Szukaj na tym blogu

środa, 30 marca 2016

Kolejna porcja mojej poezji

To co w życiu najważniejsze,to nie tylko własne szczęście.Móc,uszczęśliwiać innych to nie lada wyzwanie.Niekiedy nawet,nie czekać na podziękowanie.
Co zrobiłeś dla innych to te, dobro twą wartość życiową buduje.
I nawet jeśli nie czekasz na podziękowanie los Ci w podzięce szczęście ofiaruje.


Biegnąc przez życie zapominamy o zachwycie,zachwycie nad światem.Bo to co piękne,jest nieuchwytne w zasięgu wzroku.A czas ucieka nam przez palce a co po nas zostanie Nic..Tylko szarość i pustka.

Chciałabym polecieć jak ptak,poznać zakątki i nieznane mi miejsca na ziemi.Unieść się nad ziemię i zobaczyć świat z góry.Lecz błądzę po tej ziemi bez celu,upadam i podnoszę się bo jeszcze nie wiem czego ja od życia chcę.

Oto wiersze napisane kilka tygodni temu ale,jakoś nie miałam weny żeby je w rzucić na bloga.
Dziś postanowiłam nadrobić zaległości a że,dawno nic nowego nie było to proszę bardzo Czytajcie .
Miłego czytania :)
Do zobaczenia:)

poniedziałek, 28 marca 2016

Kolejna biografia

Historia rodziny Stuhrów. Wartość i siłę rodziny odkrywa się powoli.

W drugiej połowie XIX wieku pradziadek Jerzego Stuhra – Leopold – przyjeżdża do Krakowa, gdzie kupuje kamienicę w Rynku Podgórskim i zakłada restaurację. Od tego czasu w pasjonującej historii krakowskiej rodziny Stuhrów mieszają się wątki polskie, austriackie, czeskie i węgierskie.

Opowieść doprowadzona do dnia dzisiejszego pokazuje jak rodzinna historia obecna jest w życiu rodziny i kształtuje Jerzego Stuhra i jego dzieci: Maćka i Mariannę.

Dodatkowym smaczkiem książki jest bogaty wybór fotografii z rodzinnego archiwum oraz przygotowane przez Mariannę Stuhr rodzinne drzewo genealogiczne.

Jerzy Stuhr – (ur. 1947 r.) jeden z najpopularniejszych i najbardziej wszechstronnych aktorów polskich, reżyser filmowy i teatralny, w latach 1972-1991 związany z krakowskim Teatrem Starym, wykładowca krakowskiej PWST i rektor tej uczelni, jest laureatem wielu prestiżowych nagród, członek Europejskiej Akademii Filmowej przyznającej Felixy.

„Stuhrowie. Historie Rodzinne" to literacki łącznik pomiędzy historią a teraźniejszością. Stuhr podjął się próby ocalenia od zapomnienia dziejów swojej rodziny. Pielęgnuje wspomnienia i dawne ślady rodzinnej historii. Pisanie traktuje jak spłatę długu - rodzicom, dziadkom i pradziadkom. Aktor na rzecz rodzinnej kreacji zbiorowej zrezygnował z odgrywania w tej historii głównej roli. Z pomocą Aleksandry Pawlickiej stworzył wielopokoleniowy portret swojej rodziny. Nie opowiada o swojej błyskotliwej karierze, którą kreślą wybitne role teatralne i filmowe, ale o pradziadkach, ich przeprowadzce z Dolnej Austrii do Krakowa, o krakowskiej kamienicy przy ulicy Wiślanej (obecnie Celnej), o dziadku Oskarze, o wakacjach w Jastarni, o żonie Barbarze i relacjach z dziećmi i wnuczką.

Z największą czułością wspomina babcię Masię. To jej, pięciokrotnie zamężnej niespełnionej artystce, przytrafiło się spotkanie z Picassem we wrocławskim hotelu Metropol. Wiele uwagi poświęca także jej drugiemu mężowi, dziadkowi Oskarowi, krakowskiemu adwokatowi i społecznikowi. Przytoczone zostały spore fragmenty jego pamiętnika, prowadzone w więzieniu w Auschwitz, m.in. o oświęcimskiej znajomości z Xawerym Dunikowskim.

Ulubioną grą małego Jurka Stuhra z dziadkiem Oskarem była zabawa w... pogrzeb. Staruszek wyliczał, kto będzie zaproszony na jego pochówek, tymczasem mały Jurunio święcił i okadzał wszystko w pokoju. Kończyli obowiązkowymi śpiewami i mową pożegnalną. Scena, wzięta niczym z Gombrowicza czy Mrożka, pokazuje, kto miał największy wpływ na ukształtowanie życiowych (i artystycznych) postaw Jerzego Stuhra. Poczucie humoru, dystans do świata i siebie - oto najcenniejszy spadek po przodkach.

