wtorek, 31 maja 2016

Podsumowanie Maja







1.  Virginia Cleo Andrews ,,Płatki na wietrze"
2. Christian Jungersen ,,Znikasz"
3.Virginia Cleo Andrews ,.A jeśli ciernie"


W sumie przeczytałam trzy książki zaczęłam 4 czytać z mojej domowej kolekcji lecz nie przypadła mi do gustu. Może kiedyś jeszcze do niej powrócę,mało czasu miałam gdyż musiała się uczyć recytacji moich wierszy ale,trzy książki to i tak dobry wynik.

poniedziałek, 30 maja 2016

Wycieczka

Cześć!!
Postanowiliśmy z rodzicami na długi weekend się odstresować  i wyruszyć w gości.
Po raz kolejny pojechaliśmy do cioci do Koszalina i po raz kolejny byłam pod wrażeniem,tego pięknego miasta.

 Cudowna fontanna jak zwykle ujęła mnie swoim pięknem.Zwiedziłam trochę tego miasta,no nie da rady się w nim nie zakochać a teraz zaprezentuje wam małą galerię zdjęć tego cudownego miasta.




Koszalin (niem. Köslin, łac. Coslinum, kasz. Kòszalëno) – miasto na prawach powiatu w północno-zachodniej Polsce, w województwie zachodniopomorskim, drugie co do wielkości miasto na Pomorzu Zachodnim. Największe miasto regionu Środkowopomorskiego (Middle-Pomerania). Położone na Pobrzeżu Koszalińskim, nad rzeką Dzierżęcinką, nad jeziorami: Jamno i Lubiatowo Północne. Siedziba powiatu koszalińskiego, sądu okręgowego, wydziału zamiejscowego urzędu marszałkowskiego i delegatury urzędu wojewódzkiego.

Według danych z 31 czerwca 2015 roku miasto miało 108 576 mieszkańców.

Miasto jest większym ośrodkiem kulturalnym w regionie, w którym znajdują się teatry, kina, filharmonia, amfiteatr oraz muzea. Jest także siedzibą lokalnych mediów. W Koszalinie znajduje się również kuria diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

Centrum miasta znajduje się ok. 11 km od Morza Bałtyckiego. Obszar miasta sięga południowego brzegu nadmorskiego jeziora Jamno.


W Koszalinie byłam uroki tego pięknego i magicznego miasta zobaczyłam.
Zachwyciłam się przyrodą i pozwiedzałam to co dotąd nieznane było.
Jeżdżę tam już od kilku lat,lecz dalej te miasto mnie zachwyca.
Bo tam dużo zobaczyć można,niekiedy aż dech zabiera.
W tym mieście jest każda cudowna niedziela,bo gdy na dworze pięknie słońce świeci
miasto Koszalin zaprasza wszystkich nawet i małe dzieci.
By w nim choć jeden dzień pobyło,zobaczyło to co w innych miastach nie dane.
Poznali to,co do tej pory dla nich nieznane.
Zaczerpnęli się smakiem galerii i fontanny,tam wiele przygód jest nieznanych.
Więc się wybierz do Koszalina bo piękniejszego miasta na świecie ni ma!!






wtorek, 24 maja 2016

Bajka ,jaką pisze mi moje życie czyli moja poezja

Nie zawsze jest pięknie,miło i przyjemnie.Przekonałam się o tym,już nie raz.
I nie raz próbowałam być dzielna dać sobie radę sama,nie prosić o pomoc.
Czuć się nie zależna.
Jednak moja bajka życiowa inne drogi znała i na swej drodze ludzi o dobrych sercach,często mi stawiała.
Liczyłam na miłość taką jedną jedyną,myślałam że,będzie pięknie i całkiem miło
jednak to też mi się przyśniło.
Duże plany i marzenia niekiedy nie dają nam spełnienia.
Ze mną też tak było,myślałam że,moje życie jest do niczego więc uciekłam,
w pisanie dzięki temu przyniosło to dumę mnie i mojej mamie.
Wiedziałam że,mój talent to wielkie odkrycie,zawsze jak patrzę na to co osiągam to wciąż ryczę.
Lecz to łzy szczęścia i wielkiego trudu dla mnie,bo w mym życiu nic nie jest łatwe,lecz swoim zaparciem i ochotą przeskakuje mury,nieraz i lewą nogą.
Patrząc z perspektywy czasu dużo się zmieniłam,czegoś się nauczyłam coś zdobyłam.
Rodzina ma najbliższa mi  kibicuje widzi że,mój talent dobrze chce wykorzystać i świat zdobyć nawet,jak nic nie jest wart.
A inaczej kiedyś było,moje życie szarą kartką było,gdy ludzie się ze mnie śmiali,nie zawsze mi pomagali.
Lecz jak już pomocy nie potrzebuje,dużo się nauczyłam i wiele umiem.
Więc ten krótki a zarazem wielki dla mnie wiersz,sobie samej dedykuje.


