czwartek, 20 kwietnia 2017

Kryminalnie ,tajemniczo - to lubię !!


Książki opisujące prawdziwe zbrodnie, autentyczne sprawy kryminalne, zawsze budziły moje zainteresowanie w o wiele większym stopniu niż powieści. Zawsze też budziły we mnie dużo więcej emocji.

"Zbrodnia niedoskonała" napisana we współpracy Katarzyny Bondy z Bogdanem Lachem, znanym policyjnym profilerem, opisuje morderstwa, których sprawcy pozostaliby bezkarni, gdyby nie profil psychologiczny. Zbrodnie te zostały przez autorów podzielone według rodzajów, np. na tle seksualnym, z zemsty, i wiele innych.

Książka, od której powinien zacząć każdy zainteresowany profilowaniem. Krótka, zwięzła i treściwa. Świetnie wprowadza w temat i prowadzi przez kolejne autentyczne sprawy. Nie należy spodziewać się zaskakujących zwrotów akcji, jej zawieszeń czy innych trików budujących napięcie. Zazwyczaj jest to schemat: przedstawia nam się ofiarę, przedstawia okoliczności zbrodni i czerpiąc z tych dwóch źródeł profiler wyciąga wnioski, na podstawie których typuje sprawcę, który później zostaje ujęty przez Policję. Rozdziały odpowiadają różnym typom sprawców i każdy zakończony jest podsumowaniem z podkreśleniem najważniejszych kwestii co pozwala świetnie usystematyzować wiedzę i pomaga gdy potrzebujemy wrócić do książki po najprzydatniejsze informacje. Miłośnicy przekombinowanych, fikcyjnych kryminałów, którzy lubią wytężać umysł wraz z głównym bohaterem ustalając czy zbrodni dokonał ogrodnik, kamerdyner, pokojówka czy szatniarz, który pojawił się w fabule na 5 minut, mogą być rozczarowani, że wszystko im się na sucho wykłada na stół. Ale każdy, kto chce podglądnąć warsztat profilera, poznać styl jego pracy, nauczyć się czegoś konkretnego z pewnością będzie zadowolony. A jeszcze większą satysfakcję sprawi mu poprawne rozwiązanie zagadki dla czytelnika. Polecam!


Katarzyna Bonda z którą zetknęłam się po raz pierwszy, bardzo mile mnie zaskoczyła.
W trakcie czytania, miałam różne myśli ale całość była genialna.


Napisana prostym i zrozumiałym językiem. Dzięki tej książce możemy dowiedzieć się na czym polega praca profilera "od kuchni". Ciekawie opisane zbrodnie + stworzenie profilu zabójcy , który wyjaśnia daną sprawę. Dzięki takim ludziom jak Pan Bogdan Lach najtrudniejsze sprawy znalazły swoje rozwiązania w bardzo szybkim tępie... nawet te , które były przykryte grubą warstwą kurzu w "Archiwum X". W książce znajdziemy również BONUS w postaci sprawy , która sami możemy rozwiązać tworząc profil mordercy... Naprawdę fajna zabawa ! Oczywiście na odpowiedniej stronie znajdziemy rozwiązanie tej zagadki :) Polecam !

środa, 12 kwietnia 2017

Wiosenny stosik








Wiosna w pełni więc i w bibliotece same nowości, oczywiście nie mam tego co szukałam ale,
i tak piękne książki znalazłam.

1. Virginia Cleo Andrews  ,,Tajemniczy brat t. 3"
2.  Jan Kaczkowski ,,Grunt pod nogami"
3. Emily Giffin ,,Ten jedyny"
4.  Anna Ficner-Ogonowska   ,,Czas pokaże"
5. Maria Ulatowska ,,Sosnowe dziedzictwo"
6. Maria Ulatowska  ,,Ostatni list"
7. Harlen Coben ,,Sześć lat później"
8. Evans ,,Obiecaj mi"

Książki na tym wiosennym stosiku na pewno będą fantastyczne i każdą z nich przeczytam i zrecezuje :)

Pozdrawiam was serdecznie i piszcie która z tych pozycji jest najlepsza i którą czytaliście, czekam na wasze opinie moi czytelnicy.

wtorek, 11 kwietnia 2017

Dalsze emocje historii kwiatów na poddaszu!!!!!!!!

Kwiaty na poddaszu nie ujawniły wszystkich sekretów Foxworth Hall…

Kontynuacja bestsellerowego cyklu o rodzinie Dollangangerów.

