sobota, 31 grudnia 2016

Podsumowanie roku 2016



Cześć kochani!!

Nadszedł ten dzień, już dzisiaj stary rok odejdzie w cień.
Ale,dopóki trwa podsumowanie książkowe zrobię i Ja!!!


Podam wam tylko  liczbę książek, przeczytanych w tym roku, bez wymieniania tytułów gdyż,
wszystkie są zrecenzowane na blogu!!!

Styczeń:2
Luty : 5
Marzec:2
Kwiecień : 3
Maj :2
Czerwiec : 3
Lipiec :4
Sierpień :4
Wrzesień :3
Październik :4
Listopad :4
Grudzień :5


W tym roku przeczytałam 41 książek jestem z siebie ogromnie dumna.

Zdarzały się ksiażki mniej ciekawe i więcej ale,każdą starałam się  przeczytać i opisać.
Jak dla mnie i na moje możliwości wynik jest rewelacyjny!!





A teraz czas na życzenia noworoczne!!


To już dziś,
stary rok liczbę zmienia.
Nowy rok, stoi za drzwiami
i już tupie nogami,
by wejść z nowymi pomysłami.
Ja pragnę złożyć wam życzenia;
niech w tym nowym roku,
spełnią się wasze wszystkie marzenia.
By odwagi wam nie brakowało
i żeby każdy z nas cel w życiu posiadał.
By wszystko co pragniecie 
by się spełniało i dobrze wam się na tym świecie
żyło.
Szczęśliwego nowego roku :)


                      Życzę wam jeszcze wielu ciekawych,wyruszających książek przeczytanych.
                      Dążenia do waszego wymarzonego celu, bo pamiętajcie chcieć to móc!!!!!!!

                           Świetniej zabawy , najpiękniejszych życzeń tej nocy  :)

piątek, 30 grudnia 2016

Ostatni stosik w tym roku !!Grudniowo-Styczniowe zdobycze

Witajcie!!

Oj nazbierało się teraz ciekawych książeczek ,niedawno byłam w bibliotece i oczy aż, mi się zaświeciły z tego co tam ujrzałam.
Oto jakie cudeńka znalazłam już za chwilkę zobaczycie!!!


1. ,,Życie na pełnej petardzie " Ks. Jan Kaczorowski
2. ,,Arabska żona"  Tanya Valko
3. ,,Arabska córka" Tanya Valko
4. ,,Arabska krew " Tanya Valko
5. ,,Rywalka królowej "   Carolly Erickson
6. ,,Zakochać się" Cecilia Ahern
7, ,,Syn" Jo Nesbo
8. ,,Niechciana prawda" Agaty Kołakowskiej"

Tym razem stosik nie jest zbyt duży ale, ma wiele ciekawych pozycji które z przyjemnością przeczytam !!

A obecnie czytam rewelacyjną Anne Kareninę i jestem nią zauroczona cudowna książka  :)

wtorek, 20 grudnia 2016

Rodzina Castelów w roli głównej



Cleo Virginia Andrews (06 czerwca 1923 - 19 grudnia 1986 r.), znana lepiej jako V.C. Andrews Virginia C. Andrews. Urodziła się w Portsmouth, Virginia , a zmarła na raka piersi w wieku 63 lat. Andrews pisała powieści typu gotyckiego horroru i sagi rodzinnej, obracające się wokół rodzinnych tajemnic i zakazanej miłości.. Jej powieści zostały przetłumaczone na francuski , włoski , niemiecki , hiszpański, holenderski, japoński, koreański, turecki, grecki, fiński ,węgierski ,szwedzki ,portugalski i hebrajski i są porównywane do powieści Susan Hill , Gwen Hunter i Nora Roberts.*Fenomen popularności V.C. Andrews trwa nieustannie od czasu wydania „Kwiatów na poddaszu”. Książki autorki, tworzące prawie dwadzieścia bestsellerowych serii, osiągnęły łączny nakład ponad 106 milionów egzemplarzy. 
Drugi tom zakończony, z wielkim żalem czas odłożyć książkę na półkę.
A za kilka dni oddać do biblioteki :(
Ale,warto było przeczytać !
Jest to taka, współczesna baśń dla dorosłych, utrzymana w niesamowitym,charakterystycznym dla pisarki klimacie.
Zaskakujące jest to że,autorka trzyma czytelnika w napięciu,bardzo mi się to podoba i uwielbiam styl autorki. Chyle czoło cudowna książka !!


