poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Podsumowanie miesiąca

Cześć!!
Ostatni dzień miesiąca a tym bardziej wakacji prawie za nami :(
Co niestety jest smutne dla uczniów którzy już jutro idą do szkoły.
Ale puki co czas na moje podsumowanie Sierpnia.














1.John Green ,,Gwiazd naszych wina"
2. Cecelia Ahern ,,Love, Rosie"
3.Antonia Michaelis ,,Dopóki śpiewa słowik''


Najlepsza książka miesiąca:,,Gwiazd naszych wina"


Niestety czas szybko leci,w tym miesiącu dużo czasu spędzałam bez książek i wyszło jak wyszło ale,za to w jesienne dni września i października na pewno nadrobię zaległości.

niedziela, 30 sierpnia 2015

Dni ogórka w Kaliszu pomorskim:)

Cześć!!
Właśnie wróciłam od babci i chciałabym wam pokazać uroki miasta w którym spędzam wile dni w roku.Fakt moja babcia mieszka koło Kalisza Pomorskiego ale,do Kalisza mam kilka kroków.

Jaka jest największa letnia atrakcja Kalisza ?
Oczywiście dni ogórka.:)

Miasteczko słynęło niegdyś z przetwórni ogórków. Choć zlikwidowano ją kilkanaście lat temu, to tradycja ich kiszenia w dębowych beczkach wciąż jest podtrzymywana.

Nad Jeziorem Młyńskim, zwanym również Ogórkowym, powstała już Wioska Ogórkowa, a w niej: chatka sołtysa, wystawa z zielonym warzywem w roli głównej, sklep i stoiska z rękodziełem. Podczas jarmarku serwowane będą oczywiście: ogórki kiszone i małosolne, zupy, ale też inne dania-niespodzianki.

Wielkie Święto Ogórka w Kaliszu Pomorskim, to nawiązanie do tradycji kiszenia tych warzyw w stulitrowych dębowych beczkach zatapianych w miejskim jeziorze.W ten sposób ogórki kiszono w funkcjonującej do połowy lat 80. w Kaliszu Pomorskim przetwórni owocowo-warzywnej. Beczki leżały w wodzie od 3 do 24 miesięcy. Gotowe przysmaki przeznaczone były dla wojska i zakładów karnych. Niewielką część eksportowano do Niemiec.Do tradycji kiszenia ogórków w jeziorze miasto wróciło w 2005 r. z inicjatywy ośrodka kultury, który zorganizował pierwszy festyn.

W 2008 r. jeziorowy ogórek kiszony z Kalisza Pomorskiego został wpisany na Listę Produktów Tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Wpis głosi, że kaliski ogórek ma "charakterystyczny smak z wyczuwalnym zapachem przypraw - kopru, czosnku i chrzanu".

Ten niepowtarzalny smak i aromat to efekt leżakowania w naturalnym zbiorniku wodnym, gdzie panuje stała temperatura 3-4 stopni Celsjusza. Ponadto "ogórki muszą być układane w beczkach tak wysoko, aby dekiel po zabiciu przyciskał je". W ten sposób ogórki są całkowicie przykryte zalewą.

Głównym elementem Wielkiego Święta Ogórka w Kaliszu Pomorskim jest ceremonia wyławiania umieszczonych przed rokiem w jeziorze beczek i zatapiania nowej partii ogórków. W tym roku odbędzie się to o godz. 17.30.

Ceremonię poprzedzi ogórkowy happening przygotowany przez mieszkańców Kalisza Pomorskiego. Ubiegłoroczne ogórki po wyłowieniu zostaną zjedzone przez uczestników zabawy.



Kiszone ogórki

Gdy masz żonę albo córki
zakiś w słojach im ogórki.
Weź więc weka albo twista,
włóż ogórki, zdrowe, czyste.
Dodaj koper, liście wiśni,
niechaj lato im się przyśni.
Daj gorczycę, ząbek czosnku.
Możesz nucić coś po polsku.
Jeszcze dodaj trochę chrzanu.
Wlej do garnka wodę z kranu,
wsyp sól. Łyżkę na pól litra
i zamieszaj chochlą czystą.
Postaw garnek na płomieniu
i zagotuj to do wrzenia.
Zalej słoje wodą słoną
aż ogórki się zasłonią.
Potem zamknij wieczkiem twista
i już koniec, sprawa czysta.
Jeśli schody chcesz zaliczyć,
wynieś słoje do piwnicy.
Gdy masz jakieś wątpliwości
co do smaku, czy jakości
nie zamierzam ci ubliżać,
spróbuj, będziesz palce lizać.

Jestem całkowicie wolny
Jak ogórek małosolny
A ja się wciąż w smutku kiszę
Nic nie widzę nic nie słyszę
A przecież tak żyć nie muszę -
Mam już w sobie wolną duszę
Dzięki niej się mogę podnieść
Gdy jest śmiertelnie wygodnie
A ja przekisiłem swoje
Życie bo się życia boję -
Nie jestem związany sznurkiem
Z byciem kiszonym ogórkiem


Co roku staram się bywać na tej imprezie bo jest niesamowita zabawa i super zespoły a,ogórki są przepyszne:)

sobota, 29 sierpnia 2015

Piękno które zachwyca

Jari ma osiemnaście lat i w porównaniu z najlepszym przyjacielem, Mattim, jest nieporadny w kontaktach z dziewczętami. Nic dziwnego. Żył dotąd w uporządkowanym świecie stałych norm i krochmalonych koszul – brakuje mu doświadczenia. To wszystko zmienia się, gdy spotyka Jaschę. Ta wywierająca niezwykłe wrażenie dziewczyna prowadzi go ze sobą do domu w samym środku leśnej pustelni. Tam Jari odkrywa świat piękna, finezyjnych ornamentów i zmysłowego upojenia. Ale wkrótce okazuje się, że Jascha skrywa pewną tajemnicę. I że za pięknymi złudzeniami kryje się porażająca prawda. Dom na odludziu. Błądzący wędrownik. Las, skrywający zbyt wiele grobów I niebezpieczeństwo, które wychodzi poza granice wyobrażeń.

Słowik to piękny,mały,niepozorny ptaszek który słynie z pięknego trelu.Co ma więc wspólnego z ostatnią podróżą młodego człowieka,piękną dziewczyną i tajemniczym lasem będącą mocną scenerią tej historii?Aby się przekonać trzeba sięgnąć jak najbardziej po tę książkę która,porwie,zachwyci!
W lesie mgieł, w samym jego sercu stoi ogromny dom,a w każdym pokoju mieszka oddzielna bajka.
Skrzypiące schody opowiadają historię,w lustrach mieszkają wspomnienia, w jego piwnicy rosną kwiaty a w ogrodzie biją serca. Więc dom nie jest opuszczony!

