niedziela, 31 maja 2015

Domowy obiad

Cześć!!
Wczoraj postanowiłam sama zrobić obiad dla rodzinki:)
A najlepiej mi wychodzą dania jak jestem sama w domu,więc wczoraj miałam pełne pole do popisu a co najważniejsze miałam wolną kuchnię i nikt mi nie przeszkadzał:)

Więc zrobiłam kopytka

A najlepsze kopytka wychodzą oczywiście z młodą kapustką więc i kapusta była
 

Kapustę robiłam według przepisu mojej mamy i babci :)
Ale wiecie co?
Tak szczerze to ja jestem sama pod wrażeniem że,w końcu udało mi się coś dobrego upitrasić.
A tak na marginesie  to uwielbiam kopytka i jest to moje ulubione danie obiadowe.
Jeszcze dobre kopytka są z bułką tartą podsmażoną ......Mhm mm pychotka. 

sobota, 30 maja 2015

Ostatnia część kwartetu weselnego

Parker Brown przemieniła dziecięcą zabawę w ślub w pracę marzeń. Teraz ona jest twarzą „Przysiąg” – to ona zaspokaja wszystkie życzenia panien młodych, zarządza każdym przyjęciem i z romantycznych kwiatów Emmy, pysznych deserów Laurel i oszałamiających fotografii Mac tworzy jeden, niepowtarzalny pakiet.
Mechanik Malcolm Kavanaugh od dawna jest zafascynowany Parker, jednak jako dobry przyjaciel brata Parker, Mal wie, że przejście od niewinnego flirtu do poważnego zaangażowania to wielki krok.
Już dawno żaden mężczyzna nie zbił Parker z tropu, ale jeżdżący na motocyklu Mal o kruczoczarnych włosach wydaje się mieć do tego wyjątkowy talent. Całuje ją namiętnie w najmniej spodziewanych okolicznościach i zaczyna budzić w Parker coraz bardziej niepokojące uczucia. W jej pracy ryzyko zawsze się opłacało, ale teraz musi zaryzykować własne serce…


Kolejna przygoda z weselną sagą Nory Roberts.
Kolejny raz klimat był wyśmienity i czarujący.No bo takie powinno i musi być wesele.


"Miłosne Przysięgi" to czwarta część weselnej serii, opowiada historię Parker Brown. Kobieta jest pomysłodawcą firmy i jej motorem napędowym. Trzyma wszystko w swoich dłoniach, jest perfekcyjna i uporządkowana. Z zewnątrz chłodna i wyniosła, ale w środku niej tkwi mała dziewczynka z marzeniami i planami. Parker, po śmierci rodziców, została z bratem, niezastąpioną panią Grady i swoimi trzema przyjaciółkami. Skupiła się na pracy i odstawiła mężczyzn na bok - jej lodową powłokę przełamał Malcolm, przyjaciel jej brata, mechanik samochodowy.
Spotkały się dwa różne światy - dziewczyna z bogatego domu i chłopak, który do wszystkiego doszedł w życiu sam. Mają inne priorytety, inne spojrzenie na świat, inny sposób myślenia - łączy ich uczciwość i rodzące się uczucie. Wiele czasu upłynie nim każde z nich zrozumie, jak wiele dla siebie znaczą i jak są do siebie podobni.... A cała sytuacja będzie bacznie obserwowana i komentowana przez brata Parker, Dela, i jej trzy przyjaciółki, matka Malcolma też nie pozostanie obojętna.
A wszystko oczywiście dobrze się skończy :)
No bo jakby inaczej mogło się skończyć,książka jest wprost idealna dla kobiet lubiących powieści Nory Roberts.
Wprost urzekła mnie cała trylogia te przygotowania do ślubu każdej panny młodej.
"Miłosne Przysięgi" to doskonała książka, napisana w dowcipny sposób, pełna uczuć i emocji. Stanowi świetne źródło informacji o ślubach, ich organizacji i fortelach, które trzeba stosować, aby wszystkich zadowolić.
Całość jest doskonale przemyślana, zorganizowana i zabarwiona uczuciami - tworzy niepowtarzalną kombinację, na miarę Nory Roberts.
Książkę świetnie się czyta - wzrusza, bawi i wprowadza w dobry nastrój. Czego chcieć więcej?!
A najważniejsze że,wszystko dobrze się skończyło.

Muzycznie

Cześć!!

Dzisiaj chce wam przybliżyć trochę o muzyce Reagge.
Która od jakiegoś czasu jest mi bliska:)


Reggae – styl we współczesnej muzyce rozrywkowej, powstały pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku w Kingston na Jamajce.

Stanowi najbardziej charakterystyczny gatunek muzyki jamajskiej. Światowy rozgłos zyskało w latach siedemdziesiątych dzięki twórczości Boba Marleya, choć wbrew powszechnej opinii nie był on jedynym prekursorem gatunku. Ukształtowało się w wyniku stopniowej ewolucji (polegającej m.in. na spowolnieniu tempa) muzyki ska, poprzez przejściowy styl rocksteady. Charakterystyczny dla reggae schemat rytmiczny, łączący wyrazistą linię basu i beat perkusyjny, określa się mianem riddimu. Reggae jest szczególnie popularne w środowisku ruchu Rastafari.
Istnieje co najmniej kilka hipotez co do pochodzenia nazwy gatunku.