Siedemnastoletnia Heaven Leigh Casteel otwiera kolejny rozdział swego życia, przenosząc się do babci Gillian i jej znacznie młodszego męża, Tony’ego Tattertona. . Tony, właściciel zabawkowego imperium Tatterton Toys, jest człowiekiem zamożnym i powszechnie szanowanym. Dla Heaven, obciążonej traumą dzieciństwa spędzonego w nędzy i upodleniu pośród dzikich wzgórz Zachodniej Wirginii, a potem koszmaru, jakiego doświadczyła w przybranej rodzinie, nowe miejsce wydaje się rajem. A jednak Farthingale Manor, pełna przepychu posiadłość, w której wreszcie może żyć w dostatku, wkrótce narzuca dziewczynie swój ponury, gotycki klimat. Pewnego dnia Heaven, błądząc w zielonym labiryncie wielkiego ogrodu, natyka się na maleńki domek, jakby żywcem wyjęty z bajek. I jak w bajce, spotyka tam swoją nową miłość – Troya, młodszego brata Tony’ego, zadeklarowanego samotnika i odludka. Troy, choć zrazu niechętnie, dopuszcza ją do swojego życia i romans w cieniu labiryntu zaczyna rozkwitać. Dokąd zaprowadzą tych dwoje poplątane ścieżki?


Druga cześć nie zwykłej sagi.Cóż,mija parę ładnych latek.I Heaven ma już 17 wiosen.
Tam skąd pochodzi,czas już myśleć o mężu i dzieciach.
Książka,napisana znowu prostym językiem.By łatwiej trafić w umysły i serca czytelnika.
Zauważyłem tu o wiele ciekawszą fabułą,może dlatego że,główna bohaterka.
Dorasta,zaczyna poznawać bliżej swą przeszłość.
I z niepokojem patrzy w przyszłość.
Dla mnie przyszłość rysuje się bardzo dobrze.

A na trzeci tom trzeba poczekać :(
Szkoda, bo lubię książki czytać tomami jedna po drugiej,ale trudno warto poczekać.
Rewelacja książka naprawdę ,bardzo mi się podobała ale,niestety co dobre szybko się kończy i tak było i tym razem!!

czwartek, 15 grudnia 2016

Trochę kryminału nikomu nie zaszkodzi!!!



Uwielbiana serialowa aktorka, Nina Frank, nie żyje. Jej ciało znaleziono w należącym do niej dworku, w sielskiej przygranicznej miejscowości Mielnik nad Bugiem. Znanej celebrytce, o czym wiedzą nieliczni, daleko do granej przez nią postaci szczęśliwej i dobrej zakonnicy Joanny. Jednak to właśnie ta rola przyniosła Ninie Frank pieniądze i sławę. Prawdę o pełnym skandali życiu aktorki, o dwuznacznej drodze do kariery, licznych kochankach i nałogach odkrywa psycholog policyjny Hubert Meyer, który przybywa na miejsce zbrodni. Czy poznanie sekretów Niny Frank i stworzenie profilu sprawcy pozwoli policji ująć mordercę? Jakie znaczenie ma to, że los aktorki został określony przez jedną z run?