Historia mająca wiele w sobie zagadek,choć nie spodziewałam się po tej książce aż,tak dobrej powieści.Trochę psychologiczna i dająca do rozmyśleń.Ale odczuwać można lekki niepokój co jest bardzo ekscytujący.Książka moim zdaniem jest cała jak stary opuszczony dom mający w sobie wiele tajemnic do odkrycia.
Moim zdaniem książka warta uwagi,co zauważyłam nie da się jej odstawić na bok.Choć gdy ją pierwszy raz wzięłam do ręki nie byłam zachwycona okładką.A wiadomo nie ocenia się książki po okładce więc odważyłam się ją przeczytać i nie żałuje.Świetna lektura dla osób lubiących coś innego!

Sięgając po książkę nie było jeszcze żadnych ocen ani opinii, czyli nie miałam do czego przyrównywać. Dopiero później rozpoczęła się fala wielkiego zachwalania tej pozycji i uważam ją za cudowną powieść.
Opowiem Wam jednak o bohaterach. Po pierwsze Jari. Chłopak, który ma jednego przyjaciela, który jest mistrzem uwodzenia. Miał wiele dziewczyn i kilka razy się zakochiwał. Czyżyk zazdrości mu tego i gdy zauważa jak piękna jest Jasha idzie za nią tylko z jednego powodu. Bo za miast myśleć głową pokierował się tym co ma w spodniach. I to jest jego największa wada. On w ogóle nie myśli. Robi wszystko na autopilocie i nie zastanawia się nawet nad swoimi czynami co jest niesamowicie irytujące i sprawia że ma się ochotę go udusić albo chociaż potrząsnąć nim, aby otrzeźwiał. Dla mnie jest on bezbarwną postacią, którą można sterować jak marionetką.
Po drugie Jasha. Dziewczyna tak niezrozumiała, tajemnicza, poplątana i tak… wkurzająca. Bawiąca się Jarim i niezważająca na jego uczucia. Zwodziła go dość długa, a on pozostawał przy niej wierny jak pies. Ona wiedziała wszystko o nim, a on o niej nic. Dla mnie sama jej postać była niedopracowana i zbyt ulotna. Mimo że była ważna w całej książce to tak naprawdę nie poświęcano jej zbyt wiele uwagi. Tak jakby autorka chciała skupić się na mniej istotnych faktach.

 „Bycie samotnym jest straszne. Kiedy jesteś sam, na dworze wieje wiatr, skarżąc się i płacząc w konarach. Zimno staje się nie do zniesienia zimne, a ciemność nie do zniesienia ciemna. I w kątach czai się strach. Kiedy jesteś sam w lesie, wariujesz. I wtedy jesteś stracony. Zostawiony na pastwę losu. Bezbronny. Wtedy pożera cię noc”.

czwartek, 27 sierpnia 2015

Świat Chmielewskiej czyli coś innego

Dobrze znana czytelnikom bohaterka roztrzepana, lekkomyślna Joanna po raz kolejny znalazła się w centrum skomplikowanej afery kryminalnej, która swym zasięgiem objęła znaczną cześć Europy. Tylko ona widziała prawdziwą twarz zabójcy, grozi jej więc śmiertelne niebezpieczeństwo. Jak zwykle u Chmielewskiej błyskotliwe dialogi i zaskakująca intryga.

Książkę czytałam dawno temu,dzisiaj zauważyłam ją u mojej znajomej i przypomniałam sobie że,nie opisywałam ją na blogu.Więc czas i pora nadrobić zaległości!!

Kryminał po raz pierwszy mi się spodobał co przyznam szczerze że,byłam bardzo zdziwiona.
,,Im dalej w las tym większy kryminał"a tu im dalej tym zabawniej.
Książkę czytałam ,,w przerwie"można tak powiedzieć gdyż,literaturę pani Chmielewskiej zaliczam do książek z odskoku.
Gdyż sięgam po nie sporadycznie.Ale nie ukrywam że,fajnie ją się czytało.Książki pani Chmielewskiej przeważnie czytam zimą,nie pytajcie dlaczego bo nie mam pojęcia tak jakoś sobie ubzdurałam że,książki są idealne na zimowe wieczory,

wtorek, 25 sierpnia 2015

Trochę poezji



Witajcie kolejny dzień za nami,dzisiaj po raz kolejny pokazuje wam wiersze mojego autorstwa!!
Poczytajcie :)



Być może serce człowieka jest małego rozmiaru!
Być może jest czerwone jak ogień lecz,tego nikt niestety nie wie!
Lecz ono bije mocno,tylko i wyłącznie dla Ciebie!
Bo....Tyś mym sercem,mych marzeń i pragnień spełnieniem.
Dla ciebie słowa miłości uplotę w piękną baśń,bo myślę o tobie.
A serce nie sługa gdy jesteś blisko strasznie mocno puka.

Dotknięcie twoich warg sprawia że,jestem szczęśliwa,przy tobie rozkwitam.
Kocham patrzeć na ciebie i pragnę pamiętać.
Twój uśmiech tak lekki i słodki jak miód.
Ty osuszasz moje łzy,ty jedyny tylko Ty.
Oczy twoje we mnie wpatrzone,bez Ciebie me życie blednie w słońcu twym rozkoszy.
Chcę być twoim światem,twoim blaskiem i płomieniem.Twoją miłością,dotykiem i twoją słabością.



Chociaż prawie się nie znamy Ty,jesteś mój kochany.
Chociaż to były tylko dwie dyskoteki,pokochałam Cię na wieki.
Właśnie tego chciałam,pokochałam tak jak pokochać chciałam.
Za bycie z tobą wszystko bym oddała tylko,żebym ciebie przy sobie miała,

Dlaczego miłość.....ach,tak krótko trwa.
A taka była promienna i wielka,
I tyle szczęścia mi z siebie dała.....
Czemu odeszła ,czy mnie już nie chciała?
Kochałam mocno i wierzyłam w siebie.
I pewna byłam,że będzie już wieczna.
Pragnęłam przy ukochanym stać w każdej chwili,być w każdej potrzebie.
Chciałam mu mą duszę oddać słoneczną.
Śniłam o gwiazdach,podniebnych szczytach.
O jasnym szczęściu marzyłam jak w bajce.
Wszystkie uśmiechy,blaski chciałam schwytać.
Iść z  nim na świata prze dalekie krańce.
A dzisiaj nagle-pustkę w sercu widzę tak mi ciężko że,miłość ucieka.
Żal mi dzisiaj niej iść za nią się wstydzę.
Że,tak boleśnie rani serce człowieka.


