poniedziałek, 20 października 2014

Stosik

Dzisiaj wybrałam się do biblioteki fakt,faktem nic ciekawego nie było i w sumie nie miałam w czym wybierać.
A że,jadę w czwartek na trzy tygodniowy turnus rehabilitacyjny do Choszczna,to musiałam coś wybrać oto co mi się nawinęło :)

A więc po kolei:
1.  Stef Penney ,,Czułość wilków"
2.Vikas Swarup ,,Slumdog.Milioner z ulicy"
 3.J.K. Rowling ,,Trudny wybór"
4. Judi Piculut ,,Jesień cudów"
5.  Marcia Willett ,,Letni domek"
6. Colum  McCann ,,Zoli"
7. Camilla Lacberg  ,,Kamieniarz"

Więc kilka książek zabieram ze sobą na rehabilitację trzytygodniową ,ale koleżanka także mi pożyczyła książkę ,,Jesteś bogiem.Historia Paktofoniki "Maciej Psiuk

I tą książkę także zabieram ze sobą.
Z tego stosiku nie wszystkie jadą ze mną na rehabilitację,tak teraz się zastanowiłam i pojedzie ze mną ,,Czułość wilków" i ,,Historia Paktofoniki" a także moja prywatna książka ,,Amore 14" Federica Mocci.

Kolejne książki będę czytać po powrocie!!!



Opowieść o pannie młodej



Najbardziej doskonały mężczyzna na ziemi spotyka zupełnie niedoskonałą dziewczynę.
A to oznacza kłopoty..
Lucy Jorik zawsze dbała o to, by nie skompromitować rodziny – w końcu jej matka, była prezydent USA, jest jedną z najsławniejszych kobiet świata. A teraz, w dzień własnego wesela, przynosi wstyd nie tylko rodzicom, ale i najwspanialszemu mężczyźnie, jakiego kiedykolwiek znała.Zamiast powiedzieć „tak” i wyjść za Pana Doskonałego, ucieka z kościoła, wskakuje na motor jakiegoś obcego faceta i odjeżdża w nieznane…
Świat zaczyna szukać Lucy, a Lucy musi odnaleźć samą siebie. Jej dobre maniery na nic się nie przydadzą w kontaktach z mężczyzną, który nie jest ani doskonały, ani stworzony dla niej. I który tak dużo wie o Lucy, ale nie zdradza własnych tajemnic...
Czy ta zupełnie niedobrana para znajdzie coś, co ich łączy? Czy Lucy znajdzie to, za czym zawsze tęskniła - odrobinę prawdziwej namiętności?

Oh uśmiałam się po pachy!!!
Lucy na początku wydawała mi się dziwną osobą nie rozumiałam jej,Nie mieściło mi się w głowie, jak można porzucić faceta takiego jak Ted Beaudine, który utożsamia chyba większość dziewczęcych marzeń. Kolejne strony przekonały mnie jednak, że Lucy to w głębi duszy prawdziwa buntowniczka, której ona nie ma zamiaru dłużej ukrywać. Lucy zaczyna robić to, na co dotychczas nie miała odwagi i nie ma zamiaru przepraszać. Niespodziewanie jednak wszystko komplikuje miłość silniejsza niż wszystko inne.
"Panna młoda ucieka" to tytuł który skojarzył mi się raczej z lekkim romansikiem z dużą dawką komedii i po jako taką lekturę właśnie po ów tytuł sięgałam.
Po przeczytaniu nie nazwałabym tego romansikiem, ta książka to raczej dobra powieść obyczajowa o poszukiwaniu siebie z romansem w tle, i nie tylko tytułowa panna młoda siebie poszukuje, bo i jej luby jest tajemniczy, i jest pszczelarka uwięziona w przeszłości, jest trenerka zmagająca się z otaczającą ją rzeczywistością.

Lekka i ciekawa książka do poczytania na wieczorne jesienne dni!!

piątek, 17 października 2014

Cytaty o życiu i książkach oczywiście

Oprócz zdjęć z przyjaciółmi,dzisiaj wam także zaprezentuje cytaty które, są całą prawdą o naszym życiu.
Ale nie zabraknie mądrości o książkach!:)










Niekiedy jest tak że,potrzebujemy słów które nam dadzą chęci do działania.
Dla mnie te wybrane dziś cytaty o życiu i książkach dają moc mi na kolejne dni!!!
Wiedząc że,są słowa które mogą wyrazić co się czuje w danej chwili,czujesz się pewniej i łatwiej ci jest stawić czoło wszystkiemu co cię czeka za rogiem!!

Zabawa szkiełkami

Dzisiaj ja i moje koleżanki mieliśmy totalnego lenia,więc praktycznie w pracowni nic nie robiliśmy za to bawiliśmy się w różne zgadywanki a na koniec tłukliśmy szkiełka oto co nam wyszło.


\

Sklejki szkła nam się fantastycznie rozsypały i wyszło nam coś takiego :)
Ja osobiście lubię się bawić takimi rzeczami co bardzo mi sprawia frajdę a na koniec była maleńka sesja fotograficzna z dziewczynami:P



Miło, sympatycznie i przyjemnie z dziewczynami zawsze coś ciekawego się wymyśli.
A czas spędzony w naszej pracowni nie jest czasem straconym:)

Jednak jesienne dni także można spędzić ciekawie z osobami które mają wielkie znaczenie w moim życiu.
Aneta,Patrycja,Beatka dziękuje wam:)


A na koniec wiersz o przyjaźni

 Jesteś przyjacielem, ponieważ jesteś węzłem,
który łączy, lecz nie zniewala.
Jesteś przyjacielem, ponieważ jesteś podmuchem,
który uspokaja, lecz nie usypia.
Przyjacielem, ponieważ jesteś bratem,
który upomina, lecz nie upokarza.
Przyjacielem, ponieważ jesteś wzrokiem,
który patrzy, lecz nie osądza.
Jesteś przyjacielem, ponieważ jesteś ręką,
która prowadzi, lecz nie ciągnie na siłę.
Przyjacielem, ponieważ jesteś oazą,
która pokrzepia, lecz nie zatrzymuje.
Przyjacielem, ponieważ jesteś sercem,
które kocha, lecz nie zmusza.
Przyjacielem, ponieważ jesteś czułością,
która chroni, lecz nie podporządkowuje.
Przyjacielem, ponieważ jesteś obrazem Boga.
Właśnie dlatego.

Często czekamy na cud,
prosimy o niego codziennie,
ale nie zauważamy,
że on już się zdarzył.
Tak trudno docenić drugiego człowieka,
jego bezinteresowną życzliwość,
szczerość spojrzenia,
tak łatwo zniszczyć słowem,
zburzyć spokój.
Bóg zsyła Ci cud,
nie zawsze o niego prosisz,
powiesz: nie taki chciałeś,
lecz cudem jest mieć przyjaciela,
i być przyjacielem dla kogoś.

Pamiętaj Ze bez względu na wszystko
Bez względu na to jak ułoży się nasz los
Bez względu na odległość miedzy nami
Gdy będziesz potrzebować pomocy lub
gdy po prostu będzie Ci źle
Zawsze będziesz mógł Wytrzeć o mnie swe łzy
W moim Sercu Zawsze będziesz gościć
Tam zapisane mam najpiękniejsze wspomnienia
Każdą z naszych wspólnych Chwil
Cały Twój obraz w nim zapisany jest!
Każdego dnia gdy jest mi źle Ty pocieszasz mnie
Z Tobą Łatwiej przez życie mi iść
Mając świadomość że Mam kogoś takiego jak TY.

Najlepszym przyjacielem jest ten,
kto nie pytając o powód twego smutku,
potrafi sprawić, że znów wraca radość.




Pospolity przyjaciel nigdy nie widział Twojego płaczu.
Prawdziwy Przyjaciel ma ramiona przemokłe Twoimi łzami.
Pospolity przyjaciel nie zna imion Twoich Rodziców.
Prawdziwy Przyjaciel ma ich numery telefonów w notesie.
Pospolity przyjaciel przynosi butelkę wina na prywatkę.
Prawdziwy Przyjaciel przychodzi wcześniej i pomaga gotować
i zostaje dłużej, aby sprzątać.
Pospolity przyjaciel będzie zły, jak go obudzisz Twoim telefonem.
Prawdziwy Przyjaciel zapyta dlaczego to zajęło Ci tak długo.
Pospolity przyjaciel próbuje rozmawiać z Tobą o Twoich problemach.
Prawdziwy Przyjaciel pomaga Ci je rozwiązać.
Pospolity przyjaciel rozmyśla o Twojej romantycznej historii.
Prawdziwy Przyjaciel może Cię nie szantażować.
Pospolity przyjaciel, gdy Cię odwiedza, zachowuje się jak Gość.
Prawdziwy Przyjaciel otwiera sam lodówkę i czuje się
jak u siebie w domu.
Pospolity przyjaciel myśli, ze przyjaźń skończona, jak jest jakiś problem.
Prawdziwy Przyjaciel wie, ze „prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie”.
Pospolity przyjaciel oczekuje, że zawsze będziesz przy nim, jak ma kłopoty.
Prawdziwy Przyjaciel stara się zawsze być przy innej osobie, która ma kłopoty.

Bo przyjaźń w życiu jest tak samo ważna jak miłość.



wtorek, 14 października 2014

Ulubiony zespół mój a przeważnie mojej mamy!!

Dzisiaj wróciwszy do domu postanowiłam się zrelaksować a nic tak na mnie nie działa kojąco jak dobra muzyka.
Przeglądając domowe płyty z muzyką trafiłam na płytę cudownego zespołu.

Bajm


 Polski zespół poprockowy, powstały w 1978 w Lublinie. Jego skład kilkukrotnie się zmieniał, jedyną osobą będącą w zespole od jego początków jest wokalistka oraz współzałożycielka grupy, Beata Kozidrak.


