawdziła, czy przebywa on w swoim pokoju. Koleżanka się wykręca i tu w rozmowę włącza się inny pan (za PRL-u takie trójkąty telefoniczne zdarzały się nagminnie) z deklaracją, że on zrealizuje to niecodzienne zlecenie Joanny. Po kilku minutach oddzwania (Joanna wcześniej podała mu swój numer) z informacją, że pan owszem przebywa w swoim pokoju i radą, by raczej wybiła go sobie z głowy, ponieważ sądząc z odgłosów, przebywa w nim nie sam, a w damskim towarzystwie. Sugeruje też, że najlepszy sposób na wybicie tego pana z głowy to metoda: klina klinem i proponuje siebie w charakterze owego klina. Joanna czuje się nieszczęśliwa i zdradzona, a pan oferujący się jako „klin” ma sympatyczny, ciepły głos, więc godzi się na spotkanie. Okazuje się, że pan ogólnie jest sympatyczny i przystojny, wykazuje przy tym wyraźne zainteresowanie Joanną, co znakomicie wpływa na jej samopoczucie. Jednak do idealnego „klina” mu daleko, spotkania wyznacza o dziwnych nocnych porach, wypada od niej nagle z obłędem w oczach, i to w połowie gry wstępnej, bo jak twierdzi przypomniał sobie o czymś bardzo ważnym. Jest tak tajemniczy, że nie chce podać nawet swego imienia, obiecując tylko, że za miesiąc, kiedy zakończy pewną bardzo ważną sprawę, wyjaśni Joannie wszystko. Ta nie byłaby sobą, gdyby nie postanowiła sama odkryć, kim jest ten tajemniczy „klin”.
Jakby tego było mało do Joanny zaczęły się jakieś dziwne telefony. Różne osoby przekazywały jej dziwne, zaszyfrowane informacje o akcji „Szkorbut”. Na dodatek pan pierwszy, obiekt jej uczuć, porzucił ją definitywnie, oświadczając bez ogródek, że związał się z inną panią. Teraz w naszą bohaterkę, po prostu diabeł wstępuje. By oderwać myśli od nieszczęścia osobistego, rozpoczyna prywatne śledztwo w sprawie akcji „Szkorbut” i w tych detektywistycznych zapędach nic i nikt nie jest jej w stanie powstrzymać. W wyniku intensywnych działań śledczych odkrywa, że dwie zagadki, które usiłowała wyjaśnić są właściwie jedną, bowiem tajemniczy „klin” jest najprawdopodobniej szefem szajki szpiegowskiej ukrytej pod kryptonimem „Szkorbut”, a przeprowadzającej nielegalne próby z aparaturą elektroakustyczną. Naładowana informacjami do „wypęku” i nie bardzo wiedząc, co z nimi zrobić, Joanna telefonuje do znajomego sprzed lat, który właśnie w takiej aparaturze się specjalizował. I dopiero tutaj, skutkiem owego telefonu, do akcji wkraczają wiadome służby. Domyślać się należy przy tym, że raczej kontrwywiad, a nie milicja.
Rozwiązanie, zaskakujące dla bohaterki, dla domyślnego czytelnika raczej takim nie jest. Zwolenników happy endów informuję, że zakończeniu książki telefon przestaje być złośliwy i Joanna doczekuje się wreszcie rozmowy z ukochanym mężczyzną. Co prawda to całkiem inny pan, niż ten na początku, ale grunt, że uczucie głębokie.


Zabawna i lekka książka  zmarłej p.Chmielewskiej która nie raz  w swoich powieściach wzrusza i śmieszy do łez ,wybrałam klina jako pierwszą książke którą przeczytałam tej autorki i nie żałuje świetnie i lekko się czyta a wątek jest ciekawy i trochę śmieszny ale mi się podobała.

niedziela, 24 listopada 2013

miłe zakończenie weekendu

Nadszedł koniec weekendu jak wam minął?
Mi nawet nie źle dzisiaj odwiedziłam mnie moja przyjaciółka która,dawno u mnie nie była.
Porozmawialiśmy trochę na różne tematy oczywiście na temat książek też weszliśmy i wymieniliśmy się upodobaniami.
A teraz właśnie będę oglądała mój serial,,To nie koniec świata"coś lekkiego i miłego.

Jutro kolejny tydzień listopada, coraz bliżej świąt i magicznego czasu który jest dla mnie odprężeniem od wszystkiego,jednak w tym czasie też będę czytać i pisać, nie ma takiej opcji a tym czasem ciekam na serial i póżniej chociaż stronkę ,,pamiętników wampirów" przeczytam a jak się nie uda to sobie odpuszczę.
Najważniejsze że spotkałam się z przyjaciółką a na deser mieliśmy pyszny kopiec kreta!!

Przepyszne ciasto uwielbiam je!!!
Tak więc to na dzisiaj koniec moich opowiadać Dobranoc kochani!

Kraina w której wszystko jest możliwe


Daisy, młoda projektantka biżuterii, wyrusza w poszukiwaniu natchnienia do Wyoming. Tam spotyka mężczyznę swego życia, farmera Jamesa Tuckera. Wkrótce zakochani pobierają się, a szczęście młodych wieńczą narodziny bliźniąt. Wydaje się, że Daisy odnalazła swoje miejsce na ziemi, swoją krainę snów. Jednak niebawem rodzinne szczęście burzy zaginięcie trzyletniego synka państwa Tuckerów. Kiy poszukiwania nie przynoszą rezultatów, zrozpaczona matka wraca do rodzinnego Connecticut, zabierając ze sobą córeczkę. Po trzynastu latach los kieruję ją do miejsca, w którym przeżyła najszczęśliwsze i najtragiczniejsze chwile swego życia. Daisy znowu uwierzy w miłość, ale czy to wystarczy by scalić rodzinę i odnaleźć szczęście...Po trzynastu latach Sage postanawia przenieść się do ojca, za którym nie przestaje tęsknić. Nieporozumienia z matką powodują, że w trudnym momencie swojego życia decyduje się opuścić Connecticut i odszukać ojca na ranczu w Wyoming.
Co skłoniło Sage do ucieczki?
Przerażona Daisy odkrywa, że Sage wybrała się w podróż na południe i prawdopodobnie kieruje się do Wyoming. Ta trudna sytuacja uświadamia jej błędy wychowawcze, jakie popełniła przez ostatnie trzynaście lat. Kobieta odrzuca wszelkie uprzedzenia i postanawia wyjechać na ranczo mając nadzieję, że tam spotka się z córką.
Przyjazd na ranczo powoduje, że wracają wspomnienia i należy wreszcie stawić czoła przeszłości...
Jak ułożą się stosunki Daisy z Jamesem? Czy Sage uda się odnaleźć ranczo i rodzinny dom? Co spotka dziewczynę w drodze? Jakie jeszcze niespodzianki czekają bohaterów?
„Kraina snów” to piękna opowieść o miłości, która zwycięża wszystko i o nadziei, która umiera ostatnia. Więzi łączące bohaterów, choć zostały zerwane przed laty, potrafią się odrodzić w obliczu wspólnego zagrożenia.

Wspaniała książka przenosząca czytelnika w świat na odległym ranczu,pozwalając udać się w krainę marzeń i szczęścia.
Książkę czytałam bardzo długo ale,nie dlatego że nie chciało mi się tylko upajałam się tą krainą i pragnęłam się w nią przenieś .Malowniczy obraz dzikiego zachodu zachęca czytelnika do spędzenia kilku chwil na przepięknym ranczu i odbyć podróż do krainy snów.


sobota, 23 listopada 2013

Czasami miłość jest naznaczona kłamstwem książkowo i filmowo

Ania – młoda i wrażliwa dziewczyna z niełatwą przeszłością. W pracy – rozmawia z kwiatami. W domu – marzy o mężczyźnie, który ją pokocha. Marcin od razu wpada jej w oko, ale czy Ania odnajdzie się w jego świecie?
Marcin - przystojny cynik lubi kosztowne rozrywki i kobiety. Na stały związek nie ma jednak ochoty. Dlaczego? Może w tłumie pięknych dziewczyn, nie potrafi dostrzec tej „jedynej”…
 Pewnego dnia życie Marcina zmienia się diametralnie. Uroczy przystojniak traci pracę, a kosztowne życie na kredyt staje się przeszłością. Szczęśliwie na horyzoncie pojawia się szansa na powrót do beztroskiego życia, ale Marcin musi znaleźć… żonę.
A co robi w naszej powieści kaktus? Cóż, Ania, która kocha kaktusy i mówi do nich po imieniu, to chyba jedyna osoba, która w Marcinie - kłamcy i cyniku, potrafi dostrzec coś dobrego… i zapragnie go zmienić. Czy wtedy kolczasty kaktus zakwitnie pięknym kwiatem?


