wtorek, 17 października 2017

Powrót

Cześć właśnie wróciłam 4 tygodniowej rehabilitacji dzisiaj pokaże wam przeczytane książki :)


,,Wielbiciel"

To książka zaledwie 400-stronicowa (co jak na tę autorkę nie jest dużo), więc szybko się ją czyta, zwłaszcza że akcja wciąga już od pierwszych stron. Nie jest to może najlepsza książka Charlotte Link (w dodatku dość stara, bo w Niemczech ukazała się kilkanaście lat temu), ale i tak dobrze się ją czyta. Jej wielki minus jest taki, że od razu wiadomo, kto jest tym złym, pozostaje więc tylko czekać na odpowiedź, czy główna bohaterka wyjdzie z całej afery cało i zdrowo. Bo jak sam tytuł wskazuje, chodzi o wielbiciela, wyjątkowo namolnego, takiego, z którym żadna z nas nie chciała by mieć nic wspólnego.

Świetna i wciągająca książka, zaledwie w dwa wieczory ją przeczytałam .
Doskonale napisana w sam raz dla wielbicieli kryminałów.

                                                              ,,Przerwane milczenie"

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy gdy sięgnęłam po tę książkę, to piękne, stare domostwo dumnie zdobiące okładkę. Na odwrocie zaś możemy przeczytać:
"Tajemniczy oraz zaskakujący thriller. Idylliczny i sielankowy klimat angielskiej wsi spleciony z mrocznymi stronami ludzkiej duszy."
Z drugą częścią tego opisu zgadzam się w stu procentach. Do pierwszego zdania mam jednak zastrzeżenia - to nie jest zaskakujący thriller. Zakończenie tej historii nie jest wywróceniem wszystkiego do góry nogami, jakby się uprzeć to można nawet stwierdzić, że autorka podała nam rozwiązanie jak na tacy już wcześniej. 
Dla mnie to jednak nie stanowi wady. "Przerwane milczenie" to bardzo wciągająca obyczajowa opowieść, w której gdzieś w tle dochodzi do okrutnego mordu. Najważniejsze w niej nie jest odnalezienie psychopaty, który poderżnął gardła ofiarom, dlatego nie znajdziecie tu opisu całego dochodzenia policji i pracy kryminalistyków. 
Będzie za to wywlekanie wszystkich tajemnic, obnażanie fałszu, który towarzyszy głównym bohaterom przez cały czas. Będziemy poznawać całą gromadkę głównych bohaterów, którzy tylko na pierwszy rzut oka wydają się mili, sympatyczni i szczęśliwi. Prawda o nich jednak nie jest już taka kolorowa. Wiele "trupów z szafy" w końcu ujrzy światło dzienne. 
Strasznie dałam się wciągnąć w tę historię, więc pani Link wędruje do moich ulubionych autorów. Naprawdę świetnie jest czasem, dla odmiany, poczytać sobie coś w tym stylu.


                                                        ,,Niepełka"

Na wstępie chcę podziękować Pani Dorocie Schrammek za to, że w swojej najnowszej książce „ Niepełka” zdecydowała się poruszyć tak ważny temat, jakim jest tolerancja i akceptacja społeczna osób niepełnosprawnych. Sama jestem osobą niepełnosprawną i z własnego doświadczenia wiem, że osobom z niepełnosprawnością nie jest łatwo. Z reguły problemy zaczynają się już w szkole, a rówieśnicy bywają bezwzględnie okrutni. W takim właśnie trudnym położeniu znajduje się główna bohaterka powieści czternastoletnia Weronika.

Dziewczyna wraz z samotnie wychowującą ją matką przeprowadza się z Warszawy do Trzebiatowa. Nie jest jej łatwo, ponieważ w nowym miejscu musi zaczynać wszystko od nowa, co uwierzcie mi dla osoby niepełnosprawnej jest bardzo trudne. Musi rozstać się ze znanym i bezpiecznym sobie dotychczas światem i trafia w nieznane. Jak wiemy nowy ma zawsze pod górkę niezależnie od miejsca i okoliczności, a jeśli nowa osoba jest tak jak Weronika osobą niepełnosprawną wówczas jest jeszcze gorzej. Nastolatka trafia do nieprzystosowanej dla niepełnosprawnych szkoły, gdzie zdana jest na pomoc osób trzecich, Jednak to jest najmniejszy problem bohaterki biorąc pod uwagę to, co spotyka jej ze strony klasy do której trafia. Jak to również w życiu bywa w takich sytuacjach zazwyczaj znajduje się w grupie prowodyr, który robi wszystko, aby wszystkich wokół nastawić przeciwko osobie niepełnosprawnej, a jej samej uprzykrzyć życie. Tak też dzieje się i tym razem. Kinga jest utalentowaną muzycznie szkolną gwiazdą, która oczekuje od swoich szkolnych kolegów i koleżanek nieustannej uwagi i uwielbienia. Kiedy do klasy Kingi dołącza Weronika, ta czuje, że nowa zaczyna przyćmiewać jej blask. Dlatego stara się zrobić wszystko, aby w oczach całej klasy umniejszyć osobie naszej bohaterki. Do czego postawa dziewczyny doprowadzi i jak poradzi sobie sama Weronika przekonacie się sięgając po książkę.

To, co jest bardzo istotne i na co sama autorka zwraca uwagę to rola rodziców w kształtowaniu osobowości i charakteru młodego człowieka. Ojciec Kingi dumny z utalentowanej córki traktuje ją jak wschodzącą gwiazdę. Czternastolatka wychowywana jest w przeświadczeniu bycia najlepszą, przez co łaknie adoracji i poklasku. Nie ma w niej ani krzty pokory i szacunku dla drugiego człowieka. Czy dziewczyna zrozumie co tak naprawdę liczy się w życiu i co jest jego największą wartością? Czy to, co prezentuje swoim zachowaniem to rzeczywistość, czy tylko maska pozorów? Na te i wiele innych pytań znajdziecie odpowiedz podczas lektury.

Ta niewielka objętościowo książeczka jest ogromna w swojej wymowie. Z pełnym przekonaniem uważam, że powinien przeczytać ją każdy, a szczególnie młodzież szkolna i rodzice. Sądzę również, że tytuł ten jest doskonałym punktem wyjścia do dyskusji z młodzieżą dla nauczycieli, pedagogów, wychowawców na temat tolerancji, poszanowania innych, równości każdego człowieka w społeczeństwie. Świat nie dzieli się na lepszych i gorszych, po prostu jesteśmy różni, ale inny nie znaczy gorszy.

Muszę przyznać, że pozycja ta wzbudziła we mnie wiele emocji od złości poprzez wzruszenie, a samo zakończenie spowodowało, że łza zakręciła mi się w oku. Nie chciałam rozstawać się z Niepełką i mocno trzymałam za nią kciuki przeżywając wraz z nią każdy smutek i ciesząc się każdym osiągnięciem. Ku mojej ogromnej radości Pani Dorota pozostawiła zakończenie pozycji otwartym, co sugeruje, że my czytelnicy będziemy mogli ponownie spotkać Weronikę i zobaczyć co u niej słychać. Czekam więc z niecierpliwością.

Uwielbiam tą książkę i dziękuje za to że, mogłam poznać jej autorkę.

                                                             ..Tęsknie za tobą"

"Uważaj na ludzi, których miejsce jest w przeszłości. Nie wpuszczaj ich z powrotem do swojego życia". W ten sposób ostrzegano główną bohaterkę najnowszej powieści Cobena. Kat Donovan czterdziestoletnia policjantka doświadczyła w swoim życiu wiele bólu i cierpienia. Kilkanaście lat wcześniej straciła ojca, narzeczonego, z matką nie potrafi się porozumieć.Obecnie trafia na sprawę, która ma związek z przeszłością i zaczynają się "schody", budzą się wątpliwości.Mimo wielu ostrzeżeń prowadzi dochodzenie i na jaw wychodzą zaskakujące fakty.Chciała poznać prawdę lecz wciąż chowała głowę w piasek."Być może prawda jest lepsza od kłamstwa, ale nie zawsze nas wyzwala". Życie Kat to lata zmagań z bólem i samotnością, uwikłane w kłamstwa i tajemnice. W końcu dochodzi do wniosku,że powinna cieszyć się chwilą bieżącą, dbać o nią. Szczęście jest kruche, dlatego winna doceniać każdą chwilę i robić wszystko aby je chronić.Była zwolenniczką zasady Sherlocka Holmesa w której "ostrzegał, że nigdy nie należy budować teorii, dopóki nie pozna się faktów, bo wtedy się je nagina, żeby potwierdzały teorię, zamiast dopasować teorię do faktów". Myślę, że ta zasada ma zastosowanie w całym naszym życiu. Książka trzyma w napięciu, wydarzenie goni wydarzenie, poziom adrenaliny często niebezpiecznie wzrasta. Miłośnicy Cobena i nie tylko na pewno będą usatysfakcjonowani.
Genialna i cudowna książka.




niedziela, 17 września 2017

Noc świętojańska zamieni się w koszmarną noc



Henning Mankel stworzył świat na miarę swoich wielkich anglosaskich poprzedników. Dziwna, mroczna Szwecja, nabiera w jego książkach cech kosmosu, w którym toczy się wojna sił ciemności z przedstawicielami porządku na czele z pewnym policjantem, który czasem przypomina sobie o niezmienionych kalesonach albo zapomina o telefonie komórkowym właśnie wtedy, kiedy wpada w największe tarapaty.
Co łączy grupę młodych ludzi, którzy w poszukiwaniu wrażeń, a może i czegoś więcej, przebierają się często w kostiumy z różnych epok i urządzają spotkania, których przebieg utrzymują w ścisłej tajemnicy, ze starszym policjantem w Ystadzie? Jakie motywy pchają seryjnego mordercę do teatralizowania swoich zbrodni? Kim jest tajemnicza kobieta, z którą romansował członek grupy śledczej Wallandera? Czy cukrzyca oznacza wyrok śmierci?