Artysta daje się poznać jako kochający dziadek, wyrozumiały ojciec, oddany mąż, syn, wnuk. „To właśnie rodzina nadaje sens naszemu życiu, uczy nas zachowań, postępowania wobec otaczającego świata, szacunku, tolerancji, pokazuje nam cele i wartości" - twierdzi Stuhr, zbliżając się trochę do banału. Ale wartość i siłę rodziny odkrywa się powoli.

  Uwielbiam biografię !Ależ ja lubię takie książki. Cenię sobie biografie, które można "połknąć" w kilka chwili i które czyta się jak powieść.
Przyjemnie się czyta książkę o osobach, które znamy, lubimy i poważamy. Taka jest rodzina Stuhrów. Ich dorobek artystyczny jest wielki. Chodzi mi o Jerzego Stuhra i Macieja Stuhra. Obaj aktorzy grający na deskach teatru, w filmach i dubbingujących rożne postacie. Któż nie lubił nachalnego, ale kochanego osła ze "Shreka" mówiącego głosem Jerzego? Albo kto nie słyszał o dość kontrowersyjnym filmie "Pokłosie, w którym grał Maciej? Panowie czasami spotykali się na scenie.
Ale "Historie rodzinne" to nie tylko opowieść o karierze artystycznej. To również anegdoty rodzinne, relacja o przodkach, po prostu całe, na pewno pewno mozolnie zbierane informacje o krakowskich przodkach.
Wszystko zaczęło się gdy młodzi małżonkowie Leopold i Anna Stuhrowie postanowili opuścić Austrię i przenieść się do, podobno tańszej, Polski.
Niesamowite jest, jak wiele cennych pamiątek udało się ocalić i do dziś cieszą oko Stuhrów.
Smutno się czytało, jak dzieci potrafią być okrutne i odrzucić kogoś tylko ze względu na niemiecki.nazwisko.
Polecam! Na pewno sięgnę po "Tak sobie myślę"", kolejną autorstwa Jerzego Stuhra.

Przeczytałam z przyjemnością,lubię obu panów Stuhrów, książka nie zawiera plotek ani taniej sensacji, miło poczytać, że są ludzie, którzy szanują rodzinę, polecam.

środa, 23 marca 2016

Stosik biblioteczny i niespodziewany prezent od znajomej

Cześć!!

Wczoraj wybrałam się do biblioteki oto co znalazłam:)
Pierwszy wiosenny biblioteczny spacer zaliczony:)
1. Christian Jungersen ,,Znikasz"
2.Virginia C.Andrews ,,Kwiaty na poddaszu"
3. Virginia C.Andrews ,,A jeśli ciernie"
4.Virginia C.Andrews  ,,Płatki na wietrze"
5. Grażyna Jeromin-Gałuszka ,,Mangolia"
6.Nora Roberts ,,Prawo krwi"


To były nowości biblioteczne a teraz wam pokaże niespodziewany prezent od mojej nowej znajomej która mnie mile zaskoczyła.

Dostałam dwie fantastyczne książki których nawet się nie spodziewałam;)

Robin Benway ,,Emma i Oliwier" moja znajoma ją redagowała i jest na niej specjalna dedykacja dla mnie.
I  Anna Mucha Fotografie Marcello Sora ,,Toskania,że mucha nie siada"

Cudowny prezent od kobiety która,jest wyjątkowa.Poznałam ją niedawno i jest naprawdę fantastyczną osobą.
Madziu dziękuje:)

wtorek, 22 marca 2016

Toksania



Słoneczna opowieść z wątkami autobiograficznymi, pełna przepisów kulinarnych, włoskiej architektury i sennego klimatu prowincjonalnych miasteczek. Po bestsellerach „Pod słońcem Toskanii” oraz „Bella Toskania", autorka, którą New York Times uhonorował przydomkiem: bard Toskanii, napisała kolejną część cyklu o dwudziestoletnim romansie z uroczym włoskiem regionem, jego sztuką, kuchnią i tradycją. Jej najnowsza książka to nastrojowy zbiór impresji o życiu w Toskanii, dziennik pełen smaków, zapachów i barw, wspaniała podróż po meandrach toskańskich pór roku. Frances Mayes opowiada o życiu w trzynastowiecznym domu z kamiennym dachem na zboczu wzórza nad Cortoną, odkrywa codzienne radości mieszkańców górskiego miasteczka, zwłaszcza uroki życia tętniącego na rynku i biesiadowania w ogrodzie, prowadzi nas śladami wielkiego renesansowego artysty Luki Signorelego, opowiada o włoskim kinie, literaturze, architekturze i sztuce. Zawsze aktywna i zaangażowana, pisze o toskańskich symbolach, które są dla niej skarbnicą wspomnień, oraz o przyjemności pisania w pokoju, gdzie zrodziła się książka „Pod słońcem Toskanii”. „Codzienność w Toskanii” jest wciągającym i chwytającym za serce podsumowaniem bogactwa doznań i uczuć, jakie niesie za sobą życie w Italii, fascynującym obrazem najprostszych radości. A wszystko to wzbogacone ulubionymi przepisami kulinarnymi autorki.