Odnaleziony w ruinach posiadłości Foxworth Hall dziennik Christophera Dollangangera ma dziwny wpływ na rzeczywistość –jak gdyby duch uwięzionych tam niegdyś dzieci prześladował kolejne pokolenia. Nie przypadkiem przebudowy spalonego domostwa podjął się ojciec Kristin Masterwood, której przedwcześnie zmarła matka była daleką krewną Foxworthów?
Kristin zdradza sekret pamiętnika swojemu chłopakowi. Nieoczekiwanie Kane Hill proponuje jej wspólne czytanie na poddaszu, przemienionego zawczasu w poddasze Dollangangerów.
Odtąd wydarzenia biegną dwoma torami – z jednej strony ojciec Kristin z zapałem realizuje plany tajemniczego inwestora, który na miejscu dwukrotnie spalonego Foxworth Hall buduje nowoczesną posiadłość. Z drugiej strony dwójka młodych ludzi w sugestywnej scenerii poddasza coraz mocniej przeżywa tragiczne wydarzenia opisane w dzienniku. I stopniowo, nieświadomie, odgrywają historię, w której coraz większą rolę odgrywa wątek zakazanego uczucia i budzącej się seksualności. Niepokojąca atmosfera coraz bardziej przenika życie młodych ludzi. Co zwycięży w tej dziwnej rozgrywce – obsesja przeszłości czy energia przyszłości? Rodzinna klątwa czy nowe życie?

Magiczna powieść i bardzo wzruszająca,po raz kolejny dałam się podejść czarowi tej, cudownej powieści.

Jest to taki Nowy Bukiet kwiatów na poddaszu, który wszystko uzupełnia i scala w jedność.
Genialna, zaczarowana ,cudowna powieść!!

czwartek, 6 kwietnia 2017

Wzrusza do łez,daje do myślenia :)


Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że jest to taki typowy słodki romans. Na początku i ja tak myślałam, jednak powiem Wam, że romansu jest tu bardzo niewiele. Jest to raczej książka życiowa, o problemach, o dokonywaniu wyborów, o decyzjach, o zmianach w życiu, o próbie dojścia do ładu ze sobą, o samotności, relacjach międzyludzkich, pomocy...
,,Gdy jesteś młody myślisz, że możesz przejść przez życie jak lokomotywa parowa na prostych torach z jednego punktu do drugiego. Nie wiesz, że wcześniej czy później trafisz na góry, na które nie uda ci się wspiąć, i kaniony, których nie przekroczysz. Będziesz wybierać objazdy i zatrzymywać się, by zbudować most, będziesz zabierać pasażerów, wysadzać pasażerów, doświadczać rzeczy, których się nigdy nie spodziewałeś."

Ten cytat pokazał mi że, w życiu wszystko może się zdarzyć nieoczekiwanie.
Mimo wszystko człowiek nigdy się nie poddaje i chce zdobyć wymarzone cele.
Ma w sobie coś takiego że,czytają miałam wrażenie że, mimo przeszkód jakie  mamy do pokonania w naszym życiu. To i tak prędzej czy później pojawia się słońce,
Uwielbiam takiego typu książki,dające wiarę na lepsze jutro.

,,Jezioro szczęścia" to książka przy której złapałam głęboki oddech i pozwoliłam sobie na chwile szczęścia.Tak mogę powiedzieć o czasie który spędziłam przy tej książce.
 Dla mnie to największy atut, jakim mogę obdarzyć powieść, która znajduje się w kategorii literatury pięknej. Często zdarza się, że historie opowiadające o miłości są spłaszczone do granic. I aż szkoda czytać książkę do końca, kiedy wie się, jakie będzie zakończenie.
Książka w sam raz na jedno popołudnie, bo czyta się ją przyjemnie i szybko. 
Mi zajęło trochę więcej ale,nie żałuje warto było poświęcić kilka popołudni na czytanie tak,cudownej książki.
Mimo lekkich zawirowań na końcu, książka jest przewidywalna, ale nie zniechęca do czytania. Po prostu wiedziałam jak się skończy, ale nie byłam w stanie przerwać czytania, musiałam dokończyć.

Książka pokazuje jak ciężko wrócić do  normalnego życia po ciężkich przeżyciach i jak ciężko odbudować więzi rodzinne oraz jak ciężko jest znowu komuś zaufać, gdy już raz zostało się oszukanym.  Cudowna powieść polecam!!

sobota, 1 kwietnia 2017

Podsumowanie Marca i marcowe wiersze!!



Wiosna a w wiosnę przeczytałam ;4 książki!

Tanya Valko ,,Arabska krew"
Virginia Cleo Andrews ,,Upadłe serca"
 Virginia Cleo Andrews  ,,Bramy raju"
Wioletta Sawicka ,,Wyjdziesz za mnie kotku?"