Powiem tak no genialna powieść z nutą dreszczyku!
To była moja pierwsza przygoda z twórczością Katarzyny Bondy,mam nadzieję że,nie ostatnia!
Lekki i przyjemny język sprawiał że,czytało się szybko i przyjemnie, jednak końcówka mnie troszeczkę nudziła ale, dobrnęłam do końca.
Cała akcja trzymała w napięciu ale,po kilku stronach popłynęłam stałam się, obserwatorem tej całej sprawy.
Książka „Sprawa Niny Frank” Katarzyny Bondy jest pierwszą, przeczytaną przeze mnie książką tej autorki. W przeciwieństwie do wielu kryminałów, profiler Hubert Meyer ani Szeryf Kula nie są alkoholikami, choć życie osobiste Meyera do udanych zaliczyć nie można. Funkcja profilera w procesie poznawania sylwetki mordercy jest ciekawym wątkiem. I jak to w pracy policji bywa, zależności służbowe, przestrzeganie regulaminów, wprowadzają pewne zamieszanie w prowadzonym śledztwie ale akcja toczy się gładko od początku do końca.
Zostaje zamordowana serialowa aktorka, grająca zakonnicę. Dla widzów to kobieta uduchowiona, piękna i bez skazy. Naciski przełożonych aby jak najszybciej odnaleźć mordercę są bardzo silne. Wiadomo, osoba medialna więc widzowie chcą znać mordercę. Poznajemy sposób tworzenia profilu mordercy, pracę kierownika posterunku, Kuli, oraz życie Niny Frank zapisane w jej pamiętnikach. Bo akcja toczy się dwutorowo. Mieszkańcy Mielnika nad Bugiem, gdzie toczy się akcja, przedstawieni są ze wszystkimi wadami i zaletami lokalnej społeczności.
W ten ciekawy wątek kryminalny wplecione jest trochę ezoteryki pod postacią run. Niewiele wnosi i zupełnie nie są to rzeczy które zaciekawią większość czytających. Są jeszcze inne rzeczy które nie spodobają się czytelnikom, ale o tym każdy napisze sam.
Ponieważ jest to debiut Katarzyny Bondy książkę zaliczyć można do udanych debiutów.

Czekam aż,znajdę kolejną książkę tej autorki cudowna pisarka Polecam!!!

piątek, 9 grudnia 2016

Powieść w której więzi rodzinne, mają wielkie znaczenie



Monika zdaje się nie mieć żadnych problemów. Jest szczęśliwą mężatką, pracuje w bibliotece uniwersyteckiej i żyje pełnią życia. A jednak któregoś mroźnego dnia, w przeddzień Nowego Roku, wychodzi z mieszkania i przepada bez wieści. Życie jej młodszej siostry Magdy zamienia się w koszmar, na przemian karmi się nadzieją lub wątpi w to, że jeszcze Monikę zobaczy. Mijają pełne rozpaczliwych poszukiwań dni, tygodnie i miesiące. Rodzina zaginionej szuka jej wszędzie: w sektach, szemranych spelunach ze striptizem, za granicą. Zgłaszają się anonimowi życzliwi, których jedyną motywacją jest szansa na wyłudzenie paru groszy. Historią młodej mężatki, która przepadła bez śladu, zaczynają się interesować media. Przy okazji na jaw wychodzą skrzętnie dotąd ukrywane rodzinne tajemnice, a cały dotychczasowy, bezpieczny świat głównej bohaterki bezpowrotnie się rozpada. Magda dowiaduje się, że kilka miesięcy przed zaginięciem siostra usiłowała popełnić samobójstwo. Słyszy też od matki, że tato nie jest biologicznym ojcem Moniki. Dziewczyna stara się być podporą dla zrozpaczonych rodziców i pogrążonego w depresji szwagra, sama jednak kompletnie traci kontrolę nad własnym życiem. Rzuca studia, zrywa z chłopakiem i włóczy się po nocach, wikłając w przypadkowe znajomości z mężczyznami, jakby chciała się ukarać za to, że jej siostrę spotkał tak okrutny los. Mija rok i półtora. Pomimo pracy kilku detektywów, pomocy jasnowidzów i starań całej rodziny po dziewczynie wciąż nie ma śladu. Ale nadzieja umiera ostatnia, a w oczekiwaniu na cud zawsze jest cień nadziei.



Książka która, dała mi wiele do myślenia. Jako starsza siostra, zrozumiałam że,wież między rodzeństwem jest bardzo ważna. Wstrząsnęła mnie do głębi,pokazała że,relacja między rodzeństwem nawet, jako dorosłym jest bardzo ważna. Za co, bardzo dziękuję autorce :)
Tutaj, w tej książce pokazana jest miłość siostrzana. Ja też mam siostrę i za nią bym oddała wszystko, żeby tylko była szczęśliwa i bezpieczna,
Powieść Katarzyny Misiołek jest tak bardzo realna i prawdziwa, że aż przerażająca. Jest napakowana emocjami, które udzielają się czytelnikowi – strach, złość, zniechęcenia, negacja i ciągła nadzieja. Autorka genialne przedstawiła postać Magdy, pełną emocji, rozważań, słabości i leków. Pokazała głębię jej psychiki, bardzo szczegółowo i ze znajomością tematu. Jestem pod wrażeniem pióra i sposobu, w jaki bardzo trudny temat został przedstawiony. Książkę dosłownie się połyka.
Polecam ją naprawdę, książka idealna na zimowe wieczory.

wtorek, 6 grudnia 2016

Mikołajki

Cześć kochani!!

