Szukaj na tym blogu

czwartek, 14 grudnia 2017

W środku zimy najlepsze są książki o lecie i wakacjach :)



Nie boję się powiedzieć otwarcie, że uważam tę pozycję za najlepiej napisaną współcześnie polską powieść obyczajową. Książka wbrew sympatycznemu tytułowi jest rozdzierającą serce powieścią, która zapada w pamięć tak mocno, że kilka dni po jej przeczytaniu nie mogłam o niej zapomnieć. Płakałam z bohaterką, śmiałam się, przeżywałam każdy upadek i wzlot, denerwowałam się i martwiłam. Autorka jako debiutantka w zakresie literatury zrobiła kawał dobrej roboty. Książka trzyma czytelnika pazurami za mózg od pierwszej do 382 strony. Wywarła na mnie takie wrażenie, że otrząśnięcie się po jej przeczytaniu było ogromnie trudne. Uważam, że absolutnie nie jest naciąganą historią, bo życie potrafi dawać ludziom takie kopy w "cztery litery", o których nawet nam się nie śniło. Jesteśmy zakładnikami naszych uczuć, emocji i relacji z otoczeniem, które często skrajnie doświadcza nas tak mocno, że jedyne czego nam się chce to wyć z rozpaczy. Ciągła powtarzalność nieszczęść i złych doświadczeń jakich doznała bohaterka nie jest niczym abstrakcyjnym w naszym XXI wieku. Autorce udało się to właśnie trafnie ująć w słowa i pozwolić nam to przeczytać i zastanowić się nad własnym życiem i jego "skutkami ubocznymi". Takie książki jak ta też są potrzebne, a nie tylko byle jakie opowiastki o niczym, które nie wnoszą do naszego życia zupełnie nic, poza dumą, że mamy w swej biblioteczce kolejny kiepskiej jakości komercyjny chłam.


Lekka, ciekawa i zabawna powieść. Powiem szczerze  że, sięgając po nią w bibliotece wiedziałam że,
to będzie strzał w dziesiątkę.Ubawiłam się co nie miara, warto czasami odpłynąć przy tak ciekawej lekturze.Czytało się szybko i przyjemnie  :)

środa, 6 grudnia 2017

Chyłka po raz kolejny i jak zawsze nie zawodna :)

Chyłka i Zordon znowu razem. Tym razem mają obronić małżeństwo, które jest oskarżone o zabicie własnego dziecka. Rodzice jednak usilnie twierdzą, że ich córka została porwana, pomimo całonocnego alarmu i braku jakichkolwiek śladów mówiących o osobach trzecich. Joanna Chyłka oraz Kordian Oryński nie są też pewni, co do niewinności klientów, jednak zamierzają ich bronić. Szukając jakichkolwiek śladów mogących wspomóc zrozpaczone małżeństwo, prawniczy duet wplątuje się w coraz bardziej skomplikowaną sprawę...

Kolejna opowieść Remigiusza Mroza z moim ulubionym duetem! Tym razem sprawa wydaje się prosta jak drut, ale autor ma dla nas wiele smaczków. Podobało mi się, że w tak wielu ciekawych kierunkach było prowadzone śledztwo i jak mnóstwo poszlak - czasem nie pasujących do siebie - można było znaleźć. Wciągnęła mnie ta opowieść, sprawa zaginięcia (lub zamordowania) 3-letniej dziewczynki to dobry temat na kryminał, zwłaszcza jak dobrze się go ugryzie. A Mróz to naprawdę profesjonalnie zrobił. Choć im bliżej było rozwiązania zagadki, tym łatwiej było mi przewidzieć zakończenie - i tak też się stało. Żałuję, że parę wątków pozostało niewyjaśnionych, ale ogólnie całość wypadła bardzo dobrze. Zwłaszcza, że zakończenie zmusza (w pozytywnym sensie) do sięgnięcia po kolejną część tej prawniczej serii!
No i oczywiście ogromny plus ponownie za głównych bohaterów, Chyłka i Zordon razem są po prostu genialni ze swoimi odmiennymi charakterami i zaczepnymi tekstami - czasami się nieźle uśmiałam. I chwała Mrozowi za nich!


W końcu skończyłam , ale nie dlatego że, nie podobała mi się .
Wręcz przeciwnie bardzo mi się podobała i mile mnie zaskoczyła.
Książka mnie zahipnotyzowała, cudowna i zaskakujące wydarzenia pojawiły się tym razem.
Czytając nie sposób zauważyć jak Joanna zaskakuje swoim  ciętym językiem, Chyłka i Zordon znowu razem. Tym razem mają obronić małżeństwo, które jest oskarżone o zabicie własnego dziecka. Rodzice jednak usilnie twierdzą, że ich córka została porwana, pomimo całonocnego alarmu i braku jakichkolwiek śladów mówiących o osobach trzecich. Joanna Chyłka oraz Kordian Oryński nie są też pewni, co do niewinności klientów, jednak zamierzają ich bronić. Szukając jakichkolwiek śladów mogących wspomóc zrozpaczone małżeństwo, prawniczy duet wplątuje się w coraz bardziej skomplikowaną sprawę...

Kolejna opowieść Remigiusza Mroza z moim ulubionym duetem!
Joanna  często nie przebiera w słowach i balansuje na granicy nie tylko dobrego smaku, ale czasem też przyzwoitości. Jednak właśnie w tym tkwi cały jej urok. To naprawdę twarda babka, zdeterminowana, pewna siebie niezwykle wyrazista i charyzmatyczna postać. Z kolei Zordon na naszych oczach dojrzewa. Przez wypadek Chyłki ma szansę sam zmierzyć się z prowadzeniem sprawy. Przypomina mi to nieco sytuację z serialu Prawo Agaty, gdzie tam również mogliśmy śledzić poczynania młodego aplikanta. Do tego ciągle między nimi iskrzy i to nie tylko w relacji patronka-aplikant. Chyłka jest mądrą kobietą, która zna się na tym co robi i swoją wiedzą stara się dzielić ze swoim podopiecznym, chociaż czasami robi to w dosyć niekonwencjonalny sposób. Para często stawia się w dwuznacznych sytuacjach przez co ich duet jest jeszcze barwniejszy i intrygujący. Cóż może w końcu doczekamy się jakiegoś romansu?

Świat Mroza mnie zawsze zaskakiwał a przeważnie ta seria , dlatego już nie mogę się doczekać kolejnych części, które są jeszcze przede mną :)

piątek, 1 grudnia 2017

Podsumowanie miesiąca



Bardzo dłużył mi się ten miesiąc , dużo chorowałam może dlatego
tak się ciągnął. 
Czas na podsumowanie czytelnicze miesiąca  :)


Henning Mankell  ,,Piąta kobieta"
 Remigiusz Mróz   ,,Kasacja"
 Katarzyna Puzyńska  ,,Łaskun"
Mhairi McFarlane  ,,Uwaga! To może być miłość"


Cztery niezwykłe książki, które w tym miesiącu przeczytałam !!!
Jestem w trakcie czytania ,,Zaginięcie" Remigiusza Mroza mam nadzieje że, niedługo
będzie recenzja na blogu.

To tyle na listopadowe podsumowanie, dużo teraz czytam kryminałów 
ale i książek z mojej półeczki domowej.
A jak u was z książkami,
dużo w listopadzie przeczytaliście?
Pozdrawiam was gorąco :) 

wtorek, 28 listopada 2017

Książka z mojej półeczki

Przygotuj się na dawkę ciętego dowcipu i głębokich wzruszeń, na opowieść równie zabawną, co romantyczną.
Anna Alessi, ekspertka w dziedzinie historii bizantyńskiej, szuka sensownego faceta, by prowadzić z nim inteligentne rozmowy, no i spędzać romantyczne chwile.
Pomijając dziwaków, z którymi wciąż umawia się na randki, u Anny nie mogło układać się lepiej: szczęśliwa trzydziestolatka z pracą, którą kocha. Jednak nie zawsze tak to wyglądało – o niektórych wydarzeniach z przeszłości wolałaby zapomnieć.
Kiedy pojawia się James Fraser – człowiek, przez którego najadła się kiedyś największego wstydu na świecie – jej życie przewraca się do góry nogami. Jednak wygląda na to, że James się zmienił. Uprzejmy. Dojrzały. Zabawny. Ludzie się zmieniają, prawda? Dlaczego więc Anna boi się mu zaufać?
Aureliana "Anna" Alessi szuka mężczyzny, z którym będzie prowadzić inteligentne rozmowy i spędzać romantyczne chwile. Czyżby drogie Panie ten opis pasował choć trochę do Was? Przyznam, że do mnie tak. Niestety tak samo jak Anna łatwo można odkryć, że mało jest takich mężczyzn o ile jeszcze tacy są. 

Anna ma świetną pracę, którą kocha, przyjaciół... tylko brakuje jej mężczyzny, którego mogłaby pokochać. Niestety Anna trafia na innych mężczyzn, którzy ją rozczarowują, dopóki los na drodze nie stawia jej Jamesa...

James Fraser to mężczyzna o którym Anna chciałby zapomnieć, lecz nie może. Gdyż jest on obecny nie tyle w jej teraźniejszości co i przeszłości. Tak więc bohaterka nie zamierza mówić Jamesowi o sobie, a on nie domyśla się, że znowu spotkał koleżankę ze szkoły. W tym czasie James rozwodzi się ze swoją żoną Evą. 

Anna i James zaczynają się bliżej poznawać i bohaterka zaczyna o nim zmieniać zdanie. Ale czy przeszłość nie powróci w najmniej oczekiwanym momencie? Tego drodzy czytelnicy Wam nie zdradzę, gdyż nie chce psuć niespodzianki ;) 

Natomiast ja wiem jedno: że na pewno sięgnę po inną książkę tej autorki. "Uwaga! To może być miłość" to piękna historia miejscami banalna, a miejscami trudna. Mówiąca o wartościach, które powinniśmy przedstawiać i o tym co jest najważniejsze w życiu.

Zacznę od tego że, do tej książki podchodziłam dwa razy by ją przeczytać.
Jakoś początek mnie nie ujął ale,  bardziej zagłębiając się w tą książkę stwierdziłam że, to strzał w dziesiątkę. Książka dostarczyła mi wiele pozytywnych emocji, czytałam ją w czasie leżenia w łóżku gdyż jestem chora.


wtorek, 21 listopada 2017

Cudowna książka Polskiej autorki

Znowu popłynęła krew, znowu czyjeś życie zgasło i ktoś jest za to odpowiedzialny. Katarzyna Puzyńska w swoim najnowszym thrillerze „Łaskun” ponownie zabierze nas do Lipowa, gdzie aspirant Daniel Podgórski będzie musiał rozwiązać zagadkę morderstwa. Tym razem jednak nie będzie mógł zachować obiektywizmu i zawodowego profesjonalizmu. Na szali znajdzie się bowiem także jego życie, reputacja i perspektywa życia na wolności.

Katarzyna Puzyńska znowu zabiera nas do małej wsi, w której rozegrają się sceny jak z horroru. Czy jej historie utkane są z lęków, których doświadczyła mieszkając jako mała dziewczynka na wsi? Czy misternie dopracowane sylwetki jej bohaterów, szkicowała powoli studiując psychologię? Bez względu na to, skąd autorka czerpie inspiracje i pomysły, jej książki jak zwykle są prawdziwym prezentem dla wielbicieli kryminałów i skomplikowanych spraw, przed którymi stają dobrzy gliniarze.

