wtorek, 30 czerwca 2015

Podsumowanie miesiąca

Pora na kolejne podsumowanie miesiąca mam za sobą cztery tygodnie i 4 super książki oto one.Była i biografia i coś do popłakania ale,też książka o prawdziwym życiu.

1.Cecelia Ahern ,,Gdybyś mnie teraz zobaczył"
2. Nicholas Sparks ,,Najdłuższa podróż"
3. Ben Sherwood ,,Charlie St. Cloud"
4.Sławomir Cenckiewicz ,,Wałęsa człowiek z teczki"

Taki książki mi umilały śliczne czerwcowe dni które,zleciały bardzo szybko a teraz pierwszy wakacyjny miesiąc.
Zaczęłam go z książką ,,Lolita" Vladimir Nabokov.Recenzja już niedługo.

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Historia byłego prezydenta



Tak demaskatorskiej książki o Lechu Wałęsie jeszcze nie było! Ostry, odkrywczy i nowatorski publicystyczno-historyczny pamflet będący odpowiedzią na zalew kłamstwa o "naszej ikonie".

Kontrapunkt do filmu Andrzeja Wajdy!

Tym razem Sławomir Cenckiewicz - popularny historyk, znany dotąd z opasłych i naukowych tomów, wspiął się na wyżyny publicystyki i napisał wreszcie książkę bez przypisów, w przystępnej formie odsłaniającą nowe i skrywane fakty. Ta książka to jaskrawa prawda o esbeckich źródłach mitu Wałęsy. To oskarżenie elit III RP - okrągłostołowego sojuszu nomenklatury z jej agentami i "pożytecznymi idiotami" - o sprzeniewierzenie się i poniżenie narodowego ruchu "Solidarności".

Wolisz prawdę od kłamstwa? Czujesz się oszukany przez tandem Jaruzelski-Wałęsa? Pozostajesz lojalny wobec Sierpnia'80 i idei "Solidarności"? Koniecznie przeczytaj prawdziwą książkę zamiast oglądać fałszywy film!

To lektura trudna, wymagająca skupienia i pewnej dawki wiedzy o czasach PRL-u. Jako że sama nie dysponowałam aż taką wiedzą, poprosiłam o pomoc moją teściową, której z tego miejsca pragnę serdecznie podziękować za czas mi poświęcony. Z opowieści rodziców i lekcji historii (ale to w mniejszym stopniu – nie wiem, jak u Was, ale w mojej szkole lekcji poświęconych historii najnowszej było jak na lekarstwo) wiedziałam to i owo o tamtych czasach, więc liczyłam się z tym, że mit „elektryka-obalacza komuny" może być zdecydowanie na wyrost. Nie sądziłam jednak, że aż w takim stopniu.
Książka odsłania kulisy politycznego podziemia tamtych czasów, odwołując się do opinii wielu osób. Wielokrotnie spotykałam się (jeszcze przed wydaniem „Wałęsy. Człowieka z teczki") z opinią, że Wałęsa mógł zostać wykorzystany (niczym bezwolna marionetka) przez komunistów do obalenia systemu. Nadawał się do tego, jak nikt inny. Jego cechy charakteru, pochodzenie i brak wykształcenia powodowały, że był idealnym kandydatem do wystawienia jako przywódca robotników, wierzących w „Solidarność". Poprzez wspieranie go finansowo, szantażowanie itd. komuniści mieli go w szachu. Ile w takich przypuszczeniach jest prawdy? Na ile prawdziwe są wszystkie „tajne" dokumenty SB czy donosy pisane przez Wałęsę? Może kiedyś historycy odkryją wszystkie karty i będą w stanie ułożyć jedną prawdziwą wersję wydarzeń.
Książka "Wałęsa. Człowiek z teczki" powstała jako odpowiedź na film Andrzeja Wajdy "Wałęsa. Człowiek z nadziei", stanowiący sumę oficjalnych kłamstw na temat przywódcy "Solidarności" i pieczętujący ostateczną wersję jego, tworzonej przez środowiska postkomunistyczne, legendy. 

Trudna  ale ciekawa powieść.

środa, 24 czerwca 2015

Noc Świętojańska

Cześć!!
Dzisiaj będzie o najdłuższej i najpiękniejszej nocy w roku która,się odbyła kilka dni temu.