Dziś jest szczególny dzień 6 grudnia imieniny świętego Mikołaja!

Ja ten dzień świętuje od wczorajszego popołudnia,ze znajomymi wybrałam się do kina na film ,,Fantastyczne zwierzęta jak je znaleźć" i to byłam jako zaproszony gość z wolontariatu ze Stargardu.
Ludzie otwarci i naprawdę wspaniali,widać że,mnie zaakceptowali !!
Trochę chcę powiedzieć o filmie !!
 Film Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć  oparty jest na powieści i oryginalnym scenariuszu, debiutującej w roli scenarzystki J.K. Rowling. To kolejna odsłona magicznego świata. Prawa i obyczaje, którymi rządzi się społeczność czarodziejów i czarownic będą doskonale znane wszystkim miłośnikom książek i filmów o Harry’m Potterze. Jednak historia Newta Scamandera rozpocznie się w Nowym Jorku siedemdziesiąt lat wcześniej niż wydarzenia, w których główną rolę odegrał słynny czarodziej.


Film opowiada o przygodach autora książki „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”, Newta Scamandra, w nowojorskiej społeczności czarodziejów, na siedemdziesiąt lat przed wydarzeniami opisanymi w cyklu o Harrym Potterze.


Tym razem na ekrany trafił nowy bohater z potterowskiego uniwersum: Newt Scamander. Wydalony z Hogwartu mag, który należał do Hufflepuffu. Przyjacielski, dziwny, nieśmiały i sfiksowany na punkcie magicznych zwierzaków. Nasz bohater trafia do Nowego Jorku, gdzie chcąc nie chcąc, wpada w tarapaty. Jego zekranizowane przygody zawdzięczamy pani Rowling, która sama napisała scenariusz. Jak jej to wyszło? Do tej pory nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, bo oto stoję przed potężnym wyzwaniem: ocenienie dzieła królowej mojego dzieciństwa.
 Newt jest bohaterem genialnie wykreowanym. Możecie mi wierzyć, dawno nie widziałam tak świetnej i naturalnej gry aktorskiej. Dziwność jego postaci wyrażała się w gestach, sposobie mówienia (a chłopak tak naprawdę wiele nie mówił!) i w tym jak się zachowywał. Eddie Redmayne odwalił kawał świetnej roboty. Sprawił, że zakochałam się w tym przeuroczym maniaku zwierząt! 
Jeżeli chodzi o inne postacie, bardzo polubiłam Queenie i nieczarodzieja (jak to w USA mówią!) Jacoba. Historia ich krótkiej miłości była naprawdę subtelna i słodka, poza tym uważam, że bez Jacoba to nie byłby ten sam film. Jest takim uosobieniem mnie czy ciebie – osoby, która wplątuje się w tą całą magię i przeżywa ją całym sercem, chociaż tak naprawdę nie ma z nią nic wspólnego. Do innych postaci nie poczułam jakiejś szczególnej sympatii.
Wydaje mi się, że główną zaletą „Fantastycznych zwierząt…” są efekty specjalne, a więc wszystko to, co odpowiada w filmie za magię. Byłam wniebowzięta, kiedy Newt robił obchód wśród adaptowanych przez siebie zwierząt. Same magiczne „potworki” były bardzo realistycznie wykreowane i wiele z nich wzbudziło we mnie pozytywne uczucia. Każdy z nas chciałby mieć chociaż jedno takie zwierzątko u siebie w domu! 
Wielkim plusem filmu jest wykreowany przez panią Rowling magiczny Nowy Jork. Dowiadujemy się kilku ciekawych rzeczy o nieco surowym wychowywaniu czarodziei i porządku ustalanym przez Magiczny Kongres Stanów Zjednoczonych Ameryki. Tym samym film otwiera przed nami trochę mroczniejsze wrota potterowskiego uniwersum. To już nie jest film dla dzieci, jest trochę bardziej dojrzały niż HP. Plusem są też smaczki, które wzbogacają naszą potterowską wiedzę!