Policja w Ystadzie długo nie brała poważnie doniesień pewnej kobiety, przekonanej, że listy, które dostaje z całego świata od zaginionej córki nie są napisane przez nią. Dopiero odnalezienie ciała dziewczyny (w towarzystwie dwóch jeszcze ciał nieżywych młodych ludzi), zamordowanej strzałem w głowę powoduje, że Wallander i reszta zespołu zaczynają rozumieć, że być może popełnili błąd. Nawet jeśli nie mają sobie nic do zarzucenia pod względem proceduralnym, to ze świadomością odkopanych, po trzech miesiącach od tragedii, zwłok, nie czują się najlepiej.
Jednocześnie ginie jeden z ystadzkich policjantów. Nie wymienię tu jego nazwiska, gdyż występuje on bodaj we wszystkich powieściach Mankella i nie chcę wprowadzać potencjalnych czytelników w szok. Wstrząs nie jest pożądanym elementem recenzji, nawet jeśli wielu krytyków uważa inaczej.
Wiele – choć nie od początku – wskazuje na to, że morderstwa coś łączy. A bestia nie przestaje. Bohaterowie czekają na następne ofiary, błądząc we mgle. I doczekują się. I robi się coraz straszniej.
Mankell w poprzednich powieściach dał się poznać jako wytrawny znawca roboty pisarskiej i policyjnej, prowadząc przewrotną grę ze swoimi czytelnikami za pomocą teoretycznie klasycznego, w rzeczywistości jednak nieprzewidywalnego komisarza. Z naszego punktu widzenia odbrązawiał mit o szczęśliwej Szwecji, szukając – czasem w sposób okrutny – dowodów na degenerację zarówno przestępców, jak i zwyczajów społecznych w swoim kraju. Stąd częste w jego książkach podłoże socjologicznej obserwacji i diagnozy zmian.
Tym razem jednak napisał kryminał z – nomen omen – krwi i kości. Wallander jeszcze nigdy nie był tak samotny. Bohaterowie dopiero w obliczu śmierci kolegi widzą, jak niewiele o sobie wiedzą. To taki świat, w którym nikt z nikim nie rozmawia. Nikt nikogo nie zaprasza do domu. Jeszcze nigdy u Mankella wszechświat posterunku policji nie był w takim stopniu jedyną przestrzenią, w której ludzie się w ogóle dostrzegają i kontaktują.


Świetna powieść, od niedawna czytam Mankella i dla mnie jest  to jeden z najlepszych pisarzy.
Książka mnie bardzo wciągnęła i polecam ją gorąco.

piątek, 8 września 2017

Nietypowe święto :)

Dzień Marzyciela może być doskonałym czasem na refleksję na temat własnych marzeń. Każdy człowiek posiada marzenia. Z reguły jednak na zawsze pozostają one w sferze marzeń, ponieważ ich właściciele nie podejmują kroków zmierzających do ich realizacji.Większość marzeń tłumiona jest w zarodku, ponieważ wydają się być zbyt „zuchwałe” i nieosiągalne. Z tego powodu piękne idee mogą nigdy nie przerodzić się w rzeczywistość. Tymczasem wielkie wizje mają szansę stać się realnymi pomimo tego, że na pierwszy rzut oka wydają się być nie do zdobycia. To, że w pierwszej chwili realizacja pragnień napotyka ogrom przeszkód nie znaczy, że nie jest możliwa.


Marzyć dobra sprawa,każdy z nas ma jakieś marzenia.
Każdy do czegoś dąży.

Jak bym chciała leżeć na łące,
patrzeć jak chmury płyną.
Rysować palcem w powietrzu,
to co sobie wymarzę.
Przecież nikt nie zabroni mi marzyć.
A może,tak wyruszyć w wielki świat,
poznać zakątki nieznane.
Dotknąć tego, co było do tej pory zakazane.
Albo nie,
znaleźć miejsce na ziemi,
co w nim nikt i nic mnie nie zmieni.


Jestem marzycielką,
kiedyś chciałam być nauczycielką.
W skrycie o wielu rzeczach marzyłam,
nieźle się przy tym bawiłam.
Chciałam zbudować dom na wzgórzu,
chciałam też mieszkać w buszu.
Kiedyś księżniczką chciałam być,
szczęśliwie i bogato sobie żyć.
Marzeń miałam wiele,
nieraz śmieli się ze mnie przyjaciele.
Marzyłam o wielu rzeczach,
teraz to się spełniło.
Więc warto sobie marzyć, bo nie wiadomo co się w życiu przydarzy.

czwartek, 7 września 2017

Życie to rejs popłyń w go !!!

,,Dziennik grzesznika” Arkadiusza Niemirskiego to powieść kryminalna skierowana przede wszystkim do młodzieży. Jak to w wielu kryminałach bywa, na teraźniejsze wydarzenia ma wpływ przeszłość. W przypadku tej fabuły wyjątkowo mroczna, gdyż związana z II wojną światową.
Główni bohaterowie powieści to czwórka młodych ludzi – Kasia, Agnieszka, Konrad i Patryk. Pod opieką doświadczonego sternika mają zdobywać pierwsze żeglarskie umiejętności. Jednak podczas rejsu po Zalewie Wiślanym natykają się na coś o wiele paskudniejszego niż niesprzyjające wiatry – w ich ręce wpada dziennik Maxa Schwellingera, esesmana, który był „lekarzem” w KL Stutthof. Szybko okazuje się, że jest sporo osób, którym zależy na zdobyciu zapisków. I to bynajmniej nie z naukowych pobudek.
„Dziennik grzesznika” korzysta z wzorów wykorzystywanych w klasycznych powieściach kryminalnych. Jest do rozwiązania zagadka, której korzenie tkwią w przeszłości, skarb do zdobycia i bezwzględna rywalizacja.
Natomiast faszystowska organizacja Front Krwi, na czele której stoi nieznany nikomu osobnik, wszechwiedzący i posługujący się w kontaktach z podwładnymi hasłami i odzewami, została żywcem wyjęta z typowej opowieści o szpiegach. Jest nawet motyw walki wywiadów, gdyż w szeregi organizacji o skrajnie prawicowych poglądach przenika szpieg z Centrum Szymona Wiesenthala.
Do tego dochodzą losy ludzi, którzy u kresu życia pragną rozliczyć się z przeszłością i znaleźć odpowiedzi na dręczące ich pytania – esesmana, byłej więźniarki KL Stutthof oraz urodzonego w tym obozie dziecka.

Intryga na pierwszy rzut oka wydaje się całkiem zagmatwana, ale większość rozwiązań jest przewidywalna. Myślę, że fabule nie zaszkodziłoby wycięcie kilku pobocznych wątków (np. rywalizacji z Darem i jego grupą), które nie wnoszą nic nowego, a jedynie niepotrzebnie zaciemniają obraz. Ogólnie odniosłam wrażenie, że trochę za dużo grzybków w tym barszczu. A w tle majaczy jeszcze słynna sprawa katastrofy „Wilhelma Gustloffa”, która do dziś budzi emocje.

W „Dzienniku grzesznika” autor stawia pytanie, czy rozliczyliśmy się z przeszłością, z czasami II wojny światowej. Jako motto wybrał słowa Güntera Grassa: „To się nie kończy. To się nigdy nie skończy”, więc odpowiedź nie może być optymistyczna. A. Niemirski przywołuje spiskową teorię dziejów, w której światem rządzą pieniądze, a także rewizjonistyczne dążenia Związku Wypędzonych, próby przerzucenia odpowiedzialności z katów na ofiary.

„Dziennik grzesznika” to pozycja skierowana do nastoletnich czytelników. Znajdą w nim intrygę rodem z klasycznych powieści kryminalnych – skarb z przeszłości, do którego odnalezienia prowadzi gęsta sieć zagadek, szpiegowskie rozgrywki, a wszystko to spotyka młodych bohaterów podczas wakacji, czyli w czasie idealnym na przeżywanie przygód.


Książka idealnie upamiętni ostatnie chwile wakacyjne,lekka i bardzo ciekawa powieść dzięki której się świetnie bawiłam.Trochę było w niej i intrygi, trochę dramatycznych wątków ale to książka lekka i wyśmienita.

czwartek, 31 sierpnia 2017

Podsumowanie miesiąca

Przeczytane książki w tym miesiącu:)

Leila Meacham  ,,Jak liście na wietrze"
Agata Kołakowska   ,,We dnie, w nocy"
Harleyn Coben  ,,Zaginiona"
 Iwona Kienzler  ,,Maria Skłodowska-Curie. Złodziejka mężów. Życie i miłości"

Najlepsza  książka  to  : ,,Zaginiona"
Wszystkie książki były wciągające, ale ta miała w sobie to coś niezwykłego.



środa, 30 sierpnia 2017

Bigraficznie




Maria Skłodowska-Curie była wybitną osobowością: jako pierwsza przedstawicielka płci pięknej w 1893 roku uzyskała licencjat nauk fizycznych i matematycznych na Sorbonie, była pierwszą kobietą-profesorem Sorbony, pierwszą kobietą i jedną z czterech osób, której przyznano dwukrotnie Nagrodę Nobla. Nasza rodaczka jest też pierwszą i jedyną kobietą, spoczywającą w paryskim Panteonie i jednocześnie pierwszą osobą tam pochowaną, o innej niż francuska narodowości.

Publikacja Iwony Kienzler opowiada o Skłodowskiej nie tylko jako o wybitnej uczonej i jej odkryciach, ale o kobiecie, kochającej i odtrąconej przez ukochanego, której przyszło przełamywać kłamliwe stereotypy, która kochała i dla miłości gotowa była wiele poświęcić. Autorka przedstawia Skłodowską także jako żonę i samotną matkę, bardziej lub mniej udanie łączącą obowiązki wychowawcze z pracą naukową, wiele miejsca poświęcając jej skomplikowanym relacjom z córkami.
Jak sama autorka napisała we wstępie, to nie jest książka o wielkiej uczonej i jej odkryciach, a o zwyczajnej kobiecie. I tak faktycznie jest. Na samym początku poznajemy rodzinę Marii. Jej matkę Bronisławę i ojca Władysława. Dowiadujemy się jak im się wiodło, czym się zajmowali i jak wychowywali swoje dzieci. W momencie gdy na świat przychodzi Maria zaczynamy śledzić jej losy.