Zespół stał się sławny po występie na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w 1978 roku, gdzie dzięki utworowi "Piechotą do lata" zajął drugie miejsce w koncercie Debiuty.
Nazwa pochodzi od pierwszych liter imion jego założycieli: Beaty Kozidrak, Andrzeja Pietrasa, Jarosława Kozidraka i Marka Winiarskiego. Ostateczny skład od 1993 roku tworzą: Beata Kozidrak, Adam Drath, Piotr Bielecki, Artur Daniewski, Krzysztof Nieścior, a od 2000 roku także Maria Dobrzańska.

Wszystko zaczęło się w 1978 roku w Lublinie, kiedy doszło do spotkania Beaty Kozidrak, Andrzeja Pietrasa, Jarosława Kozidraka, Marka Winiarskiego oraz Andrzeja Koziary i Andrzeja Grądkiewicza. Powstał wtedy zespół, którego nazwę tworzą pierwsze litery imion jego członków - Bajm.
Na festiwalu "Opole '78" utworem "Piechotą do lata" Bajm zdobył drugie miejsce w kategorii debiutów i podbił serca publiczności. Piosenka stała się prawdziwym hitem i tym samym otworzyła zespołowi drogę do kariery. Początkowy repertuar to zróżnicowana muzyka pop-rockowa, czasami bardzo spokojna i nastrojowa, a czasami dynamiczna wręcz agresywna. Charakterystyczne brzmienie, ciekawie zaaranżowane chórki, niebanalne teksty, wielka ambicja to atuty grupy na początku jej działalności.
Pierwszy album grupy, zatytułowany "Bajm" (1983) odniósł ogromny sukces. Piosenki "Józek, nie daruję ci tej nocy", "Nie ma wody na pustyni" i "Co mi Panie dasz" szybko stały się hitami i co ciekawe w niczym nie przypominały harcersko-turystycznego "Piechotą do lata". Były one typowymi pop-rockowymi przebojami. W następnych latach zespół miał nagrać jeszcze kilkadziesiąt takich mocnych numerów.

Kolejna płyta, zatytułowana "Martwa woda", wydana w 1984 roku, wylansowała takie przeboje jak: "Małpa i ja" oraz "Piramidy na niby". Album z 1986 roku - "Chroń mnie" przyniósł kolejne hity: "Płynie w nas gorąca krew", "Diament i sól" oraz "Dwa serca, dwa smutki". Na "Nagich skałach" (1988), gdzie swój znaczny udział miał znany skądinąd Kostek Yoriadis, największą popularnością cieszyły się nastrojowe "Jezioro szczęścia" i "Ja".

W tym okresie Beata reprezentowała Polskę na wielu festiwalach: w Sopocie, w Szwecji, w Niemczech, w Jugosławii i w Finlandii, odbierając tam główne nagrody. Wyjazdy na koncerty do USA stały się jednocześnie inspiracją do pracy nad kolejną płytą. "Biała armia" (1990) zrealizowana w studiu S-4 przez Rafała Paczkowskiego przyniosła następne przeboje, które stały się "podręcznikiem" dla młodych adeptów sztuki wokalnej. Piosenka "U stóp szklanych gór" stała się rockowym znakiem firmowym kapeli.

Przebojów nagromadziło się tyle, że zespół nie miał żadnych problemów z wydaniem, w latach 1992-1993, aż dwóch płyt zawierających największe hity. Oba albumy cieszyły się oczywiście ogromnym powodzeniem. Tym bardziej, że zawierały pierwsze, nie wydane dotąd nagrania zespołu z "Piechotą do lata" na czele.

W latach 90. Bajm wydał jeszcze płyty: "Etna" (zawierała między innymi: "Dziesięć przykazań" i "Dzień za dniem"), retrospektywne "Ballady" oraz "Płomień z nieba". I kiedy w dwudziestą rocznicę powstania zespołu wszyscy spodziewali się od Bajmu czegoś spektakularnego, Beata Kozidrak zaskoczyła fanów wydaniem swojego pierwszego solowego albumu "Beata". Ta popowa płyta spodobała się zarówno fanom Bajmu, jak i zupełnie nowym słuchaczom. Szybko odniosła duży sukces. A wraz z nim pojawiło się pytanie: Czy dla solowej kariery Beata nie zrezygnuje z Bajmu? Sama zainteresowana szybko rozwiała te obawy i oznajmiła, że przygotowany jest już materiał na nową płytę zespołu.

Dziesiąty album grupy "Szklanka wody" ukazał się we wrześniu 2000, by bardzo szybko podbić serca słuchaczy i stać się podwójnie platynową płytą. Szczególnym powodzeniem cieszyły się lansowane "Szklanka wody" i "Modlitwa o złoty deszcz", furorę na początku następnego roku zrobiła piosenka "O Tobie", a do kolekcji hitów z tego wydawnictwa dołączyły też "Plama na ścianie" i "Lublin, Grodzka 36a". Popularność płyty została potwierdzona licznymi nagrodami: dwa Fryderyki, trzy Superjedynki, w tym dla najlepszej wokalistki w 2001 roku, Superjedynki w latach 2002 i 2003.

W sierpniu 2003 roku, po 3 letniej przerwie, na rynku pojawił się nowy album Bajmu "Myśli i słowa", promowany singlem z tytułowym nagraniem. Kolejnym przebojem z płyta była piosenka "Noc po ciężkim dniu". Krążek nagrodzono rok później Superjedynką w kategorii Najlepszy Album Pop. Niedługo po wydaniu krążka – Beata Kozidrak pojawiła się w duecie z córką Katarzyną Pietras w utworze promującym obraz Jerzego Hoffmana "Stara baśń - kiedy słońce było bogiem".

W 2005 roku podczas festiwalu w Sopocie, formacja otrzymała za całokształt działalności Złotego Słowika. Tymczasem do sklepów trafił drugi solowy krążek Beaty – "Teraz płynę".

W 2008 roku z okazji 30-lecia zespołu – fani otrzymali drugą część składanki "Ballady", którą promował utwór "Krótka historia".

W maju następnego roku Kozidrak zaprezentowała piosenkę "Nie pytaj o miłość", mającą stać się motywem przewodnim jednego ze znanych polskich seriali telewizyjnych. Niedługo potem ukazał się premierowy utwór Bajmu – "P.S. Zabierz mnie tam". W połowie grudnia formacja zagrała specjalny jubileuszowy koncert w warszawskiej Sali Kongresowej.



Piosenki tego zespołu mają swoją magię i czy to starszy czy młody człowiek wszyscy z chęcią słuchają piosenek Bajmu,no bo jak nie słuchać tak cudownych prawdziwych słów płynących prosto z serca pani Beaty.
Gdy słyszę piosenki BAJMU cały świat staje się piękniejszy a smutki odchodzą w kąt.
Nic dziwnego po prostu w słowach pani Beaty jest cała prawda o życiu, miłości i szczęściu.

Czy to młody czy stary z chęcią się słucha zespołu Bajm a mnie miłością do tego zespołu zaraziła moja mama.


poniedziałek, 13 października 2014

Niezwykła......Wzruszająca i pełna optymizmu

Kolejna powieść autorki bestsellera "PS Kocham cię". Zaskakujący romans obyczajowy, łączący rzeczywistość i fantazję. Joyce, agentka nieruchomości z Dublina, odkrywa, że zna Paryż, w którym nigdy nie była i ma wiedzę z historii sztuki, którą się nigdy nie interesowała! Rozwiedziony Justin przyjeżdża do Irlandii, by wykładać dzieje architektury. Parę nieznajomych zaczyna łączyć coraz więcej zbiegów okoliczności... Czy można znać kogoś, kogo nigdy się nie spotkało? Lekka i krzepiąca opowieść o pokrewieństwie dusz, magii zbiegów okoliczności i oczywiście o miłości.





Jak tu nie lubić takich książek!
 Urocza książka,pełna nadziei , że nieraz wielka tragedia może prowadzić do wielkiego szczęścia. Z nutą fantastyki, o spotkaniu prawdziwych bratnich dusz, nie tylko spowdowowanym... transfuzją krwi.
Znakomita, niosąca radość, nadzieję i takie wewnętrzne ciepło, a jednocześnie warstwowa, dająca do myślenia. I dla mnie wcale nie jest tylko dziwną historią miłosną, a raczej inspiracją do jeszcze większego kochania moich coraz starszych rodziców :)
Być może jedna z największych walk jakie przyjdzie nam w życiu stoczyć to ta między naszym sercem a rozumem. Taką walkę toczą Joyce i Justin. Czy rozum weźmie górę nad sercem, czy jednak zwyciężą emocje, przeczucie, intuicja ... i ta magiczna więź między dwoma zupełnie obcymi ludźmi.
Nie chce zdradzać nic więcej ... ale to powieść Cecelii Ahern - więc pewnie się domyślacie jak się skończy.
Uwielbiam te książkę!!!!

Bohaterka książki "To ja, Malala" laureatką Pokojowej Nagrody Nobla

Norweski Komitet Noblowski ogłosił w dniu dzisiejszym laureatów Pokojowej Nagrody Nobla za rok 2014. Zostali nimi Pakistanka Malala Yousafzai oraz Hindus Kailash Satyarthi. Zostali oni uhonorowani za walkę z ciemiężeniem dzieci i młodych ludzi oraz o prawo wszystkich dzieci do nauki.

Nastolatka z Pakistanu została najmłodszą laureatką Pokojowej Nagrody Nobla. Swoją poruszającą historię opisała w książce To ja, Malala.
Gdy talibowie przejęli kontrolę nad doliną Swat w Pakistanie, jedna dziewczynka odważyła się im sprzeciwić. Malala Yousafzai podjęła walkę o swoje prawo do nauki.