Jeżeli chodzi o samą akcje, początkowe wątki, które dotyczyły przygód Newta, Jacoba, Tiny i Queenie, bardzo mi się podobały, jednak w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać: ej, nie za długo to trochę trwa? Przecież nie starczy czasu na resztę fabuły, a w trailerze pokazywali jakąś mini wojnę! Przyznam szczerze, nie byłam zachwycona tą częścią filmu, która jej dotyczyła. Wątek pogoni Kongresu za obskurusem i cała akcja w tunelu, nijak przypadła mi do gustu i dla mnie jest sporym minusem. Na dodatek momenty, które miały wzbudzić we mnie niepewność, zdziwienie czy niepokój… nie uczyniły tego. Cały film oglądnęłam bez większych emocji towarzyszących kulminacyjnym momentom filmu. Jedyne uczucie, które w sobie miałam to radość, bo przecież oglądałam „fantastyczne zwierzęta” i... to by było na tyle. Zero wzruszeń, smucenia się, przerażenia, niepokoju. Na dodatek sam Grindewald, który był ważną postacią fabuły… Bardzo, ale to bardzo mnie zawiódł. Pomyśleć, że grał go sam Johnny Depp. Przeczytałam na jakiejś stronie ciekawe zdanie na jego temat: aktor stał się parodią samego siebie. Potwierdzam. 
Przyznam szczerze, miałam wielki problem zarówno z napisaniem tej recenzji, jak i wyrobieniem własnej opinii. Miałam straszliwy mętlik w głowie, kiedy próbowałam sklecić jakiekolwiek zdanie na temat oglądniętego filmu. Potrzebowałam rozmowy z kilkoma osobami, które widziały już „fantastyczne zwierzęta…”. Pomogło. Moja ocena wyrażona w cyfrach jest dosyć krytyczna, ale jednak uważam, że emocje podczas seansu i dobrze wyważone wątki w fabule filmu są ważne. Efekty specjalne i bohaterowie to duży plus, ale i tak mogę dać tylko…

Że,zbyt szybko się skończył :)
Bardzo mi się podobał oczarował mnie. 
z początku może,tak nie bardzo ale,już po kilku minutach chłonęłam każdą minutę..

Po seansie wybraliśmy się na fast foody ,ogólnie jestem pod wielkim wrażeniem całej wycieczki .
Osoby niepełnosprawne takie jak ja potrafią dawać taką energię że, szok..

Uważam że,to były najlepsze mikołajki w moim życiu w gronie przyjaciół !!

czwartek, 1 grudnia 2016

Podsumowanie Listopada

W tym miesiącu przeczytałam;4 książki
1. Tahereh Mafi  ,,Dotyk Julii"
2. Virginia Cleo Andrews  ,,Rodzina Casteel"
3. Paullina Simons ,,Czerwone liście"
4. Katarzyna Michalak ,,Nie oddam dzieci"
W tym miesiącu było bardzo ciekawie,książki przeczytane były cudowne !
Obecnie czytam ,,Tully" Paulliny Simons recenzja niebawem !!!



W dni listopadowe najlepiej w książkę się schować.
Trochę w innej formie świat oglądać,
ciepły kocyk, kubek kawy!
Czego więcej można chcieć, 
tylko książki co rozgrzeje
nas w ten deszczowy dzień.
Kiedy człowiek chodzi ponury,
w kalosze się ubiera 
i w deszczu tańcuje,
Lecz dni listopadowe 
są, tak ponure.
                                                                      Więc, ja w domu zostaje,
                                                                       i wyobraźni się poddaje.

Przyjemna lektura na wakacyjne dni :)

Książka dotyka trudnego tematu, o czym dowiadujemy się dopiero w trakcie lektury. Piotr ma koszmary senne, wspomina zdarzenia, jakie miały ...