Te książki przeczytałam w tym miesiącu,wynik nie zadowalający ale ,lepiej niż w tamtym.



Teraz pokaże wam wiersze napisane w tym miesiącu, mam nadzieję że, wam się spodobają!!

Jednak to prawda że,
ten co za dużo próbuje
nic nie zyskuje!
Niekiedy odpuścić trzeba,
nie warto tyle poświęcenia.
Czas pokaże, czy dowiemy się
czemu tak się stało.
Dało nam wskazówkę że,
to znaczenia wielkiego nie miało.
Z tej lekcji jednak coś dobrego wynikało,
dużo nas nauczyło i wiele w życiu naszym
się zmieniło!

Mieszkała sobie,
mała dziewczynka w baśniowym świecie.
Biegała boso po łące,
podziwiała kwiaty pachnące.
Spała pod muchomorem,
i tupała sobie nóżką.
Bardzo maleńkie miała serduszko,
lecz miłość do przyrody była wielka.
Kochały ją wszystkie leśne zwierzęta.
Jej śnieżna suknia w słońcu świeciła,
ona się nigdy się smuciła
Ona Alicja miała na imię,
w krainie czarów zamieszkała ,
bo ten świat zawsze od dziecka poznać chciała!!


Brzydka zawsze była,
straszne gogle na nosie nosiła.
Przeważnie długie
sukienki, na sobie miała.
I zawsze z uśmiechem dzień
witała.
Życie figle jej przeważnie płatało,
nigdy jej nic się nie udawało.
Lecz pewnego dnia coś się zmieniło.
W życiu brzyduli słońce zaświeciło.
Po tylu porażkach,
w końcu sukcesu się doczekała.
Marzenia swoje w końcu spełniła.
W końcu słońce na jej bezchmurnym niebie zaświeciło,
blaskiem coraz bardziej biło.
Wyszła do świata,
poznała dobrych ludzi.
Może, to do walki ze światem ją zmusi!!

Samotnie się budzisz,
po nocy spędzonej,
na marzeniach o Niej.
O jej jasnych jak orzech włosach
i błękitnych jak ocean oczach.
Miałeś tak wiele,
takiej dziewczyny zazdrościli
Ci przyjaciele.
Lecz głupotę zrobiłeś,
bo ją samą zostawiłeś!
Ona w milczeniu,
czekała na ciebie całymi dniami.
płakała w poduszkę nocami.
Ty jej błagań i próśb nie słuchałeś,
zrobiłeś jak chciałeś!
Wsiadłeś w samochód i odjechałeś!!!

Cudownie jest chodzić po łące,
patrzeć jak kwiaty pięknie rozkwitają.
Mieć chwilę tylko dla siebie,
pomarzyć sobie nad gołym niebem.
Podziwiać łąki i pastwiska.
Poczuć się przez chwilę,
jak wolny ptak
co z góry spogląda,
na nasz piękny świat!!

Wiosenny spacer,
błękitny nieba blask.
Słońce nam sprzyja,
nasze twarze swoim blaskiem okrywa.
Wietrzyk nam włosy rozwiewa,
ptak nam nad głowami piękną piosenkę śpiewa!!

Wiosenny dzień,
wszystko do życia się budzi.
Spacer po lesie,
do działania energii nam dodaje.
Nasi przyjaciele to także drzewa.
One ochronę nam dają,
ciepło na zimę
a w latem przed słońcem nas ochraniają.
Pięknie jest wśród łąk,
najpiękniej wśród zielonych.
W tym czasie co wiosna do życia się budzi,
każdy na spacer z chęcią się skusi .
By podziwiać skarby matki natury,
znaleźć to co w zimę się schowało i tyle czasu
na wiosnę czekało.
Pójść na spacer prostą leśną drogą,
poszukać śladów tych co
z nami być nie mogą!!


Piszcie i oceniajcie moje wiersze ,to wszystko na dzisiaj miłego dnia!!!

wtorek, 28 marca 2017

Ciepła historia o miłości,wybaczaniu i trudnych wyborach życiowych


Miłość to nie taka  łatwa sprawa.

Patrząc na okładkę książki,
widzimy typowe romansidło.
Jednak czytając dalej książkę,
odnosimy wrażenie że, jest to pełna
nadziei i wielkich emocji
powieść obyczajowa.