Książka jest pewną igraszką i misternie zaplanowaną krwawą zabawą. To my stajemy się świadkiem ponurych wydarzeń w Lipowie. To my głowimy się nad tym, kto jest mordercą, w końcu to my… nie mamy szans, żeby to odkryć. Dopiero zanurzając się powoli w wir całej historii, odkrywając nowe ślady, towarzysząc aspirantowi Podgórskiemu, będziemy musieli się zmierzyć z przerażającą zbrodnią, której rozwikłanie będzie niemożliwe, aż do ostatnich stron książki. Katarzyna Puzyńska genialnie prowadzi nas przez zawiłą intrygę, dodaje kolejne skrawki układanki i robi to w tak inteligenty sposób, że musimy się nieźle nagłowić, żeby zapamiętać istotne szczegóły.

Autorka Łaskuna po raz kolejny udowadnia, że słusznie jest porównywana do Camilli Läckberg, naprawdę w niczym jej nie ustępuje. Mamy naszą rodzimą autorkę genialnych kryminałów i możemy być z tego dumni. Dodatkową zaletą czytania książek Puzyńskiej jest fakt, że opisywane wydarzenia mają miejsca w polskich realiach, tym bardziej urzeczywistniając nam opisywaną historię i rozkręcając galopującą wyobraźnię.

Cudowna książka, adrenaliny nie zabrakło.
Cała książka opowiadała o morderstwie  sędziego Jaworskiego oraz pewnej kobiety – Swietłany.
Świetna i ciekawa książka, z odwróceniem kolejnych stron robiło się coraz ciekawiej.
Faktem jest to że, długo się czytało bo książka jest obszerna ale, warto było przeczytać.
Pierwszy raz czytałam książkę Puzyńskiej ale,warto było na pewno wrócę do kolejnych części z przyjemnością i wielką ciekawością  !!!

niedziela, 19 listopada 2017

Najnowsze perełki w mojej domowej bibliotece

Witajcie!!
Już ponad miesiąc minął odkąd wróciłam z Choszczna, a ja jeszcze wam nie pokazałam jakie skarby sobie przywiozłam i co dostałam!!!

Więc czas to nadrobić oto i najnowsze moje zdobycze :)


No więc tak!!!

Moses Isegawa ,,Kroniki Abisyńskie"
Trixi Von Bulow ,,Niech się w końcu coś zdarzy"
Ann -Marie MacDonnald ,,Zapach cedru"
Artur K.Dormann  ,,Co sie zdarzyło w Lake Falls"
Peter Seewald ,,Bedentyk XVI -ostatnia rozmowa"
Paweł Zuchniewicz ,,Papież z Polski  Nasz Święty"
Emma Cilne ,,Dziewczyny"
Jojo Moyes  ,,Zanim się pojawiłeś"
Remigiusz Mróz  ,,Czarna madonna"
Małgorzata Kalicińska   ,,Dom na rozlewiskiem"
Małgorzata Kalicińska ,,Miłość nad rozlewiskiem"
Adam Małysz ,,Moje życie"
Emily Giffin ,,Coś pożyczonego"
Emily Giffin ,,Coś niebieskiego"


W Choszcznie jak zwykle księgarnia miała dużo przecen a ja z przyjemnością z nich skorzystałam.
,,Czarna Madonna" jest prezentem od mojej przyjaciółki  :)

czwartek, 16 listopada 2017

Wielka strata Polskiej sceny



Słynna polska aktorka i uczestniczka Powstania Warszawskiego odeszła w wieku 94 lat. O śmierci Aliny Janowskiej poinformował prezes Związku Artystów Scen Polskich.

Aktorka od kilku lat zmagała się z chorobą alzheimera i przebywała pod opieką swojego męża – byłego szermierza olimpijskiego i architekta – Wojciecha Zabłockiego. Kilka miesięcy temu w rozmowie z „Faktem” przyznał, że stan żony był bardzo ciężki. Z tego powodu Alina Janowska w ostatnim czasie nie pojawiała się na scenie i wielkim ekranie.

Alina Janowska urodziła się 16 kwietnia 1923 r. w Warszawie. Pytana o to, dlaczego została aktorką, Alina Janowska odpowiadała, że po prostu się do tego nadawała. Wychowała się w rodzinie o artystycznych tradycjach. – Moja mama była aktorką i śpiewaczką, a tata doskonałym aktorem-amatorem i parodystą. Naśladował ludzi w sposób wręcz doskonały, gdziekolwiek gościliśmy, to jego talent ściągał z okolicy całą miejscową inteligencję - lekarzy, inżynierów i starostę. Układał wręcz całe etiudy o gościach, którzy u nas bywali, naśladował ich głos i sposób chodzenia – wspominała Janowska w jednym z wywiadów.

Była piękną i utalentowaną aktorką,
odeszła z godnością a pamięć o niej zawsze będzie w moim sercu.

sobota, 11 listopada 2017

Zabójstwo,kwiaciarnia i dużo intrygi...

W algierskim klasztorze ginie z rąk fundamentalistów islamskich szwedzka turystka. Jej śmierć zostaje zatuszowana, córka ofiary dowiaduje się o niej niemal przypadkiem. Rok później, we wrześniu 1994, w okolicach Ystad zostaje dokonanych kilka tajemniczych, makabrycznych morderstw. Dlaczego ginie w męczarniach spokojny starszy pan, poeta i ornitolog? Właściciel kwiaciarni? A potem pracownik naukowy? Do akcji wkracza Kurt Wallander, ale jego zespół czeka trudne zadanie między ofiarami brak jest związku, ślady prowadzą donikąd. Kolejna, aż do ostatniej strony trzymająca w napięciu, mroczna powieść Henninga Mankella to doskonałe studium psychologiczne mordercy i ofiary, skłaniające do refleksji nad istotą przemocy i sprawiedliwości.


Od niedawna czytam Mankella ale, do tej książki coś mnie ciągnęło.
 
                   Ostatni raz jak wypożyczyłam książkę tego autora, to po kilkunastu stronach ją odłożyłam. Jednak ,,Piąta kobieta" to był strzał w dziesiątkę.
W tej książce Wallander znów szuka seryjnego mordercy, nietypowego, bo od początku wiemy, ze to kobieta i że mści się na mężczyznach. Nie wiemy kim ona jest i skąd ich zna: tych mężczyzn. Co ją wiąże z nimi i z maltretowanymi kobietami.
W życiu prywatnym tym razem Kurt jest spokojny, po śmieci ojca przeżywa wyciszenie i żałobę. Przypomina sobie czas, gdy jego córka Lisa była mała.
To bardzo ciekawa część. Konstrukcyjnie podobna do innych książek z udziałem Wallandera, ale w kryminałach tak to już jest, że chodzi o napięcie, a nie innowacje.
Czytałam ją z wielką ciekawością i z ciarkami na plecach.
Bardzo mi się podobał wątek w szpitalu, no i oczywiście ta słynna kwiaciarnia no coś fantastycznego.
Czasami aż się rwałam do czytania.


„Piąta kobieta” wpadła w me ręce zupełnie niespodziewanie. Nieplanowana wprosiła się w czytelniczą kolejkę. Niemal widziałam wyrzut własnych książek, które od miesięcy czekają na poświęcenie im uwagi.
Przyznaję się bez bicia, choć uwielbiam thrillery i kryminały, nie zamierzałam jej czytać. Wyczytałam, że jest to 6 tom w cyklu Komisarz Wallander. Zdecydowanie wolę rozpoczynać przygodę z bohaterami od początku, nie zaś od wyrwanego z kontekstu tomu. Ale gdy na blogach pojawiły się recenzje zachwalające najnowszą i ostatnią powieść z tej serii, odstąpiłam od reguły i zagłębiłam się w lekturze. Nie żałuję. Co więcej, z pewnością sięgnę po poprzednie i kolejne książki z tego cyklu.

Kolejne tomy też z chęcią przeczytam ,lecz dla mnie książka musi mieć to, coś .
Ta akurat to posiadała, bez dwóch zdań cudowna książka..

poniedziałek, 6 listopada 2017

Czas na podróż z Joanną Chyłką


„Kasacja” to nie tylko fascynująca lektura. To thriller, który równie mocno trzyma w napięciu jak te autorstwa Cobena. To dowód na to, że nasi autorzy potrafią stworzyć coś mocnego i charakterystycznego, a zarazem uzależniającego jak Ci z zagranicy. Ja jej nie przeczytałam, ja ją wręcz pochłonęłam i mam jeszcze mało! Czytając miałam wrażenie, że jestem cieniem głównych bohaterów. Czytelnik tak bardzo uczestniczy w akcji, że nawet ziewa wraz z bohaterami! Myślę, że nie da się przeczytać tej książki bez uśmiechu na ustach. Niby sprawa jest poważna, ale jest też dużo humoru, a dialogi wręcz powalają. Całość czyta się szybko i przyjemnie. Lekkość pióra porywa z nurtem wydarzeń, a historia potrafi zaskoczyć. Żargon prawniczy jest w granicach tolerancji dla zwykłego człowieka. Ma zaintrygować, dodać charakteru, ale nie przytłoczyć. To moja pierwsza książka autorstwa Remigiusza Mroza, ale już teraz wiem, że nie ostatnia. Długo nie wytrzymam też bez Chyłki i Zordona!


No rewelacja, od jakiegoś czasu polowałam na jakąś książkę Mroza.
Gdy znalazłam ,,Kasacje" wiedziałam że, to będzie hit i nie myliłam się.
Jest to fascynujący kryminał, trzymający w napięciu do ostatniej strony!!!
Prawo i (nie)sprawiedliwość
Rzadko zdarza mi się nie wiedzieć, jakimi słowami zacząć recenzję, choć jeśli już dopada mnie to zaćmienie intelektualne, przyczyną zwykle jest marna jakość przeczytanej lektury. W przypadku powieści Remigiusza Mroza pt. „Kasacja” kwestia nikłej wartości się nie pojawia; ja po prostu nie wiem, co bardziej mnie zachwyca – to, że autor tak dobrej książki jest moim krajanem, że jako prokuratorsko-radcowska wnuczka mam słabość do prawników (ach, ten Perry Mason u S.E. Gardnera, ach!) i sądowych rozgrywek, czy raczej fakt, że niezbyt często trafia się kryminał osadzony w środowisku adwokackim, który zachwycałby drobiazgowością, złośliwością i plastycznością spostrzeżeń. O tak, zmierzamy we właściwą stronę.
À propos stron właśnie, to najbardziej interesującym elementem tej powieści jest fakt, że bohaterami nie są walczący o prawdę i drenujący złapanych świadków z zeznań prokuratorzy i gliniarze, ale dwójka prawników z wielkiej i w dodatku na wpół zagranicznej kancelarii Żelazny&McVay. Para bohaterów stanowi iście diabelski duet składający się z dojrzałej, ekscentrycznej i morderczo pyskatej (oraz równie skutecznej w działaniu) patronki Joanny Chyłki (a boże broń, gdyby ktoś damę tę nazwał pieszczotliwie, już ona wie, jak wyrwać bijące serce komuś, kto ośmieli się powiedziec doń per „Asiu”, „Aśko”) i jej podopiecznego, nieco fajtłapowatego, acz mimo wszystko niegłupiego Kordiana Oryńskiego (przezwanego Zordonem). Obojgu pomaga doraźnie miły techniczny czarodziej, zwany Kormakiem z uwagi na darzoną uwielbieniem twórczośc Cormaca MacCarthy’ego. Razem pomagają uzyskać kasację wyroku dla niebywale trudnego w obyciu klienta, którego skazano za podwójne morderstwo dokonane nie dość, że z okrucieństwem, to jeszcze w wyjątkowo makabrycznym stylu.

