niedziela, 9 lipca 2017

Książka o której szybko nie zapomnę!!!

Czy kłamstwo lepsze jest od najgorszej prawdy? Czy wydarzenia z przeszłości mogą wpłynąć negatywnie na przyszłość? Czy rodzina może nas skrzywdzić? Jak pogodzić się z prawdą?

Molly ma fajne życie, ciekawą pracę, kochającego męża i… pilnie strzeżoną tajemnicę z przeszłości. Ich rodzina wkrótce się powiększy – pojawi się w niej adoptowane dziecko, tymczasem Molly walczy z niepewnością i lękiem. Czy pokocha maleństwo, którego nie urodziła? Czy będzie dobrą matką? Uświadamia sobie, że prawdziwa rodzina powinna być zbudowana na prawdzie. Dwadzieścia lat wcześniej w tragicznych okolicznościach straciła ukochanego ojca. Nigdy nie wybaczyła bliskim kłamstw, jakimi ją karmili. Odeszła z domu i przed światem udawała sierotę. Teraz musi wyznać mężowi, że jej matka wcale nie umarła na raka, a jej krewni wciąż mieszkają w Morrison Ridge, małej miejscowości w Karolinie Północnej. Co więcej, Molly ma dwie matki – adopcyjną i biologiczną. I obie nigdy o niej nie zapomniały. Molly boi się teraz, że wyznanie prawdy przekreśli jej największe marzenie, by zostać matką i zrujnuje jej małżeństwo. Skoro pragnie być dobrą mamą, musi jednak znaleźć sposób, by pogodzić się ze swoją przeszłością i uwierzyć w przyszłość.


O tak!! Najlepszy hit tego lata!
Książka bardzo mnie wzruszyła, czytając serce mi pękało ale,także pragnęłam szczęścia Molly.
Utrata dziecka bardzo ją przygnębiła,a gdy się dowiedziała że,już nigdy nie zajdzie w ciąże-
to cały świat jej się zawalił.
Nie dziwie się, to na pewno musi być wielkim ciosem.

Nieraz zazdrościmy innym, jesteśmy niezadowoleni ze swojego życia... Może czasami warto zastosować metodę "Jak gdyby", według której dzięki odgrywaniu osoby, którą chcielibyśmy być, poprzez naśladowanie jej zachowania, z czasem możemy stać się nią naprawdę.
Dla mnie Molly żyła w powłoce z której nie mogła się uwolnić.
Niby była szczęśliwa w małżeństwie ale, brak dziecka spędzał jej sen z powiek.
Małżeństwo decyduje się na adopcję otwartą polegającą na całkowitej znajomości tożsamości zarówno rodziców adopcyjnych, jak i biologicznych. Często matka biologiczna ma ciągły kontakt z dzieckiem, a niekiedy dość mocno angażuje się w jego życie - wszystko zależy od rodzaju umowy zawartej pomiędzy rodzicami przed adopcją. Jestem całym sercem za dawaniem dzieciom szansy bycia kochanym oraz dorastania w domu przepełnionym miłością, jednak mam bardzo mieszane uczucia względem adopcji otwartej. Z jednej strony uważam, iż od początku należy przekazywać dzieciom prawdę o ich pochodzeniu, bo na dłuższą metę wszelkie tajemnice przynoszą więcej szkody niż pożytku. Z drugiej strony obecność dwóch mam może namieszać dziecku w głowie, a prawdopodobnie w końcu pojawią się pewne zgrzyty odnośnie decyzji bezpośrednio dotyczących wspólnego potomka. Na pewno jest to kwestia do dłuższej dyskusji, a także wnikliwego przemyślenia.