Noc świętojańska wywodzi się ze słowiańskiego święta - Nocy Kupały. Noc Kupały poświęcona była starosłowiańskiemu bóstwu – Kupale. Nie do końca wiadomo czy to bóstwo ognia czy wody, źródeł i innych cieków. Niektórzy twierdzą, że Kupała była boginią miłości, zachodniosłowiańską boginią płodności i urodzaju oraz patronką "mądrych niewiast". Swoje święto obchodzi w nocy z 21 na 22 czerwca czyli w noc rozpoczynającą lato. Kiedyś było to święto ruchome. Aby zatrzeć słowiańską tradycję Kościół Katolicki znalazł temu świętu patrona. Jest nim święty Jan i stąd druga nazwa tego święta – Noc Świętojańska, która obchodzona jest w nocy z 25 na 26 czerwca. Noc Kupały była jednym z najradośniejszych słowiańskich świąt. Ludzie niechętnie rezygnują z radości dzięki czemu większość zwyczajów i tradycji przetrwała do dziś.
Noc kupały to przede wszystkim święto ognia i wody. Przed rytualnym krzesaniem ognia należało zgasić wszystkie paleniska w całej okolicy. Na cześć słońca - ognia niebieskiego, krzesano ogień z jesionowego koła ze szprychami (symbol słońca) i brzozowego kołka.(brzoza - święte drzewo boga słońca). Koło oplecione słomą, polane smołą i przymocowane na paliku w ziemi obracano tak szybko, że poprzez tarcie o kołek dochodziło do jego zapalenia. Następnie toczono koło i zapalano nim kolejne stosy tworząc wiele ognisk. Stosy pod ogniska przygotowane były zwykle wcześniej na polanach, wzgórzach i koło wody. Przy ogniskach gromadziły się całe wsie ponieważ udział w uroczystościach zapewniał szczęście, urodzaj i obfite plony.



W Dzień Kupały wiele roślin nabierało czarodziejskiej mocy. Był to przede wszystkim bylica ale również paproć, dziurawiec, tymianek, rumianek, czarny bez, geranium, leszczyna, koper włoski, piołun, mięta, biedrzeniec, krwawnik pospolity, ruta czy piołun (chroniący przed niebezpieczeństwem).

Zioła te wrzucano do ognisk, noszono wszyte w ubrania, przypięte do pasa, wieszano na drzwiach domów oraz stajen i rozrzucano na rozstajach dróg aby odgoniły złe moce, uroki i zło. Dym ziół unosił się po polach, lasach i wsiach chroniąc je przed gradem i klęskami żywiołowymi.

Zioła te zwane były ziołami świętojańskimi dlatego należało je zerwać wcześnie rano lub w południe tego samego dnia.

Wrzucając zioła do ognia dziewczyny w wiankach na głowach, trzymając się za ręce tworzyły krąg wokół ogniska i śpiewały pieśń:

"Myśmy przyszły tu z daleka, popalili ognie święte, 
nie zabiorą nam już mleka czarownice te przeklęte! 
Niechaj ruta w ogniu trzeszczy, czarownica w ogniu wrzeszczy, 
niech bylicy gałąź pęka, czarownica w ogniu stęka…"

Również szczególną moc miała tej nocy roślina nasięźrzał, która rosła w na polanach. Panny szukały tej rośliny wcześniej a później o północy w Noc Kupały biegły do niej, kąpały na golasa w rosie nocnej z rozpuszczonymi włosami i z krzakiem nasięźrzału w ręce wypowiadała zaklęcie:

"Nasięźrzele, rwę cię śmiele 
pięcią palcy, szóstą dłonią, niech się chłopcy za mną gonią"

Szukanie paproci

O północy wszyscy się zbierali i wybierali na poszukiwanie paproci, która w tą noc miała zakwitnąć. Kwitnąca paproć miała promieniować blaskiem, który wskazywał miejsce w ziemi w którym zakopany jest skarb. Kto go znalazł ten do końca życia był szczęśliwy i bogaty. Na poszukiwanie paproci wybierali się szczególnie młodzi zakochani, którzy wykorzystywali tą okazję do pobycia sam na sam i do kilku ukradkowych pocałunków i uścisków.
Puszczanie wianków

Wianki jako symbol panieństwa i dziewictwa według tradycji puszczały panny na wydaniu. Wianki składały się z kwiatów i ziół mających magiczne właściwości oraz ze świecy. Zarówno wianek jak i świeca przymocowane były na deseczce i w taki sposób przygotowane puszczały były na wodę. Jeśli wianek popłynął z nurtem a świeca się paliła, zbliżył się do innego wianka lub wyłowił go bliski sercu dziewczyny kawaler wówczas wróżyło to szczęście. Jeśli wirował, świeczka zgasła lub co najgorsze - zatonął, wówczas panna nie miała co liczyć na męża.




Piękna świętojańska noc, która ma magiczną moc.
Wszystkim takiej nocy życzę, kwiat paproci Was zachwyci.
A że dzisiaj imieniny Jana i Janiny, więc serdeczne życzenia Wam składam.
Hej Kupała, sobótka,
piękna noc świętojańska,
usiana gwiazdami, paprociami,
świetlikami barwnymi
i od samego rana wiankami usłana.

Na wody rzek puszczane,
są pięknie ozdabiane,
w środeczku ze świecą,
niechaj chłopcy lecą.