Dokładnie pamiętam pierwsze me kroki,
kroki do świata który, mnie przyjął z otwartymi ramionami.
Pamiętam radość i łzy rodziców moich gdy o mnie się martwili,
lecz oni nic się przez te lata nie zmienili.
Dalej o mój los się zamartwiają ,często o moje życiowe plany mnie pytają.
Lecz ja odpowiadam im z uśmiechem że,moja poezja jest dla mnie lekiem.
Na to co było,wiem że,ich uczucie się do mnie nie zmieniło  .
Oni mnie bardzo kochają choć, dość mnie niekiedy mają.
Bo ja nieraz uparta jestem i nic sobie nie dam wytłumaczyć,
chcę wszystkiego w życiu spróbować bo,to wielką naukę mi daję.
Lecz rodzice wiedzą że,ja się nigdy nie poddaje.



Nieraz się zastanawiam co,by było gdyby...
Gdybym pisać i czytać nie umiała.
I sama bym się nie ubrała.
Gdyby ludzie mnie mijali,i głupie pytania zadawali.
Gdybym sama myśleć nie chciała to co bym umiała?
Takie i inne pytania nie raz zadaje lecz,ja wiem że,wszystko to nic.
Bo przecież ja w życiu wiele potrafię.
Wiem dużo,nie chwalę się w cale ale,te ukłony należą się jej
mojej Mamie.
Ona z tatą mnie nauczyła wiele,pokazali co to wrogowie a co przyjaciele.
Nie raz,brakuje mi zachwytu bo podziwiam ich już od świtu.
Jak oni walczyli z moją chorobą,dali mi dom który jest moją ostoją.
Dali mi miłość silniejszą niż wino,pokazali że, łzy gorzkie jak czekolada mogą
być i udowodnili że,żeby coś osiągnąć trzeba twardym być.

niedziela, 22 maja 2016

Książka dająca wiele do myślenia



Czy o tym, kim jesteśmy, decydują jedynie procesy neurobiologiczne, zachodzące w naszym mózgu?

Mia cieszyła się, kiedy jej mąż znów zaangażował się w ich związek, który jeszcze niedawno przechodził poważny kryzys. Jednak gdy Frederik podczas rodzinnych wakacji doznaje ataku nerwowego, okazuje się, że powodem zmian jego osobowości jest guz mózgu. Wkrótce wychodzi na jaw, że mężczyzna w tajemnicy przed rodziną dopuścił się milionowych oszustw.

Kobieta musi teraz chronić siebie i syna przed mężem, który zmienia się w nieobliczalną, obcą osobę. Obsesyjnie śledzi wyniki najnowszych badań neurologicznych, próbując zrozumieć, jak to możliwe, że mężczyzna, z którym tworzyła wieloletni związek, mógł stać się kimś zupełnie innym. Szuka odpowiedzi na pytanie, z kim tak naprawdę spędziła trzy ostatnie lata, najszczęśliwsze w ich małżeństwie.

Mieszkała z nim pod jednym dachem, kochała go, ale on nagle… ZNIKNĄŁ.