Dwudziestoośmioletnia Anna uwielbia swoją pracę w radiu, kocha też swojego mężczyznę Patryka. Zdecydowanie jednak nie kocha jego zaborczości. Patryk najchętniej zamknąłby ukochaną w domu, narzucając kobiecie tą tradycyjną, starodawną rolę. Anna chce jednak walczyć o swoje, jakiekolwiek by ono nie było, nawet jeśli miałoby się to odbyć kosztem jej związku czy pracy. Swojego „ja” przyjdzie jej szukać w Szwecji i w przepowiedni pewnej bardzo mądrej Arabki…

Ile z nas mogłoby z powodzeniem odnaleźć się w życiu Anny? Ile kobiet w jej wieku próbuje odnaleźć się w codziennym życiu, szukając swojego „ja”, balansując pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym? Ile zastanawia się co przyniesie ta bliższa i ta dalsza przyszłość? Bohaterka Wioletty Sawickiej ma na tyle siły, żeby samą siebie postawić na pierwszym miejscu, czego wiele kobiet pewnie by jej zazdrościło. Ale ta książka to coś znacznie więcej niż sama Anna. Niemalże prawdziwa, silna kobieta, wsłuchująca się we własny wewnętrzny głos. To plejada innych bohaterów, równie prawdziwych jak ona sama, składających się na naprawdę magiczną książkę o tym co najważniejsze. Nie mam naprawdę dostatecznych słów, żeby oddać jej zasłużoną cześć. To przepiękna opowieść o życiu, takim prawdziwym, nieudziwnionym, pełnym smutnych, ale i tych wyjątkowych momentów. To historia wielkiej, chociaż nie zawsze łatwej miłości, tej zakończonej happy endem, ale też takiej przynoszące bolesne rozstanie. To opowieść o budowaniu własnego życia, wyjątkowego, bo naszego własnego, pełnego sukcesów, ale też i poważnych potknięć. Sawicka tchnęła w swoją powieść prawdziwe życie. Zupełnie nie przesadzam. Jej bohaterowie stali się członkami mojej rodziny, ich perypetie moimi własnymi. Wzruszałam się przy porażkach i smutkach, cieszyłam się ich radościami. Kończyłam tę książkę o 7 rano w niedzielny poranek, podczas gdy reszta mojej rodziny jeszcze smacznie spała. Po prostu nie mogłam się powstrzymać. Czytajcie tę książkę, pełną zabawnych, wzruszających i emocjonalnych momentów. Czytajcie ją, bo wzbudza emocje jak jakie mogą wzbudzić tylko najlepsze książki. Czytajcie, bo to po prostu wyjątkowa powieść. Jakich wciąż mało.



Czytając tę książkę,
miałam wrażenie ,że jestem główną bohaterką.
Tak bardzo mi się spodobała postać Anny,
że niekiedy  zastanawiałam
się co bym zrobiła w jej sytuacji.
Po raz kolejny, 
przekonałam się, że polskie pisarki
piszą fantastyczne i pełne ciepła powieści.
Jest to powieść która wzrusza czytelnika 
i daje sporo do myślenia.
W trakcie czytania warto
zastanowić się nad własnym życiem.
Pożyczyła mi ją moja przyjaciółka,
i szczerze powiedziawszy jak
zobaczyłam okładkę,
pomyślałam od razu 
że,ta powieść będzie genialna.
I się nie pomyliłam .
Takie typu książki jak 
ta. mogą zmienić poglądy na życie wielu młodych ludzi!

Polecam Gorąco !!

środa, 22 marca 2017

Filmowo a zarazem muzycznie i bardzo romantycznie

Cześć!!

Ostatnio z przyjaciółmi postanowiliśmy obejrzeć coś ciekawego i nowoczesnego.
Gdy mój kolega, zaproponował film muzyczny z początku byłam sceptycznie nastawiona,
ponieważ nigdy takiego typu filmów nie lubiłam!!
Ale,gdy zaczęliśmy oglądać odpłynęłam!!