Po raz pierwszy słowo „reggae” odnotował wydany przez Cambridge University Press w roku 1967 Dictionary of Jamnican English, podając je jako alternatywną formę słowa „rege-rege” oraz definiując jako: 1. gałgany, szmaty; 2. kłótnia, sprzeczka.Niektórzy jamajscy rastafarianie twierdzą, że słowo pochodzi od nazwy posługującego się jednym z języków bantu plemienia regga, żyjącego rzekomo gdzieś w okolicy jeziora Tanganika.Według brytyjskiego badacza i historyka gatunku Steve'a Barrowa, termin utworzył producent i wokalista Clancy Eccles od słowa „streggae”, w języku patois używanego na określenie prostytutki.Z kolei Bob Marley utrzymywał, że słowo wywodzi się z języka hiszpańskiego i oznacza dosłownie „króla muzyki”


Historia

Korzenie muzyki reggae sięgają drugiej połowy XIX wieku, kiedy to stopniowo zaczęło się kształtować oryginalne brzmienie jamajskiej muzyki ludowej, określanej mianem mento. Wpływ na jej rozwój miały zarówno afrykańskie, jak i europejskie tradycje muzyczne. Jako że mento grano początkowo wyłącznie na terenach wiejskich, całe instrumentarium wykonane było własnoręcznie z dostępnych pod ręką materiałów (banjo, marimbula, bambusowe saksofony, flety i flażolety, drewniane bębny ręczne i marakasy). W latach 20. i 30. XX wieku, na fali rosnącej w Ameryce Północnej popularności jazzu, na Jamajce pojawiły się pierwsze jazzowe big bandy; wśród nich wymienić warto przede wszystkim Orkiestry Erica Deansa, Roya Coburne'a i Vala Bennetta. Wielu przyszłych pionierów muzyki jamajskiej rozpoczynało swoje kariery właśnie w tego typu formacjach. Jazz wywarł także wpływ na dalszy rozwój muzyki mento: bambusowe i drewniane instrumenty domowej roboty zostały stopniowo zastąpione przez profesjonalny sprzęt muzyczny.

Tak wyposażone zespoły organizowały się głównie w miastach, stąd też jazzujący styl ich gry określa się mianem "miejskiej" odmiany muzyki mento. Od końca lat 40. zlała się ona w jeden wspólny nurt z wywodzącym się z wysp Trynidadu i Tobago calypso, osiągając szczyt popularności w latach 50. W roku 1951 drobny przedsiębiorca Stanley Motta otworzył pierwsze na Jamajce studio nagraniowe, Motta's Recording Studio; w grudniu zarejestrował w nim pierwsze w historii jamajskiego przemysłu muzycznego nagranie – singel popularnego wykonawcy mento, Lorda Fly, przy akompaniamencie Orkiestry Dana Williamsa (strona A: "Medley of Jamaican Mento-Calypsos", strona B: "Whai, Whai, Whai")


Charakterystyka

Ze względu na symetrię rytmiczną, muzyka reggae grana jest przeważnie w parzystym metrum 4/4. Podobnie jak ska i rocksteady, style z których bezpośrednio się wywodzi, łączy w sobie elementy tradycyjnej jamajskiej muzyki folkowej mento, trynidadzko-tobagijskiego calypso oraz amerykańskiego jazzu i R&B. Spokojne tempo, miarowy i pulsujący rytm oraz wysunięta na pierwszy plan wyrazista linia basu nadają utworom reggae chilloutowy, nieco hipnotyczny charakter.


Dobre reggae to bas! Musi mieć energię i przenikać cię... Powinno też być nieco mistyczne i groźne, choć to już bardziej dla takich fanatyków jak ja! (...) Ludzie potrzebują tej muzyki, nie jak gumy do żucia. Guma do żucia – nie potrzebujesz jej. Owszem, przyjemnie jest żuć ją sobie i wydmuchać parę balonów, ale potem staje się bezużyteczna, bo traci smak. Wiele jest takich gatunków muzyki podobnych do gumy, lecz reggae, to nie jest gumowata muzyka. To prawdziwe wyrażenie siebie.

Ta muzyka ma w sobie siłę i moc uwielbiam jej słuchać choć jestem już po 20 dawno a mówią że,takiej muzyki słuchają nastolatki uwielbiam i będę jej słuchać.

wtorek, 26 maja 2015

Moja i tylko moja najukochańsza ,,Lilka"


Bohaterką jest Marianna Roszkowska - kobieta po pięćdziesiątce, dziennikarka średniego szczebla w redakcji poczytnego, kolorowego czasopisma. Wychowana w kochającej rodzinie, ale doświadczywszy też wielu zakrętów i zawodów z perspektywy lat zaczyna głębiej przypatrywać się swojemu życiu. Kogo kochała, kto kochał ją, a kto ukształtował ją samą? Ile dobra zaznała, a ile zła?
Nadszedł czas, żeby spojrzeć na swe życie w zupełnie nowym świetle. Pustoszeje rodzinne gniazdo - dorasta syn i opuszcza dom matki, zaczynają odchodzić i umierać bliscy. Z pozoru normalna kolej rzeczy, na którą jednak nigdy nie jesteśmy gotowi. Marianna z powodu złych doświadczeń z młodości jest odrętwiała uczuciowo i dopiero konieczność zaopiekowania się nielubianą, samotną i chorą siostrą sprawia, że zaczyna się w niej rodzić ciepłe, a potem bardzo prawdziwe, a jednocześnie zaskakujące, gorące uczucie do niej.