Całe to powyższe streszczenie nie oddaje wszelako nawet jednej piątej fabuły powieści, ta bowiem jest zawiła, wielopoziomowa. Można utyskiwać, że intryga mogłaby zostać rozwiązana w sposób frymuśniejszy, skoro cały utwór ku tej ciężkości i splątaniu grawitował. Ale już kilka pierwszych rozdziałów zapowiadało – wbrew lekkiemu tonowi błyskotliwych i dwuznacznych dialogów między Chyłką a Oryńskim – że to nie jest „kryminałek” w lekkim stylu i że fakt konsekwentnego pomijania aspektu ofiar (nikt nie bada ich biografii, nie szuka powodu, dla którego mieliby zostać zabici przez tę konkretną osobę), tak jakby wcale nie były ważne, towarzyszące spotkaniom Chyłki z domniemanym mordercą przeczucie, że ten człowiek jest nosicielem zła, wreszcie perypetie Kordiana, który przejść musi przez prawdziwe piekło – te wszystkie detale sugerują, że szczęśliwy finał nie będzie całkowicie satysfakcjonujący zarówno dla czytelnika, jak i samych protagonistów.

Na szczególną uwagę zasługuje bez wątpienia bardzo dynamicznie i sugestywnie opisywane życie kancelarii prawnej, w której kult hierarchii przewyższa chyba nawet panujący na uczelniach feudalizm. W niezwykle dobitny, a jednocześnie humorystyczny sposób Mróz rozprawia się z (podtrzymywanym przez amerykańskie, ale też polskie seriale) mitem adwokata spracowanego, lecz rozkoszującego się swoim trudem. U Żelaznego&McVaya takich ludzi nie ma, a przemycenie przez autora wzmianki o rozziewie zarobkowym i – po cóż to kryć – prekariackim trybie funkcjonowania kancelaryjnego planktonu zasługuje na pochwałę, bo choć widoczne, to nienachalne to wzmianki.

Pomysł na powieściową intrygę okazuje się zatem bardzo zacny, podobnie jak jego realizacja. Mam niekiedy zastrzeżenia do językowego warsztatu Mroza, bo czasem nie wszystko czyta się płynnie, niektóre zdania są toporne i chropawe – ale wszystko to można wybaczyć z uwagi na bardzo potoczyste, pełnie slangowych cudeniek dialogi i naprawdę przykuwającą uwagę narrację. Teraz zabieram się drugi tom (cyklu? Oby!) przygód Chyłki i Oryńskiego i od kilku pierwszych stron mam nieśmiałą nadzieję, że unikniemy zwyczajowych złośliwości pod adresem niefortunnych realizacji literackich.

Już nie mog e doczekać się kolejnych części!!

wtorek, 31 października 2017

Podsumowanie miesiący



 Z racji tego że, na przełomie Września i Października byłam na rehabilitacji będzie dzisiaj podsumowanie dwóch miesięcy w jednym poście  :)

Dorota Schrammek ,,Niepełka"
Charlotte Link  ,,Wielbiciel"
Charlotte Link  ,,Przerwane milczenie"
Harlan Coben  ,,Tęsknie za tobą"
Charlotte Link ,,Lisia dolina"
Gleen Beck ,,Świąteczny sweter"


Nazbierało się tych książek, wszystkie z nich były genialne, trzy z nich udało mi się przeczytać na rehabilitacji z czego jestem niezmiernie dumna :)

Najnowszy stosik listopadowo -grudniowy :)



Och jak ja lubię znajdować w bibliotece najnowsze książki, na które od dawna polowałam :)



Nina Majewska - Braun ,,Wakacje"
Henning Mankell   ,,Piąta kobieta:
Remigiusz Mróz   ,,Kasacja"
Remigiusz Mróz  ,,Zaginięcie"
Magdalena Witkiewicz  ,,Pierwsza na liście"
Barbara Kosmowska  ,,Gorzko"
Monika Oleksa  ,,Niebo w kruszonce"

Oj, ciekawe pozycje w sam raz na jesienne wieczory :)

sobota, 28 października 2017

Książka która uświadomiła mi że ,święta tuż,tuż.


Kiedy Eddie miał 12 lat niczego tak nie pragnął pod choinką jak roweru. Mimo, że po śmierci ojca ich życie z matką stało się trudniejsze a pieniędzy było mniej, Eddie marzył, że matka cudem znajdzie sposób na to by pod choinką czekał na niego wymarzony rower. Zamiast tego, Eddie dostał sweter. "głupi, ręcznie robiony , brzydki sweter", który rozżalony Eddie zwinął w kłąb i rzucił w kąt pokoju. Głęboko zraniony zrozumieniem faktu, że dzieci nie zawsze dostają to czego chcą i zbyt młody by zrozumieć, że właśnie otrzymał największy na świecie skarb, w te święta Bożego Narodzenia Eddie przechodzi bolesną i smutną podróż z dzieciństwa do dorosłości. Wymaga to od niego wielu poświęceń i ustępstw, ale dzięki pomocy tajemniczego sąsiada Russella, Eddie odnajduje w życiu właściwą drogę i w końcu rozumie prawdziwe znaczenie tego skromnego prezentu jaki matka własnoręcznie wydziergała z miłości swojego serca. Oparta na osobistych prawdziwych przeżyciach autora ŚWIĄTECZNY SWETER jest ciepła i wzruszającą opowieścią o rodzinie, ufności i przebaczeniu, która pozwala nam spojrzeń na nasze własne życie - i, jednocześnie stawia przed nami pytania czy naprawdę wiemy co jest w nim najważniejsze.
Świąteczny sweter to książka, która ma pewne elementy biograficzne. Gleen Beck zamknął w tej historii pewne fragmenty swojego życia. Zrobił to w magiczny sposób. Głównym bohaterem jest Eddie, dwunastoletni chłopiec, którego największym marzenie jest dostanie pod choinkę roweru. Choć wie, że sytuacja finansowa po śmierci ojca nie jest najlepszy, żywi ogromna nadzieję, ze mama znajdzie jakiś sposób na to, aby obdarować go najwspanialszym prezentem. Niestety gorące i pełne nadziei oczekiwania, przyniosły chłopcu wielkie rozczarowanie w postaci ręcznie robionego swetra. Eddie rzucając w kąt owy prezent, nie zdawał sobie sprawy, że właśnie rozpoczął proces dorastania, niezwykle trudny, bolesny, pełen wyrzutów i poczucia winy. Czy chłopak pokona ciemne chmury nad swoja drogę? Czy znajdzie drogę do wybaczenia i pojednania z rodziną?

Świąteczny sweter to książka, która wbiła mnie w fotel, doprowadziła do morza łez i z całą pewnością odbiła swoje piętno w moim umyśle, duszy oraz sercu. Eddie to typowe dziecko, które bardzo pragnęło dostać na święta wymarzony rower. Uważał, że mu się należy za to, ze tak ciężko pracował nad tym, aby być grzecznym przez całym rok. Dlatego też, gdy otrzymuje sweter od swojej mamy jest bardzo rozczarowany i rozżalony, co zresztą okazuje w mało przyjemny sposób.

Nie jest to jednak książka, która opowiada o niechcianym prezencie. Obok głównego motywu poruszane są kwestie jego rodziny. Po śmierci jego ojca, sytuacja rodziny jest bardzo zła. Nie mogą sobie pozwolić na wiele rzeczy, co w pewien sposób złości młodego człowieka. Tak bardzo skupia się na tym wymarzonym prezencie, że nie zauważa, wysiłków jego mamy, która pracuje więcej niż powinna. Gdy otrzymuje, ręcznie robiony sweter, nie dostrzega tego ile czasu , wysiłku, a przede wszystkim serca włożyła w wydzierganie tego swetra. Chłopak nie rozumie, że rzucając sweter w kąt bardzo zranił swoją mamę, która tak bardzo się starała. Niechęć wobec swetra i frustracja, doprowadzają do bardzo niezręcznej sytuacji u jego dziadków, a w konsekwencji, dochodzi do tragedii, której nie da się cofnąć. Wtedy następuje wielki proces dorastania, w którym musi zaakceptować to co się wydarzyło, ale najważniejszym jest to, że musi sobie uświadomić, że nie jest ofiarą, ani sprawcą. Musi sam sobie wybaczyć, co dla dorastającego dziecka jest bardzo trudne. Z czasem rozumie, to co się wydarzało i uświadamia sobie, że to co było dla niego najważniejsze i najwspanialsze, miał pod samiutkim nosem, tylko nie potrafił tego w porę dostrzec i docenić.

Świąteczny sweter to książka, która skłania do wielu refleksji. Napisana wspaniałym językiem, wzruszająca i docierająca tam, gdzie powinna: do samego serca. Myślę, że każdy, powinien tę powieść przeczytać i wyciągnąć z niej tyle ile się da. Historia ta bardzo mnie poruszyła, dostarczyła wielu emocji, czego dowodem są moje łzy. Osobiście uważam, że książki, które wzbudzają emocje są dobre. Ta książka, dla mnie nie jest dobra. Dla mnie jest wspaniała w swojej mądrości i prostocie. Jeśli będziecie mieć okazję przeczytania tej książki, śmiało to zróbcie. Nie pożałujcie, taką przynajmniej mam nadzieję. Ja nie żałuję, co więcej cieszę się, że mam ją na wyłączność. Polecam bardzo mocno!


Książka która, czekała na swoją kolej bardzo długo.
Dostałam ją od mojej przyjaciółki rok temu pod choinkę, teraz dopiero zdecydowałam się po nią sięgnąć.
Czytając bardzo się wzruszałam, gdyż ten klimat przypomniał mi że, już nigdy nie spędzę świąt z moimi dziadkami którzy już nie żyją.
Święta Bożego Narodzenia zawsze przynoszą mi wiele radości.
To czas który spędzam wyłącznie z rodziną , to niezapomniane chwilę które zawsze będą w moim sercu na zawsze.

Otrzymałam tę książkę w prezencie od Mikołaja i od dzisiaj "Świąteczny sweter" Glenn'a Beck to mój ulubiony sweterek oraz idealny upominek świąteczny.

piątek, 27 października 2017

Kryminalnie


Słoneczny sierpniowy dzień kończy się dla Matthew Willarda koszmarem. Wracając ze spaceru z psem, dociera na opustoszały parking, na którym powinna czekać na niego żona. Zastaje tylko samochód, po Vanessie ginie wszelki ślad. Matthew jest przekonany, że Vanessa nie odeszła z własnej woli, nie domyśla się jednak całej przerażającej prawdy: kobieta została uprowadzona. Porywacz, wielokrotnie skazany kryminalista Ryan Lee, zanim jeszcze zacznie się domagać okupu, zostaje aresztowany z powodu udziału w bójce i ląduje za kratkami. Ryan nie ma odwagi wyjawić prawdy nawet swemu adwokatowi, choć wie, jaki okrutny los czeka porwaną.