Już sam początek nie pozostawia nam wątpliwości, z jakim filmem będziemy obcować przez ponad dwie godziny. Lato, korek na autostradzie, dookoła zdenerwowani kierowcy, aż nagle… zaczyna grać muzyka, ludzie wysiadają z aut i zaczynają śpiewać oraz tańczyć, a wszystko to zrealizowane w sposób budzący podziw, za pomocą jednego ujęcia, z należytym wyczuciem i rozmachem.
W tym korku pierwszy raz spotykamy naszych milusińskich, którzy dziwnym trafem będą na siebie stale wpadać w przeróżnych okolicznościach. Sebastian (Ryan Gosling) jest niespełnionym muzykiem, który marzy o własnej knajpie, gdzie w tle grałby najczystszy i nieskazitelny jazz, ale póki co sam musi przygrywać skoczne melodie do kotleta, a gdy szef (J.K. Simmons w wybornym epizodzie!) zdecyduje się jednak na zerwanie z muzykiem umowy o zatrudnienie w trybie natychmiastowym, to pozostanie mu granie na keytarze w śmiesznym zespole na różnych uroczystościach. Swoją drogą, scena z zagraniem numeru a-ha – „Take On Me” to mały majstersztyk!
Aspiracje ma także Mia (Emma Stone), która w przerwach pomiędzy parzeniem kawy w jednej z kawiarń na tyłach studia filmowego, zalicza kolejne castingi, mając nadzieję, że w końcu uśmiechnie się do niej los i będzie miała szansę udowodnić światu, że posiada wielki talent aktorski. Jako, że łatwiej marzyć we dwoje, to raczej nie trzeba dodawać, że z każdym kolejnym spotkaniem Mia i Sebastian mają się coraz bardziej ku sobie. Pal licho nawet, że ona nienawidzi jazzu. Widocznie nigdy nie słyszała naprawdę dobrego numeru.
„La La Land” od strony wizualnej jest arcydziełem. Wycyzelowane kadry, gdzie głębia kolorów łączy się z wigorem i swego rodzaju żywiołowością, sprawiają, że nie sposób od ekranu oderwać wzroku. Każdy detal jest dopracowany w najmniejszych szczegółach, a kolejne kolorowe sukienki Emmy Stone, z genialną żółtą kreacją na czele, od razu zapadają w pamięć, stając się symbolem tego filmu. Chazelle doskonale bawi się kolorystyką, zaczynając od najbardziej niewinnych, młodzieńczych barw, a kończąc na bardziej stonowanych odcieniach, świetnie oddających charakter przedstawianych wydarzeń. Precyzja to słowo klucz, każdy element obrazu jest przemyślany od A do Z.Do tego fantastyczna muzyka, będąca, naturalnie obok duetu Stone / Gosling, głównym bohaterem całości. Kompozycji Justina Hurwitza nie da się wysłuchać wyłącznie raz, do tych dźwięków będzie się chciało wracać stale. Wiem, co mówię, bo sam mam za sobą dwukrotne spotkanie ze ścieżką dźwiękową „La La Land” i jestem przekonany, że jeszcze niejeden wieczór spędzimy razem. Widać, a właściwie słychać, że Damien Chazelle i Justin Hurwitz nadają na tych samych falach, co można było odczuć już przy „Whiplash”. Kwintesencją filmu jest wzruszająca piosenka „City of Stars”, której nie sposób słuchać bez ciarek na skórze. Niejedna łza zostanie uroniona przy tej kompozycji, jestem tego pewny.
„La La Land” jest bardzo ładne, ale jednocześnie też zwodniczo wesołe i urocze, aby w końcówce przywalić gorzką prawdą. To boli. Można było się bać tego filmu, ale niepotrzebnie, bo Damien Chazelle potwierdził, że świetny i trzymający w napięciu „Whiplash” nie był jednorazowym wybrykiem. Zresztą gdyby w 2014 roku nie zrobił tak mocnego filmu i nie wszedł do Hollywood z buta, zwyczajnie wyważając drzwi, to później nikt nie pozwoliłby mu na tak z jednej strony konserwatywny, a z drugiej brawurowy i autentyczny musical, w którym naiwny romantyzm miesza się z szarą rzeczywistością.
To trochę współczesny „Buntownik bez powodu” (ale piękne nawiązanie!) i trochę „Fame”, a wszystko w rytm wspaniałego jazzu. Ryan Gosling i Emma Stone są fantastyczni, a chemia pomiędzy tą dwójką jest wyczuwalna już od ich pierwszego spotkania w korku samochodowym. Nie tylko dobrze się na nich patrzy, ale przede wszystkim się w nich wierzy, to postacie z krwi i kości, które w pogoni za szczęściem zaczynają tracić siebie.


W tym filmie, zachwyciło mnie wszystko!
Jest to film który w  pełni zasłużył na Oscara.
Oglądając go czułam się jak w jakieś bajce, która nie ma końca a opowiada o pięknej miłości.
Fakt, co mnie zaskoczyło to zakończenie jednak, miłość nie zwyciężyła.
Ale,oprócz tego wszystko było rewelacyjne!!



Kryminalnie ,tajemniczo - to lubię !!

Książki opisujące prawdziwe zbrodnie, autentyczne sprawy kryminalne, zawsze budziły moje zainteresowanie w o wiele większym stopniu niż p...