Każda z nas kocha kwiaty ich zapach i całokształt,pięknie wyglądają na oknie i w domowym zaciszu.Nasza główna bohaterka kocha kaktusy!!Nie ma czasu na związki ale marzy o królewiczu z bajki.Przez przypadek poznaje przystojnego Marcina,którego z początku nie chce i nie ma zamiaru się z nim wiązać.



Ale jak wiadomo uczucie jest silniejsze i Ania się zakochuje w przystojnym Marcinie. Ale na początku Marcin nie złe kłamstwo które,trochę mnie irytowało chciał zdobyć Anię opowiastką o chorej cioci,niestety my kobiety nie kiedy wierzymy takim opowieścią i ulegamy. Jednak po wykryciu kłamstwa i po rozstaniu para się pogodziła i zostali razem. Jednak miłość jest silniejsza ale, warto powiedzieć NIE KŁAM KOCHANIE!! 





czwartek, 21 listopada 2013

świat Herbat

Przeważnie czytam książki przy filiżankach dobrej kawy lub herbaty dlatego w poprzednim poście dodałam kilka takich demotów.
Coś mnie ciągnie ostatnio do filiżanek i zawsze pijam coś w filiżance,ponoć tak pijają w Anglii więc dlaczego nie w Polsce pić  po królewsku a co do herbat to jakie lubicie najbardziej ja zieloną i owocową !!

A tak propo co nie co o niej opowiem
Herbata – napar przyrządzany z liści i pąków grupy roślin, nazywanych tą samą nazwą, należących do rodzaju kamelia (Camela). Rośliny te są do siebie podobne, traktowane jako odrębne gatunki lub odmiany jednego gatunku – herbaty chińskiej (Camela sinensis). Dawniej zaliczano je do rodzaju Thea, różnią się od innych kamelii zawartością substancji swoistych i kilkoma drobnymi cechami morfologicznymi[1]. W Chinach opisuje się ją znakiem 茶, który jest jednak różnie czytany w zależności od dialektu: tê – dialekt hokkien (czego odmiany są często obecne w językach zachodniej Europy) oraz chá, w dialekcie kantońskim i mandaryńskim (z odmianami tej wymowy popularnymi na wschodzie – Indie, Iran, Turcja, Rosja, Czechy). Polska nazwa herbata to zbitka pochodząca od łac. herba thea (gdzie herba oznacza po prostu „ziele” podobnie jak yerba; wariant hierba; w hiszpańskim yerba mate). Rośliny uprawiane są w wielu krajach strefy zwrotnikowej, także poza Azją, dla pączków i liści, z których po uprzednim przygotowaniu (suszenie, czasami fermentacja) przyrządza się napar.


A żeby było trochę ciekawiej rodzaje herbat
Herbata biała

Herbata produkowana na niewielką skalę głównie w Chinach. Zbiór herbaty białej odbywa się wczesną wiosną, gdy roślina budzi się ze snu zimowego. W trakcie produkcji poddawana jest tylko procesowi więdnięcia i suszenia. Chińskie herbaty uważane są za rarytas wśród herbat. Białe herbaty bywają wzbogacane smakowo owocowymi aromatami.
Herbata zielona

Herbata zielona pochodzi z tej samej rośliny co herbata czarna. Różni się ona od herbaty czarnej tylko tym, że nie została poddana procesowi fermenacji. Świeżo zebrane liście poddaje się więdnięciu, parowaniu, zwijaniu i suszeniu. W wielu regionach, wysokiej klasy zielone herbaty produkuje się jeszcze klasyczną, starożytną metodą, wykonując wszystkie czynności ręcznie. Ma ona smak bardziej gorzki niż herbata czarna, a w filiżance napar przybiera barwę jaśniejszą, zbliżoną do cytrynowożółtej lub słomkowej. Jest wysoko ceniona dzięki licznym właściwościom zdrowotnym. Napar z zielonej herbaty bogaty jest w witaminy C, E, B, sole mineralne oraz garbniki. Coraz popularniejsze stają się herbaty zielone aromatyzowane dodatkami w postaci kwiatów czy owoców.
Herbata czarna

Powszechnie znana herbata - poddana procesowi pełnej fermentacji. Napar może mieć ciemny intensywny kolor, częściej jednak żywy, czewonawy. czarne herbaty pochodzą z licznych plantacji indyjskich, chińskich i afrykańskich. Szczególnie aromatyczna herbata pochodzi z Darjeeling, okręgu w północnych Indiach. Znane i cenione są również herbaty pochodzące z prowincji Assam oraz z Cejlonu. Herbata czarna może być sprzedawana w postaci liściastej, łamanej, proszkowej i pylistej. Producenci często wzbogacają herbatę o kawałki owoców, orzechów, czekoladę, wanilię, karmel czy rum. Te kolorowe mieszanki pięknie pachną oraz znakomicie smakują.
Herbata PU-ERH

Czerwona herbata cesarzy chińskich z prowincji Yunnan słynąca ze swych właściwości zdrowotnych. Obniża zawartość tłuszczu w organizmie, reguluje poziom cholesterolu i wspomaga procesy trawienia, stąd znana głównie jako odchudzająca. Daje ciemnobrunatny i „gęsty” napar o ziemistym smaku.



. Herbata yerba mate

Podałam kilka rodzaji herbat ale oczywiście to nie wszystkie na świecie ja najbardziej lubię owocową i zieloną a wy?


Tyle o herbatach,coś nowego na moim blogu !!!!!

Uwielbiam pić różnorodne herbaty i napawać się ich smakiem i aromatem po prostu jestem ich smakoszem ale dobrze że, od herbaty ponoć się nie tyje to jedyny plus!!

Demoty o książkach przeważnie przy filiżankach kawy i Herbaty


Seria o wampirach!!

Elena: piękna i popularna, może mieć każdego chłopaka.

Stefano: tajemniczy i mroczny, wydaje się jedynym chłopakiem odpornym na wdzięki Eleny.

Damon: seksowny, niebezpieczny i opętany żądzą zemsty na Stefano – bracie, który go zdradził.
Połączy ich uczucie, które może się okazać równie zabójcze jak blask słońca…

Dwa wampiry. Dwaj nienawidzący się bracia. I piękna dziewczyna, której obaj pragną... Elena: piękna i popularna, może mieć każdego chłopaka.
Stefano: tajemniczy i mroczny, wydaje się jedynym chłopakiem odpornym na wdzięki Eleny.
Damon: seksowny, niebezpieczny i opętany żądzą zemsty na Stefano - bracie, który go zdradził. Połączy ich uczucie, które może się okazać równie zabójcze jak blask słońca...



Początek świetnej serii,która mnie oczarowała.Elena poznaje Stefana w szkole nie wie że jest wampirem ale,się w nim zakochuje i chce dla niego się zmienić.Ale jest jeszcze Damon który jest bratem Stefana i także zakochany w Elenie,ale ona jest szaleńczo zakochana w Stefanie i to wzajemnością. Dwóch mężczyzn którzy są wampirami i jedna kobieta śliczna licealistka.Zakochana w Stefanie Elena pragnie zostać jedną z nich i nią zostaje.
Jak potoczą się dalej losy Eleny i Stefano zobaczę w kolejnych częściach które z pewnością opiszę

Przepiękna opowieść przypominająca mi Zmierzch i tak samo wciąga po prostu uwielbiam książki o wamseria jest IDEALNA!!!!
Resztę zdjęć będę dodawać po kolejnych opisywanych częściach.

Trzymajcie się ciepło wasza Ewelka buziaki.

środa, 20 listopada 2013

Coś jeszcze o Rozlewisku

Tak mnie pochłonęła cała trylogia więc postanowiłam dodać cytaty z całej trylogii!!

„Kiedy się coś ma na stałe, za darmo, nie docenia się tego. Czasem trzeba to stracić, by zrozumieć, co się straciło.”

„Jestem troskliwa, czuła, odważna, umiem tyle rzeczy! (…) u nas nieprzyjęte dobrze o sobie mówić. Wypada krygować się, zaprzeczać, ale walnąć tak zwyczajnie: Fajna jestem! Miła i dobra! Zdolna! .(…) Wciąż pokutuje w moim pokoleniu stara seksistowska zasada: Stój w kącie, znajdą cię! albo Nie wychodź przed szereg! Jesteś kobietą, to nie wypada”

„Było mi żal. Siebie, moich wysiłków, całej tej walki z metryką, bitwy o przetrwanie. I co? To już koniec?! Przestałam się liczyć?! Tak po prostu - won?! Za stara jestem. Po prostu za stara!