Prawie trzy lata później scenariusz owych zdarzeń się powtarza. Znów w tajemniczych okolicznościach przepada bez śladu kobieta, policja jest bezradna. Nadal bowiem nikt nie wie, co takiego uczynił wówczas Ryan, który został tymczasem wypuszczony na wolność...


Cudowna lektura w sam raz na jesienne wieczory. Podczas czytania odczuwałam niepokój i strach o los niektórych bohaterów, a najbardziej przerażające w całej książce było dla mnie to, co spotkało Vanessę. Sama w ciemnej jaskini, zamknięta w ciasnej skrzyni, skazana na śmierć w bólu strachu i okropnych męczarniach, przez człowieka który niby nie chciał jej skrzywdzić, a jednak gdy miał okazję przyznać się do porwania nie zrobił tego. Okazał się zwykłym tchórzem, który myśli tylko o sobie.
Nie mogłam oderwać się od tej książki, cały czas coś się działo co jeszcze bardziej mnie wciągało do czytania.
Ogólnie od kilku miesięcy pani Link to moja kolejna ulubiona pisarka, ta książka miała w sobie wszystko i tajemnice i ciut romantyzmu.
Po prostu fenomenalna!!!!

wtorek, 17 października 2017

Powrót

Cześć właśnie wróciłam 4 tygodniowej rehabilitacji dzisiaj pokaże wam przeczytane książki :)


,,Wielbiciel"

To książka zaledwie 400-stronicowa (co jak na tę autorkę nie jest dużo), więc szybko się ją czyta, zwłaszcza że akcja wciąga już od pierwszych stron. Nie jest to może najlepsza książka Charlotte Link (w dodatku dość stara, bo w Niemczech ukazała się kilkanaście lat temu), ale i tak dobrze się ją czyta. Jej wielki minus jest taki, że od razu wiadomo, kto jest tym złym, pozostaje więc tylko czekać na odpowiedź, czy główna bohaterka wyjdzie z całej afery cało i zdrowo. Bo jak sam tytuł wskazuje, chodzi o wielbiciela, wyjątkowo namolnego, takiego, z którym żadna z nas nie chciała by mieć nic wspólnego.

Świetna i wciągająca książka, zaledwie w dwa wieczory ją przeczytałam .
Doskonale napisana w sam raz dla wielbicieli kryminałów.

                                                              ,,Przerwane milczenie"

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy gdy sięgnęłam po tę książkę, to piękne, stare domostwo dumnie zdobiące okładkę. Na odwrocie zaś możemy przeczytać:
"Tajemniczy oraz zaskakujący thriller. Idylliczny i sielankowy klimat angielskiej wsi spleciony z mrocznymi stronami ludzkiej duszy."
Z drugą częścią tego opisu zgadzam się w stu procentach. Do pierwszego zdania mam jednak zastrzeżenia - to nie jest zaskakujący thriller. Zakończenie tej historii nie jest wywróceniem wszystkiego do góry nogami, jakby się uprzeć to można nawet stwierdzić, że autorka podała nam rozwiązanie jak na tacy już wcześniej. 
Dla mnie to jednak nie stanowi wady. "Przerwane milczenie" to bardzo wciągająca obyczajowa opowieść, w której gdzieś w tle dochodzi do okrutnego mordu. Najważniejsze w niej nie jest odnalezienie psychopaty, który poderżnął gardła ofiarom, dlatego nie znajdziecie tu opisu całego dochodzenia policji i pracy kryminalistyków. 
Będzie za to wywlekanie wszystkich tajemnic, obnażanie fałszu, który towarzyszy głównym bohaterom przez cały czas. Będziemy poznawać całą gromadkę głównych bohaterów, którzy tylko na pierwszy rzut oka wydają się mili, sympatyczni i szczęśliwi. Prawda o nich jednak nie jest już taka kolorowa. Wiele "trupów z szafy" w końcu ujrzy światło dzienne. 
Strasznie dałam się wciągnąć w tę historię, więc pani Link wędruje do moich ulubionych autorów. Naprawdę świetnie jest czasem, dla odmiany, poczytać sobie coś w tym stylu.


                                                        ,,Niepełka"

Na wstępie chcę podziękować Pani Dorocie Schrammek za to, że w swojej najnowszej książce „ Niepełka” zdecydowała się poruszyć tak ważny temat, jakim jest tolerancja i akceptacja społeczna osób niepełnosprawnych. Sama jestem osobą niepełnosprawną i z własnego doświadczenia wiem, że osobom z niepełnosprawnością nie jest łatwo. Z reguły problemy zaczynają się już w szkole, a rówieśnicy bywają bezwzględnie okrutni. W takim właśnie trudnym położeniu znajduje się główna bohaterka powieści czternastoletnia Weronika.

Dziewczyna wraz z samotnie wychowującą ją matką przeprowadza się z Warszawy do Trzebiatowa. Nie jest jej łatwo, ponieważ w nowym miejscu musi zaczynać wszystko od nowa, co uwierzcie mi dla osoby niepełnosprawnej jest bardzo trudne. Musi rozstać się ze znanym i bezpiecznym sobie dotychczas światem i trafia w nieznane. Jak wiemy nowy ma zawsze pod górkę niezależnie od miejsca i okoliczności, a jeśli nowa osoba jest tak jak Weronika osobą niepełnosprawną wówczas jest jeszcze gorzej. Nastolatka trafia do nieprzystosowanej dla niepełnosprawnych szkoły, gdzie zdana jest na pomoc osób trzecich, Jednak to jest najmniejszy problem bohaterki biorąc pod uwagę to, co spotyka jej ze strony klasy do której trafia. Jak to również w życiu bywa w takich sytuacjach zazwyczaj znajduje się w grupie prowodyr, który robi wszystko, aby wszystkich wokół nastawić przeciwko osobie niepełnosprawnej, a jej samej uprzykrzyć życie. Tak też dzieje się i tym razem. Kinga jest utalentowaną muzycznie szkolną gwiazdą, która oczekuje od swoich szkolnych kolegów i koleżanek nieustannej uwagi i uwielbienia. Kiedy do klasy Kingi dołącza Weronika, ta czuje, że nowa zaczyna przyćmiewać jej blask. Dlatego stara się zrobić wszystko, aby w oczach całej klasy umniejszyć osobie naszej bohaterki. Do czego postawa dziewczyny doprowadzi i jak poradzi sobie sama Weronika przekonacie się sięgając po książkę.

To, co jest bardzo istotne i na co sama autorka zwraca uwagę to rola rodziców w kształtowaniu osobowości i charakteru młodego człowieka. Ojciec Kingi dumny z utalentowanej córki traktuje ją jak wschodzącą gwiazdę. Czternastolatka wychowywana jest w przeświadczeniu bycia najlepszą, przez co łaknie adoracji i poklasku. Nie ma w niej ani krzty pokory i szacunku dla drugiego człowieka. Czy dziewczyna zrozumie co tak naprawdę liczy się w życiu i co jest jego największą wartością? Czy to, co prezentuje swoim zachowaniem to rzeczywistość, czy tylko maska pozorów? Na te i wiele innych pytań znajdziecie odpowiedz podczas lektury.

Ta niewielka objętościowo książeczka jest ogromna w swojej wymowie. Z pełnym przekonaniem uważam, że powinien przeczytać ją każdy, a szczególnie młodzież szkolna i rodzice. Sądzę również, że tytuł ten jest doskonałym punktem wyjścia do dyskusji z młodzieżą dla nauczycieli, pedagogów, wychowawców na temat tolerancji, poszanowania innych, równości każdego człowieka w społeczeństwie. Świat nie dzieli się na lepszych i gorszych, po prostu jesteśmy różni, ale inny nie znaczy gorszy.

Muszę przyznać, że pozycja ta wzbudziła we mnie wiele emocji od złości poprzez wzruszenie, a samo zakończenie spowodowało, że łza zakręciła mi się w oku. Nie chciałam rozstawać się z Niepełką i mocno trzymałam za nią kciuki przeżywając wraz z nią każdy smutek i ciesząc się każdym osiągnięciem. Ku mojej ogromnej radości Pani Dorota pozostawiła zakończenie pozycji otwartym, co sugeruje, że my czytelnicy będziemy mogli ponownie spotkać Weronikę i zobaczyć co u niej słychać. Czekam więc z niecierpliwością.

Uwielbiam tą książkę i dziękuje za to że, mogłam poznać jej autorkę.

                                                             ..Tęsknie za tobą"

"Uważaj na ludzi, których miejsce jest w przeszłości. Nie wpuszczaj ich z powrotem do swojego życia". W ten sposób ostrzegano główną bohaterkę najnowszej powieści Cobena. Kat Donovan czterdziestoletnia policjantka doświadczyła w swoim życiu wiele bólu i cierpienia. Kilkanaście lat wcześniej straciła ojca, narzeczonego, z matką nie potrafi się porozumieć.Obecnie trafia na sprawę, która ma związek z przeszłością i zaczynają się "schody", budzą się wątpliwości.Mimo wielu ostrzeżeń prowadzi dochodzenie i na jaw wychodzą zaskakujące fakty.Chciała poznać prawdę lecz wciąż chowała głowę w piasek."Być może prawda jest lepsza od kłamstwa, ale nie zawsze nas wyzwala". Życie Kat to lata zmagań z bólem i samotnością, uwikłane w kłamstwa i tajemnice. W końcu dochodzi do wniosku,że powinna cieszyć się chwilą bieżącą, dbać o nią. Szczęście jest kruche, dlatego winna doceniać każdą chwilę i robić wszystko aby je chronić.Była zwolenniczką zasady Sherlocka Holmesa w której "ostrzegał, że nigdy nie należy budować teorii, dopóki nie pozna się faktów, bo wtedy się je nagina, żeby potwierdzały teorię, zamiast dopasować teorię do faktów". Myślę, że ta zasada ma zastosowanie w całym naszym życiu. Książka trzyma w napięciu, wydarzenie goni wydarzenie, poziom adrenaliny często niebezpiecznie wzrasta. Miłośnicy Cobena i nie tylko na pewno będą usatysfakcjonowani.
Genialna i cudowna książka.




niedziela, 17 września 2017

Noc świętojańska zamieni się w koszmarną noc



Henning Mankel stworzył świat na miarę swoich wielkich anglosaskich poprzedników. Dziwna, mroczna Szwecja, nabiera w jego książkach cech kosmosu, w którym toczy się wojna sił ciemności z przedstawicielami porządku na czele z pewnym policjantem, który czasem przypomina sobie o niezmienionych kalesonach albo zapomina o telefonie komórkowym właśnie wtedy, kiedy wpada w największe tarapaty.
Co łączy grupę młodych ludzi, którzy w poszukiwaniu wrażeń, a może i czegoś więcej, przebierają się często w kostiumy z różnych epok i urządzają spotkania, których przebieg utrzymują w ścisłej tajemnicy, ze starszym policjantem w Ystadzie? Jakie motywy pchają seryjnego mordercę do teatralizowania swoich zbrodni? Kim jest tajemnicza kobieta, z którą romansował członek grupy śledczej Wallandera? Czy cukrzyca oznacza wyrok śmierci?