Zniknięcie męża Mii nie było jednak dosłowne – zniknął, ale pojawił się w nowej postaci! Tak jak kostka lodu na mojej dłoni zaczęła się topić i przemieniać w wodę… On wciąż z nią mieszka, je śniadania i rozmawia, jednak już nie jako człowiek, któremu obiecywała miłość przed ołtarzem. Zmieniła mu się osobowość, utracił umiejętność empatii, zmienił przyzwyczajenia, stał się agresywny, a nawet zmienił ton głosu… Przestał być tym samym człowiekiem – wcześniejszy Frederik zniknął, a w jego miejscu pojawił się nowy, obcy mężczyzna!

Mam jednak wrażenie, że każdy z nas trochę znika – zmienia się pod wpływem życiowych doświadczeń. Mia też w pewnym sensie zniknęła – przestała być zakochaną na śmierć i życie żoną, posmutniała i nie mogła się odnaleźć w nowej sytuacji. Sama znikałam już parę razy – czasem gwałtownie, a czasem powoli – dojrzewając i doroślejąc. Gwałtowna zmiana jednego z aspektów naszego życia, w przypadku Mii choroba Fredrika, sprawia, że wszyscy w pewnym sensie znikają i odradzają się na nowo – w nieco innej, dostosowanej do nowych warunków postaci.

Akcję książki poznajemy z perspektywy Mii. To ona prowadzi nas przez świat własnych emocji, rozmyślań i fantazji. Pokazuje nam nowego Frederika, ale również wraca myślami do tego, jaki był wcześniej i analizuje zmiany, jakie w nim zachodziły przez ostatnie lata. Dodatkowo sprzecza się z synem, który przeżywa chorobę ojca i nie umie się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Czyny Frederika rzutują na ich wspólne życie i zmuszają do wielkich zmian (jakich i dlaczego? Nie zdradzę! Ciekawscy dowiedzą się z opisu na okładce). Mia musi radzić sobie z własnymi uczuciami, a przy tym dbać o syna i jakiegoś obcego człowieka, który wygląda jak jej mąż, ale tak naprawdę – ma tylko jego twarz.


Literatura Skandynawska.Książkę z początku chciałam odłożyć ale,postanowiłam dać jej szansę i ją przeczytałam.I trochę się zdziwiłam,gdyż nie była taka zła jak mi się wydawała.
Polecam dobra na wiosenne dni.

środa, 18 maja 2016

Kolejny piękny film

Cześć!!
Złapało mnie przeziębienie,siedzę w domu i okropnie się nudzę.Dzisiaj się skusiłam na obejrzenie filmu ,,Złodziejka książek"

Książki mają w sobie wielką moc,potrafią wzbudzić w czytelniku wielkie emocje.
Tak było i u mnie gdy oglądałam ten film.Potrafią wzbudzić w czytelniku najróżniejsze emocje. Czytamy, żeby przeżyć różne przygody. Książki są także groźnym narzędziem, doprowadzającym nawet do zmiany ustroju. Siła literatury jest nieoceniona. Tym bardziej gdy ich użytkownikami jest dziewczynka, która siłą wyobraźni i marzeń potrafi poradzić sobie z trudami wojny.

„Złodziejka książek" mogłaby być dobrym kinem familijnym, gdyby nie fakt, że jej akcja toczy się w hitlerowskich Niemczech.
W świat mieszkańców małego niemieckiego miasteczka wprowadza widzów śmierć. Zaprasza ich do domu Hubermannów i ich przybranej córki Liesel. Rosa (Emily Watson) trzyma ją krótko, za to poczciwy Hans (Goeffrey Rush) traktuje dziewczynkę po przyjacielsku. Gdy okazuje się, że Liesel nie umie czytać, pomaga jej nadrobić zaległości. Czytaj rozmowę z Emily Watson Uczennica łapie bakcyla czytania. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że jej pierwszą lekturą jest podręcznik grabarza, znaleziony na pogrzebie brata, a drugą – nadpalona książka wyciągnięta ze stosu nieprawomyślnych publikacji niszczonych publicznie przez faszystów. Zbieg okoliczności sprawia, że dziewczyna zaczyna „pożyczać" książki z biblioteki burmistrza.
W „złodziejkę książek" wcieliła się nastoletnia Sophie Nélisse, zauważona przez reżysera Briana Percivala, między innymi dzięki roli w filmie „Pan Lazhar". - Szukałem dziewczynki, którą by się chciało przytulić, a jednocześnie mogącą kopnąć, gdy jej się coś nie spodoba - mówił. Trafił w dziesiątkę.


