niedziela, 17 września 2017

Noc świętojańska zamieni się w koszmarną noc



Henning Mankel stworzył świat na miarę swoich wielkich anglosaskich poprzedników. Dziwna, mroczna Szwecja, nabiera w jego książkach cech kosmosu, w którym toczy się wojna sił ciemności z przedstawicielami porządku na czele z pewnym policjantem, który czasem przypomina sobie o niezmienionych kalesonach albo zapomina o telefonie komórkowym właśnie wtedy, kiedy wpada w największe tarapaty.
Co łączy grupę młodych ludzi, którzy w poszukiwaniu wrażeń, a może i czegoś więcej, przebierają się często w kostiumy z różnych epok i urządzają spotkania, których przebieg utrzymują w ścisłej tajemnicy, ze starszym policjantem w Ystadzie? Jakie motywy pchają seryjnego mordercę do teatralizowania swoich zbrodni? Kim jest tajemnicza kobieta, z którą romansował członek grupy śledczej Wallandera? Czy cukrzyca oznacza wyrok śmierci?


Policja w Ystadzie długo nie brała poważnie doniesień pewnej kobiety, przekonanej, że listy, które dostaje z całego świata od zaginionej córki nie są napisane przez nią. Dopiero odnalezienie ciała dziewczyny (w towarzystwie dwóch jeszcze ciał nieżywych młodych ludzi), zamordowanej strzałem w głowę powoduje, że Wallander i reszta zespołu zaczynają rozumieć, że być może popełnili błąd. Nawet jeśli nie mają sobie nic do zarzucenia pod względem proceduralnym, to ze świadomością odkopanych, po trzech miesiącach od tragedii, zwłok, nie czują się najlepiej.
Jednocześnie ginie jeden z ystadzkich policjantów. Nie wymienię tu jego nazwiska, gdyż występuje on bodaj we wszystkich powieściach Mankella i nie chcę wprowadzać potencjalnych czytelników w szok. Wstrząs nie jest pożądanym elementem recenzji, nawet jeśli wielu krytyków uważa inaczej.
Wiele – choć nie od początku – wskazuje na to, że morderstwa coś łączy. A bestia nie przestaje. Bohaterowie czekają na następne ofiary, błądząc we mgle. I doczekują się. I robi się coraz straszniej.
Mankell w poprzednich powieściach dał się poznać jako wytrawny znawca roboty pisarskiej i policyjnej, prowadząc przewrotną grę ze swoimi czytelnikami za pomocą teoretycznie klasycznego, w rzeczywistości jednak nieprzewidywalnego komisarza. Z naszego punktu widzenia odbrązawiał mit o szczęśliwej Szwecji, szukając – czasem w sposób okrutny – dowodów na degenerację zarówno przestępców, jak i zwyczajów społecznych w swoim kraju. Stąd częste w jego książkach podłoże socjologicznej obserwacji i diagnozy zmian.
Tym razem jednak napisał kryminał z – nomen omen – krwi i kości. Wallander jeszcze nigdy nie był tak samotny. Bohaterowie dopiero w obliczu śmierci kolegi widzą, jak niewiele o sobie wiedzą. To taki świat, w którym nikt z nikim nie rozmawia. Nikt nikogo nie zaprasza do domu. Jeszcze nigdy u Mankella wszechświat posterunku policji nie był w takim stopniu jedyną przestrzenią, w której ludzie się w ogóle dostrzegają i kontaktują.


Świetna powieść, od niedawna czytam Mankella i dla mnie jest  to jeden z najlepszych pisarzy.
Książka mnie bardzo wciągnęła i polecam ją gorąco.

piątek, 8 września 2017

Nietypowe święto :)

Dzień Marzyciela może być doskonałym czasem na refleksję na temat własnych marzeń. Każdy człowiek posiada marzenia. Z reguły jednak na zawsze pozostają one w sferze marzeń, ponieważ ich właściciele nie podejmują kroków zmierzających do ich realizacji.Większość marzeń tłumiona jest w zarodku, ponieważ wydają się być zbyt „zuchwałe” i nieosiągalne. Z tego powodu piękne idee mogą nigdy nie przerodzić się w rzeczywistość. Tymczasem wielkie wizje mają szansę stać się realnymi pomimo tego, że na pierwszy rzut oka wydają się być nie do zdobycia. To, że w pierwszej chwili realizacja pragnień napotyka ogrom przeszkód nie znaczy, że nie jest możliwa.