Niejednokrotnie nie rozumiałam głównej bohaterki, której postępowanie bywało nielogiczne. Nie lubię osób upierających się przy czymś, ślepych i głuchych na racjonalne przesłanki. Molly po śmierci ojca obraża się na wszystkich dookoła, odcinając wszelkie więzi łączące ją z rodziną, chociaż ich postępowanie było zgodne z wolą jej taty. Do tego nadal nie mam pojęcia, dlaczego ukrywała wszystko przed swoim mężem przez tyle lat, zamiast od początku oprzeć ten związek na prawdzie, pozbywając się niepotrzebnego balastu. 

"Bez wybaczenia trudno iść do przodu (...). To tak, jakbyś próbowała tańczyć z ołowianym balastem na ramionach. Gniew może przytłoczyć cię na zawsze." **

"Jak gdybyś tańczyła" to czwarta powieść Chamberlain, którą miałam przyjemność poznać. Zapewniam, że jest to powieść godna uwagi, jednak na tle poprzednich wypada zdecydowanie najsłabiej. Nastawiłam się na emocjonującą opowieść o walce z procedurami adopcyjnymi, marzeniach związanych z posiadaniem dziecka, dylematach moralnych oraz trudnych wyborach. Spodziewałam się historii opartej na aktualnym życiu bohaterów, a okazało się, iż Chamberlain skupiła się na retrospekcjach dotyczących dzieciństwa i lat nastoletnich Molly, poruszając niekiedy niezbyt interesujące wątki, które niewiele wnoszą do fabuły. Do tego od samego początku domyśliłam się, jak potoczy się sprawa z ojcem Molly, dlatego dość mocno zawiodłam się na tym tytule, chociaż jest napisany bardzo dobrze - to trzeba przyznać.

Owa lektura porusza sporo wątków dotyczących adopcji, pierwszej miłości, utraty dziecka, zajścia w ciążę podczas pierwszego razu, nieudanego dzieciństwa, alkoholizmu, stwardnienia rozsianego i cierpienia spowodowanego przez chorobę. Dzięki niej można uświadomić sobie, iż człowiek nigdy nie pójdzie do przodu, kiedy jego życiem nieustannie będą rządzić demony przeszłości. Ponadto niekiedy z miłości należy dopuścić się najgorszych rzeczy dla dobra ukochanej osoby...


Cudowna i poruszająca książka,mająca w sobie to coś niezwykłego !!!

piątek, 30 czerwca 2017

Podsumowanie Czerwca



Czerwiec mój ulubiony miesiąc,
rozpoczynający wakacje a w tym miesiącu też przeczytałam niezwykłe książki!!!



Paula Hawkins ,,Dziewczyna z pociągu" -najlepsza książka jaką kiedykolwiek czytałam!!
Harlan Coben  ,,Bez pożegnania"
 Anna Ficner-Ogonowska   ,,Czas pokaże"

Trochę mało w tym miesiącu, ale wszystkie niesamowite!!


A teraz napisane w tym miesiącu wiersze ich, trochę więcej!!!

Zostań ze mną!
choć jedną, jedyną
tą noc.
Pozwól mi poczuć się wyjątkową
osobą ,która jest tylko z tobą.
Daj mi wiarę że,
jestem kimś ważnym dla Ciebie!
Daj mi nadzieję na lepsze i
niezapomniane jutro.
Okaż mi swoje ramię,
gdy po moich marzeniach niespełnionych
tylko plama zostanie.
Proszę bądź ze mną,
gdy życie ze mnie sobie zakpi.
Daj mi trochę swej empatii,
okaż zrozumienie i podaruj nadzieję
bo wiem że, przy Twoim boku
nic złego mi się nie stanie.
Bo ja kocham Cię kochanie!!!


Moje słowa są jak wiatr,
szybko przemijają.
Moje myśli nie są jak mgła,
w mojej pamięci zostają.
Moje serce jest rozżażony ogień,
ciepłe i rozgrzane.
Wie, dokładnie przez jakich
ludzi jest kochane.
Moje życie jest jak tęcza na niebie,
swoimi czynami koloruje cały swój świat.
Już wiem, że świat posiada wiele
różnych barw.