Złowić wianek najmilejszej
dla miłości cudowniejsze,
a co który lepszy chwat,
po paproci z lasu kwiat.

Niech przyniesie pannie swojej,
ta miłością go ustroi
i buziaka nie poskąpi,
w taka piękną, jasną noc,
świętojańską wielką moc
będzie miał ten buziak.


Noc świętojańska
Coś zaszumiało, zawirowało
w noc świętojańską jak bajda plecie
za pniem pradębu - sów kamienicy,
sapie i jęczy, siorbie, bulgoce.

W pospiesznej trwodze zwierz ziemno-lotny
skrywa swe cienie pod mchu poduchy
złowróżbna cisza zalega puszczę
aż staje serce, aż puchną uszy.

I tylko srebroń, rycerz z wysoka,
znudzone gwiazdy o niebo wyżej -
ciekawe, wolne przyziemnych strachów
strzelają oczkiem pod strzechę lasu.
Zamarł cień dębu, w blasku rozpłynął:
srebrno-złocisty teatr-polana,
a na niej krasnal z gąsiorkiem miodu
na chwiejnej nóżce, do domciu wraca...

Spuszczają rzęsy ze sromu sosny,
sowy by chciały lecz ich nie mają...
o takich, innych dziwach przy ogniu
gwarzy dziad siwy, kupały nocą.

Bardzo piękna i niezapomniana noc w roku.Każda panna i każdy kawaler powinien/na brać w niej udział.


niedziela, 21 czerwca 2015

Powieść wzruszająca,mądra i pełna nadziei

Szesnastoletni Charlie St. Cloud cudem  uniknął śmierci w wypadku samochodowym.
Jego młodszy brat,Sam,umarł podczas reanimacji.

Mijały lata,a Charlie wciąż mieszka w rodzinnym miasteczku  w Nowej Anglii.Kosił trawnik i dbał o groby na cmentarzu,gdzie pochowano Sama.Po wypadku został obdarzony zadziwiającą zdolnością;mógł widywać zmarłego,rozmawiać z nim,a nawet grać z duchem Sama w baseball.
Pewnego dnia w jego zorganizowane życie wkracza Tess Carroll,wspaniała i silna młoda kobieta,planująca samotny rejs dookoła świata.Niepowtarzalne uczucie,które ich połączy,stanie się początkiem dramatycznych zdarzeń, prowadzących do wyboru między śmiercią a życiem,przeszłością i przyszłością,przyzwyczajeniem i zmianami.



Charlie i Sam są braćmi,pomimo dużej różnicy wieku są ze sobą bardzo związani.
Pewnego wieczoru podczas nieobecności matki,pożyczają samochód sąsiada i jadą na mecz swojej ulubionej drużyny Red Sox. Nie mają pojęcia że,jest to najgorsza i najtragiczniejsza decyzja w ich życiu.Gdy wracają z meczu dochodzi do wypadku samochodowego.
Na miejsce szybko przybywa pomoc, jednak Sam już nie żyje. Charlie wymaga natomiast reanimacji. W czasie, gdy strażacy próbują przywrócić go do życia, spotyka on w zaświatach swojego brata- Sama. Chłopiec nie wie co się dzieje i gdzie jest,strasznie się boi, Charlie obiecuje że,nigdy go nie opuści. Słowa tej przysięgi będą mu towarzyszyć przez całe życie.

Mija trzynaście lat. Charlie pracuje na cmentarzu, ale nie jest zwykłym pracownikiem. Po tragicznym wypadku otrzymał bowiem niezwykły dar. Ma kontakt z duchami, które nie przeszły jeszcze na drugi świat, ale nie należą także do świata żywych. Tkwią "pomiędzy" dopóki nie będą gotowi, żeby pójść dalej. "Pomiędzy" światami znajduje się też Sam. Dzięki temu Charlie, codziennie od trzynastu lat, o zachodzie słońca, może się z nim spotykać. W ten sposób wypełnia obietnicę złożoną bratu wiele lat temu. Charlie dzieli swój czas pomiędzy pracę na cmentarzu i spotkania z bratem. Pewnego dnia poznaje na cmentarzu Tess- młodą żeglarkę planującą rejs dookoła świata, która odwiedza grób swojego ojca. Charlie, który dotąd izolował się od ludzi i świata, jest pod wrażeniem dziewczyny i zaprasza ją na kolację. Tess zgadza się z nim spotkać i spędzają miły wieczór.