Przerywam pisanie uciekam jutro dodam więcej cytatów!!
Dobranoc

Rozlewisko

Pamiętam jak to się zaczęło na kanale programu pierwszego gdy zaczynała się pierwsza część ,,Domu nad rozlewiskiem"i pierwszy odcinek wcale mnie nie wciągnął ale,po kilku niedzielach chciałam zobaczyć co to jest i naprawdę spodobał mi się serial.
Po emisji nadawanej w telewizji pierwszej części w bibliotece znalazłam wszystkie trzy części.Biorąc je już wiedziałam że,kolejne części obejrzę po prostu pokochałam ten klimat i tych ludzi z nad rozlewiska a dzisiaj gdy to już dawno mam za sobą wracam wspomnieniami do ,,rozlewiska"i go opisuje oto trzy części!!!

Czyli zaczynamy pierwsza ,,Dom nad rozlewiskiem"



Czy są takie babcie i takie domy jak w tej powieści?
Są. Każdy może taki dom zbudować i nadać mu taką aurę. Naturalnie to rola nas, kobiet: babć, mam, córek i wnuczek - budowanie atmosfery domu - Rodziny. Tak już jest i już! Naśladownictwo - jak najbardziej polecam.
W czasach, gdy wszystko idzie Wam ciężko, "pod górkę", kiedy czujecie się niedokołysani, zmęczeni i nostalgiczni - zajrzyjcie nad Rozlewisko. Poczujcie zapach herbaty z cytryną parzonej dla Was przez Gosię, może dostaniecie miskę rosołu i klucz do morelowego pokoju, w którym odpoczniecie... Opowiecie Waszą historię, albo posłuchacie o tym, co się dzieje nad Rozlewiskiem.


Życie na wsi to jest to!


Małgosia, kobieta po 40-tce, mężatka, matka przeuroczej córki, "rezygnuje" z pracy w agencji reklamowej i wyjeżdża ze stolicy na mazurską wieś. Chce odpocząć, nabrać sił i odnaleźć siebie, bo życie lekko wymknęło jej się spod kontroli. Mieszka tam jej matka, z którą główna bohaterka nie miała kontaktu od dziecka. Kobiety mają więc szansę poznać się po wielu latach rozłąki.
Język powieści jest niezwykle żywy, barwny, dzięki czemu czytelnik z pewnością się nie zanudzi. Zresztą sama konkstrukcja książki w ciekawy sposób buduje napięcie sytuacyjne. Dialogi są umiejętnie przeplatane z opisami. Warto zwrócić uwagę na niepowtarzalne opisy mazurskich krajobrazów. Czytając książkę można oczami wyobraźni ujrzeć kwieciste łąki, poczuć pachnące świerkiem leśne powietrze. To Kalicińskiej udało się przedstawić znakomicie.
Istotnym motywem w powieści jest miłość. Mamy tutaj różne jej odmiany m.in. miłość rodzicielską i partnerską. Miłość młodzieńczą, dojrzałą i tą, która niejednokrotnie trafia się dopiero na starość. O ile w przypadku dwóch pierwszych fizyczność i seksualność gra zasadniczą rolę, to właśnie ta trzecia jest najpełniejsza. Kiedy ludzie mają bogate życiowe doświadczenie, nie popełniają już wielu błędów. Wiedzą, co w życiu człowieka jest najważniejsze. W "Domie nad rozlewiskiem" kilkukrotnie pojawiają się nawiązania do wielkiej miłości - francuskiej aktorki Mariny Vlady oraz rosyjskiego aktora i słynnego barda - Włodzimierza Wysockiego. Utalentowany pieśniarz był człowiekiem uzależnionym od alkoholu i Marina starała się walczyć z tą jego ułomnością. I tak też przyjdzie walczyć głównej bohaterce z jednym ze swoich wybranków serca.
Małgosia już od pierwszych stron wzbudza sympatię czytelnika. Jest inteligentna, energiczna, spontaniczna, wesoła i przede wszystkim - naturalna. Nie uznaje sztuczności. Ale nie jest idealna, jej niektóre poglądy są delikatnie mówiąc kontrowersyjne, aż zanadto nowoczesne. Każdy człowiek posiada wolną wolę i przede wszystkim rozum, tak więc kiepskim argumentem jest to, że nad uczuciami nie można zapanować. Można, ale potrzebna jest samodyscyplina, rozważanie wszystkich za i przeciw, a nie kierowanie się fantazjami i emocjami pod wpływem chwili. Wydaje się, że w pewnym wieku to nie przystoi. Chociaż z drugiej strony, kobiety po 40-tace nabierają niezmiernej ochoty i może rzeczywiście nie można wtedy zapanować nad chucią. Główna bohaterka niekiedy stwarza wrażenie, że wystarczy się do niej uśmiechnąć, miło porozmawiać, a już chętnie wskakuje do łóżka i rozkłada nogi. Instytucja małżeństwa traci na znaczeniu - to fakt. Ale jeśli nie znajdzie się w nim szczęścia, to trzeba go szukać poza nim? W końcu każdy świadomie podejmuje decyzję. Przysięga do czegoś zobowiązuje, powinna wiązać - przynajmniej z założenia - na całe życie. Bohaterka jednak wyznaje inne zasady. W sumie nietrudno się domyślić, że ma antyklerykalne poglądy, co też niejednokrotnie przewija się na stronicach powieści.
W książce można znaleźć wiele interesujących przepisów kulinarnych - czytelnik dowie się, jak przygotować ziołową naleweczkę domowej roboty, placuszki z cebulą, które ponoć świetnie smakują w połączeniu z zimnym piwem, barszcz ukraiński i kilka innych zup/potraw, a także m.in. naturalne sposoby radzenia sobie z przeziębieniami i anginą (kwiaty czarnego bzu zasypane cukrem i zalane kieliszkiem wódki). "Dom nad rozlewiskiem" Małgorzaty Kalicińskiej jak na debiut wypadł bardzo dobrze. Miejmy nadzieję, że autorka będzie kontynuowała swoją literacką twórczość. Łatwość posługiwania się słowem i umiejętność budowania ciekawej fabuły z całkiem zwyczajnych historii to niewątpliwie jej wielki atut.
Ponownie gościmy w przepełnionym ciepłem i magią domu nad rozlewiskiem. W domu, który pokochało dziesiątki tysięcy czytelników. Tym razem opowieść snuje matka głównej bohaterki "Domu nad rozlewiskiem" - Basia.
Ukazana historia sięga początków XX wieku, przedstawia losy polskiej rodziny szlacheckiej na Mazurach. Splątane korzenie bohaterów książki - polsko-niemieckie i katolicko-ewangelickie - stanowią tło dla pełnych dramatyzmu historii miłosnych oraz codziennych zdarzeń.
Basia opowiada o swoim dzieciństwie, okresie studiów, marzeniach, dramatycznych rozstaniach, poszukiwaniu miłości, dla której warto żyć.
W domu zatopionym pośród mazurskich pejzaży dokonują się przedziwne powroty - do siebie, do tradycji, do bliskich. Powroty, które nieraz wymagaja uczciwego pożegnania - z iluzją, z egoizmem, z zazdrością.
Basia odnajduje siebie. Osadza, zakorzenia. Powraca.
Książka przynosi cudowny klimat znany czytelnikowi z "Domu nad rozlewiskiem", a jednocześnie przywołuje szalony świat lat 60. i 70. - lat beztroski. W zgrzebności, szarości i ubóstwie PRL Kalicinksa potrafi wydobyć bogactwo barw, smaków, uczuć, do których byśmy chętnie powrócili.
Gdy sie ma ..dzieści lat, zaczynają się powroty i wspominki. Całe moje pokolenie wychowało się w PRL-u i czy tego chcemy czy nie, w większości wypadków dzieciństwo i młodość mieliśmy wspaniałą mimo pewnej przaśności.
Pierwsze pocałunki, pierwsze rozstania, pierwsze łzy. I mnóstwo nowości! Adapter Bambino, big-beat, telewizja, inna niż dotąd muzyka, prywatki... To wszystko jest w tej książce. Ale też w "Powrotach nad rozlewiskiem" czuje się zapachy i smaki oswojone przez każdego dzieciaka. Dosłownie (przepisy kulinarne a jakże, na bieda potrawy) a też w przenośni - zapach domu, tradycje rodzinne, zwyczaje. Każdy dziś do nich sięga. Sięgnijmy z bohaterką, Basią. To jej życie, ale w nim jak w lustrze, odbija się los naszego pokolenia ...dziestolatków.
III część bestsellerowego cyklu, będąca kontynuacją Domu nad rozlewiskiem. Dwie narratorki: Gosia, która uważała, że zaczyna swoją nową małą stabilizację i Paula, która nieoczekiwanie zamieszkała nad rozlewiskiem, komentują rzeczywistość z własnej perspektywy. Miłość nad rozlewiskiem uświadamia, iż życie ciągle nas zaskakuje i dostarcza wielu powodów do tego, by nie bać się śmiałych decyzji, bądź do tego by trwać przy tych raz podjętych. Najważniejsze to czuć, myśleć, być kowalem własnego losu...