Przyjaźń prawdziwa,
tak jak miłość powinna
być jedyna.
Dawać poczucie że,
jest ktoś kto tak jak rodzina
w każdym momencie za rękę cię przytrzyma.
Osuszy łzy gdy będzie trzeba,
podzieli się z tobą kawałkiem chleba.
Da siłę na walkę
z przeciwnościami losu.
Pokaże że, na życie
można znaleźć fajny sposób.

My osoby niepełnosprawne,
wiemy jak życie sobie przyozdobić,
kolorami różnych barw.
Często w oczy nam wieje wiatr,
lecz my na przekór staramy się
być szczęśliwi i brać od życia ile trzeba!!!!
Zawsze do nas ludzie się uśmiechają,
często nam pomocną dłoń wyciągają,
lecz my sobie w tym świecie poradzimy.
Barwami pokolorujemy nasze życie szare,
pokażemy innym jak naprawdę wyglądamy
i ile wiary i nadziei w sobie posiadamy!!!
Bardzo często śpiewamy,
tańczymy i się śmiejemy
bo my żyć samodzielnie
bardzo dobrze umiemy.
I tu was mile zaskoczę ,
ja was o pomoc rzadko proszę !!
Lecz teraz powiem otwarcie
traktujcie nas jakbyśmy
byli wielką rodziną bo cudne chwilę was
w życiu ominą .
A po co?
Jak warto sobie pomagać,
nie skreślać i nie obrażać.
My jesteśmy tacy sami,
tylko z innymi chorobami!!!


Wiersze, książki i fotografie to, całe moje życie uwielbiam to.........

czwartek, 29 czerwca 2017

Wiek nie jest najważniejszy,ale uczucie i szczęście przy boku ukochanej osoby :)



,,Gdy pojawiają się uczucia ,
cały świat zmienia się na dobre"



Czas pokaże, to książka, w której autorka na ponad 700 stronach, przedstawiła nie zbyt obszerną historie. Młoda studentka, która zakochuje się w dużo starszym mężczyźnie. Banalna sprawa, zdarzająca się raczej dość często. Urok tej historii polega jednak na tym, że opowiedziana jest w bardzo wolnym tempie, niczym łaszący się kot, daje czytelnikowi ciepło i przyjemność przyswajania zapisanych słów.
Można zastanowić się nad ich sensem, można odszukać kawałek swojego świata, można też uznać ją za nudną......każdemu według potrzeb :)
Ja bardzo lubię książki tej autorki, chociaż na razie jest ich niewiele.


Powieść o codzienności, o wyborach jakich musimy dokonać.Jest to romans obyczajowy. Bohaterką jest Julka, współczesna studentka psychologii, mieszkająca w Warszawie z matką. Ma też dwie ciotki, stare panny i starsze rodzeństwo: brata księdza i siostrę mężatkę. Oraz przyjaciółkę Nelę. Oprócz studiowania, Julka wraz z Nelą chodzą na wolontariat na dziecięcy oddział onkologiczny.
Powieść opisuje jej perturbacje uczuciowe i rodzinne. Taką współczesną warszawską codzienność w małym metrażu. Po bardzo lekko i dowcipnie napisanym wstępie o rodzinnych obiadkach i harmonogramie tygodnia Julki i Neli, zawiązują się romanse: najpierw ten Neli, a potem Julki. Miłość Julki jest trudniejsza, bo wymaga odpowiedzialnej decyzji. Powieść pokazuje dorastanie dziewczyny do dorosłości. Ale i pokazuje współczesną wielkomiejska rzeczywistość. Bardzo ciekawe i potrzebne są epizody z onkologii dziecięcej. Ten wolontariat koleżanek jest okazją pokazania, iż taka pomoc tym chorym dzieciom jest potrzebna i pacjentom i wolontariuszom. Na oddziale przydają się talenty czytelnicze, malarskie i zwykła empatia. A dodatkowo, można spojrzeć na swoje problemy z innego punktu widzenia.