Kochani chciałam wam więcej napisać ale,czas goni uciekam na film.Miłego czytania i do usłyszenia już niedługo:)
Miłego wieczoru i dobranoc kochani:)

sobota, 22 sierpnia 2015

Muzycznie

Cześć dzisiaj kilka klipów muzycznych które,chętnie słucham i zawsze poprawiają mi nastrój.
,,Dach"Tabb & SOUND’N’GRACE
Zarówno o producencie muzycznym Tabbie, jak i grupie Sound’n'Grace w ostatnim czasie zrobiło się naprawdę głośno. O pierwszym panu szczególnie przez współpracę z Grzegorzem Hyży  z którym przygotowywał materiał na jego debiutancką płytę Z całych sił. Chórowi Sound’n'Grace natomiast  dużą popularność zapewnił udział w programie telewizyjnym Mam talent,a potem gościnne występy u boku sławnych wykonawców m.in. Mroza, czy Sylwii Grzeszczak.



Ta piosenka poprawia mi samopoczucie :)

piątek, 21 sierpnia 2015

Uroki dobiegającego końca lata:)

Cześć!!!

Jeszcze mamy kilka dni wolnego,już niedługo skończy się lato i zaczną się smutne jesienne dni i wieczory ale,póki co i póki mam chęć i nie złapała mnie jeszcze chandra cieszę się każdą chwilą trwającego lata:)
A najlepsze jest to że,nawet ciasta mi się udają.
Dwa dni temu moja mama miała urodziny i zrobiłam jej niespodziankę upiekłam ciasto ze śliwkami.




Żeby jeszcze było piękniej mamy do dzisiaj udekorowany stół pięknymi kwiatami:)

Ah trzeba łapać ostatnie chwile lata:)
Uwielbiam kwiaty z ogródka te,właśnie były od mojej sąsiadki cudowna wiązanka wyszła .Mama szczęśliwa to najważniejsze:) 

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Zawsze byłam chora.Chuda jak tyczka i delikatna jak suflet;łatwo dostawałam siniaków i szybko słabłam.W szkole dzieciaki pytały wprost,czy mam anoreksję.Nie miałam ,byłam chora.

Nie wiem jak zacząć bo to co przeczytałam wstrząsnęło mnie niezmiernie.Najsmutniejsze jet to że,ból temu dziecku daje matka.
Kobieta która,dała życie tej dziewczynce a teraz ją krzywdzi.  Matka Julie Gregory to potwór, chory potwór, który od najmłodszych lat życia dziewczynki wmawiał jej chorobę serca, migreny, alergie. Potwór, który za wszelką cenę dążył do operacji córki na otwartym sercu, jakoby dla dobra dziecka; potwór, który widząc bladość córki twierdził, że to migrena i kazał jej przyjmować tabletki, po których dopiero zaczynał się nieznośny ból głowy. Następny lekarz, następny gabinet, następny opuszczony dzień w szkole. Tak wyglądało dzieciństwo Julie Gregory. Była wyjątkowo chorowita. Matka z niezwykłą energią usiłowała ustalić przyczynę: prowadziła córkę od lekarza do lekarza, sugerowała badania – nawet operację na otwartym sercu! Ale specjaliści nie potrafili określić, co dolega Julie.
Dziewczynka czuła się coraz gorzej – przez 16 lat, dopóki nie trafiła do rodziny zastępczej, a matka przed sąd. Ale dopiero 24-letnia Julie dowiedziała się, dlaczego przeżyła to, co przeżyła. Usłyszała o zastępczym zespole Münchhausena, przerażającej i tragicznej w skutkach formie znęcania się rodziców nad dziećmi.
Jej autobiograficzna książka to pierwsza relacja ofiary i bezprecedensowy opis przeżyć dziecka maltretowanego przez matkę. Julie Gregory odważyła się przedrzeć przez koszmarne wspomnienia, odbywając bolesną wędrówkę w poszukiwaniu prawdy o utraconym dzieciństwie.

Julie Gregory była ofiarą własnej matki przez 16 lat. A właściwie znacznie dłużej, bo dopiero jako dorosła kobieta zdołała uporać się z psychiczna traumą, jaka była efektem tragicznego dzieciństwa. Autobiograficzna książka "Mama kazała mi chorować" jest formą terapii, ale też formą pomocy innym dzieciom prześladowanym w ten okrutny sposób przez swoich rodziców i opiekunów. Obecnie Julie jest międzynarodowym ekspertem w dziedzinie zastępczego zespołu Munchhausenna, prowadzi wykłady, występuje w mediach i uczula na to, że nie zawsze słowa matki czy ojca muszą świadczyć o rzeczywistej chorobie dziecka...

Przerażające w tej relacji jest nie tylko to, czego doznała Julie: podtruwanie, głodzenie, poddawanie bolesnym zabiegom, wyniszczanie organizmu, wreszcie operacje bez potrzeby, ale także postawa otoczenia, w szczególności lekarzy. Julie pokazuje w swojej książce prawdziwe wypisy ze szpitali, fragmenty swoich kart pacjenta, które świadczą o tym, iż żaden lekarz nie odkrył, iż ona wcale nie jest chora! Słowa i nalegania matki były ważniejsze, niż rzeczywiste objawy i stan organizmu małej pacjentki. To szokujące! Mało tego, dorosła Julie odkrywa, że jej matka prześladuje kolejne, tym razem przybrane dzieci... Nikt nie zareagował, nikt nie próbował ich przed tym uchronić...


 Kiedy myślimy i mówimy o mamie mamy w głowie wspomnienia kobiety miłej, czułej, troskliwej i kochającej... Ale ta książka pokazuje, że nie zawsze tak jest... Matka może stać się katem własnego dziecka, podtruwając je, wysyłając na niepotrzebne badania i ciągając po lekarzach... Niektórzy lekarze wyrażają się o autorce tej książki, "miała szczęście, że przeżyła" w pełni się z nimi zgadzam.


„Nie uśmiechnę się bez ciebie, nie zaśmieję się bez ciebie. Gdybyś wiedział, jak ja cierpię..."


Uwielbiam tego typu książki,pokazujące cierpienie innych ludzi.To dzięki takim książką inni ludzie stają się wrażliwsi na cierpienie innych. 

sobota, 15 sierpnia 2015

Muzycznie-moja idolka

Dzisiaj będzie o kobiecie która jest z tego samego dnia i miesiąca urodzona jak ja:)



RIHANNA

Robyn Rihanna Fenty (ur. 20 lutego 1988), znana jako Rihanna – barbadoska wokalistka, aktorka i projektantka mody. Urodziła się w Saint Michael na Barbadosie, jako córka Moniki Braithwaite, księgowej na emeryturze i Ronalda Fenty, kierownika magazynu w fabryce odzieży. Jej matka z pochodzenia jest Gujanką a ojciec ma korzenie barbadoskie i irlandzkie. Państwo Monika i Ronald Fenty mają razem troje dzieci: najstarszą Robyn Rihannę oraz Rorreya i Rajada Fenty.. Rihanna ma także dwie siostry przyrodnie i brata od strony ojca, wszyscy urodzeni przez różne matki przed poślubieniem matki Rihanny. Dorastała słuchając muzyki reggae, a zaczęła śpiewać w wieku około siedmiu lat.