We wtorek dziewiątego października 2012 roku, w wieku piętnastu lat, niemal zapłaciła za to najwyższą cenę. Gdy wracała ze szkoły, postrzelono ją w głowę z bliskiej odległości. Wydawało się, że nie przeżyje. Ale cudem wyzdrowiała i los rzucił ją z dalekiej wioski w północnym Pakistanie do siedziby ONZ w Nowym Jorku. Szesnastoletnia Malala stała się symbolem pokojowego protestu i najmłodszą w historii laureatką Pokojowej Nagrody Nobla.

Książka „To ja, Malala”, napisana w duecie z brytyjską dziennikarką Christiną Lamb, to niezwykła opowieść o rodzinie dotkniętej piętnem terroryzmu; o walce o prawo dziewcząt do nauki; ojcu, który będąc właścicielem szkoły, zaszczepił w córce zamiłowanie do wiedzy, i odważnych rodzicach, którzy w społeczeństwie, gdzie na pierwszym miejscu stawia się synów, nade wszystko ukochali córkę.

10 października 2014 przewodniczący Komitetu Noblowskiego ogłosił Malalę laureatką Pokojowej Nagrody Nobla.  W uzasadnieniu napisano: Mimo młodego wieku Malala już walczyła przez kilka lat o prawo dziewcząt do edukacji i na swoim przykładzie pokazała, że dzieci i młodzież także mogą przyczynić się do poprawy swojej sytuacji. Robiła to w bardzo niebezpiecznych okolicznościach. Nastolatka została nazwana "główną orędowniczką prawa dziewcząt do edukacji".

Polskie tłumaczenie książki „To ja, Malala” ukazało się w styczniu 2014 roku nakładem wydawnictwa Prószyński Media.


Laureat Pokojowej Nagrody Nobla otrzymuje medal, dyplom i nagrodę pieniężną. Medal zaprojektował wybitny rzeźbiarz norweski, Gustav Vigeland, którego projekt wygrał konkurs w latach 1901-02. Medal wykonany jest ze złota. Nagrodą pieniężną jest pokaźna suma w wys. 10 mln szwedzkich koron.



Młodej laureatce serdecznie gratuluje a książkę koniecznie muszę przeczytać.

niedziela, 12 października 2014

Cudowna niedziela

W piękny jesienny dzień,postanowiłam się wybrać z moją rodzinką na spacer po naszym mieście.
Odwiedziliśmy groby bliskich nam osób a także podziwialiśmy cudowne krajobrazy naszego miasta spacer po parku dobrze nam zrobił.










Wszędzie już widać oznaki jesieni,liście z drzew już na dobre zaczynają spadać na ziemię i wiecie co wam powiem lubię ten czas. 
Nie tylko w parku ale, nasza Łobeska promenada też się ślicznie prezentuje w tych kolorowych barwach jesieni.



Jesień jest cudowną porą do spacerów i głębszych przemyśleń o wszystkim!
W tę porę roku przeważnie dużo można odpocząć a dla mnie to cudowny czas gdy mogę,popołudniami usiąść z kubkiem gorącej herbaty i czytać do uporu.

W czasie spacerku zbierałam z bratem kasztany i liście.

A tak po za tym śliczny wiersz o Kasztanach;

Kasztany

Idziemy parkiem, z nami jesień. 

Park cały liśmi jest usłany 

a pod drzewami, w liściach leżą 

brązowe szczęścia- to kasztany. 

Ich widok niesie nam wspomnienia 

i tamte chwile wciąż pamietam, 

jak razem z dziećmi je zbierałem, 

by zrobić ludki i zwierzęta. 

Poczekaj miła, pozbieramy 

spod drzew kasztany i żołędzie 

i z nich zrobimy to, co kiedyś, 

niechaj jak dawniej znowu będzie. 

Może też przy tym usłyszymy 

znowu, jak kiedyś zachwyt dzieci. 

Mimo, że było to tak dawno 

i tamten nastrój w dal uleciał. 

Zrobimy znowu nasze ludki 

i ustawimy na widoku. 

Niechaj przynoszą nam wspomnienia 

w miejscu, gdzie był dziecinny pokój. 

Ileż to lat już przeminęło. 

Wszystko już widać coraz mgliściej. 

Spadają lata z kalendarza 

niczym jesienne z drzewa liście. 

Dziś dzieci mają komputery. 

Na świecie zaszły wielkie zmiany 

i tylko zawsze tak, jak kiedyś 

spadają sobie z drzew kasztany. 

A mnie się marzy ciągle jeszcze, 

by świat w technice zakochany 

pamiętał, że dla ludzi zawsze 

nie mniej są ważne też kasztany. 



List od złotej jesieni

Żegnam skowronki, pliszki, szpaki,
pod dachem już jaskółek nie ma.
W popiele pieką się ziemniaki
kwiatom króluje chryzantema.
Pełne stragany i piwnice,
Pachną i barwią się warzywa.
A złota jesień plony liczy,
I jeszcze zbiera, jeszcze zrywa.
Bo złota jesień – gospodyni.
Ważne jest nawet ziarenko maku,
innych ziarenek się przyczyni
i już spiżarnia jest dla ptaków.
Ptaki nie wszystkie stąd odlecą,
nie wszystkie wolą ciepłe kraje,
niech więc podjedzą sobie nieco
z tego, co jesień złota daje.
Jesień ma prośbę na ostatek
jeżeli chcecie rosnąc zdrowo,
chrupcie marchewkę i sałatę
tak jak zając na surowo.



Na kasztanach srebrne pąki,
Na wierzbinie złota mgła -
Po co smutki i rozłąki?
Po co ty? - i po co ja?
Roztopami płyną łąki -
Po cóż jedna więcej łza?
Na kasztanach srebrne pąki,
Na wierzbinie złota mgła...









Jako dziecko uwielbiałam robić ludziki z kasztanów i żołędzi to były czasy, dziś mój najmłodszy siedmioletni braciszek też robi ludziki z kasztanów i przysparza mu tu wielką frajdę a dla mnie to czas powrotu do beztroskiego dzieciństwa.
A niedzielny jesienny spacer dobrze mi zrobił i dodał energii na kolejny tydzień:)


sobota, 11 października 2014

Opowiadanie

Dawno,dawno temu w miasteczku tak dalekim od świata że,nikt nie miał odwagi się tam wybrać,mieszkała śliczna dziewczynka Kalinka.
Kalinka uwielbiała świeże powietrze,a  jej marzeniem było otworzenie stadniny koni.
Rodzice dziewczynki uważali że,to beznadziejny pomysł i chcieli żeby córka zajęła się czymś bardziej praktycznym,ale że,kochała konie kupili jej jedynie książkę o koniach,mieli nadzieję że,to córce wystarczy i zanim dorośnie zmieni zdanie i zainteresuje się czymś innym i praktycznym.
Jednak gdy dziewczynka dorosła spełniła swoje marzenie z dzieciństwa i kupiła prawdziwego konia, wybudowała dla niego stajnie i postanowiła założyć stadninę koni.
A że,przez kilka ładnych lat zbierała oszczędności i uzbierała dużą sumę miała na to pieniądze.
Wszystko szło jak po maśle,najważniejsze było to że,marzenia dziewczynki się spełniały.
Konie  były jej całym życiem i gdy jeden koń umierał Kalinka bardzo z tego powodu rozpaczała.
Były dla niej największym skarbem i nie pozwoliła by,nigdy  aby coś złego je spotkało.
Choć Kalinka  była typem samotnika znalazła w końcu miłość swojego życia Jacka który,także kochał konie i miał swoją stadninę a gdy obie je połączyli,mogli pozwolić sobie na założenie agroturystyki i od tej chwili życie Kalinki i jej męża płynęło zgodnie z marzeniami dziewczyny,czyli błogo i spokojnie.
A ludzie w mieście podziwiali ich za to że, okazywali koniom dużo miłości i szanowali się nawzajem.
Zawsze mieli dużo gości gdyż,wszyscy z chęcią chcieli pojeździć na koniach i trochę ciekawych rzeczy się o nich dowiedzieć.
A życie tych dwojga płynęło na doglądaniu i szanowaniu tych pięknych zwierząt które,dawali im dużo radości.


Napisane prze zemnie opowiadanie powstało dzisiaj niemalże przed chwilą.
Co o nim sądzicie ?

piątek, 10 października 2014

Literacka nagroda Nobla



Laureatem literackiej Nagrody Nobla 2014 jest Francuz Patrick Modiano – ogłosiła Akademia Szwedzka. Patrick Modiano znany jest w Polsce z takich powieści jak "Nawroty nocy", "Ulica ciemnych sklepików", "Zagubiona dzielnica". Książki Modiano zostały przetłumaczone na 36 języków.

69-letni francuski pisarz Patrick Modiano został tegorocznym laureatem literackiego Nobla. To jedenasty Nobel dla literatury francuskiej w historii nagrody.
"Za sztukę pamięci i dzieła, w których uchwycił najbardziej niepojęte ludzkie losy i odkrywał świat czasu okupacji" - tak Szwedzka Akademia uzasadniła swój wybór, dodając, że Modiano w swej twórczości porusza tematy pamięci, zapomnienia, tożsamości i winy. W jego powieściach często pojawia się Paryż.
Książka "Ulica ciemnych sklepików" opowiada o czasach wojny i okupacji, za którą autor dostał Nagrodę Goncourtów. "Zagubiona dzielnica" ma wątek kryminalny, "Przejechał cyrk" jest pełną tajemnic powieścią.
"Katarzynka" to z kolei książka dla dzieci, nieco starszych, z rysunkami Jeana-Jacquesa Sempego, tego od Mikołajka. To opowieść o dorosłej kobiecie, która wspomina dzieciństwo w Paryżu.

Tegoroczny laureat literackiego Nobla, Patrick Modiano, urodził się 30 lipca 1945 roku na przedmieściach Paryża. Jego ojciec był biznesmenem, matka - aktorką. Jako pisarz zadebiutował w 1968 powieścią "La Place de l' toile". W 1972 roku otrzymał nagrodę Akademii Francuskiej za powieść "Les Boulevards de ceinture". W 1978 roku zdobył kolejną prestiżową francuską nagrodę literacką - Nagrodę Goncourtów - za powieść "Ulica Ciemnych Sklepików" ("Rue des boutiques obscures").