Zdziwiło mnie, jako sporadyczną czytelniczkę obyczajówek kobiecych, wybranie na bohaterkę studentki. Przyzwyczaiłam się do kobiet trzydziestoparoletnich, po przejściach, zamieszkujących na wsi, kupujących tam dom itd. A tutaj mamy młodą dziewczynę, która zmaga się z decyzją usamodzielnienia się psychicznego od rodziny i związania się z rozwodnikiem. Dziewczyna jest wrażliwa na świat, studiuje, pracuje i jeszcze działa w wolontariacie. Jest to więc codzienność wielu współczesnych dwudziestoparolatek. Taka odmiana tematyki w sumie jest dobra, bo ciekawa. Tym bardziej, że chyba każdy kojarzy okres studiów jako czas szczęścia i autentycznych przyjaźni. Więc bohaterki powieści przywołują dobre skojarzenia, pozytywne i ciepłe. Odrywamy się od pracy, obowiązków i troszkę przypominamy sobie jak to i u nas w życiu bywało...


Książka gruba, nawet powiem obszerna ale, mi się świetnie ją czytało.
Uwielbiam takiego typu powieści w których losy bohaterów, pokazują nam że, my też możemy
przeżyć coś pięknego tylko trzeba się odważyć .........Żyć!!!!!!!!!!!!

środa, 28 czerwca 2017

Wycieczka do Zieleniewa

Cześć!!
W piątek wraz ze znajomymi wybraliśmy się na wycieczkę do Kołobrzegu i do Zieleniewa.
Po raz kolejny mogliśmy podziwiać nasze Polskie morze.




Cudowne chwilę z przyjaciółmi, najcenniejsze i najpiękniejsze!!!!!




poniedziałek, 12 czerwca 2017

Biblioteczne zdobycze!!!!

Witajcie!!!

Coraz cieplej na dworze, lato niedługo do nas zawita .
W końcu, będzie można usiąść na leżaczku z kubkiem kawy i czytać książki :)

Dziś jak się obudziłam miałam ochotę gdzieś wyjść, coś fajnego zrobić ,więc wybrałam się do biblioteki !!



No i mam cudne, przecudne pozycje na początek wakacji!!!


Maria Skłodowska -Curie  ,,Złodziejka mężów życie i miłości"
       
   Kevin Brooks  ,,Lukas"
 
 Henning Mankell  ,,Powrót nauczyciela tańca"

Diana Chamberlain  ,,Jak gdybyś tańczyła"

Agata Kołakowska  ,,We dnie, w nocy"

Nicholas Sparks ,, Spójrz na mnie"

Kolejna pozycja dobrych i ciekawych książek czekają mnie godziny dobrych wrażeń  :)  :)

niedziela, 11 czerwca 2017

Niektóre książki mają w sobie to coś........

Bez pożegnania" to powieść, która potrafi wstrząsnąć czytelnikiem. Wszystko dzięki dobrze rozbudowanemu głównemu wątkowi. Jak w poprzednich książkach tego autora tak i w tej znajdziemy mnóstwo zawiłości fabularnych, nagłych zwrotów akcji i zaskakujących momentów. Nie było sekundy w której mógłbym się nudzić. Wręcz przeciwnie. Chłonąłem powieść z każdą stroną coraz szybciej. Rzadko, który pisarz potrafi stworzyć tak zaskakującą i pełną emocji opowieść. O dziwo,

Mamy dwóch braci - jeden z nich uznany za zmarłego, ale jego matka tuż przed swoją śmiercią wyznaje, że on jednak żyje.
Potem gubi się dziewczyna brata.
W między czasie odnajduje się parę trupów.
Paru złych po drodze.
Pojawia się inna kobieta.
Wraca wątek zabójstwa z przeszłości.
Ktoś chce się zemścić.
Ktoś kogoś odnaleźć.
I tak aż do zaskakującego finału.
Do przeczytania "Bez pożegnania" przygotowywałem się od dłuższego czasu. Od kilku tygodni chodziła mi po głowie myśl "przeczytać "Bez pożegnania"". Odkąd wypożyczyłem ów książkę, patrzyłem na nią z zaciekawieniem i z pytaniem "czym tym razem Coben zaskoczy?". Teraz, gdy jestem świeżo po lekturze, bo skończyłem czytać powieść kilkanaście godzin temu, wiem, że zaskoczy niesamowitymi zwrotami akcji.