"Złodziejka książek" przedstawia wojenną rzeczywistość oczami dziewczynki. Razem z przyjacielem Rudym nie rozumieją, dlaczego manifestacyjnie pali się różne książki czy dlaczego nie można udawać czarnego biegacza – zdobywcę złotego medalu na olimpiadzie. Ich niewinność jest pokrzepiająca. Widz zdaje sobie sprawę, że to dorośli wymyślają zasady i nikt nie rodzi się zły. To otoczenie zmienia człowieka, środowisko, w którym się wychowuje i żyje. Rudy marzy o tym, żeby zostać najlepszym biegaczem. Podczas jednego z treningu maluje swoje ciało na czarno. Ojciec nie potrafi podać ani jednego argumentu, dlaczego zachowanie młodego chłopaka mogłoby narazić na niebezpieczeństwo całą rodzinę.

Liesel, dzięki pomocy nowego taty (Geoffrey Rush), znajduje swoje miejsce w świecie. Hans jest ostoją dla młodej dziewczyny. Jest nie tylko jej opiekunem, ale również przyjacielem, mentorem, którego tak bardzo potrzebuje. Chociaż Hans ma dobre serce, to nie próbuje wyłamać się sprzed szeregu, chociaż jego wartości są zupełnie inne. Nie jest typem bohatera, nie poświęca się dla wyższej idei. Chroni Liesel i uczy ją wszystkiego, czego może, chociaż i to czasami nie wystarcza.

Przede wszystkim, jest to piękna opowieść o miłości, poświęceniu i ofierze zwykłych ludzi, którzy nie szukając męczeństwa i heroizmu, w niezwykle trudnych dla pielęgnowania pewnych cnót, czasach nazizmu i wojny,  próbują być nadal porządnymi ludźmi. Widzimy to zwłaszcza na przykładzie Hansa Hubermanna, przybranego ojca Liesel (ale częściowo też pokazuje nam to postać jego żony, Rosy), który mimo, że nie jest idealny i czasami ugina się pod nazistowską presją (wywiesza na urodziny Hitlera flagę ze swastyką oraz wznosi dłoń w nazistowskim salucie), to z drugiej strony, mimo namów i zachęt, odmawia wstąpienia do NSDAP, przez całe lata ukrywa w swym domu młodego Żyda (Maxa), uczy Liesel, iż należy dotrzymywać danych obietnic, „gdyż człowiek jest wart tyle ile jego słowo„, a w pewnym momencie nawet otwarcie staje w obronie sąsiada  żydowskiego pochodzenia, wówczas, gdy przychodzi po niego SS.




Już od jakiegoś czasu miałam ochotę na przeczytanie tej książki ale,książki jeszcze nie znalazłam za to dziś obejrzałam cudowny film.Nie wiedziałam że,taki będzie świetny i genialny .Polecam genialny i cudowny film dla miłośników książek.

wtorek, 17 maja 2016

Kolejne losy rodzeństwa i ich zakazanej miłości.

Kontynuacja "Kwiatów na poddaszu" i "Płatków na wietrze". Dalsze losy rodzeństwa, które spędziło dzieciństwo zamknięte na strychu przez okrutną matkę. Mijają lata. Cathy po swych małżeńskich perypetiach ma dwóch synów, Jory?ego i Barta. To oni opowiadają dalszą historię. Cathy i jej ukochany brat Chris żyją obecnie w związku i adoptują dziewczynkę. Tymczasem do domu obok wprowadza się pewna starsza pani, która interesuje się synami Cathy. Bart często ją odwiedza. Wkrótce dostaje od lokaja tajemniczy dziennik. Lektura zmienia chłopca nie do poznania?

