wtorek, 23 września 2014

Moje miasto

Cześć dzisiaj będzie wyjątkowy post a mianowicie opowiem wam kilka słów o moim rodzinnym mieście.

Łobez
 Łobez (niem. Labes) – miasto w północno-zachodniej Polsce, w województwie zachodniopomorskim, siedziba powiatu łobeskiego i gminy miejsko-wiejskiej Łobez, położone nad rzeką Regą na Wysoczyźnie Łobeskiej. Według danych z 31 marca 2014 r. miasto miało 10 440 mieszkańców. Prawa miejskie Łobez otrzymał przed 1295 r.
Miasto Łobez znajduje się w środkowej części Pomorza Zachodniego, na Wysoczyźnie Łobeskiej, nad rzeką Regą, u ujścia do niej strugi Łoźnicy. Krzyżują się tu trzy drogi wojewódzkie: 147, 148 i 151. Odległość do Morza Bałtyckiego wynosi stąd około 70 kilometrów, do stolicy województwa – Szczecina jest stąd zaś 90 km.

Według danych z 1 stycznia 2009 powierzchnia miasta wynosi 11,75 km².


Części miasta tworzą także Łozówek, Łośnica, Świętoborzec oraz Wodnik. Ponadto bezpośrednio w okolicy miasta położone są następujące wsie: Dalno, Łobżany, Niegrzebia, Suliszewice, Przyborze oraz osada Trzeszczyna. Łobez leży także w pobliżu jezior Karwowo, Jezioro Strzemielskie (Biały Zdrój), Chełm, Klępnicko, Helka, Jurkowo, Dybrzno i innych.
Herbem Łobza jest wizerunek wilka w koronie, który został zapożyczony od rodu Borków, dawnych włodarzy Łobza, Reska i Węgorzyna posiadających w herbie dwa czerwone wilki na złotym tle. Z rodu tego wywodził się np. sprzyjający Polsce, rycerz, poseł i rozbójnik Maćko, przeciwna wprowadzeniu protestantyzmu Faustyna i spalona na stosie Sydonia. Przedwojenny herb Łobza nosił datę 1400[8], kiedy to Borkowie potwierdzają prawa wcześniej nadane wydając dokument, w którym dokładnie podają granice miasta. Część tego dokumentu mówi: "...my Borkowie wszyscy podpisani niżej, tak obecnie żyjący jak i nasi potomkowie ze czcią daliśmy i teraz dajemy naszemu miastu Łobez przywilej i wolność, która jest w tym dokumencie określona. Najpierw dajemy mu pola i łany leżące w jego granicach, które zostaną niżej określone...". Łącznie posiadłość Łobza liczyła 100 łanów.