Świetna trylogia pokazująca tradycję rodzinną i życie na wsi. Nie każdy by potrafił się dostosować nagle do życia na wsi a tu proszę. Gosieńka pokochała rozlewisko i przeżyła tam cudowne chwile!!!

Oglądaliście lub czytaliście trylogię ?
Bo ja jedno i drugie!!Warto czasami się po prostu zapomnieć i nie myśleć o codziennym życiu a w tej trylogii wszystko się może zdarzyć:)

poniedziałek, 18 listopada 2013

Kobiece problemy i moja kochana Bridget

Książka Helen Fielding pt.„Dziennik Bridget Jones” to powieść współczesna napisana w formie dziennika. Autorka w swym dziele przedstawia czytelnikom rok z życia głównej bohaterki - samotnej i zakompleksionej angielki. Powieść ta robi furorę na całym świecie. Powstał nawet film oparty o nią, a obecnie trwają zdjęcia do drugiej części książki pt. „W pogoni za rozumem.”
Fenomenem tej książki jest to, że choć tytułowa Bridget ma trzydzieści pięć lat, jest bliska dziewczynom, które nie osiągnęły nawet półmetka jej wieku i kobietom dużo od niej starszym. Wszystkie kochają pannę Jones za to, że nie jest idealna, ma nałogi, obsesję na punkcie odchudzania oraz mnóstwo innych problemów. Nie znaczy to jednak, że jest to książka tylko dla kobiet, zdecydowanie nie! Każdy mężczyzna powinien przeczytać tę powieść, aby lepiej zrozumieć świat płci pięknej.
„Dziennik Bridget Jones” jest lekturą lekką, acz mądrą. Czytelnik przez większość czasu śmieje się do łez, by w pewnym momencie zatrzymać się i z podziwem uznać jak trafne są spostrzeżenia głównej bohaterki. Bridget, w swoim dzienniku, pisze o rzeczach oczywistych, których nikt wcześniej nie umiał odpowiednio ubrać w słowa.
Kolejną zaletą książki jest różnorodność jej bohaterów. Czytelników rozbawia, więc nie tylko postać Bridget, ale także jej despotyczna matka, feministyczna przyjaciółka, szef-kobieciarz, i inne, równie oryginalne osobowości. Każdy kolejny bohater powieści znacznie różni się od poprzedniego i nie sposób znaleźć dwa takie same charaktery.
Książka przypuszczalnie nie odniosłaby takiego sukcesu w Polsce gdyby nie doskonałe tłumaczenie Zuzanny Naczyńskiej. Tłumaczka staje na wysokości zadania i nie tylko przekłada tekst książki na nasz ojczysty język, ale też wyjaśnia wszelkie kwestie obyczajowe, które mogłyby być niezrozumiałe dla polskiego czytelnika. Wspaniała praca pani Naczyńskiej pozwala nam jeszcze lepiej zrozumieć Bridget.
Na koniec przydałoby się kilka słów krytyki. Niestety, nie jestem w stanie powiedzieć nic złego o tej książce. Zamiast tego ręczę, że bestseller przypadnie do gustu wszystkim, którzy po niego sięgną. Powieść ta powinna być na liście lektur obowiązkowych każdego czytelnika. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że świat dzieli się na ludzi, którzy „Dziennik Bridget Jones” przeczytali, i tych, którzy dopiero to zrobią.


Książka przy której każda kobieta może się odprężyć i wyluzować, lekka i ciepła lektura wprost na jesienne wieczory ,czytając tę książkę zapominałam o codzienności po prostu ,,weszłam " w akcje i nie żałuje uwielbiam tę książkę i ogromnie ją polecam.
Jak każda kobieta główna bohaterka ma problemy ze swoją nadwagą, próbuje coś z tym zrobić ale jej to nie wychodzi potrzebuje miłości która by ją uskrzydliła, ale gdzie ją znaleźć.
Jak wspomniałam wcześniej to nie tylko książka dla kobiet ale i mężczyzn, myślę że mężczyzną przydałaby się taka lektura do przeczytania,może wtedy by zrozumieli nas kobiety a  nie oczekiwać od nas tylko zrozumienia.
Także faceci wam też się przyda taka lektura naprawdę polecam!!!

Filmowa niedziela !!!!!!!Koniec weekendu

Hej dzisiaj znowu będzie o filmie który, wczoraj oglądałam i bardzo mnie pochłonął!!!

Film opowiada o tym jak matka z córką wsiadają do samolotu w którym jej córeczka zostaje porwana przez obsługującą stewardessę.

Zaczyna się szukanie dziewczynki przez cały lot, matka postanawia przeszukać cały samolot czy znajdzie jak się zakończy ten film zobaczcie sami POLECAM!!!

niedziela, 17 listopada 2013

Hip-hopowe rytmy-Filmowy wieczór sobotni


Hej!!!
Dzisiaj w sumie czytam cały dzień książkę ,,pamiętniki wampirów"opowiem wam o tej książce po przeczytaniu 1 części ale, nie o tym dzisiaj.

Wczorajszy wieczór spędziłam przy świetnym filmie który,oglądałam po raz drugi !!
,,Honey"Największą pasją Honey jest taniec. W dzień uczy dzieci hip hopu, wieczorami pracuje jako barmanka, licząc, że pewnego dnia pojawi się szansa wyrwania ze slumsów. Ciężka praca przynosi spodziewane efekty, bo pewnego dnia otrzymuje propozycję pracy jako choreograf teledysków w profesjonalnym studio. Marzenia Honey zaczynają się spełniać, a ona sama czuje, że to pierwszy krok do wielkiej kariery. Okazuje się jednak, że natrętny szef hołduje zasadzie coś za coś i szanse tancerki na karierę zaczynają maleć. Honey postanawia nie poddawać się i razem z dzieciakami ze slumsów zakłada własną szkolę tańca.

"Honey" to kino rozrywkowe w niezłym wydaniu, szczególną uwagę na ten tytuł powinni zwrócić miłośnicy hip-hopu, bo cały film toczy się w rytmie tej muzyki.
Ścieżka muzyczna zawiera współczesne utwory R&B i hip-hopu. Można usłyszeć między innymi nowe przeboje Missy Elliott, Fabolous, Tweet, Yolanda Adams, Knocturnal, Amerie i Nate Dogg oraz Seana Paula, Blaque, Chingy, Lil’Mo, Marka Ronsona i Jadakiss & Sheek.

Świetny film o tańcu przy którym, można się świetnie odprężyć.
Akurat wczoraj zrobiłam sobie z mamą i ciocią wieczór filmowy były,do wyboru dwa filmy ten i ,,jak w niebie" jednogłośnie wybrałyśmy ,,Honey" dla niektórych taniec jest największą pasją w życiu i niektórzy ludzie robią to profesjonalnie zobaczcie sami ile taniec może dać radości w życiu!!!
Pozdrawiam i zachęcam do obejrzenia tego filmu Ewelka!!!!!!!!!

czwartek, 14 listopada 2013

Warto czasami zapomnieć

Przeszłość. Teraźniejszość. Przyszłość. Która z nich ma największe znaczenie?

Mam problem: Widzę migawki przyszłości, jakby to były wspomnienia. Ale przeszłość jest dla mnie tajemnicą. Pamiętam, co będę miała na sobie jutro i kłótnię, która zdarzy się dopiero po południu. Ale nie wiem, co jadłam wczoraj na kolację. Radzę sobie dzięki notatkom, mamie i najlepszej przyjaciółce, Jamie, i system jakoś działa… Do czasu. Bo teraz wszystko się sypie. Jamie się buntuje. Mama nie mówi mi prawdy. I nie widzę w swojej przyszłości chłopaka, za którym szaleję. Ale dzisiaj go kocham. I chciałabym zapamiętać na zawsze, jak bardzo…

To była dla mnie bardzo dziwna ale i ciekawa książka, przy której się odprężyłam.
Zakochanie się w przystojnym mężczyznie jest świetnym uczuciem ale,żeby póżniej go nie pamiętać z czasu bycia z nim.To nie lada wyzwanie,czy warto pamiętać romantyczne chwile z ukochanym ?
Zobaczcie sami!!! 