Jedynym z najbardziej poruszających wydarzeń z całej tej historii  był moment gdy obaj chłopcy zaraz po wypadku przebywali w świecie „pomiędzy” i to jak Charlie obiecał młodszemu bratu, że nigdy go nie opuści. Chociaż doskonale wiedziałam, że dwaj bracia nie zostaną uratowani i tak czytając opis desperackiej akcji ratunkowej miałam cichutką nadzieję; a może jednak? Pomijając ten moment, tak właśnie jest z tą książką. Mam tutaj głównie na myśli Charliego i Tess, i to co ich spotkało. Nie zdradzę jak potoczyła się ich znajomość i co w niej było takiego niesamowitego, ale jeżeli chodzi o mnie mogę powiedzieć, że kilka razy byłam niezmiernie zaskoczona. Na początku gdy nastąpiło spotkanie Charliego i młodej żeglarki nic nie wskazywało na coś niezwykłego. Młodzi ludzie, zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Nic nadzwyczajnego, prawda? Gdy dotarłam do tego fragmentu miałam już dokładnie ułożoną w głowie wizję tego co będzie dalej, lecz nie trwało długo by moje przypuszczenia rozwiały się całkowicie. 

Bardzo poruszająca książka o życiu,miłości,śmierci,obietnicy i więzi braterskiej. Pomimo śmierci bracia się nie rozstają dalej się,spotykają i razem grają w bejsbol.
To najbardziej poruszająca książka jaką przeczytałam do tej pory.Książki nie da się szybko przeczytać trzeba w nią się zagłębić całym sobą aby,zrozumieć sens i to co pragnie nam przekazać autor.
Kilka lat temu z siostrą oglądałam ekranizację i poruszyła mnie tak bardzo jak książka.
Czytając miałam ciarki na ciele,gdy wspominałam sceny z filmu.
Polecam gorąco i film i książkę.Zakończę recenzję cytatem z książki 

Piękna opowieść o przemijaniu,żałobie i o tym,że ci których kochamy na zawsze pozostaną w naszej pamięci.

 "Widzicie, tak to właśnie jest: śmierć i życie. My, mieszkańcy innego świata, na swój sposób jesteśmy obecni w waszym życiu."


sobota, 20 czerwca 2015

Filmowa sobota

Cześć!!
Dzisiaj postanowiłam odpocząć od spraw codziennych i zatopić się w jakimś romantycznym klimacie filmowym i tak zrobiłam wybrałam cudowny film.

Film „Love, Rosie” - czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?


Scenariusz tej komedii romantycznej powstał na podstawie książki popularnej irlandzkiej pisarki Cecelii Ahern pt. „Na końcu tęczy”. Główna bohaterka – Rosie i jej wieloletni kumpel z dzieciństwa Alex są maturzystami Mieszkają w Dublinie i snują plany opuszczenia rodzinnych stron i kontynuowania nauki na wymarzonych studiach w Bostonie. Ona chce być w przyszłości hotelarzem, a on lekarzem. Pod koniec średniej szkoły sporo imprezują, ale też i uczą się. Na bal maturalny każde z nich wybiera się z kimś innym. Rosie idzie ze szkolnym przystojniakiem Gregiem, a Alex zaprasza seksowną Bethany. Ta decyzja zaważy na ich dalszych losach i ich przyjaźni. Alex dostaje stypendium na Harvardzie. Rosie czeka zupełnie inna rola życiowa. Ukrywa ten fakt przed przyjacielem i obiecuje dojechać do niego do Bostonu za jakiś czas. Oczywiście szybko okazuje się jaki jest prawdziwy powód jej pozostania w Dublinie. Od tej pory każde z nich żyje swoim życiem, daleko od siebie, ale mają ze sobą kontakt. Obydwoje próbują ułożyć sobie życie, co im nie wychodzi najlepiej. Rosie ma większe doświadczenie życiowe i kogoś bardzo  w jej życiu ważnego, za kogo jest odpowiedzialna, co ma wpływ na jej dalsze decyzje. Alexowi nie udaje się stworzyć szczęśliwego związku i to on pierwszy uświadamia sobie, że czuje do Rosie coś więcej niż tylko przyjaźń. Główna bohaterka nie rezygnuje z marzeń o szczęśliwej rodzinie i własnym hotelu.  Czy uda jej się zrealizować choć jedno z nich?


Czym skończy się cała ta historia, domyśli się nawet 5-letnie dziecko. Ponieważ jednak trzeba jakoś podtrzymać napięcie (czy to już? Czy wreszcie będą szczęśliwi?), scenarzystka zdecydowała się na rozmaite przeszkody na drodze do wielkiej miłości. Większość z nich jest dość oczywista i momentami wręcz komiczna – kiedy on weźmie ślub, ona będzie wolna, tuż po rozwodzie Alex dowie się jednak, że tym razem to Rosie stanęła na ślubnym kobiercu. I tak w kółko, byle doczłapać do przewidzianych stu minut. Po którymś takim „zwrocie akcji” granica zostaje przekroczona i film zaczyna przypominać parodię problemów młodych ludzi. A skoro o nich mowa, to największą niespodzianką dla Rosie jest nieplanowana ciąża, która wprowadza do jej życia kolejnego mężczyznę, Grega. Wszystko to razem nie robi jednak na dziewczynie wielkiego wrażenia – daje radę ze wszystkim i tylko od czasu do czasu ponarzeka na smutny los. Podobnie jak jej rodzice, głęboko wierzący katolicy, którym zupełnie nie przeszkadzają wybryki córki. Idealni rodzice, idealna miłość – wiarygodnej psychologii nie ma się co spodziewać. 