Jej dzieciństwo było naznaczone uzależnieniem jej ojca od kokainy, alkoholu i marihuany. Małżeństwo państwa Fenty zakończyło się, gdy Rihanna miała 14 lat. Ojciec mimo to pozostał częścią jej życia.Dorastała w skromnym trzypokojowym bungalowie w Bridgetown, gdzie wraz z ojcem sprzedawała ubrania na ulicznym straganie.
Uczęszczała do szkoły podstawowej Charlesa F. Broome'a na Barbadosie, a następnie do Combermere School, gdzie założyła trio muzyczne z klasowymi znajomymi. Była wojskowym kadetem w rezerwowo-militarnym programie. Trenowała z wojskiem Barbadosu i Shontelle, która była jej instruktorem musztry.Pomimo planów ukończenia szkoły średniej, zdecydowała się przerwać naukę, ponieważ kariera muzyczna wymagała poświęcenia czasu.

8 lutego 2009 roku Rihanna była zmuszona odwołać swój występ na 51 gali Grammy Awards.Z raportów składanych tego samego dnia wynikało, że doszło do sprzeczki między piosenkarką a jej ówczesnym wtedy chłopakiem, piosenkarzem Chrisem Brownem, którego aresztowano pod zarzutem składania gróźb.Od grudnia 2010 roku do 2011 roku Rihanna spotykała się z Mattem Kempem - gwiazdą baseballu z klubu Dodgers (Los Angeles).Również kanadyjski raper Drake twierdził, że spotyka się z piosenkarką. Miało to miejsce po zerwaniu z Chrisem Brownem w 2009 roku.
W roku 2012 media spekulowały na temat ponownego zejścia się Rihanny i Chrisa Browna. W swoim wywiadzie w styczniu 2013 roku Rihanna potwierdziła, że ożył jej związek z Chrisem Brownem, choć Brown pozostawał nadal w okresie próby po incydencie "przemocy domowej" jaki miał miejsce w 2009 roku. W wywiadzie z maja 2013 roku Brown stwierdził, że on i Rihanna ponownie ze sobą zerwali.

W dzieciństwie cierpiała z powodu silnych bólów głowy, przez co lekarze podejrzewali guza mózgu. Piosenkarka przeszła kilka tomografii w wieku od 8 do 14 roku życia.W drugiej połowie 2011 roku, Rihanna anulowała dwa koncerty zaplanowane w ramach trasy Loud Tour, które miały się odbyć w Szwecji w Malmö w dniu 31 października i 1 listopada w Sztokholmie. Piosenkarka została hospitalizowana z powodu wycieńczenia. Wróciła na scenę 4 listopada w Hanowerze (Niemcy). W maju 2012 roku, po festiwalu Coachella, była ponownie hospitalizowana z powodu wyczerpania.W 2006 roku Rihanna założyła stowarzyszenie Believe (Uwierz), które pomaga dzieciom w potrzebie na całym świecie. Stowarzyszenie ma na celu "pomaganie młodym ludziom w dostępie do edukacji, oraz ich wspieranie finansowe, społeczne i medyczne wówczas gdy i tam gdzie jest ono potrzebne". Jednak działania tej organizacji skupiają się w pierwszym rzędzie na pomocy dzieciom dotkniętym chorobami nowotworymi takimi jak białaczka, szczególnie potrzebującym transplatacji szpiku kostnego.Od 2008 roku fundacja Believe współpracuje z amerykańskim oddziałem niemieckiej fundacji DKMS. W 2007 roku Rihanna zaangażowała się w starania by znaleźć dawcę szpiku kostnego dla pięcioletniej dziewczynki Jasmina Amena. Rihanna odwiedzała często Jasminę w szpitalu, po raz ostatni w listopadzie 2009 roku gdyż Jasmina zmarła 27 Stycznia 2010 roku. W 2008 roku poprzez fundację DKMS pomogła znaleźć dawcę szpiku kostnego dla 41-letniej Lisy Gershowitz Flynn, jednocześnie starając się w ten sposób zwiększyć świadomość społeczną, jak ważne jest to by ludzie chcieli zostawać dawcami (faktycznie po opublikowaniu informacji, że Rihanna poszukuję dawcę szpiku kostnego dla L. G. Flynn do fundacji DKMS zgłosiło się kilka tysięcy potencjalnych dawców)W tym okresie Rihanna przeprowadziła też z fundacją Believe charytatywne mini-tourne. W 2008 roku wsparła kampanię H&M promując charytatywną linię odzieży, z której 25% dochodu przeznaczono na programy prewencyjne związane z chorobą AIDS.
 Także w 2008 roku wzięła udział w projekcie charytatywnym "Stand Up to Cancer" ("Przeciwstaw się rakowi") i wraz z innymi wokalistami śpiewała piosenkę "Just Stand Up!". Rihanna śpiewała też wraz z Calvinem Harrisem po zakończeniu Grammy Awards w dniu 12 lutego 2012 w Los Angeles, House of Blues, w ramach koncertu charytatywnego, którego dochód został przeznaczony na szpital dla dzieci w tym mieście.Pod koniec 2012 roku Rihanna przekazała 3,5 miliona dolarów barbadoskich (około 1,75 miliona dolarów amerykańskich) dla placówki radioterapii przy Szpitalu Królowej Elżbiety (Queen Elizabeth Hospital) w Bridgetown na Barbadosie. W uroczystości otwarcia uczestniczyła zarówno sama Rihanna jak i jej dziadek a odnowiony oddział przybrał nazwę Centrum Onkologii i Medycyny Nuklearnej Bratwaithe Clara - dla upamiętnienia Clary Bratwaithe, babci Rihanny, która zmarła na raka w czerwcu tego samego roku.Po trzęsieniu ziemi na Haiti w styczniu 2010 roku, Rihanna dołączyła do akcji "Teraz nadzieja dla Haiti" i wraz z innymi gwiazdami pojawiła się na gali związanej z pozyskiwaniem funduszy, śpiewając razem piosenkę "Stranded (Haiti Mon Amour)". Wzięła też udział w Oprah Winfrey Show śpiewając swoją wersję utworu "Redemption Song" Boba Marleya. Wpływy z tej imprezy przekazano dla "Teraz nadzieja dla Haiti". Po katastrofie trzęsienia ziemi, tsunami i nuklearnej w Japonii w marcu 2011 roku Rihanna uczestniczyła w wydaniu albumu charytatywnego, z którego bieżące wpływy przekazywane były dla Japońskiego Czerwonego Krzyża.
Rihanna udostępniła w tym celu swój singiel "Only Girl (In the World)". Piosenkarka dała również kilka innych koncertów, których dochód został przeznaczony na cele charytatywne: np. koncert w Birmingham dniu 11 lipca 2011, który odbył się z myślą o ofiarach tornada, które dotknęło stan Alabama - Rihanna przekazała wpływy z koncertu (89 tys. dolarów amerykańskich) dla miasta Tuscaloosa, aby pomóc w jego odbudowie. W dniu 18 Marca 2011 roku ogłoszono, że Rihanna jest jednym z uczestników kampanii Celebrity Tap w ramach UNICEF Tap Project. Kampania ta miała na celu zwrócenie uwagi na światowy kryzys związany z brakiem wody w wielu krajach i zachęcała by właściciele lokali gastronomicznych pobierali opłatę za wodę z kranu, za którą konsumenci normalnie nie płacą. Zebrane w ten sposób kwoty przeznaczono na finansowanie dostaw czystej wody w rejonach dotkniętych kryzysem. Jednocześnie każdy kto przekazał dotację na ten cel miał szansę otrzymać butelkę wody napełnioną bezpośrednio z kranu w domu Rihanny.W 2012 roku Rihanna wsparła swoimi wypowiedziami kampanię Kony 2012. Celem tej kampanii było nagłośnienie przestępstw dokonywanych przez ugandyjskich zbrodniarzy i doprowadzenie do ich rozbrojenia i wymierzenia im sprawiedliwości.