Flaga Łobza
Flagę gminy stanowią kolory: żółty, zielony i czerwony, ułożone w równych częściach równolegle względem siebie. W górnym rogu przy drzewcu umieszczony jest herb
Historia 
Historia Łobza jest dość dobrze znana, ale też szeroka i ciekawa. Nie sposób jej zamieścić w ciasnych ramach szpalt czasopisma, dlatego przedstawię wybrane jedynie daty i zdarzenia z dziejów grodu nad Regą. W miejscu gdzie dziś granice swoje ma miasto, już przed X wiekiem istniał gród obronny Pomorzan. W 1193 zarówno osada jak i przyległe tereny znalazły się w obrębie biskupstwa kamieńskiego.
Jednak dopiero w 1360 roku występuje pierwsza wzmianka w dokumentach mówiąca o istnieniu parafii w Łobzie. W tym też roku istniało tu bractwo Calandae oddające się modłom za zmarłych. Pierwszym znanym z imienia i nazwiska proboszczem jest Matias Rychel, notatka pochodzi z 1490 r.
Ciekawostką jest, że w 1404 roku Borkowie odbudowali zamek, a załogą byli Polacy. Mieli oni bronić dóbr Borków przed książętami Pomorza i Krzyżakami, z którymi łobescy panowie byli w konflikcie.
Gdy dotarła tu reformacja, Faustyna Bork po 1534 roku pozostawiła kościółek za murami miasta katolikom. Trzy lata później jednak kościół katolicki zburzyli protestanci. W 1551 wywiązał się ostry konflikt pomiędzy katolikami i protestantami, w efekcie protestanci nie pozwolili na odbudowę kościoła katolickiego. W połowie XVI wieku w łobeskim kościele zbudowano nową wieże i ambonę.
Pierwszym znanym pastorem protestanckim był Daniel Winb – wzmianka o nim pochodzi z 1588 roku.
Miasto wciąż się rozwijało i nabierało znaczenia. W XVI.wiecznym Łobzie istniał już szpital.
Grodu nad Regą nie oszczędzały jednak pożary i zarazy. W dokumentach zanotowano pożar w 1623 roku. Dwa kolejne lata mieszkańców miasta trawił pomór, w wyniku którego zmarła połowa mieszkańców miasta. Po dwóch latach spokoju w 1637 wybuchł drugi pożar miasta, podczas wojny trzydziestoletniej.
Po tych klęskach w mieście przez kolejnych 20. lat było w miarę spokojnie, do czasu, gdy we wrześniu 1657 r. wojska Stefana Czarnieckiego, w pogoni za Szwedami, zajęły Łobez i Węgorzyno. Wówczas też miał miejsce kolejny pożar miasta. Po pożarze kościół odbudowano tylko częściowo. Trzy lata później pożar strawił zamek Borków. Jego ruiny rozebrano w 1840 roku.
Z tymi wydarzeniami wiąże się legenda, która mówi, że łobeski zamek miał podziemne połączenie z kościołem. W czasie potopu szwedzkiego zamek spalono, obrońcy wycofali się do ruin kościoła. Tuż po odejściu obrońców pająki splotły świeżą sieć. Napastnicy uznali, że nikt tędy nie mógł przechodzić i nie penetrowali podziemnego przejścia.
Kolejny pożar strawił miasto 2 grudnia 1705 roku. Pięć lat później Michał Zuther ufundował w kościele stalle magistrackie. 10 lipca 1758 roku dragoni Platena obrali Łobez jako miejsce spoczynku. Ci sami stoczyli bitwę 25 sierpnia pod Sarbinowem nad Wartą. Jesienią tego samego roku miasto a także Resko i Węgorzyno splądrowali Kozacy. W 1797 roku założono cmentarz przy ulicy Wybickiego. Dziewięć lat później, w listopadzie 1806 roku miasto było pod okupacją napoleońską.
W latach 1829-1831 następuje przebudowa kościoła i budowa wieży, a w 1843 gruntownie przebudowano ołtarz.
Miasto to jednak nie tylko pożary, grabieże i wojny. Tutaj od 1845 roku wychodziła gazeta powiatowa, a 22 października 1848 roku przekazano do użytku budynek szkoły przy ul. Szkolnej. W latach 1858-59 zbudowano sąd według projektu powiatowego mistrza budowlanego Brockmanna. 13 września 1859 roku założono cmentarz przy ul. Wojska Polskiego. Wtedy też zbudowano dom ze studnią dla proboszcza i zakupiono karawan pogrzebowy. W 1860 roku miasto zostaje siedzibą powiatu Resko. W mieście znajduje się już drukarnia książek oraz dziennika urzędowego dla powiatu.
W latach rozwoju nie zabrakło też nieszczęścia, które dotknęło mieszkańców miasta w 1886 roku. Wówczas w Łobzie panowała cholera, podczas której zmarła bardzo dużo osób. W tym czasie istniała tu szkoła żydowska, a rok później zbudowano synagogę. Wówczas w mieście było 4834 mieszkańców, w tym 4648 ewangelików, 175 wyznania mojżeszowego i zaledwie 11 katolików. W 1869 roku odnowiono kościół. W tym też roku Karolina Wilhelmina Richter założyła szkołę dla dziewcząt z wykształconych rodzin urzędniczych i mieszczańskich. Była to kolejna szkoła po tym jak w 1867 roku Heinholtz utworzył szkołę rodzinną.
W 1867 roku powstało stado ogierów.
Wraz z rozpoczęciem nowego wieku miasto doczekało się prądu elektrycznego. Wówczas zbudowano elektrownię na Redze w Prusinowie. Około 1908 roku przy ul. Wojska Polskiego zbudowano szpital.
Podczas wojny Łobez też odegrał swoją rolę. To tutaj w 1943 roku zostały przeniesione urzędy w tym kuratorium oświaty. Przyjechały tu również dzieci z bombardowanych miast niemieckich. Tutaj też trafili jeńcy do obozu pracy. W czasie wojny w mieście działały dwa kina. Pierwsze przy ul. Przyrzecznej (sala gimnastyczna) drugie - przy ul. Niepodległości – kino „Rega". W pierwszych dniach marca 1945 roku rosyjskie oddziały pancerne podeszły pod miasto. W tym czasie został spalony kościół. Później kapitan Armii Czerwonej uczestniczył w przekazaniu władzy przez burmistrza niemieckiego pierwszemu polskiemu burmistrzowi Łobza - Teofilowi Fiutowskiemu. 30 maja 1945 nastąpiło oficjalne przejęcie powiatu łobeskiego (wówczas Obwód Ławiczka) przez Pełnomocnika Rządu RP Leopolda Płacheckiego. Od 1 czerwca 1945 roku burmistrzem miasta został Stefan Nowak.





