,,Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą"
Tak można podsumować tę książkę,a te słowa wypowiadał ks. Jan Twardowski.
Autorka, znana czytelnikom choćby z powieści Dom nad rozlewiskiem, tym razem opowiada przejmującą historię będącą nie tylko świadectwem umierania, ale i życia. Odchodzenie i ból po stracie są tu bowiem wszechobecne, nie wyróżniają żadnej płci, klasy społecznej czy poglądów. Jednak jakość zarówno życia, jak i śmierci zależy od podejścia człowieka do otaczającego go świata, a także od ludzi, których słowa mogą być balsamem kojącym cierpienie, ale mogą również zadawać rany.
,,Lilka"to historia zwyczajna,z życia wzięta,ale wzruszająca i pełna emocji.Jej główna bohaterka to kobieta w wieku 50 plus, pracująca jako redaktorka w jednym z kolorowych pism dla pań. Marianna Roszkowska to także od ponad trzydziestu lat żona i mama oraz babcia. Jej małżeństwo nie jest burzliwe, ale można rzecz zgrane, spokojne i ustabilizowane. Pary nie łączy już gorący i namiętny romans, seks nie bywa wybuchowy, ale oboje mają względem siebie zaufanie. Mariannie wydaje się, że jej związkowi nie grozi żadna burza i rozpad. Przecież dba o dom, męża, pierze, sprząta, gotuje, nie bywa zazdrosna i podejrzliwa ! Jednak pewnego, zwyczajnego popołudnia, gdy szykuje placki ziemniaczane dla współmałżonka, spada na nią grom z jasnego nieba. Mirek po przyjściu ze szpitalnego dyżuru oznajmia, że jest nieszczęśliwy u boku żony i od niej odchodzi. Ta decyzja wywołuje szok u pani redaktor. „Jak to? Dlaczego ? Co złego zrobiłam ?” - po głowie Marianny krąży tysiące myśli, a z oczu lecą łzy. „ Z pewnością ma jakąś kochankę...".

I nie myliła się........

Przez trudny okres pogodzenia się z rozpadem wieloletniego związku i rozwodem pomaga jej przejść przyjaciółka Agata, która jest profesjonalną terapeutką. Mania może liczyć też na rodzinę – ojczyma i przyszywanego wujka. Mimo życzliwych bliskich osób, Roszkowska długo dochodzi do siebie. Ciężko jej zrozumieć, dlaczego stabilny związek rozpadł się w pył w ciągu jednej chwili i stał się historią. Taka sytuacja wymaga ułożenia sobie życia na nowo, przewartościowania pewnych istotnych spraw i stanięcia na powrót na nogi.
Życie jednak bywa często takie, że gdy coś lub kogoś nam zabiera, daje równocześnie coś innego w zamian. Pewna trudna i bolesna sytuacja splata dość luźnie do tej pory więzy między Marianną a jej przyrodnią siostrą Lilką, córką jej biologicznego ojca. Do tej pory obie nie darzyły się zbytnią sympatią i siostrzanymi uczuciami, ale pewne fakty powodują, że ich wzajemne relacje stają się bardzo, bardzo bliskie i ocieplają się...


Ta książka ma dla mnie wielkie znaczenie,ponieważ dostałam ją od mojej kochanej siostry i jej chłopaka na gwiazdkę.
Przez kilka miesięcy zwlekałam z przeczytaniem ale,coś mnie ostatnio podkusiło i mimo że,mam książki z biblioteki na półce postanowiłam ją przeczytać,coś po prostu mnie do niej ciągło teraz już wiem dlaczego. Bez tej książki nie da się obejść obojętnie.Kiedyś  miałam okazję ją przeczytać gdy jeszcze nie miałam swojej ale,w zwątpiłam teraz wiem dlaczego.

A wiecie dlaczego?
Bo widziałam ją u mojej ciotki którą nie specjalnie lubię,chciałam ją od niej pożyczyć ale,się powstrzymałam.
Jednak los sprawił mi niesamowitą niespodziankę i dostałam książkę,,Lilkę"od mojej kochanej siostry pod choinkę.
I wiedziałam od samego początku że,to prezent dany z serca i będzie dla mnie wyjątkowy.
I  tak jest ta książka,ma dla mnie wielkie znaczeni i cieszę się że,dostałam ją od osoby którą bardzo kocham.