Od młodych lat uwielbiam Rihannę i tego się nie wstydzę a chyba jeszcze bardziej polubiłam ją gdy dowiedziałam się że,jesteśmy z tego samego dnia i miesiąca i roku urodzone.
Jest,była i będzie moją idolką nawet mam koszulkę z jej zdjęciem.



środa, 12 sierpnia 2015

Czy to jest przyjaźń czy to jest kochanie?



“Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios:rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam z nimi. Czy magiczny związek dwojga młodych ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? Czy wielka przyjaźń przerodziłaby się w coś silniejszego, gdyby okoliczności ułożyły się inaczej? Jeżeli los da im jeszcze jedną szansę, czy Rosie i Alex odważą się ją wykorzystać,,?

Książka niesamowita pierwszą rzeczą która jest wyjątkowa jest sposób czytania bo czytało mi się ją fantastycznie,lekko i przyjemnie.
Cała książka jest napisana w formie listów,e maili i SMS-ów co bardzo lubię w książkach,
Pierwszy raz gdy ją otworzyłam i zaczęłam czytać miałam wahania co do tej książki ale,okazała się fantastyczna.
Tym co sprawiło że, zakochałam się w tej książce to fakt że,czytając książkę czytelnik raz się wzrusza a raz śmieje do łez.
Słynne słowo ,,wjem" powaliło mnie z nóg i dodawało uroku książce.

 "Wszystko wokół nas wiruje - praca, rodzina, przyjaciele, kochankowie... Chciałoby się krzyknąć "STOP", rozejrzeć się, zmienić porządek paru rzeczy, a potem znowu ruszyć."

Nie mogłam się oderwać od tej książki,fakt czytałam ją sporo czasu ale to nie dlatego że,mi się nie chciało ale,dlatego że,chciałam ją ,,smakować"jak najdłużej.
,,Love Rosie" to jedna z tych książek którą,albo się kocha albo nienawidzi"
Ja osobiście się w niej zakochałam.

Mam wielki sentyment do powieści Cecylii Ahern ale,po raz kolejny się na niej nie zawiodłam !!
Cudowna powieść..

wtorek, 11 sierpnia 2015

Obiad niespodzianka dla moich rodziców i brata

Cześć!!
Dzisiaj znowu wam nic nie napisze o książce bo jeszcze jej nie skończyłam ale,zbliżam się ku końcowi więc już nie długo nowa recenzja książki :)

Dzisiaj będzie moich kulinarnych wyczynach tak to nazwał mój tata:)
A więc dzisiaj zaproponowałam mamie że,zrobię obiad wiedziałam że,kupiłam makaron i sos do spaghetti więc ja z chęcią udałam się do kuchni i sama zrobiłam obiad:)




Rodzinka zadowolona a co najważniejsze najedzona wszystkim smakowało, a to się liczy dla mnie najbardziej.
Wychodzi na to że,coś jednak potrafię upichcić.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Książkowy wakacyjny dzień

Cześć !!
Jak wam mija kolejny dzień wakacji?Czas szybko leci już mamy 10 sierpnia niedługo skończą się te śliczne upalne dni ale jak na razie możemy się cieszyć cudowną pogodą.
 Nie wiem jak wy ale ja nie mogę obejść się bez książki choćby jednego dnia,fakt w takie dni ja teraz co jest ponad 30 stopni ciężko się skupić na czymkolwiek.
Ale akurat dzisiaj była pogoda w miarę i ja dzisiejsze przedpołudnie spędziłam tak.

Chociaż ciasto nie było robione własnej roboty to było pyszne, moja mama dzisiaj rano wyskoczyła do sklepu i kupiła naprawdę smacznego drożdżowca z rodzynkami w środku.
Fakt u nas tylko rodzynki jemy ja , moja siostra co już niestety z nami od roku nie mieszka i mama ale,tata po powrocie z pracy zjadł z apetytem z najmłodszym bratem,choć narzekali na rodzynki.
Uwielbiam takie dni a przeważnie gdy mogę  je spędzić pijąc z mamą poranną kawę.
Ale oczywiście książka jest obok mnie choć gdy pije kawę z mamą to jej nie czytam.
Jak na mola książkowego przystało u mnie w domu gdzie ja jestem,tam jest książka:)

A tak na zakończenie mojego postu kilka wierszy o kawie:)


Kawa musi być gorąca jak piekło,
czarna jak diabeł, czysta jak anioł, 
słodka jak miłość.


Dokończę swą najnowszą książkę
Na chandrę znów będę za twarda
Całkiem spokojnie wypiję trzecią kawę
Więc nie dzwoń do mnie, kiedy będę stara. 


 Kawa

Witaj mi, witaj, wonna czaro mokki!
Kocham twa duszę, o płynny hebanie,
Aromatyczne pary twej obłoki,
Którymi buchasz w polewanym dzbanie
Kiedy kipiące twych ziarn gotowanie
Cały glob ziemski czyni mą dzierżawą;
Oto spoczęłaś w białej porcelanie,
Arabskich pustyń córo, czarna kawo!

Rzekł Wolter, mistrz picia kawy głęboki,
że masz być słodka jak dwu serc kochanie
I taka czarna jak smolne potoki,
I tak gorąca jak piekieł otchłanie.
Tak cię pijają chodzące w turbanie
Puszcz dzikie syny z fantazją jaskrawą!
O słodki, czarny, gorący szatanie,
Arabskich pustyń córo, czarna kawo!

Słońce Arabii żarzyło twe soki,
Puszcza bujała twój kwiat w huraganie
I z ciebie idą natchnione proroki,
Co zasiadają w Allacha dywanie.
Mirażów matko, upojeń sułtanie,
Który snem jawę, a sen czynisz jawą,
Chwała ci za to myśli poczynanie,
Arabskich pustyń córo, czarna kawo.