Oficjalna lista kandydatów do Nagrody Nobla jest tajna, a dokumenty związane z procesem wyboru noblisty zostaną ujawnione dopiero po 50 latach. W 2014 roku do literackiej Nagrody Nobla nominowano 210 osób. Na liście znalazło się 36 osób, których nazwiska pojawiły się po raz pierwszy.
Literacka Nagroda Nobla przyznawana jest od 113 lat. Cztery razy wyróżniono nią dwie osoby jednocześnie, a siedem razy w ogóle nie wyłoniono laureata. Wśród 109 nagrodzonych pisarzy znalazło się 13 kobiet.
Najczęściej Nobla dostawali pisarze i poeci z obszaru języka angielskiego - 27 razy. Twórców francuskojęzycznych na liście dotychczasowych noblistów jest 13, tyle samo razy odbierał Nobla literat niemieckojęzyczny. Kolejna grupa laureatów nagrody Nobla to Słowianie , w tym czwórka Polaków oraz czwórka Rosjan, jeden Serb i jeden Czech. Listę nagrodzonych Słowian dopełnia Josif Brodski, piszący zarówno po rosyjsku, jak i angielsku (nagrodę otrzymał jako obywatel USA).


Serdecznie gratuluje i życzę więcej sukcesów literackich.

czwartek, 9 października 2014

Książki które w moim życiu mają wielkie znaczenie

Dziś podam wam kilka typów książek w których się zakochałam od pierwszej strony!


1.Barbara Wood ,,Ulica rajskich dziewic" moja książka którą czytałam kilka razy i za każdym razem jestem pod wielkim wrażeniem!!
2. Colleen McCullough ,,Ptaki ciernistych krzewów" oj w tej książce zakochałam się gdy tylko ją otworzyłam książkę i zaczęłam czytać.
3.Anna Cholewa-Selo ,,Oswoić los" smutna a zarazem piękna łapiąca za serce książka.
4. Éric-Emmanuel Schmitt ,,Oskar i pani Róża" cudowna opowieść o walce o życie uwielbiam ją!
5 Christiane Felscherinow ,,My, dzieci z dworca ZOO" zawsze ta książka będzie w mojej pamięci.
6.Lisa See ,,Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz" piękna opowieść
7. Barbara Bentley ,,Kochałam psychopatę" ta książka jest ja dobra recepta na całe zło.
8. Sally Beauman ,,Krajobraz miłości" moja i tylko moja


Jest ich bardzo wiele ale,większość wam opisałam każda czytana książka prze zemnie ma wielkie znaczenie dla mnie.

Cudowny film o osobie godnej zainteresowania

Życie Marii Antoniny jest dowodem okrucieństwa losu w stosunku do bezbronnego przeciętnego człowieka, któremu przemocą każe wyrosnąć ponad jego własne ludzkie rozmiary i możliwości. Żyła 38 lat, a przez 30 – szła drogą przeciętnej kobiety, ale w niezwykłych okolicznościach. Niewątpliwie należy do pokolenia XVIII w. 


Biografia St. Zweiga rozpoczyna się od zaślubin bohaterki, ponieważ było przełomem w jej życiu indywidualnym. Wydarzenie to było doniosłym, bo oto po walkach Burbonów z Habsburgami o pierwszeństwo w Europie, oba te rody zmęczyły się. Dostrzegli, że konflikt pomiędzy nimi otworzył drogi innym domom panującym, jak w Brandenburgii, Rosji. W 1766 r. dochodzą starania, a przy tym idące intrygi, do sojuszu politycznego poprzez małżeństwo. Początkowo planowano ożenić jedną z księżniczek Habsburgów z Ludwikiem XV, który nie wykazywał chęci i był stary. Józef II owdowiały również nie zamierzał żenić się z jedną z córek króla francuskiego. W końcu postanowiono, że wnuk Ludwika XV ożeni się z jedną z córek Marii Teresy. Początkowo Toinette nie była brana pod uwagę, stąd nie przykładano uwagi na jej kształcenie, ale po śmierci najstarszej z córek Marii Teresy, Maria Antonina została wybranką na żonę Ludwika XVI.
Była to dziewczynka drobna, wdzięczna, szczupła i ładna. Pełna temperamentu więcej uwagi poświęcająca zabawie niż nauce. Kompozytor Gluck, który był jej nauczycielem muzyki, zauważył, że wtedy przyswajała sobie wiedzę, jeśli uczył ją w formie rozrywki. Toinette nie chciała zajmować się niczym poważnym. Wyniknęło stąd, że nie przyzwyczajono jej do koncentracji. Według Glucka i wielu innych miała w sobie ogromny potencjał, który przy wykorzystaniu mógł stworzyć z niej wspaniałą postać na arenie międzynarodowej czy w kraju. Jej zaletami były dobroć, serdeczność, żywy pojętny umysł i szczera wrażliwość na ludzką niedolę. Zaś wadami – niedojrzałość, rozbawienie, lekkomyślność i roztrzepanie. Cechy te pozwalają spojrzeć na tę postać od strony człowieka zwykłego.
Przybycie piętnastoletniej dziewczynki z pełnym przepychu orszakiem do Wersalu oraz wesele stanowiło jej pożegnanie ze wszystkimi i wszystkim co łączyło ją z domem Austrii. Dodatkowo, jak nakazuje etykieta, Toinette mogły okrywać jedynie wyroby francuskie. Jej przybycie do Strasburga wywołało euforię wśród ludu francuskiego. Było to niezapomniane święto, bowiem przez dziesiątki lat miasto to nie widziało królowej, a może nie oglądał „równie czarującej jak to jasnowłose, wysmukłe dziewczątko”. Z karocy uśmiechała się do tłumów. Długo nie mogła zatrzymywać się w Alzacji, gdyż król Francji oczekiwał ją w Compiegne. Tam też się spotkał z żoną swojego wnuka. Ludwik XV przywitał ją serdecznie, a w karocy to on rozmawiał z nią, podczas gdy właściwy małżonek przysłuchiwał się. W trzydzieści lat później co ciekawe spotkał się w tym samym miejscu Napoleon z Marią Luizą, której uroda nie dorównywała ponoć Toinette. 16 maja odbył się ślub w kaplicy Ludwika XV w Wersalu, ale nie w obecności prostego ludu francuskiego, ale w otoczeniu arystokracji. Po skończonej ceremonii król wraz z całą rodziną odprowadził nowożeńców do wspólnej sypialni. Ludwik i Maria Antonina zostają po raz pierwszy sami.
W czasie nocy poślubnej nie dokonało się nic. Małżeństwo nie zostało skonsumowane. Ta tragedia, jak pisze Zweig, odbiła się na obu, ale w dużej mierze na Marii Antoninie. Sprawa nabrała rozgłosu i stała się aferą polityczną, że na wielu dworach szydzono z obu małżonków. Ludwik XV i Maria Teresa poczęli pewne kroki, aby rozwiązać ten problem. Okazało się, że Ludwik XVI cierpiał na impotencję, która wymagała wtedy operację, którą następca tronu odwlekał. Tę ułomność ukrywał w chęci do polowań i ukazywaniu swojej męskości w inny sposób. Zweig podaje analogię, jeśli nie można być Wenus, to pojawia się wtedy Hefajstos. Szukał ucieczki w polowaniach i kuźni. Z powodu tej ułomności zrozumiałe staje się duchowe nastawienie Ludwika XVI. Z wszelką dokładnością wykazał on wszystkie typowe oznaki kompleksu niższości, wypływające z płciowej słabości mężczyzny. Zahamowanemu w życiu osobistym brak też w życiu oficjalnym siły do inicjatywy. Nie udaje mu się naturalność, szczerość i pewność, próbuje występować z pewnym autorytetem, nadając sobie pozór męskości. Nie będąc jednak władcą w sypialni, nie potrafił być królem wobec innych. Niebezpieczeństwem jednak było skryte poczucie bezsiły w jego duchowym ustosunkowaniu się do żony. Nie lubił jej towarzystwa, irytowały go głośne zabawy, marnotrawstwo i swoboda. Seksualna impotencja Ludwika XVI wywarła również wpływ na jego żonę. Pasywna gotowość kobiety do oddania się nie napotyka zrozumienia. Powstaje rozdrażnienie, nienaturalne podniecenie. Toinette była z natury istotą zupełnie normalną, kobiecą i tkliwą, powołaną do wielokrotnego macierzyństwa i oczekującą chwili by ulec prawdziwemu mężczyźnie. Właśnie to jest powodem żywotności królowej i poszukiwanie wrażeń. Upadek królewskiego autorytetu nie miał swojego początku w Bastylii, ale właśnie w Wersalu. Sprawa stała się polityczna z powodu żywiołów w rodzinie dążących do władzy i majątku. Jak bracia Ludwika XVI.W Wersalu za życia Ludwika XV Toinette była najnormalniejszą dziewczynką. Tymczasem był tam konflikt między córkami króla, a jego nową konkubiną Madame du Barry. Córki króla podburzyły tę małą dziewczynkę i wywołały wojnę, w którą ostatecznie wplotły się wszystkie siły polityczne Habsburgów i Burbonów. Maria Antonina ulegała jedynie autorytetowi swojej matki. Afera ta na scenie politycznej nie była w dogodnym czasie dla Marii Teresy, gdyż jej wpływy malały na korzyść jej syna oraz planów rozbioru Polski. Matka wydała rozkaz swojej przekornej córce aby przeprosić Madame du Barry. List z tym poleceniem córka w końcu posłuchała. Był to jednak drugi apel. Pierwszy – wystosował Mercy, przekonał Toinette, ale w chwili przeproszenia Barry, jej ciotki podburzyły ją na nowo. Maria Antonina w końcu przeprosiła ją w siedmiu zdaniach „Dużo osób zebrało się dzisiaj w Wersalu!”. Tych kilka słów ma głębokie znaczenie. Przypieczętowano nimi polityczną zbrodnię: kupiono za nie milczącą zgodę Francji na podział Polski. Nie tylko Maria Antonina została poniżona, ale cały naród polski.