Czytamy jak pilną i zdolną była uczennicą, towarzyszymy jej w pracy guwernantki, przeżywamy jej pierwszą zakazaną miłość, przenosimy się z nią na studia do Paryża, studiujemy i uczymy się z nią po nocach. Jesteśmy świadkami jej znajomości z Piotrem Curie, jego do niej miłości, pięknych romantycznych listów. Towarzyszymy uczonym przy narodzinach córek, we wspólnym odkrywaniu związków promieniotwórczych, w pierwszych odkryciach polonu i radu. Poznajemy ich zmagania nie tylko na gruncie zawodowym, ale również w życiu prywatnym. Cieszymy się ich szczęściem i opłakujemy losy Marii po stracie ukochanego męża. Na własne oczy widzimy, że przyznanie jej Nagrody Nobla i reszty znamienitych odznaczeń wcale nie było takie proste i jednoznaczne jak nam się teraz wydaje.
Dzięki przytaczanym cytatom widzimy Marię jako normalną kobietę, kochającą i kochaną, oddaną swej idei, dbającą o rodzinę, skrupulatną i dokładną (niekiedy aż przesadnie). Pomocną, niedbającą o sławę, wydającą ostatnie pieniądze na naukę i jej rozwój.
Autorka przygotowała się do napisania tej biografii celująco. Nie dość, że znajdziemy tu informacje dotyczące najbliższych Marii osób, to jeszcze poznamy przemyślenia samej uczonej. Iwona Kienzler przytacza dużo niezwykle interesujących i trafnych cytatów oraz wiadomości, dzięki którym potrafimy zrozumieć czasy, w których przyszło żyć Marii Curie.

Książka fantastyczna!!!!!!!
i. Chodzi mi przede wszystkim o sama bohaterkę, o której wiedziałam same podstawowe rzeczy. Az wstyd, ze my Polacy tak mało wiemy o naszej rodaczce, tej najwybitniejszej postaci , która zmieniła świat nauki.Nie mowie oczywiście ,ze wszyscy ale ja zaliczałam się do tego grona. Autorka bardzo ciekawie przedstawiła losy bohaterki. Książka wciąga,przedstawiając nam obraz epoki i zmagania kobiet w tamtym okresie. Dla mnie ta książka to wystarczający powód aby sięgnąć po inne pozycje dotyczące życia Marii Skłodowskiej. Jestem nią zafascynowana !!!

W bibliotece rzuciła mi się w oczy przez przypadek, pomyślałam a co tam można spróbować.
I nie żałuje cudowna biografia,pozwalająca poznać tak ważną postać dla nas jako Polaków!!!

piątek, 25 sierpnia 2017

W kryminalnym świecie

Nie spotkałam jeszcze osoby, która nie znałaby choćby i ze słyszenia tego autora. Harlan Coben był jednym z pierwszych pisarzy, dzięki którym zaczęłam pochłaniać książki w dużych ilościach. Rozbudził we mnie miłość do literatury z zakresu kryminał/sensacja/thriller. Jego genialny styl i prosty język sprawił, że w bardzo szybkim tempie poznałam jego twórczość. Niesamowite zwroty akcji, zaskakujące fabuły, tajemniczość oraz świetni bohaterowie z zabawnymi akcentami to elementy, które znajdziemy w każdej pozycji literackiej, której jest autorem.

Myron Bolitar, była gwiazda koszykówki, aktualnie agent reprezentujący sławy, w dziedzinie sportu, muzyki i in. tworzy szczęśliwy związek z Ali. Nieoczekiwanie dzwoni do niego Terese Collins, dawna kochanka, z którą nie kontaktował się przez 8 lat i prosi go o przyjazd do Paryża. Komplikacje w życiu osobistym Myrona sprawiają, że podejmuje on decyzję o wyjeździe. Na miejscu dowiaduje się o zaginięciu byłego męża Terese, Ricka Collinsa. Niedługo potem oboje dowiadują się, że mężczyzna nie żyje. Jaką tajemnicę ukrywa Terese? Czy Myron zdoła jej pomóc?
ohaterów i charakter powieści tego pisarza zdążyłam poznać bardzo dobrze i muszę przyznać, że Zaginiona to kolejna pozycja literacka, która smakuje równie dobrze jak poprzednie z cyklu Myron Bolitar. Jedynym małym minusem tej powieści jest mniejsza ilość zabawnych, ironicznych dialogów, które w poprzednich częściach ogromnie uatrakcyjniają fabułę. Niemniej jednak fani kryminału/thrilleru muszą ją poznać.

Treść książki jest bardzo dynamiczna. Zaskakujące wątki, nieoczekiwane zwroty akcji, do tego nuta tajemniczości oraz jak już wspomniałam, niesamowici bohaterzy sprawili, że powieść jest wciągająca i intrygująca. Byłam tak zaabsorbowana poznaniem całej historii, że rzeczywistość przestała dla mnie istnieć. W utworach tego autora często spotykamy się z nierozwiązanymi sprawami z przeszłości, tak było i w tym wypadku. Nietypowa zagadka wzbudziła ciarki na plecach i spowodowała, że adrenalina nie opuściła mnie, aż do ostatniej kartki.

Nie da się nie wspomnieć o komicznych dialogach. Sarkastyczne zwroty w połączeniu z błyskotliwością i mądrością bohaterów to element, którego nie mogłoby zabraknąć. Czarny humor to po prostu mistrzostwo w wykonaniu Cobena. Żarty i ironiczne powiedzonka, czasami w nieadekwatnych sytuacjach, nie raz wywołały uśmiech na mojej twarzy i sprawiły, że pokochałam Myrona Bolitara i jego wspólników.

No po prostu rewelacja,już od samych pierwszych zdań wiedziałam że, to będzie hit nad hitem i sie nie myliłam to cudowna powieść pod każdym względem.
Książki tego autora zawsze mnie zachwycały ,nie żałuje że tą przeczytałam polecam każdemu,kto lubi kryminały.

wtorek, 15 sierpnia 2017

Przyjemna lektura na wakacyjne dni :)

Książka dotyka trudnego tematu, o czym dowiadujemy się dopiero w trakcie lektury. Piotr ma koszmary senne, wspomina zdarzenia, jakie miały miejsce wiele lat temu. Ania nie zna odpowiedzi na to, co zdarzyło się kiedyś jednak przez cały ten czas walczy ze swoimi lękami, starając się ułożyć sobie życie. Miała talent aktorski, plan zapisania się na studia w tym kierunku, a mimo to skończyła polonistykę i jako sekretarka, zasiliła szeregi pracowników Zielonych Ogrodów. Odpowiedzi na pytanie o to, dlaczego tak się stało, nie zna ani jej mąż Robert ani przyjaciółka Hanka.W książce pojawia się jeszcze jeden narrator wydarzeń… Anioł Stróż Ani. Wbrew pozorom jego równorzędna opowieść doskonale komponuje się z tym, co opowiada Anna. Od początku zaczyna intrygować wzmiankami o tym, że przez swoje niedopatrzenie popełnił błąd. Co się stało, że z Ani wyparowało życie? Co się stało, że Piotra dręczą wyrzuty z przeszłości? Co się stało, kiedy Anioł Stróż na chwilę spuścił podopieczną z oczu?… Odpowiedzi na te pytania można uzyskać zagłębiając się w dalszą lekturę, która cofa Czytelników do wydarzeń z 1997 roku.

Rewelacyjna powieść,zaczarowała mnie niesamowicie.
Bardzo mi się podobał język którym, została napisana prosty i dający czytelnikowi dużo do myślenia.
Jest to opowieść o marzeniach , wierze i uczuciach.

Książka kojarzy mi się z modlitwą, od razu gdy zobaczyłam okładkę pomyślałam o Modlitwie do Anioła Stróża i nie sposób by mi nie było, dodać ją do tego postu.

Aniele Boży, stróżu mój,
Ty zawsze przy mnie stój.
Rano, wieczór, we dnie, w nocy
Bądź mi zawsze ku pomocy,
Strzeż duszy, ciała mego,
zaprowadź mnie do żywota wiecznego.

Amen.

Jednak niewiele się pomyliłam bo w książce t anielski motyw (jak ja uwielbiam anioły!). I to właśnie według mnie jest największy plus tej powieści. Nie mówiąc tym samym, że reszta nie jest dobra. Jest, ale nie do końca odnalazłam się w tej powieści. Owszem, dobrze mi się ją czytało. Autorka włada zgrabnym językiem, ale czasami zbyt prostym. Często również są przeplatane wątki, przez co czasami traciłam wątek, kto, co, dlaczego i ale jak to?!. Oczywiście to, że ja się gubiłam i nie bardzo odnalazłam się w powieści, nie znaczy, że inni czytelnicy będą tak samo odbierać niniejszą lekturę. 

Urocza i poruszająca powieść  :)

piątek, 11 sierpnia 2017

Najnowszy stosik


Sierpień w pełni, choć nie za gorący ale,u mnie nowości co nie miara !!!
Od niedawna czytam kryminały , więc i zacznę od nich

Harlan Coben ,,Zaginiona"
Arkadiusz Niemirski  ,,Dziennik grzesznika"
Iwona Kienzler ,,Maria Skłodowska- Curie Złodziejka mężów życie i miłości"
Henning Mankell ,,Ręka"
Henning Mankell ,,O krok"
Charlotte Link ,,Wielbiciel"
 

O tak przerzuciłam się na kryminały , coś mocnego i dobrego.
Mam nadzieję że, to będzie dobrze spędzony czas...

wtorek, 8 sierpnia 2017

Z domowej półeczki




"Jak liście na wietrze" to opowieść o przyjaźni, miłości, wierności i zdradzie. To także historia o wyrzutach sumienia i próbach odkupienia win.
Nie ma tu miejsca na banał i przewidywalność. Decyzje bohaterów zaskakują, dają do myślenia, intrygują.
Postacie są wyraziste i ciekawie skonstruowane, budzą w czytelniku emocje, a to na pewno duży plus.
"Jak liście na wietrze" to opowieść o przyjaźni, miłości i zdradzie. Opisuje losy trójki znajomych począwszy od lat młodości, gdy Catherine Benson po wypadku rodziców zostaje przygarnięta przez swoją babkę. Cała trójka to jeszcze dzieciaki, które żyją w świecie swoich fantazji i marzeń. Przyjdzie im razem wejść w okres dojrzałości, zmagań z podejmowanymi decyzjami, dzielenia się tym co dla nich ważne i przezywania przyjemnych jak i trudnych sytuacji. Dobrze się rozumieją może dlatego, iż łączy ich zasadnicza kwestia porzucenia, w ten czy inny sposób, przez swoich rodziców. Opiekują się sobą wzajemnie i nie pozwolą zrobić krzywdy. A mimo to dochodzi do zdarzenia, które odmienia całe ich życie, burzy plany na przyszłość i łamie zasady przyjaźni. Ot, w sumie taka prosta ludzka historia.
Przepiękna historia, rozgrywająca się w ciągu blisko 30 lat. John i Trey znają się całe życie, są jak bracia. Wszędzie razem, kochają ten sam sport, są w nim tak samo dobrzy, z wielkimi perspektywami na przyszłość. Pewnego dnia w ich życiu pojawia się piękna niebieskooka blondynka z kręconymi lokami Cathy. Tygodniowa opieka jaką mieli sprawować nad 11-letnią dziewczyną przeradza się w wielką przyjaźń a z czasem w miłość. Łączyło ich sieroctwo- nikt z nich nie miał rodziców przy sobie. Trey rozgrywający w szkolnej lidze footballu pierwszy wyznaje miłość Cathy. Szczęśliwa trójka podejmują decyzję, że po zakończeniu szkoły razem wyjadą na studia do Miami. Trey i John otrzymują stypendium sportowe i mają grać w football dla Miami Hurricanes, natomiast Cathy chciała zostać lekarzem. Niestety ich plany ulegają zmianie w wyniku niefortunnych zdarzeń, które mają miejsce. Jedna głupia decyzja, jedna chwila i wszystko wywraca się do góry nogami. Swoje plany realizuje jedynie Trey.