Marzyć dobra sprawa,każdy z nas ma jakieś marzenia.
Każdy do czegoś dąży.

Jak bym chciała leżeć na łące,
patrzeć jak chmury płyną.
Rysować palcem w powietrzu,
to co sobie wymarzę.
Przecież nikt nie zabroni mi marzyć.
A może,tak wyruszyć w wielki świat,
poznać zakątki nieznane.
Dotknąć tego, co było do tej pory zakazane.
Albo nie,
znaleźć miejsce na ziemi,
co w nim nikt i nic mnie nie zmieni.


Jestem marzycielką,
kiedyś chciałam być nauczycielką.
W skrycie o wielu rzeczach marzyłam,
nieźle się przy tym bawiłam.
Chciałam zbudować dom na wzgórzu,
chciałam też mieszkać w buszu.
Kiedyś księżniczką chciałam być,
szczęśliwie i bogato sobie żyć.
Marzeń miałam wiele,
nieraz śmieli się ze mnie przyjaciele.
Marzyłam o wielu rzeczach,
teraz to się spełniło.
Więc warto sobie marzyć, bo nie wiadomo co się w życiu przydarzy.

czwartek, 7 września 2017

Życie to rejs popłyń w go !!!

,,Dziennik grzesznika” Arkadiusza Niemirskiego to powieść kryminalna skierowana przede wszystkim do młodzieży. Jak to w wielu kryminałach bywa, na teraźniejsze wydarzenia ma wpływ przeszłość. W przypadku tej fabuły wyjątkowo mroczna, gdyż związana z II wojną światową.
Główni bohaterowie powieści to czwórka młodych ludzi – Kasia, Agnieszka, Konrad i Patryk. Pod opieką doświadczonego sternika mają zdobywać pierwsze żeglarskie umiejętności. Jednak podczas rejsu po Zalewie Wiślanym natykają się na coś o wiele paskudniejszego niż niesprzyjające wiatry – w ich ręce wpada dziennik Maxa Schwellingera, esesmana, który był „lekarzem” w KL Stutthof. Szybko okazuje się, że jest sporo osób, którym zależy na zdobyciu zapisków. I to bynajmniej nie z naukowych pobudek.
„Dziennik grzesznika” korzysta z wzorów wykorzystywanych w klasycznych powieściach kryminalnych. Jest do rozwiązania zagadka, której korzenie tkwią w przeszłości, skarb do zdobycia i bezwzględna rywalizacja.
Natomiast faszystowska organizacja Front Krwi, na czele której stoi nieznany nikomu osobnik, wszechwiedzący i posługujący się w kontaktach z podwładnymi hasłami i odzewami, została żywcem wyjęta z typowej opowieści o szpiegach. Jest nawet motyw walki wywiadów, gdyż w szeregi organizacji o skrajnie prawicowych poglądach przenika szpieg z Centrum Szymona Wiesenthala.
Do tego dochodzą losy ludzi, którzy u kresu życia pragną rozliczyć się z przeszłością i znaleźć odpowiedzi na dręczące ich pytania – esesmana, byłej więźniarki KL Stutthof oraz urodzonego w tym obozie dziecka.

Intryga na pierwszy rzut oka wydaje się całkiem zagmatwana, ale większość rozwiązań jest przewidywalna. Myślę, że fabule nie zaszkodziłoby wycięcie kilku pobocznych wątków (np. rywalizacji z Darem i jego grupą), które nie wnoszą nic nowego, a jedynie niepotrzebnie zaciemniają obraz. Ogólnie odniosłam wrażenie, że trochę za dużo grzybków w tym barszczu. A w tle majaczy jeszcze słynna sprawa katastrofy „Wilhelma Gustloffa”, która do dziś budzi emocje.

