czwartek, 30 czerwca 2016

Podsumowanie miesiąca




W tym miesiącu przeczytałam;4 książki!!

1. Cecilia Ahern ,,Sto imion"
2. ,,Eugeniusz Bodo"-"Już taki jestem zimny drań"
Ryszard Wolański.
3. Kinga Dębska ,,Moje córki krowy"
4. Bogdan Chruścicki, ,Justyna Kowalczyk -królowa śniegu"


Dwie przeczytane książki w tym miesiącu należą do mnie!!
Dwie były z biblioteki!
Wszystkie były ciekawe !!

Kobieta która dla sportu wiele poświęciła!!


Polska mistrzyni, która rozgrzewa serca kibiców
Nazywana jest Królową Śniegu.
Bywa kontrowersyjna i bezkompromisowa. Jej waleczność i piękny uśmiech znają wszyscy – nie tylko pasjonaci sportów zimowych.

Polska mistrzyni rozgrzewa serca kibiców: cztery Kryształowe Kule, pierwszy od czasów Wojciecha Fortuny złoty medal na zimowej olimpiadzie, zwycięstwa w Tour de Ski, dziesiątki wygranych biegów Pucharu Świata – a do tego skromność i wdzięk.

Autor książki Bogdan Chruścicki to znany dziennikarz i wielki fan Justyny Kowalczyk. W swojej książce w niezwykle osobisty sposób pisze o jej prywatnym i sportowym życiu. Wszystko utrzymane jest w charakterystycznym stylu jego komentarza sportowego: czytając, widzimy biegnące zawodniczki, słyszymy skrzypienie śniegu pod ich nartami i okrzyki radości po odniesionych zwycięstwach.



Wiele lat temu w małej miejscowości w pobliżu Limanowej urodziła się dziewczynka, która pokochała bieganie na nartach. Była bardzo ambitna, pracowita i utalentowana. Wiele lat ciężko trenowała. Całe swoje życie podporządkowała uprawianiu sportu. Jej upór i trud nie poszedł na marne. Pewnego dnia wkradła się do światowej czołówki narciarskich biegaczek i udowodniła rywalkom, że jest groźnym przeciwnikiem. Zaczęła się fala zwycięstw, zdobywania trofeów, tytułów. Zawodniczkę z Kasiny Wielkiej pokochały tysiące Polaków, którzy gromadzili się licznie na trasach biegów i przed telewizorami. Justyna Kowalczyk zyskała przydomek Królowej Śniegu.
Z telewizyjnych wypowiedzi, wywiadów rysuje się portret kobiety odważnej, która bywa do bólu szczera i otwarcie mówi co myśli, co ją boli, denerwuje. Widać, że olimpijka z Kasiny ma niełatwy charakter, ale czy to nie dodaje jej jeszcze więcej uroku?
Justyny Kowalczyk nie polubiłam od razu tak jak Adama Małysza. Ale dziś cenię ją ogromnie i darzę głęboką sympatią. Śledzę jej poczynania, kibicuję i w pełni rozumiem. Ba, ogromnie doceniam za szczerość i odwagę mówienia tego co myśli. Dziś nie każdego sławnego człowieka na to stać.
Po książkę o biegaczce spod Limanowej sięgnęłam z przyjemnością. Chciałam dowiedzieć się o Niej jeszcze więcej. Czy tak się stało?
I tak i nie!
Książka znanego dziennikarza sportowego i komentatora Eurosportu to biografia zdecydowanie zawodowa. Informacji o życiu prywatnym złotej medalistki jest dość mało. Autor skoncentrował się wyraźnie raczej na sportowej stronie życia. Pani Justyna chroni dość mocno swoją prywatność i ma do tego prawo. Jej życie sportowe jest bardzo intensywne i pełne różnych zdarzeń. Nie zawsze jest łatwo. Początki kariery nie były usłane różami. Biegi na nartach- jak nazywa je pieszczotliwie Justyna Kowalczyk - nie były kiedyś zbyt popularne. A ona sama od dawna gromi inne polskie zawodniczki na głowę. Nie ma Polki z którą przyszłoby jej bezpośrednio rywalizować. Justyna prze do przodu sama, ale z tym samym trenerem. Tworzą świetny duet.


Książkę podarowała mi moja siostra pod choinkę w tamtym roku,z początku jak ją zobaczyłam wiedziałam że,będzie to świetna opowieść.
I się nie myliłam,pod każdym względem widać jaki autor miał szacunek do pani Justyny !

O Justynie Kowalczyk wiedziałam do tej pory, że:
1) uprawia narciarstwo biegowe i jest bardzo utytułowana,
2) zdobyła dwa złote medale na Igrzyskach w Soczi,
A dzięki książce,dowiedziałam się o wiele,wiele więcej.
Dziękuje siostrze że,mi ją kupiła nie żałuje ,żadnej chwili z tą książką!!
Polecam przeczytanie jej!!

wtorek, 28 czerwca 2016

Poznajemy Świat-Afryka

Cześć!!
Postanowiłam dzisiaj napisać ciekawostki o innych krajach i ich kulturze ,kiedyś były Chiny dziś napiszę,co nie co o Afryce.