Czy decyzja, jaką podjął była słuszna i sprawiedliwa, czy zapłaci za czyny jakich dokonał w przeszłości? Czy wybaczą sobie to wszystko co się wydarzyło?

Czy Cathy będzie w stanie wybaczyć Trey-owi? Czy będzie miała dość odwagi i siły, żeby pogodzić się z tym co ją czeka?

Czy John odkupi swoje winy wybierając stan kapłański? Jak wpłynie na niego wyznanie Treya po 22 latach?

Poruszająca historia trójki młodych ludzi, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Zaskakujące zwroty akcji, książka trzymająca w napięciu do ostatniej strony, słowa, kropki. A na końcu można uronić kilka łez...

Ta książka chyba największą przyciągnęła moją uwagę , leżąc na półce w księgarnii.
Od razu spodobał mi się ten klimat, okładka mnie sama do siebie przyciągnęła.
A treść...
Tak, to jest książka warta uwagi, mam nadzieję że, dobrze zrobiłam czytając ją w letnie dni i wieczory.
Nie mogłam się od niej oderwać, książka posiada w sobie magię .
Ta książka, pokazuje człowiekowi że , rozmowa z ludźmi jest bardzo ważna wręcz najważniejsza.
To dzięki rozmowie człowiek może, się odkryć i poznać drugiego człowieka.
Tak, jest to książka która bardzo mnie poruszyła, na pewno na długo zostanie w moim sercu a kto wie, może kiedyś jeszcze raz po nią sięgnę!!!!!!!

wtorek, 1 sierpnia 2017

Podsumowanie Lipca
























Pierwszy wakacyjny miesiąc za nami czas na podsumowanie książek jakich przeczytałam!!!

 Henning Mankell   ,,Powrót nauczyciela tańca"
Diane Chamberlain   ,,Jak gdybyś tańczyła"
Nicholas Sparks ,,Spójrz na mnie"


Nie jest dobrze , ale nie jest źle w zimę to nadrobię!!!


Teraz trochę mojej poezji dla was!!

 
 Znalazłam Cię,
na końcu świata.
Tak przypadkiem,
nieoczekiwanie.
W moim sercu 
zagościł spokój,
gdy Cię zobaczyłam.
Te uczucie kiedy na Ciebie czekałam,
byłam zestresowana i taka nieśmiała.
Choć w głębi serca,
już w Tobie zakochana.
Teraz już wiem,
to mi się nie śniło.
Dzięki Tobie już wiem,
że warto czekać było.
By zrozumieć co to znaczy 
prawdziwa miłość  :)

Z kawałków mego rozbitego życia,
w końcu ułożyła się całość. 
Ona w mym życiu wiele zmieniła ,
w końcu zawitało słońce na mym niebie. 
Wszystko się cudownie ułożyło, 
Ty pokazałeś Mi co to miłość.

Moje życie to:
Sekundy- niezmarnowane.
Minuty-dobrze wykorzystane.
Godziny-dobrze przemyślane
Dni- które, na zawsze w mojej pamięci pozostaną.
Miesiące- które, bardzo szybko Mi uciekają,
Lata- te które minęły,
Wspomnienia - te dobre i te złe,
one na dnie serca zawsze zostają .
Marzenia- te spełnione i te czekające na swoje spełnienie.
Każdy zły dla mnie człowiek pragnę żeby,
z mojego życia znikł.
Bo moje życie,
to najcenniejszy mój skarb.
Nie chce żeby, 
zły człowiek mi ten skarb odebrał.
Więc tylko dobrych ludzi do swego życia przyjmuje.
I zawsze cenne chwile im ofiaruje!!!


A na koniec lipcowego podsumowania!!


Zdjęcie z książką, miłego odpoczynku i miłego ostatniego miesiąca wakacji !!

Romantyzm w letni dzień

Nowa powieść króla prozy obyczajowej, który
tym razem umiejętnie myli tropy, a zakończenia
nie domyśli się nawet wielbicielka powieści
detektywistycznych!

Collin nie miał szczęśliwego dzieciństwa. Brak zainteresowania rodziców, dorastanie w szkołach wojskowych, potem problemy z agresją i zatargi z policją. Maria natomiast zawsze czuła wsparcie rodziny – jako mała dziewczynka, a także później, podczas studiów prawniczych i na początku kariery zawodowej. Pewnie trudno byłoby znaleźć dwie bardziej różniące się historie. I dwa tak niepodobne do siebie charaktery.
A jednak przeciwieństwa najwyraźniej się przyciągają. Maria i Colin zostają parą. Wszystko świetnie się zapowiada, dopóki ona nie zaczyna otrzymywać dziwnych wiadomości od anonimowego prześladowcy.


Dawno nie czytałam Sparksa ,jednak ta książka jest numerem jeden.
To opowieść o nękaniu człowieka.
Fajnych bohaterów autor stworzył.
Akcję umieścił w Karolinie Północnej.Skąd pochodzi.
W książce dzieje,się dużo ciekawego.Są walki na ringu,ale najciekawsze to moment.Kiedy bohaterka dostała kwiaty i tajemniczy liścik.
Od tego się zaczyna prawdziwa przygoda w tej książce.
Jest to historia dwojga ludzi. Ona- młoda prokurator walczy z byciem ofiarą skaltingu i przeszłością...on walczy o powrót do normalności, bycia nauczycielem, pomimo błędów z młodości...

Ich spotkanie nie zapowiada wielkiej miłości, ale to właśnie ich pogmatwane życie, gdzie on to ten dawny zły- zbliża ich. A w momencie, gdy zagraża jej życie, on ja ratuje.

"Spójrz na mnie" nie jest typową historią miłosna, ale ma w sobie wątki kryminalne. Inna, niż pozostałe pozycje Sparksa, ale też chwyta za serce!

Po raz kolejny przekonałam się że,książki tego autora są fantastyczne.

niedziela, 23 lipca 2017

Taniec jest lekiem na całe zło

Kolejna bezsenna noc Herberta Molina, emerytowanego oficera policji. Od pięćdziesięciu czterech lat nękają go cienie, które chcą, żeby odpokutował dawne winy. Molin przywykł do ich obecności i uczy się zajmować sobie czas po zmierzchu - układa puzzle lub tańczy tango z wykonaną przez siebie lalką. W końcu nadchodzi moment zemsty - pewnego dnia o świcie Molin zostaje zachłostany na śmierć. Krwawe ślady na podłodze w jego domu układają się w kroki tanga. Do śledztwa, prowadzonego przez Giuseppego Larssona, włącza się doświadczony policjant Stefan Lindman, którego zastajemy w trudnym dla niego momencie życia - właśnie dowiaduje się, że ma raka. Tymczasem popełnione zostaje drugie morderstwo. Funkcjonariusze natrafiają na trop prowadzący do międzynarodowej siatki neonazistów i stopniowo odkrywają motywy dokonanych zbrodni, które swoje źródło mają w wydarzeniach z czasów II wojny światowej.

Powrót nauczyciela tańca to kryminał uznany przez wielu krytyków za lepszy nawet od Mankellowskiego cyklu o komisarzu Kurcie Wallanderze. Powieść jest przesycona atmosferą skandynawskiego chłodu i mroku, zawiera wątki historyczne, daje czytelnikowi wgląd w mentalność szwedzkiego społeczeństwa. Książka zdobyła w 2005 roku Gumshoe Award dla Najlepszej Europejskiej Powieści Kryminalnej.


Kochani, dzięki tej książce przekonałam się że, kryminał musi być dobry bym ja go przeczytała od deski do deski.
I ten właśnie taki był..
W tej książce podobało mi się wszystko co bardzo mnie to zdziwiło.
Postać Herberta Molina, mnie urzekła to jak on  tańczył tango i jak został zamordowany ,
to było wstrząsające a z drugiej strony jakby dotknęło mnie samej.

Mankell pisze w tak charakterystyczny sposób, że na dobrą sprawę Stefan Lindman bezboleśnie zajął miejsce swojego literackiego poprzednika, przejmując całą masę jego cech.
Tym razem w wymiarze społeczno-obyczajowym książka poświęcona jest problemowi zagrożenia ze strony współczesnych odmian światowego faszyzmu, który odradza się w wielu krajach Europy w oparciu o rosnące w siłę lokalne nurty nacjonalistyczne.
To pewnie już jedna z ostatnich współczesnych powieści kryminalnych ( z przyczyn demograficznych, rzecz jasna), które dotykają kwestii rozliczeń za krzywdy z okresu z II wojny światowej.
Z satysfakcją stwierdzam, że tym razem autor doskonale poradził sobie z zakończeniem, które w odróżnieniu od większości jego wcześniejszych książek jest dopracowane i kompletne.
Zdecydowanie polecam, na pewno sięgnę po inne powieści tego autora.

niedziela, 9 lipca 2017

Książka o której szybko nie zapomnę!!!

Czy kłamstwo lepsze jest od najgorszej prawdy? Czy wydarzenia z przeszłości mogą wpłynąć negatywnie na przyszłość? Czy rodzina może nas skrzywdzić? Jak pogodzić się z prawdą?