W „Dzienniku grzesznika” autor stawia pytanie, czy rozliczyliśmy się z przeszłością, z czasami II wojny światowej. Jako motto wybrał słowa Güntera Grassa: „To się nie kończy. To się nigdy nie skończy”, więc odpowiedź nie może być optymistyczna. A. Niemirski przywołuje spiskową teorię dziejów, w której światem rządzą pieniądze, a także rewizjonistyczne dążenia Związku Wypędzonych, próby przerzucenia odpowiedzialności z katów na ofiary.

„Dziennik grzesznika” to pozycja skierowana do nastoletnich czytelników. Znajdą w nim intrygę rodem z klasycznych powieści kryminalnych – skarb z przeszłości, do którego odnalezienia prowadzi gęsta sieć zagadek, szpiegowskie rozgrywki, a wszystko to spotyka młodych bohaterów podczas wakacji, czyli w czasie idealnym na przeżywanie przygód.


Książka idealnie upamiętni ostatnie chwile wakacyjne,lekka i bardzo ciekawa powieść dzięki której się świetnie bawiłam.Trochę było w niej i intrygi, trochę dramatycznych wątków ale to książka lekka i wyśmienita.

czwartek, 31 sierpnia 2017

Podsumowanie miesiąca

Przeczytane książki w tym miesiącu:)

Leila Meacham  ,,Jak liście na wietrze"
Agata Kołakowska   ,,We dnie, w nocy"
Harleyn Coben  ,,Zaginiona"
 Iwona Kienzler  ,,Maria Skłodowska-Curie. Złodziejka mężów. Życie i miłości"

Najlepsza  książka  to  : ,,Zaginiona"
Wszystkie książki były wciągające, ale ta miała w sobie to coś niezwykłego.



środa, 30 sierpnia 2017

Bigraficznie




Maria Skłodowska-Curie była wybitną osobowością: jako pierwsza przedstawicielka płci pięknej w 1893 roku uzyskała licencjat nauk fizycznych i matematycznych na Sorbonie, była pierwszą kobietą-profesorem Sorbony, pierwszą kobietą i jedną z czterech osób, której przyznano dwukrotnie Nagrodę Nobla. Nasza rodaczka jest też pierwszą i jedyną kobietą, spoczywającą w paryskim Panteonie i jednocześnie pierwszą osobą tam pochowaną, o innej niż francuska narodowości.

Publikacja Iwony Kienzler opowiada o Skłodowskiej nie tylko jako o wybitnej uczonej i jej odkryciach, ale o kobiecie, kochającej i odtrąconej przez ukochanego, której przyszło przełamywać kłamliwe stereotypy, która kochała i dla miłości gotowa była wiele poświęcić. Autorka przedstawia Skłodowską także jako żonę i samotną matkę, bardziej lub mniej udanie łączącą obowiązki wychowawcze z pracą naukową, wiele miejsca poświęcając jej skomplikowanym relacjom z córkami.
Jak sama autorka napisała we wstępie, to nie jest książka o wielkiej uczonej i jej odkryciach, a o zwyczajnej kobiecie. I tak faktycznie jest. Na samym początku poznajemy rodzinę Marii. Jej matkę Bronisławę i ojca Władysława. Dowiadujemy się jak im się wiodło, czym się zajmowali i jak wychowywali swoje dzieci. W momencie gdy na świat przychodzi Maria zaczynamy śledzić jej losy.

Czytamy jak pilną i zdolną była uczennicą, towarzyszymy jej w pracy guwernantki, przeżywamy jej pierwszą zakazaną miłość, przenosimy się z nią na studia do Paryża, studiujemy i uczymy się z nią po nocach. Jesteśmy świadkami jej znajomości z Piotrem Curie, jego do niej miłości, pięknych romantycznych listów. Towarzyszymy uczonym przy narodzinach córek, we wspólnym odkrywaniu związków promieniotwórczych, w pierwszych odkryciach polonu i radu. Poznajemy ich zmagania nie tylko na gruncie zawodowym, ale również w życiu prywatnym. Cieszymy się ich szczęściem i opłakujemy losy Marii po stracie ukochanego męża. Na własne oczy widzimy, że przyznanie jej Nagrody Nobla i reszty znamienitych odznaczeń wcale nie było takie proste i jednoznaczne jak nam się teraz wydaje.
Dzięki przytaczanym cytatom widzimy Marię jako normalną kobietę, kochającą i kochaną, oddaną swej idei, dbającą o rodzinę, skrupulatną i dokładną (niekiedy aż przesadnie). Pomocną, niedbającą o sławę, wydającą ostatnie pieniądze na naukę i jej rozwój.
Autorka przygotowała się do napisania tej biografii celująco. Nie dość, że znajdziemy tu informacje dotyczące najbliższych Marii osób, to jeszcze poznamy przemyślenia samej uczonej. Iwona Kienzler przytacza dużo niezwykle interesujących i trafnych cytatów oraz wiadomości, dzięki którym potrafimy zrozumieć czasy, w których przyszło żyć Marii Curie.