AFRYKA:

- jest drugim pod względem wielkości kontynentem na ziemi

- stanowi 20,3 % powierzchni naszego globu

- zamieszkuje ją 950 mln ludzi, co stanowi 14% populacji

- blisko połowa ludności Afryki nie osiągnęła jeszcze 15 roku życia

- uważana jest za kolebkę ludzkości

- jest jednym z głównych producentów kakao, manioku, bananów, kawy i herbaty

- mówi ponad 1000 języków

- zamieszkują w niej: największe zwierzę lądowe – słoń, najszybsze zwierzę – gepard i największy ptak – struś

- w XIX wieku prawie cała została skolonializowana przez Europejczyków

- do końca lat 60-tych większość krajów tego kontynentu uzyskała niepodległość



- od Europy oddzielona jest Morzem Śródziemnym (najmniejsza odległość w Cieśninie Gibraltarskiej wynosi tylko 14 km)

- posiada temperatury pomiędzy nieco poniżej 0 do powyżej +50 stopni Celsjusza

- jest kontynentem położonym najbardziej oryginalnie, gdyż przechodzi przez nią równik,  oba zwrotniki i południk 0

- jest najbiedniejszym kontynentem na kuli ziemskiej, największa część ludności cierpi tu niedożywienie a nawet głód

Jak żyją dzieci w Afryce!!
W czasie kiedy dzieci z naszej części świata są dobrze nakarmione, chodzą w bardzo drogich ubraniach, mieszkają w pięknych domach, mogą chodzić do szkoły, a ich jedynym obowiązkiem jest zbieranie dobrych stopni w szkole. Dzieci z Afryki mieszkają w rozpadających się domach z gliny, blachy a czasami nawet tektury, lub co gorsza na ulicach, w okropnych slamsach bądź obozach dla uchodźców.
W większości krajów Afryki dzieci bardzo często chodzą niedożywione nie zadbane i chore.
Wiele z nich umiera bardzo wcześnie. W tych regionach muszą one walczyć o przetrwanie.
Jednym z podstawowych problemów kontynentu Afrykańskiego jest głód. Dotyka on Przede wszystkim dzieci. W wielu Afrykańskich regionach brakuje także wody, bądź dostęp do niej jest bardzo trudny. Ponieważ woda jest podstawowym warunkiem życia, jej brak jest przyczyną prawie 80% chorób. Dostarczaniem wody do domu zajmują się kobiety i dzieci. Są kraje gdzie aby zdobyć dzban wody, trzeba przemierzyć wiele kilometrów. 
Ogromnym problemem Afrykańskich krajów jest brak służby zdrowia. Co roku umiera tam 12 milionów dzieci w wieku poniżej 5 roku życia, z tego prawie 9 milionów na zapalenie płuc, biegunką lub odrę. Wszystkim tym chorobom można zapobiec w bardzo łatwy sposób.
Aby zapobiec zapaleniu płuc należy podać dziecku szczepionkę uodparniającą która kosztuje tylko 3 zł.
Dawka witaminy A, która niezbędna jest do rozwoju i wzrostu organizmu kosztuje 0,80gr, natomiast dawka soli która leczy biegunkę kosztuje 0,40gr. Jednak największym problemem są tam zakażenia wirusem HIV.
W biednych krajach Afryki brakuje leków, lub ludzi na nie nie stać bo są za drogie.
Afryce jeden lekarz przypada na kilka czasami na kilkanaście tysięcy mieszkańców,
np. w Kenii na 20.000 czy w Burkina Faso na 250.000. W przeciągu kilku ostatnich lat głównie z powodu wojen i epidemii wirusa HIV znacznie przybyło sierot. W Ruandzie 58% dzieci straciło jedno z rodziców, a 39% oboje. Zatem konieczne jest postanowienie coraz większej ilości sierocińców i schronisk. Obecnie kościół prowadzi 455 takich ośrodków.
Wielkim problemem w Afryce jest szkolnictwo, tak naprawdę jego brak.
Bardzo duża liczba dzieci nie jest objęta opieką lekarską, nie można się temu dziwić skoro w
W krajach leżących na południu od Sachary tylko 74% dzieci Afrykańskich rozpoczyna naukę w szkole podstawowej, a tylko połowa z nich ją ukańcza. Natomiast aż 26% dzieci w ogóle nie rozpoczyna nauki w szkole. Analfabetyzm dorównuje biedocie.
w wielu krajach dzieci nie mają warunków lub czasu na naukę, ponieważ muszą ciężko pracować. W całej Afryce do pracy wykorzystywanych jest ok.40% dzieci w wieku od 5 do 14 lat.
Jak widzimy problem dzieci zamieszkujących Afrykę jest ogromny. Warto wspomóc te biedne dzieci, aby dowiedzieć się jak to zrobić, wystarczy zgłosić się do organizacji zajmującej się pomocą dzieciom mieszkającym w Afryce. Dajmy tym dzieciom szanse na lepsze jutro, dla nich każda pomoc jest bardzo ważna.



czwartek, 23 czerwca 2016

Życiowo ale i dramatycznie


Marta odniosła sukces w życiu, jest znaną aktorką, gwiazdą popularnych seriali. Pomimo sławy i pieniędzy, wciąż nie może ułożyć sobie życia. Samotnie wychowała dorosłą już córkę. W przeciwieństwie do swojej silnej i dominującej starszej siostry, Kasia jest wrażliwa i ma skłonność do egzaltacji. Pracuje jako nauczycielka, jej małżeństwo jest dalekie od ideału. Mąż Kasi to życiowy nieudacznik, który bezskutecznie poszukuje pracy. Siostry nie przepadają za sobą, ale nagła choroba matki zmusza je do wspólnego działania. Muszą zaopiekować się ukochanym, ale despotycznym ojcem. Marta i Kasia stopniowo zbliżają się do siebie i odzyskują utracony kontakt, co wywołuje szereg tragikomicznych sytuacji.