"Codzienność w Toskanii" jest podsumowaniem dwudziestoletniego życia autorki i jej męża we Włoszech.
Jak w każdej części tak i w tej było bardzo kulinarnie.Książka lekka jak powiew wiosennego wiatru.
Cudowna, ciepła, głęboko refleksyjna książka nie tylko o życiu Amerykanki w Toskanii, ale o życiu w ogóle, o alternatywnym do naszego sposobie życia, slow live, zgodnie z zasadą - carpe diem, w zgodzie z naturą . Gdyby nie opowiadała prawdziwej historii, uznałabym, że jest utopią.

„Codzienność w Toskanii” jest wciągającym i chwytającym za serce podsumowaniem bogactwa doznań i uczuć, jakie niesie za sobą życie w Italii, fascynującym obrazem najprostszych radości. A wszystko to wzbogacone ulubionymi przepisami kulinarnymi autorki,bardzo podobała mi się ta książka, można zakochać się w Toskanii nie będąc tam nigdy.


Od kilku miesięcy a może,nawet kilka lat zabierałam się za te książki aż,w końcu się skusiłam na przeczytanie ich i nie żałuje cudowna opowieść,dodająca świeżości i wiary na lepsze jutro.Polecam gorąco.

poniedziałek, 21 marca 2016

Najnowsze w mojej kolekcji






Oto one cztery idealne książki do mojej domowej kolekcji

1. Leila Meacham ,,Jak liście na wietrze"
2 Jean Green  ,,Czysty przypadek"
3.Douglas Wight ,,DiCaprio Tajemnica sukcesu"
4. Mhairi McFarlane ,,Uwaga! to może,być miłość"

Te książki kupiłam po promocyjnej cenie każda kosztowała 10 złotych.
W Choroszczańskiej księgarni są fantastyczne przeceny i jestem szczęśliwa że,na nie trafiłam.
Kolekcja w domowej bibliotece się powiększa co bardzo mnie cieszy:)

niedziela, 20 marca 2016

Wspomnienia z rehabilitacji

Nie wierzę że,te 4 tygodnie już zleciały,a tak się martwiłam jak tam będzie a dziś siedząc w swoim pokoju żałuje że,już się skończyło.
Hm,co dobre szybko się kończy,a w tym pobycie naprawdę było cudownie.Byłam w innym bloku niż dwa lata temu,ale momenty i chwile tam spędzone są niedopisania.



Każda chwila tam spędzona była dla mnie magiczna, przeważnie chwile przy kominku.
Spacery w zaciszu jeziora ale i w klimacie leśnym.Dowiedziałam się że,za ośrodkiem jest  przepiękny lasek który warto było zobaczyć.
Znowu były ,,ciche'"wypady,do księgarni i szukanie inspiracji nie tylko książkowych, ale i duchowych i oczywiście nowych książek.

Kochani jeszcze do tego wrócimy tymczasem idę spać dobranoc.

sobota, 19 marca 2016

Wiersze napisane na rehabilitacji

Cześć!!
Jak wiecie bez książek i pisania wierszy,moje życie nie ma sensu.
Tak więc i na rehabilitacji kilka ładnych wierszy powstało;)


Przez okno w moim pokoju,tafla jeziora w słońcu się mieni.
Nie ma jeszcze aż, tak pięknej zieleni a jednak zachwyt to budzi.
Jest tak cichutko i milutko aż, serce się  raduje.A człowiek do życia  chęć odzyskuje.

Tak, daleko gdzie nie sięga wzrok,stoi mój rodzinny dom.
A w nim wszystko co do szczęścia i życia niezbędne.
Tam wiosna cały rok rozkwita,a każdy domownik z uśmiechem Cię przyjacielu wita.
Tam, cuda się zdarzają i wszyscy dobry humor mają.
Tam,harmonia się buduje,i każdy wiarę w siebie odzyskuje.
Bo dom to wzajemna miłość i oddanie.
I wiara w to że, to co ważne w sercu na zawsze pozostanie.