Policja w Ystadzie długo nie brała poważnie doniesień pewnej kobiety, przekonanej, że listy, które dostaje z całego świata od zaginionej córki nie są napisane przez nią. Dopiero odnalezienie ciała dziewczyny (w towarzystwie dwóch jeszcze ciał nieżywych młodych ludzi), zamordowanej strzałem w głowę powoduje, że Wallander i reszta zespołu zaczynają rozumieć, że być może popełnili błąd. Nawet jeśli nie mają sobie nic do zarzucenia pod względem proceduralnym, to ze świadomością odkopanych, po trzech miesiącach od tragedii, zwłok, nie czują się najlepiej.
Jednocześnie ginie jeden z ystadzkich policjantów. Nie wymienię tu jego nazwiska, gdyż występuje on bodaj we wszystkich powieściach Mankella i nie chcę wprowadzać potencjalnych czytelników w szok. Wstrząs nie jest pożądanym elementem recenzji, nawet jeśli wielu krytyków uważa inaczej.
Wiele – choć nie od początku – wskazuje na to, że morderstwa coś łączy. A bestia nie przestaje. Bohaterowie czekają na następne ofiary, błądząc we mgle. I doczekują się. I robi się coraz straszniej.
Mankell w poprzednich powieściach dał się poznać jako wytrawny znawca roboty pisarskiej i policyjnej, prowadząc przewrotną grę ze swoimi czytelnikami za pomocą teoretycznie klasycznego, w rzeczywistości jednak nieprzewidywalnego komisarza. Z naszego punktu widzenia odbrązawiał mit o szczęśliwej Szwecji, szukając – czasem w sposób okrutny – dowodów na degenerację zarówno przestępców, jak i zwyczajów społecznych w swoim kraju. Stąd częste w jego książkach podłoże socjologicznej obserwacji i diagnozy zmian.
Tym razem jednak napisał kryminał z – nomen omen – krwi i kości. Wallander jeszcze nigdy nie był tak samotny. Bohaterowie dopiero w obliczu śmierci kolegi widzą, jak niewiele o sobie wiedzą. To taki świat, w którym nikt z nikim nie rozmawia. Nikt nikogo nie zaprasza do domu. Jeszcze nigdy u Mankella wszechświat posterunku policji nie był w takim stopniu jedyną przestrzenią, w której ludzie się w ogóle dostrzegają i kontaktują.


Świetna powieść, od niedawna czytam Mankella i dla mnie jest  to jeden z najlepszych pisarzy.
Książka mnie bardzo wciągnęła i polecam ją gorąco.

piątek, 8 września 2017

Nietypowe święto :)

Dzień Marzyciela może być doskonałym czasem na refleksję na temat własnych marzeń. Każdy człowiek posiada marzenia. Z reguły jednak na zawsze pozostają one w sferze marzeń, ponieważ ich właściciele nie podejmują kroków zmierzających do ich realizacji.Większość marzeń tłumiona jest w zarodku, ponieważ wydają się być zbyt „zuchwałe” i nieosiągalne. Z tego powodu piękne idee mogą nigdy nie przerodzić się w rzeczywistość. Tymczasem wielkie wizje mają szansę stać się realnymi pomimo tego, że na pierwszy rzut oka wydają się być nie do zdobycia. To, że w pierwszej chwili realizacja pragnień napotyka ogrom przeszkód nie znaczy, że nie jest możliwa.


Marzyć dobra sprawa,każdy z nas ma jakieś marzenia.
Każdy do czegoś dąży.

Jak bym chciała leżeć na łące,
patrzeć jak chmury płyną.
Rysować palcem w powietrzu,
to co sobie wymarzę.
Przecież nikt nie zabroni mi marzyć.
A może,tak wyruszyć w wielki świat,
poznać zakątki nieznane.
Dotknąć tego, co było do tej pory zakazane.
Albo nie,
znaleźć miejsce na ziemi,
co w nim nikt i nic mnie nie zmieni.


Jestem marzycielką,
kiedyś chciałam być nauczycielką.
W skrycie o wielu rzeczach marzyłam,
nieźle się przy tym bawiłam.
Chciałam zbudować dom na wzgórzu,
chciałam też mieszkać w buszu.
Kiedyś księżniczką chciałam być,
szczęśliwie i bogato sobie żyć.
Marzeń miałam wiele,
nieraz śmieli się ze mnie przyjaciele.
Marzyłam o wielu rzeczach,
teraz to się spełniło.
Więc warto sobie marzyć, bo nie wiadomo co się w życiu przydarzy.

czwartek, 7 września 2017

Życie to rejs popłyń w go !!!

,,Dziennik grzesznika” Arkadiusza Niemirskiego to powieść kryminalna skierowana przede wszystkim do młodzieży. Jak to w wielu kryminałach bywa, na teraźniejsze wydarzenia ma wpływ przeszłość. W przypadku tej fabuły wyjątkowo mroczna, gdyż związana z II wojną światową.
Główni bohaterowie powieści to czwórka młodych ludzi – Kasia, Agnieszka, Konrad i Patryk. Pod opieką doświadczonego sternika mają zdobywać pierwsze żeglarskie umiejętności. Jednak podczas rejsu po Zalewie Wiślanym natykają się na coś o wiele paskudniejszego niż niesprzyjające wiatry – w ich ręce wpada dziennik Maxa Schwellingera, esesmana, który był „lekarzem” w KL Stutthof. Szybko okazuje się, że jest sporo osób, którym zależy na zdobyciu zapisków. I to bynajmniej nie z naukowych pobudek.
„Dziennik grzesznika” korzysta z wzorów wykorzystywanych w klasycznych powieściach kryminalnych. Jest do rozwiązania zagadka, której korzenie tkwią w przeszłości, skarb do zdobycia i bezwzględna rywalizacja.
Natomiast faszystowska organizacja Front Krwi, na czele której stoi nieznany nikomu osobnik, wszechwiedzący i posługujący się w kontaktach z podwładnymi hasłami i odzewami, została żywcem wyjęta z typowej opowieści o szpiegach. Jest nawet motyw walki wywiadów, gdyż w szeregi organizacji o skrajnie prawicowych poglądach przenika szpieg z Centrum Szymona Wiesenthala.
Do tego dochodzą losy ludzi, którzy u kresu życia pragną rozliczyć się z przeszłością i znaleźć odpowiedzi na dręczące ich pytania – esesmana, byłej więźniarki KL Stutthof oraz urodzonego w tym obozie dziecka.

Intryga na pierwszy rzut oka wydaje się całkiem zagmatwana, ale większość rozwiązań jest przewidywalna. Myślę, że fabule nie zaszkodziłoby wycięcie kilku pobocznych wątków (np. rywalizacji z Darem i jego grupą), które nie wnoszą nic nowego, a jedynie niepotrzebnie zaciemniają obraz. Ogólnie odniosłam wrażenie, że trochę za dużo grzybków w tym barszczu. A w tle majaczy jeszcze słynna sprawa katastrofy „Wilhelma Gustloffa”, która do dziś budzi emocje.

W „Dzienniku grzesznika” autor stawia pytanie, czy rozliczyliśmy się z przeszłością, z czasami II wojny światowej. Jako motto wybrał słowa Güntera Grassa: „To się nie kończy. To się nigdy nie skończy”, więc odpowiedź nie może być optymistyczna. A. Niemirski przywołuje spiskową teorię dziejów, w której światem rządzą pieniądze, a także rewizjonistyczne dążenia Związku Wypędzonych, próby przerzucenia odpowiedzialności z katów na ofiary.

„Dziennik grzesznika” to pozycja skierowana do nastoletnich czytelników. Znajdą w nim intrygę rodem z klasycznych powieści kryminalnych – skarb z przeszłości, do którego odnalezienia prowadzi gęsta sieć zagadek, szpiegowskie rozgrywki, a wszystko to spotyka młodych bohaterów podczas wakacji, czyli w czasie idealnym na przeżywanie przygód.


Książka idealnie upamiętni ostatnie chwile wakacyjne,lekka i bardzo ciekawa powieść dzięki której się świetnie bawiłam.Trochę było w niej i intrygi, trochę dramatycznych wątków ale to książka lekka i wyśmienita.

czwartek, 31 sierpnia 2017

Podsumowanie miesiąca

Przeczytane książki w tym miesiącu:)

Leila Meacham  ,,Jak liście na wietrze"
Agata Kołakowska   ,,We dnie, w nocy"
Harleyn Coben  ,,Zaginiona"
 Iwona Kienzler  ,,Maria Skłodowska-Curie. Złodziejka mężów. Życie i miłości"

Najlepsza  książka  to  : ,,Zaginiona"
Wszystkie książki były wciągające, ale ta miała w sobie to coś niezwykłego.



środa, 30 sierpnia 2017

Bigraficznie




Maria Skłodowska-Curie była wybitną osobowością: jako pierwsza przedstawicielka płci pięknej w 1893 roku uzyskała licencjat nauk fizycznych i matematycznych na Sorbonie, była pierwszą kobietą-profesorem Sorbony, pierwszą kobietą i jedną z czterech osób, której przyznano dwukrotnie Nagrodę Nobla. Nasza rodaczka jest też pierwszą i jedyną kobietą, spoczywającą w paryskim Panteonie i jednocześnie pierwszą osobą tam pochowaną, o innej niż francuska narodowości.

Publikacja Iwony Kienzler opowiada o Skłodowskiej nie tylko jako o wybitnej uczonej i jej odkryciach, ale o kobiecie, kochającej i odtrąconej przez ukochanego, której przyszło przełamywać kłamliwe stereotypy, która kochała i dla miłości gotowa była wiele poświęcić. Autorka przedstawia Skłodowską także jako żonę i samotną matkę, bardziej lub mniej udanie łączącą obowiązki wychowawcze z pracą naukową, wiele miejsca poświęcając jej skomplikowanym relacjom z córkami.
Jak sama autorka napisała we wstępie, to nie jest książka o wielkiej uczonej i jej odkryciach, a o zwyczajnej kobiecie. I tak faktycznie jest. Na samym początku poznajemy rodzinę Marii. Jej matkę Bronisławę i ojca Władysława. Dowiadujemy się jak im się wiodło, czym się zajmowali i jak wychowywali swoje dzieci. W momencie gdy na świat przychodzi Maria zaczynamy śledzić jej losy.

