Szukaj na tym blogu

niedziela, 31 sierpnia 2014

Powrót z wakacji

Cześć dzisiaj jest ostatni dzień wakacji!!
Czas wracać do obowiązków związanych z normalnym życiem.
Ostatnio przez dwa tygodnie moje wpisy na blogu były robione na szybkiego dlatego że,byłam w Niemczech u cioci w Haide.
Wspaniałe miasto które,ma cudowne widoki i pomniki za chwilę kilka zdjęć wam pokaże.






Cudowne widoki i cudowne miejsca




Jeszcze trochę o miejscowości koło Haide.

Büsum- jest rybacka i turystyczna miejscowość w powiecie Dithmarschen , w kraju związkowym Szlezwik-Holsztyn , Niemcy . Znajduje się na Morzu Północnym wybrzeżu, około. 18 km na południowy zachód od Heide.

Pierwsza udokumentowana wzmianka o Büsum (jako wyspa) pochodzi z roku 1140 nazwę wyspy na dokumentach średniowiecznych zmienił kilka razy z oryginalnego Bivsne (1140) do Busin (1208), Busen (1281), i Buzen (1447). Büsum za średniowieczny historia została udokumentowana przez kronikach Neocorus (Johannes), Adolf Köster pastor i nauczyciel w Büsum w 16 wieku.

W czasie średniowiecza, Büsum była wyspa z trzech wiosek, Süderdorp, Middeldorp i Norddorp. Katastrofalne powodzie w 1362 ( Grote Mandrenke ), 1436 i 1570 ( Flood Wszystkich Świętych ) utonął większość wyspy i zniszczył dwie osady Süderdorp i Middeldorp. Były Norddorp z kościoła św Clemens obecnie tworzy starego rdzenia miasta Büsum.

W 1585 wyspa została połączona z lądem poprzez budowę tamy . Kolejne lokaty w osadzie nad morzem stworzył nową ziemię, która została dodatkowo zabezpieczona przez wały . Powodzie sztormowe nadal zbierać swoje żniwo, jak udokumentowano w kościele św Klemensa z brukowca upamiętniająca powódź Burchardi powodzi z 1634, w którym zginęło 168 osób i zniszczył 102 domów w Büsum. Podczas wyniszczającej świąteczne powodzi z 1717 roku wieś ​​Werven pobliżu Büsum opadł całkowicie. Ostatnia wielka powódź w lutym 1825 roku stało się od tego czasu, ulepszone wały były w stanie chronić miasto od pływów burzowych.
Wyspa Büsum był pierwotnie zobowiązany do biskupstwa w Hamburgu i Bremie przed Dithmarschen się republiką danego skonfederowane chłopa. Od 1559 aż do 1867 roku Büsum (i Dithmarschen) były duńskie terytorium, a następnie stała się częścią Prus . Po II wojnie światowej , Büsum był częścią strefy brytyjskiej , aż 1955.
W czasie średniowiecza, Büsum był często odwiedzany przez handlowców z Hanzy . Hansa był głównym sojusznikiem Dithmarschen , ale republiką chłopów nigdy nie stał się częścią samego Hanzeatyckiej Ligi. Mieszkańcy wyspy stosunkowo słabej Büsum często uciekają się do piractwa , aby poprawić swoje życie, w wyniku powtarzających się konfliktów. W 1420, Rackler Kersten i jego ludzie od Büsum popłynął do portu w Hamburgu do podszybia i loot Hanseatic statków handlowych. W odwecie, Hamburgery splądrowali i spalili kościół na wyspie w Middeldorp. Nowy kościół został zbudowany w Norddorp i umeblowane z kilku przedmiotów zrabowanych z wyspy Pellworm przez piratów Cord Widderich .
W czasie II wojny światowej , stocznia i port w Büsum zostały wykorzystane przez Kriegsmarine , co docelowy dla nalotu . Büsum został zbombardowany w dniu 4 maja 1945 roku dzień wojska niemieckie poddał w północnych Niemczech, a więc ostatni dzień wojny w regionie. Dziewięć osób zginęło, 19 zostało rannych, a pięć domy zostały całkowicie zniszczone.
Neocorus poinformował, że głównym źródłem utrzymania dla mieszkańców Büsum w jego czasach były połowów i hodowli . Büsum jako miasto Fisher znana jest przede wszystkim jego specjalności Büsumer Krabben (krewetek na Morzu Północnym, Crangon crangon ), które są przetwarzane i konserwy na sprzedaż. Pierwsze wzmianki o Shrimping w Büsum daty od 1624 roku w tym czasie, połów krewetek była głównie wykonywana przez kobiety z siatkami w pływowych wąwozów w Wattowe . Pod koniec 19 wieku, wędkowanie na pełnym morzu stały się popularne i dodaje potrzebę żeglarstwo łodzie rybackie. Przed II wojną światową , flota rybacka liczy 132 Busum za statki. Od tego czasu liczba statków rybackich stale zmniejsza się. W 1998 roku, flota rybacka BĂĽsum składał z 35 kutrów rybackich, z portu obsługującego 20 dodatkowych statków rybackich, głównie z Holandii.
Büsum miał aktywną stocznię , która rozpoczęła jako usługa naprawy łodzi rybackiej w 1902 roku i został rozszerzony do budowy coraz większych statków w ciągu dziesięcioleci.  W czasie II wojny światowej , stocznia w Büsum produkowane części podwodnych.  To w końcu zamknięte 1986, wydanego nieopłacalna przez zagranicznych konkurencji.Od 1818 Büsum został wykorzystany jako uzdrowisko odwiedziło o uzdrowienie skutki morskiej i bagien w Wattowe . Że uzyskał status oficjalnego Nordseebad (Morze Północne), spa w 1837 roku Aby pomieścić gości spa, Büsum był podłączony do sieci kolejowej przez Heide-Büsum kolejowej w 1883 roku.
Podczas reżimu nazistowskiego , Büsum był miejscem Kraft durch Freude ("Siła przez radość"), program turystów rekreacyjnych zorganizowanych przez NSDAP . 
W 1949 roku, został oficjalnie nazwany Büsum Nordseeheilbad (Morze Północne spa). Obecnie Büsum jest popularnym miejscem wypoczynku dla rodzin i wycieczek z Hamburga . w 2002 roku, Büsum zakwaterowane 658.723 noclegów przez 83295 osób. Prawie wszystkie (99,5%) wśród turystów BĂĽsum są Niemcy.
Jedną z atrakcji miasta Husum jest latarnia morska . Zbudowany w 1912/13 z 55 ton żeliwnych płyt, był pierwotnie pomalowany na czarno, aż otrzymał swój charakterystyczny czerwony i biały płaszcz w 1952 roku jest on obsługiwany jest automatycznie od 1976 roku i jest zarządzany przez Urząd Woda i wysyłka Tönning . Od port z Büsum, turyści mogą wziąć wycieczki do morza, albo dla przyjemności lub rybołówstwa, jak charakter wycieczek wzdłuż Morza Parki narodowe Fryzyjskich , lub na wyspę Helgoland .Tradycyjny język używany w Büsum jest Dithmarscher Platt, wariant najniższej niemieckim . Stary dialekt jest nadal w użyciu, szczególnie wśród rybaków i starszego pokolenia długoletnich mieszkańców. Powszechnie używane zwroty to: "Moin, Moin!" ("Witaj!") I "Kiek wedder mol w!" ("Zatrzymaj się jeszcze raz!")
Dithmarscher Platt był także język używany przez poetę Klaus Groth w wierszu Ol Büsum (Stary Büsum) opublikowanym w 1853 roku w książce Quickborn.  Ciemny i melancholijny wiersz opisuje powódź, że twierdził stary wyspę i jak czasem na niski fala dachy starej osady mogą być nadal widoczne i dzwony z wieży zatopionego kościoła słychać.
Büsum pierwotnie była częścią katolickiego biskupstwa w Hamburgu i Bremie , ale zwrócił się do protestantyzmu podczas reformacji w Dithmarschen w średniowieczu .