Cudowny film o życiu które nieraz nam pisze zaskakujący scenariusz ale pokazujący że, życie nie jest zabawką.
Fabuła filmu jest przepiękna,oglądając film miałam łzy w oczach ale,byłam pod wielkim wrażeniem.Bardzo długo czekałam aż,będę mogła ten film obejrzeć.

 "Love, Rosie" przedstawia dwójkę ludzi, którzy nie umieją znaleźć swojego miejsca na ziemi. Patrzą, ale nie widzą, aby przy dotyku czuć aż nadto.
Nie mogę się doczekać aż,wpadnie w moje ręce ta książka gdyż jestem ciekawa jak jest napisana.

Film może nie przypomina telenoweli,ale fabuła filmu wcale tak bardzo od schematu telewizyjnego tasiemca nie odbiega. Mamy tu niechcianą ciążę, samotne macierzyństwo, zdrady i nieudane małżeństwa, a to wszystko w katolickim kraju. Wszystkie te perypetie łączą się jednak w wesołą ozdóbkę, niczym koraliki nanizane na sznurek. Kontekst społeczny czy religijny niewiele tutaj znaczy, jest tylko tłem dla rozgrywającej się na poziomie emocjonalnym historii

"Love, Rosie" pomyślana jest jako romans w konwencji komedii pomyłek. Między parą głównych bohaterów co rusz pojawiają się jakieś przeszkody, które nie pozwalają im być razem. Wynik tych utarczek ze złośliwym losem jest rzecz jasna łatwy do przewidzenia, zwycięzcy są znani od początku. Nie należy więc utyskiwać na przewidywalność tej opowieści. Można się jedynie zżymać, że droga do spełnienia taka nierealna, a miłość taka niedorzeczna.

Film utwierdza nas w przekonaniu że,prawdziwa miłość istnieje,a Opatrzność czuwa nad tym, by dwie połówki jabłka się połączyły. Niestety, tylko niepoprawni romantycy w to wierzą. Jeśli jednak mocno się zastanowimy, to kino popularne nasze wyobrażenia o miłości bardzo mocno ukształtowało. Eskapistyczna z założenia rozrywka kształtuje nasze wyobrażenia o miłości. Myślimy, że jesteśmy tacy odporni, ale chyba poddajemy się temu bardziej, niż nam się zdaje. Dlatego lek o nazwie "Love, Rosie" i wszystkie jemu podobne należy dawkować sobie z umiarem. Choć wyglądają na bardzo słodkie, mogą zostawić gorzki posmak w ustach.
Jeśli macie ochotę na film o czymś pięknym obejrzycie ten właśnie film a nie będziecie zawiedzeni.
Mam nadzieję że,niedługo przeczytam książkę:)

czwartek, 18 czerwca 2015

Kolejna impreza

Cześć!!
Jak w tamtym roku tak i wczoraj mieliśmy cykliczną imprezę w naszym ośrodku tym razem w stylu Reggae.

Było bardzo fajnie,pogoda jak zawsze nam dopisała i każdy się świetnie było.
W takim dniu jak wczorajszy zjeżdża się do nas niesamowicie dużo ośrodków z różnych miast i zabawa trwa kilka godzin.
Na scenie było wiele występów i cudowne zespoły grały różne utwory nie chwaląc się ale, moim zdaniem nasz ośrodek był najlepszy:)
                         Kolorowe drinki i dania wyśmienite były serwowane w świetnym barze.






Impreza jak zwykle za szybko się skończyła i jak zwykle trzeba czekać kolejny rok.
Wczorajszy dzień był cudowny jednak trzeba wracać do rzeczywistości.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Dzieli ich właściwie wszystko.Łączy zaledwie .........miłość.Czy wystarczająco silna,by mogli o sobie myśleć MY!!!!





Wielowątkowa, rozbudowana powieść mistrza nastroju. Poznajcie Irę, dziewięćdziesięciojednolatka, uwięzionego we wraku wskutek wypadku komunikacyjnego. Ira przypomina sobie całe życie - którego sensem była miłość do utraconej dziewięć lat wcześniej żony, Ruth. Równocześnie rozgrywa się historia Sophie, studentki historii sztuki i Luke'a, zawodowego ujeżdżacza byków. To opowieść o miłości pełnej kontrastów, burzliwej, a jednak - rozwijającej się. Oba wątki - zupełnie nieoczekiwanie splatają się, a ostateczne konkluzje przypominają o wielkiej sile uczucia. Oryginalna fabuła, prosty, lekki język oraz wspaniale wykreowanie bohaterowie - to główne atuty powieści, które sprawiają, że nie sposób się od niej oderwać.