''Trzeba zrozumieć,że śmierć nie jest naszym wrogiem;ona jest częścią nas.Rodzimy się i umieramy.Gromadzimy dobra,a potem one tracą sens.Dlatego trzeba łapać chwile,bo tylko one zostają.Życie jest chwilką.Liczy się tylko chwilka,którą pamiętamy.Reszta nie ma znaczenia.''

Cudowna i wzruszająca opowieść o zwykłej rodzinie.\
Mam wielką ochotę zobaczyć film Moje córki krowy, więc postanowiłam najpierw zapoznać się z książką Kingi Dębskiej. Powieść zrobiła na mnie duże wrażenie i mam nadzieję, że film okaże się równie dobry. Tytuł jest specyficzny i jakoś niespecjalnie łączy mi się z wnętrzem... Kojarzy mi się z komedią, a ta książka zdecydowanie komedią nie jest.

Dwie siostry całkiem różniące się od siebie.Dzieli je wszystko a łączą rodzice.
Historia opowiada o śmiertelnych chorobach rodziców dwóch sióstr - Marty i Katarzyny. Pierwsza to artystka - aktorka grająca w serialach telewizyjnych. Katarzyna jest nauczycielką. Obie mają nieudane życia, a ich wzajemne relacje są chłodne i obojętne. Choroba matki, a potem ojca zmusza je do znalezienia konsensusu celem wypracowania pomocy rodzicom. A lekko nie jest. Dwie kobiety i dwa bieguny, dodam że przeciwne. 

Poznajemy ich życia, szare, nudne, przeplatane rzadkimi ekscytacjami, które pobudzają je do życia. W trakcie lektury odnosiłem wrażenie, że to siostry są "żywymi trupami".
Wiecie, co przyciągnęło mnie do tej książki? Tytuł. Jednocześnie dziwny, jak i intrygujący. Bardzo byłam ciekawa, co kryje się pod nim i jaka historia czeka na mnie na kartach tej powieści. Oczywiście miałam pewne obawy. Wiadomo- polska literatura nie zawsze jest taka, jakiej byśmy oczekiwali. Tutaj jednak miałam styczność z jednym z wielu wyjątków.

Świetna lektura,na letnie dni.
Pokazująca że,życie rodzinne i relacje z rodzeństwem i rodzicami są najważniejsze!


niedziela, 19 czerwca 2016

Filmowo i romantycznie

Romantyczne uczucie rodzące się między średnio zamożnym synem mechanika, Davidem Elliotem (Alex Pettyfer) i pochodzącą z bogatej rodziny córką kardiologa, Jade Butterfield (Gabriella Wilde), które później przeradza się wielką miłość zdolną pokonywać różnice klasowe, jest przewidywalne, płytkie i oparte na nadmiernie melodramatycznych gestach, których nawet zakochana para nie bierze czasem na poważnie. On, radosny choć biedny, indywidualista i romantyk, nie żądający od losu wiele ponad miejsce do życia, pracę do zarabiania na to życie oraz wspaniałą kobietę do kochania i wielbienia. Ona, delikatna i subtelna, obrzydliwie bogata, lecz niezblazowana, otwarcie piękna choć uważana za „królową lodu”, złamana traumą po śmierci starszego brata, która sprawiła, że zamknęła się w sobie i potrzebuje kogoś, by pomógł jej uciec ze swego więzienia.

Ich historia jest jednostajna – jego poznajemy już zakochanego w niej od kilku ładnych lat, ona potrzebuje kilku ciepłych słów i pociągających spojrzeń, by zacząć odwzajemniać to uczucie – i nawet jeśli zdarza im się kilka razy pokłócić na ekranie, Shana Feste ani przez ułamek sekundy nie wprowadza do umysłu widza jakichkolwiek wątpliwości, że ta dwójka będzie ze sobą na wieki wieków. Co więcej, za każdym razem, gdy na ekranie dzieje się coś, co choćby minimalnie zaczyna wprowadzać nerwowe emocje lub mroczniejszy klimat, stojąca na straży niewinności i praworządności młodych ludzi reżyserka albo kasuje to jednym cięciem montażowym, albo każe bohaterom robić wszystko, by przywrócić na ekran przesłodzone emocje i lukrowany naiwnym melodramatem patos.