Büsum za późno gotycki św Clemens kościół, nazwany przez papieża Klemensa I, jako patrona rybaków, został wybudowany w latach 1434 i 1442 jako relikt przeszłości BĂĽsum jako gniazdo piratów, w kościele św Clemens domów w chrzcielnicy i innych elementów nalot z wyspy Pellworm przez piratów Cord Widderich i prezentowane jako poświęcenia dar dla Kościoła w Büsum. Rzeźbiony portret Marcina Lutra z 1564 oznacza przejście z katolicyzmu na protestantyzm w późnym średniowieczu . Ołtarz i ambona pochodzą z początku 18 wieku. Słabe strony statyczne doprowadziły do ​​częściowej utraty pułapu gotyckim w 1782, który został zastąpiony przez drewniany strop.
Aż do 19 wieku, Dithmarschen był prawie wyłącznie luterańskie , ale od tego czasu katolicka mniejszość zyskał. Od 1982 biskupstwa w Hamburgu jest reprezentowana w Büsum dzięki nowo wybudowanej ul Andreas Kościół. 






sobota, 30 sierpnia 2014

Opowieść o tym,że to,co nas spotyka,ma głęboki sens,nawet jeśli boli


Pewne decyzje wymagają czasu. Wiktoria bez słowa wyjaśnienia zostawiła męża, spakowała walizkę i pojechała w miejsce, które miało jej pomóc poskładać wszystko na nowo.
Idealne byłyby pewnie Indie lub Toskania. Ona wybrała Chorwację.
Czy podróż do Dubrownika, który zapamiętała dzięki szczęśliwym wakacjom sprzed lat, może być czymś więcej, niż tylko pogonią za wspomnieniami?
Pod gorącym chorwackim słońcem przecinają się losy trzech niezwykłych kobiet – Wiktorii, Jasnej i Sandry. Wszystkie szukają swojej drogi, azylu, który pozwoli poczuć im się bezpiecznie. Lekcja, jaką wspólnie przerabiają nie jest prosta – nie da się wziąć czyjegoś przepisu na życie.

Zwycięstwa i porażki, marzenia i złudzenia oraz przeszłość i teraźniejszość splatają się w subtelną opowieść o uczuciach i ważnych decyzjach. Izabela Sowa pokazuje w niej, że zawsze warto stanąć do walki o szczęście, nawet jeśli nasz świat legł w gruzach.


OO przy tej książce nie dało się myśleć o niczym innym.Niby taka niepozorna książeczka ale,bardzo wciągająca., ciepła i klimatyczna okładka jest miłą zapowiedzią tego, co czytelnik może znaleźć w środku. Tym razem okładka i treść idą w parze i sprawdzają się doskonale.
Wiktoria, bohaterka książki przez zupełny przypadek znajduje w komputerze zdjęcie, które rozwala jej dotychczasowe życie. Bez słowa wyjaśnienia pakuje walizkę i wyjeżdża do Chorwacji. To właśnie tam spędzała wakacje z rodzicami, miejsce to kojarzy się jej z dzieciństwem, a tym razem ma posłużyć nie tylko odpoczynkowi, ale również rozrachunkowi z przeszłością i teraźniejszością.

W Dubrowniku Wiktoria bardzo szybko aklimatyzuje się. Nawiązuje nowe znajomości, dzięki którym łatwiej jest jej odnaleźć samą siebie. Historie nowych znajomych, powoli odkrywane, pozwalają bohaterce dokonać rozrachunku z własnym życiem. Powraca do swojej przeszłości szukając błędów i próbując je zrozumieć i zaakceptować. Dotychczasowe jej życie było biernym poddaniem się biegowi codzienności, natomiast sama ucieczka i to, co ją spotyka w Chorwacji jest nowym doświadczeniem, które bardzo wzmacnia Wiktorie i otwiera oczy.

Praca w schronisku dla psów, poznanie właścicielki, znajomość z Andrzejem to wszystko bardzo fajnie autorka zawiązuje w całość, dając obraz kobiety, która rozkwita na oczach czytelnika, zmienia się, przeobraża pozbywając się kolców z przeszłości. Dojrzewa emocjonalnie i mentalnie udowadniając, że problemy owszem ranią, ale przede wszystkim wzmacniają i dają poczucie siły.

Izabela Sowa zaskoczyła mnie „Azylem”. Prostotą języka, mało rozwiniętą akcją, spokojem a przede wszystkim samym klimatem, jaki potrafiła stworzyć. Opowieść bardzo szybko wciąga i niestety zbyt szybko się kończy. Nie mniej jednak jestem bardzo mile zaskoczona i z czystym sumieniem mogę książkę polecić na pojedynczy wieczór przy filiżance herbaty.

Kobiecy kryminał coś nowego dla mnie i bardzo zaskakującego

Trochę spóźniona ale jest
W Fjällbace w tajemniczych okolicznościach ginie mężczyzna. Mimo wysiłków Patrika Hedströma i jego kolegów z komisariatu w Tanumshede, nikt nie wie, czy zaginiony żyje, czy nie. Cztery miesiące później zostają odnalezione jego zwłoki zamrożone w lodzie. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy jeden ze znajomych zmarłego - pisarz Christian Thydell - nagle zaczyna dostawać anonimowe pogróżki. Christian, który lada chwila ma odnieść sukces dzięki swej nowej powieści "Syrenka", dostaje kolejną pogróżkę podczas przyjęcia z okazji debiutu książki. Załamuje się i pokazuje listy Erice Falck, która pomagała mu przy pisaniu powieści. Christian próbuje bagatelizować problem i nie chce kontaktować się z policją, ale Erika wsuwa jeden z listów do torebki i pokazuje go Patrykowi. Od dawna podejrzewała, że Christiana coś gryzie i martwi się, że coś może mu się stać. Patrik dostrzega zaś, w jakim niebezpieczeństwie jest Christian. Ktoś szczerze go nienawidzi, ktoś najwyraźniej niestabilny emocjonalnie, ktoś, kto nie zawaha się przekuć pogróżek w czyny. Kiedy znalezione zostają zwłoki kolejnego mężczyzny, policja doszukuje się wspólnego wątku, a tropy prowadzą w przeszłość...

"Syrenka" to szósta książka w niezwykle popularnej serii Camilli Läckberg o Patricku Hedströmie i Erice Falck z miejscowości Fjällbacka. Do tej pory sprzedało się ponad 7 mln książek z tej serii, a autorka 2 lata z rzędu w 2009 i 2010 roku znalazła się w pierwszej dziesiątce najbardziej poczytnych pisarzy w Europie. 
Po sukcesie poprzednich powieści Camilli Läckberg jej "Syrenka" stała się z miejsca przebojem lata i weszła na pierwsze miejsca list bestsellerów, a dzięki emocjonującemu zakończeniu Camilla sprawiła, że czytelnicy zapamiętają tę lekturę na długo.


Szósta książka tej autorki a dla mnie pierwsza i wiem że,nie ostatnia!
W końcu się odważyłam przez przypadek sięgnąć coś z literatury  Camilli Läckberg i jestem oczarowana tą książką.
Książka jest rewelacyjnie napisana a czyta się ją w oka mgnieniu,dzięki tej książce pokochałam kryminały.
Wiem że,nie wszystkie mogą być tak dobre ale autorka dała z siebie wszystko jednym słowem cudowna książka.Bardzo mi się podobała ta książka. Jest tu sporo wątków obyczajowych,historia chłopca nie kochanego i odrzuconego przez otoczenie.Co prawda już zacząłem podejrzewać , kto jest winny tego wszystkiego jednak nie przeszkadzało mi to w odbiorze lektury.

Książkę jak najbardziej polecam osobą które nigdy nie czytały kryminałów.

czwartek, 21 sierpnia 2014

podobno siedem lat to szczesliwa liczba

Siedem lat później 
 
Podobno siedem to szczesliwa liczba,podobno charatker czlowieka zmienia sie co siedem lat,Podobno wiele małżeństw rozpada się po siedmiu latach.
Tessa i Nick Russo zakochali się od pierwszego wejrzenia. Teraz są już siedem lat i dwoje dzieci później. Kiedy w rocznicę ich ślubu romantyczną kolację przerywa telefon ze szpitala, żadne z nich nawet nie domyśla się, ile może się zmienić. Tego wieczoru doktor Russo spotyka Valerie.