Cudowne moje rodzinne miasto.

A żeby nie było tak drętwo piosenka weekendu o moim mieście posłuchajcie.

poniedziałek, 22 września 2014

Wierszomania

,,Kiedy wymawiam"

Kiedy wymawiam twoje imię najdroższy
tworzę oazę uczuć miłości.

Gdy zamykam swoje oczy
widzę twój uśmiech uroczy i czuję
dotyk twoich dłoni które,potrafią ukoić mój ogień.

Krzyczę w snach twoje imię
a w dzień wypowiadam je praktycznie za każdym razem,kiedy pragnę żebyśmy już byli razem.
Noce są okropne bo spędzam je samotnie,w tęsknotę się utulam i zasypiam przy zdjęciu twym kochany.
Jedyne to czego pragnę to twoich ust kochanych i dotyku rąk i czekam kiedy wrócisz i wyrwiesz mnie stąd.

,,W deszczowy dzień"

W deszczowy dzień gdy deszcz utula nasz dom zatapiam się w harmonie mroku.
W zaciszu naszego domu z kubkiem gorącej kawy zapominam się na chwilę i oddaje w marzenia.
Wspominam dzień gdy po raz pierwszy wziąłeś mnie w ramiona,wtedy twych ust byłam spragniona,już wtedy wiedziałam jedno że,chcę być twoją królewną.
 Już tyle lat minęło a uczucie nasze dalej ożywa,ja wiem że,jestem ta jedyna która,zawsze będzie przy tobie. Nasza miłość to piękne uczucie pozwalające spełnić nasze wymagania.
I nie ważne czy deszcz czy słońce z każdym dniem kochamy się coraz mocniej.

Nienasyceni...

dziś znów wieczór 
w głowach nam zakręci 
zniewoli w rytm pożądania
rozkołysze serca w szaleństwie 
aż mnie poniesiesz w ramiona i ciszę
utulisz co najbardziej moje 
w przepastnych ramionach świtania 
by czerwień ust nasycić sobą
gdy przekroczymy duszy granice 
i staniemy się jednym…
zapatrzeniem oczu
cieniem zaklętym w ściany 
nieprzyzwoicie czułym głosem 
a jutro znów 
podasz mi słowa jak ręce 
niech rozbrzmiewają kochaniem

,,Kochany"
Tak nie wiele wiem o tobie lecz do ciebie piszę.
By przyjemność zrobić sobie chciałabym znaleźć wspólną ciszę.
Otoczona twym dotykiem zaspokojona namiętnością chcę mieć pewność że,jestem twoją miłością.
Jedyną i najważniejszą.

sobota, 20 września 2014

cytatowo o książkach

Dzisiaj będzie to co lubię najbardziej czyli cytaty o książkach w obrazkach oj dawno nie było!!



Kochajcie książki. One ułatwią Wam życie, po przyjacielsku pomogą zorientować się w pstrej i burzliwej gmatwaninie myśli, uczuć i zdarzeń. One nauczą Was szanować człowieka i samych siebie, one uskrzydlą rozum i serce uczuciem miłości dla świata, dla człowieka.