Nie wiedziałam że,tak łatwo ukryć się w twych ramionach można.
Nie jestem dla Ciebie zbyt miła ani zbyt ostra.
Bo szczęścia za pieniądze kupić nie można,bo pieniądz to przeznaczenie.
A ten co kocha ten myśli szalenie.

Kiedy nadejdzie odpowiednia chwila,odnajdę Ciebie moja miła.
Szczęściem Ci wynagrodzę te chwilę co nam było nie po drodze.
Przepraszam że,mnie nie było gdy twe życie się waliło.

Dzisiaj wszystko się zaczęło, w blasku słońca widziałam twą twarz.
Twoje czułe dłonie,pieściły me gładkie i delikatne ręce.
Choć twego dotyku pragnęłam wciąż więcej.
Ta magiczna chwila,unieść się ponad chmury mi pozwoliła.



Te kilka wierszy które,wam zaprezentowałam były pisane właśnie w Choszcznie w chwilach które,mają dla mnie wielkie znaczenie.
Mam nadzieję że,wam się spodobają.
Pozdrawiam Ewelka

piątek, 18 marca 2016

Jeszcze jedna książka czytana na rehabilitacjii

 Autorka kreśli nam obraz 19-wiecznej Australii, ukazuje dynamiczny rozwój kraju, handlu i przemysłu, powstawanie nowej klasy społecznej i wielkich fortun, poprzez sylwetką głównego bohatera dynamicznego, energicznego przedsiębiorcy, który jak wielu mu podobnych tworzyli potęgę kraju. Aleksander to potentat, właściciel ziemi i kilku kopalni, który swoją pozycję społeczną i ogromne bogactwo zawdzięcza tylko sobie, swojej pracy, energii, pomysłowości.
Aleksander mając tak wielkie bogactwo chce mieć dom, żonę, dzieci, aby móc zostawić spadkobiercom swój majątek. Sprowadza więc z Anglii daleką kuzynkę, nieznaną mu wcale, szesnastoletnią Elizabeth i poślubia ją. Niestety, małżeństwo nie spełnia jego oczekiwań, jest całkowicie nieudane. Elizabeth jest kobietą zimną, sztywna, pozbawioną uczuć i temperamentu. Trzecią postacią w powieści jest Ruby, niegdyś kobieta lekkich obyczajów, obecnie, osiągnąwszy wiek średni, właścicielka domu publicznego. Jest ona wieloletnią kochanką Aleksandra ale także jego przyjaciółką, powiernicą, lojalną, oddaną, szczerą, bezinteresowną. Jest to świetna, pełnokrwista ciepła postać, która mimo jej profesji wzbudza w czytelniku sympatię, zwłaszcza przez kontrast z oschłą, nie umiejącą kochać, Elizabeth.
Czwartą postacią jest syn Ruby Lee, pół krwi Chińczyk, wykształcony w Europie, młodzieniec niezwykle utalentowany, pełen energii pomysłów, który staję się prawą ręka Aleksandra w interesach, a z czasem jego powiernikiem i przyjacielem, jakby przybranym synem. Wzajemne relacje między tymi osobami tworzą osobliwy czworokąt miłosny, pełen emocji, namiętności , niespodziewanych zwrotów akcji z zaskakującą puentą.
Powieść jest świetna, czyta się ją jednym tchem, jest bardzo sugestywna. Jedyny mankament to zbyt obszernie opisany rozwój przemysłu. Ponadto nie jest dla mnie przekonywująca namiętna scena miłosna w czasie burzy w dżungli. Kompletnie niewypał. Poza tym – super!

Książka czekała na półce dwa lata aż,ją w końcu zaczęłam czytać.
Z początku zapachniało mi nudą ale, wgłębiając się doszłam do wniosku że, to cudowna opowieść.To nie jest typowy romans. To książka o różnych odmianach miłości, tęsknocie, smutku, nie spełnionych marzeniach, miłości rodzicielskiej, a także o zdradzie. Książka trzyma w napięciu, nie można się od niej oderwać, z bardzo zaskakującym ale ciekawym finałem. Wzrusza, doprowadza do łez i daje do myślenia. Wspaniała lektura. Jest to moja druga książka tej autorki i na pewno przeczytam kolejne. Polecam gorąco. Warto ją przeczytać.