Kwiaty imieninowe i na dzień mamy

To dziś ten dzień,dzień naszych kochanych mam.Każda mama dzisiaj czuje się wyjątkowa gdy jej ukochana pociecha przybiegnie do niej z kwiatkiem i powie ,,Kocham Cie"
To dzisiaj każdej mamie łezka w oku się kręci :)
Bo to one dały nam życie,to mama pokazała nam świat,uczyła wielu rzeczy.

Ja już dzisiaj z rana przybiegłam do mamy i złożyłam życzenia.


Ja też mam swoje święto,choć mamą nie jestem dzisiaj mam imieniny dostałam kwiatki i kartkę.
A wczoraj moja siostra przysłała mi cudowny prezent pierścionek i kartkę którą,wam pokażę.

Fajnie mieć święto z ukochaną osobą jaką jest mama:)Moja mama najlepsza jest na  świecie.
A na koniec zdjęcie z moją mamą kilka lat temu.
Pamiętajcie o swoich mamach dzisiaj niech to będzie wyjątkowy dzień:)

poniedziałek, 25 maja 2015

Spacer w okolicach naszego miasta

Cześć!!
Już dawno chciałam dodać ten post ale,nigdy nie było kiedy.
Otóż kilka dni temu wybraliśmy się z moimi znajomymi na spacer do lasu.
A konkretnie u nas w Łobzie jest cudowne miejsce które,każdy podziwia.

Najpiękniejszy obraz naszego miasta to jest panorama:)












 Kopiec Rolanda w Łobzie – kopiec usypany w czynie społecznym w latach 20. XX w. przez mieszkańców miasta Labes (od 19 maja 1946 Łobez),który wraz z ustawionym na nim pomnikiem Rolanda miał uczcić pamięć mieszkańców miasta poległych na I wojnie światowej.

W roku 1922 mieszkańcy miasta Labes postawiają uczcić pamięć 208 poległych na I wojnie światowej swoich mieszkańców i postawić im pomnika Rolanda na specjalnie usypanym do tego celu kopcu, gdzie całość budowy ma zostać sfinansowana z dobrowolnych darowizn i zbudowana w czynie społecznym z pomocą 1096 bezrobotnych w tym czasie osób. Autorem projektu pomnika został berliński architekt Hans Demann, a całość projektu opracowała pracownia Fritza Richtera-Elsnera (ur. 08.01.1884 w Köppelsdorf )
Nad całością prac związanych z budową obiektu pieczę sprawował porucznik Schultze. Mieszkańcy miasta przepracowali łącznie 4850 godzin, przewieźli 1360 m³ ziemi i około 300 ton materiału kamiennego sprowadzono do budowy budowli megalitycznych (megalit, kromlech, kamienie runiczne i sztuczne kurhany), gdzie na stoku kopca 4 sztuczne tarasy (pamięci przodków, wspólnota rodowa, baśnie i legendy, oraz krąg ofiarny) wznosiły się stopniowo w górę i były połączone z sobą kamiennymi schodami (środkowymi i bocznymi). Pomnik wraz z postumentem mierzył 10,5 metra wysokości i był widoczny z każdego punktu miasta.
Wzgórze Rolanda (Zygfryda, Gotfryda) ma obecnie (według mapy) ok. 100 metrów wysokości, gdzie licząc od obecnego poziomu cmentarza rzeczywistą wysokość usypanego kopca można szacować na kilkanaście metrów.. Koszt cementu do odlania postumentu, cokołu kolumny i figury Rolanda szacuje się na 25 tys. marek. Jeżeli zsumować wartość wszystkich prac, oraz poniesione koszty materiałowe, to łączna wartość nakładów wyniesie razem ponad 80 tys. marek.1 sierpnia 1926 miało miejsce uroczyste odsłonięcie pomnika, przedstawiającego rycerza na cokole, wraz z siedmioma czworokątnymi kolumnami, gdzie na tablicach wypisano nazwiska 208 poległych mieszkańców. Odsłonięcia całości obiektu dokonał prezydent Rzeszy (Republiki Weimarskiej) – Paul von Hindenburg.W roku 1931 wytwórnia filmowa Kulturfilm Erich Puchstein nakręciła niemy 12-minutowy film Heldentum - Volkstum - Heimatkunst (Inna nazwa: Die Stadt im Osten) o pomniku Rolanda z widokiem na Łobez.
Później Kopiec Rolanda poszedł w zapomnienie, a pomnik Rolanda został wysadzony w powietrze w 1945 przez Rosjan,, pozostałości siedmiu otaczających go kolumn i kamienne budowle megalityczne ułożone na stoku kopca uległy przez lata znacznej dewastacji.



Uwielbiam te miejsce choć,jest nieco daleko od mojego domu.
Lubię od czasu do czasu tam się wybrać na spacer i podziwiać widoki Łobza.
To miejsce pewnie zna każdy mieszkaniec naszego pięknego miasta.
Wycieczki rowerowe tam są niesamowite.
A tak na koniec dodam zdjęcie z mojej wycieczki.


niedziela, 24 maja 2015

Film dla którego warto się zapomnieć

Cześć!!!
Cały dzień szukałam odpowiedniego filmu na ten dzień.A kto szuka ten znajduje.
Skusiłam się na film ,,Mama Mia"!