Narratorem III części cyklu są dwaj synowie Cathy, Jory i Bart. Cathy i Chris żyją obecnie jako „żona” i „mąż” i wspólnie adoptują dziecko - Cindy. Jory uczy się tańca w balecie, natomiast Bart jest dzieckiem skrytym. Do domu obok wprowadza się starsza pani, która chce zachować anonimowość. Chłopcy są bardzo ciekawi, kim ona jest i zaczynają szpiegować w jej domu. W końcu starsza pani zaprasza do siebie chłopców. Bart staje się jej częstym gościem. Wkrótce dostaje od lokaja do przeczytania tajemniczy dziennik, który zmienia sposób myślenia małego chłopca...


Po raz kolejny książka mnie wciągnęła niesamowicie.

Tym razem narratorami opowieści są synowie Cathy – Jory i Bart. To oni powoli odkrywają przeszłość swoich rodziców, muszą się z nią zmierzyć i odnaleźć w niej sens. Wszystko więc opisane jest z perspektywy dorastających chłopców.
Jory- ten „dobry”, Bart- ten „zły”. Jory, który kocha matkę i „ojca”- czyli Chrisa- brata matki (o czym oczywiście początkowo synowie nie wiedzą), podziela pasję matki – taniec, jest też pełen podziwu dla ojca, jest wyrozumiały, spokojny, mądry, nie sprawiający problemów.
Bart – dziecko, które czuje się niekochane, nie zauważane, jest niezdarny, złośliwy, arogancki.
Każdy z nich na historię swoich rodziców spojrzy inaczej, w swoisty dla siebie sposób.
Cathy i Chrisowi udaje się stworzyć w miarę szczęśliwą rodzinę, wszystko wydaje się być już pookładane i na swoim miejscu. Jednak to tylko pozory.Wiodą spokojne życie. Cathy prowadzi szkołę baletową, Chris tak jak marzył został lekarzem. Pewnego dnia do ich domu trafia Cindy, której matka umarła. Cathy namawia brata, żeby adoptowali dziewczynkę i tak się dzieje. Opieka nad nią tak absorbuje kobietę, że nie zauważa odmiennego zachowania młodszego syna. Nie przeczuwa, że nowi sąsiedzi na zawsze odmienią jej syna, który z nieśmiałego chłopca stanie się agresywny i po prostu niebezpieczny, a także niezrównoważony. A wszystko za sprawą dziennika, który Bartowi przekazał lokaj z sąsiedniej posiadłości, gdzie Bart często przychodzi odwiedzać samotną kobietą, która tam się przeprowadziła. Kim jest? Co takiego zawiera dziennik, że tak odmienił chłopca.

Jednak wszystko zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w momencie gdy do sąsiedniego domu wprowadza się tajemnicza dama, z tajemniczym lokajem. Powoli życie Dollangerów znowu obraca się w koszmar.
Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć Cathy i Chrisowi. Do tego wciąga w swoją pajęczą sieć ich synów. Szczegółów musicie dowiedzieć się sami, czytając książkę V.C. Andrews „A jeśli ciernie”.

Czytając powieść dostrzeżemy, że postaci są w niej przejaskrawione do granic możliwości.
Jednak mnie to nie przeszkadzało,każdy bohater skradł moje serce i czytając podziwiałam ich siłę i odwagę. Mogłam poznać dogłębnie jego psychikę, motywy postępowania. Lubię takie książki, gdzie postaci są wyraziste na tyle, że już po przeczytaniu kilkunastu stron książki, można wyrobić sobie zdanie na ich temat.

Ciekawe jest to, że autorka z każdą stroną stopniuje coraz bardziej napięcie. Czytając czułam się tak, jakby ktoś zaprosił mnie do wielkiego pałacu i stopniowo oprowadzał mnie po nim, odkrywał przede mną każdy zakątek, zakamarek tego miejsca. To niesamowite przeżycie.

Świetnie napisana powieść,oddała swój charakter a przed wszystkim autorka,potrafi genialnie stopniować akcję,dzięki temu chce się więcej i więcej.
Na razie robię odstęp od wszystkich część i przeczytam coś innego,ale niebawem wrócę z kolejną recenzją kolejnej książki.

piątek, 13 maja 2016

A w ogrodzie mym zakwitły bzy



Wiosna na całego,pięknie się zrobiło i tak bardzo miło.
A w mym ogrodzie zakwitły bzy.
Kwiaty co,swój urok mają i zapachem urzekają.
Swoim zapachem czarują i uśmiechy na twarzy powstają.
Bo ludzie wiosną dobry humor mają.
Gdy za oknem śliczne słońce świeci,cieszą się wszyscy nawet małe dzieci.
Bo wiosna do życia człowieka budzi,zawsze swym czarem zachwyt budzi.