Molly ma fajne życie, ciekawą pracę, kochającego męża i… pilnie strzeżoną tajemnicę z przeszłości. Ich rodzina wkrótce się powiększy – pojawi się w niej adoptowane dziecko, tymczasem Molly walczy z niepewnością i lękiem. Czy pokocha maleństwo, którego nie urodziła? Czy będzie dobrą matką? Uświadamia sobie, że prawdziwa rodzina powinna być zbudowana na prawdzie. Dwadzieścia lat wcześniej w tragicznych okolicznościach straciła ukochanego ojca. Nigdy nie wybaczyła bliskim kłamstw, jakimi ją karmili. Odeszła z domu i przed światem udawała sierotę. Teraz musi wyznać mężowi, że jej matka wcale nie umarła na raka, a jej krewni wciąż mieszkają w Morrison Ridge, małej miejscowości w Karolinie Północnej. Co więcej, Molly ma dwie matki – adopcyjną i biologiczną. I obie nigdy o niej nie zapomniały. Molly boi się teraz, że wyznanie prawdy przekreśli jej największe marzenie, by zostać matką i zrujnuje jej małżeństwo. Skoro pragnie być dobrą mamą, musi jednak znaleźć sposób, by pogodzić się ze swoją przeszłością i uwierzyć w przyszłość.


O tak!! Najlepszy hit tego lata!
Książka bardzo mnie wzruszyła, czytając serce mi pękało ale,także pragnęłam szczęścia Molly.
Utrata dziecka bardzo ją przygnębiła,a gdy się dowiedziała że,już nigdy nie zajdzie w ciąże-
to cały świat jej się zawalił.
Nie dziwie się, to na pewno musi być wielkim ciosem.

Nieraz zazdrościmy innym, jesteśmy niezadowoleni ze swojego życia... Może czasami warto zastosować metodę "Jak gdyby", według której dzięki odgrywaniu osoby, którą chcielibyśmy być, poprzez naśladowanie jej zachowania, z czasem możemy stać się nią naprawdę.
Dla mnie Molly żyła w powłoce z której nie mogła się uwolnić.
Niby była szczęśliwa w małżeństwie ale, brak dziecka spędzał jej sen z powiek.
Małżeństwo decyduje się na adopcję otwartą polegającą na całkowitej znajomości tożsamości zarówno rodziców adopcyjnych, jak i biologicznych. Często matka biologiczna ma ciągły kontakt z dzieckiem, a niekiedy dość mocno angażuje się w jego życie - wszystko zależy od rodzaju umowy zawartej pomiędzy rodzicami przed adopcją. Jestem całym sercem za dawaniem dzieciom szansy bycia kochanym oraz dorastania w domu przepełnionym miłością, jednak mam bardzo mieszane uczucia względem adopcji otwartej. Z jednej strony uważam, iż od początku należy przekazywać dzieciom prawdę o ich pochodzeniu, bo na dłuższą metę wszelkie tajemnice przynoszą więcej szkody niż pożytku. Z drugiej strony obecność dwóch mam może namieszać dziecku w głowie, a prawdopodobnie w końcu pojawią się pewne zgrzyty odnośnie decyzji bezpośrednio dotyczących wspólnego potomka. Na pewno jest to kwestia do dłuższej dyskusji, a także wnikliwego przemyślenia.

Niejednokrotnie nie rozumiałam głównej bohaterki, której postępowanie bywało nielogiczne. Nie lubię osób upierających się przy czymś, ślepych i głuchych na racjonalne przesłanki. Molly po śmierci ojca obraża się na wszystkich dookoła, odcinając wszelkie więzi łączące ją z rodziną, chociaż ich postępowanie było zgodne z wolą jej taty. Do tego nadal nie mam pojęcia, dlaczego ukrywała wszystko przed swoim mężem przez tyle lat, zamiast od początku oprzeć ten związek na prawdzie, pozbywając się niepotrzebnego balastu. 

"Bez wybaczenia trudno iść do przodu (...). To tak, jakbyś próbowała tańczyć z ołowianym balastem na ramionach. Gniew może przytłoczyć cię na zawsze." **

"Jak gdybyś tańczyła" to czwarta powieść Chamberlain, którą miałam przyjemność poznać. Zapewniam, że jest to powieść godna uwagi, jednak na tle poprzednich wypada zdecydowanie najsłabiej. Nastawiłam się na emocjonującą opowieść o walce z procedurami adopcyjnymi, marzeniach związanych z posiadaniem dziecka, dylematach moralnych oraz trudnych wyborach. Spodziewałam się historii opartej na aktualnym życiu bohaterów, a okazało się, iż Chamberlain skupiła się na retrospekcjach dotyczących dzieciństwa i lat nastoletnich Molly, poruszając niekiedy niezbyt interesujące wątki, które niewiele wnoszą do fabuły. Do tego od samego początku domyśliłam się, jak potoczy się sprawa z ojcem Molly, dlatego dość mocno zawiodłam się na tym tytule, chociaż jest napisany bardzo dobrze - to trzeba przyznać.

Owa lektura porusza sporo wątków dotyczących adopcji, pierwszej miłości, utraty dziecka, zajścia w ciążę podczas pierwszego razu, nieudanego dzieciństwa, alkoholizmu, stwardnienia rozsianego i cierpienia spowodowanego przez chorobę. Dzięki niej można uświadomić sobie, iż człowiek nigdy nie pójdzie do przodu, kiedy jego życiem nieustannie będą rządzić demony przeszłości. Ponadto niekiedy z miłości należy dopuścić się najgorszych rzeczy dla dobra ukochanej osoby...


Cudowna i poruszająca książka,mająca w sobie to coś niezwykłego !!!

piątek, 30 czerwca 2017

Podsumowanie Czerwca



Czerwiec mój ulubiony miesiąc,
rozpoczynający wakacje a w tym miesiącu też przeczytałam niezwykłe książki!!!



Paula Hawkins ,,Dziewczyna z pociągu" -najlepsza książka jaką kiedykolwiek czytałam!!
Harlan Coben  ,,Bez pożegnania"
 Anna Ficner-Ogonowska   ,,Czas pokaże"

Trochę mało w tym miesiącu, ale wszystkie niesamowite!!


A teraz napisane w tym miesiącu wiersze ich, trochę więcej!!!

Zostań ze mną!
choć jedną, jedyną
tą noc.
Pozwól mi poczuć się wyjątkową
osobą ,która jest tylko z tobą.
Daj mi wiarę że,
jestem kimś ważnym dla Ciebie!
Daj mi nadzieję na lepsze i
niezapomniane jutro.
Okaż mi swoje ramię,
gdy po moich marzeniach niespełnionych
tylko plama zostanie.
Proszę bądź ze mną,
gdy życie ze mnie sobie zakpi.
Daj mi trochę swej empatii,
okaż zrozumienie i podaruj nadzieję
bo wiem że, przy Twoim boku
nic złego mi się nie stanie.
Bo ja kocham Cię kochanie!!!


Moje słowa są jak wiatr,
szybko przemijają.
Moje myśli nie są jak mgła,
w mojej pamięci zostają.
Moje serce jest rozżażony ogień,
ciepłe i rozgrzane.
Wie, dokładnie przez jakich
ludzi jest kochane.
Moje życie jest jak tęcza na niebie,
swoimi czynami koloruje cały swój świat.
Już wiem, że świat posiada wiele
różnych barw.


Przyjaźń prawdziwa,
tak jak miłość powinna
być jedyna.
Dawać poczucie że,
jest ktoś kto tak jak rodzina
w każdym momencie za rękę cię przytrzyma.
Osuszy łzy gdy będzie trzeba,
podzieli się z tobą kawałkiem chleba.
Da siłę na walkę
z przeciwnościami losu.
Pokaże że, na życie
można znaleźć fajny sposób.

My osoby niepełnosprawne,
wiemy jak życie sobie przyozdobić,
kolorami różnych barw.
Często w oczy nam wieje wiatr,
lecz my na przekór staramy się
być szczęśliwi i brać od życia ile trzeba!!!!
Zawsze do nas ludzie się uśmiechają,
często nam pomocną dłoń wyciągają,
lecz my sobie w tym świecie poradzimy.
Barwami pokolorujemy nasze życie szare,
pokażemy innym jak naprawdę wyglądamy
i ile wiary i nadziei w sobie posiadamy!!!
Bardzo często śpiewamy,
tańczymy i się śmiejemy
bo my żyć samodzielnie
bardzo dobrze umiemy.
I tu was mile zaskoczę ,
ja was o pomoc rzadko proszę !!
Lecz teraz powiem otwarcie
traktujcie nas jakbyśmy
byli wielką rodziną bo cudne chwilę was
w życiu ominą .
A po co?
Jak warto sobie pomagać,
nie skreślać i nie obrażać.
My jesteśmy tacy sami,
tylko z innymi chorobami!!!


Wiersze, książki i fotografie to, całe moje życie uwielbiam to.........

czwartek, 29 czerwca 2017

Wiek nie jest najważniejszy,ale uczucie i szczęście przy boku ukochanej osoby :)



,,Gdy pojawiają się uczucia ,
cały świat zmienia się na dobre"



Czas pokaże, to książka, w której autorka na ponad 700 stronach, przedstawiła nie zbyt obszerną historie. Młoda studentka, która zakochuje się w dużo starszym mężczyźnie. Banalna sprawa, zdarzająca się raczej dość często. Urok tej historii polega jednak na tym, że opowiedziana jest w bardzo wolnym tempie, niczym łaszący się kot, daje czytelnikowi ciepło i przyjemność przyswajania zapisanych słów.
Można zastanowić się nad ich sensem, można odszukać kawałek swojego świata, można też uznać ją za nudną......każdemu według potrzeb :)
Ja bardzo lubię książki tej autorki, chociaż na razie jest ich niewiele.