Ginęły państwa, społeczeństwa, plemiona i narody, a książka pozostawała. Rośnie ona   i rozwija się razem z postępem ludzkości.


,,Większość czytelników gromadzi książki w swej bibliotece, a większość pisarzy umieszcza swą bibliotekę w swych książkach''.

,,Z nową książką jest jak z nowym znajomym,zachęca do poznania swojego świata''.

,,Kocham książkę nie dlatego, że jest piękna zewnętrznie, ale dlatego, że wprowadza mnie w mój własny świat, że odkrywa we mnie, nie na zewnątrz mnie, bogactwa, których nie przeczuwałem. Dlatego też taką miłością otaczam moją bibliotekę''.


,,Gdyby nie było liter i słów ja nie miałabym co robić'':)

,,Czytanie jest dla umysłu tym, czym gimnastyka dla ciała"


,,Ten, kto nie spodziewa się mieć miliona czytelników,
nie powinien zabierać się do pisania"


"Literaturze nie są potrzebni wielcy pisarze, ale wielkie dzieła"


"Pisząc nie trzeba tak wyczerpywać przedmiotu,
aby nic nie pozostało dla czytelnika.
Nie chodzi wszak o to, aby ludzie czytali, ale aby myśleli"


,,W książce nie chodzi o to żeby ją podziwiać,
lecz o to by ją zrozumieć"


"Pisanie mnóstwa książek i artykułów nie jest dowodem mądrości czy energii, lecz tylko przyzwyczajeniem do siedzącego trybu życia"

,,Czytając nie musisz mieć dużo pieniędzy,lecz dużo pomysłów na zdobycie książki"

 "Książka - to mistrz, co darmo nauki udziela, kto ją lubi - doradcę ma i przyjaciela,
który z nim smutki dzieli, pomaga radości, chwilę nudów odpędza, osładza cierpkości"

,,Książka to przyjaciółka na dobre i złe,nie zdradzi,nie wyśmiej,nie obrazi a nauczy wiele"

,,Kto czyta - żyje wielokrotnie.
Kto zaś z książkami
obcować nie chce - na jeden żywot jest skazany"

,,Książka jest paszportem do świata, paszport ten pozwala przekraczać granice czasu i przestrzeni, przynosi człowiekowi radość i przyczynia się do jego rozwoju.
Dla czytelnika książka może być wiernym towarzyszem życiowym, inicjatorem marzeń, albo źródłem mądrości. Czytelnik jest obdarzony wolnością wyboru tematu, jak i wyznaczania celu swej lektury, dzięki temu książka staje się środkiem uprzywilejowanego komunikowania się z innymi ludźmi. (Tak pięknie określili rolę książki wybitni eksperci Unesco w jednej z publikacji o książce"

,,Dom w którym nie ma książek jest domem bez wyobraźni"


,,Dom, w którym jest książka, jest przybytkiem słońca, a dom,
w którym jej nie ma - to czarny kryminał".










piątek, 19 września 2014

Powieść pachnąca morzem i domowym ciastem

Jeszcze tylko jeden krok do szczęścia!

Krok do szczęścia to mądra i pełna ciepła opowieść o tym, że życie nigdy nie przestaje nas zaskakiwać i że nic nie dzieje się bez przyczyny. We wszystkim znajduje się ziarenko dobra, wystarczy je tylko dostrzec i zrobić ten pierwszy krok.
Hania przygotowuje się do ślubu Dominiki. Ten radosny czas przywołuje wspomnienia z jej własnego ślubu i tragedii, która wydarzyła się następnego dnia. Dzięki miłości i wsparciu pani Irenki, Dominiki i Mikołaja Hania wreszcie odważy się wrócić myślami do tamtych dni, nie po to jednak, by rozpamiętywać stratę, ale by pogodzić się z tym, że życie płynie dalej. Mikołaj zaś odkryje, że najtrudniej jest rywalizować ze wspomnieniami Hani o nieżyjącym mężu i że walka o jej uczucie jeszcze się nie zakończyła.
Na światło dzienne wychodzi w dodatku rodzinna tajemnica z przeszłości. Niespodzianki zaczynają się mnożyć. Wkrótce w życiu Hani pojawi się bliska osoba, o której istnieniu nie miała dotąd pojęcia i przez którą musi na nowo zbudować obraz własnej rodziny.