Kiedyś ktoś wpadł na pomysł zbudowania wokół przebojów zespołu Abba miłosnej historii i wystawienia tego jako musical. I tak właśnie powstało przedstawienie, które na duży ekran Meryl Streep wraz z reżyserką Phillidą Loyd. Wydawać by się mogło, że to zabieg karkołomny, jednak panie temu podołały, ale zacznijmy od początku.
Na malutkiej greckiej wyspie mieszka sobie prowadząca skromny hotelik była hipiska Donna (Meryl Streep) wraz z młodziutka córką Sophie (Amanda Seyfried). Córka właśnie się zakochała i postanowiła wyjść za swego wybranka jednak gryzie ją jedna sprawa, a mianowicie kim jest jej ojciec? Znajduje stary pamiętnik matki i na jego podstawie zaprasza na uroczystość trzy dawne miłości matki mogące być potencjalnym ojcem – Sama (Pierce Brosnan), Harrego (Colin Firth) i Billa (Stellan Skarsgård). Ich przybycie na wyspę zapoczątkuje lawinę przezabawnych perypetii.
Film już z założenia jest musicalem i jednocześnie komedią romantyczną. Bardzo dużą zaletą tego obrazu jest autentyczne wykonywanie utworów Abby przez aktorów. Jest to chyba jedyny sposób by móc posłuchać śpiewającej Streep, czy Brosnana. Czasami może ich wokal nie jest najczystszy jednak i tak zasługują na wielkie brawa za zmierzenie się z takim repertuarem. Skoro już o nich mowa to trzeba powiedzieć, że ta dwójka błyszczy na ekranie kradnąc film dla siebie. Reszta obsady również wspaniale się spisuje i dostarcza widzom wielu powodów do śmiechu i wzruszeń. Widać na ekranie radość jaką wszystkim sprawiają utwory tego skandynawskiego zespołu co przekłada się na to, że zaraża ona widzów.
Sfera muzyczna nie jest tu jednak jedyna, która została dokładnie dopieszczona. Na uwagę zasługują wspaniałe lokalizacje oraz bajeczne stroje postaci nawiązujące do szalonych hipisowskich lat. Patrząc na ekran wręcz czuje się ciepłe promienie słoneczne i chce się ruszyć w tany po piasku do rytmu jednego z wielkich szlagierów.
„Mamma Mia” jest filmem, który pokochają fani Abby i świetnego aktorstwa. Sprawdzi się doskonale wpasowując swym klimatem w ciepłe dni, a zimą pozwoli powrócić wspomnieniom o wakacjach.


Czasy gdy byłam malutka a nuta piosenki z tego filmu brzmiała za każdym razem,gdy jechałam do babci.Rozrywka wyśmienita! Energetyczny musical, naładowujący widza ogromną dawką pozytywnej wibracji! Wszędzie piękni ludzi, wszędzie piękne krajobrazy, wszędzie jest miło, kolorowo, wesoło i melodyjnie! Przeboje zespołu ABBA to ponadczasowe hity. Ich popularność zaowocowała broadwayowskim musicalem. Tym razem perypetie Donny możemy poznać dzięki producentom filmowy. 
Przeboje zespołu ABBA to ponadczasowe hity. Ich popularność zaowocowała broadwayowskim musicalem. Tym razem perypetie Donny możemy poznać dzięki producentom filmowy. 

Uwielbiam ten film a klimat jest fantastyczny warto się przenieś w inny  świat.
Przy tym filmie chce się tańczyć i życie nabiera innej barwy.



piątek, 22 maja 2015

70-te urodziny Pipi


Najsilniejsza dziewczynka na świecie, krnąbrny i ciekawski piegusek z rudymi, sterczącymi warkoczami i dwiema różnymi pończochami – Pippi Pończoszanka (Pippi Långstrump) skończyła wczoraj 70 lat.
Pippi „urodziła” się właściwie 74 lata temu. Pewnego zimowego wieczoru w 1941 roku, kiedy trwała druga wojna światowa, mała chora na zapalenie płuc i leżąca w łóżku siedmioletnia córeczka Astrid Lindgren, Karin, poprosiła mamę, by opowiedziała jej bajkę.


I popłynęła powieść, o supersilnej, zawziętej i zawadiackiej dziewięcioletniej dziewczynce, mieszkającej bez rodziców, ale za to z koniem Alfonso i małpką Nilssonem w wielkiej, acz podupadającej willi Śmiesznotce, z dużym ogrodem, gdzie kwiaty podlewane były z zasady tylko podczas deszczu.

Historię Pippi zmyślała Astrid na poczekaniu i opowiadała odcinkami przez kolejne wieczory, przez wiele tygodni. Kiedy córka zasypiała, Astrid spisywała na gorąco przygody Pippi. Po paru miesiącach wysłała gotowy maszynopis do wydawnictwa Bonniers, które po trzech latach zwlekania odmówiło publikacji, (myślę, że wydawnictwo to do dzisiaj żałuje swojej decyzji).