Poniosła klęskę i musiała ugiąć kark, po raz pierwszy i ostatni do egzekucji na gilotynie. Obiecała sobie, że nie powie ósmego słowa do Madame du Barry, która szukała sposobu aby zaprzyjaźnić się niedawnym młodym wrogiem, ponieważ jej zwycięstwo napawało lękiem.

Ważnym momentem w życiu Toinette była pierwszy wyjazd do Paryża. Za zgodą króla wraz z małżonkiem udała się do tego miasta. Zdobyła je, ale mieszkańcy ją zdobyli, bo przybywała tutaj często. Uświadomiła podczas tej wycieczki rangę swojego tytułu, ale nie była świadoma jego odpowiedzialności. Pisała, jak łatwo zdobyła radość prostego ludu z racji tego, kim jest. Często odwiedzała w Paryżu opery, teatry i muzea, ale szpitali, domów opieki nie odwiedziła. Chciała się bawić. Pomogła Gautowi w zdobyciu Paryża. Jego premiera „Ifigenii” była tryumfem, ale Marii Antoniny, bo zmusiła do przybycia na nią cały dwór i nawet męża, który wolał polowanie od muzyki. Było to jej pierwsze zwycięstwo, manifestacyjne wystąpienie młodej kobiety przed całą Francją. Od tej wizyty w Paryżu zaczynała dojrzewać jako królowa.

27 kwietnia 1774 roku w czasie agonii Ludwika XV rozpoczęła się wolność Marii Antoniny oraz władza. Od tego momentu z książęcej pary wyrosła królewska para. Wszyscy padli przed nią na kolana i obsypywali pochlebstwami, aby uzyskać sobie przychylność nowych władców Francji. Jedynym człowiekiem naprawdę wstrząśniętym i przerażonym śmiercią Ludwika XV była Maria Teresa, dręczona posępnymi przeczuciami. Była świadoma słabostek i wad swojej córki. Znała ciężar korony. Pragnęła najszczerzej odsunąć w jak najdalszą przyszłość moment wstąpienia jej córki na tron. Napisała do swojego zaufanego posła o losie córki „Zdaje się, że najpiękniejsze jej dni już minęły”.Maria Teresa dostrzegała w tym symptom „pauvre homme”, jak małym poważaniem cieszył się Ludwik XVI w małżeństwie i kołach dworskich. Został podkopany autorytet króla, więc wg myślenia starej cesarzowej, miała to być zapowiedź katastrofy.

Maria Antonina próbowała nacieszyć się władzą, a nie z niej korzystać, co okazało się błędem. Bawiła się. Dopiero rewolucja przemocą uświadamia ogrom jej pomyłki, późno, ale nie za późno. Dopiero po stracie korony, gdy zabawa staje się groźną rzeczywistością, Toinette nabiera prawdziwie królewskiego majestatu. W ciągu dwudziestu lat zajmowała się błahostkami, a pomijała ważniejsze sprawy. Swoje panowanie zamknęła w sześciu pałacach, które objechać można w kilka godzin.
Jej lekkomyślność jest przewiną, ale usprawiedliwiają ją pokusy, którym niezdolny byłby się oprzeć charakter nawet o wiele silniejszy. Z dziecięcego pokoju zaprowadzono ją do małżeńskiego łoża, z drugorzędnych pokojów pałacu doszła w półśnie do najwyższej władzy w przeciągu jednej nocy. Nie mając jeszcze ukształtowanego charakteru, prosta, ufna i nie zbyt spostrzegawcza kobieta stanęła nagle otoczona podziwem, niby słońce pośród planet. Wszystko, co czyniła było wykonywane, a co mówiła – mądre. Brak krytycyzmu. Pozostało tylko naokoło jej uwielbienie. Stała się przedstawicielką pokolenia XVIII wieku oraz królową rokoka. Marnotrawstwo, zabawa, lekkość ducha bez świadomości ducha, wdzięczność, pozór bycia królową. Jest dokumentem obyczajów i form XVIII wieku, którego czar i urok skończył się wraz z nią. Jako królowa uważała za swój obowiązek czy przywilej za bycie modelem „mody” w kosmetykach, wyglądzie zewnętrznym. Nadmierne strojenie, które tak krytykowała jej matka, a ona zbywała słowami pociesznymi dla matki, ale robiła dalej swoje.Kolejną troską była możliwość zabawy. Na słowa przestrogi swojej matki powiedziała posłowi Mercy’emu „Boję się nudy”. Te słowa stały się hasłem tej epoki i ludzi. Maria Antonina była tylko rozbawioną damą. Całe znudzone otoczenie dworu nie słyszało i nie widziało nadchodzącego niebezpieczeństwa, aż do momentu kiedy nie będzie możliwości ucieczki i życie będzie przegrane. Tak jak w okresie agonii Ludwika XV, który dojrzał konsekwencje swoich czynów dopiero na ostatniej spowiedzi w swoim życiu. Po otrzymaniu prezentu od męża letniego pałacu Trianon, przeniosła się tam i wymieniła starych na młodszych w towarzystwie, z powodu „starzy są tacy nudni i brzydcy”.W 1789 król zwołał Stany Generalne. Lud był jednak świadomy działań arystokracji i króla, który zwołał stany, bo został zmuszony, a nie z dobroci. Dążono do pojednania ludu z królem. Maria Antonina przeżywała w tym czasie chwile smutku. Podczas gdy ona musiała przebywać na Zgromadzeniu Narodowym, jej syn umierał, a wcześniej zmarła jej jedenastomiesięczna córka. Naród zapowiedział, że zgromadzenie nie zostanie rozwiązane dopóki nie spełni się wola narodu. Dwór był niezdecydowany, z jednej strony – rozprawić się siłą, a z drugiej za namową Neckera iść na ustępstwa. Król przechylał szalę z jednej na drugą stronę rację. 11 lipca król zanotował, że Necker wyjechał. Zdymisjonował go, a to stało się czynnikiem zapalającym pod powstanie. 12 lipca informacja dotarła do Paryża. 14 lipca lud zdobył Bastylię, a więc definitywnego zdruzgotania władzy monarszej. Tymczasem w Wersalu nikt nie ma pojęcia o zdarzeniach dnia. Ludwik XVI zachowuje cały czas spokój i nawet gdy poseł zbudził go i przekazał wieści, że Bastylia padła, skwitował „ależ to bunt!”, poseł tymczasem poprawił „nie, sire, to rewolucja!”.

Para królewska nie przewidywała ogromu w skutkach rewolucji i zburzenia Bastylii, jak nikt nie mógł przewidywać, kiedy dopiero rewolucja się rozpoczynała. Maria Antonina nie traktowała poważnie rewolucjonistów i nie była świadoma o nowych prądach wśród gminu francuskiego. Jej błędem była niechęć zrozumienia istotnego stanu rzeczy. Osądzała rewolucję tylko przez pryzmat tych, którzy ją prowadzili. Uznała rewolucję za wroga, która była wymierzona głównie w królową, ponieważ król był tak bojaźliwy i nieśmiały, że łatwo go było można przekonać do żądań.

17 lipca Ludwik XVI poniżył swoją godność przed swoim przeciwnikiem tak nisko, że korona spadła mu z głowy. Zalegalizował powstanie i zorientował, że lud nie cieszy się na jego cześć, ale ze swojej siły. Maria Antonina tymczasem opuszcza swoich towarzyszy Polignaców i hrabiego d’Artois, którzy otoczeni są ogólną wzgardą oraz zostają wydaleni z granic państwa. Wszyscy jej przyjaciele ją opuszczają poza jednym, Hansem Axelem von Ferensem, który kochał ją z wzajemnością. On jeden pozostał przy królowej w chwili, gdy przyjaźń z królową nie przyniósłby zaszczytów, zysków i poważania, a wymagał odwagi i bezgranicznego poświęcenia. W dramacie serca Marii Antoniny Hans Axel von Ferensem odegrał rolę główną, a nie jak sądzono podrzędną. Pojawiają się stronnictwa czy był kochankiem (jak chcą biografowie rewolucyjni i republikańscy) czy nie (jak chcą rojalistyczni i reakcyjni biografowie). Można odpowiedzieć na ten problem stawiając pytania. Pytanie pierwsze: kto jej to zarzucał? Napoleon, Talleyrand i minister Ludwika XVI Saint-Priest, twierdzą bezapelacyjnie, że Fersen był kochankiem Marii Antoniny. Pytanie drugie: kto z z współczesnych lub naocznych świadków uważa za potwarz oskarżenie, że Fersen był jej kochankiem? Nikt. Nikt, nawet Mercy, nie wspominał o nazwisku Fersen w swoich raportach i dokumentach. Przez całe stulecie utrzymuje się spisek milczenia i pierwsze oficjalne biografie nie wspominają o tym człowieku. Historyczne badania stały przez długi czas przed zawikłanym zagadnieniem. Kiedy jednak zawodzi paleografia, tam zaczyna działać psychologia, której prawdopodobieństwa na zasadzie logiki, są często bardziej możliwe niż rzeczywista prawda akt i faktów. Wyczucie wie o człowieku zawsze o wiele więcej niż wszelkie dokumenty. Jakże uboga byłaby historia, gdyby nie było nic więcej oprócz dokumentów. Hans Fersen był człowiekiem porządku i z pedantyczną ścisłością prowadził dziennik. Po swojej śmierci w 1810 zostawił wzorowo uporządkowaną registraturę całego swojego życia, a więc bezcenny skarb historycznych dokumentów. Nic się z nim nie stało. Dopiero jego potomek opublikował ten dziennik, co ciekawe wiele kartek z rozdziału „Józefina” zniknęło, a całe wiersze zaznaczone są kropkami. Klinkowstroem utrzymał, że w oryginale są nieczytelne. Któż mógł to zrobić? Być może sam Fersen, ale dlaczego? Na to jego potomek z zakłopotaniem odpowiadał, że niemiłe uwagi do królowej czy polityczne tajemnice. A wszystkie notatki pokazywał królowi. Mógł jednak przedstawiać wybrane kartki. Dziwne. Zaszyfrowane elementy (kropki) odnośnie całości tekstów nie miały nic wspólnego z polityką. Niestety to nie były oryginały. Do roku 1900 listy Marii Antoniny leżały starannie uporządkowane w bezpiecznym schowaniu na dziedzicznym zamku Fersenów. Nagle znikły czy zostały zniszczone. Zniszczenie dowodów łączy się z winą. Alma Sjoderhelm odkryła w przeglądaniu pozostałych papierów własnoręcznie przez Fersena zrobiony odpis jednego z listów Marii Antoniny, którego w swoim czasie wystawcy nie spostrzegli właśnie dlatego, że był kopią (a „nieznana ręka” być może oryginał spaliła). Dzięki temu odkryciu otrzymaliśmy intymny bilet królowej in extenso i tym samym klucz, a raczej erotyczny kamerton do wszystkich pozostałych listów. To sprawdziło, że jednak był romans królowej z Fersenem. Królowa poszła za głosem serca, postąpiła jak zwykły śmiertelnik, stąd była wg swojego uznania, najbardziej królewską. Ludwik XVI wiedział o zdradzie żony, ale ta łatwo mogła wymusić jego uznanie tego związku. Toinette spełniła swoje obowiązki wobec rodziny i królestwa, a więc mogła być wolna.