Z kolei ojcowie protagonistów to już zupełnie inna sprawa: to pełnokrwiste, skomplikowane postaci, których nie da się jednoznacznie ocenić, a które próbują (nieskutecznie) wyłamywać się z ram tej przesłodzonej opowiastki. Harry Elliot (Robert Patrick) to porządny facet, który popełnił jednak w życiu kilka znaczących błędów, więc starał się wychować swego syna w atmosferze liberalnej troski, przyglądając mu się z lekkiego dystansu i pozwalając chłopakowi brać życie we własne ręce. Kiedy jednak syn jest w potrzebie, zrobi dla niego dosłownie wszystko. Służy Davidowi za kogoś w rodzaju przewodnika, który zawsze ma w zanadrzu jakąś odpowiedź, jakkolwiek naciągana by się ona nie wydawała. Ostatecznie zostaje sprowadzony przez Feste do roli „ulicznego mędrca” biorącego wszystko na przysłowiowy chłopski rozum i w ten sposób stającego się uosobieniem idealnego ojca. Natomiast Hugh Butterfield (Bruce Greenwood) to zakochany w swojej pozycji społecznej i władzy elitarysta, który zatracił się w swojej pogoni za dobrym życiem, a po śmierci ukochanego syna postanowił, że przejmie całkowitą kontrolę nad swymi pozostałymi dziećmi, w szczególności jedyną córką. Hugh jest ostrym i nieprzyjemnym człowiekiem, który jednakże skrywa w sercu kłębowisko różnych emocji, nie potrafiąc znaleźć ukojenia nawet we własnej rodzinie. Od samego początku robi wszystko, żeby zagrodzić Davidowi drogę do Jade, próbuje go kompromitować, lekceważyć, wreszcie szantażować. Feste nie widzi w nim niestety potencjału dramaturgicznego, lecz idealnego filmowego złoczyńcę (autentycznie, brakuje tylko scen, w których błyskałby białkami oczu i wydawał z siebie szalony śmiech), który na końcu będzie mógł przejść nagłą charakterologiczną przemianę, zrozumieć swoje błędy i pobłogosławić swemu nowemu synowi.

Zdaję sobie sprawę, że już od jakiegoś czasu nie należę do grupy docelowej „Miłości bez końca”, ale mierzi mnie fakt powstawania tak miałkich filmów, które są sprzedawane jako „wspaniałe romanse dla nastolatków”. Pamiętam dość dobrze obrazy, które sam oglądałem w podobnym wieku i choć bywały one również siedliskiem kuriozalnych melodramatów i nadmiernie wyeksponowanych emocji, potrafiły równocześnie zainteresować charakterami bohaterów i ich przeżyciami. Film Shany Feste nie ma w sobie praktycznie żadnego rozwoju postaci, nie jest skażony żadną głębszą myślą, a zawarta na ekranie sinusoida emocjonalna, podstawowe narzędzie twórcy filmowego w manipulowaniu percepcją widza, jest tak nieznaczna, że miejscami w zasadzie nie istnieje. Co więcej, Feste korzysta z ram nie wyzbytych trudnych emocji powieści Scotta Spencera oraz jej filmowej adaptacji z 1981 roku wyreżyserowanej przez Franco Zefirellego (to właśnie z niej pochodzi przebój „Endless Love” Diany Ross i Lionela Richie), ale robi wszystko, by „Miłości bez końca” nie dało się odróżnić od tworzonych masowo kiczowatych filmów dla nastolatków, które sprzedają się tak doskonale, bo nie mają zbyt dużej konkurencji. Walentynki to idealny okres na wpuszczanie do kin mniej lub bardziej romantycznych filmów, które nie miałyby szans na dystrybucję w innym okresie roku. W związku z tym „Miłość bez końca” Shany Feste może spodobać się co bardziej emocjonalnie usposobionym nastolatkom, ale raczej nikomu więcej.

"W liceum zawiera się przyjaźnie na całe życie."


"- Dam Ci radę (...) miłość jest cudowna, ale nie załatwia problemów, gdy w grę wchodzi ubezpieczenie, rachunki i zupełnie nieromantyczny kredyt hipoteczny.
- Wiem o tym, kiedyś się tym zajmę, ale najpierw zaczekam na miłość, bo to ona jest najważniejsza. Widziałem jak toczy się życie, gdy jest w nim miłość i gdy jej nie ma (...). Ja też szukam prawdziwej miłości, takiej o którą się walczy, dla której wszystko się poświęca, która sprawia, że stajemy się lepsi, chcę znaleźć swoją drugą połówkę, będzie dla mnie wszystkim."


Uwielbiam romantyczne film,a tym bardziej na podstawie książek.
,,Miłość bez końca"znalazłam przypadkiem,szukając ciekawego filmu do obejrzenia w niedzielne popołudnie. Zakochałam się w tym filmie,jest cudowny i daje wiele do myślenia.
Postawa ojca Jade mnie denerwowała,chciał chronić córkę przed prawdziwą miłością .A sam nie był święty.
Reszta idealna!!


"Jeśli pisana wam wspólna przyszłość, kiedyś się odnajdziecie, jeśli nie, pewnego dnia obudzisz się i odkryjesz, że już o niej nie myślisz, wtedy będziesz wolny."


"Kochasz ją? To walcz o nią, a ja będę z Ciebie dumny."