 Nie ma rzeczy idealnych. Nie istnieje perfekcyjne życie, dziecko, a tym bardziej małżeństwo. Słowa przysięgi, wypowiadane w dniu zaślubin, to tylko tradycyjne, puste obietnice. Wraz z upływem czasu uczucie się wypala a „miłość, wierność i uczciwość małżeńska” odchodzą w niepamięć.
W życiu Tessy, na pierwszy rzut oka, niczego nie brakuje. Trzydziestoparoletnia kobieta ma kochającego męża, dwójkę wspaniałych dzieci i stabilną sytuację finansową. Po zrezygnowaniu z kariery nauczycielki, postanawia zająć się wychowywaniem potomstwa i przejąć funkcję gospodyni domowej. Jej ukochany Nick pracuje jako chirurg plastyczny w pobliskim szpitalu. Nie jest on jednak specjalistą w powiększaniu piersi czy korekcji nosów, z czym z pewnością kojarzy nam się jego profesja. Mężczyzna poświecił się pomaganiu dzieciom, ofiarom wypadków. W związku ze swoim zawodem nie spędza on z rodziną zbyt dużej ilości czasu. Jednak jego żona ma do niego całkowite zaufanie i rozumie jego pasję, dlatego nie robi mu z tego powodu większych kłopotów.
Równocześnie poznajemy drugą, główną bohaterkę. Jest nią drobna, ciemnowłosa Valerie, która raczej nie wyróżnia się swoją urodą ponad przeciętność. Prawniczka stanowi całkowite przeciwieństwo jasnowłosej i atrakcyjnej Tessy. Dodatkowo kobieta nie może się też pochwalić tak udanym życiem. W przeszłości nie miała ona szczęścia do facetów, nigdy nie zaznała prawdziwej miłości, a ostatecznie została samotną matką.
Fabuła książki rozpoczyna się w siódmą rocznicę ślubu państwa Russo. Tessa i Nick udają się do ekskluzywnej restauracji, aby świętować kolejny wspólnie spędzony rok. Lecz romantyczna atmosfera zostaje szybko przerwana przez telefon ze szpitala. Chirurg musi natychmiast stawić się w pracy. Na miejscu poznaje on historię nieszczęśliwego wypadku synka prawniczki – Charliego. Chłopczyk, w trakcie opiekania pianek na przyjęciu u swojego dobrego kolegi, zostaje dziwnym trafem wepchnięty do ogniska. Skutkuje to głębokim poparzeniem twarzy i ręki. Nick decyduje się podjąć leczenia dziecka i szybko nawiązuje bliższą relację Valerie. Na pozór idealny mąż nawiązuje romans z matką swojego pacjenta.
Coraz późniejsze powroty do domu, nieobecność i roztargnienie wzbudzają podejrzenia małżonki lekarza. Kobieta domyśla się zdrady, jednak mimo wszystko nie jest w stanie dopuścić do siebie myśli, że Nick mógł się tego dopuścić. Mężczyzna jednak darzy uczuciem obie partnerki i musi wybierać, czy pozostanie z żoną i dwójką dzieci, czy może założy nową rodzinę? Ostatecznie byłam zadowolona z końcowego obrotu sprawy, ale żeby się przekonać jaka była decyzja lekarza, sami musicie sięgnąć po tę powieść.
Od pierwszej chwili to Tessa wzbudziła moją sympatię. Momentami jednak bardziej utożsamiałam się z Valerie, choć coś w jej sposobie bycia skutecznie mnie odtrącało od jej osoby. Historia jest opowiadana naprzemiennie przez obie panie. Zabieg udany, lecz dość ostatnio pospolity.
Styl pisania Emily Griffin jest prosty i lekki, jak chyba w większości kobiecych powieści. Oczywiście cała fabuła nie jest może wyszukana, powiedziałabym nawet, że jest ona typowa i banalna, jednak książkę czytało mi się bardzo szybko i przyjemnie.

Kto pragnie zapoznac sie z cudowna powiescia zachecam jak najbardziej. Słowa przysięgi nie są pustymi obietnicami.
Czasami wszystko moze sie zmienic niespodziewanie.

czwartek, 14 sierpnia 2014

Kobieta pisząca niesamowite książki

Dzisiaj będzie o autorce której książki wprost uwielbiam a mianowicie Emily Giffin.
Emily Giffin (ur. 20 marca 1972 w Baltimore, w stanie Maryland) – amerykańska autorka bestsellerów.

Emily Giffin, Pochodzący z Chicago, ukończył z wyróżnieniem z Wake Forest University i University of Virginia School of Law. Po szkole prawniczej, przeniosła się na Manhattan i praktykowane postępowanie sądowe w dużej firmie przez kilka lat, podczas gdy ona zwrócona jej pożyczek szkolnych, napisał powieść w swoim bardzo ograniczonym czasie wolnym, i marzył o zostaniu pisarzem.


Mimo odrzucenia jej pierwszego rękopisu, Giffin utrzymywał, wycofaniu się z zawodu prawnika i przeniósł się do Londynu, aby realizować swoje marzenia pełen etat. To właśnie tam zaczęła pisać Something Borrowed (2004), opowieść o młodej kobiecie, która po włączeniu trzydzieści, w końcu nauczył się podjąć ryzyko i obserwuj jej serce. Rok później z własnej hazard Giffin opłaciło się, jak ukończyła rękopis wylądował agenta i podpisała umowę z dwoma książki po obu stronach Atlantyku. Następnego lata, Something Borrowed, okrzyknięty jako "czarującym uczciwy debiutu" z "martwych na dialogu, złożonością prawdziwego życia i prawdziwego ciepła," stał się sensacją niespodzianka i Giffin ślubował nigdy praktykować prawo ponownie.
 

Nazwany "współczesny Jane Austen" (Vanity Fair) i "Gawędziarz niezawodnie w dół do ziemi" (New York Times), Giffin jest od napisała pięć więcej bestsellerów New York Timesa, coś Blu e (2005), Baby Proof ( 2006), Love the One jesteś z (2008), Heart of the Matter (2010) i do którego należymy (2012). Jej sześć powieści, wszystkie wypełnione ujmująco sfałszowanych znaków i emocjonalnej złożoności, zostały przetłumaczone na dwudziestu dziewięciu językach, jedenaście milionów egzemplarzy w druku na świecie. Ponadto, pięć z jej powieści zostały optioned na dużym ekranie i to w różnych stadiach rozwoju. Pierwszy, Something Borrowed, kin w maju 2011 roku z Kate Hudson, Ginnifer Goodwin i John Krasiński.

Giffin obecnie mieszka z mężem i trójką dzieci w A tlanta. Jej siódma powieść, One & Only, został wydany w dniu 20 maja 2014.

Książki
Coś niebieskiego
Coś pożyczonego
Dziecioodporna
Pewnego dnia
Siedem lat później
Sto dni po ślubie
Ten jedyny

Książki które,przeczytałam tej autorki to:
 Pewnego dnia
A obecnie czytam ;
Siedem lat później


Książki tej autorki odkryłam przypadkowo gdy ujrzałam książkę ,,Pewnego dnia" w bibliotece.
Znajoma podpowiedziała mi że,jest świetna ja bez wahania ją wzięłam i w domu odrazu zabrałam się do czytania i się sprawdziło. Pani Emily pisze uroczo, zniewalająco po prostu kobieta ma  w sobie talent do cudownych historii. Książki są bardzo kobiece co dla mnie jest ogromnym plusem gdyż uwielbiam kobiecą literaturę. 
Idealne książki do czytania przy kawie lub w łóżku pod ciepłą kołderką.
Jeśli nie czytaliście żadnej polecam. Obecnie czytam ,,Siedem lat później" i jestem zachwycona naprawdę polecam. Książki niesamowite a historie w nich są idealnie i skromnie napisane a wciągają bardzo. Czytając książki tej autorki czuje jakbym była w świecie usłanym najpiękniejszymi kwiatami na ziemi.