Kiedy mnie znudzą jałowi mieszczanie,
ducha pogrążam w twej fatamorganie.
Tys mi natchnieniem i pieśnią, i sławą,
W tobie mam cudów i niebios poznanie,
arabskich pustyń córo, czarna kawo!


Tak oto ciekawe wierszyki o kawie wynalazłam:)
Więc uciekam czytać książkę by jak najszybciej wam ją zrecenzować dobranoc:)

sobota, 8 sierpnia 2015

Wypoczynek nad jeziorem

Cześć!!
Dzisiaj była cudowna pogoda więc wybraliśmy się z moją rodzinką nad pobliskie jezioro.Fakt komary gryzły niesamowicie i jestem cała pogryziona ale warto było :)

Jedyne do czego muszę się przyznać to to że, nie umiem pływać choć pamiętam kiedyś taką sytuację jeszcze jako dziecko mój chrzestny chciał mnie nauczyć pływać,obiecał że,mnie będzie trzymać i mnie nie puści więc mu zaufałam.
Ale wujek mnie puścił bo chciał zobaczyć czy się utrzymam na wodzie niestety nie udało się poszłam prawie na dno:)Dobrze że,mnie złapał.
Nie wiem jak wy ale,ja strasznie się boję głębokości i gdy patrzę w dal jeziora czy morza to ciarki mi przechodzą po plecach.
Tak uwielbiam jeździć nad morze czy jezioro ale,kąpię się tylko i wyłącznie przy brzegu.
Ale uwielbiam opalać się nad wodą,choć w tej chwili jestem niesamowicie pogryziona przez komary to nic ważne jest to że,bawiłam się świetnie.


czwartek, 6 sierpnia 2015

Romantycznie się zrobiło

Cześć po raz drugi a w zasadzie dobry wieczór na zegarze 23.30 a ja właśnie skończyłam oglądać film i od razu  go zrecenzuje:)
 „Dzień dobry, kocham cię!” to przezabawna i pełna zaskakujących zwrotów akcji historia dwójki trzydziestolatków, których losy śledzimy od ich przypadkowego spotkania, niespodziewanego rozstania, przez żmudne, wzajemne poszukiwania w dżungli wielkiego miasta, aż do przewrotnego finału.

To co lubię najbardziej w polskich filmach to ,to że,potrafią zaskoczyć i tak było i z tym filmem.

Utarło się już, że o polskich komediach romantycznych ostatnich lat można powiedzieć wiele, ale nie to, że są dobre. Zazwyczaj są po prostu przewidywalne, do bólu banalne i okraszone żartem niskich lotów. Czy więc najnowsza produkcja Ryszarda Zatorskiego „Dzień dobry, kocham Cię!” także powiela ten stereotyp?
Niestety, ten kto oczekiwał od powyższego tytułu powiewu świeżości ten wyjdzie z kina rozczarowany. Reżyser znany z obrazów takich jak trzymające jakiś poziom „Nigdy w życiu” oraz gorszych już „Tylko mnie kochaj” czy „Dlaczego nie”, po raz kolejny serwuje widzowi schematyczną, prostą w odbiorze historię. Mamy więc  sympatyczną, marzącą o prawdziwej miłości i pracującą w korporacji główną bohaterkę Basię (w tej roli Barbara Kurdej – Szatan), oraz diablo przystojnego, jeżdżącego na rowerze i chodzącego z głową w chmurach lekarza Szymona (tu Aleksy Komorowski). Przeznaczenie, zwykły przypadek czy też jeszcze inna siła wyższa dosłownie zderza tych dwoje ze sobą, nie dając im następnie o sobie zapomnieć. Jednakże, jak to w komediach romantycznych bywa, równocześnie na drodze Basi staje Leon (Łukasz Garlicki) – bogaty bawidamek lubiący drogie samochody, któremu rodzice postawili pewne ultimatum. Po takim początku na ekranie oglądamy całą serię pechowych zbiegów okoliczności oraz omyłek konsekwen,tnie oddalających od siebie Basię i Szymona.

Powiem szczerze że,bardzo mi się podobał choć wielu moich znajomych krytykowało ten film,postanowiłam nie słuchać innych tylko sama go obejrzeć.Jest kobieta, która, akurat w tym momencie nie szuka żadnego mężczyzny i jest w stu procentach pochłonięta pracą. Zgadnijcie co się z nią dzieje? Jeżdżąc na rolkach niedaleko Warszawskiej tęczy wpada na właśnie takiego lekarza, który według niej jest jej księciem z bajki. Bohaterowie wymieniają się numerami i... on go gubi, a ona dostała zupełnie błędny telefon. Także postanawiają, będąc pewni swojej miłości odnaleźć siebie nawzajem. No i tak zaczyna się właśnie cała akcja filmowa.
Lekka prawdziwa historia z życia wzięta.Takie sytuacje mogą się zdarzyć każdemu z nas i wielu z nas właśnie niekiedy poznaje tak swoją drugą połówkę,właśnie przez przypadek.No powiedzcie szczerze jest tak?Nie mówię że,wszystkim ale zdarzają się takie pary.

 No, ale też jakoś specjalnie nie zachwyciłam. Zwykła polska komedia romantyczna. Bez żadnych głębszych analiz. Po prostu idealny film na letnie wieczory,które dzięki niemu na pewno Wam się umilą. Bynajmniej tak było w moim przypadku. Co mi jednak przeszkadzało? A było nim to, że nie wiadomo co zdarzy się za chwilę to i tak na mur beton byłam pewna zakończenia. No i nie pomyliłam się, ani na jotę. No... może w sprawie Ivo, ale to można pominąć. Tego chyba nikt się nie spodziewał. 
Film pozwala się nam zrelaksować i odprężyć,a także nieźle bawić śmiesznymi scenkami.
Wspomnę tutaj o mojej ulubionej aktorce Barbarze Kurdej-Szatan która,wystąpiła w tym filmie wyśmienicie.Ogólnie jest cudowną aktorką i za to ją podziwiam.

         Tematyka filmu przyjemna i lekka. Zakochanie, poszukiwanie się, napotykanie przeszkód w dążeniu do celu, jednocześnie wytrwałość i zawziętość. Oczywiście wszystko kończy się happy endem, który można przewidzieć.
W sam raz na letnie wieczory polecam!!