"Moja pierwsza miłość okazała się tą jedyną, taką, której się nie odrzuca, od której się nie ucieka i której się pragnie. Tak wielką i mocną, że nigdy się nie kończy, nigdy nie blaknie, nigdy się nie nudzi. Taką, o którą się walczy, bo takich chłopaków nie wypuszcza się z rąk."










sobota, 18 czerwca 2016

Impreza w stylu PRL

Cześć!!
Po raz kolejny brałam udział w imprezie integracyjnej dla niepełnosprawnych!!
Tym razem było w stylu PRL!


Jak zwykle osoby niepełnosprawne odwiedzili nasz Łobez z całego województwa,nie ma lepszej imprezy niż u nas.

 Mieliśmy okazję zobaczyć,różne samochody i przedmioty z tamtego okresu!!

Impreza  odbyła się po raz 13 i była cudowna atmosfera i wiele świetnych ludzi!!

piątek, 17 czerwca 2016

Stosik wakacyjny!!

Cześć!!
Nie wiem,jak u was?
Ale,ja już mam wakacje!!
W końcu otworzyli u nas bibliotekę,ponieważ przez cały miesiąc była zamknięta.
Wczoraj w końcu po miesiącu nie obecności wybrałam się na biblioteczne łowy, oto jakie
perełki znalazłam!!




No więc zacznę od książek które mi zostały z poprzedniej wyprawy !!

1.Kinga Dębska ,,Moje córki krowy"-Aktualnie czytam!!
2.Katarzyna Michalak ,,Sklepik z Niespodzianką. Bogusia"
3.Katarzyna Michalak ,,Sklepik z niespodzianką. Adela"
4.Katarzyna Michalak ,,Sklepik z Niespodzianką. Lidka"
5. Judi Picult ,,Głos serca"
6. Bożena Gałczyńska-Szurek  ,,Wieczność bez ciebie"
7. Diane Chamberlain  ,,W słusznej sprawie"
8.Magdalena Kordel ,,Tajemnica bzów"


Wakacyjny stosik zapowiada się ciekawie, a czy okaże się ciekawy jak okładki książek zapowiadają czas pokaże!!
Spokojnie można zacząć wakacyjne czytanie!!

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Film który,zawładnął moje serce

Każdy z nas, zanim stał się dorosłym, odpowiedzialnym człowiekiem, był dzieckiem – często zagubionym, szukającym poczucia własnej wartości, dzieckiem, które budowało swoją tożsamość szczególnie na podstawie relacji z innymi ludźmi, obserwacji zachowań rodziców. Rodzic winien być dla dziecka wzorem, autorytetem, kierunkowskazem. Życie dziecka ulega zachwianiu, gdy jego idol – mama lub tata - okazuje się być bezduszną, egoistyczną istotą.
 Astrid (Alison Lohman), główna bohaterka filmu „Biały Oleander”, jako nastolatka została zmuszona do wędrowania z jednej rodziny zastępczej, do drugiej. Jej matkę, Ingrid (Michelle Pfeiffer), sąd skazuje na wiele lat więzienia, za otrucie swojego kochanka, który nie był wobec niej wierny. Matka, przepełniona nienawiścią oraz chęcią zemsty, nie kieruje się uczuciami do córki, nie zastanawia się nad tym, w jaki sposób Astrid ułoży sobie życie, bez najbliższej osoby u boku, mamy, która jest potrzebna każdej dziewczynce w okresie dojrzewania. Czy Astrid, której życie było wędrówką od jednej rodziny zastępczej, do drugiej, ma podstawy, by w przyszłości stworzyć szczęśliwą rodzinę? Jak jej obserwacje, przeżycia, wpływają na zachowanie nastolatki?

Zaraz po tym, jak jej matka zostaje skazana na dożywotnie pozbawienie wolności, Astrid trafia do pierwszego domu. Tam poznaje dwoje ludzi, Starr (Robin Wright) i jej narzeczonego, wychowujących dwójkę dzieci – zbuntowaną nastolatkę oraz wystraszonego chłopca. Mimo iż przepełnia ją smutek i myślami jest przy matce, w tej rodzinie czuje się szczęśliwa i bezpieczna. Odnajduje wspólną nić porozumienia z narzeczonym swojej opiekunki. Ta -  wydawać by się mogło -poukładana, pochłonięta ideologią Jezusa rodzina, kryje w sobie tajemnicę. Pewnego wieczoru pod wpływem alkoholu kobieta wszczyna awanturę, której świadkiem jest nastolatka. Powodem są podejrzenia opiekunki względem Astrid, która posądza ją o rzekomy romans ze swoim narzeczonym. W przypływie zazdrości Starr strzela do dziewczyny. Kula trafia ją w ramię, a opiekunka z rodziną ucieka.