Trwało to cztery długie lata, zanim Pippi Pończoszanka ujrzała światło dzienne. Pierwszy, wydany przez wydawnictwo Rabén & Sjögren egzemplarz przygód Pippi mała Karin dostała w prezencie urodzinowym właśnie 21 maja. Książka pojawiła się w sprzedaży w listopadzie 1945 i odniosła natychmiastowy i wielki sukces. Wkrótce, w całej Szwecji, we wszystkich domach, pod każdą choinką dzieci znalazły egzemplarz Pippi Långstrump.

Pippi Pończoszanka stała się przełomem w twórczości kierowanej do dzieci, była odmienna od dotychczasowych moralnych i grzecznych opowiastek, dlatego znaleźli się też tacy, którzy zawzięcie krytykowali opowieść o Pippi. Jednak sukces tej książki był tak ogromny, że zaowocował kontynuacjami, które stworzyły z czasem cykl powieści o Pippi. Dwadzieścia pięć lat później Pippi doczekała się także słynnej ekranizacji.

Wspomnienia z mojego dzieciństwa jako dziecko uwielbiałam nieznośną pipi i jej grymasy.
Kto nie pamięta tej zawziętej i upartej dziewczynki przy niej czas szybciej płynął.


wtorek, 19 maja 2015

Spacerek z bratem

Cześć!!
Jak zwykle o tej porze roku uwielbiam spacery z moim najmłodszym bratem.
A okolice koło naszego domu są przepiękne jak dla mnie.
Nie wiem czy wam wspominałam ale,nie daleko mojego domu jest promenada często tam,chodzę z koleżanką ale,także brata tam zabieram żeby,sobie pojeździł rowerem.
Cisza i spokój to najbardziej cenie w tym miejscu.
Tam można pomyśleć,odpocząć po całym dniu pracy,oderwać się od rzeczywistości.
Bardzo urokliwe miejsce i jest ładny kawałek do przejścia.
Trochę dalej mamy promenadę też ostatnio zabrałam mojego brata nie co dalej.


Rzeka Rega sprzyja relaksująco na każdego mieszkańca Łobza.A ten pomnik jest upamiętnieniem jak kilka naście lat temu papież Jan Paweł II przepływał przez nasze miasto.


Nie tylko w mieście zagościła wiosna u mojej mamy w ogródku też pięknie się zrobiło.




Słońce,kwiaty i relaks najlepsze co może spotkać człowieka wiosną.
Uwielbiam nasz ogródek :)

piątek, 15 maja 2015

„Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co ci się trafi”.*

Amelia wiedziała tylko, że ta maleńka cukierenka jest jej przeznaczeniem.
Miała nadzieję, że wśród róż, czekolady, i babeczek z karmelem
odnajdzie wreszcie ukojenie. Oprócz tego nie wiedziała nic.


Chyba w każdym domu co jakiś czas po pomieszczeniach roznoszą się słodkie zapachy przeróżnych wypieków. Ciasta, ciasteczka, desery są nieodłącznym elementem rodzinnych spotkań, imprez czy nawet babskich pogaduch lub bywają lekiem na dołujące dni. Niektórzy niestety piec nie potrafią, ale są tacy, dla których nowy przepis to wyzwanie, a każdy wypiek – radość.

,,Kawiarenka pod różą" to przede wszystkim zbiór smakowitych przepisów.
Amelia nie wie kim jest i skąd pochodzi. W wyniku wypadku straciła pamięć i kompletnie nic nie pamięta ze swojej przeszłości.Jej życie przed wypadkiem to czysta biała kartka.W kieszeni kurtki odnajduje list z adresem kamienicy w Zabajce oraz plik pieniędzy. Na miejscu okazuje się, że pod podanym adresem jest lokal, który idealnie nadawał by się na kawiarenkę a samej bohaterce nagle zaczynają przypominać się przepisy na różne ciasta. Amelia nawiązuje tam bardzo szybko nowe znajomości które przeradzają się w przyjaźń, są w Zabajce jednak i kobiety które chciałyby zaszkodzić młodej drimerce.
Czytania niestety niewiele...ale przepisy genialne.

Książkę czytało mi się szybko i przyjemnie i na pewno przed oddaniem do biblioteki spiszę sobie kilka przepisów bo, niektóre były naprawdę smakowite.
Ciekawy i smakowity Konsek nie tylko się ją czyta ale,można wiele z niej dobrego wyciągnąć na przyszłość.

Kobieta pisząca niezapomniane powieści

Cześć!!

Czas na kolejną cudowną pisarkę której,książki są niesamowite .Lubię zatopić się w jej powieści i nie myśleć o niczym.

Cecelia Ahern (ur. 30 września 1981 w Dublinie) – irlandzka pisarka. Debiutowała w 2004 roku powieścią pod tytułem PS. Kocham Cię na podstawie której nakręcono film z Hilary Swank i Gerardem Butlerem w rolach głównych.
Kariera pisarska Ahern rozpoczęła się w 2004 roku. Wtedy jako została opublikowana powieść PS Kocham Cię – jej debiut literacki, który napisała w 2002 jako dwudziestojednoletnia. Książka błyskawicznie stała się bestsellerem w Irlandii, a później podziw dla książki Cecelii zaczął przenosić się na inne państwa. Powieść została sprzedana do 40 krajów świata.