Powieść o codzienności, o wyborach jakich musimy dokonać.Jest to romans obyczajowy. Bohaterką jest Julka, współczesna studentka psychologii, mieszkająca w Warszawie z matką. Ma też dwie ciotki, stare panny i starsze rodzeństwo: brata księdza i siostrę mężatkę. Oraz przyjaciółkę Nelę. Oprócz studiowania, Julka wraz z Nelą chodzą na wolontariat na dziecięcy oddział onkologiczny.
Powieść opisuje jej perturbacje uczuciowe i rodzinne. Taką współczesną warszawską codzienność w małym metrażu. Po bardzo lekko i dowcipnie napisanym wstępie o rodzinnych obiadkach i harmonogramie tygodnia Julki i Neli, zawiązują się romanse: najpierw ten Neli, a potem Julki. Miłość Julki jest trudniejsza, bo wymaga odpowiedzialnej decyzji. Powieść pokazuje dorastanie dziewczyny do dorosłości. Ale i pokazuje współczesną wielkomiejska rzeczywistość. Bardzo ciekawe i potrzebne są epizody z onkologii dziecięcej. Ten wolontariat koleżanek jest okazją pokazania, iż taka pomoc tym chorym dzieciom jest potrzebna i pacjentom i wolontariuszom. Na oddziale przydają się talenty czytelnicze, malarskie i zwykła empatia. A dodatkowo, można spojrzeć na swoje problemy z innego punktu widzenia.

Zdziwiło mnie, jako sporadyczną czytelniczkę obyczajówek kobiecych, wybranie na bohaterkę studentki. Przyzwyczaiłam się do kobiet trzydziestoparoletnich, po przejściach, zamieszkujących na wsi, kupujących tam dom itd. A tutaj mamy młodą dziewczynę, która zmaga się z decyzją usamodzielnienia się psychicznego od rodziny i związania się z rozwodnikiem. Dziewczyna jest wrażliwa na świat, studiuje, pracuje i jeszcze działa w wolontariacie. Jest to więc codzienność wielu współczesnych dwudziestoparolatek. Taka odmiana tematyki w sumie jest dobra, bo ciekawa. Tym bardziej, że chyba każdy kojarzy okres studiów jako czas szczęścia i autentycznych przyjaźni. Więc bohaterki powieści przywołują dobre skojarzenia, pozytywne i ciepłe. Odrywamy się od pracy, obowiązków i troszkę przypominamy sobie jak to i u nas w życiu bywało...


Książka gruba, nawet powiem obszerna ale, mi się świetnie ją czytało.
Uwielbiam takiego typu powieści w których losy bohaterów, pokazują nam że, my też możemy
przeżyć coś pięknego tylko trzeba się odważyć .........Żyć!!!!!!!!!!!!

środa, 28 czerwca 2017

Wycieczka do Zieleniewa

Cześć!!
W piątek wraz ze znajomymi wybraliśmy się na wycieczkę do Kołobrzegu i do Zieleniewa.
Po raz kolejny mogliśmy podziwiać nasze Polskie morze.




Cudowne chwilę z przyjaciółmi, najcenniejsze i najpiękniejsze!!!!!




poniedziałek, 12 czerwca 2017

Biblioteczne zdobycze!!!!

Witajcie!!!

Coraz cieplej na dworze, lato niedługo do nas zawita .
W końcu, będzie można usiąść na leżaczku z kubkiem kawy i czytać książki :)

Dziś jak się obudziłam miałam ochotę gdzieś wyjść, coś fajnego zrobić ,więc wybrałam się do biblioteki !!



No i mam cudne, przecudne pozycje na początek wakacji!!!


Maria Skłodowska -Curie  ,,Złodziejka mężów życie i miłości"
       
   Kevin Brooks  ,,Lukas"
 
 Henning Mankell  ,,Powrót nauczyciela tańca"

Diana Chamberlain  ,,Jak gdybyś tańczyła"

Agata Kołakowska  ,,We dnie, w nocy"

Nicholas Sparks ,, Spójrz na mnie"

Kolejna pozycja dobrych i ciekawych książek czekają mnie godziny dobrych wrażeń  :)  :)

niedziela, 11 czerwca 2017

Niektóre książki mają w sobie to coś........

Bez pożegnania" to powieść, która potrafi wstrząsnąć czytelnikiem. Wszystko dzięki dobrze rozbudowanemu głównemu wątkowi. Jak w poprzednich książkach tego autora tak i w tej znajdziemy mnóstwo zawiłości fabularnych, nagłych zwrotów akcji i zaskakujących momentów. Nie było sekundy w której mógłbym się nudzić. Wręcz przeciwnie. Chłonąłem powieść z każdą stroną coraz szybciej. Rzadko, który pisarz potrafi stworzyć tak zaskakującą i pełną emocji opowieść. O dziwo,

Mamy dwóch braci - jeden z nich uznany za zmarłego, ale jego matka tuż przed swoją śmiercią wyznaje, że on jednak żyje.
Potem gubi się dziewczyna brata.
W między czasie odnajduje się parę trupów.
Paru złych po drodze.
Pojawia się inna kobieta.
Wraca wątek zabójstwa z przeszłości.
Ktoś chce się zemścić.
Ktoś kogoś odnaleźć.
I tak aż do zaskakującego finału.
Do przeczytania "Bez pożegnania" przygotowywałem się od dłuższego czasu. Od kilku tygodni chodziła mi po głowie myśl "przeczytać "Bez pożegnania"". Odkąd wypożyczyłem ów książkę, patrzyłem na nią z zaciekawieniem i z pytaniem "czym tym razem Coben zaskoczy?". Teraz, gdy jestem świeżo po lekturze, bo skończyłem czytać powieść kilkanaście godzin temu, wiem, że zaskoczy niesamowitymi zwrotami akcji.

Głównym bohaterem książki jest Will Klein. Ów bohater wiedzie szczęśliwe życie z Shelią. Prowadzi ośrodek, który zajmuje się opieką nad dziećmi w trudnej sytuacji. Zajmuje się dziećmi bezdomnymi, biednymi, samotnymi. Pozornie Jego życie wygląda bardzo zwyczajnie. Lecz jest jedna myśl, która zaprząta Jego głowę: "gdzie jest mój brat?". Brat Willa, Ken, od jedenastu lat ucieka. Ucieka przed wymiarem sprawiedliwości, gdyż ponad dekadę temu dokonał się czynu haniebnego - zamordował młodą kobietę, Julie, byłą miłość Willa.



Tuż przed śmiercią matka Willa wyznaje mu, że Jego brat, ścigany listem gończym, którego wiele osób uważa za zmarłego, żyje. Od tego momentu życie głównego bohatera ulega zmianie radykalnej. Życie, którego celem była pomoc obcym, zmienia się w walkę o bliskich i samego siebie. Obraz założenia rodziny z Shelią, z którą był zaręczony, rozmywa się wraz z Jej zniknięciem, dzień po pogrzebie matki. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy okazuje się, że kobieta, z którą Will dzielił życie, prawdopodobnie nie była tą osobą, za którą się podawała. FBI poszukuje Jej jako głównej podejrzanej w sprawie podwójnego zabójstwa. Od tej pory wszystko wydaje się klarowne. Ale jak wiadomo - pozory bywają złudne. Tak było tym razem...

Co tak naprawdę powinien zawierać dobry kryminał? Zaskakujące zwroty akcji? Intrygi? Wartką fabułę? Niebanalną treść? Świetnych bohaterów? To "coś", co wywołuje gęsią skórkę? Wszystko to występuje w książce Cobena "Bez pożegnania".

Zacznę od fabuły: brawa, wielkie brawa dla autora, że nie pogubił się w wątkach, których w książce jest od groma, i sprostał każdemu z nich nadając odpowiednie zakończenia. Brawa! Jestem pod wielkim wrażeniem. W tej materii na wyróżnienie zasługuje także fakt, że fabuła zaczęła się dynamicznie rozwijać już w pierwszym rozdziale.

Dużym plusem jest także budowanie napięcia od samego początku. Często zdarza się tak, że czytelnik odczuwa silne zaciekawienie dopiero od połowy książki, czy nie daj boże, przy końcu. W przypadku "Bez pożegnania" czytelnik zostaje pochłonięty już od pierwszej strony. Trudno oderwać się od śledzenia losu bohatera (sam przeczytałem powieść jednym tchem, w kilka godzin). Jestem wdzięczny autorowi także za to, że nie umieścił w książce zbędnych treści. Nie spotkamy w niej długich, często nic niewnoszących, opisów. Dzięki temu powieść nie nuży.
Na wyróżnienie zasługują także bohaterowie. Coben, jak zwykle zresztą, stworzył postacie, za którymi snuje się jakaś historia. Mamy do czynienia z żądnym sukcesów agentem FBI, byłą prostytutką, która od lat mści się na swoim zniedołężniałym alfonsie, głodną zemsty sfrustrowaną dziewczyną, kobietą uciekającą przed mężem tyranem. I można wymieniać tak dalej... stworzenie tak wyrazistych postaci sprawia, że każdy dialog, każdy nowy opis pozwala czytelnikowi głębiej zagłębić się w istotę książki.
Ostatnim elementem, o którym chciałbym wspomnieć, to nieprzewidywalne, i kapitalne, zakończenie. Coben w przyzwoity sposób wykończył wszystkie wątki, a samo zakończenie istoty książki, zrobi wrażenie na najbardziej przenikliwym czytelniku.
Jednym słowem: "Bez słowa" to bardzo dobry kryminał, uważam, że najlepszy Cobena, który musi się znaleźć na liście "przeczytane" każdego czytelnika kryminałów.
Jak zwykle czytałam z ciarkami na plecach, tajemnica i zagadki to jest  coś co bardzo lubię w kryminałach.
Książka fantastyczna! Trzyma w napięciu do ostatniej strony! Jest wszystko co potrzebne kobiecie... Miłość i walka o związek, oraz nieprzeciętny wątek sensacyjny, który cały czas ewoluuje w nieoczekiwanym kierunku...! Polecam również kobietom,które jak ja lubią romanse ;)
,,Bez pożegnania" to świetny kryminał trzymający w napięciu!!

Gdy pierwszy raz sięgnęłam po książkę tego autora, od razu wiedziałam że, to będzie coś.
Cudowna książka polecam!!!

piątek, 9 czerwca 2017

Impreza Cantry






Cześć i czołem!!!

Po raz kolejny u nas w Łobzie odbyła się impreza integracyjna osób niepełnosprawnych
W roku graliśmy contry przeboje, każdy chwalił nasze podboje.
Na naszym ranczu wszystko pięknie się ułożyło, dużo się jadło i piło.



Westernowy chwile jeszcze
w moim sercu grają.
Wspaniała przygoda
szybko się skończyła,
dobrze że, nie zabrakło
słońca .
Bo taka przygoda mogła by trwać bez końca!!!