Po tym incydencie Astrid trafia do ośrodka opiekuńczego. Izoluje się od innych wychowanków, przez co szydzą z niej i wytykają palcami. Dziewczyna w ramach buntu chwyta za brzytwę, obcina swoje piękne, długie włosy, po czym w nocy zakrada się do łóżka przywódczyni grupy prześmiewców i przykładając jej nóż do gardła grozi  jej. Czym kierowała się nastolatka? Czy na jej zachowanie miała wpływ sytuacja uwięzionej matki oraz to, co przeżyła w rodzinie zastępczej? W tym samym ośrodku Astrid spotyka chłopaka, wobec którego z początku jest nieufna, jednak później okazuje się, że jest jej bratnia duszą. Mają wspólne zainteresowanie – sztukę – przy której spędzają czas.
 Jaką rolę w życiu Astrid odgrywa Ingrid, jej matka? Dziewczyna systematycznie odwiedza matkę w więzieniu. Z początku obie cieszą się na te wizyty, jednak później Astrid niechętnie się tam wybiera. Dlaczego? Matka ingeruje z więzienia w życie dziewczyny, kieruje nią, ustawia i stara się realizować jej życie według własnych planów. Pod opieką Starr nastolatka przyjęła chrzest, co nie spotkało się z akceptacją matki . Ingrid tłumaczyła swojej córce, że  straciła swoją niezależność. Gdy jej matka poznaje Claire, od razu stwierdza, że jest to kobieta zachwiana emocjonalnie, a zadanie Astrid polega na tym, żeby zapełnić lukę po utraconym mężu. Wypowiadając takie opinie, nie zważała na to, co czuje jej córka. Nie pytała, czy dziewczyna chciała przyjąć chrzest, nie obchodziło ją, że to w drugim domu Astrid odnalazła spokój i zrozumienie. Po paru latach pobytu we więzieniu Ingrid ma możliwość wyjść na wolność, jednak potrzebuje do tego kogoś, kto skłamałby przed sądem o jej niewinności. Chce wykorzystać do tego Astrid, ta jednak się buntuje. Przestaje odwiedzać matkę, a jako opiekunkę wybiera sobie kobietę, przy której jest niezależna, może robić, co chce. Astrid w ramach buntu farbuje włosy na czarno, zaczyna palić papierosy, nie przejmuje się zdaniem innych osób. Pracuje na rynku, gdzie sprzedaje ubrania, między innymi te, które przypominają jej o Starr i Claire. Z matką spotyka się dopiero w sądzie, na rozprawie, na której zgodnie z prośbą matki miała kłamać, jednak nie stawia się. Pisze do wcześniej spotkanego chłopaka, z którym postanawia wyjechać, odizolować się od matki i wspomnień, chce zacząć nowe życie.

Jak zatem ukształtowała się osobowość młodej dziewczyny, której życie wyglądało jak sterta nie pasujących do siebie elementów układanki? Jakie miała szanse na właściwe ukierunkowanie swoich wartości, skoro nie miała od kogo się ich nauczyć? Astrid nigdy nie poznała prawdziwej miłości, nigdy nie mogła poczuć niekłamanego poczucia bezpieczeństwa, akceptacji ze strony rówieśników a co najważniejsze, ze strony własnej matki. W każdym środowisku do którego trafiła, nie miała szansy rozwinąć swoich skrzydeł, bo zawsze tłumiona była przez niekorzystne okoliczności, nieporozumienia i incydenty, godzące w jej delikatną duszę dziecka - a ta nie miała szans utrzymać swojej łagodności. Wobec takiego obrotu wydarzeń, z jakim miała do czynienia Astrid podczas swojej wędrówki „ku szczęściu”, była ona niemal bez szans na osiągnięcie stabilności. Trudno jej również będzie obdarzyć prawdziwym uczuciem kogoś innego, stworzyć kochającą się rodzinę, bo przecież ona sama nigdy tej rodziny nie miała. Skąd będzie wiedziała jaką być matką i żoną, skoro nie miała przed sobą wzoru, na którym mogłaby się opierać. Wiele jest więc przesłanek skazujących Astrid na życiowe niepowodzenie. Szansą może być dla niej pasja, której postanowiła się poświęcić oraz właściwie ukierunkowany związek oparty na zaufaniu i miłości - jeżeli będzie potrafiła go stworzyć z zaprzyjaźnionym chłopakiem. Nikomu przecież nie można odbierać szansy na szczęście.

Polecam każdemu kto, lubi dramaty!!
Choć film jest stary bo z 2002 roku,po raz pierwszy go oglądałam.
Genialny film,bardzo dobry i wzruszyłam się kilkakrotnie.
Wiem że,jest książka muszę ją przeczytać !!

niedziela, 12 czerwca 2016

Chwyta za serce i pozostaje w nim do końca


Najnowsza powieść autorki, której książki do tej pory wydano w 46 krajach, w łącznym nakładzie ponad 15 milionów egzemplarzy.
Po tym, jak Kitty Logan niesłusznie oskarżyła w programie telewizyjnym niewinnego człowieka, jej kariera dziennikarska wali się w gruzy. Jedyną osobą, która wciąż w nią wierzy, jest jej mentorka, szefowa i zarazem przyjaciółka Constance Dubois. Niestety, Constance ma zaawansowanego raka. Kitty podziwia ją i szanuje najbardziej na świecie, ale ma wielkie opory przed tym, by zobaczyć ją w takim stanie. W końcu jednak pokonuje lęk i odwiedza ją w nadziei, że pozna odpowiedzi na swoje pytania i rozwieje wątpliwości. Constance opowiada jej o pewnej historii, którą od dawna chciała się zająć, ale nie pozwoliły na to inne dziennikarskie obowiązki. Prosi Kitty, by ta odszukała teczkę z listą zawierającą imiona i nazwiska stu osób. Kitty nie zna żadnej z nich, nie wie nawet, czy cokolwiek je ze sobą łączy. Na prośbę umierającej przyjaciółki podejmuje się najtrudniejszego i - jak się okazuje - najciekawszego zadania w swojej dziennikarskiej karierze. Prawda, do której w końcu dociera, jest nie tylko fascynująca, lecz także głęboko poruszająca. Życie Kitty już nigdy nie będzie takie jak przedtem…

Ta powieść nie tylko wzrusza, ale i podnosi na duchu, pokazując, że dobro - choć niekiedy głęboko ukryte - jest w każdym z nas.