Książka fantastyczna!!!!!!!
i. Chodzi mi przede wszystkim o sama bohaterkę, o której wiedziałam same podstawowe rzeczy. Az wstyd, ze my Polacy tak mało wiemy o naszej rodaczce, tej najwybitniejszej postaci , która zmieniła świat nauki.Nie mowie oczywiście ,ze wszyscy ale ja zaliczałam się do tego grona. Autorka bardzo ciekawie przedstawiła losy bohaterki. Książka wciąga,przedstawiając nam obraz epoki i zmagania kobiet w tamtym okresie. Dla mnie ta książka to wystarczający powód aby sięgnąć po inne pozycje dotyczące życia Marii Skłodowskiej. Jestem nią zafascynowana !!!

W bibliotece rzuciła mi się w oczy przez przypadek, pomyślałam a co tam można spróbować.
I nie żałuje cudowna biografia,pozwalająca poznać tak ważną postać dla nas jako Polaków!!!

piątek, 25 sierpnia 2017

W kryminalnym świecie

Nie spotkałam jeszcze osoby, która nie znałaby choćby i ze słyszenia tego autora. Harlan Coben był jednym z pierwszych pisarzy, dzięki którym zaczęłam pochłaniać książki w dużych ilościach. Rozbudził we mnie miłość do literatury z zakresu kryminał/sensacja/thriller. Jego genialny styl i prosty język sprawił, że w bardzo szybkim tempie poznałam jego twórczość. Niesamowite zwroty akcji, zaskakujące fabuły, tajemniczość oraz świetni bohaterowie z zabawnymi akcentami to elementy, które znajdziemy w każdej pozycji literackiej, której jest autorem.

Myron Bolitar, była gwiazda koszykówki, aktualnie agent reprezentujący sławy, w dziedzinie sportu, muzyki i in. tworzy szczęśliwy związek z Ali. Nieoczekiwanie dzwoni do niego Terese Collins, dawna kochanka, z którą nie kontaktował się przez 8 lat i prosi go o przyjazd do Paryża. Komplikacje w życiu osobistym Myrona sprawiają, że podejmuje on decyzję o wyjeździe. Na miejscu dowiaduje się o zaginięciu byłego męża Terese, Ricka Collinsa. Niedługo potem oboje dowiadują się, że mężczyzna nie żyje. Jaką tajemnicę ukrywa Terese? Czy Myron zdoła jej pomóc?
ohaterów i charakter powieści tego pisarza zdążyłam poznać bardzo dobrze i muszę przyznać, że Zaginiona to kolejna pozycja literacka, która smakuje równie dobrze jak poprzednie z cyklu Myron Bolitar. Jedynym małym minusem tej powieści jest mniejsza ilość zabawnych, ironicznych dialogów, które w poprzednich częściach ogromnie uatrakcyjniają fabułę. Niemniej jednak fani kryminału/thrilleru muszą ją poznać.

Treść książki jest bardzo dynamiczna. Zaskakujące wątki, nieoczekiwane zwroty akcji, do tego nuta tajemniczości oraz jak już wspomniałam, niesamowici bohaterzy sprawili, że powieść jest wciągająca i intrygująca. Byłam tak zaabsorbowana poznaniem całej historii, że rzeczywistość przestała dla mnie istnieć. W utworach tego autora często spotykamy się z nierozwiązanymi sprawami z przeszłości, tak było i w tym wypadku. Nietypowa zagadka wzbudziła ciarki na plecach i spowodowała, że adrenalina nie opuściła mnie, aż do ostatniej kartki.