W ostatnim dniu, kiedy miał się dokonać atak na pałac w Wersalu, dwór aż do południa 5 października nie wiedział o nadciągającym niebezpieczeństwie. Król udał się na polowanie, a królowa sama udała się do Trianon. Kiedy Saint-Priest poinformował ją, że lud idzie na Wersal i królowa powinna wrócić do pałacu, wtedy wróciła, podobnie król zaskoczony i rozdrażniony wrócił z polowania. Ostrożniejsi radzą by król wycofał się do Rambouillet, aby zamach na tron nie powiódł się. Wiecznie niepewny Ludwik XVI tymczasem znów się ociągał. Znowu dzięki swej chwiejności pozwala wypadkom wziąć nad sobą górę, zamiast samemu wydać im walkę. Zrazu powstańcy pod Wersalem nie chcieli napadać na króla więc wysłali delegację, która została serdecznie przyjęta. Para królewska jednak udaje się na swoją ostatnią noc w Wersalu.

Wśród okrzyków w nocy król pyta się o radę generała La Fayette’a, co robić dalej. Maria Antonina siedzi blada z gniewu. Jej kroki paraliżuje duma i odziedziczona niezniszczalna godność, a nie strach. Wszyscy spoglądają na nią z zakłopotaniem. Kiedy wyszła do na balkon, nie zgięła głowy. Skrzyżowanie dwóch spojrzeń królowej i ludu, to zetknięcie się dwóch prądów, jest tak mocne, że przez chwilę, olbrzymi plac zalega śmiertelna cisza. Kiedy La Fayette podszedł do królowej, pokłonił się i ucałował rękę, cały lud zaczął krzyczeć „Niech żyje królowa!”. Po powrocie z balkonu wszyscy w pałacu jej powinszowali, a ona przeczuła dobrze wypadki, bo ludu nie uspokoił teraz pusty ukłon. Lud był wzburzony by zniszczyć wszystko co miało związek z monarchią, z uściskiem. O drugiej po południu para królewska opuściła Wersal w karocy na zawsze. Skończył się rozdział w historii świata, tysiąclecie królewskiej autokracji we Francji. Powrót Marii Antoniny i Ludwika XVI do Paryża miał charakter karnawału ludu, a pogrzebu monarchii. Przydzielono ich w ciasnym i opuszczonym pałacu, rezydencji od lat nie zamieszkanej. Maria Antonina nie była zadowolona. Tę rezydencję uważała za wiezienie. W liście do Mercy’ego napisała „nigdy nikt mi nie uwierzy”. Zgromadzenie Narodowe na chwilę opamiętało się, rewolucja w 1789 nie była świadoma swojej potęgi i przeraziła się własnej odwagi.

Królowa w zmaganiu się i przeciwstawianiu rewolucji uciekała się dotąd do jednego sprzymierzeńca – czasu, ale ten trzyma zawsze stronę silniejszego, nie można na nim polegać. Jeszcze w Mirabeau dwór znalazł sposób porozumienia z rewolucją. Mirabeau służył potajemnie dworowi, Maria Antonina posługiwała się trybunem ludowym. Wraz z jego śmiercią zniknęła możność pośredniczenia między monarchią a ludem. Teraz królowa i rewolucja stanęły z sobą oko w oko.

Dworowi pozostały dwa wyjścia: zgnieść rewolucję albo kapitulacja. Wybrał drogę pośrednią, najnieszczęśliwszą – ucieczkę. Po ciągłych wahaniach oznaczono dniem ucieczki 19 czerwca, ale przewleczono na 20. Wieczorem tego dnia 1791 uciekli do Varennes. Podróż rodzina królewska traktowała jako przejażdżkę po mieście w przebraniu za służących naturalnie. Para królewska nic nie wie o świecie poza pałacem. 21 czerwca 1791 Maria Antonina weszła po raz pierwszy do domu francuskiego obywatela. Huzarzy jednak złapali wszystkich, gdy ci postanowili odjechać do wiernych królowi wojsk, które swoją drogą spóźniały się na umówione spotkanie. Ucieczka do Varennes rozpoczęła nowy okres rewolucji. Do tej pory Zgromadzenie Narodowe było rojalistyczne. W dniu 21 czerwca 1791 zrodziła się partia republikańska. W zbliżających się wyborach za stanem trzecim, mieszczanami, pojawił się stan czwarty – proletariat. Maria Antonina odkryła, że jej nieudana ucieczka pomogła ucieczce brata króla, który zbiegł do Brukseli, gdzie ogłosił się regentem króla do czasu aż ten był więźniem w Paryżu. Przewrotnie utrzymywał ten stan w miarę możności. Królowa walczyła z podwójnym wrogiem: republikanizmem w kraju i książętami za granicą. Było to zadanie nadludzkie i zupełnie nie wykonalne dla samotnej, słabej i znękanej kobiety. Jako bronią w polityce posłużyła się kłamstwami i oszustwami, aby przeżyć. Przekonywała swojego brata i innych władców, aby nie rozpoczynali wojny z Francją. Klęska czy zwycięstwo Francji przyniosłoby tragedię dla Ludwika XVI i dla niej.

10 sierpnia Maria Antonina przekonywała swojego męża, aby dodał otuchy gwardzistom. Wystarczyło jedno jego słowo, aby długo się bronić przed rewolucyjną nawałnicą. Lecz zamiast króla ożywionego bohaterskim duchem był człowiek ociężały i niezgrabny. Przemówił niepewnie do żołnierzy, ale to nie wystarczyło. Walka się skończyła, zanim ją rozpoczęto. Kiedy Maria Antonina oglądała to żałosne widowisko powiedziała „wszystko skończone”. Niezdecydowany król w końcu zdecydowanie idzie wraz z królową do Zgromadzenia Narodowego. Prezydent Vergniaud zapewnił o lojalności do władzy króla i obrony praw ludu. Powołał się pedantycznie na stary porządek prawny. W czasie obrad zgromadzenia rozpoczęła się obrona już pustego pałacu. Posłowie zdecydowali o zdetronizowaniu króla i królowej. Maria Antonina była świadkiem tchórzostwa polityków. Vergniaud, który gwarantował bezpieczeństwo rodzinie królewskiej, osobiście postawił taki wniosek. 13 sierpnia przeprowadzono królową i króla do więzienia. W dzień aby lud mógł oglądać w drodze do więzienia. „Niech Francja wie, ze od 13 sierpnia nie rozkazuje w kraju Ludwik XVI, lecz rządzi w nim terror”. Uwięzienie było poniżeniem, ale także bezpieczeństwem. Z powodu nieustannie patrolujących ich straży przypominało im się, że obca władza nimi rozporządza i przypomina o niepewności jutra. Gdyby nie patrole to mogliby żyć spokojnie kilka ostatnich chwil. Król nie okazał swoich uczuć, nadal był obojętny wobec tego obrotu spraw. Król udał się na gilotynę wcześniej od żony. Maria Antonina była więźniem aby wymusić Austrię do uległości. Konwent jednak się pomylił. Cesarz Franciszek nie był skory do uczuć oraz chciwy, nie myślał by ratować krewną wyjąć z szkatułki floreny. Maria Antonina mogłaby powtórzyć słowa, które jej mąż wyrzekł kiedyś do Fersena: „Cały świat mnie opuścił!”. Zachowała jednak przedziwną zdolność pozyskiwania sobie ludzi. Postanowiła, nie skrępowana wiecznym niezdecydowaniem Ludwika XVI, podjąć próbę ucieczki. Jarjayes wraz z Toulanem zaproponowali ucieczkę w danych warunkach tylko jej. Tymczasem królowa z szlachetnością odparła, że nie opuści dzieci by ratować siebie. Jedynie przekazała pamiątki (sygnet i pasmo włosów) zaufanemu posłowi królowej. Napisała listy do Fersena oraz braci. Odebrano jej również dziecko, które radośnie bawiło się na podwórzu, nie wiedząc, że jego matka obserwowała go z łzami w oczach z więziennej wieży.