Uwielbiam gdy wiosna na dworze,każdy robi co może.
By pięknie było i zawsze słońce świeciło.
By zawsze uśmiech był na twarzy.

Coraz piękniej się zrobiło,
słońce świecie i całkiem jest miło.
Każdy z domu wychodzi,słońca łyk 
nikomu nie zaszkodzi.
Bo wiosenne słońce dobrze wpływa,
na nasze ciało,a przecież w zimę
tak go było mało.
Teraz wszystko tak pięknieje 
że,buzia się nam śmieje.





czwartek, 12 maja 2016

Wspomnienia z dzieciństwa trochę o czasach PRLU

Za pewno pamiętacie czasy PRLU.
Jak choć byłam jeszcze dzieckiem,dokładnie pamiętam smak gumy donald lub turbo.
Przygotowując się na referat,wpadłam na pomysł, że i na blogu co nie co o tym napisze.

 Z gum najlepiej mi smakowała guma Donald do dzisiaj,pamiętam jej smak.
A pamiętacie bajki?

Wilk i zając,Reksio ,Sąsiedzi i Bolek i Lolek i oczywiście Pszczółka Maja.


Świetne bajki,przy nich ja jako dziecko się nigdy nie nudziłam,choć ,,sąsiadów"nie za bardzo lubiłam,ale trzy wymienione oprócz niej były fantastyczne i do dzisiaj je pamiętam.

Pszczółka Maja
Ogromnie popularna w okresie lat 80. i 90., "Pszczółka Maja" była produkcji ja­poń­skiej. Powstała z inspiracji książką niemieckiego pisarza, Waldemara Bonselsa w Nippon Ani­ma­tion Studio w Osace.
Jako dziecko z chęcią oglądałam tę bajkę,bardzo mi się podobała piosenka.Zawsze się zastanawiałam,jak to jest zapylać kwiaty.Ha,jaki człowiek jako dziecko był,puściutki w środku!
Ciekawostką jest fakt, że spośród przyjaciół Mai, jedynie Gucio nie wy­stę­po­wał w powieści, a wprowadzono go dopiero w bajce. W czeskiej wersji oprawę muzyczną przygotował kompozytor Karel Svoboda, zaś główny temat po polsku śpiewał Zbigniew Wodecki.


Ha,a pamiętacie oranżadę w proszku !!


Pamiętam jak, w naszym szkolnym sklepiku sprzedawali oranżadki w proszku,każdy stał w kolejce i czekała aż,w końcu sobie ją kupi.
No i standardowo się kupowały andruty.
A największą frajdę miałam,jak pojechałam do babci na wieś i się ma trzepaku bujałam.
  Na skakance się skakało i wielką frajdę się z tego miało.


Na koniec wiersz o perlu

Każde dziecko w perlu wychowane
pamięta chwile,gdy jego życie
płynęło mile.
Gdy na trzepaku się bujało,
oranżadę w proszku popijało.
W telewizji bajek było wiele,
ale,Bolek i Lolek to najlepsi przyjaciele.
Wszystko było takie zwyczajne i takie zwykłe.
Dzisiaj te czasy odeszły w zapomnienie,
nikt już nie stoi w kolejce w sklepie,
nikt nie pamięta jak na kartki się kupowano.
Lecz w tamtych czasach więcej dawno niż brano,
ludzie dla siebie byli mili.nieraz się kłócili
ale zazwyczaj w zgodzie ze sobą żyli.

wtorek, 10 maja 2016

Kolejny tom historii rodzeństwa więzionego na poddaszu


Kolejna książka, dzięki której poznajemy dalsze losy Cathy, Chrisa i Carrie. 
Dzieci trafiają do doktora, który otacza ich opieką. 
Dorastają oraz układają sobie życie na nowo.  
Starają się zapomnieć o trudach ich życia oraz o strasznym dzieciństwie, które ciągle daje o sobie znać. 
Z każdą chwilą dzieci, chcą ułożyć sobie życie na nowo. 
Czy się im uda? 
Czy wybaczą swojej rodzinie? 