Nie da się nie wspomnieć o komicznych dialogach. Sarkastyczne zwroty w połączeniu z błyskotliwością i mądrością bohaterów to element, którego nie mogłoby zabraknąć. Czarny humor to po prostu mistrzostwo w wykonaniu Cobena. Żarty i ironiczne powiedzonka, czasami w nieadekwatnych sytuacjach, nie raz wywołały uśmiech na mojej twarzy i sprawiły, że pokochałam Myrona Bolitara i jego wspólników.

No po prostu rewelacja,już od samych pierwszych zdań wiedziałam że, to będzie hit nad hitem i sie nie myliłam to cudowna powieść pod każdym względem.
Książki tego autora zawsze mnie zachwycały ,nie żałuje że tą przeczytałam polecam każdemu,kto lubi kryminały.

wtorek, 15 sierpnia 2017

Przyjemna lektura na wakacyjne dni :)

Książka dotyka trudnego tematu, o czym dowiadujemy się dopiero w trakcie lektury. Piotr ma koszmary senne, wspomina zdarzenia, jakie miały miejsce wiele lat temu. Ania nie zna odpowiedzi na to, co zdarzyło się kiedyś jednak przez cały ten czas walczy ze swoimi lękami, starając się ułożyć sobie życie. Miała talent aktorski, plan zapisania się na studia w tym kierunku, a mimo to skończyła polonistykę i jako sekretarka, zasiliła szeregi pracowników Zielonych Ogrodów. Odpowiedzi na pytanie o to, dlaczego tak się stało, nie zna ani jej mąż Robert ani przyjaciółka Hanka.W książce pojawia się jeszcze jeden narrator wydarzeń… Anioł Stróż Ani. Wbrew pozorom jego równorzędna opowieść doskonale komponuje się z tym, co opowiada Anna. Od początku zaczyna intrygować wzmiankami o tym, że przez swoje niedopatrzenie popełnił błąd. Co się stało, że z Ani wyparowało życie? Co się stało, że Piotra dręczą wyrzuty z przeszłości? Co się stało, kiedy Anioł Stróż na chwilę spuścił podopieczną z oczu?… Odpowiedzi na te pytania można uzyskać zagłębiając się w dalszą lekturę, która cofa Czytelników do wydarzeń z 1997 roku.

Rewelacyjna powieść,zaczarowała mnie niesamowicie.
Bardzo mi się podobał język którym, została napisana prosty i dający czytelnikowi dużo do myślenia.
Jest to opowieść o marzeniach , wierze i uczuciach.

Książka kojarzy mi się z modlitwą, od razu gdy zobaczyłam okładkę pomyślałam o Modlitwie do Anioła Stróża i nie sposób by mi nie było, dodać ją do tego postu.

Aniele Boży, stróżu mój,
Ty zawsze przy mnie stój.
Rano, wieczór, we dnie, w nocy
Bądź mi zawsze ku pomocy,
Strzeż duszy, ciała mego,
zaprowadź mnie do żywota wiecznego.

Amen.

Jednak niewiele się pomyliłam bo w książce t anielski motyw (jak ja uwielbiam anioły!). I to właśnie według mnie jest największy plus tej powieści. Nie mówiąc tym samym, że reszta nie jest dobra. Jest, ale nie do końca odnalazłam się w tej powieści. Owszem, dobrze mi się ją czytało. Autorka włada zgrabnym językiem, ale czasami zbyt prostym. Często również są przeplatane wątki, przez co czasami traciłam wątek, kto, co, dlaczego i ale jak to?!. Oczywiście to, że ja się gubiłam i nie bardzo odnalazłam się w powieści, nie znaczy, że inni czytelnicy będą tak samo odbierać niniejszą lekturę. 

Urocza i poruszająca powieść  :)

Noc świętojańska zamieni się w koszmarną noc

Henning Mankel stworzył świat na miarę swoich wielkich anglosaskich poprzedników. Dziwna, mroczna Szwecja, nabiera w jego książkach cech...