Długo wyczekiwane książki

Hej co tam u was!!
U mnie choć za oknem prawdziwa jesień to w serduchu ciepluchno.
W końcu  wczoraj udało mi się dostać zamówione dawno,dawno książki w bibliotece.
W końcu mam ,,Pamiętniki Wampirów''jestem wniebowzięta a to zasługa mojej kochanej bibliotekarki która mi odłożyła te wszystkie części ,,Pamiętników wampirów"

A więc do zabieram się z miłą chęcią do czytania i każdą część będę recenzować

Buziaczki :)

wtorek, 12 listopada 2013

Moja i innych niepełnosprawność i kilka wierszy o tym

Niepełnosprawność

Jakie kwalifikacje należy posiadać
By niepełnosprawnym mogli cię nazwać
Pełnosprawnym cię nazwą jeśli masz zdrowe ciało
Czy to nie za mało

Można mieć dłonie sprawnie jak u chirurga
I do nikogo ich nie wyciągać
Można do każdego wyciągać dłoń
Nie umiejąc szklanki wody utrzymać nią
Można mieć zdrowe obie nogi
I nie wychodzić poza własne progi
A można z trudem poruszać nogą
I wciąż podążać w stronę kogoś
Dostrzegać i cieszyć się tym co jest piękne
Mając za ciemną zasłoną oczy zamknięte
Można mieć wzrok dobry jak sokół
I nie widzieć niczego w oku
Trudne zadania można rozwiązywać
I mądrym człowiekiem siebie nazywać
Można nie wiedzieć w jakim żyje się wieku
A cały czas myśleć o drugim człowieku
Można być pięknym i przed ludźmi uciekać
Można tez twarz mieć skrzywioną lecz wciąż do innych się uśmiechać
Można nie widzieć nie chodzić nie mówić
A być sprawniejszym od tak zwanych zdrowych ludzi
Można mieć sztuczne serce
Ale przed sobą nieść je na ręce
Można być książkowym przykładem zdrowia
Nie rozumiejąc co pod pojęciem człowiek się chowa
I w znaczenie poprawnym
Co to znaczy być niepełnosprawnym
Można mieć ciało kalekie
 A być pełnosprawnym człowiekiem.


Niepełnosprawni - kim oni są?
Może strażakiem, a może mną?
Może ich mijam na ulicy,
Czasami widzę w mojej dzielnicy,
lecz czy ja widzę kalectwo ich?
czy staram się pomagać im?
A może nikt o nich nie wie,
czemu nikt o nich czegoś nie powie?
Jak wyglądają, co zakładają,
i dlaczego czasem rąk lub nóg nie mają?
A może nie ma ich obok mnie,
w mojej rodzinie, w mojej szkole,
w najbliższym otoczeniu lub podwórkowym wzniesieniu.
Czy więc nie watro im pomagać?
Organizacje dla nich zakładać?
I po prostu im pomagać?


Napisałam te wiersze ponieważ choć jestem osobą niepełnosprawną mam swoje marzenia i chce tak jak każdy się rozwijać !!!
A te wiersze tak na dobry nastrój

Buziaczki i pozdrowienia dla moich czytelników.:) :)

niedziela, 10 listopada 2013

Cudowna trylogia


Leningrad, rok 1941.
17-letnia Tania Mietanowa poznaje młodego oficera mówiącego z obcym akcentem.
Zakochuje się w nim ku swemu przerażeniu, gdyż Aleksander jest już obiektem uczuć jej siostry Darii. Miłość jednak nie wybiera - Aleksander odwzajemnia uczucia Tani, ale by nie ranić Darii, bohaterowie przysięgają nigdy nie ujawnić swej miłości. Gdy blokada zacieśnia się i miasto zaczyna głodować, śmierć dosięga rodzinę Mietanowów. Tania szaleje ze strachu - jej ukochany walczy w wojskach próbujących przerwać pierścień blokady...
Ledwo odetchnie z ulgą, już Aleksander znajdzie się w nowym niebezpieczeństwie, wyjaśni się tajemnica jego akcentu, a bohaterom zagrozi rozłąka...
Ile jeszcze przejdą, nim los pozwoli im być razem?
I czy okrutna historia w ogóle na to pozwoli?

Część druga: wcześniejsze losy Aleksandra i jego rodziców, amerykańskich komunistów. Rodzina Barringtonów, zaślepiona ideami socjalizmu, przenosi się w latach 1930. z Bostonu do wyidealizowanego ZSRR, nie wiedząc, co czeka ją pod rządami Stalina. Rodzice małego Aleksandra giną w więzieniu, pozostawiając go na łasce losu, a on sam, gdy dorasta, trafia do Armii Czerwonej, gdzie musi ukrywać swoje pochodzenie. Epicka narracja, nagłe zwroty akcji.

Dokończenie trylogii o wielkiej miłości Rosjanki i Amerykanina.Losy Tatiany, Aleksandra i ich syna Anthony'ego, osiadłych w USA.Ameryka od czasów "zimnej wojny" do wojny w Wietnamie.Jest rok 1946. Tatiana i Aleksander chcą wreszcie żyć jak normalna rodzina. Bardzo kochają swego małego synka Anthony'ego, lecz nie potrafią cieszyć się sobą. Przytłoczeni bagażem tragicznych wspomnień, przemierzają Amerykę mieszkalnym samochodem, uciekając przed demonami przeszłości i "zimną wojną". O Aleksandra, niedawno radzieckiego oficera, pytają już w Waszyngtonie...




Niespotykane uczucie przerodziło się w wielką miłość,na te książki czekałam bardzo długo ale warto było!!
Wszystkie trzy książki potrafiły wciągnąć.Czytając tą trylogię przeniosłam się jakby w te czasy wojny i nie pokoju ale,warto przeczytać ja się zakochałam w tej trylogii.


Ile można poświęcić dla przyjaciółki,która zniszczyła twój związek?

Kamryn i Adele były sobie bardzo bliskie. Ich przyjaźń wydawała się silniejsza niż całe zło tego świata. Do czasu. Gdy Kamryn dowiaduje się, że jej narzeczony zdradził ją z jej najlepszą przyjaciółką, dla dziewczyny staje się jasne, że w jej życiu nie ma już miejsca dla dwóch najbliższych dotąd osób. Są rzeczy, których wybaczyć nie można? Należy do nich sytuacja, w której inna kobieta rodzi dziecko twojego ukochanego. Kilka lat po burzliwym rozstaniu Kamryn otrzymuje list, w którym Adele prosi ją o wizytę w szpitalu. Umierająca kobieta błaga dawną przyjaciółkę o to, by adoptowała jej córeczkę. Każde spojrzenie na pięcioletnią Tegan przypomina Kamryn o utraconym szczęściu. Czy można wymagać takiego poświęcenia?

Przy tej książce płakałam wiele razy,przepiękna powieść o wielkiej przyjaźni którą zniszczył nie kto inny jak facet!!
Ale mimo wszystko na łożu śmierci Adele prosi Kamryn żeby zaopiekowała się jej córeczką, kobieta się,zgadza wiedząc że,dziewczynka jest córką jej byłego narzeczonego.
Po zaadoptowaniu dziewczynki Kamryn zaczyna układać sobie życie na nowo gdy znowu pojawia się on!!!
Dowiedziawszy się że ma córkę chce się do niej zbliżyć a także do Kamryn która,próbuje sobie ułożyć życie na nowo z Lukem,jednak  pojawienie się Teda wszystko burzy.Miłość znowu wraca i Karmyn nie wie jak sobie z tym poradzić wie jedno chcę żeby Tegan miała normalną rodzinę czy jej się to uda!!!!
Książka idealnie napisana i bardzo wzruszająca a główną przewodnią książki jest MIŁOŚĆ BEZGRANICZNA DO TEGAN!!!!!

sobota, 9 listopada 2013

Kocham Książki

Dlaczego kocham czytać?

To pytanie wcale nie jest takie łatwe,po prostu dzięki książką mogę się odprężyć i przenieś do innego świata.Czytając mam wrażenie jakbym była w tej książce i widzę wszystkie sytuacje które, się  rozgrywają w powieści.Czytając, zaprzyjaźniam się z postaciami, przeżywam ich kłopoty, cieszę się radościami, zupełnie jakby rzeczywiście istnieli. Zachwycam się pięknem, boję o nich, gdy coś im grozi i zastanawiam się,jakbym ja postąpiła będąc na miejscu bohaterów książki.Kiedyś zazdrościłam postaciom, że spotyka ich miłość i przygody, chciałam doświadczać tego samego, teraz bardziej chciałabym uczestniczyć w ich poczynaniach, pomagać im, zaprzyjaźnić się z nimi. Każdą niemal postać traktuję jak dobrego znajomego, o wielu myślę jeszcze długo po skończeniu książki, są dla mnie niemal jak żywi ludzie i często żałuję, że ich nie znam osobiście.
Kocham książki od dziecka i nie wyobrażam sobie jakbym nie mogła ich czytać, każdą książkę jaką czytam smakuje jak dobre wino,upajam się nią i chcę jeszcze więcej.
Gdybym nie mogła czytać była bym nikim ,choć jestem niepełnosprawna dla mnie książki są wszystkim,uwielbiam smakować ich po kolej i zawsze z biblioteki przynoszę ciekawy stosik.