Głównym bohaterem książki jest Will Klein. Ów bohater wiedzie szczęśliwe życie z Shelią. Prowadzi ośrodek, który zajmuje się opieką nad dziećmi w trudnej sytuacji. Zajmuje się dziećmi bezdomnymi, biednymi, samotnymi. Pozornie Jego życie wygląda bardzo zwyczajnie. Lecz jest jedna myśl, która zaprząta Jego głowę: "gdzie jest mój brat?". Brat Willa, Ken, od jedenastu lat ucieka. Ucieka przed wymiarem sprawiedliwości, gdyż ponad dekadę temu dokonał się czynu haniebnego - zamordował młodą kobietę, Julie, byłą miłość Willa.



Tuż przed śmiercią matka Willa wyznaje mu, że Jego brat, ścigany listem gończym, którego wiele osób uważa za zmarłego, żyje. Od tego momentu życie głównego bohatera ulega zmianie radykalnej. Życie, którego celem była pomoc obcym, zmienia się w walkę o bliskich i samego siebie. Obraz założenia rodziny z Shelią, z którą był zaręczony, rozmywa się wraz z Jej zniknięciem, dzień po pogrzebie matki. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy okazuje się, że kobieta, z którą Will dzielił życie, prawdopodobnie nie była tą osobą, za którą się podawała. FBI poszukuje Jej jako głównej podejrzanej w sprawie podwójnego zabójstwa. Od tej pory wszystko wydaje się klarowne. Ale jak wiadomo - pozory bywają złudne. Tak było tym razem...

Co tak naprawdę powinien zawierać dobry kryminał? Zaskakujące zwroty akcji? Intrygi? Wartką fabułę? Niebanalną treść? Świetnych bohaterów? To "coś", co wywołuje gęsią skórkę? Wszystko to występuje w książce Cobena "Bez pożegnania".

Zacznę od fabuły: brawa, wielkie brawa dla autora, że nie pogubił się w wątkach, których w książce jest od groma, i sprostał każdemu z nich nadając odpowiednie zakończenia. Brawa! Jestem pod wielkim wrażeniem. W tej materii na wyróżnienie zasługuje także fakt, że fabuła zaczęła się dynamicznie rozwijać już w pierwszym rozdziale.