Najnowsza powieść Sparksa opowiadająca historię dwóch związków. Pierwszy wątek to historia młodych ludzi, którzy rozpoczynają swoją znajomość po burzliwych przejściach. Drugi jest wspomnieniem przeżytych lat u boku ukochanej kobiety człowieka "stojącego nad grobem". Ta historia jest szczególnie poruszająca.Oba wątki toczą się niezależnie od siebie, jednak przychodzi moment,że ich drogi się krzyżują. Niesamowita potęga siły miłości i oddania dla najbliższych osób, przewyższająca wartość majątku i bogactwa.Narażanie własnego życia w obronie najbliższych, wola przetrwania, aby ratować najbliższych.Piękny cytat autorstwa Pablo Picasso na łamach tej książki: "Wszyscy wiemy, że sztuka nie jest prawdą. Sztuka to kłamstwo, które sprawia, że zaczynamy rozumieć prawdę; przynajmniej tę, która dana jest nam, byśmy ją zrozumieli".

Tylko Sparks potrafi w tak pięknych słowach opowiedzieć o miłości. Na pewno każdy z nas chciałby kochać i być kochanym tak jak bohaterowie jego książek.


Nicholas Sparks wrócił w wielkim stylu. „Najdłuższa podróż” jest naprawdę sensownie poukładaną historią z intrygującymi postaciami, która może przyczepić się do człowieka na długi czas.
Wielkie emocje i niezapomniane chwile przeżyłam czytając tę powieść.

Prawdziwa miłość pokona wszelkie przeszkody, jeśli nie uda się ich pokonać, znaczy to tylko tyle, że uczucie nie było dość silne. dwie historie miłosne, które w pewnym momencie przeplotą się ze sobą w nieoczekiwany sposób.


Właśnie skończyłam i dosłownie leżałam przez długą chwilę, nie wiedząc, co dalej zrobić ze swoim życiem. Z jednej strony dlatego, że książka tak szybko się skończyła, a z drugiej, że teraz znów będzie trzeba czekać rok czy dwa na kolejną powieść tego wspaniałego autora. Luke, Ira, Ruth, Linda, Sophia - wszystkich ich pokochałam z całego serca. Jestem oszołomiona tą powieścią bardzo się z nią zżyłam i weszłam w jej świat.


niedziela, 14 czerwca 2015

Filmowo

Cześć!!
Jak co niedziela szukam ciekawych filmów które,mnie zainteresują i tak było dzisiaj tylko że,ten film będzie trwał parę ładnych letnich niedziel ale,już dzisiaj wam o nim opowiem.



Powieść „Ptaki ciernistych krzewów” ukazała się w 1977 roku i szybko zdobyła czytelników. Sprzedano 30 milionów egzemplarzy opowieści o losach rodziny Clearych, która przenosi się z Nowej Zelandii do Australii, by tam pomagać bogatej kuzynce w prowadzeniu farmy. Sukces powieści spowodował, że zainteresowali się nią filmowcy. „Ptaki ciernistych krzewów” miały być początkowo filmem kinowym. Do jego realizacji przymierzał się nawet Robert Redford, ale nie zrealizował planów. Książka wreszcie trafiła w ręce odpowiednich ludzi. – Jadłem obiad z prezesem wytwórni filmowej Warner Bros, Bobem Daly’em i zapytałem go, czy nie ma projektów filmowych, które jego zdaniem nie zostaną zrealizowane, a które mogłyby stać się dobrym serialem. Powiedział, że mają książkę „Ptaki ciernistych krzewów”, a ja prawie wyskoczyłem z krzesła – wspominał producent David L. Wolper. I szybko zabrał się do roboty.

Serial który każdy z nas na pewno prędzej czy później
musi obejrzeć i nie da się go nie pokochać.