Poznajemy Londyn

Cześć!!
Pamiętacie jak kilka miesięcy temu obiecałam wam że,będę publikować posty o miastach i krajach które mnie bardzo interesują?
No właśnie jeden post już był  o Chinach dzisiaj jedziemy do Londynu:)

 Najstarszym systemem metra na świecie jest londyńskie "Underground".
Londyn był pierwszym miastem, w którym pojawił się smog. Pierwszy raz zaobserwowano to zjawisko już w
połowie XVII wieku.
Heathrow to największe lotnisko w Europie. 
W 1986 r. zakończono budowę M25, czyli autostradowej obwodnicy Londynu o długości 188 km. Jest to druga
pod względem długości obwodnica w Europie (najdłuższa okrąża Berlin). Droga na niektórych odcinkach ma aż
6 pasów ruchu w jedną stronę. Pomiary wykazały, że dziennie przejeżdża nią ponad 200 tys. pojazdów, podczas
gdy była projektowana dla ruchu nieprzekraczającego 90 tys.
Co dziesiąte dziecko mieszkające w Londynie nie wie, jak nazywa się stolica Wlk. Brytanii.
 Wielki pożar w 1666 roku, który zniszczył większą część miasta przy okazji wytępił panującą zarazę oraz
znacznie przyczynił się do rozwoju ówczesnego Londynu.
 W czerwcu 1967 roku na ścianie banku Barclays w dzielnicy Enfield Town pojawił się pierwszy na świecie bankomat.

 W ciągu całego swojego życia schody ruchome w londyńskim metrze przebywają drogę ponad 80 000
kilometrów, pracując 20 godzin dziennie przez 364 dni w roku.
 Londyn był pierwszym miastem na świecie, w którym pojawiły się uliczne latarnie.
 Średnia prędkość ruchu samochodowego w Londynie to 19 km/h
Jeśli Londyn byłby krajem, zajmowałby dziewiąte miejsce pod względem liczby ludności w Unii Europejskiej.


Londyn poza tym, że jest stolicą UK, spokojnie może zostać określony mianem stolicy świata - stanowi zlepek praktycznie wszystkich kultur globu. Corocznie przyciąga około 15 milionów turystów - to za sprawą  wielu atrakcji: sporych zasobów zieleni, które pozwalają na relaks, restauracji i miejsc rozrywki, które są w stanie sprostać każdemu gustowi (i każdej kieszeni), słynnych sklepów; przede wszystkim zaś światowej   klasy zabytków.
   

W niedzielne i sobotnie popołudnia oraz w wieczory pozostałych dni tygodnia, trwają mecze odznaczające
się niepowtarzalną atmosferą. Londyn może poszczycić się 13 profesjonalnymi klubami piłkarskimi. Jeżeli
lubisz nie tylko oglądać pojedynki piłkarskie, ale także sam pograć, Londyn oferuje Ci wiele miejsc, które
sprzyjają towarzyskim rozgrywkom.

W Londynie znajduje się około 3,800 pubów, 6,100 restauracji i ponad 40,000 sklepów.
Londyn daje możliwość wielu rozkoszny dla podniebienia. Znajdziesz tu specjalności wszystkich kuchni
świata, począwszy od sum dim w Soho, poprzez croissanty w South Kensington.

                      
Dzieci wręcz uwielbiają wizyty w V&A Museum of Childhood, które niedawno przeszło generalny remont.
Odwiedzający mogą podziwiać niezwykle szeroka kolekcję wszelkich gier i zabawek.
Miłośnicy architektury mogą na co dzień cieszyć oko mieszanką nowoczesnego stylu oraz tradycyjnych
budowli.

Zwiedzanie Londynu nie musi być drogie. Wszystkie główne muzea i galerie sztuki oferują darmowe
wejścia, często mają miejsce występy teatrów ulicznych.


Piękna stolica
nocą tętni życiem
kolorowe neony
świecą w oczy
gwar na ulicy
kulturowy kogel-mogel
patrzę na to z 
zachwytem

Kochałeś mnie tam 
bezwarunkową miłością
byłam wszystkim
teraz wracam 
jak miło znowu 
usłyszeć
I love you.

Kocham Londyn i na pewno kiedyś tam chciałabym pojechać.

niedziela, 2 sierpnia 2015

Coś nowego co stworzyłam :)

Cześć!!
Po raz kolejny siadłam i coś napisałam właśnie skończyłam i chce się z wami podzielić moją twórczością.

To było wtedy gdy,promienie zimowego słońca przebijało się przez moje okno.
To wtedy cię ujrzałam!
Stałeś oparty o samochód i patrzyłeś w me okna,już od kilku dni widziałam  że,się im przyglądasz.Lecz ja zerkałam ukradkiem!
Od tamtej pory coraz częściej Cię widziałam lecz w oczy spojrzeć Ci nie umiałam.
Bo...Właściwie to bałam się że,się zakocham a przecież od 2 lat był On mój chłopak.
Dla którego istnieć przestałam!Może mu się już nie podobałam ale,przecież się starałam.
Teraz wiem że,za bardzo chciałam choć,tak naprawdę nigdy go nie kochałam!
Ale przyszedł dzień że,nie wytrzymałam i z nim zerwałam teraz wiem że,dobrze zrobiłam.Powiedziałam mu to w prost otwarcie że,me uczucie się wypaliło że,to niestety nie była miłość.
Krzyczał,błagał,płakał i przysięgał że,się zmieni.Ja już dosyć miałam tych obietnic,Pierwszy raz drzwi przed kimś zamknęłam .Wtedy jak był za drzwiami głęboko odetchnęłam.Spadł mi kamień z serca poczułam się wolna i szczęśliwa.Z tej radości usiadłam w fotelu z lampką szampana bo wiedziałam że,w końcu jestem sama.Że toksyczna miłość się skończyła jestem wolna i będę żyła jak chcę!!
A chciałam jednego! Pragnęłam Ciebie drogi kolego!
I po roku to się stało,znowu słońce w me okno zawitało,promienie rozświetliło mi twarz !
W tym dniu powiedziałeś ze,wszystko mi dasz!:)
I tak się stało !!Los mi ofiarował duże szczęście!
Nie wierzyłam ale,nam się udało.Od 2 godzin na palcu obrączkę od ciebie mam i cicho w sercu sobie mówię ,,Jakie to cholerne szczęście ja mam"


sobota, 1 sierpnia 2015

Filmowo

Witajcie znowu!!


Po przeczytaniu ,,Gwiazd naszych wina"jakoś nie mogę na razie się skupić na czytaniu jakieś innej książki a że,dzisiaj sobota postanowiłam obejrzeć jakiś ciekawy film.
Szukałam i nie mogłam się zdecydować na konkretny film i popatrzyłam na moją półkę z książkami i wpadłam na pomysł że,obejrzę film ,,Zostań jeśli kochasz" a że,ostatnio mam tak że,najpierw oglądam film później czytam książkę więc się zdecydowałam.
Oparty na bestsellerowej powieści Gayle Forman film "Zostań, jeśli kochasz" ("If I Stay") nie jest zwykłym melodramatem dla młodzieży. To ciepła historia nastoletniej miłości, pogoni za marzeniami i dramatycznymi wydarzeniami z wyjątkową muzyką w tle.