 "Wspomnienia? Czym były wspomnienia? Jedynie narzędziem tortur, niczym innym!"


„Płatki na wietrze” są kontynuacją „Kwiatów na poddaszu”. Akcja rozpoczyna się zaraz po tym jak udało im się uciec z poddasza, na którym byli przetrzymywani. W drodze do wolności, a dokładniej mówiąc na Florydę najmłodsza Carrie poważnie zachorowała i dzięki pewnej murzynce Henny trafiają do dr. Paula Sheffielda, który otacza ich opieką. Doktor pragnie by rodzeństwo zostało u niego i pozwoliło się sobą zająć, oni początkowo nie bardzo chcą zawracać mu głowy. Z czasem jednak nie wyobrażają sobie by mogli przebywać w innym miejscu i postanawiają skorzystać z danej im szansy. Czyżby los się wreszcie uśmiechnął do naszych bohaterów? Czy po takich przeżyciach mają szansę na normalne życie i spełnienie marzeń? Co jeszcze czeka młodych Dollangangerów?

Cathy!
Przeczytałem już drugą część o naszej mrożącej krew w żyłach przygodzie i chciałbym ocenić, napisać co sądzę o ,,Płatkach na wietrze''. Sam jestem częścią tej historii i czytanie tego, przeżywanie po raz drugi nie było miłym uczuciem, więc podziwiam Cię, że potrafiłaś to wszystko tak realistycznie przedstawić. 
Po raz kolejny zostałam porwana w cudowną powieść.
,,Płatki na wietrze"tak jak ,poprzednia część bardzo mi się podobała.Chyba już,dawno żadna książka nie przeniosła mnie tak realnie i całkowicie w swój świat.
Oczarowała mnie ta saga i nie mogę się od niej oderwać,genialnie napisane książki .

Przeczytałam ją w mgnieniu oka,cudowna polecam!!

sobota, 7 maja 2016

Dzień godności osób Niepełnosprawnych

Witajcie!!
Jak wiecie za każdym razem,staram się upamiętnić na blogu jakieś święta które są wyjątkowe i nietypowe.
Właśnie w czwartek odbył się Dzień Godności Osób z Niepełnosprawnością  Intelektualną.
Kilka słów o tym święcie.

Godnie żyć, to cieszyć się wszystkim, co nas otacza, rozumieć bodźce, które pochodzą z zewnątrz otoczenia, funkcjonować w społeczeństwie na równych prawach. Zaburzeni intelektualnie żyją wśród nas. Często różnią się wyglądem, sposobem zachowania, wymowy. Kilka wieków temu Rodzice osób niepełnosprawnych intelektualnie byli odbierani, jako naznaczeni przez Boga, ukarani narodzinami zaburzonego dziecka za ciężki grzech, który popełnili Oni, ich przodkowie.

  Dzień Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych – święto obchodzone w Europie corocznie 5 maja, zapoczątkowane we Francji na początku lat 90. XX wieku, jako dzień godności osób niepełnosprawnych (fr.) Randez-vous de la Dignite ("Spotkanie z godnością").

Celem obchodów jest sprzeciw wobec dyskryminacji osób niepełnosprawnych w pracy, w urzędzie oraz w życiu codziennym.Jest dniem manifestowania tolerancji i równouprawnienia.








Ja od dziecka jestem osobą niepełnosprawną,mam czterokończynowe porażenie mózgowe,nikt nie przypuszczał a zwłaszcza lekarze że,mam szansę funkcjonować normalnie ja zdrowi ludzie.
Ale,udało się dzięki zapału i miłości moich rodziców i ich zapału do walki z moją chorobą dziś jestem normalną osobą i normalnie funkcjonuje.
Skończyłam liceum i odkąd zaczęłam pisać,moje życie się zmieniło.