Wszystko zaczęło się od powieści australijskiej pisarki Colleen McCullough, która ukazała się w 1977 roku. Świat oszalał na jej punkcie. W sumie sprzedano ponad 30 mln egzemplarzy książki, a opowiedziana w niej historia aż prosiła się o filmową adaptację.Początkowo "Ptaki ciernistych krzewów" chciał zrealizować Robert Redford, ale porzucił te plany. W końcu zdecydowali się na to szefowie wytwórni Warner Bros. Kalkulacja wykazała, że historia lepiej się sprzeda jako kilkuodcinkowy serial. Zaczęto kompletować obsadę.Najwięcej emocji wzbudziły poszukiwania odtwórczyni roli Meggie Cleary, która skrada serce ojca Ralpha. O angaż starały się m.in. Kim Basinger, Michelle Pfeiffer i Olivia Newton-John. Wyłoniono dwie kandydatki: Jane Seymour i Rachel Ward.
Pierwsza z nich wypadła podczas zdjęć próbnych rewelacyjnie. Myślała, że rolę Meggie ma w kieszeni. Właśnie ta pewność siebie ją zgubiła. Silny charakter aktorki nie spodobał się producentom serialu. Uznali, że bohaterka "Ptaków ciernistych krzewów" jest krucha i wrażliwa.
A tak postrzegali Rachel Ward, która nie wypadła podczas castingu zbyt dobrze. Intuicja podpowiadała im jednak, że dziewczyna jest stworzona do tej roli. Wybrali więc ją.Choć akcja "Ptaków..." toczy się w Australii, nie nakręcono tam ani jednego ujęcia! Producenci uznali, że kraj, w którym "wszędzie jest daleko", nie nadaje się do pracy. Przyzwyczajeni do wygód Amerykanie zaaranżowali więc australijską prowincję na ranczu Big Sky w Simi Valley (Kalifornia).
W obsadzie znalazł się też tylko jeden australijski aktor. Był nim Bryan Brown, który zagrał męża Meggie, Luke'a O'Neilla. Choć jego bohater nie mógł liczyć na bezgraniczną miłość swojej żony, Brown i Ward połączyło prawdziwe uczucie i rok po realizacji serialu wzięli ślub. Doczekali się trojga dzieci i są małżeństwem do dziś.

Serial można oglądać w niedzielę po południu dzisiaj był pierwszy odcinek uwielbiam ten film.

czwartek, 11 czerwca 2015

Ciekawostki książkowe

Cześć!!
Dzisiaj będzie ciekawie jak zwykle tylko i wyłącznie o książkach a więc.




Marilyn Monroe uwielbiała książki. Zdarzało się, że budziła powszechne zdumienie czytając opasłe tomiska w trakcie oczekiwania na kolejne ujęcie w filmie albo podczas przerw w sesjach zdjęciowych. Co czytała gwiazda?

Na potrzeby ról filmowych i promocji kolejnych kinowych przebojów Marilyn nie rozstawała się z wizerunkiem słodkiej trzpiotki. Taką kochała ją publiczność: uroczą i bezrefleksyjną. Tymczasem biografowie gwiazdy zgodnie podkreślają, że miała chłonny i otwarty umysł, wciąż poszerzała swoje horyzonty intelektualne i z książkami właściwie się nie rozstawała. Była zapisana do publicznych bibliotek, w jednej z księgarni w Los Angeles dla wygody nabywania najnowszych pozycji literackich otworzyła rachunek, a w 1951 roku zapisała się nawet na wieczorowe zajęcia z literatury na Uniwersytecie Kalifornijskim.

Do jej ulubionych pisarzy należeli Fiodor Dostojewski, J.D. Salinger, George Bernard Shaw, Walt Whitman, Tomas Wolfe i John Keats. Aczkolwiek sięgała nie tylko po literaturę piękną. Chętnie czytała dzieła z zakresu historii sztuki, psychologii, filozofii czy religii. Przyjaźniła się też z licznymi pisarzami. Z T.S. Eliotem długo pisywali do siebie listy, z Carlem Sandburgiem i Marianne Moore połączyły ją wieloletnie relacje. Nadto jednym z jej mężów był ceniony pisarz Arthur Miller. „On nie ożeniłby się ze mną gdybym była jedynie głupią blondynką” – powiedziała w jednym z wywiadów.

Prywatna biblioteczka najbardziej rozpoznawalnej aktorki XX wieku nie była może zbiorem wielkim, ale za to skomponowanym z rozmysłem. Jej 400 ulubionych książek mogłoby przyprawić o palpitację serca niejednego miłośnika książek. Pośród nich znalazły się bowiem pierwsze wydania najbardziej znanych tytułów literatury światowej, a oprócz tego perełki unikalne dlatego, że wiązały się z nimi szczególne wspomnienia gwiazdy – na przykład książeczka z dzieciństwa „Dzielna mała ciuchcia”. Jak widać zainteresowania czytelnicze Marilyn przejawiała już w najwcześniejszym dzieciństwie.