Od tej książki nie dało rady się oderwać.To dzięki okładce bije od niej uroczy klimat spokoju i pełen rodzinnego ciepła.
Krok do szczęścia” to krok w stronę tak wielkiej dawki pozytywnych uczuć i doznań, których nie powstydziłby się pisarz z długą listą bestsellerów na swoim koncie, a przypomnieć warto, że „Alibi na szczęście” było książką pisaną tylko dla siebie, do szuflady. Ponownie mogę śmiało odnieść się do wielkiego już dla mnie dzieła Paulliny Simons, dla mnie i milionów czytelników na całym świecie. Historia wielkiej miłości Tatiany i Aleksandra nie miała sobie równych... do dziś... do momentu, w którym światło dzienne ujrzało „Alibi na szczęście”.
To co dzieje się między Hanią i Mikołajem to trzeba dotknąć poczuć magię tego pięknego uczucia.
Jest to historia o odkrywaniu samej siebie,każda z nas bez problemu może choć na chwilę wcielić się w życie Hani i poznać jej kroki i poczynania.
Książka jest przepełniona pozytywną energią i pokazuje nam że,mimo trudności jakie musimy pokonać w życiu,jednak warto walczyć o szczęście.
Druga powieść ,,Alibi na szczęście" zaczarowała mnie tak samo jak pierwsza!
Czytanie tak cudownej powieści to istna magia !!
Książka która potrafi wzruszyć czytelnika do łez.
Dalsze dzieje Hanki i Mikołaja.Nie zawiodłam się,porusza i wzrusza jak poprzednia część!

Już dzisiaj zaczynam trzecią część tej cudownej opowieści o prawdziwym życiu i wielkiej miłości.

Domowe wypieki

Cześć!!!

Dzisiejszy dzień mam trochę pracowity a mianowicie po ogarnięciu mieszkania postanowiłam że,upiekę chleb własnej roboty.

Pierwszy raz z moją mamą odważyliśmy się upiec chleb,mam nadzieję że,naszym domownikom będzie smakować!!
Ja kilka razy miałam okazję próbować chleba własnej roboty,ten smak jest niepowtarzalny !

A że,chęci do pieczenia mam to dlaczego nie można spróbować upiec samemu,zawsze własnej roboty lepiej smakuje!!

Więc już dzisiaj mam okazję zajadać chleb prosto z pieca,a takie są najlepsze.
Zapach jaki w tej chwili się unosi w moim domu jest niepowtarzalny już nie mogę się doczekać aż go skosztuje!!

A wy pieczecie sami chleb?


czwartek, 18 września 2014

moja poezja


Czas leczy rany -tak mówią
Ale czas nie uleczy prawdziwej miłości
Takiej prosto z serca bo...
Nie warto udawać kochać kogoś
Gdyż później jest tylko cierpienie
lecz,warto poczekać na prawdziwą miłość
która,przyniesie szczęście.
Czas wynagrodzi nam niewłaściwe miłości
pokaże drogę którą trzeba iść.
I postawi na niej tą odpowiednią osobę która,spędzi z tobą całe życie.


środa, 17 września 2014

Pisarka która napisała cudowną trylogie o Afryce


ur. w 1960 roku Szwajcarka, której relacje z życia w Kenii trafiły na światowe listy bestsellerów. Autorka odbyła pierwszą podróż do Kenii w 1986 roku, a zauroczona poznanym wówczas wojownikiem Samburu, rok później wyemigrowała do Afryki i zamieszkała z plemieniem ukochanego. Ze względu na trudne warunki i różnice kulturowe cztery lata później wróciła do Szwajcarii. Opublikowane w 1998 roku wspomnienia pt. „Biała Masajka” przyniosły jej ogromną popularność – w krajach niemieckojęzycznych sprzedano 3 miliony egzemplarzy, książka została przetłumaczona na 23 języki, a w 2005 roku powstał na jej podstawie film kinowy.