Z tej okazji napisałam wiersz o niepełnosprawnych poczytajcie,

Choć jestem niepełnosprawna,posiadam talent wielki.
Moje życie nie porównuje do udręki.
W nim więcej barw wiosny jest bo wiem że,ze mną Bóg jest!
On wiele zadań w życiu mi daje,bo wie że,ja się nie poddaje.
Każdego dnia budzę się z uśmiechem na twarzy że,
mogę wstać i iść wiele o tym osób marzy.
Lecz bycie niepełnosprawnym to wielkie wyzwanie,
takie drobne gotowanie to dla nas wielki trud.
Zdrowy człowiek uśmiać by się mógł.
Lecz ja się mej choroby nie boję
ani nie wstydzę,nieraz sobie z niej żartuje!
Swoje talenty dane mi przez Boga,dobrze wykorzystuje.
I zawsze w modlitwie mu za to dziękuje.

czwartek, 5 maja 2016

Wiersze ah,me wiersze

Cześć !

Tak będzie krótko bo mam dla was trzy wiersze które,pisałam dzisiaj.

Żyj tak,aby każdy dzień twój był niezapomniany.
Spełniaj marzenia,pomimo przeszkód jakie stawia los.
Dbaj o wszystko co ważne jest,bo każdy początek ma swój kres.
Bądź przygotowany na cud!
A z przeciwnościami losu pomoże Ci walczyć Bóg.


W blasku księżyca,w tafli jeziora życzenie wypowiadam swe.
Noc gwiaździsta otula me ciało,wszystko czego pragnęłam po prostu uleciało.
Ta ciemność jest przeraźliwa,czuje się niczyja.
Samotna swym statkiem kieruje,nikt mi nie kibicuje.
A życzenia się nie spełniają,więc tylko marzyć o lepszym życiu mi pozostało.


Dłoń potrafi ogrzać zranioną duszę.
Serce potrafi przetrwać nie jedną burzę.
Dotyk potrafi ukoić cierpienie,przy moi boku chce tylko Ciebie.
Bo życie me z twoim jest związane,wybaczę ci każdą ranę.
Bo każda chwila jest wiecznością gdy darzysz mnie miłością.


Kolejny wypad do biblioteki

Witajcie w piękny wiosenny dzień!!
Wczoraj w końcu wybrałam się do biblioteki,choć jestem w trakcie czytania drugiej części ,,Kwiatów na poddaszu"musiałam oddać przeczytane książki.
Dość długo nie byłam w bibliotece gdyż cały czas, czytałam książki  z poprzedniego wypadu.
Ale,w końcu dobiegłam do końca listy i poszłam po kolejne perełki oto co znalazłam.

 
1. Christian Jungersen ,,Znikasz"
2. Kinga Dębska ,,Moje córki krowy"
3. Katarzyna Michalak ,,Sklepik z Niespodzianką. Bogusia"
4. Katarzyna Michalak ,,Sklepik z Niespodzianką. Lidka"
5.Katarzyna Michalak ,,Sklepik z niespodzianką. Adela"
6. Virginia Cleo Andrews ,,Płatki na wietrze" aktualnie czytam:)
7.Virginia Cleo Andrews ,,A jeśli ciernie"
8.Virginia Cleo Andrews ,,Kto wiatr sieje"
9.Ryszard Wolański ,,Eugeniusz Bodo-już taki jestem zimny drań"

Na dwa miesiące mam co czytać a w między czasie i po swoje książki sięgnę:)
Pozdrawiam i miłego czytelniczego popołudnia:)

wtorek, 3 maja 2016

Podsumowanie kwietnia




1.Grażyna Jeromin-Gałuszka ,,Mangolia"
2.Nora Roberts ,,Prawo krwi"
3.Virginia C.Andrews ,,Kwiaty na poddaszu"

Przez kwiecień najwięcej czasu mi zajęła książka ,,Prawo krwi"dlatego tak mało książek przeczytałam ale,w maju postaram się nadrobić zaległości.

Powrót

Cześć właśnie wróciłam 4 tygodniowej rehabilitacji dzisiaj pokaże wam przeczytane książki :) ,,Wielbiciel" To książka zaled...