Gdy odczytano jej wyrok śmierci pospiesznie zbiegła na dół wieży, zapomniała się schylić i uderzyła czołem o futrynę. Radni miasta zapytali czy bardzo ją boli, a ona miała na to odpowiedzieć spokojnie „Nie, teraz nic mnie już zaboleć nie może”. Tak zakończyło się życie królowej Marii Antonii. Maria Antonina nie była ani wielką świętą rojalizmu, ani rozwiązłą ladacznicą, ową „grue” rewolucji, ale postacią nader pospolitą. Była zwykłym śmiertelnikiem, który został obrzucony pochwałami i prezentami oraz wywyższony na najwyższe stanowisko w Francji obok króla.


Cudowny film uwielbiam takiego typu filmy a Maria Antonina zawsze mnie interesowała.
Jej życie choć było bardzo trudne moim zdaniem było też ciekawe i interesujące.


 Maria Antonina była piękną kobietą:)

środa, 8 października 2014

Największa gwiazda pokoleń Violleta Villas prawdziwie Czesława Gospodarek

,,Dziewczynka co chodziła na głowie"


,,Scena jest pusta. Stara kobieta siedzi w fotelu (..)  Takimi słowami rozpoczyna się książka Izy Michalewicz i Jerzego Danilewicza, „Villas. Nic przecież nie mam do ukrycia”, która niedawno trafiła do moich rąk. Chciałam – zapewne tak jak i wszyscy, którzy ją nabyli, a wcześniej  słyszeli o niej w mediach (była bowiem szeroko reklamowana, a jej wydanie zbiegło się w czasie ze śmiercią Villas) – dowiedzieć się jakie tajemnice skrywała ta wielka artystka.Więc czytam dalej prolog: „Ubrana  w długie włosy, kapelusz, na biało, jak komunijne dziecko, słyszy już tylko na prawe ucho.” Jak to ubrana? Błąd w druku? Czy o perukę chodzi? Hmmm, no nic …  ” Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i niepokalane serce Marii, witam – mówi do mikrofonu, a publiczność wstaje. I bije brawo. Czekała na nią dwie godziny. Mimo to stara kobieta nie wyszła uczesana, jak dawniej, w kaskadę loków. (…) Stara kobieta powtarza refren bez końca, jak litanię (…). Kobieta sepleni. Nie ma połowy dolnych zębów. (…) Pianista idzie za starą kobietą (…) W końcu stara kobieta próbuje wstać…- Starość nie radość – próbuje żartować. ”Oj tak – starość nie radość – tym bardziej tak dobitnie podkreślana przez innych ludzi. Słów „stara kobieta” użyto tu sześć razy na półtorej stronie książki. Przyznam , że poczułam niesmak – nie do starości,  ale do tego, w jaki sposób została pokazana i zaakcentowana. Ktoś kiedyś powiedział, że stary może być tylko mebel, nie człowiek, a samą starość trzeba uszanować, a nie śmiać się z niej i drwić. Przecież „starzy to my, tyle, że jutro”…

Uwielbiam czytać biografię znanych ludzi a książka pani Villas bardzo mnie pochłonęła.
Po raz pierwszy Violettę zobaczyłam na ekranie telewizora, gdy byłam małą dziewczynką. Pamiętam piosenkę “Oczy czarne “ w jej wykonaniu emitowaną jako dedykacja w Telewizyjnym Koncercie Życzeń. I od razu pokochałam Jej niesamowity głos i samą Artystkę. Słucham jej utworów już wiele lat i ciągle się nimi zachwycam, kocham je i mogłabym odtwarzać je bez końca.

Gdy pani Villas zmarła a zobaczywszy tą wiadomość w telewizji nie mogłam uwierzyć że,tak cudowna kobieta odeszła z tego świata. Podziwiałam ją praktycznie za wszystko za to że,ślicznie śpiewała że,miała cudowny głos a przed wszystkim za że,kochała zwierzęta. Gdy zatopiłam się w losach Violetty jej już nie ma  wśród żywych, ale taka osobowość i Artystka nie umiera w pamięci fanów. Pozostał po Niej olbrzymi dorobek artystyczny – przepiękne piosenki z których wiele osiągnęło szczyty list przebojów i niezwykłe role filmowe.
Ta dynamiczna kobieta miała u stóp cały świat, wielbicieli, luksus, ale szczęścia nie zaznała. Książka pokazuje piosenkarkę jako osobę prywatną, mamę, żonę, koleżankę z pracy, kochankę, siostrę. Jaka była tak naprawdę? Na pewno intrygująca, utalentowana, wrażliwa. Miała wiele zalet, ale i wad. I o tym autorzy książki piszą w sposób pozbawiony stronniczości. Choć nie mieli okazji porozmawiać osobiście z Villas, książkę napisali fantastycznie. Pokazali obiektywnie postać niezwykłą i ekscentryczną, która urodziła się by być gwiazdą. Miała to we krwi. Tylko czasy w Polsce nie sprzyjały takiej celebrytce. Szarość socjalizmu kłóciła się z życiem z stylu dolce vita. A amerykański sen i karierę za oceanem zniweczyła tęsknota za Ojczyzną. Violetta była bowiem osobą bardzo wierzącą i prawdziwą patriotką. Liczyła się dla niej kariera, jak podkreślają w książce jej znajomi i rodzina. Żyła w oderwaniu od rzeczywistości, szczęśliwa czuła się na scenie w blasku reflektorów i przy pełnej widowni. Choć za sukces zapłaciła nerwami, uzależnieniami od leków, alkoholu, papierosów. Czesława Gospodarek nie uniosła sławy Villas. Brakowało jej menadżera, kogoś kto miałby na nią pozytywny wpływ, zdobył jej zaufanie i zajął się karierą. Autorzy pokazują bez ogródek życie Diwy od strony prywatnej i zawodowej. Jej sukcesy i porażki. Romanse i kaprysy. Religijność i współpracę z bezpieką. Nie było jej łatwo. Trudny charakter, kłopoty zdrowotne, maniery gwiazdy, nieumiejętność gospodarowania pieniędzmi, przeszkody ze strony służb specjalnych rujnowały jej karierę. A ona nie mogła się z tym pogodzić.
Jestem zachwycona tak profesjonalnie napisaną biografią pięknej Kobiety obdarzonej anielskim głosem. Dziękuję Autorom za to, że nie dorzucili szczypty niezdrowej sensacji, tak jak czynią to często pisząc o Villas dziennikarze tabloidów. Oddali oni bowiem w ręce czytelników staranie i dokładnie napisaną opowieść o jednym z najpiękniejszych głosów, opatrzoną opiniami osób znających Diwę, dodali kilka zdjęć (szkoda, że nie ma ich więcej).
Książka zainteresuje z pewnością wszystkich fanów Artystki, ale ja polecę ją także tym, którzy jej jeszcze nie znają, Czytelnikom młodszego pokolenia, by uświadomili sobie różnicę między prawdziwym talentem, a dzisiejszą sławą wynikającą bardziej ze skandali, niż z głosu. Przepiękna biografia, którą gorąco polecam.
Historia o kopciuszku który szuka szczęścia.

Uwielbiam takie książki i naprawdę ta jest warta uwagi czytelnika polecam.

Moja poezja

Dziś dostałam list krótki ale treściwy.Nie było nadawcy ani podpisu.
Z początku myślałam że, to pomyłka ale czytając słowa wiedziałam że,to list od mego anioła.
Anioła stróża który,kroczy za mną choć go nie widzę ani nie słyszę.
Powiedziałabym  że,go nawet nie znam.
Ale przecież anioł stróż to nie osoba do spotykania,kawkowania, rozmawiania.
Lecz to duch do wysłuchania mojego serca i duszy.

Jeśli nie wiesz co ze sobą zrobić,nie wiesz jaką kroczyć drogą posłuchaj rodziców oni Ci pomogą.
Choć w dzieciństwie i młodości oni za ciebie decydowali nic dziwnego przecież byliśmy mali.
Teraz droga dorosłości przed nami się otwiera,lecz wartości które pamiętasz z dzieciństwa nigdy nie zapominaj bo Ci się przydadzą w dorosłym życiu  kiedy daleko od domu będziesz.


Jeśli próbujesz znaleźć sens życia swego ,nie szukaj na siłę to nic dobrego.
Przeczekaj i pomyśl o sobie i ludziach bliskich może,ci się kariera w nocy przyśni?
Kto wie może los okaże się łaskawszy i szczęściu dopomoże,pokieruje dobrą drogą ,da dobre wskazówki.
A ty nie marnując tej szansy skorzystasz z niej i znajdziesz sens życia i szczęście swe.

Tak trudno czasami zapanować nad emocjami.
Nawet czytając coś pięknego przez przypadek oczy bledną.
Człowiek wzrusza się praktycznie zawsze i wszędzie.
Lecz to nic dziwnego bo prawdziwy człowiek rozumie drugiego.
I gdy krzywda dzieje się czyjaś,pomocną dłoń wyciągniesz nieraz.
I niczego nie zażądasz od drugiego człowieka.

Kilka wierszów,słów tak prostych ułożyła dzisiaj dla was czy podobają się ?

Uzależnienie od kawy trochę wierszy i opowieści.

Nie wiem czy wam kiedyś opowiadałam ale uwielbiam pić kawę i to pod każdą postacią!!!
Ogólnie wiem że,kawa jest niezdrowa i szkodzi sercu i zdrowiu ale uwielbiam zapach i smak kawy dzisiaj wam opowiem o tym nałogu.

Ogólnie kawę zaczęłam pić jak miałam około 18 lat,pamiętam jak dziś pierwszą kawę wypiłam z moją babcią, ciocią  i mamą u babci w domu. Ten aromat i smak jest niedopisania.Trochę o tym cudownym napoju opowiem wam:)

Kawa

Kawa – napój sporządzany z palonych, a następnie zmielonych lub poddanych instantyzacji ziaren kawowca, zwykle podawana na gorąco. Pochodzi z Etiopii, w Europie pojawiła się około XVI wieku. Jedna z najpopularniejszych używek na świecie i główne źródło kofeiny. Działa pobudzająco i orzeźwiająco oraz przyspiesza przemianę materii. Zawiera przeciwutleniacze, które zapobiegają powstawaniu wolnych rodników. Spożywana w dużych ilościach może jednak być szkodliwa dla zdrowia. Rocznie produkuje się około 6,7 miliona ton kawy.