Autorka, francusko-niemieckiego pochodzenia, wychowywała się i do dziś mieszka w Szwajcarii, w młodości pracowała jako sprzedawczyni, pracownik towarzystwa ubezpieczeniowego, prowadziła także własny sklep ze strojami ślubnymi.

W języku polskim ukazały się: „Biała Masajka”, „Żegnaj Afryko”, „Moja afrykańska miłość”, „Historia Białej Masajki – dzieje wielkiej miłości”, „Afryka, moja miłość”.
Biała Masajka to nie jest zwyczajna powieść lecz relacja z podróży autorki do cudownego kraju.
Autentyczna historia kobiety która przeżyła to wszystko na własnej skórze,która odrzuca tabu, swoją kulturę, teraźniejszość, aby zostać żoną Masaja i zamieszkać wraz z nim w kenijskiej wiosce.

Można sobie o niej pomyśleć że,jest wariatką że,to że związała się z Masajem nie może być realne przecież to różnica kultur, a jednak!
Czy jednak kobieta, która doznaje miłości gwałtownej, szczerej, płomiennej cofnie się chociaż o krok? Nie. Będzie spała na ziemi w lepiance, jadła potrawy prosto z ognia, oddychała powietrzem nagrzanym od bezlitosnego słońca, będzie posłuszna, będzie chciała zostać kobietą wojownika. Zaciśnie zęby, bo miłość nie wybiera, to objawienie, które przygważdża cię do miejsca, w którym stoisz!


Książka tak naprawdę stanowi pamiętnikarski zapis kolejnych lat życia Corinne Hofmann – jej trudnej aklimatyzacji w Szwajcarii, walki z biurokracją, rozwodu z Lketingą, a także wspomnień związanych z promocją Białej Masajki i przygotowywaniem ekranizacji powieści. Jednak tak, jak jej przygody w Afryce były wciągające i mogły pasjonować, tak historia zawarta na stronach Żegnaj Afryko jest zwyczajnie nudna. Co więcej, nie można się oprzeć wrażeniu, że książka została napisana na chybcika. Nie znajdziemy tu obszernych historii, podszytych ciekawymi spostrzeżeniami. Nawet najciekawszy fragment – relacja z wyprawy Corinne na Kilimandżaro, będąca symbolicznym domknięciem jej romansu z Afryką – potraktowana jest skrótowo i po macoszemu. 

Często ludzie zadają mi pytanie, czy kiedykolwiek żałowałam, że zakochałam się w wojowniku Samburu. Za każdym razem odpowiadam z najgłębszym przekonaniem: Nigdy! Otrzymałam przywilej stania się częścią pewnej kultury, której w tej formie prawdopodobnie już niedługo nie będzie, i dane mi było przeżyć wielką miłość. (...) Jeśli nawet we wcześniejszym życiu byłam Samburu, to w tym obecnym urodziłam się i wyrosłam w Szwajcarii, a tym samym ukształtowała mnie nasza środkowoeuropejska kultura. To jest chyba główny powód, dla którego miłość Lketingi i moja nie mogła przetrwać. Byliśmy po prostu zbyt różni. Poza tym nie mieliśmy możliwości głębokiego porozumienia językowego. W moim obecnym związku partnerskim wiem doskonale, jak ważna i piękna jest wymiana myśli i uczuć za pomocą rozmowy.

To naprawdę pokrzepiające, że Corinne po latach sama do tego wniosku doszła.

Cudowne przeżycia musiała mieć tak kobieta ale,ja ją podziwiam za odwagę bo nie wiem czy bym się odważyła związać z mężczyzną innej, odmiennej  kultury.

Może znajdę jeszcze czwartą cześć tej opowieści ,,Historia białej Masajki"jak znajdę to na pewno opisze!!

poniedziałek, 15 września 2014

Wyjazd do Świnoujścia

Witajcie po weekendzie!

Co porabialiście ciekawego?
 Bo ja podróżowałam a mianowicie wybrałam się na parapetówkę do siostry do Świnoujścia.
Przy okazji trochę zwiedziłam porobiłam zdjęć i oczywiście poszalałam z zakupami.
Udało mi się kupić torebkę jaka mi się podobała od początku wakacji.

Ale nie o zakupach będę wam pisać tylko pokaże wam co widziałam
Takie obrazki były co kilka metrów w centrum miasta i to jest stare zdjęcie Świnoujścia.
To jest zdjęcie z promu!!