Kolejna podróż do Toksanii

Bella Toskania to kontynuacja Pod słońcem Toskanii, czyli kolejny notatnik z zapiskami z życia powszedniego Amerykanki osiadłej na włoskiej prowincji. Frances Mayes z właściwym sobie wdziękiem snuje opowieść o powolnym wrastaniu w obcy do niedawna świat opowiada z humorem o perypetiach związanych z remontem domu i utrzymaniem ogrodu z wielką inwencją eksperymentuje w kuchni. To tylko główne wątki tej niezwykle bogatej książki liczne pomniejsze osobiste, podróżnicze, rodzinne dzięki talentowi autorki tworzą dla nich tło nad podziw atrakcyjne, kolorowe i żywe niczym podziwiane przez nią freski i mozaiki.


Autorka mieszka w swoim wreszcie wybudowanym i dopracowanym domu, który kocha za bogactwo kwiatów - czasami wraca myślami do Prowansji, do tajemniczego ukochanego i lawendy. Sentymentalność i subtelność to największe plusy tej powieści. Choć niektórych mogą zrazić przydługawe opisy, to wiedzcie - naprawdę warto się skusić, choćby na jeden raz. Ja byłam oczarowana wszystkimi smakami i zapachami, ze skupieniem czytałam o winach i złotych polach.
Jest to opowieść o życiu prywatnym pisarki,opisuje ona wszystkie przeżycia osobiste.
Czytając tą powieść poczułam się jakbym była tam w cudownej bajce.
Razem z bohaterką przeżyłam niesamowite, ciekawe przygody zwiedzałam urocze zabytki,podziwiałam miejsca piękne delektowałam się z przyjemnością owocami, pijąc kawę.

Czytałam tą i poprzednią powieść będąc na rehabilitacji i przyznam szczerze każda z nich dawała mi wiele wrażeń że,niekiedy zapominałam gdzie jestem.
Cudowna i niezapomniana podróż,właśnie jestem w trakcie czytania kolejnej części polecam:)

Książki przeczytane na rehabilitacjii

Wróciłam i w sumie mam przeczytane dwie i pół książki.
Zaczynam omawianie
Frances Mayes ma dwa adresy, we włoskiej Cortonie oraz w San Francisco, gdzie wykłada na uniwersytecie. "Pod słońcem Toskanii" to opowieść życia autorki, która po przykrych osobistych przejściach zaczyna wszystko od nowa: kupuje stary dom na toskańskiej wsi, z wielką miłością i pietyzmem go odnawia, rozkoszuje się leniwie płynącym życiem włoskiej prowincji, urodą zabytków, smakiem wymyślonych przez siebie potraw - bo jest ona wielkim smakoszem i doskonałą kucharką; dwa rozdziały książki to po prostu zestaw niezwykle oryginalnych przepisów kulinarnych.




"Pod słońcem Toskanii" to pierwszy pamiętnik autorki w którym opisuje odkrycie opuszczonego domu - Bramasole, w którym postawia zamieszkać wraz z mężem, obserwujemy ich pracę przy remontowaniu domu, oczyszczanie ogrodu, poznajemy włoską kuchnię, piękne krajobrazy, oraz tamtejszych ludzi. Jak sama autorka pisze do Toskanii, przyciągnęła ją sama nazwa domu Bramasole - czyli "coś, co pragnie słońca".
Książka może optymistycznie nastawić wszystkich tych, którzy chcą zacząć żyć nowym życiem. Frances Mayes jest przykładem na to że marzenia spełniają się, trzeba tylko być zdeterminowanym i dążyć do wyznaczonych sobie celów.

Cudowna książka za którą zabierałam,się kilka razy aż w końcu się skusiłam i nie żałuje.

Urzekła mnie ta książka. Czytając ją po prostu czuje się Włochy. Nie ma w tym żadnej akcji, przygody, gdyż to nie powieść a autobiografia/pamiętnik, dlatego też książka może niektórych nudzić. Mnie podobało się w niej wszystko :) Opisy Cortony sprawiły, że koniecznie muszę kiedyś tam pojechać i zobaczyć to miejsce na żywo. Jakże smakowitym zaskoczeniem były dla mnie zamieszczone w książce przepisy, osobiście uwielbiam gotować :) Autorce udało się uchwycić włoskie spojrzenie na życie, nieśpieszne, optymistyczne, pełne wina i pysznego jedzenia.
Polecam na rozweselenie i nie tylko.




W środku zimy najlepsze są książki o lecie i wakacjach :)

Nie boję się powiedzieć otwarcie, że uważam tę pozycję za najlepiej napisaną współcześnie polską powieść obyczajową. Książka wbrew sympa...