Czytamy jak pilną i zdolną była uczennicą, towarzyszymy jej w pracy guwernantki, przeżywamy jej pierwszą zakazaną miłość, przenosimy się z nią na studia do Paryża, studiujemy i uczymy się z nią po nocach. Jesteśmy świadkami jej znajomości z Piotrem Curie, jego do niej miłości, pięknych romantycznych listów. Towarzyszymy uczonym przy narodzinach córek, we wspólnym odkrywaniu związków promieniotwórczych, w pierwszych odkryciach polonu i radu. Poznajemy ich zmagania nie tylko na gruncie zawodowym, ale również w życiu prywatnym. Cieszymy się ich szczęściem i opłakujemy losy Marii po stracie ukochanego męża. Na własne oczy widzimy, że przyznanie jej Nagrody Nobla i reszty znamienitych odznaczeń wcale nie było takie proste i jednoznaczne jak nam się teraz wydaje.
Dzięki przytaczanym cytatom widzimy Marię jako normalną kobietę, kochającą i kochaną, oddaną swej idei, dbającą o rodzinę, skrupulatną i dokładną (niekiedy aż przesadnie). Pomocną, niedbającą o sławę, wydającą ostatnie pieniądze na naukę i jej rozwój.
Autorka przygotowała się do napisania tej biografii celująco. Nie dość, że znajdziemy tu informacje dotyczące najbliższych Marii osób, to jeszcze poznamy przemyślenia samej uczonej. Iwona Kienzler przytacza dużo niezwykle interesujących i trafnych cytatów oraz wiadomości, dzięki którym potrafimy zrozumieć czasy, w których przyszło żyć Marii Curie.

Książka fantastyczna!!!!!!!
i. Chodzi mi przede wszystkim o sama bohaterkę, o której wiedziałam same podstawowe rzeczy. Az wstyd, ze my Polacy tak mało wiemy o naszej rodaczce, tej najwybitniejszej postaci , która zmieniła świat nauki.Nie mowie oczywiście ,ze wszyscy ale ja zaliczałam się do tego grona. Autorka bardzo ciekawie przedstawiła losy bohaterki. Książka wciąga,przedstawiając nam obraz epoki i zmagania kobiet w tamtym okresie. Dla mnie ta książka to wystarczający powód aby sięgnąć po inne pozycje dotyczące życia Marii Skłodowskiej. Jestem nią zafascynowana !!!

W bibliotece rzuciła mi się w oczy przez przypadek, pomyślałam a co tam można spróbować.
I nie żałuje cudowna biografia,pozwalająca poznać tak ważną postać dla nas jako Polaków!!!

piątek, 25 sierpnia 2017

W kryminalnym świecie

Nie spotkałam jeszcze osoby, która nie znałaby choćby i ze słyszenia tego autora. Harlan Coben był jednym z pierwszych pisarzy, dzięki którym zaczęłam pochłaniać książki w dużych ilościach. Rozbudził we mnie miłość do literatury z zakresu kryminał/sensacja/thriller. Jego genialny styl i prosty język sprawił, że w bardzo szybkim tempie poznałam jego twórczość. Niesamowite zwroty akcji, zaskakujące fabuły, tajemniczość oraz świetni bohaterowie z zabawnymi akcentami to elementy, które znajdziemy w każdej pozycji literackiej, której jest autorem.

Myron Bolitar, była gwiazda koszykówki, aktualnie agent reprezentujący sławy, w dziedzinie sportu, muzyki i in. tworzy szczęśliwy związek z Ali. Nieoczekiwanie dzwoni do niego Terese Collins, dawna kochanka, z którą nie kontaktował się przez 8 lat i prosi go o przyjazd do Paryża. Komplikacje w życiu osobistym Myrona sprawiają, że podejmuje on decyzję o wyjeździe. Na miejscu dowiaduje się o zaginięciu byłego męża Terese, Ricka Collinsa. Niedługo potem oboje dowiadują się, że mężczyzna nie żyje. Jaką tajemnicę ukrywa Terese? Czy Myron zdoła jej pomóc?
ohaterów i charakter powieści tego pisarza zdążyłam poznać bardzo dobrze i muszę przyznać, że Zaginiona to kolejna pozycja literacka, która smakuje równie dobrze jak poprzednie z cyklu Myron Bolitar. Jedynym małym minusem tej powieści jest mniejsza ilość zabawnych, ironicznych dialogów, które w poprzednich częściach ogromnie uatrakcyjniają fabułę. Niemniej jednak fani kryminału/thrilleru muszą ją poznać.

Treść książki jest bardzo dynamiczna. Zaskakujące wątki, nieoczekiwane zwroty akcji, do tego nuta tajemniczości oraz jak już wspomniałam, niesamowici bohaterzy sprawili, że powieść jest wciągająca i intrygująca. Byłam tak zaabsorbowana poznaniem całej historii, że rzeczywistość przestała dla mnie istnieć. W utworach tego autora często spotykamy się z nierozwiązanymi sprawami z przeszłości, tak było i w tym wypadku. Nietypowa zagadka wzbudziła ciarki na plecach i spowodowała, że adrenalina nie opuściła mnie, aż do ostatniej kartki.

Nie da się nie wspomnieć o komicznych dialogach. Sarkastyczne zwroty w połączeniu z błyskotliwością i mądrością bohaterów to element, którego nie mogłoby zabraknąć. Czarny humor to po prostu mistrzostwo w wykonaniu Cobena. Żarty i ironiczne powiedzonka, czasami w nieadekwatnych sytuacjach, nie raz wywołały uśmiech na mojej twarzy i sprawiły, że pokochałam Myrona Bolitara i jego wspólników.

No po prostu rewelacja,już od samych pierwszych zdań wiedziałam że, to będzie hit nad hitem i sie nie myliłam to cudowna powieść pod każdym względem.
Książki tego autora zawsze mnie zachwycały ,nie żałuje że tą przeczytałam polecam każdemu,kto lubi kryminały.

wtorek, 15 sierpnia 2017

Przyjemna lektura na wakacyjne dni :)

Książka dotyka trudnego tematu, o czym dowiadujemy się dopiero w trakcie lektury. Piotr ma koszmary senne, wspomina zdarzenia, jakie miały miejsce wiele lat temu. Ania nie zna odpowiedzi na to, co zdarzyło się kiedyś jednak przez cały ten czas walczy ze swoimi lękami, starając się ułożyć sobie życie. Miała talent aktorski, plan zapisania się na studia w tym kierunku, a mimo to skończyła polonistykę i jako sekretarka, zasiliła szeregi pracowników Zielonych Ogrodów. Odpowiedzi na pytanie o to, dlaczego tak się stało, nie zna ani jej mąż Robert ani przyjaciółka Hanka.W książce pojawia się jeszcze jeden narrator wydarzeń… Anioł Stróż Ani. Wbrew pozorom jego równorzędna opowieść doskonale komponuje się z tym, co opowiada Anna. Od początku zaczyna intrygować wzmiankami o tym, że przez swoje niedopatrzenie popełnił błąd. Co się stało, że z Ani wyparowało życie? Co się stało, że Piotra dręczą wyrzuty z przeszłości? Co się stało, kiedy Anioł Stróż na chwilę spuścił podopieczną z oczu?… Odpowiedzi na te pytania można uzyskać zagłębiając się w dalszą lekturę, która cofa Czytelników do wydarzeń z 1997 roku.

Rewelacyjna powieść,zaczarowała mnie niesamowicie.
Bardzo mi się podobał język którym, została napisana prosty i dający czytelnikowi dużo do myślenia.
Jest to opowieść o marzeniach , wierze i uczuciach.

Książka kojarzy mi się z modlitwą, od razu gdy zobaczyłam okładkę pomyślałam o Modlitwie do Anioła Stróża i nie sposób by mi nie było, dodać ją do tego postu.

Aniele Boży, stróżu mój,
Ty zawsze przy mnie stój.
Rano, wieczór, we dnie, w nocy
Bądź mi zawsze ku pomocy,
Strzeż duszy, ciała mego,
zaprowadź mnie do żywota wiecznego.

Amen.

Jednak niewiele się pomyliłam bo w książce t anielski motyw (jak ja uwielbiam anioły!). I to właśnie według mnie jest największy plus tej powieści. Nie mówiąc tym samym, że reszta nie jest dobra. Jest, ale nie do końca odnalazłam się w tej powieści. Owszem, dobrze mi się ją czytało. Autorka włada zgrabnym językiem, ale czasami zbyt prostym. Często również są przeplatane wątki, przez co czasami traciłam wątek, kto, co, dlaczego i ale jak to?!. Oczywiście to, że ja się gubiłam i nie bardzo odnalazłam się w powieści, nie znaczy, że inni czytelnicy będą tak samo odbierać niniejszą lekturę. 

Urocza i poruszająca powieść  :)

piątek, 11 sierpnia 2017

Najnowszy stosik


Sierpień w pełni, choć nie za gorący ale,u mnie nowości co nie miara !!!
Od niedawna czytam kryminały , więc i zacznę od nich

Harlan Coben ,,Zaginiona"
Arkadiusz Niemirski  ,,Dziennik grzesznika"
Iwona Kienzler ,,Maria Skłodowska- Curie Złodziejka mężów życie i miłości"
Henning Mankell ,,Ręka"
Henning Mankell ,,O krok"
Charlotte Link ,,Wielbiciel"
 

O tak przerzuciłam się na kryminały , coś mocnego i dobrego.
Mam nadzieję że, to będzie dobrze spędzony czas...

wtorek, 8 sierpnia 2017

Z domowej półeczki




"Jak liście na wietrze" to opowieść o przyjaźni, miłości, wierności i zdradzie. To także historia o wyrzutach sumienia i próbach odkupienia win.
Nie ma tu miejsca na banał i przewidywalność. Decyzje bohaterów zaskakują, dają do myślenia, intrygują.
Postacie są wyraziste i ciekawie skonstruowane, budzą w czytelniku emocje, a to na pewno duży plus.
"Jak liście na wietrze" to opowieść o przyjaźni, miłości i zdradzie. Opisuje losy trójki znajomych począwszy od lat młodości, gdy Catherine Benson po wypadku rodziców zostaje przygarnięta przez swoją babkę. Cała trójka to jeszcze dzieciaki, które żyją w świecie swoich fantazji i marzeń. Przyjdzie im razem wejść w okres dojrzałości, zmagań z podejmowanymi decyzjami, dzielenia się tym co dla nich ważne i przezywania przyjemnych jak i trudnych sytuacji. Dobrze się rozumieją może dlatego, iż łączy ich zasadnicza kwestia porzucenia, w ten czy inny sposób, przez swoich rodziców. Opiekują się sobą wzajemnie i nie pozwolą zrobić krzywdy. A mimo to dochodzi do zdarzenia, które odmienia całe ich życie, burzy plany na przyszłość i łamie zasady przyjaźni. Ot, w sumie taka prosta ludzka historia.
Przepiękna historia, rozgrywająca się w ciągu blisko 30 lat. John i Trey znają się całe życie, są jak bracia. Wszędzie razem, kochają ten sam sport, są w nim tak samo dobrzy, z wielkimi perspektywami na przyszłość. Pewnego dnia w ich życiu pojawia się piękna niebieskooka blondynka z kręconymi lokami Cathy. Tygodniowa opieka jaką mieli sprawować nad 11-letnią dziewczyną przeradza się w wielką przyjaźń a z czasem w miłość. Łączyło ich sieroctwo- nikt z nich nie miał rodziców przy sobie. Trey rozgrywający w szkolnej lidze footballu pierwszy wyznaje miłość Cathy. Szczęśliwa trójka podejmują decyzję, że po zakończeniu szkoły razem wyjadą na studia do Miami. Trey i John otrzymują stypendium sportowe i mają grać w football dla Miami Hurricanes, natomiast Cathy chciała zostać lekarzem. Niestety ich plany ulegają zmianie w wyniku niefortunnych zdarzeń, które mają miejsce. Jedna głupia decyzja, jedna chwila i wszystko wywraca się do góry nogami. Swoje plany realizuje jedynie Trey.