Uwielbiam czytać o życiu Marlin Monroe dlatego postanowiłam dodać takiego posta właśnie o niej.
Lubiła czytać książki więc coś nas łączy.
Teraz muszę znaleźć jej biografię i przeczytać.

wtorek, 9 czerwca 2015

Ostatni przedwakacyjny stosik

Cześć kochani!!
Wczoraj się wybrałam po ostatni przed wakacyjny stosik oto co znalazłam

4 Książki od dołu są z wczorajszego nabytku

1. Nicholas  Sparks ,,Ślub"
2. Jodi Picoult ,,Już czas"
3. Vladimir Nabakov ,,Lolita"
4. Nicholas Sparks ,,Na ratunek"
5.Ben Sherwood ,Charlie ST.Cloud"
6.Sławomir Cenckiewicz ,,Wałęsa człowiek z teczki"

 A obecnie czytam Nicholasa Sparksa ,,Najdłuższa podróż"

czwartek, 4 czerwca 2015

W mieście Serc pewna kobieta trzyma swoje serce pod kluczem




"Niewidzialni przyjaciele,zmyślenie przyjaciele-nazywajcie nas jak chcecie.Może w nas wierzycie,może nie.To wcale nie jest ważne.Jak większość dobrych ludzi nie istniejemy po to,żeby o nas rozmawiać lub nas chwalić.Naszą rolą jest pomagać tym,którzy nas potrzebują."





W życiu Elizabeth Egan wszystko ma swoje miejsce, począwszy od filiżanek do kawy w jej nieskazitelnej kuchni do próbek materiałów i słoików z farbami w jej firmie zajmującej się wystrojem wnętrz. Porządek i precyzja pozwalają jej trzymać życie pod kontrolą i chronić serce przed bólem i krzywdą, która spotkała ją w przeszłości.
Jedynym zmartwieniem Elizabeth jest jej siostra, Saoirse - zostawia po sobie bałagan, który Elizabeth musi potem sprzątać. Musi również zaopiekować się sześcioletnim synem Saoirse - Lukem.


Pewnego dnia jednak w życiu Elizabeth i jej siostrzeńca pojawia się tajemniczy przybysz. Ivan jest beztroski, spontaniczny i zawsze szuka przygód – innymi słowy stanowi zupełne przeciwieństwo Elizabeth. W krótkim czasie zaraża ją swoją radością życia i Elizabeth zaczyna zmieniać swoje życie w sposób, w jaki nigdy sobie tego nie wyobrażała.

Niewiele jednak wie o Ivanie – kim jest, czy rzeczywiście jest taki, jakim się wydaje i czy ich kwitnąca bliska znajomość ma jakąkolwiek przyszłość…


Jest to historia pełna magii i napisana z sercem.
Życie głównej bohaterki jest poukładane perfekcyjnie.Wychowuje siostrzeńca którym jego matka kompletnie się nie interesuje.Ale także jest osobą samotną bez wsparcia męskiego ramienia,do czasu gdy pojawia się Ivan niewidzialny przyjaciel, który wywraca jej życie do góry nogami. Chce rozbić jej skorupę i obudzić w niej uczucia do ojca, siostrzeńca, znajomych.Pomimo, że fabuła jest trochę dziwna i bajkowa, to jest to całkiem fajna książka. Pod płaszczykiem bajkowej narracji autorka przemyca wiele prawd o miłości i rodzinie. Pokazuje nam jak powinny wyglądać prawdziwe uczucia i emocje. Nie jest to wcale banalny romans, ale historia, która wymaga od nas chwili zastanowienia. 
Zakończenie jest trochę przewidywalne, ale wzruszające i piękne. Książka emanuje magią. Nie wszystko jest takie, jak nam się wydaje. Bohaterowie zmagają się z wieloma problemami i wydarzeniami z przeszłości.

To nie jest tylko historia o miłości, bo ta się nie rozwija, ale raczej o przyjaźni i spełnianiu marzeń..
Nie zawsze jest-żyli długo i szczęśliwie!
Książka o odzyskanej nadziei!
O przyjaźni i rodzącej się miłości(ale czy na pewno do odpowiedniej osoby)!
Książka,która mimo lekkiego tonu daje dużo do myślenia!
Drąży Cię jak robak jabłko!
I przypomina jak bardzo świat,realizm tłumi radość i magię życia!

Dla mnie takie książki powinny być bardzo długie i strasznie żałuje że,tak szybko się skończyła ta opowieść.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Podsumowanie Maja




Czas na podsumowanie maja

1. Nura  Abdi ,,Łzy na piasku"
2.Nora Roberts ,,Posłanie z róż"
3. Nora Roberts ,,Smak chwil"
4. Katarzyna Michalak ,,Kawiarenka pod różą"
5. Małgorzata Kalicińska ,,Lilka"
6. Nora Roberts ,,Miłosne przysięgi"

W tym miesiącu dużo kobiecych książek przeczytałam i uważam że,wszystkie były genialne.

A czerwiec zaczęłam z książką ,,Gdybyś mnie teraz zobaczył"Cecelia Ahern
Recenzja w najbliższym czasie.

Powrót

Cześć właśnie wróciłam 4 tygodniowej rehabilitacji dzisiaj pokaże wam przeczytane książki :) ,,Wielbiciel" To książka zaled...