Nazwa kawy pochodzi prawdopodobnie od arabskiego kahwa. Do większości języków europejskich przeniknęła poprzez tureckie słowo kahve i utworzoną od niego włoską nazwę caffè. Drugą prawdopodobną etymologią nazwy kawa jest nazwa etiopskiego miasta Kaffa, dziś – Kefa. W Polsce pojawiła się po bitwie pod Wiedniem w 1683 w formie tureckiej (choć wcześniej już znana była regionalnie, np. w Kamieńcu Podolskim, gdzie dla wojsk osmańskich stworzono po zajęciu przez nie miasta kawiarnie, tak że i polscy mieszkańcy Kamieńca mogli się wówczas zapoznać z kawą i kawiarnią). Jej dokładna etymologia nie jest znana. Kahva oznacza po arabsku zarówno kawę, jak i wino, z czego drugie znaczenie jest starsze. Często przyjmuje się, że nazwa ta wywodzi się od znanego z uprawy kawy regionu Kaffa w Etiopii. Może ona pochodzić także od słowa kohwet oznaczającego siłę.
Odkrycie kawy

Owoce kawowca wykorzystywane były w Etiopii już w I tysiącleciu p.n.e. Spożywano je gotowane z dodatkiem masła i soli, lecz nie uprawiano, tylko zbierano ze stanowisk naturalnych. Przypuszczalnie w XIII lub XIV w. przywiezione zostały przez kupców arabskich do Jemenu, który do dziś dostarcza najdroższą kawę. Prawdopodobnie tam opracowano metodę preparowania nasion przez prażenie i wytwarzanie z nich napoju, który Beduini rozpowszechnili w całej Arabii. Z odkryciem kawy wiążą się dwie legendy. Pierwsza przypisuje związane z tym zasługi sufiemu Shaikh ash-Shadhilemu. Miał on w czasie swojej wędrówki po Afryce przypadkiem natrafić na stado wyjątkowo pobudzonych kóz. Z ciekawości spróbował zjadanych przez nie owoców, poznając ich niezwykły wpływ na organizm człowieka. Druga, bardzo podobna historia jako odkrywcę podaje etiopskiego pasterza o imieniu Kaldi.

Nowa używka na Bliskim Wschodzie
Już w końcu XV wieku położony na południowym krańcu Morza Czerwonego arabski port Al-Mucha (bardziej znany jako Mokka) był dużym ośrodkiem handlu ziarnami rośliny zwanej kohwet. Wraz z ekspansją arabską zwyczaj picia kawy rozpowszechnił się na całym Bliskim Wschodzie. Początkowo budził on wiele nieufności, czy wręcz niechęci. Spożycie kawy zostało zabronione w Mekce w roku 1511, a w Kairze w 1532. Wobec szybkiego wzrostu popularności napoju zakazy wkrótce zniesiono. W 1554 w Stambule otwarto pierwszą kawiarnię. O ile w Arabii kontrowersje wokół nowej używki szybko zanikły, o tyle nad Bosforem jej kariera rozwijała się znacznie wolniej. Pobudzające właściwości palonych ziaren bywały obiektem krytyki religijnych ortodoksów, a pierwsze kawiarnie stawały się nieraz forami burzliwych dyskusji, co niepokoiło sułtanów. Restrykcje ustały u schyłku XVI wieku. Zarazem Imperium Osmańskie jako pośrednik w handlu stało się mocarstwem kawowym.

poniedziałek, 6 października 2014

śmierć najlepszej aktorki mojego dzieciństwa

Pamiętacie ,,Złotopolskich"?
Dzisiaj wam opowiem o znanej i lubianej prze zemnie aktorce która dziś pożegnała się z życiem:(
Anna Przybylska ur. 26 grudnia 1978 w Gdyni, zm. 5 października 2014  polska aktorka oraz fotomodelka.Absolwentka IX LO w Gdyni. Zadebiutowała w kinie w 1997 rolą „Suczki” w filmie Ciemna strona Wenus. W telewizji natomiast zadebiutowała w 1998 rolą Marylki w serialu TVP2 Złotopolscy. Właśnie ta rola przyniosła jej popularność. W 2001 zagrała również w filmie Bogusława Lindy Sezon na leszcza, w którym wcieliła się w rolę „Laski”. Uważała za perełkę swoją niewielką rolę w filmie Lekcje pana Kuki, gdzie zagrała prezent urodzinowy dla głównego bohatera.

Brała udział w wielu kampaniach reklamowych. W latach 2004-2013 aktorka była ambasadorką kosmetyków marki Astor w Polsce.
W listopadzie 2000 i w czerwcu 2002 wystąpiła w sesjach zdjęciowych dla magazynu „Playboy”. W maju 2013 została Kobietą Dekady „Glamour”.
Była zamężna z tenisistą Dominikiem Zygrą, z którym rozwiodła się w 2001 r. Następnie była w związku z piłkarzem Jarosławem Bieniukiem, z którym miała córkę Oliwię oraz dwóch synów Szymona i Jana.
Pod koniec lipca 2013 przeszła operację usunięcia guza trzustki w gdańskiej klinice. Aktorka leczyła się także w Szwajcarii. Zmarła 5 października 2014.W dniu dzisiejszym po ciężkiej chorobie zmarła Anna Przybylska znana aktorka filmowa i serialowa. Osierociła trójkę dzieci.
Grała w różnych filmach ja najbardziej pamiętam ją z filmu ,,Złotopolscy"  w którym grała cudowną Marylkę Bakę.

Filmografia
Filmy fabularne
1997: Ciemna strona Wenus – jako Suczka
1999: Gwiazdka w Złotopolicach – jako Marylka
2000: Sezon na leszcza – jako „Laska”
2001: Licencja na zaliczanie – jako koleżanka
2002: Dzień świra – jako policjantka, sąsiadka z góry
2002: Kariera Nikosia Dyzmy – jako Jadzia, żona ministra Jaszuńskiego
2002: Rób swoje, ryzyko jest twoje – jako Gryzelda „Beata”, miłość Lutka
2002: Superprodukcja – jako Donata Fiok, kobieta Koniecpolskiego
2003: Królowa chmur – jako Kasia
2004: Rh+ – jako Marta
2007: Dlaczego nie! – jako pani Ania
2007: Lekcje pana Kuki – jako Ala
2007: Ryś – jako Jola, pracownica banku
2008: Kierowca – jako Julia
2008: Złoty środek – jako Mirka vel Mirek Brzeski
2009: Funio, Szefunio i reszta... czyli dzieciaki ratują świat – jako agentka Adama
2011: Warsaw dark – jako Ojka
2012: Bokser – Ewa, żona Przemka
2012: Sęp – jako Natasza McCormack
2013: Bilet na Księżyc – jako striptizerka Roksana

Seriale telewizyjne
1998–2010: Złotopolscy – jako sierżant Marylka Baka-Gabriel, żona Tomka
1999: Lot 001 – jako Julia
2001: Lokatorzy – jako Ania, siostra Krysi (odc. 38)
2003–2011: Daleko od noszy – jako doktor Karina
2005: Solidarność, Solidarność... – jako sekretarka prezesa (cz. 10)
2007: Kryminalni – jako Edyta Kielis (odc. 85)
2007: Niania – jako Mariola Żarnecka (odc. 65)
2009: Synowie – jako Zuzia, siostrzenica Romana
2009: 39 i pół – jako piosenkarka Lodzia (odc. 33, 37 i 38)
2010: Klub szalonych dziewic – jako Karolina Słomka
2012: Lekarze – jako Anita Czajka (odc. 7)
2013: Komisarz Alex – jako Daria Wolańska (odc. 27)

Teledyski
2011: Astropunk sopockiej grupy Blenders jako przywódczyni armii modelek.

Dubbing
Filmy fabularne
2009: Załoga G – jako Juarez
Gry wideo
2004: Gorky 02: Aurora Watching – jako Tatiana Gargow
2005: Playboy: The Mansion – jako Jenny

Udział w reklamie
2014: Reklama sieci komórkowej Play
2013: Reklama produktu na włosy, skórę i paznokcie
2013: Reklama farby do włosów Garnier Color Naturals Creme
2013: Reklama CCC
2012-2013: Kampania reklamowa internetowego klubu zakupowego Limango.pl.
2005-2013: Ambasadorka kosmetyków Astor (Coty Polska)
2013: Reklama płatków Nestlé
2011: Kampania – prowadzona pod hasłem „Warto doceniać to, co dobre. Warto jeść kurczaka!”
2009: Kampania społeczna „Kocham. Nie biję”
2008: Kampania Veroni Minaral Fit
Nagrody
2005: statuetka Melonika na Festiwalu Dobrego Humoru dla najlepszej aktorki komediowej za rolę w serialu Złotopolscy.
2005: statuetka Melonika na Festiwalu Dobrego Humoru dla najlepszej aktorki komediowej za rolę w serialu Daleko od noszy.

Powiem szczerze że,jestem zdruzgotana,uwielbiałam Annę Przybylską gdyż była bardzo dobrą aktorką i zawsze lubiłam  oglądać z nią filmy,
 a jej śmierć bardzo mnie poruszyła dlatego dodałam post na bloga.
"Anna Przybylska była cudownym człowiekiem"


Trzeba przyznać, że Ania była jedną z najbardziej lubianych polskich aktorek, docenianą nie tylko za urodę i talent aktorski. W wywiadach często podkreślała, jak ważne jest dla niej życie rodzinne i jak wielką radość daje jej bycie matką. W lutym 2014 roku otrzymała nagrodę "Viva! Najpiękniejsi".

Powrót

Cześć właśnie wróciłam 4 tygodniowej rehabilitacji dzisiaj pokaże wam przeczytane książki :) ,,Wielbiciel" To książka zaled...