W roku 2007 powieść została sfilmowana przez Richarda LaGravenese'a, w gwiazdorskiej obsadzie. W główną bohaterkę - Holly Kennedy wcieliła się dwukrotna laureatka Oscara Hilary Swank. W męża Holly - Gerry'ego wcielił się Gerard Butler. W filmie wystąpili także: Kathy Bates, Lisa Kudrow, Harry Connick Jr. oraz Gina Gershon.

W 2007 został zekranizowany debiut literacki pt. P.S. Kocham Cię. W rolach głównych wystąpili: Hilary Swank jako Holly Kennedy oraz Gerard Butler jako Gerry. W 2014 roku została zekranizowana książka pt. Na końcu tęczy - Film nosi tytuł Love, Rosie.


Powieści
P.S. Kocham Cię (P.S. I Love You), 2004
Na końcu tęczy 2004
Gdybyś mnie teraz zobaczył 2005
Kraina zwana tutaj 2006
Dziękuje za wspomnienia 2008
Podarunek 2008
Pamiętnik z przyszłości 2009
Pora na życie 2011
Sto imion 2012
Zakochać się 2013
The Year I Met You, 2015


Cudowna pisarka pisząca niesamowite książki które,polecam gorąco.

czwartek, 14 maja 2015

Moja poezja

Cześć!!
Chciałam wam zaprezentować kolejną porcję mojej poezji.

Żeby się przekonać jak życie jest ważne- trzeba stać nad przepaścią z której nie ma wyjścia.
Żeby docenić miłość drugiej osoby-trzeba się przekonać jak wiele możemy stracić nie mając jej przy sobie.
Żeby usłyszeć słowo kocham od ukochanej osoby-trzeba okazywać mu miłość.
Żeby umieć docenić człowieka -powinno się mieć serce otwarte dla każdego.
Żeby docenić chwilę spędzone z rodziną-powinno się zapytać dziecka z domu dziecka jakie jest uczucie bycia samemu.
Żeby docenić to co mamy w życiu-nie kiedy trzeba coś stracić.

W życiu  nie zaznasz szczęścia gdy jesteś wredny i nieszczery dla ludzi,bo całe zło do ciebie powrócić.
Niekiedy wraca ze zdwojoną siłą. A człowiek który nie szanuje innych i nie ma litości nie zazna w życiu prawdziwej miłości.Bo co z tego że,ty kogoś kochasz a innych krzywdzisz.
Człowiek bez serca nie jest już niczym.Choć jest osobą bogatą nie znaczy że,jest osobą szczęśliwą.
Zło powraca prędzej czy  później i wszystkie wyrządzone krzywdy  odwrócą się w twoją stronę i twoje życie będzie stracone.
Co z tego że,masz pieniądze i bogactwo jak nie jesteś prawdziwym człowiekiem tylko zerem.


Aby docenić wartość jednego roku,zapytaj  studenta,który zawalił końcowy egzamin.
Aby docenić wartość jednego miesiąca,zapytaj matkę której dziecko przyszło na świat za wcześniej.
Aby docenić wartość jednej godziny,zapytaj zakochanych czekających na to by się spotkać.
Aby docenić wartość jednej minuty,zapytaj kogoś,kto przegapił autobus.
Aby docenić wartość jednej sekundy zapytaj kogoś,kto przeżył wypadek.
Aby docenić wartość jednej setnej sekundy zapytaj sportowca,który zdobył srebrny medal.
Czas na nikogo nie czeka,łap każdą chwilę bo,jest wartościowa.
Dziel ją ze szczególnymi ludźmi -będzie warta jeszcze więcej.


W swoim życiu wiele ról posiadamy,najpierw jesteśmy dziećmi i szacunek do rodziców mamy.
Z biegiem lat dorastamy i większą wiedzę posiadamy.
Gdy dorośli się stajemy,myślimy że,wszystko już mamy i wszystko wiemy.
Ale tu nie chodzi o to by zdobyć w życiu gwiazdę złotą,nawet o srebrną ani nie platynową.
Bo gwiazdy nic nie znaczą czasami tylko cię wzbogacą a po co ci to jak nie masz miłości,szczęścia w życiu i dużo radości.
Tylko radość i miłość wzbogaca nasz świat i uszczęśliwia na parę ładnych lat.