środa, 13 sierpnia 2014

Okrągły jubileusz Bolka i Lolka

Dzisiaj przeniosę was w świat bajki o Bolku i Lolku.
Aż nie można uwierzyć że,ta wspaniała bajka ma już 50 lat !!


Mają 50-tke na karku, a na twarzy zero zmarszczek. Bolek i Lolek są wiecznie młodzi i modni. Władysław Nehrebecki pierwszy raz na papierze ożywił ich ponad pół wieku temu, inspiracją byli dla niego jego dwaj synowie. Przygody urwisów zdobyły olbrzymią popularność, można je było oglądać w 80 krajach, nawet dziś Bolka i Lolka zna każdy przedszkolak.
Mimo, że stuknęła im pięćdziesiątka, wielbicieli mają w każdym wieku. Bolek i Lolek właśnie obchodzą swój okrągły jubileusz. To, że postacie z bajki wciąż są uwielbiane, świadczy frekwencja podczas ich urodzin, jakie w czwartek 7 listopada zorganizowano w Bielsku-Białej. Lolek pięćdziesiąt lat temu wyglądał tak. Dziś przybyło mu trochę siwych włosów i dystansu do bajkowej postaci. Roman Nehrebecki przyznaje, że o całkowitym kształcie Bolka i Lolka decydował jego ojciec. -Jak miałem 6 lat to byłem do tego Lolka podobny, ale przecież to wyobraźnia ojca stworzyła właśnie te postacie i charaktery zarysowała i bardziej je wyostrzyła, aniżeli w rzeczywistości, aczkolwiek byliśmy osobami z bratem razem, o przeciwstawnych, kontrastowych charakterach - mówi Roman Nehrebecki, pierwowzór Lolka. Inaczej niż w życiu, ich przygody zawsze kończą się szczęśliwie. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że to bajki raczej grzeczne. 

Bolek i Lolek to legenda. Popularność, jaką rysunkowi chłopcy osiągnęli na całym świecie, zawdzięczają nie tylko przygodom, ale i wartościom, jakim są wierni w każdym odcinku. Edukacyjny wymiar bajki okazał się równie atrakcyjny, co jej barwna i dynamiczna oprawa graficzna.Bolka i Lolka nie da się nie lubić. Sympatię wzbudza już sam ich wygląd. Lolek  jest pulchnym blondynem ze zmierzwioną czupryną i w za dużych spodniach, Bolek – starszy i większy, jest dryblasem o ciemnych włosach. Chociaż jeden z nich jest trochę niezdarny, a drugi lubi przewodzić, obaj są ciągle uśmiechnięci i gotowi odkrywać świat.
Głównym motywem, na którym oparto fabułę jest wielka przyjaźń między braćmi. Na czym polega to braterstwo? Mimo wielu różnic między chłopcami , wynikających zarówno z wieku, jak i z charakteru, ostatecznie zawsze potrafią się pogodzić.  Jako najlepsi przyjaciele są dla siebie wsparciem, żaden z nich nie zostawia drugiego w potrzebie, wiedząc, że tylko razem stanowią zgrany duet. Mając na uwadze brak dialogów w większości odcinków, można się nawet pokusić o stwierdzenie, że Bolek i Lolek rozumieją się bez słów.  
Przyjaźń dwóch braci nie jest idealna, ale to zapewne czyni bajkę bliższą dzieciom. Bolek i Lolek potrafią się pokłócić, a nawet pobić; często mają odmienne zdania i pomysły, tak jak w przypadku większości rodzeństw w tym wieku.  Jednocześnie imponują tym, że potrafią szybko chować urazę i jednoczyć siły w obliczu przeszkody stojącej im na drodze.
Przesłań w „Bolku i Lolku” jest prawie tyle, ile odcinków. Każda przygoda wynika z ogromnej pomysłowości  bohaterów, dostarczając im nie tylko świetnej zabawy, ale i nowych doświadczeń.  Bajka to ogromna pochwała dziecięcej ciekawości świata, która  może stać się inspiracją do działania dla wielu młodych widzów, szczególnie dzisiaj. Przebywanie na świeżym powietrzu, pożyteczne spędzanie wolnego czasu i kreatywna zabawa to zachęta  do aktywnego wypoczynku, który może przynieść o wiele więcej radości niż np. gra komputerowa. Bo choć Bolek i Lolek nie są superbohaterami o nadprzyrodzonej mocy, potrafią imponować. Uczciwością, dobrem, kreatywnością, troską o innych. Nie korzystają z łatwych rozwiązań. Jeśli chcą przedostać się w dowolne miejsce na świecie, zamiast teleportować się,  korzystają z dostępnych środków transportu. Gdy napotykają przeszkodę, sami rozwiązują problem nie uciekając się do przemocy. A gdy się nudzą, jedynym narzędziem, jakie mogą wykorzystać jest ich wyobraźnia.
Ciekawa treść to nie jedyna rzecz, która wyróżnia bajkę o Bolku i Lolku spośród innych kreskówek. Niecodzienna jest sama oprawa graficzno-dźwiękowa. Na tle dzisiejszych produkcji, bajka wyróżnia się ręcznie przygotowaną animacją, która kosztowała mnóstwo żmudnej pracy i zaangażowania wielu osób. W zamian otrzymaliśmy wiarygodny i ciepły efekt. Charakterystyczny jest również motyw dźwiękowy, zupełnie inny od komputerowego. Muzyczne tło towarzyszy bohaterom przez cały czas, dodatkowo ilustrując to, co dzieje się na ekranie. To ogromnie pobudza wyobraźnię i czyni bajkę bardziej dynamiczną.  Ciekawostką jest również brak dialogów w większości powstałych odcinków, który w dzisiejszych czasach może dziwić. Jednak właśnie to sprawia, że bajka staje się bardziej  zrozumiała, także dla najmłodszych widzów.
Sukces Bolka i Lolka być może tkwi w umiejętnym zakamuflowaniu edukacyjnej roli kreskówki. Dzięki fantastycznej fabule, która wciąga każdego, atrakcyjne wydają się wartościowe zachowania. Imponuje Bolek - starszy, pomocny brat, wyciągający często młodszego z tarapatów i zarażający brata nowymi pomysłami. Imponuje i Lolek, który choć młodszy, bywa odważny i ciekawy świata. Chłopcom daleko do perfekcji, zdarza im się popełniać błędy, postępować nieroztropnie i nawinie, ale to czyni ich podobnymi również do dzisiejszych kilkulatków.  Ta uniwersalność bohaterów sprawia, że nasze dzieci kochają ich tak, jak my kiedyś.


Bajka mojego dzieciństwa zawsze pamiętam z zapartym tchem oglądałam tych łobuzów:)
Ze wszystkich bajek z tamtych czasów ta właśnie ujęła moje serce jako dziecko.
Dziś mając te 26 lat namawiam mojego najmłodszego brata do polubienia tej bajki,do przeniesienia się razem z Bolkiem i Lolkiem w krainę przygód które będą na pewno niezapomniane bo, kto może zapomnieć  o dwóch fantastycznych chłopakach jakimi są Bolek i Lolek.
Najlepsza bajka z moich najmłodszych i dziecinnych lat.
Och jak czasem chciałabym wrócić do beztroskich dni dzieciństwa.
Czas leci nieubłaganie ale Bolek i Lolek są wiecznie młodzi.

Uczą,bawią i zaskakują dzieci na całym świecie !!