Książki to jwiększa moja pasja i nie zamienię jej na żadną inną!!

Dla mojich czytelników

Witajcie!!
W końcu opublikowałam książkę p.Kinga.
Powiem szczerze zbierałam się z tym niesamowicie długo,obecnie czytam książkę Dorothy Koomson ,,Zaopiekuj się mną"w sumie już kończę jeszcze kilka stron mi zostało jutro na pewno dodam recenzje.
A jak wam mija weekend Listopadowy?
Ja nie mogę uwierzyć że już coraz bliżej zbliżają się święta Bożego Narodzenia moje pierwsze odkąd prowadzę bloga!!
Ogólnie to chciałam wam powiedzieć że już ponad 5 miesięcy piszę bloga!!!
Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa że ,mogę się z wami podzielić z moimi przemyśleniami i dziękuje za to że odwiedzacie moje bloga.Obiecuje że, będzie jeszcze więcej ciekawych rzeczy pozdrawiam buziaczki wasza Ewelka.!!!!!!!!!!!!!!!!!

Ciut ciut o horrorze i książka mojego kochanego autora -przed wami Stephen King!!!

Właśnie Przypomniała mi się świetna książka Kinga ,,Miasteczko salem"

Do małej miejscowości w Ameryce, tytułowego Salem przyjeżdża pisarz Ben Mayers mieszkający w miasteczku jako chłopiec. Chce on tutaj napisać swoją nową powieść - opowiadającej o pewnej jego przygodzie z dzieciństwa, w której był świadkiem odkrycia zwłok wisielca w domu Marstenów. Na miejsce swojego mieszkania wybiera stary, zrujnowany dom (ten sam, w którym miało miejsce przeżycie z dzieciństwa), który chce wynająć na czas pisania książki, ale okazuje się , iż został on już wcześniej sprzedany tajemniczemu panu Barlowowi.
W miasteczku traktowany jest jak dziwak, a jego powieści w konserwatywnym małomiasteczkowym środowisku jako siedlisko zła, seksu i dewiacji. Nie każdy jednak tak uważa. Jedną z fanek pisarza jest spotkana przypadkowo w parku Susan Morton, w której Ben szybko się zakochuje. Stary dom Marstenów budzi w pisarzu strach tkwiący w nim od dzieciństwa, który przełamać ma dopiero nowa jego książka.
Ben z okien swojego pokoju hotelowego widzi doskonale dom - zdający się górować nad całym miasteczkiem i obserwować je swoimi złymi oczyma. Co pewien czas w jego oknach widać stłumione światło, które go bardzo intryguje... Postanawia więc sprawdzić co się tam dzieje. W taki sposób poznaje pomocnika Barlowa - Smitha.
Nowo przybyły mieszkaniec otwiera w Salem ekskluzywny sklep ze starymi meblami, licząc na wielką sprzedaż w sezonie turystycznym. Właścicielem sklepu jest tajemniczy pan Barlow, którego ciągłą nieobecność jego wspólnik tłumaczy częstymi wyjazdami w interesach. Nie mija wiele czasu, a w okolicy zaczynają się dziać rzeczy dziwne i niepojęte. Najpierw giną dzieci, widziane potem pukające do okien i proszące o wpuszczenie do domu. Wszystko wskazuje na to, że Salem nawiedzane jest przez wampiry.
Do walki z nimi staje Ben Mayers z przyjaciółką Susan Morton, nauczyciel z miejscowej szkoły i przyjaciel Bena z dawnych lat - Mat, ojciec Callahan, miejscowy ksiądz, lekarz Jim Cody, oraz dziecko, któremu krwiopijcy odebrali rodziców - Mark Petrie.
Kto z nich przeżyje ? Jaką tajemnice skrywa stary dom ? Kim jest "imperator porcji lodów" ? Dowiecie się czytając jedną z najlepszych powieści Kinga, jaką bez wątpienia jest "Miasteczko Salem".
Książka to opowieść o współczesnym draculi rozgrywająca się w realiach stanu Maine, tak faworyzowanego przez Kinga. Autor obraca się wokół swoich ulubionych motywów: złego miejsca, pisarza, oraz miasteczka z dzieciństwa i wspomnienia o nim.
Powieść cechuje doskonały klimat, rozbudowana konstrukcja całego świata, oraz styl, którego z pewnością zazdrości Kingowi niejeden pisarz. Każdy element, zdanie, sytuacja ma tu swoje miejsce, jest wyczerpująco opisane, co tworzy doskonały obraz rozgrywającej się akcji. Książka przez lata wychwalana stała się pozycją klasyczną uzyskując rzesze fanów na całym świecie. Jest to z pewnością jedna z najwybitniejszych powieści pisarza, która pomogła mu w zdobyciu sławy. "Miasteczko Salem" jest drugą powieścią Kinga, który przez lata obiecywał powrót do tematu i stworzenie kontynuacji, lecz w końcu uznał, że minęło zbyt wiele czasu - a szkoda. W 1979 roku książka została sfilmowana przez Tobe Hooper'a stając się jednym z najciekawszych filmów o wampirach.
PS. Z powieści można dowiedzieć się bardzo dużo o wampirach, klasyczne ich wersje.

Tak King jest idealnym pisarzem świetnie umie zagrać na wyobraźni czytelnika.
Czytając te książkę wiedziałam że, widać w moich oczach strach i obawę ale,mimo wszystko czytałam do końca.
Uwielbiam książki p.Kinga,chętnie do nich sięgam co jakiś czas, dlatego cieszę się że w mojej bibliotece jest tyle jego książek.Ta książka jest idealna, zamiejscowy sklep,dziwne miasteczko i obawa nowego przybyłego mieszkańca co się wydarzy a dzieje się dużo zobaczcie sami!!!

czwartek, 7 listopada 2013

Brytyjski Król i jego największy problem

Prawdziwa opowieść z życia brytyjskiej rodziny królewskiej. Jest rok 1936. Edward VIII abdykuje, by związać się z ukochaną Amerykanką, panią Simpson. Królem – Jerzym VI – zostaje niespodziewanie jego brat. Nowy monarcha ma jednak wielki problem: jąka się. Do wystąpień publicznych przygotowuje go australijski terapeuta mowy Lionel Logue. Zawiązują niezwykłą przyjaźń… Książka, oparta na pamiętnikach Logue’a, odsłania kulisy życia osobistego i rodzinnego Jerzego VI, ojca obecnej królowej Elżbiety II. 

Każdy z nas ma problemy nawet Król który,choć jest królem boi się publicznie przemawiać ponieważ się jąka.
Z dnia na dzień staje się to dla niego uciążliwe i nie może sobie z tym poradzić choć od małych lat się z tym próbuje uporać nic z tego nie wychodzi,a gdy przemawia ludzie się z niego śmieją i wytykają palcami.
Choć dużo pracy w to wkłada dalej się jąka aż w końcu terapeuta mu pomaga i zobaczcie sami jak się to skończy.A wymowa króla się z dnia na dzień zacznie poprawiać.
Czytają tę książkę byłam zafascynowana fabułą i książka mi się naprawdę podobała polecam ją serdecznie każdemu kto jest zainteresowany życiem Króla Jerzego VI. 

Kilka cytatów z książki i filmu zekranizowanego na podstawie książki
Odwal się, psia twoja mać.
Chórzysta lepiej by zaklął.
Gówno!
Tak jest! Wypróżnienie językowe nie sprawia problemu.
- Bo jestem wściekły. - Znasz słowo na 'k'?
- Kurtyzana? - Och, Bertie!
Kurwa!
Kurwa, kurwa, kurwa, pieprzona, pieprzona!
Pieprzona w dupę!
- Tak, bez wahania! - Kurwa jebana w dupę jego mać... i cycki.
Tato?! Co się dzieje?
Wybaczcie!

Odrabiajcie lekcje!
Nieczęsto dajesz się poznać od tej strony.
Nie i nie powinienem. Nie przy innych.
Przewietrzmy się.
Logue! To chyba nienajlepszy pomysł.
O co chodzi?
Co cię trapi?
Logue, nie masz pojęcia...
Mój brat durzy się w kobiecie, która była dwa razy zamężna.
Ona się rozwodzi, a on się uparł ją poślubić.
Jezu!
Pani Wallis Simpson z Baltimore.
Nie brzmi dobrze: Królowa Wallis z Baltimore?
- On może tak zrobić? - Z pewnością nie.
Ale i tak to zrobi.
Rozpęta się piekło.
Nie mogą tego kontynuować prywatnie?