Pierwszy raz miałam okazję płynąć promem,są plusy z wyprowadzki mojej siostry!!!

Idąc ulicami tego pięknego miasta widziałam cudowne widoki 
Ah!
Cudowne te miasto dobrze że,będę mogła częściej tam jeździć bo się opłaca i na pewno wiele więcej jeszcze zobaczę.

W ogóle przez weekend nie czytałam,więc czas nadrobić zaległości
Zabieram się do lektury!!!
Miłego wieczoru:)

wtorek, 9 września 2014

Stosik najnowszy

Po zakończeniu lektury wybrałam się na spacer do biblioteki oto moje nabytki

Zacznijmy od książek które mi zostały z poprzedniego miesiąca

1.,,Krok do szczęścia" Anna Ficner-Ogonowska
2. ,,Zgoda na szczęście" Anna Ficner-Ogonowska
3. ,,Szczęście w cichą noc"Anna Ficner-Ogonowska
4.  ,,Panna młoda ucieka",,Susan Elizabeth Phillips
5. ,,Dziękuje za wspomnienia" Cecelia Ahern
6. ,,Villas nic przecież nie mam do ukrycia" Iza Michalewicz i Jerzy Danielewicz
7. ,,Joyland"  Stephen King

To najnowszy stosik który mam nadzieję będę czytać przez najbliższy miesiąc.

Powieść o której się nie zapomina


Popularna w XIX wieku opowieść o miłości na szerokim tle społeczno – obyczajowym. Margaret, wrażliwa na ludzką krzywdę, pochodzi z zamożnego południa Anglii. John Thornton, zakochany w niej przemysłowiec, uważa, że najważniejsze są prawa ekonomii. Oboje zamieszkują w Milton: robotniczym mieście na północy, pełnym biedy i chorób. Gdy w fabryce Thorntona wybucha strajk, Margaret staje po stronie robotników, ale w dramatycznej sytuacji to właśnie pogardzany przez nią Thornton będzie potrzebował pomocy...





Powieść "Północ i Południe" angielskiej pisarki Elizabeth Gaskell, opublikowana została w roku 1854. Początkowo ukazywała się ona w odcinkach w tygodniku "Household Words", którego redaktorem naczelnym był sam Karol Dickens. Początkowo także powieść nosiła tytuł "Margaret Hale", jednak pod naciskiem wydawcy, Elizabeth Gaskell zdecydowała się na jego zmianę.


Uf..skończyłam i powiem że,nie żałuje uwielbiam powieści które,mają jakiś sens.Czytanie było jak powiew świeżości wiejskich pół przeplatane z dymem fabryki.  Bardzo długo się zastanawiałam czy warto poświęcić czas tej lekturze ale,było warto piękna książka.



Cytaty które moim zdaniem warto zapamiętać.


,,Miłość matki pochodzi od Boga. Jest wierna i trwa na wieki. Miłość dziewczyny przypomina kłęby dymu, wystarczy byle podmuch, by ją zmienić".

,,O tak! Cokolwiek mu się przydarzyło, cokolwiek niezwiązanego z jej osobą, nigdy nie nazwałby tego cierpieniem, jeśli tylko mógł ją widzieć każdego dnia, jeśli była w zasięgu jego ręki. Mimo zniewag i upokorzenia hołubił ten czas niczym skarb najcenniejszy, zwłaszcza w świetle ubóstwa, jakim jawiła mu się przyszłość, wyzuta z lęku, a zarazem nadziei"

,,Krzywdy nie cierpię, bom nie miał żadnych praw,
Przecież nie traci ten, kto nie ma nic.
Marna to wszak pociecha, chociaż fakt;
Inny bowiem, szczęśliwszy, zyskał tym,
Nie ja. Dlatego w duszy smutno mi"


Polecam gorąco przeczytać tę powieść i zapoznać się z innym klimatem i innym życiem.

sobota, 6 września 2014

Powrót ulubionego serialu

Cześć!!
Wrzesień to nie tylko powrót do obowiązków ośrodkowych ale,także serialowych w telewizji jej kilka programów po wakacyjnych które się z chęcią ogląda.
Kilka dni temu zauważyłam że, na tvn 7 leci mój ulubiony serial ,,Magda M".
Postanowiłam że, trochę o tym serialu wam opowiem