Warto czasami wrócić myślami do dni dzieciństwa gdy, już jest się dorosłym człowiekiem.
Pamiętajmy jedno wspomnienia z beztroskiego dzieciństwa to najlepsze wspomnienia jakie człowiek posiada.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Stosik sierpniowo - wrześniowy

Najnowsze nabytki książkowe z biblioteki

Zacznijmy od góry bo dwie książki zostały mi z tamtego miesiąca ale po kolei;
  1. Emily Giffin ,,Siedem lat później" właśnie czytam!!
 2. Colleen McCULLOUGH  ,,Emancypacja Mary Bennet"
3.Elizabeth Gaskell ,,Północ i południe"
4.Anna  Ficner-Ogonowska ,,Krok do szczęścia"
5.Anna Ficner-Ogonowska ,,Zgodna na szczęście"
6.Anna Ficner-Ogonowska ,,Szczęście w cichą noc"


No i tak prezentuje się mój stosik na kolejne Sierpniowe i na pewno Wrześniowe dni!!

Moja poezja

Dzisiaj pisze wiersze dość smutne będą ale tak czasami bywa w życiu że,radość nie zawsze trwa wiecznie.



Chciałabym zrozumieć świat który,jest nieobliczalny nie wiadomo co nam przyniesie jutro,nie wiadomo gdzie się znajdziemy i co osiągniemy.
Chciałabym żeby na świecie ludzie nie zaznali krzyw ani cierpienia żeby,każdy z nas miał słodkie życie usłane konwaliami.
Chciałabym żeby nie było na świecie bezdomnych i osieroconych dzieci,żeby każdy miał swoje miejsce na ziemi.
Chciałabym aby każdy w swoim życiu zaznał prawdziwej miłości na całe życie,aby ta miłość uskrzydlała każdego z nas każdego dnia.
Chciałabym żeby każdy mógł spełniać swoje marzenia i mieć cel w życiu.
Żeby na ziemi był spokój tak błogi spokój żeby chciało się żyć wiecznie.
Tylko tak się nie da świat jest tak tajemniczo skonstruowany że,my nie wiemy co przyniesie nam jutro!!


 Dlaczego na marzeń moich spełnienie tak długo czekać muszę,choć nie wiem czy się spełnią.
Nie mam pewności czy los mi w tym pomoże.
Choć bardzo się staram wszystko w proch się rozlatuje a ja....
Ja czuje że,nikt nie potrafi mi pomóc że,nikt nie rozumie moich pragnień.
Codziennie rano pada te samo pytanie czy moje marzenie tylko w sercu pozostanie?
Czy kiedyś zbudzę się rano z uśmiechem na twarzy a ktoś mi szepnie na uszko dziś spełni się to o czym marzysz!!!

Szanując swoje życie,szanujesz ludzi którzy ci je dali.
To dzięki rodzicom poznajesz świat nie zawsze idealny.
W życiu jak to mówią nie jest jak w bajce i nie zawsze książę pojawi się.
W realnym świecie nie ma czasu na bzdurne marzenia,jest tylko czas na realizowanie siebie.
To przecież rodzice chcą wykształcić cię w dobrej i porządnej szkole,to oni pragną żebyś zdobył jakiś zawód.To oni zachęcają do jakichkolwiek zainteresowań żebyś nie był osamotniony.
Więc dziękuj im za wszystko za każdy dzień poświęcony tobie bo nie wiesz co może nadejść jutro.

Kochani te trzy wiersze powstały dzisiaj rano mam nadzieję że,moja poezja wam się podoba pozdrawiam.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Doskonałe małżeństwo,zniewalająca namiętność,niemożliwy wybór

"Pieśń o poranku" to niezapomniana opowieść o więziach, które nas łącza i pożądaniu, które nas rozdziela.
Larissa Stark ma cudownego męża, piękne dzieci i dom, który uwielbia. Ale czasami, gdy posiada się wszystko, przestaje to wystarczać. Przypadkowe spotkanie z młodszym nieznajomym mężczyzną odmienia jej idylliczne życie. Larissa zadaje sobie pytanie, czy to, w co do tej pory wierzyła, jest prawdą oraz zastanawia się nad tym, co wydawało się nie do pomyślenia. Ale jeśli odważy się na niemożliwy krok, czym stanie się jej życie? Obojętnie jakiego dokona wyboru, ktoś zostanie zdradzony...
"Po części kryminał, po części romans, po części dramat rodzinny – jednym słowem idealna książka." 



Nie ma drugiej tak idealnej pisarki jak Paullina Simons. Jej najnowsza powieść którą dzisiaj prezentuje zdecydowanie wyróżnia się od dotychczasowej stylizacji pisarki.
,,Pieśń o poranku" to książka która,dotyka kilku ważnych tematów  romansu dojrzałej kobiety z dwa razy młodszym kochankiem, ukrywania rodzinnego dramatu, skutku porzucenia dzieci, unikania rozmów o tragediach z przeszłości i, przede wszystkim, oszukiwania własnej osoby.
Każdy kolejny krok determinuje następne decyzje. Akcja powieści toczy się wolno, wręcz snuje bardzo powoli, by czytelnik był w stanie zauważyć tworzenie się pierwszych rys, a następnie pęknięć w osobowości głównej antybohaterki.Nie można jej inaczej określić, bowiem Larissa przekreśliła całe swoje dotychczasowe życie, by dać ponieść się zgubnej namiętności, opuszczając dzieci, męża i porzucając w pilnej potrzebie swoją przyjaciółkę. Okładka pozycji przywodzi na myśl kolejną ciepłą opowieść o miłości, jednak jej wnętrze kryje pełną niezrozumiałych decyzji powieść.

I to co lubię w tej pisarce jest to że,autorka potrafi tak opisać główną bohaterkę że,bez zwątpienia można sobie ją idealnie wyobrazić. Na blisko siedmiuset stronach Simons opisała historię Larissy, 40-letniej matki trójki dzieci (Emily, Ashera i Michaelangela) oraz żony dobrze prosperującego na rynku Jareda Starka. Znudzona swoim dotychczasowym życiem i przede wszystkim codzienną rutyną (wyprawianie potomstwa do szkoły, zakupy, zajmowanie się domem i urządzanie przyjęć dla najbliższych), Larissa rozpoczyna romans z 20-letnim Kai'em, sprzedawcą luksusowych jaguarów. Z każdym kolejnym dniem jej życie zaczyna przypominać teatr (którego, de facto, pozostała wierną fanką od czasu studiów): dla przyjaciół (Maggie i Ezry) i męża pozostaje miłą i solidnie wykonującą swoje obowiązki osobą, natomiast dla kochanka przemienia się w nastoletnią, opanowaną cielesnym pożądaniem istotę liczącą każdą minutę do kolejnego spotkania (od pierwszych spojrzeń, poprzez wspólne lunche, aż do nieopanowanej seksualnej żądzy). Wielomiesięczne ukrywanie romansu, odsuwanie się od rodziny, zmiana priorytetów i życiowych celów doprowadzają do tragicznego w skutkach finału. O ile pierwsza połowa książki jest względnie spokojna, miejscami wręcz irytująca w opisie zachowań antybohaterki, tak w drugiej wydarzenia nabierają zdecydowanego tempa.

Warto wspomnieć o drugoplanowym wątku, jakim jest historia Che, najbliższej przyjaciółki Larissy z dzieciństwa, obecnie mieszkającej w Manili na Filipinach. Korespondencja między kobietami ukazuje dramatyczne losy Filipinki, której brakuje podstawowych środków do życia (marzy o słoiku Nutelli, podczas gdy Larissa jeździ po mieści najnowszym jaguarem, kupionym przez męża z okazji czterdziestych urodzin), gorączkowo stara się o dziecko ze swoim chłopakiem Lorenzo w kraju na skraju wojny domowej. Oba wątki zostają bardzo silnie skontrastowane, by ukazać próżność i pozorną jałowość życia żony Starka, której w żaden sposób nie jest w stanie zrozumieć czytelnik. O ile znudzenie codziennością i flirt z przypadkowo spotkanym mężczyzną można tłumaczyć chęcią przerwania rutyny, tak porzucenie z dnia na dzień dzieci jest czymś niewybaczalnym.