Nie chcą.
Jak to się ma do ciebie?
Znam swoje miejsce.
Zrobiłbym wszystko, co w mojej mocy, by zatrzymać mego brata na tronie.
To aż tak poważne?
- Może to twoje miejsce jest na tronie? - Nie jestem zastępcą mojego brata.
- Możesz być lepszy od niego. - Nie pozwalaj sobie!
To graniczy ze zdradą.
Mógłbyś być królem. Potrafisz!
To jest zdrada!
- Kiedy wreszcie zrozumiesz, że nie musi kierować tobą strach? - Dosyć!
- Czego się tak boisz? - Twoich zatrutych słów!
Po co do mnie przyszedłeś?
Nie jesteś bankierem, który kształci dykcję,
żeby brylować w towarzystwie.
Nie ucz mnie o moich powinnościach!
Jestem synem... króla.
I bratem króla.

Książę Jorku,
w pierwszych słowach składam mu hołd.
I czynię to z całego serca.
Wszyscy znacie powody, dla których wyrzekam się tronu.
Uwierzcie jednak, gdy mówię,
że stało się dla mnie niemożliwością
dźwiganie jarzma odpowiedzialności
i wykonywanie królewskich obowiązków
tak jak należy,
bez pomocy i wsparcia
kobiety, którą kocham.
Ta decyzja przychodzi mi z mniejszym trudem
ponieważ wiem,
że mój brat,
dogłębnie zaznajomiony ze sprawami państwa,
oraz wykazujący najcenniejsze zalety,

środa, 6 listopada 2013

Wyprawa do Indii

Jeśli zagra Ci w duszy spontaniczna chęć ruszenia swoich nóg gdzie oczy poniosą, a w głowie zaświta myśl o wyprawie do Indii, zajrzyj do książki Shantaram.Barwnie opisana przygoda lekarza, który po wcześniejszych perturbacjach z więzieniem, narkotykami i złamaniem prawa w cywilizowanym świecie, ucieka do Bombaju. Jak to w życiu często bywa, nasz bohater kuma się z miejscową mafią i mamy wątek sensacyjno- romantyczno- przygodowy. Shantaram zachwyci swoim humorystycznym opisem cywilizacji Wschodu. Piękno tego zakątku wschodniego świata opisał ten, który sam przeżył niemalże to wszystko, co bohater książki. Autentyczność opisów jest w powieści prawdziwym majstersztykiem pisarskim.Główny bohater uciekając przed wymiarem sprawiedliwości obiera za swój dom Bombaj, miasto w którym nikt nie będzie go szukał. Powieść pisana w formie osobistego dziennika z podróży wciąga czytelnika w świat, jaki jest przeżywany przez naszego zbiega. Indie nie miały być celem, w planach Lina to początek, celem miały być Niemcy, do których dotarcie planował przez Nową Zelandię.Jednak Bombaj zatrzymuje go na dłużej za sprawą tajemniczej Karli, w której się Lin zakochuje. Amerykanka szwajcarskiego pochodzenia, bardzo długo nie odwzajemnia uczucia Lina. Bombaj fascynuje Lina, świat w jaki wkroczył pochłania go całkowicie. Bohater ciągle ucieka, wikła się w coraz to nowe awantury i przygody nierzadko trudne do przeżycia. Jest przemytnikiem, handlarzem bronią, mafiosem i więźniem w miejscu o zaostrzonym rygorze. Shantaram (Boży Pokój) to imię nadane głównemu bohaterowi przez matkę poznanego w drodze przyjaciela. Lin poznaje indyjskie slumsy, sam staje się ich żywą częścią. Autor książki w sposób często quasi psychologiczny portretuje spotkanych ludzi. Wiele wątków filozoficznych zachwyca swoją prawdą życiową. Awanturnik opisując Indie, nie skupia się na ich wschodniej duchowości, opisuje raczej wschodnią filozofię życia.Książka jest pisana w formie pamiętnika, czytelnik może mieć wrażenie, że przygody jakich doświadcza bohater są wielokrotnie nieprawdopodobne, ale możliwe, że się „zadziały”. Powieść czyta się lekko i w zasadzie jest mocno wciągająca. Dialogi Lina z przyjacielem są zabawne i mi osobiście najbardziej się podobały. Wątek romantyczny jednak jest jedną kiczowatą papką i może doprowadzić do mdłości.

Polecam Shantaram z powodu humoreski, i barwnych opisów codziennego życia. Można pokochać Bombaj, wziąć tobołek i wyruszyć w drogę…


Książkę znalazłam zupełnie przypadkowo i co pierwsze pomyślałam że, znalazłam książkę o Indiach a gdyż kilka lat temu uwielbiałam Indyjskie filmy pomyślałam czemu nie!!
A spodobałam się mi okładka na której widnieje siedzący sułtan, gdy  otworzyłam książkę zobaczyłam że, książka jest idealnie napisana i bardzo mi się podobała,magiczny świat Bombaju to jest cudowny świat i warto go poznać.
Myślę że, jeżeli ktoś lubi książki przygodowe o innych krajach i kulturach ta książka jest idealna !!!

wtorek, 5 listopada 2013

Film przy którym uwielbiam płakać

Ulubiony film z moich lat młodzieńczych ale,do dzisiaj ma u mnie specjalne miejsce w sercu jest to oczywiście ,,Szkoła uczuć"."Szkoła uczuć" to prawdziwa opowieść o miłości, dwojga ludzi, którzy już nie są dziećmi, którzy właśnie wchodzą w dorosłość. Landon (Shane West) - pewny siebie, szkolny przystojniak, nie dba ani o oceny w szkole, ani o to, co o nim sądzą inni. Jamie (Mandy Moore) jest córką miejscowego pastora (Peter Coyote). Jest skromna, pracowita, zdolna i chętnie pomaga innym. Chociaż pozornie dzieli ich wiele, ich drogi wkrótce się skrzyżują. Fabuła filmu rozgrywa się w szkole wyższej. Miejsce to jest szczególne ze względu na unikalne środowisko, w którym wszyscy wszystko klasyfikują, segregują, etc. Przynależność jest jedną z najważniejszych wartości. Tu najbardziej się liczy to czy "jesteś z nami czy przeciwko nam". W szkole w Beaufort, Landon Carter z pewnością jest na najważniejszej liście. A Jamie Sullivan? Cóż... ona najprawdopodobniej nie jest na żadnej z list. Landon i Jamie najprawdopodobniej nigdy by nie zwrócili na siebie uwagi. Prawdopodobnie nawet nigdy by się na siebie nie natknęli, gdyby nie tragiczny wypadek. Mówi producentka, Denise Di Novi: "Fabuła została opowiedziana z punktu widzenia nastolatków" czyli tak, jak książka Nicholasa Sparksa "A Walk To Remember", na podstawie której napisano scenariusz."Historia ta jest popularna nie tylko wśród nastolatków i młodszych dzieci, ale też wśród dorosłych praktycznie w każdym wieku. Wydaje mi się, że tajemnica tej popularności tkwi w tym, że przypomina ona każdemu o tym, co w życiu jest najważniejsze: bezwarunkowa miłość, nadzieja i wiara. Są to wartości znane ludziom od tysięcy lat, o których należy mówić nie tylko młodym ludziom, przeżywającym swe pierwsze miłości, ale przypominać wszystkim, w ciągu całego ich życia."


Pokazuje jak można z przystojnego twardziela zmienić się w osobę która potrafi kochać i żyć z chorą osobą.
Uwielbiam ten film!!


Pokazuje jaka może być silna przemiana człowieka który potrafi się zakochać w  wierzącej i skromnej dziewczynie.

Jesienne filmy

Cześć!!

Dzisiaj nie poszłam na zajęcia bo źle się czuje korzystając z dnia wolego postanowiłam obejrzeć jakiś ciekawy film i padło na mój ukochany zmierzch.
Dawno go nie oglądałam więc postanowiłam obejrzeć może jeszcze coś dzisiaj obejrzę bo mnie wena wzięła dlatego mam nadzieję że moje ukochane książki mi wybaczą i nie pogniewają się .
W planach wieczornych mam obejrzenie filmu odrobinę nieba.

Fabuła filmu w moim odczuciu jest ciekawa, zaskakująca. Odtwórczyni głównej roli- Marley (w tę postać wciela się jedna z najbardziej pożądanych aktorek- Kate Hudson) to dziewczyna żyjąca beztrosko. Ma wszystko czego chce- dobrą pracę, oddanych przyjaciół, stałe związki jej nie interesują, ale za to na brak przelotnych romansów nie może narzekać. Marley z uporem twierdzi, że miłość nie jest jej do niczego potrzebna, a mężczyzn traktuje przedmiotowo i z dystansem. Niestety jak to bywa w komediach owianych romantyzmem, bohaterka dowiaduje się o swojej chorobie i zakochuje się w swoim lekarzu Julianie (w tej roli Gael Garcia Bernal, znany m.in. ze "Złego wychowania" czy "Listów do Julii" ). Uczucie pomiędzy tymi dwojga rodzi się bardzo powoli jednak pozostaje uczuciem „aż po grób”.