Czy decyzja, jaką podjął była słuszna i sprawiedliwa, czy zapłaci za czyny jakich dokonał w przeszłości? Czy wybaczą sobie to wszystko co się wydarzyło?

Czy Cathy będzie w stanie wybaczyć Trey-owi? Czy będzie miała dość odwagi i siły, żeby pogodzić się z tym co ją czeka?

Czy John odkupi swoje winy wybierając stan kapłański? Jak wpłynie na niego wyznanie Treya po 22 latach?

Poruszająca historia trójki młodych ludzi, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Zaskakujące zwroty akcji, książka trzymająca w napięciu do ostatniej strony, słowa, kropki. A na końcu można uronić kilka łez...

Ta książka chyba największą przyciągnęła moją uwagę , leżąc na półce w księgarnii.
Od razu spodobał mi się ten klimat, okładka mnie sama do siebie przyciągnęła.
A treść...
Tak, to jest książka warta uwagi, mam nadzieję że, dobrze zrobiłam czytając ją w letnie dni i wieczory.
Nie mogłam się od niej oderwać, książka posiada w sobie magię .
Ta książka, pokazuje człowiekowi że , rozmowa z ludźmi jest bardzo ważna wręcz najważniejsza.
To dzięki rozmowie człowiek może, się odkryć i poznać drugiego człowieka.
Tak, jest to książka która bardzo mnie poruszyła, na pewno na długo zostanie w moim sercu a kto wie, może kiedyś jeszcze raz po nią sięgnę!!!!!!!

wtorek, 1 sierpnia 2017

Podsumowanie Lipca
























Pierwszy wakacyjny miesiąc za nami czas na podsumowanie książek jakich przeczytałam!!!

 Henning Mankell   ,,Powrót nauczyciela tańca"
Diane Chamberlain   ,,Jak gdybyś tańczyła"
Nicholas Sparks ,,Spójrz na mnie"


Nie jest dobrze , ale nie jest źle w zimę to nadrobię!!!


Teraz trochę mojej poezji dla was!!

 
 Znalazłam Cię,
na końcu świata.
Tak przypadkiem,
nieoczekiwanie.
W moim sercu 
zagościł spokój,
gdy Cię zobaczyłam.
Te uczucie kiedy na Ciebie czekałam,
byłam zestresowana i taka nieśmiała.
Choć w głębi serca,
już w Tobie zakochana.
Teraz już wiem,
to mi się nie śniło.
Dzięki Tobie już wiem,
że warto czekać było.
By zrozumieć co to znaczy 
prawdziwa miłość  :)

Z kawałków mego rozbitego życia,
w końcu ułożyła się całość. 
Ona w mym życiu wiele zmieniła ,
w końcu zawitało słońce na mym niebie. 
Wszystko się cudownie ułożyło, 
Ty pokazałeś Mi co to miłość.

Moje życie to:
Sekundy- niezmarnowane.
Minuty-dobrze wykorzystane.
Godziny-dobrze przemyślane
Dni- które, na zawsze w mojej pamięci pozostaną.
Miesiące- które, bardzo szybko Mi uciekają,
Lata- te które minęły,
Wspomnienia - te dobre i te złe,
one na dnie serca zawsze zostają .
Marzenia- te spełnione i te czekające na swoje spełnienie.
Każdy zły dla mnie człowiek pragnę żeby,
z mojego życia znikł.
Bo moje życie,
to najcenniejszy mój skarb.
Nie chce żeby, 
zły człowiek mi ten skarb odebrał.
Więc tylko dobrych ludzi do swego życia przyjmuje.
I zawsze cenne chwile im ofiaruje!!!


A na koniec lipcowego podsumowania!!


Zdjęcie z książką, miłego odpoczynku i miłego ostatniego miesiąca wakacji !!

Romantyzm w letni dzień

Nowa powieść króla prozy obyczajowej, który
tym razem umiejętnie myli tropy, a zakończenia
nie domyśli się nawet wielbicielka powieści
detektywistycznych!

Collin nie miał szczęśliwego dzieciństwa. Brak zainteresowania rodziców, dorastanie w szkołach wojskowych, potem problemy z agresją i zatargi z policją. Maria natomiast zawsze czuła wsparcie rodziny – jako mała dziewczynka, a także później, podczas studiów prawniczych i na początku kariery zawodowej. Pewnie trudno byłoby znaleźć dwie bardziej różniące się historie. I dwa tak niepodobne do siebie charaktery.
A jednak przeciwieństwa najwyraźniej się przyciągają. Maria i Colin zostają parą. Wszystko świetnie się zapowiada, dopóki ona nie zaczyna otrzymywać dziwnych wiadomości od anonimowego prześladowcy.


Dawno nie czytałam Sparksa ,jednak ta książka jest numerem jeden.
To opowieść o nękaniu człowieka.
Fajnych bohaterów autor stworzył.
Akcję umieścił w Karolinie Północnej.Skąd pochodzi.
W książce dzieje,się dużo ciekawego.Są walki na ringu,ale najciekawsze to moment.Kiedy bohaterka dostała kwiaty i tajemniczy liścik.
Od tego się zaczyna prawdziwa przygoda w tej książce.
Jest to historia dwojga ludzi. Ona- młoda prokurator walczy z byciem ofiarą skaltingu i przeszłością...on walczy o powrót do normalności, bycia nauczycielem, pomimo błędów z młodości...

Ich spotkanie nie zapowiada wielkiej miłości, ale to właśnie ich pogmatwane życie, gdzie on to ten dawny zły- zbliża ich. A w momencie, gdy zagraża jej życie, on ja ratuje.

"Spójrz na mnie" nie jest typową historią miłosna, ale ma w sobie wątki kryminalne. Inna, niż pozostałe pozycje Sparksa, ale też chwyta za serce!

Po raz kolejny przekonałam się że,książki tego autora są fantastyczne.

niedziela, 23 lipca 2017

Taniec jest lekiem na całe zło

Kolejna bezsenna noc Herberta Molina, emerytowanego oficera policji. Od pięćdziesięciu czterech lat nękają go cienie, które chcą, żeby odpokutował dawne winy. Molin przywykł do ich obecności i uczy się zajmować sobie czas po zmierzchu - układa puzzle lub tańczy tango z wykonaną przez siebie lalką. W końcu nadchodzi moment zemsty - pewnego dnia o świcie Molin zostaje zachłostany na śmierć. Krwawe ślady na podłodze w jego domu układają się w kroki tanga. Do śledztwa, prowadzonego przez Giuseppego Larssona, włącza się doświadczony policjant Stefan Lindman, którego zastajemy w trudnym dla niego momencie życia - właśnie dowiaduje się, że ma raka. Tymczasem popełnione zostaje drugie morderstwo. Funkcjonariusze natrafiają na trop prowadzący do międzynarodowej siatki neonazistów i stopniowo odkrywają motywy dokonanych zbrodni, które swoje źródło mają w wydarzeniach z czasów II wojny światowej.

Powrót nauczyciela tańca to kryminał uznany przez wielu krytyków za lepszy nawet od Mankellowskiego cyklu o komisarzu Kurcie Wallanderze. Powieść jest przesycona atmosferą skandynawskiego chłodu i mroku, zawiera wątki historyczne, daje czytelnikowi wgląd w mentalność szwedzkiego społeczeństwa. Książka zdobyła w 2005 roku Gumshoe Award dla Najlepszej Europejskiej Powieści Kryminalnej.


Kochani, dzięki tej książce przekonałam się że, kryminał musi być dobry bym ja go przeczytała od deski do deski.
I ten właśnie taki był..
W tej książce podobało mi się wszystko co bardzo mnie to zdziwiło.
Postać Herberta Molina, mnie urzekła to jak on  tańczył tango i jak został zamordowany ,
to było wstrząsające a z drugiej strony jakby dotknęło mnie samej.

Mankell pisze w tak charakterystyczny sposób, że na dobrą sprawę Stefan Lindman bezboleśnie zajął miejsce swojego literackiego poprzednika, przejmując całą masę jego cech.
Tym razem w wymiarze społeczno-obyczajowym książka poświęcona jest problemowi zagrożenia ze strony współczesnych odmian światowego faszyzmu, który odradza się w wielu krajach Europy w oparciu o rosnące w siłę lokalne nurty nacjonalistyczne.
To pewnie już jedna z ostatnich współczesnych powieści kryminalnych ( z przyczyn demograficznych, rzecz jasna), które dotykają kwestii rozliczeń za krzywdy z okresu z II wojny światowej.
Z satysfakcją stwierdzam, że tym razem autor doskonale poradził sobie z zakończeniem, które w odróżnieniu od większości jego wcześniejszych książek jest dopracowane i kompletne.
Zdecydowanie polecam, na pewno sięgnę po inne powieści tego autora.

niedziela, 9 lipca 2017

Książka o której szybko nie zapomnę!!!

Czy kłamstwo lepsze jest od najgorszej prawdy? Czy wydarzenia z przeszłości mogą wpłynąć negatywnie na przyszłość? Czy rodzina może nas skrzywdzić? Jak pogodzić się z prawdą?

Molly ma fajne życie, ciekawą pracę, kochającego męża i… pilnie strzeżoną tajemnicę z przeszłości. Ich rodzina wkrótce się powiększy – pojawi się w niej adoptowane dziecko, tymczasem Molly walczy z niepewnością i lękiem. Czy pokocha maleństwo, którego nie urodziła? Czy będzie dobrą matką? Uświadamia sobie, że prawdziwa rodzina powinna być zbudowana na prawdzie. Dwadzieścia lat wcześniej w tragicznych okolicznościach straciła ukochanego ojca. Nigdy nie wybaczyła bliskim kłamstw, jakimi ją karmili. Odeszła z domu i przed światem udawała sierotę. Teraz musi wyznać mężowi, że jej matka wcale nie umarła na raka, a jej krewni wciąż mieszkają w Morrison Ridge, małej miejscowości w Karolinie Północnej. Co więcej, Molly ma dwie matki – adopcyjną i biologiczną. I obie nigdy o niej nie zapomniały. Molly boi się teraz, że wyznanie prawdy przekreśli jej największe marzenie, by zostać matką i zrujnuje jej małżeństwo. Skoro pragnie być dobrą mamą, musi jednak znaleźć sposób, by pogodzić się ze swoją przeszłością i uwierzyć w przyszłość.


O tak!! Najlepszy hit tego lata!
Książka bardzo mnie wzruszyła, czytając serce mi pękało ale,także pragnęłam szczęścia Molly.
Utrata dziecka bardzo ją przygnębiła,a gdy się dowiedziała że,już nigdy nie zajdzie w ciąże-
to cały świat jej się zawalił.
Nie dziwie się, to na pewno musi być wielkim ciosem.