Atrakcji było co nie miara, każda załoga worek ze skarbami dostała.
Konik na biegunach dzielnie naszych stepów pilnował, trawę trochę sobie pojadł.

Nasze ranczo było oblegane przez wiele osób, każdy na cantry miał swój sposób, ludzie 
świetnie się poprzebierali, jedli, tańczyli i razem z nami śpiewali.
Bo my w Łobzie zawsze gości mile witamy i razem z nimi tym razem cantry piosenki zaśpiewaliśmy.
Jednak westernowe chwile się szybko skończyły, pozostawiając zdjęć nam wiele i świadomość 
że, w naszym domu środowiskowym są nasi prawdziwi przyjaciele.

My osoby niepełnosprawne,
wiemy jak życie sobie przyozdobić
kolorami różnych barw.
Często w oczy nam wieje wiatr,
lecz my na przekór  staramy się
być szczęśliwi i brać od życia ile trzeba!!!!
Zawsze do nas ludzie się uśmiechają,
często nam pomocną dłoń wyciągają,
lecz my sobie w tym świecie poradzimy.
Barwami pokolorujemy nasze życie szare,
pokażemy innym jak naprawdę wyglądamy
i ile wiary i nadziei w sobie posiadamy!!!
Bardzo często śpiewamy,
tańczymy i się śmiejemy 
bo my żyć samodzielnie 
bardzo dobrze umiemy.
I tu was mile zaskoczę ,
ja was o pomoc rzadko proszę !!
Lecz teraz powiem otwarcie 
traktujcie nas jakbyśmy
byli wielką rodziną bo cudne chwilę was
w życiu ominą .
A po co jak warto sobie pomagać,
nie skreślać i nie obrażać.
My jesteśmy tacy sami,
tylko z innymi chorobami...


sobota, 3 czerwca 2017

"... przegrywałam, więc piłam, piłam, więc przegrywałam..."





Głośne zapowiedzi, zachęcający King, który twierdzi, że przez całą noc nie mógł oderwać się od tego znakomitego thrillera ...krótko mówiąc nic tylko brać i czytać, no więc wzięłam i długo zastanawiałam się, czy oby na pewno chwyciłam dobrą książkę ? Czytałam o rozterkach zdradzonej kobiety, alkoholiczki, która codziennie rano okłamuje przyjaciółkę udając, że wychodzi do pracy, którą tak naprawdę straciła kilka miesięcy wcześniej za upicie się przez, co firma straciła ważny kontrakt... i tak od strony do strony o tym jak Rachel pije, robi różne głupoty, żałuje i znowu pije tak bardzo, że następnego dnia nic nie pamięta...
Następna opowiada Megan, kobieta którą Rachel codziennie ogląda z pociągu, kobieta piękna z kochającym mężem u boku, aczkolwiek jej niedoskonałością jest to iż uwielbia mężczyzn i nie potrafi się im oprzeć...
Anna... kobieta, która zabrała Rachel męża bez żadnych skrupułów a mimo wszystko zaczyna w pewnym momencie obawiać się, czy Tom nie spotyka się potajemnie z byłą żoną....
Każda z nich inna, a jednak okazuje się, że tak wiele je łączy, i tutaj napisałam jeszcze jedno zdanie, ale usunęłam, bo te kilka słów zbyt wiele by powiedziało tym, którzy jeszcze nie czytali, a nie lubię odbierać czytelnikowi wisienki z tortu :)
Kiedy książka wreszcie rusza z miejsca i zaczyna dziać się coś ciekawego okazuje się, że kartki zaczynają się kończyć. Jest moment kiedy łatwo można się domyślić kto stoi za zniknięciem Megan... zakończenie historii podnosi atmosferę książki, jest ciekawe, ale to nie wystarczyło żeby mnie sobą oczarowała, bo w książce uwielbiam to, gdy od pierwszych kartek czuję się porwana, wchodzę całą sobą między bohaterów i wtapiam się między nich... tutaj tak nie było...

Tyle czasu czekałam na ten hit, a gdy w końcu zaczęłam czytać ,,Dziewczynę z pociągu"
po raz, kolejny czuje niedosyt.
Zanim zaczęłam czytać obejrzałam kawałeczek filmu, powiem szczerze że, trochę mnie to
wszystko rozczarowało..
Czuje niedosyt, brakuje mi czegoś co by mnie zaskoczyło i wciągnęło tak na maksa.
Choć coś mi brakuje ale, nie do końca potrafię określić co ....

czwartek, 1 czerwca 2017

Podsumowanie Maja

Już wszystko się za zieleniło, majowa konwalia pięknie się mieni.
Wszystko takie piękne w słońcu i zieleni,
A ja siedzę sobie w kąciku i robię podsumowanie książeczek, tych przeczytanych !!!



Emily Giffin  ,,Ten jedyny"
                                            Jodi Picoult ,,Karuzela uczuć"
 
                       Jan Kaczkowski  ,,Grunt pod nogami"
 
 Harlan Coben   ,,Siedem lat później "
                             
                            Maria Ulatowska   ,,Ostatni list"


Książki cudowne polecam gorąco a najlepsza książka w maju to :
Harlan Coben ,,Siedem lat później"


Wiersze napisane w maju!!!

 Modelką nie jestem,
lecz modę lubię.
W nowych kreacjach,
dobrze się czuje!
Szpilki i botki
pięknie mi nogi zdobią.
A sukienki na mojej tali
są piękną ozdobą.
Jestem zwyczajną dziewczyną
z długimi włosami,
o karierze modelki
marze nocami.
Fotografować się bardzo lubię,
aparat to Mój wierny przyjaciel
i na pewno go nie zgubię.

Ten wiosenny dzień,
zmył wszystkie zimowe smutki.
Ciepły deszczyk pokropił ziemię,
zazieleniła się trawa.
Pamiętam co mówiła mama że,
wszystko się budzi wiosną do życia
nie ma niczego do ukrycia.
Pięknie się robi wszędzie,
zobaczymy co teraz z miłością będzie.
Gdzie się skradają  pocałunki,
kiedy serca razem się nie zgadzają.
A przecież miłość jest piękna
niekiedy bywa przeklęta.
                                       
Wiersze na międzynarodowy dzień bibliotek !!!

W bibliotece jest świat cały,
tam stoliki i regały.
Cudowny zapach książek się unosi i każdy do siebie się mile odnosi.
Biblioteka to niezwykłe miejsce,
to właśnie tam miłośnik książek znajdzie swoje szczęście.
W bibliotece cisza panuje,
każdy się tam dobrze czuje,
Każdy kto książki szanuje,
w bibliotece się odnajduje.
Tam nudy niema,
tam cicho siedzieć trzeba.
Bo książki ciszę kochają 
i z regałów do czytelnika się uśmiechają.

Biblioteka to dom książek,
co zaprasza gości do siebie.
W nim jest spokój nawet duży jest to pokój.
Tam porządek i ład.
Książki swoje miejsce mają,
bibliotekarki je często układają.
Tam nigdy nuda się nie skradnie,
tam zawsze będzie ładnie.
Te regały,
te półeczki warto z nich wsiąść książeczki.
Przeczytaj i oddaj je do domu,
biblioteka nie zabroni temu nikomu.


I ostatni wiersz o Bogu !!

Pewnej spokojnej nocy,
przyśnił mi się Bóg! !!
Przyszedł do mnie
by mnie pobłogosławić,
chciał zobaczyć czy sobie radzę,
czy jego wolę wykonuje.
Ja odpowiedziałam że,
Sobie radzę- niczego mi nie brakuje.
Z uśmiechem powiedziałam że,
wiele mu zawdzięczam,
że dziękuję za każdy dzień.
Za smutek i radość,
Za uśmiech i łzy.
On odpowiedział że moimi
podziękowaniami są moje czyny.
On widzi moją miłość do niego,
pragnie bym dalej mu ufała
chce być moim kolegą.
Lecz ja Go jak ojca traktuje
i za moje życie i szczęście
Każdego dnia bardzo dziękuję! !


Jeśli się wiersze podobają , proszę komentujcie tylko moich wierszy nigdzie nie wykorzystujcie !!!
Pozdrawiam ewelka!!!
:)

sobota, 27 maja 2017

Piękna historia "kochliwej" kobiety.

Może to o mnie, może nie, ile w tym prawdy – któż to wie. Może najbliżsi odnajdą tu prawdziwe wątki, może czytelnicy czegoś się domyślą. W każdym razie Maria Ulatowska przyznaje, że opowiedziana w książce Ostatni list historia składa się z autentycznych elementów. Zaczerpniętych z prawdziwego życia. Mojego, owszem, choć nie tylko. Głównie z życia znanych mi osób. Oraz tych, o których czytałam w książkach. A także ludzi, których tylko spotkałam w autobusach czy też tramwajach i chcąc nie chcąc, słyszałam i podsłuchiwałam ich rozmowy. Czytelnik ma więc zagadkę do rozwiązania, jeśli lubi takie tajemnice...

Tymczasem nowa książka Ulatowskiej to opowieść o poszukiwaniu miłości, bo raczej nie o jej odnalezieniu. Główna bohaterka o imieniu Maja jest biurową nimfomanką. Zakochuje się często i korzysta ze swoich atutów, by zdobywać męskie ciała. Może nie czyni tego nachalnie, ale koleżanki z pracy - szczególnie te już zamężne - są zazdrosne o jej powodzenie. Majka gra przed znajomymi twardą i niezależną, gdy tymczasem jest krucha i wiotka, jak każda kobieta marzy o prawdziwej miłości. Gdy jednak zakochuje się w Zbyszku, nie potrafi być mu wierna. Wiąże się z drugim mężczyzną, Andrzejem, od czasu do czasu spotyka się także z innymi, flirtuje z kierownikami. Gdyby tylko Zbyszek był monogamistą i potrafił zadeklarować uczucie... Ale on tylko wyznacza spotkania u niego w domu, gdzie oboje jedzą kanapki, piją wino, a potem lądują w łóżku. I tak się to toczy aż Majka zachodzi w ciążę, a kraj ogarnia stan wojenny. Wszystko się zmienia, trzeba podjąć wreszcie dorosłe, zdaje się, ostateczne decyzje, skoro na świecie ma się pojawić nowy człowiek. Dziewczyna musi wybrać jednego z mężczyzn na ojca mającej się narodzić córki. A Majka kochała ich obydwóch i naprawdę nie umiała wybrać. Najbardziej chciałaby, żeby obecna sytuacja trwała niezmiennie. Andrzej to akceptował, bo wolał dzielić się Majką, niż nie mieć nic. Zbyszek nic nie wiedział – lecz gdyby się dowiedział, z pewnością takie pół Majki byłoby dla niego nie do przyjęcia.