Cóż mogę powiedzieć o tym filmie urzekła mnie fabuła i uwielbiam filmy romantyczne a ten jest idealny na jesienne popołudnia i wieczory.

niedziela, 3 listopada 2013

Listopadowe wiersze

Przyszedł sobie do ogrodu
stary, siwy pan Listopad.
Grube palto wziął od chłodu
i kalosze ma na stopach.

Deszcz zacina, wiatr dokucza.
Pustka, smutek dziś w ogrodzie.
Pan Listopad cicho mruczy:
nic nie szkodzi, nic nie szkodzi.

Po listowiu kroczy sypkim
na ławeczce sobie siada.
Chłód i zimno. Mam dziś chrypkę.
Trudna rada, trudna rada.



Gdy listopad zagląda do naszych domów wiadomo że, jesień zagościła na dworze.
Wszystko jest w złotym kolorze,rude i żółte liście uśmiechają się do nas.A pierwsze  przymrozki dają o sobie znać że,jesieni nadszedł czas a gdy jest jesienna pora każdy marzy o słodkim lenistwie.
Gdy jest Listopad bliżej zimy nam i każdy szuka ciepłego schronienia którym jest dom i w jesienniej aurze miłości jest wiele i o nas najczęściej w tym miesiącu myślą najbliżsi i przyjaciele.

Z nocy na dzień coraz zimniej,
pochmurniej z dnia na dzień,
ogołociał, osierociał
świat w tym listopadzie.
Już na drzewach zgasła resztka
liścianego złota,
złota jesień utonęła
w chlupoczących słotach.
Już zasypia borsuk w borze,
nasionka – pod ziemią.
Nie ćwierkają senne świerszcze,
w swych kryjówkach drzemią.
Wszystkie barwy gdzieś przepadły
niby kamień w studnię,
by nie spotkać się przypadkiem
z nadchodzącym grudniem.



Podsumowanie października

Liście z już dawno pospadały z drzew, czas podsumować październikowe książki,to przy nich spędziłam październikowe popołudnia i wieczory oto one !!!
1.Katarzyna Grochola,,Kryształowy anioł"
2.Katarzyna Grochola,,Huston mamy problem"
3.Palmer Diana,,Pokonać samotność"
4.Nicholas Sparks,,list w butelce"
5.Gruen Sara,,Woda dla słoni"
6.Morton Kate,,Zapomniany ogród"

Listopadowa kolekcja

od dołu
1.S.King,,To"
2.Małgorzata Kalicińska i Basia Grabowska ,,Irena"
3.Cat Patrick ,,Zapomniane"
4.Nigel Dempster i Peter Evans ,,Za drzwiami pałacu"
5..John Marsden ,,kontynuacja serii Jutro Kroniki Ellie"
6..John Mersden ,,Kontynuacja serii Jutro Kroniki Ellie 2"


Oto moja lista książek na Listopad nie wiem czy w tej kolejności będę czytać jak tu zaprezentowałam ale obiecuje że,każdą z recenzuje.

Obecnie czytam ostatnią książkę z poprzedniego miesiąca Dorothy Koomson ,,Zaopiekuj się mną"po przeczytaniu odrazu ją zrecenzuje.

Pozdrawiam i życzę miłego niedzielnego wieczoru !!!
Ja go spędzę oczywiście przy książce ponieważ od kilku dni nie czytałam bo, byłam u rodzinki cały weekend ale wiadomo że święto było i nie było jak czytać.
Planowałam wsiąść książkę ale doszłam do wniosku że moja kochana rodzinka mi nie da poczytać i na-pewno by mi nie dała dlatego dzisiaj nadrabiam weekendowe zaległości.





Historia przypominająca opowieść o Tajemniczym ogrodzie

Baśń dla dużych dziewczynek, takie skojarzenie natychmiast nasuwa się po lekturze znakomitego „Zapomnianego ogrodu” autorstwa Kate Morton. W powieści bowiem znaleźć można wszystkie elementy kojarzące się z utraconym na zawsze dzieciństwem – od beztroskiego życia poczynając, a na mrocznej tajemnicy kończąc. „Zapomniany ogród” to książka, w której głos zabierają trzy pokolenia kobiet, na zawsze połączone tragiczną i bolesną historią. Otaczająca powieść aura magii pojawiająca się za sprawą pięknych baśni i subtelnego uroku sekretnego ogrodu sprawiają, że książka zachwyci i rozkocha w sobie rzesze czytelników.
Jest rok 2005. Po śmierci swojej babci, Cassandra dowiaduje się, że odziedziczyła w Kornwalii małą chatkę. Zainteresowanie kobiety potęguje fakt, iż na jaw zaczynają wychodzić ukrywane przez lata rodzinne sekrety. Okazuje się, że w 1913 roku czteroletnia wówczas Nell (babcia Cassandry) w tajemniczych okolicznościach przypłynęła na pokładzie statku do wybrzeży Australii zupełnie sama. Tam została znaleziona przez mistrza okrętowego i przygarnięta do rodziny O’Connorów jako ich własne dziecko. Te dziwne wydarzenia stają się inspiracją dla Cassandry do poszukiwań prawdziwej przeszłości i tożsamości swojej babci. Kobieta nie zdaje sobie jednak sprawy, jak bolesne tajemnice przyjdzie jej poznać oraz ile wysiłku będzie musiała włożyć, aby poznać wszystkie szczegóły dotyczące historii rodziny.
Powieść Kate Morton ma w sobie to coś, co sprawia, że „Zapomniany ogród” wciąga już od pierwszych stron. Dzieje się tak pewnie dlatego, że autorka stosuje dość popularny zabieg literacki polegający na dopuszczaniu do głosu wielu postaci w przeplatających się rozdziałach książki. Tak więc opisywana historia rozpoczyna się na pokładzie statku w 1913 roku, by w kolejnym rozdziale przeskoczyć do roku 1930, a następnie do 2005. W każdym z rozdziałów głos zabiera inna kobieta. Najstarsze wspomnienia są udziałem tajemniczej Autorki, wydarzenia lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku opisywane są przez Nell, natomiast historie najnowsze opowiada Cassandra. To „przeskakiwanie” z roku na rok sprawia, że czytelnik z uwagą śledzi nie tylko wątki i losy bohaterów mające miejsce w zamierzchłej przeszłości, ale także musi kojarzyć bieżące fakty.Mnogość bohaterów i ogromna ilość łączących się z nimi historii są imponujące. Kate Morton bez problemu porusza się w świecie swoich bohaterek, łącząc ich życie z życiem pozornie przypadkowych osób. Każda z postaci została ukazana w niezwykle wyrazisty sposób, od fizjonomii zaczynając, a na osobowości kończąc. W książce każdy jest indywidualistą do tego stopnia, że czytelnik bez problemu znajdzie postać, z którą będzie się mógł utożsamiać.
„Zapomniany ogród” pełen jest subtelnej magii. Wyczuć ją można zwłaszcza w baśniach opowiadanych i pisanych przez jedną z bohaterek powieści, jednak przede wszystkim – w pięknym ogrodzie. Doskonałe opisy gry świateł między liśćmi drzew, roznoszące się zapachy kwitnących kwiatów, spokój, harmonia, ale przede wszystkim – delikatna, unosząca się w powietrzu tajemnica sprawiają, że czytelnik ma wrażenie, jakby czytał wspaniałą baśń, nie zaś powieść obyczajową.
 „Zapomniany ogród” jest książką trzymającą w napięciu od początku do końca. Ani na chwilę autorka nie zapomina o budowaniu miejscami mrocznej i sekretnej atmosfery. Skomplikowana sieć intryg, trudne do rozgryzienia rodzinne koligacje wnoszą tylko pozorny chaos do powieści. Wszystkie bowiem wątki zostają prędzej czy później w książce zamknięte, a każde, nawet najdrobniejsze wydarzenie, okazuje się odgrywać swą rolę w rozgrywającej się historii między pokoleniowej rodziny.

W czasie czytania byłam zachwycona dosłownie wszystkim,aura książki przypominała mi ,,Tajemniczy ogród"nawet kilka wątków było podobnych.
Jednak za serce mnie ujęła główna bohaterka, opuszczona na statku samotna dziewczynka pozostaje sama ze swoim losem. Musi odkryć rodzinną tajemnice i to jest fasynujące jaka jest prawda książka do ostatniej strony trzyma w napięciu watro po nią sięgnąć żeby chociaż na chwilę się przenieś w inny świat.
Świat marzeń i być choć przez chwilę w tak pięknym zapomnianym ogrodzie w którym wszystko może się wydarzyć.

Powrót

Cześć właśnie wróciłam 4 tygodniowej rehabilitacji dzisiaj pokaże wam przeczytane książki :) ,,Wielbiciel" To książka zaled...