"Wiesz, opowiadanie historii czy poszukiwanie prawdy wcale nie ma być jak wyjazd na misję pod ostrzałem karabinów, żeby za wszelka cenę ujawnić jakieś kłamstwo. Nie musi być też szczególnie nowatorskie. Trzeba po prostu dotrzeć do sedna tego, co prawdziwe.

Główną bohaterką powieści jest Kitty Logan,dziennikarka i niedoświadczona reporterka telewizyjna.
Kiedyś miała pasję i się bardzo angażowała we wszystko.
Teraz pasja wygasła zostało zaangażowanie.
Niestety, Kitty popełnia poważny błąd, niesłusznie oskarżając niewinnego człowieka o przestępstwo i realizując o tym materiał. Później wszystko dzieje się w ekspresowym tempie, pozew, sprawa w sądzie, wyrok, pomazane farbą drzwi mieszkania, brak zaufania, problemy w pracy… Jedyną osobą, która nie traci wiary w Katherine jest jej przyjaciółka i szefowa Constance. Ta niezwykle mądra i spostrzegawcza kobieta, która wraz z mężem prowadzi niezależne „Etcetera”, wie, że Kitty jest dobrą dziennikarką. Niestety, bardzo poważnie choruje.Tuż przed śmiercią powierza młodszej koleżance listę tytułowych stu imion. Właściwie to wyjaśnia, gdzie ta lista się znajduje, ale nie zdąża już powiedzieć, co to za nazwiska ani w jakim celu zostały zestawione…
Kitty zostaje bez pracy, bez przyjaciół, za to z listą stu tajemniczych nazwisk, z których żadne nie brzmi znajomo. Udaje jej się przekonać nowego szefa, że artykuł, który planowała Constance, powinien zostać napisany i trafić do numeru wspomnieniowego o szefowej. Tylko dzięki interwencji męża Constance, to Kitty dostaje zadanie napisania tekstu. Pełna zapału zabiera się do pracy. Szybko jednak okazuje się, że żadna z osób na liście nie miała pojęcia, że zostanie bohaterem artykułu, nie słyszała o Constance i „Etcetera”. Tymczasem narasta medialna nagonka, przyjaciele okazują się wrogami a szef, nie widząc postępów w pracy nad tekstem, traci cierpliwość… Kitty wpada w obsesję i postanawia odkryć tajemnicę stu imion za wszelką cenę. Umawia się na spotkania z kolejnymi osobami z listy, spędza z nimi czas, rozmawia o wszystkim…


Genialna książka,poruszająca serce i dająca dużo do zrozumienia.


,,Nikomu nie wolno twierdzić, że wie, co ludzie chcą czytać, słuchać czy oglądać. Ludzie sami rzadko mają tego świadomość; zdają sobie sprawę z tego po fakcie. To jest właśnie sedno tworzenia czegoś oryginalnego".

Cudowna powieść która,jest moją prywatną książką!!
Cieszę się niezmiernie że,ją mam !!
Polecam!!

sobota, 11 czerwca 2016

Wyjazd do Reska

Cześć!!
Wczoraj wybraliśmy się z naszego ośrodka Środowiskowego Domu Samopomocy w Łobzie do DPSU w Resku na 70-lecie powstania ich domu.


Zabawa była świetna,choć nie ukrywam że,było zimno.
Był wielki tort,same pyszności i dużo świetnej zabawy.
Można było zobaczyć różne starodawne rzeczy,jak na przykład pisanie na maszynie.

Czy podziwianie sprzętu takiego jak;stary telefon czy inne ciekawe rzeczy.
Same uroki na ich terenie są fantastyczne i warto było,pojechać zobaczyć 
coś innego .

czwartek, 9 czerwca 2016

Dzień Przyjaciela!!

Cześć!!
Dzisiaj przypada kolejny bardzo fajny dzień w roku,a mianowicie dzień przyjaciela!!!

Przyjaciele są jak ciche anioły,
spadają z nieba kiedy ich nam, naprawdę potrzeba.
 Pomagają i wspierają,są kiedy nawet my zły humor mamy.
Bo przyjaciela od tego mamy,by  się wygadać i piękne rzeczy opowiadać.
Przyjaciel ból i smutek zrozumie,



W przyjaźni tak jak, w miłości
nie ma zazdrości.
Serce swe przyjacielowi się oddaje.
O szczęście nie tylko swoje się walczy.
W przyjaźni przyjaciel,przyjacielowi wszystko oddaje.
Bo przyjaźń to coś pięknego,
piękne jest jak troszczysz się  o przyjaciela swego.
Bo przyjaźń to tak małe słowo,
wiele jego nie rozumie.
Lecz gdy człowiek spotka kogoś,
kto przyjaźnią go obdarzy
To jest przyjaźń wielka o jakiej każdy marzy!  