Ostatni list to zwyczajna historia. Jej ślady można znaleźć w życiorysach wielu osób wchodzących w świat w trudnym okresie przełomu politycznego w Polsce. Rzeczywistość wokół zmienia się diametralnie, tymczasem trzeba jakoś ogarnąć i poukładać prywatne życie. Autorka zapewne chciała młodszym czytelnikom pokazać, a starszym - przypomnieć, jak wyglądał romans w końcowych latach Polski Ludowej. Jak bardzo ludzie pragnęli miłości i stabilizacji, co było wprost proporcjonalne do braku moralnych podstaw do budowania trwałego związku. Powieść zanurzona jest mocno w tamtych niełatwych czasach i wielu czytelników z pewnością powróci do nich z nostalgią w sercu.

Cudownie napisana powieść, po raz kolejny pani Ulatowska zachwyciła mnie swoją klasą i wdziękiem pisarskim.
Każdy z nas szuka tej właściwej osoby, z którą spędzi całe życie.
Przecież każdy ma prawo do szczęścia prawda?
Tylko nie zawsze nasze życie jest takie jakie, chcemy by było.
Miłość czasami jest trudna ale, najtrudniejsza jest ta którą trzeba wybierać !!!

środa, 24 maja 2017

Opowieść o obietnicach,których moc zdolna jest pokonać czas


„W zamkniętych na klucz i ukrytych w szafie szkatułkach przechowuję dwa naszyjniki. Są podarunkami od dwóch mężczyzn. Oba naszyjniki są piękne i cenne, nie noszę jednak żadnego z nich - jednego z powodu złamanej obietnicy, drugiego z powodu obietnicy dotrzymanej”.

Tamtego roku Beth przestała wierzyć w szczęśliwy los. Jej życie rozsypało się jak domek z kart: musiała zmierzyć się ze zdradą i opuszczeniem. W chwili próby zawiódł ją najbliższy człowiek, łamiąc wszystkie obietnice, które do tej pory składał.
Wtedy właśnie pojawił się Matthew - niespodziewanie, bez zaproszenia. Jak anioł, który łapie za rękę dokładnie w tej chwili, w której tracimy resztki nadziei. Wiedział, jak pomóc, co zrobić, by Beth znów zaczęła się uśmiechać, znał odpowiedzi na dręczące ją pytania. On też złożył obietnicę. Czy będzie w stanie jej dotrzymać? Kim naprawdę jest Matthew i skąd tyle wie na temat Beth i jej rodziny?


Często każdy z nas składa obietnice,ale nie wszystkie są dotrzymane.

"Złamane przyrzeczenia są jak rozbite lustra. Ranią tych, którzy się ich kurczowo trzymają i wpatrują w popękane odbicia samych siebie."

Po tym cytacie można dojść do wniosku że, mamy do czynienia z piękną i wzruszającą książką.
Czytając ,,Obiecaj mi" zastanawiałam się czy warto  walczyć o swoje marzenia.
"A błądzić jest rzeczą ludzką, a wybaczyć... no, to już może tylko miłość."

Wystarczy ten cytat, by wiedzieć, że miłość jest najsilniejszym uczuciem, które potrafi przezwyciężyć wszystko.

"Jak można kochać strumień, a nie kochać źródła?"

Wystarczy ten cytat, żeby wiedzieć, że zawsze istnieje powód do miłości. Zawsze.

"Nienawiść, pretensje i złość to pasożyty, które żywią się sercem do czasu, aż nie pozostanie nic, czym mogłaby się pożywić miłość."

Wystarczy ten cytat, by wiedzieć, że nie warto chować urazy przez długi okres czas, bo nasze serce zapomni, czym jest miłość.

Te wszystkie cytaty idealnie pasują do książki,która daje tyle energii na przetrwanie z losem.
Piękna ,cudowna i życiowa książka .Świetnie mi się ją czytało.

poniedziałek, 15 maja 2017

Pierwsze spotkanie z Cobenem i już go uwielbiam :)



Sześć lat temu Jake patrzył, jak miłość jego życia bierze ślub z innym mężczyzną. Gdy przypadkiem natrafia na nekrolog męża Natalii, czuje się zwolniony z obietnicy nienawiązywania kontaktu. Na pogrzebie czeka go niespodzianka... Pogrążona w żałobie wdowa to nie Natalie, a zupełnie inna kobieta. Co więcej – była żoną Todda od ponad dziesięciu lat. Kim zatem była Natalie? I czy w ogóle istniała? Dlaczego wszystko, w co dotąd wierzył, okazało się fikcją?

Czytając zastanawiałam się co czuł Jane, 

No więc tak po raz kolejny się zakochałam, mega książka!!
Nigdy nie sięgałam po Cobena, bo myślałam że, to nie przejdzie u mnie a tu nagle ta książka,
ta okładka mnie przyciągnęła.

Jednak opinie na temat Cobena się sprawdziły, ma styl i to jest najważniejsze,
Książkę czytałam z zapartym tchem, jest po prostu genialna.


Generalnie w Cobena  książkach cała akcja i napięcie skupia się na wyjaśnieniu tajemnicy z przed lat. Tak jest i tym razem. 
Niezwykle przystojny, wykształcony, ceniony i ogólnie szanowany wykładowca College’u Lanforda - Jake Fisher - próbuje po sześciu latach odnaleźć dawną miłość i mimo wielu dziwnym zbiegom okoliczności, niepowodzeniom i narażeniu się mafii nie odpuszcza, za wszelką cenę chce poznać prawdę o Natalie. Czy wszystko co ich łączyło było fikcją i kłamstwem? 
Przyznam szczerze, że nie jest to historia, która porywa i trzyma w napięciu (a emocji i napięcia właśnie od Cobena oczekuję) i chociaż sam pomysł jest dobry to coś po drodze się rozmyło i zamiast dreszczyku i gęsiej skórki powiało harlequinem. Mimo wszystko polecam, książka ma swój urok i dynamikę, czyta się ją szybko, lekko i przyjemnie.

Na pewno  sięgnę po kolejne jego książki, ta była genialna i nie żałuje że, się skusiłam.

niedziela, 14 maja 2017

Stosik

Cześć!!!
 Dwa dni temu znowu wybrałam się na łowy biblioteczne oto co zdobyłam!!!



  Evans ,, Obiecaj mi"
  Maria Ulatowska ,,Ostatni list"
Maria Ulatowska ,,Sosnowe dziedzictwo"
 Anna Ficner- Ogonowska ,,Czas pokaże"
 Harlen Coben ,,Bez pożegnania"
Diana Chamberlain ,,Jakb gdybyś tańczyła"
Agata Kołakowska  ,,We dnie,w nocy"

Stosik zapowiada się ciekawie,akurat dobre książki
na początek lata w sam raz .

Uwielbia, mieć książki,
na które długo czekałam !
Mam nadzieję że,będą świetne recenzję!!!

wtorek, 9 maja 2017

Duchowo tak inaczej !!




„Grunt to twardo stąpać po ziemi, nie przestając patrzeć w niebo. Zamiast ciągle na coś czekać – zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później, niż Ci się wydaje.”
„Grunt pod nogami” to zbiór kazań ks. Jana Kaczkowskiego, w których próbuje nam przybliżyć nie tylko Boga, ale również bliźniego z całym jego bagażem – cierpieniem, problemami i emocjami. Zachęca, abyśmy zawalczyli o swoje relacje z najbliższymi i całą resztą, byśmy się zatrzymali i oczyścili własne sumienia. Czas ucieka zbyt szybko i nie warto go trwonić na to, czego potem będziemy żałować. Poprzez swoje kazania chce nam przybliżyć również siebie, swoją sytuację, walkę z chorobą i tym samym dać autentyczne świadectwo siły i jedności z Bogiem. Im dalej zagłębiałam się w credo ks. Jana tym większego przekonania nabierałam, że te kazania warto sobie dozować w niedzielnych proporcjach i skupiać się na każdym z osobna. Celebrować chwilę z mądrością, mądrego (mądrzejszego ode mnie) człowieka. Teraz to już za późno, gdyż całość przeczytałam i nie raz się nad taką i ową treścią zadumałam, jednak wiem, że kiedyś zrobię sobie takie niedzielne seanse, gdyż książka, którą trzymam w ręku jest uniwersalna i ponadczasowa. Słowa zapisane na kartkach papieru nie znikną, nie ulotnią się w przeciwieństwie do zapachu.

Takich księży jak ks. Jan powinno być zdecydowanie więcej, wtedy wielu ludzi na nowo spojrzałoby na Kościół i Boga, który nieraz zostaje w tyle poprzez zachowanie wielu duchownych. Autor „prawi” kazania, ale robi to wyśmienicie. Wielokrotnie zadziwiała mnie lekkość i poczucie humoru połączone ze szczerością i prostotą przekazu tworzyła ciekawe fragmenty – pozbawione kaznodziejskich moralizmów. Domyślam się, że skoro samo czytanie intryguje, to słuchanie na żywo słów ks. Jana musiało odnosić jeszcze lepsze rezultaty. Tak sobie myślę, że fenomenem tego człowieka była dobroć, szczerość, prostota i zrozumienie, a także odwaga. Podsumowując: „Grunt pod nogami” to lekcja o bliskości z Bogiem, samym sobą i bliźnim…w chorobie jak i zdrowiu… w drodze pod górkę i z górki. A do tego spora dawka autentyzmu i szczerości człowieczeństwa, która aż wypływa ze stron tej książki.


Tą książkę bez wątpienia  powinien przeczytać każdy wierzący człowiek bez wyjątku.
To książka która pozwala docenić jak ważne jest życie każdego człowieka i uzmysłowić nam jaka ważna jest dla nas wiara.
Moja rada nie bójcie się sięgać po takie książki naprawdę warto.

Powrót

Cześć właśnie wróciłam 4 tygodniowej rehabilitacji dzisiaj pokaże wam przeczytane książki :) ,,Wielbiciel" To książka zaled...