Magda M. – polski serial telewizyjny produkowany i emitowany przez telewizję TVN od 6 września 2005 roku. Ostatni odcinek został nadany 5 czerwca 2007 Początkowo miały powstać 3 "serie", jednak w związku z popularnością serialu, zdecydowano o nakręceniu dodatkowej, czwartej 10-odcinkowej serii.Serial zyskał dużą popularność wśród widzów – co tydzień przed telewizorami zasiadało ok. 3 mln widzów, a widownia ostatnich odcinków serialu sięgała 4,5 mln. Na płytach DVD wydano wszystkie serie wraz z dodatkami – takimi, jak krótkie reportaże na temat serialu, scenami niewykorzystanymi i zdjęciami. 12 października 2006 do sprzedaży trafiła książka "Świat Magdy M." autorstwa Anity Nawrockiej i Pawła Trześniowskiego, a 10 maja 2007 jej poszerzona wersja.

Główne role odgrywali Joanna Brodzik i Paweł Małaszyński.

Serial został nagrodzony Telekamerą 2007 w kategorii Serial Obyczajowy. Producenci serialu Magda M. zdobyli nagrodę Hiacynt 2007 w kategorii Media za kreację postaci geja, który nie jest czarnym charakterem. Zdobył również nagrodę na Festiwalu w Cieszynie w kategorii serial obyczajowy.
Na pierwszym planie są losy dwojga prawników – Magdy Miłowicz i Piotra Korzeckiego. Z racji wykonywanego zawodu spotykają się z bardzo różnymi ludźmi. Serial pokazuje więc także szeroką panoramę spraw, postaci i problemów społecznych, czasem śmiesznych, czasem poważnych, ale zawsze opowiadanych z sympatią i zrozumieniem.

Magda i Piotr zetknęli się przez chwilę na studiach, potem ich drogi się rozeszły. Magda robiła karierę prawniczą, a Piotr pomagał robić karierę swojej żonie. Ponowne spotkanie nastąpiło w czasie rozwodu Piotra. Tyle, że Magda była pełnomocnikiem jego żony. Od tego momentu przeznaczenie wkracza w ich życie. Stają przeciwko sobie na wokandzie. Zwycięstwo Magdy nie zraża Piotra do tej atrakcyjnej, choć niedostępnej kobiety.

Pamiętam jakby to było dzisiaj jako nastolatka i uczennica szkoły chyba gimnazjalnej jak był rok szkolny to po 22 szło się spać.
A w tamtych czasach serial ,,Magda M" leciał bodajże po 22,więc nie miałam jak go obejrzeć.
Później już nie miałam okazji go obejrzeć.
Ale teraz wrócił i jestem zachwycona tym filmem,uwielbiam go pod każdym względem,tu jest praktycznie wszystko dla typowych singielek,można się pośmiać i popłakać Cudowny film.

To opowieść o związkach międzyludzkich, poszukiwaniu bliskości, przyjaźni i miłości. A także o odpowiedzialności, jaką ponosimy za tę najbliższą, ukochaną osobę. Odpowiedzialności, o której Lis opowiadał Małemu Księciu.


Cytaty z serialu!!!!

Wiem już, że całe piękno da się wymalować ciszą..
Cicho i dźwięcznie zrzu­ca maskę z twarzy i szklanki ze stołu.. 

Stuk puk w serce - od­po­wiesz czy odejdziesz?

Walczyłam o wolność, która okazała się więzieniem, bo im człowiek mniej wie, tym łat­wiej mu się żyje.
Wiedza unieszczęśliwia.



Podałam wam najlepszą piosenkę która kojarzy mi się z tym filmem.
Uwielbiam ten film pod każdym względem!!
Niby niezdarna ale za to cudowna i odważna kobieta z Magdy M.






Przyjemna lektura na wakacyjne dni :)

Książka dotyka trudnego tematu, o czym dowiadujemy się dopiero w trakcie lektury. Piotr ma koszmary senne, wspomina zdarzenia, jakie miały ...