Na strunach przyjaźni…
Na skrzypcach dnia…
Wiatr cicho piękną piosenkę gra.
Nuci ją, szepce między drzewami…
Nosi po polach i łąkach z kwiatami…
Niech wiatru śpiewanie do Ciebie dziś dotrze …
Rozbudzi radość, a i łezkę otrze…
Muzyką wiatru Ciebie pozdrawiam …
I uśmiech serca Tobie zostawiam.


Jeżeli macie prawdziwego przyjaciela dbajcie o niego,okazujcie mu wiele dobrego.
Bo prawdziwa przyjaźń to coś pięknego.

niedziela, 5 czerwca 2016

Kolejne losy rodziny przeklętej klątwą!!


25 urodziny to bardzo ważny moment w życiu Barta. Zgodnie z wolą babki tego dnia stanie się on właścicielem rodzinnej posiadłości. Na jubileuszowe przyjęcie zjeżdża się cała rodzina. Pojawiają się Cathy i Chris, a także rodzeństwo Cindy i Jory z żoną Melodie. W posiadłości jest też dawno uznany za zmarłego wujek Joel. Spotkanie nie przynosi jednak nikomu nic dobrego. Dla rodziców Barta wizyta w Foxwort Hall wiąże się z traumatycznymi przeżyciami, jest wspomnieniem trzech lat, które jako dzieci spędzili uwięzieni na strychu rezydencji. Jory ulega poważnemu wypadkowi, który na zawsze zmieni jego życie, a cienie przeszłości próbują dosięgnąć następnego pokolenia.



Kolejny dreszczyk emocji już za mną,po dwóch tygodniach dobrnęłam do końca.
Fakt książka mi się dłużyła ale,mimo to pochłonęło mnie całkowicie jak każda,z tej serii.
W każdej fragmencie książki,zastanawiałam się nad panującą klątwą w tej rodzinie.

Czytając tę książkę nie można się pozbyć wrażenia, że wszystkie nieszczęścia świata spadły na tę rodzinę.
Ta książka to opowieść o konsekwencjach kazirodczej miłości skazanej na potępienie. Jakakolwiek piękna by ona nie była, jest niewłaściwa i nie pozostaje bez wpływu na innych członków rodziny. W tym wielkim i luksusowym domu nikt tak naprawdę nie jest szczęśliwy, nie ma właściwych relacji rodzinnych i miłości, która przetrwałaby przeciwności losu. Każdy członek rodziny nosi jej piętno. Wypadki i problemy nie opuszczają tej rodziny jakby musieli płacić daninę za krótkie chwile szczęścia w swoim życiu. Cała opowieść chwilami przypomina "Modę na sukces, gdzie w ramach rodziny, jej członkowie wymieniają się partnerami.
Nie brakuje jednak tej książce emocji. Główna bohaterka stara się scalić swoich bliskich w kochającą się i szanującą nawzajem rodzinę, ale skutek jest marny. Ciągle czuje się wiszącą w powietrzu katastrofę.
Wiesz, że ktoś krzywdzi Twoich bliskich i mimo to nic z tym nie robisz, nie starasz się temu zaradzić. Ta bezradność była obezwładniająca.
Główni bohaterowie reprezentują sobą taki wachlarz dziwnych zachowań, że stanowią chyba dobry materiał dla psychologów. Zupełnie nie panują nad własnymi emocjami, brak konsekwencji w ich zachowaniach.
Kolejna część sagi i to stanowiło dla mnie główny motyw do jej przeczytania.
Podsumowując, czwarta część serii rozpoczętej przez fantastyczne „Kwiaty na poddaszu” jest zdecydowanie lepsza od swoich dwóch poprzedniczek, jednak do genialnego pierwszego tomu bardzo daleko.

Już nie mogę,się doczekać kolejnych części tej cudownej sagi.

piątek, 3 czerwca 2016

Dzień dziecka ze znajomymi

Cześć!!

1 czerwca wybraliśmy się,ze znajomymi do restauracji świętować dzień dziecka.
Choć,już dawno nie jesteśmy dziećmi postanowiliśmy to uczcić w uroczysty sposób.



Desery i sałatki były wyśmienite,lody pierwsza klasa.
Cały klimat był niedopisania,przyjemna atmosfera i cudowne miejsce.
Przez chwile ja i moi przyjaciele znowu,mogliśmy poczuć się jak dzieci i beztrosko spędzić ten dzień.
Na koniec każdy z nas robił sobie zdjęcie na powietrzu.



Warto czasami podarować sobie chwile zapomnienia!
 Pamiętajmy że,dziećmi jesteśmy całe życie,dla naszych rodziców zawsze nimi będziemy,choć dorośli jesteśmy.
Pielęgnujmy to co mamy,w środku.

Przyjemna lektura na wakacyjne dni :)

Książka dotyka trudnego tematu, o czym dowiadujemy się dopiero w trakcie lektury. Piotr ma koszmary senne, wspomina zdarzenia, jakie miały ...