Simons nie  skupiła się wyłącznie na kwestii seksualności i jej zobrazowań, co ostatnio jest bardzo modne i wręcz pożądane w kobiecej prozie. Już od pierwszych rozdziałów można przewidzieć, jak zakończy się romans dwójki bohaterów, nad którymi ciąży fatum. Jednakże to nie jest głównym zamysłem autorki – stara się ona ukazać rodzący się konflikt w duszy ustatkowanej 40-latki, bez próby rozgrzeszenia lub jednoznacznego potępienia. Siłę Pieśni o poranku stanowi jej tematyka, bowiem to kobieta, a nie mężczyzna, burzy ustabilizowane życie rodzinne, co tym samym narusza społeczne tabu. To życie białej Amerykanki wyższej klasy średniej wypełnione wizytami u kosmetyczki i marzącej o nagłej odmianie. Z kart powieści wręcz bije współczucie, niezrozumienie, patowość, zagubienie i wszechobecna zdrada. Książka stawia liczne pytania o cenę samorealizacji kosztem najbliższych, konsekwencje podjętych decyzji i ich wpływ na życie psychiczne bohaterów. Najnowsze dzieło Paulliny Simons wciąga i wzbudza silne uczucia, nie pozostawiając czytelnika obojętnym wobec poruszanego tematu. Pieśń o poranku nie jest książką na jedno popołudnie, nie tylko z powodu swej objętości, ale głównie z nadmiaru emocji i dylematów, z jakimi muszą się zmierzyć bohaterowie. Owo wysublimowane studium kłamstwa i zdrady polecam kobietom oraz miłośnikom gatunku.

Ciekawa opowieść o kobiecie, która ma wszystko co może mieć kobieta. Jednak jej to nie wystarcza, zatraca się w kłamstwie, z którego nawet nie chce się wycofać. Dla mnie kobieta, która porzuca męża i dzieci w taki sposób, jak została przedstawiona postać Larisy to po prostu czysty egoizm i nic więcej.

Książki takiego typu zawsze mnie wciągają przeważnie Paulliny Simons,moim zdaniem to najlepsza pisarka tego pokolenia.
Czytając tę książkę przeniosłam się w całkowicie inny świat.
Opisać tę książkę w kilku zdaniach mogę użyć tylko takich słów jak;Wspaniała, wstrząsająca, fascynująca, wciągająca, mądra, smutna...
Kontrowersyjna Larissa, jej wybory i prawie 700 stron na których się absolutnie nie nudziłam...

Polecam, jeszcze nie mogę ochłonąć po tej historii :)
Zakończenie... aż prosi się o kontynuację... ale niestety to koniec...
Powiem otwarcie  KSIĄŻKA MNIE POWALIŁA.

niedziela, 10 sierpnia 2014

Szymborska


Cześć!!
Dziś będzie ciut inaczej mój post będzie poświęcony Wisławie Szymborskiej!!



Wisława Szymborska, według dokumentu chrztu Maria Wisława Anna Szymborska
(ur. 2 lipca 1923 na Prowencie, który obecnie należy do Kórnika, zm. 1 lutego 2012 w Krakowie) – polska poetka, eseistka, krytyk literacki, tłumaczka, felietonistka; członkini oraz założycielka Stowarzyszenia Pisarzy Polskich (1989), członkini Polskiej Akademii Umiejętności (1995), laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (1996), odznaczona Orderem Orła Białego (2011).

Wisława Szymborska debiutowała na łamach „Dziennika Polskiego” wierszem Szukam słowa w 1945. W 1952 w Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik” wydała pierwszy tom poetycki Dlatego żyjemy, w tym samym roku została członkiem Związku Literatów Polskich. W latach 1953–1966 była kierownikiem działu poezji „Życia Literackiego”, następnie w latach 1967–1981 publikowała tam felietony Lektury nadobowiązkowe, które pisała do 2002. W 1983 nawiązała współpracę z „Tygodnikiem Powszechnym”. Od 1988 była członkiem Pen Clubu, od 2001 była członkiem honorowym Amerykańskiej Akademii Sztuki i Literatury.

Maria Wisława Anna Szymborska urodziła się na Prowencie, czyli folwarku (obszarze dworskim, który wówczas stanowił odrębną jednostkę administracyjną pomiędzy Kórnikiem a Bninem) położonym na południe od zamku w Kórniku, nad Jeziorem Kórnickim w Poznańskiem. Była córką Wincentego Szymborskiego, zarządcy dóbr hrabiego Władysława Zamoyskiego, i Anny Marii z domu Rottermund (1890–1960). Rodzice Szymborskiej przenieśli się w styczniu 1923 z Zakopanego do Kórnika, dokąd hrabia Zamoyski wysłał Szymborskiego w celu uporządkowania spraw finansowych jego tamtejszej posiadłości. Po śmierci hrabiego w 1924, rodzina Szymborskich zamieszkała w Toruniu, a od 1929 w Krakowie przy ul. Radziwiłłowskiej. Wisława Szymborska uczęszczała tam początkowo do Szkoły Powszechnej im. Józefy Joteyko przy ul. Podwale 6, a następnie od września 1935 do Gimnazjum Sióstr Urszulanek przy ul. Starowiślnej 3-5.

Po wybuchu II wojny światowej kontynuowała naukę na tajnych kompletach, a od roku 1943 zaczęła pracować jako urzędniczka na kolei, by uniknąć wywiezienia na roboty do Rzeszy. W tym też czasie po raz pierwszy wykonała ilustracje do książki (podręcznik języka angielskiego First steps in English Jana Stanisławskiego) i zaczęła pisywać opowiadania oraz z rzadka – wiersze. Od 1945 brała udział w życiu literackim Krakowa, do 1946 należała do grupy literackiej „Inaczej”. Według wspomnień poetki największe wrażenie wywarł na niej Czesław Miłosz. W tym samym roku podjęła studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, by następnie przenieść się na socjologię. Studiów jednak nie ukończyła ze względu na trudną sytuację materialną.

W kwietniu 1948 wyszła za mąż za poetę Adama Włodka. Nowożeńcy zamieszkali w Domu Literatów przy ul. Krupniczej 22. Niepowtarzalny klimat tego środowiska miał inspirujący wpływ na twórczość poetki. Z mężem rozwiodła się w 1954. Od 1969 była związana z pisarzem Kornelem Filipowiczem aż do jego śmierci w 1990 (nie łączył ich jednak nigdy związek małżeński ani wspólne mieszkanie).

W pierwszych latach istnienia Studium Literacko-Artystycznego, odbywającego się na UJ, prowadziła na nim warsztaty poetyckie. W 1953 sygnatariuszka Rezolucji Związku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego.



W Krakowie jesienią 2009
W 1957 Szymborska nawiązała kontakty z paryską „Kulturą” i Jerzym Giedroyciem. W 1964 znalazła się wśród sygnatariuszy sfałszowanego przez władze protestu potępiającego Radio Wolna Europa za nagłośnienie Listu 34. W latach 1945-1966 była członkiem PZPR. W 1975 podpisała protestacyjny list 59, w którym czołowi polscy intelektualiści protestowali przeciwko zmianom w konstytucji, wprowadzającym zapis o kierowniczej roli PZPR i wiecznym sojuszu z ZSRR, a w styczniu 1978 deklarację założycielską Towarzystwa Kursów Naukowych.

Została członkiem komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego przed przyspieszonymi wyborami prezydenckimi 2010.

W listopadzie 2011 Wisława Szymborska przeszła poważną operację. Zmarła 1 lutego 2012 w swoim domu w Krakowie w czasie snu. Informację o śmierci Szymborskiej przekazał jej sekretarz Michał Rusinek. Pogrzeb poetki odbył się 9 lutego 2012. Zgodnie z jej wolą urna z prochami została złożona w rodzinnym grobowcu na cmentarzu Rakowickim w Krakowie (kwatera GD rząd 10., grób numer 10. Pogrzeb miał charakter świecki.