Dużym plusem jest także budowanie napięcia od samego początku. Często zdarza się tak, że czytelnik odczuwa silne zaciekawienie dopiero od połowy książki, czy nie daj boże, przy końcu. W przypadku "Bez pożegnania" czytelnik zostaje pochłonięty już od pierwszej strony. Trudno oderwać się od śledzenia losu bohatera (sam przeczytałem powieść jednym tchem, w kilka godzin). Jestem wdzięczny autorowi także za to, że nie umieścił w książce zbędnych treści. Nie spotkamy w niej długich, często nic niewnoszących, opisów. Dzięki temu powieść nie nuży.
Na wyróżnienie zasługują także bohaterowie. Coben, jak zwykle zresztą, stworzył postacie, za którymi snuje się jakaś historia. Mamy do czynienia z żądnym sukcesów agentem FBI, byłą prostytutką, która od lat mści się na swoim zniedołężniałym alfonsie, głodną zemsty sfrustrowaną dziewczyną, kobietą uciekającą przed mężem tyranem. I można wymieniać tak dalej... stworzenie tak wyrazistych postaci sprawia, że każdy dialog, każdy nowy opis pozwala czytelnikowi głębiej zagłębić się w istotę książki.
Ostatnim elementem, o którym chciałbym wspomnieć, to nieprzewidywalne, i kapitalne, zakończenie. Coben w przyzwoity sposób wykończył wszystkie wątki, a samo zakończenie istoty książki, zrobi wrażenie na najbardziej przenikliwym czytelniku.
Jednym słowem: "Bez słowa" to bardzo dobry kryminał, uważam, że najlepszy Cobena, który musi się znaleźć na liście "przeczytane" każdego czytelnika kryminałów.
Jak zwykle czytałam z ciarkami na plecach, tajemnica i zagadki to jest  coś co bardzo lubię w kryminałach.
Książka fantastyczna! Trzyma w napięciu do ostatniej strony! Jest wszystko co potrzebne kobiecie... Miłość i walka o związek, oraz nieprzeciętny wątek sensacyjny, który cały czas ewoluuje w nieoczekiwanym kierunku...! Polecam również kobietom,które jak ja lubią romanse ;)
,,Bez pożegnania" to świetny kryminał trzymający w napięciu!!

Gdy pierwszy raz sięgnęłam po książkę tego autora, od razu wiedziałam że, to będzie coś.
Cudowna książka polecam!!!

piątek, 9 czerwca 2017

Impreza Cantry






Cześć i czołem!!!

Po raz kolejny u nas w Łobzie odbyła się impreza integracyjna osób niepełnosprawnych
W roku graliśmy contry przeboje, każdy chwalił nasze podboje.
Na naszym ranczu wszystko pięknie się ułożyło, dużo się jadło i piło.



Westernowy chwile jeszcze
w moim sercu grają.
Wspaniała przygoda
szybko się skończyła,
dobrze że, nie zabrakło
słońca .
Bo taka przygoda mogła by trwać bez końca!!!






Atrakcji było co nie miara, każda załoga worek ze skarbami dostała.
Konik na biegunach dzielnie naszych stepów pilnował, trawę trochę sobie pojadł.

Nasze ranczo było oblegane przez wiele osób, każdy na cantry miał swój sposób, ludzie 
świetnie się poprzebierali, jedli, tańczyli i razem z nami śpiewali.
Bo my w Łobzie zawsze gości mile witamy i razem z nimi tym razem cantry piosenki zaśpiewaliśmy.
Jednak westernowe chwile się szybko skończyły, pozostawiając zdjęć nam wiele i świadomość 
że, w naszym domu środowiskowym są nasi prawdziwi przyjaciele.

My osoby niepełnosprawne,
wiemy jak życie sobie przyozdobić
kolorami różnych barw.
Często w oczy nam wieje wiatr,
lecz my na przekór  staramy się
być szczęśliwi i brać od życia ile trzeba!!!!
Zawsze do nas ludzie się uśmiechają,
często nam pomocną dłoń wyciągają,
lecz my sobie w tym świecie poradzimy.
Barwami pokolorujemy nasze życie szare,
pokażemy innym jak naprawdę wyglądamy
i ile wiary i nadziei w sobie posiadamy!!!
Bardzo często śpiewamy,
tańczymy i się śmiejemy 
bo my żyć samodzielnie 
bardzo dobrze umiemy.
I tu was mile zaskoczę ,
ja was o pomoc rzadko proszę !!
Lecz teraz powiem otwarcie 
traktujcie nas jakbyśmy
byli wielką rodziną bo cudne chwilę was
w życiu ominą .
A po co jak warto sobie pomagać,
nie skreślać i nie obrażać.
My jesteśmy tacy sami,
tylko z innymi chorobami...


Książka o której szybko nie zapomnę!!!

Czy kłamstwo lepsze jest od najgorszej prawdy? Czy wydarzenia z przeszłości mogą wpłynąć negatywnie na przyszłość? Czy rodzina może nas sk...