Nieraz zazdrościmy innym, jesteśmy niezadowoleni ze swojego życia... Może czasami warto zastosować metodę "Jak gdyby", według której dzięki odgrywaniu osoby, którą chcielibyśmy być, poprzez naśladowanie jej zachowania, z czasem możemy stać się nią naprawdę.
Dla mnie Molly żyła w powłoce z której nie mogła się uwolnić.
Niby była szczęśliwa w małżeństwie ale, brak dziecka spędzał jej sen z powiek.
Małżeństwo decyduje się na adopcję otwartą polegającą na całkowitej znajomości tożsamości zarówno rodziców adopcyjnych, jak i biologicznych. Często matka biologiczna ma ciągły kontakt z dzieckiem, a niekiedy dość mocno angażuje się w jego życie - wszystko zależy od rodzaju umowy zawartej pomiędzy rodzicami przed adopcją. Jestem całym sercem za dawaniem dzieciom szansy bycia kochanym oraz dorastania w domu przepełnionym miłością, jednak mam bardzo mieszane uczucia względem adopcji otwartej. Z jednej strony uważam, iż od początku należy przekazywać dzieciom prawdę o ich pochodzeniu, bo na dłuższą metę wszelkie tajemnice przynoszą więcej szkody niż pożytku. Z drugiej strony obecność dwóch mam może namieszać dziecku w głowie, a prawdopodobnie w końcu pojawią się pewne zgrzyty odnośnie decyzji bezpośrednio dotyczących wspólnego potomka. Na pewno jest to kwestia do dłuższej dyskusji, a także wnikliwego przemyślenia.

Niejednokrotnie nie rozumiałam głównej bohaterki, której postępowanie bywało nielogiczne. Nie lubię osób upierających się przy czymś, ślepych i głuchych na racjonalne przesłanki. Molly po śmierci ojca obraża się na wszystkich dookoła, odcinając wszelkie więzi łączące ją z rodziną, chociaż ich postępowanie było zgodne z wolą jej taty. Do tego nadal nie mam pojęcia, dlaczego ukrywała wszystko przed swoim mężem przez tyle lat, zamiast od początku oprzeć ten związek na prawdzie, pozbywając się niepotrzebnego balastu. 

"Bez wybaczenia trudno iść do przodu (...). To tak, jakbyś próbowała tańczyć z ołowianym balastem na ramionach. Gniew może przytłoczyć cię na zawsze." **

"Jak gdybyś tańczyła" to czwarta powieść Chamberlain, którą miałam przyjemność poznać. Zapewniam, że jest to powieść godna uwagi, jednak na tle poprzednich wypada zdecydowanie najsłabiej. Nastawiłam się na emocjonującą opowieść o walce z procedurami adopcyjnymi, marzeniach związanych z posiadaniem dziecka, dylematach moralnych oraz trudnych wyborach. Spodziewałam się historii opartej na aktualnym życiu bohaterów, a okazało się, iż Chamberlain skupiła się na retrospekcjach dotyczących dzieciństwa i lat nastoletnich Molly, poruszając niekiedy niezbyt interesujące wątki, które niewiele wnoszą do fabuły. Do tego od samego początku domyśliłam się, jak potoczy się sprawa z ojcem Molly, dlatego dość mocno zawiodłam się na tym tytule, chociaż jest napisany bardzo dobrze - to trzeba przyznać.

Owa lektura porusza sporo wątków dotyczących adopcji, pierwszej miłości, utraty dziecka, zajścia w ciążę podczas pierwszego razu, nieudanego dzieciństwa, alkoholizmu, stwardnienia rozsianego i cierpienia spowodowanego przez chorobę. Dzięki niej można uświadomić sobie, iż człowiek nigdy nie pójdzie do przodu, kiedy jego życiem nieustannie będą rządzić demony przeszłości. Ponadto niekiedy z miłości należy dopuścić się najgorszych rzeczy dla dobra ukochanej osoby...


Cudowna i poruszająca książka,mająca w sobie to coś niezwykłego !!!

piątek, 30 czerwca 2017

Podsumowanie Czerwca



Czerwiec mój ulubiony miesiąc,
rozpoczynający wakacje a w tym miesiącu też przeczytałam niezwykłe książki!!!



Paula Hawkins ,,Dziewczyna z pociągu" -najlepsza książka jaką kiedykolwiek czytałam!!
Harlan Coben  ,,Bez pożegnania"
 Anna Ficner-Ogonowska   ,,Czas pokaże"

Trochę mało w tym miesiącu, ale wszystkie niesamowite!!


A teraz napisane w tym miesiącu wiersze ich, trochę więcej!!!

Zostań ze mną!
choć jedną, jedyną
tą noc.
Pozwól mi poczuć się wyjątkową
osobą ,która jest tylko z tobą.
Daj mi wiarę że,
jestem kimś ważnym dla Ciebie!
Daj mi nadzieję na lepsze i
niezapomniane jutro.
Okaż mi swoje ramię,
gdy po moich marzeniach niespełnionych
tylko plama zostanie.
Proszę bądź ze mną,
gdy życie ze mnie sobie zakpi.
Daj mi trochę swej empatii,
okaż zrozumienie i podaruj nadzieję
bo wiem że, przy Twoim boku
nic złego mi się nie stanie.
Bo ja kocham Cię kochanie!!!


Moje słowa są jak wiatr,
szybko przemijają.
Moje myśli nie są jak mgła,
w mojej pamięci zostają.
Moje serce jest rozżażony ogień,
ciepłe i rozgrzane.
Wie, dokładnie przez jakich
ludzi jest kochane.
Moje życie jest jak tęcza na niebie,
swoimi czynami koloruje cały swój świat.
Już wiem, że świat posiada wiele
różnych barw.


Przyjaźń prawdziwa,
tak jak miłość powinna
być jedyna.
Dawać poczucie że,
jest ktoś kto tak jak rodzina
w każdym momencie za rękę cię przytrzyma.
Osuszy łzy gdy będzie trzeba,
podzieli się z tobą kawałkiem chleba.
Da siłę na walkę
z przeciwnościami losu.
Pokaże że, na życie
można znaleźć fajny sposób.

My osoby niepełnosprawne,
wiemy jak życie sobie przyozdobić,
kolorami różnych barw.
Często w oczy nam wieje wiatr,
lecz my na przekór staramy się
być szczęśliwi i brać od życia ile trzeba!!!!
Zawsze do nas ludzie się uśmiechają,
często nam pomocną dłoń wyciągają,
lecz my sobie w tym świecie poradzimy.
Barwami pokolorujemy nasze życie szare,
pokażemy innym jak naprawdę wyglądamy
i ile wiary i nadziei w sobie posiadamy!!!
Bardzo często śpiewamy,
tańczymy i się śmiejemy
bo my żyć samodzielnie
bardzo dobrze umiemy.
I tu was mile zaskoczę ,
ja was o pomoc rzadko proszę !!
Lecz teraz powiem otwarcie
traktujcie nas jakbyśmy
byli wielką rodziną bo cudne chwilę was
w życiu ominą .
A po co?
Jak warto sobie pomagać,
nie skreślać i nie obrażać.
My jesteśmy tacy sami,
tylko z innymi chorobami!!!


Wiersze, książki i fotografie to, całe moje życie uwielbiam to.........

czwartek, 29 czerwca 2017

Wiek nie jest najważniejszy,ale uczucie i szczęście przy boku ukochanej osoby :)



,,Gdy pojawiają się uczucia ,
cały świat zmienia się na dobre"



Czas pokaże, to książka, w której autorka na ponad 700 stronach, przedstawiła nie zbyt obszerną historie. Młoda studentka, która zakochuje się w dużo starszym mężczyźnie. Banalna sprawa, zdarzająca się raczej dość często. Urok tej historii polega jednak na tym, że opowiedziana jest w bardzo wolnym tempie, niczym łaszący się kot, daje czytelnikowi ciepło i przyjemność przyswajania zapisanych słów.
Można zastanowić się nad ich sensem, można odszukać kawałek swojego świata, można też uznać ją za nudną......każdemu według potrzeb :)
Ja bardzo lubię książki tej autorki, chociaż na razie jest ich niewiele.


Powieść o codzienności, o wyborach jakich musimy dokonać.Jest to romans obyczajowy. Bohaterką jest Julka, współczesna studentka psychologii, mieszkająca w Warszawie z matką. Ma też dwie ciotki, stare panny i starsze rodzeństwo: brata księdza i siostrę mężatkę. Oraz przyjaciółkę Nelę. Oprócz studiowania, Julka wraz z Nelą chodzą na wolontariat na dziecięcy oddział onkologiczny.
Powieść opisuje jej perturbacje uczuciowe i rodzinne. Taką współczesną warszawską codzienność w małym metrażu. Po bardzo lekko i dowcipnie napisanym wstępie o rodzinnych obiadkach i harmonogramie tygodnia Julki i Neli, zawiązują się romanse: najpierw ten Neli, a potem Julki. Miłość Julki jest trudniejsza, bo wymaga odpowiedzialnej decyzji. Powieść pokazuje dorastanie dziewczyny do dorosłości. Ale i pokazuje współczesną wielkomiejska rzeczywistość. Bardzo ciekawe i potrzebne są epizody z onkologii dziecięcej. Ten wolontariat koleżanek jest okazją pokazania, iż taka pomoc tym chorym dzieciom jest potrzebna i pacjentom i wolontariuszom. Na oddziale przydają się talenty czytelnicze, malarskie i zwykła empatia. A dodatkowo, można spojrzeć na swoje problemy z innego punktu widzenia.

Zdziwiło mnie, jako sporadyczną czytelniczkę obyczajówek kobiecych, wybranie na bohaterkę studentki. Przyzwyczaiłam się do kobiet trzydziestoparoletnich, po przejściach, zamieszkujących na wsi, kupujących tam dom itd. A tutaj mamy młodą dziewczynę, która zmaga się z decyzją usamodzielnienia się psychicznego od rodziny i związania się z rozwodnikiem. Dziewczyna jest wrażliwa na świat, studiuje, pracuje i jeszcze działa w wolontariacie. Jest to więc codzienność wielu współczesnych dwudziestoparolatek. Taka odmiana tematyki w sumie jest dobra, bo ciekawa. Tym bardziej, że chyba każdy kojarzy okres studiów jako czas szczęścia i autentycznych przyjaźni. Więc bohaterki powieści przywołują dobre skojarzenia, pozytywne i ciepłe. Odrywamy się od pracy, obowiązków i troszkę przypominamy sobie jak to i u nas w życiu bywało...


Książka gruba, nawet powiem obszerna ale, mi się świetnie ją czytało.
Uwielbiam takiego typu powieści w których losy bohaterów, pokazują nam że, my też możemy
przeżyć coś pięknego tylko trzeba się odważyć .........Żyć!!!!!!!!!!!!

środa, 28 czerwca 2017

Wycieczka do Zieleniewa

Cześć!!
W piątek wraz ze znajomymi wybraliśmy się na wycieczkę do Kołobrzegu i do Zieleniewa.
Po raz kolejny mogliśmy podziwiać nasze Polskie morze.




Cudowne chwilę z przyjaciółmi, najcenniejsze i najpiękniejsze!!!!!




W środku zimy najlepsze są książki o lecie i wakacjach :)

Nie boję się powiedzieć otwarcie, że uważam tę pozycję za najlepiej napisaną współcześnie polską powieść obyczajową. Książka wbrew sympa...