Pierwsze wiersze opublikowała w krakowskim „Dzienniku Polskim”, następnie w „Walce” i „Pokoleniu”. W tych czasach Wisława Szymborska była związana ze środowiskiem akceptującym socjalistyczną rzeczywistość. W latach 1947-1948 była sekretarzem dwutygodnika oświatowego „Świetlica Krakowska” i – między innymi – zajmowała się ilustracjami do książek. W 1949 roku pierwszy tomik wierszy Szymborskiej pt. Wiersze (według innych źródeł Szycie sztandarów) nie został dopuszczony do druku. Cenzura PRL stwierdziła iż „nie spełniał wymagań socjalistycznych”. Jej debiutem książkowym był wydany w roku 1952 tomik wierszy pt. Dlatego żyjemy. Szymborska została przyjęta do Związku Literatów Polskich. Była także członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W latach 1953-1981 była członkiem redakcji „Życia Literackiego”, gdzie od 1968 roku prowadziła stałą rubrykę „Lektury nadobowiązkowe”, które zostały później opublikowane także w formie książkowej. W latach 1981-1983 wchodziła w skład zespołu redakcyjnego krakowskiego miesięcznika „NaGłos”. Kiedy w latach 80. rozwiązane zostało krakowskie „Pismo”, swoje „Lektury nieobowiązkowe” publikowała we wrocławskiej Odrze. Tu opublikowała m.in. wiersz „Kot w pustym mieszkaniu”, napisany po śmierci przyjaciela Kornela Filipowicza.

Szymborska była nierozerwalnie związana z Krakowem i wielokrotnie podkreślała swoje przywiązanie do tego miasta. Orędownikiem poezji Szymborskiej w Niemczech jest Karl Dedecius, tłumacz literatury polskiej. W twórczości Wisławy Szymborskiej ważne miejsce zajmują także limeryki, z tego względu zasiadała ona w Loży Limeryków, której prezesem jest jej sekretarz Michał Rusinek. Wisława Szymborska uznawana jest również za twórczynię i propagatorkę takich żartobliwych gatunków literackich, jak lepieje, moskaliki, odwódki i altruiki. Należy do najczęściej tłumaczonych polskich autorów. Jej książki zostały przetłumaczone na 42 języki.

23 września 2012 w radiowej Trójce zostały wyemitowane niepublikowane dotąd wiersze Szymborskiej;








Jestem za blisko, żeby mu się śnić.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma !!

Przepraszam wszystko, że nie mogę być wszędzie.
Przepraszam wszystkich, że nie umiem być każdym i każdą. 




Do serca w niedzielę

Dziękuję ci, serce moje,
że nie marudzisz, że się uwijasz
bez pochlebstw, bez nagrody,
z wrodzonej pilności.

Masz siedemdziesiąt zasług na minutę.
Każdy twój skurcz
jest jak zepchnięcie łodzi
na pełne morze
w podróż dookoła świata.

Dziękuję ci, serce moje,
że raz po raz
wyjmujesz mnie z całości
nawet we śnie osobną.

Dbasz, żebym nie prześniła się na wylot,
na wylot,
do którego skrzydeł nie potrzeba.

Dziękuję ci, serce moje,
że obudziłam się znowu
i chociaż jest niedziela,
dzień odpoczywania,
pod żebrami
trwa zwykły przedświąteczny ruch.


Czwarta nad ranem

Godzina z nocy na dzień.
Godzina z boku na bok.
Godzina dla trzydziestoletnich.

Godzina uprzątnięta pod kogutów pianie.
Godzina, kiedy ziemia zapiera nas.
Godzina, kiedy wieje od wygasłych gwiazd.
Godzina a-czy-po-nas-nic-nie-pozostanie. 

Godzina pusta.
Głucha, czcza.
Dno wszystkich innych godzin.

Nikomu nie jest dobrze o czwartej nad ranem.
Jeśli mrówkom jest dobrze o czwartej nad ranem
- pogratulujmy mrówkom. I niech przyjdzie piąta,
o ile mamy dalej żyć.






,,Portret Kobiecy"

Musi być do wyboru.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha, albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.




Trzy słowa najdziwniejsze

Kiedy wymawiam słowo Przyszłość,
pierwsza sylaba odchodzi już do przeszłości.
Kiedy wymawiam słowo Cisza,
niszczę ją.
Kiedy wymawiam słowo Nic,
stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie.



Pewnie zastanawiacie się dlaczego dzisiaj taki post!!
Otóż odkąd pamiętam pani Szymborska zawsze mnie interesowała jako poetka,pamiętam że,kiedyś jak jeszcze chodziłam do szkoły to lubiłam czytać jej wiersze.
Zawsze w jej wierszach potrafiłam znaleźć sens życia i zrozumieć sentencje danego wiersza,
To właśnie dzięki wierszą pani Szymborskiej poznałam prawdziwą poezję!!

czwartek, 7 sierpnia 2014

Dobra książka czytana dawno,dawno temu

Znakomita powieść obyczajowa autora takich bestsellerów, jak "Ostatni akord", czy "Akty wiary", wciągające studium ludzkich ambicji, pragnień oraz zderzenia marzeń z brutalną rzeczywistością. Harvard, jedna z najbardziej prestiżowych uczelni na świecie. Na zjeździe absolwentów rocznika 1958 spotyka się pięciu mężczyzn, niegdyś wybitnych studentów, teraz dorosłych ludzi. Uroczystości są okazją, by porównać osiągnięcia, dokonać resume, pochwalić się sukcesami. Co pozostało z pełnych ambicji i wiary młodzieńców? I jaką cenę przyszło im za płacić za realizację najskrytszych marzeń. Powieść Segala jest obszerną kroniką życia kilku rodzin, które możemy obserwować na przestrzeni ćwierćwiecza, opowieścią o poszukiwaniu prawdy o sobie, zagubieniu i o tym, jak trudno jest żyć z piętnem sukcesu. Z właściwą sobie wnikliwością autor obnaża sekrety bohaterów, uwielbianego przez kobiety milionera Danny'ego, nieśmiałego i spolegliwego Andrew oraz innych, by ukazać ich niekończącą się walkę z rzeczywistością i zadać ważkie pytanie - jak daleko wolno się posunąć, by odnieść sukces, nie gubiąc po drodze tego, co najważniejsze.


Oj dawno to było jak miałam okazję przeczytać tę książkę,opowieść o sensie życia, ideałach, cenie kariery.Posiada niekiedy fakty historyczne co w tej książce miały swój urok.W tej książce jest wszystko: pełen wachlarz charakterów, młodość, dojrzewanie, pragnienie niezależności, marzenia, ambicje, nadzieje, młodzieńczy idealizm, przyjaźń, miłość, rozczarowania, smutek, śmierć, odwaga, nieśmiałość, śmiech i łzy, wojna, walka o wolność, sukcesy, porażki, poszukiwanie szczęścia, prawdziwych wartości, sensu życia, swojego miejsca na świecie.
Jeszcze nigdy nie spotkałam się książki w której jest wszystko.
Tak książka kojarzy mi się z jedną z piosenek jaką śpiewał zespół Kombii
"Każde pokolenie ma własny czas
Każde pokolenie chce zmienić świat
Każde pokolenie odejdzie w cień
A nasze - nie
Każde pokolenie ma własny głos
Każde pokolenie chce wierzyć w coś
Każde pokolenie rozwieje się
A nasze - nie
Droga na sam szczyt
A tam nie ma nic
Tylko ślady po... pokoleniach".


W piosence jest tak jak w życiu każde pokolenie ma własny czas.

środa, 6 sierpnia 2014

Dziewczyna tracąca sens w życiu

Umiera się na wiele sposobów : z miłości, z tęsknoty, z rozpaczy, ze zmęczenia, z nudów, ze strachu...Umiera się nie dlatego by przestać żyć, lecz po to by żyć inaczej. Kiedy świat zacieśnia się do rozmiaru pułapki, śmierć zdaje się być jedynym ratunkiem, ostatnią kartą, na którą stawia się własne życie. Weronika postanawia umrzeć bez wyraźnego powodu, bez żalu i bez patosu. Może dlatego, że szukając łatwych rozwiązań, jej życie stało się mdłe, jak potrawa bez przypraw, pozbawione ziarna szaleństwa. A gdzie szukać szaleństwa, jeśli nie w domu wariatów, pośród tych, którzy obdarzeni nim zostali w nadmiarze? Weronika uczy się na nowo życia, poznaje siebie samą, zmartwychwstaje. Weronika chce żyć inaczej...