Kochani oto moje najnowsze wiersze mam nadzieję że,wam się podobają trzymajcie się wiosennie :)

środa, 13 maja 2015

Trzeci tom kwartetu weselnego



Laurel McBane od dzieciństwa lubiła piec i gotować. Dzięki wielu wyrzeczeniom skończyła renomowaną szkołę gastronomiczną w Nowym Jorku i było oczywiste, że to właśnie Laurel zajmie się kulinarną stroną „Przysiąg”. Jej pyszne torty i wytworne desery budzą ogólny zachwyt i nadają niepowtarzalny charakter każdemu przyjęciu weselnemu.
Niestety, sama Laurel nie wierzy, że kiedykolwiek uda jej się powiedzieć to najważniejsze w życiu „tak”. Od dzieciństwa jest zakochana w starszym bracie przyjaciółki, Delaneyu Brownie. Tylko czy Del, który zawsze traktował ją jak młodszą siostrę, zdecyduje się przekroczyć granice między przyjaźnią a miłością? A poza tym, czy renomowany prawnik, absolwent prestiżowej uczelni, w dodatku pochodzący ze znanej i wpływowej rodziny, może się zainteresować zwyczajną dziewczyną bez pieniędzy? Laurel będzie musiała zapomnieć o rozterkach, żeby przemienić chwile namiętności w wieczną miłość…


Po raz kolejny wzruszył mnie klimat weselny w stylu Nory Roberts. Tym razem większą uwagę opowieści skupiła na Laurel. Jak zwykle nie zawiodłam się. To wspaniały pomysł napisać taką powieść w czterech częściach. Przeczytałam już wszystkie. Szkoda , że nie ma już kolejnych części. Bardzo się przywiązałam do tych postaci. Ta część jak i poprzednie zupełnie spełniła moje oczekiwania. W żaden sposób mnie nie zawiodła. Uwielbiam takie historie, miłość, szczęśliwe zakończenie. Może komuś wydawać się banalna, ale ja tak nie uważam. Cudowna opowieść pozwalająca się przenieść w romantyczny świat,pełen miłości,przyjaźni i wzajemnego szacunku.

„Po prostu zakochaliśmy się w sobie. Na to nie można nic poradzić, prawda? Nie możesz zdecydować, w kim się zakochasz, kiedy i gdzie. To się po prostu dzieje.”
No tak przecież miłość przychodzi nagle i niespodziewanie.Super się czytało.
Jeszcze jedna część przed mną ale,na razie przerwa na kilka dni.
Teraz czas przeczytać coś przyziemnego.
Za kilka dni będzie recenzja kolejnej części .

Biograficznie

Cześć ! Po raz kolejny przeglądam stosy przeczytanych książek i na pewno na moim blogu nie ma biografii Julii Tymoszenko.


Czy Julia Tymoszenko jest niewinną ofiarą swoich politycznych konkurentów? Czy też cynicznym graczem, którego w końcu dopadła sprawiedliwość? Nieznane fakty, dramatyczne zwroty akcji, ekskluzywne wywiady, poruszające zdjęcia. To wszystko w znakomitej i najbardziej oczekiwanej biografii roku autorstwa Marii Przełomiec. Jej doskonała orientacja w tematyce wschodniej, zebrane materiały i przeprowadzone specjalnie na potrzeby książki rozmowy ze zwolennikami i przeciwnikami bohaterki zaowocowały wnikliwym obrazem ukraińskiej żelaznej damy. Po lekturze tej książki nie można być ani bezkrytycznym fanem Lady Ju, ani jej zaciekłym wrogiem.


Nie wiem jak wam ale,dla mnie ta osoba jest kimś bardzo ważnym dla Rosji.
Ta kobieta ma s w sobie urok i  to co mnie urzekło to chyba jej cudowne włosy.
Sięgnęłam po tę książki z czystej ciekawości ale naprawdę fajnie się ją czytało.Ciekawa postać.

piątek, 8 maja 2015

Dzień bibliotek i bibliotekarza

No i prawie bym zapomniała dobrze że,ten Facebook jest a byłam dzisiaj w bibliotece i zapomniałam  że,dzisiaj jest dzień bibliotek i bibliotekarzy.




Jak wiadomo książki najwierniejszy przyjaciel człowieka i kto czyta książki przeżywa niesamowitą przygodę.
Książka

Jestem książka, w bibliotece mam mieszkanie.
Bardzo lubię, gdy przychodzisz na spotkanie.
Ja uśmiechem swej okładki wciąż Cię witam 
i zapraszam, byś otworzył mnie i czytał!


Jak się wchodzi do biblioteki to jest zachwyt wielki że,tu mieszkają literki.
Każda do nas oczkiem mruga że,czytanie to nie zguba.
Każdy czyta co popadnie a czytelnikowi wiedzy nie zabraknie.
Bo czytanie to dobra sprawa więc czytanie to nie zabawa.


Może baśnie, może czary,
szukasz książki! nie do wiary?
Powieść, przygoda i fantasy,
wśród młodzieży rarytasy.

W bibliotece szybko znikną,
dobre książki czytelnika - podróżnika.
A gdy książkę w mig przeczytasz,
to powrócisz tam z ochotą.
by choć dostać książkę złotą.

Podróżować każdy umie,
czytać warto ! – powiem szczerze.
Wypożyczać książki warto,
bo bez książki człowiek bury,
taki słaby i ponury.









Powrót

Cześć właśnie wróciłam 4 tygodniowej rehabilitacji dzisiaj pokaże wam przeczytane książki :) ,,Wielbiciel" To książka zaled...