Książkę czytałam bardzo dawno temu,ale pamiętam do dzisiaj odczucia po przeczytaniu.Kiedyś naprawdę świat Paula Coelho naprawdę mnie fascynował,jednak po kilku przeczytanych książkach stwierdziłam że,czegoś mi brak jak to zwykle w powieściach tego autora jest wymyślenie teorii psychologicznej i medycznej.Dogłębnie wprowadza nas w świat swoich fantazji.
Kilka pytań chodzi mi po głowie związanych z tą książką ; Dlaczego, ludzie decydują się na śmierć? Czym jest dla człowieka życie, a czym jest śmierć? Co skłania ludzi do skończenia żywota, co zmusza ich do drastycznego kroku?Otóż okazuję się, że w życiu nie wystarczy być ładnym, zgrabnym, mieć dobrą pracę, mieszkanie i kochającą rodzinę. Otóż, trzeba być w swoisty sposób szalonym. Bo tylko szalony tak naprawdę kieruję własnym życiem. Nazywamy ludźmi szalonymi, a tak naprawdę nie wiemy co to znaczy.

Paulo Coelho fantastycznie potrafi przenieś czytelnika w inny świat i co najbardziej w nim lubię to to że,nie owija w bawełnę.
Bardzo bym chciała obejrzeć ekranizację i chyba któregoś dnia się skuszę.
Wielkim plusem tej książki jest to że,można nad nią popłakać.

Przyjemny spacer w zakątkach natury

Wczoraj wybrałam się z siostrą na letni spacer.
Choć połączyliśmy z tym zakupy co uwielbiamy robić to także postanowiliśmy pospacerować w okolicy naszego domu.

Pogoda była przecudna więc nie mogłam się oprzeć urokowi i porobiłam sobie kilka fotek w nowej fryzurze.



Przyznam się szczerze że,kiedyś nie lubiłam się fotografować ale od kilku lat tylko moja siostra potrafi mi zrobić idealne zdjęcia,więc zawsze gdy mam okazje wyciągam ją na spacer.

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

I polały się łzy

Gwiazd naszych wina– amerykański dramatyczny romans z 2014 roku w reżyserii Josha Boone'a. Film jest ekranizacją powieści Johna Greena "Gwiazd naszych wina".

Główni bohaterowie filmu – Hazel (Shailene Woodley) i Gus (Ansel Elgort) to nastolatkowie, którzy mimo młodego wieku musieli stawić czoła przeciwnościom losu. Ona – szesnastolatka ze zdiagnozowanym rakiem i nadopiekuńczymi rodzicami, on – były koszykarz, któremu świat się zawalił, gdy amputowano mu nogę. Poznali się na spotkaniu grupy wsparcia dla chorych na raka. Oprócz ciężkich doświadczeń połączyła ich miłość do książek. Dziewczyna pragnie poznać autora ulubionej powieści, Petera van Houtena (Willem Dafoe), jednak mimo prób kontaktu, spotkanie nie doszło do skutku. Jednak Gus nie poddaje się łatwo. Udaje mu się skontaktować i zdobyć zaproszenie na spotkanie z pisarzem w Amsterdamie. Postanawia jako towarzyszkę podróży zabrać dziewczynę.

Przepiękny film przy którym ryczałam jak bóbr. Dzięki temu filmowi zrozumiałam jak wiele można się nauczyć od człowieka który choruje.
Film rozbroił mnie do całości uwielbiam oglądać takiego typu historię.
Oboje zarówno jak i Hazel i Gus mieli swoje marzenia,Hazel spełniła swoje ale młoda kobieta się rozczarowała. Cóż nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli.
Od dzisiaj jest to mój ulubiony film uwielbiam go.Płakałam i śmiałam się przez łzy,ale warto naprawdę było go obejrzeć.

Jest to idealny film,nie ma lepszego!!!


sobota, 2 sierpnia 2014

Wspaniała wyprawa do świata romantycznej miłości

Federica ubóstwia swojego ojca, znanego chilijskiego podróżnika i pisarza. Na jego rzadkie wizyty wyczekuje w domu u wybrzeża Chile. Z jednej ze swoich wypraw ojciec przywozi córce szkatułkę: z zewnątrz niepozorną, w środku skrywającą cudownego motyla ze świetlistych kamieni. Szkatułka powstała dla inkaskiej księżniczki, której ukochany chciał powiedzieć, że prawdziwe piękno tkwi wewnątrz nas. Uszczęśliwiona Federica nie podejrzewa, że już wkrótce szkatułka będzie jedynym wspomnieniem po ojcu. Rodzice się rozstają - matka, udręczona samotnością, a w końcu i zdradą męża, przeprowadza się z dziećmi do rodzinnej Anglii. Upłynie wiele burzliwych lat. Zraniona milczeniem ojca Federica przeżyje małżeństwo z rozsądku i zatraci własną tożsamość, zanim zrozumie przesłanie szkatułki i dostrzeże miłość na swojej drodze.

Wspaniała rodzinna opowieść zawierająca w sobie wszystko co powinna mieć powieść o rodzinnych rozterkach.
Mała Federica dzieciństwo spędziła na egzotycznym wybrzeżu Chile w oczekiwaniu na powroty ojca, który w domu był rzadkim gościem.Bardziej niż życie rodzinne pociągało go odkrywanie odległych zakątków świata. Z każdej podróży wracał z prezentami, które stawały się talizmanami na kolejne miesiące tęsknoty . Pewnego dnia Federica otrzymuje drewnianą szkatułką. Prezent ten miał towarzyszyć będzie dziewczynie przez całe życie. Szkatułka, z zewnątrz mało atrakcyjna, kryła w środku najpiękniejszą rzecz, jaką dziewczynka widziała. Całe wnętrze wyłożone było kamykami mieniącymi się wszystkimi kolorami. Na dnie drżały skrzydła motyla, które przy każdej zmianie położenia zmieniały swoją barwę.

Szkatułka staje się powiernikiem bohaterki, gdy ojciec zniknie na zawsze, gdy matka odsunie się od córki i gdy dorosła już Federica będzie uciekać przed prawdziwym uczuciem w ramiona innego mężczyzny.


Zakochać się raz nie oznacza że,na zawsze tak odbieram zachowanie ojca Frederici,pragnął czegoś co jego żona nie mogła mu dać.
Z początku gdy Ramon zdradzał żonę  była wciekła gdyż to była zwykła pokojówka,nie mogłam tego zrozumieć.
Czytają widziałam wszystkie te sceny i zastanawiałam się nad losem tej zdradzonej kobiety.
Dla mnie była to spokojna i idealna powieść nie zawiodłam się pod żadnym względem a że,uwielbiam powieści takiego typu to ta książka zafascynowała mnie bezgranicznie.

piątek, 1 sierpnia 2014

Podsumowanie miesiąca




1.,,Pokuta"Ian McEwan
2 ,,Życie to nie bajka" Joanne Greenberg
3.,,Koniec lata"Danielle Steel
4.,,Dziewczęta z Szanghaju" Lisa See


A od tego miesiąca będę co miesiąc wyznaczała najlepszą książkę w miesiącu :
Lipcową najlepszą książką, była moim zdaniem książka ,,Koniec Lata" Danielle Steel choć ,,Życie to nie bajka"też była niczego sobie.

A za kilka dni recenzja ,,Szkatułki z motylem"Santa Montefiore!!

W środku zimy najlepsze są książki o lecie i wakacjach :)

Nie boję się powiedzieć otwarcie, że uważam tę pozycję za najlepiej napisaną współcześnie polską powieść obyczajową. Książka wbrew sympa...