Film "Zostań, jeśli kochasz" opowiada o młodej dziewczynie, która podczas podróży samochodem z rodziną zostaje nagle odseparowana od swojego ciała i zmuszona patrzeć na wypadek, w którym giną jej rodzice.
Mia Hall (Chloë Grace Moretz) to nieśmiała, niezwykle utalentowana dziewczyna, która stoi przed najtrudniejszym życiowym wyborem. Jeśli zdecyduje się opuścić dom by podążać za muzycznymi marzeniami, straci miłość swojego życia. Wszystko zmienia się w wyniku pewnego wydarzenia, a Mia zawieszona przez jeden dzień między życiem a śmiercią musi zdecydować, po której stronie zostanie. Czy wielka miłość przezwycięży niepewność i strach? "Zostań, jeśli kochasz" to niezwykła historia o znajdowaniu swojego miejsca na Ziemi, umiejętności żegnania się z przeszłością i przyjmowania tego, co nadchodzi.


Przez cały film zastanawiałam się o tym jak kruche jest ludzkie życie,jak wszystko może się zmienić w jednej chwili.
Po obejrzeniu filmu jest mi strasznie smutno,jest to film który wyciska ci  łzy do cna.Właśnie z dzwadzieścia minut siedziałam po jego obejrzeniu i zastanawiałam się co napisać,jak wyrazić to co czuje a czuje się strasznie!
Jest to pierwszy film który,pokazał mi jak ważna jest rodzina ale także nasze marzenia.Wiele rzeczy mi się tu nieziemsko podobały a mianowicie.
Pasja głównej bohaterki – to znaczy, wiolonczelistką nie zostanę, bo nie przepadam za muzyką klasyczną i jestem totalnym beztalenciem jeżeli chodzi o grę na instrumentach, ale podobało mi się to jak zostało ukazane to jak pasja działa na nią samą. Te wszystkie emocje jakie towarzyszyły jej podczas gry i wczuwanie.. – nie powiem, ale z kimś mi się to kojarzy.
Kolejna rzecz jaka zwróciła moją uwagę jest kontakt głównej bohaterki z dziadkiem i resztą rodziny.
Powiem wam że,uwielbiam takie sielanki :)
    I już ostatnie, ale chyba najważniejsze i to co mnie najbardziej w tym filmie zaskoczyło ale na plus to przecudowna muzyka. Ma się ochotę zamknąć oczy i po prostu słuchać. Nigdy nie przepadałam za taką typu muzyką ale,to jest przepiękne uczucie mam ochotę usiąć i słuchać wiolonczeli.

Film niby o miłości, ale moim zdaniem obok tego zwraca też uwagę na coś jeszcze- na chwilę, te dobre, ale również te złe, które warto gdzieś powiedzmy sobie zbierać i pielęgnować je w sobie, bo to właśnie najważniejsze, najpiękniejsze chwile w życiu dają nam siłę kiedy już wydaje nam się, że wszystko jest do bani.  Jeśli jeszcze nie oglądaliście tego filmu, to z całego serducha, polecam.. świetna muzyka, świetna gra aktorska i przekaz. Wydaje mi się, że nie jest to kolejna zwykła/  niezwykła historia miłości nastolatków.. przekonajcie się sami… 
A wiecie z czego jestem szczęśliwa?
Bo posiadam dwie części książek tego cudownego filmu i wiem że,jak będę je czytała łzy będą ciekły mi ciurkiem.


Nie da się nie płakać !Moja tylko moja


Miliony fanów,dwa lata na listach bestsellerów,aż wreszcie ekranizacja.
Kto by się spodziewał po ambitnej powieści o dwojgu młodych,ludzi którzy spotykają się na grupie wsparcia dla chorych nastolatków.
Dziewczyna o imieniu Hazel,która ma szesnaście lat i nowotwór,poznaje tak Augusta,niewiele starszego od siebie chłopaka.Ich wspólna historia nikomu nie pozostanie obojętna.

Gdy tylko obejrzałam film wiedziałam że,muszę przeczytać książkę.
Także gdy w tamtym roku przed świętami wybrałam się do księgarni po coś dla siebie byłam pewna że,znajdę tę książkę.
Dla mnie ta książka jest bardzo ważna gdyż jestem bardzo wrażliwa na puncie choroby innych ludzi.
A przecież rak jest okropną chorobą.

Hazel jest chora na raka. Już od jakiegoś czasu nie chodzi do szkoły. Codziennie musi mieć przy sobie butlę z tlenem i wąsy. Jej płuca nie są w stanie same oddychać. Większość czasu spędza na czytaniu jednej i tej samej książki oraz oglądaniu programów rozrywkowych w telewizji. Jej mama sądzi, że popadła w depresję. Właśnie dlatego wysyła ją na grupę wsparcia. Jednak Hazel uważa, że to strata czasu. Każde spotkanie jest tak samo nudne i przygnębiające. Jednak raz spotkanie robi się sporo ciekawsze, ponieważ po raz pierwszy pojawia się tam pewien tajemniczy chłopak - Augustus Waters. Lecz to nie koniec atrakcji... Wyraźnie jest zainteresowany Hazel. Przekomarza się z nią, a następnie zaprasza do siebie do domu. Dziewczyna jest nim zafascynowana, tym bardziej że na jednej "randce" się nie kończy. Spotykają się coraz częściej, co owocuje najpierw przyjaźnią, a później nieśmiałą miłością. Jednak oboje zapominają, że są chorzy na raka, a ta choroba nie poddaje się tak łatwo.
Książka jest bardzo popularna nie znam osoby która by nie słyszała o filmie czy książce.O takiej opowieści nie da się zapomnieć ona zostaje w każdym sercu.A w moim ma szczególne znaczenie.
Bardzo mi się podoba temat powieści. Opowiada przecież o dzieciach chorych na raka. W codzienny życiu większość z nas jest wyobcowana z takiego tematu. Zdajemy sobie sprawę, że ludzi chorują na tę złośliwą chorobę, ale jeśli nas to nie dotyczy, to bardzo łatwo o tym zapominamy. A trzeba o tym pamiętać. Takich ludzi jest naprawdę dużo i potrzebują oni pomocy - finansowej, ale i psychicznej. Takich książek jest za mało. Powinno być ich więcej. Bardzo mi się podoba, że Green poruszył tak ważny temat. Poza tym wymyślił historię, która wstrząsa i uświadamia nam wiele rzeczy, o których nagminnie zapominamy. Pozwala nam poznać życie ludzi, których dotknęła ta tragedia. Nie jest ono normalne, ale nie jest też tak wcale różne od naszego. Po prostu ci ludzie mają więcej przeszkód niż my i muszą z nimi dzień w dzień walczyć. Są niesamowici i silni, ale są też normalni - tacy jak my. Mają swoje marzenia, rodziny, życie. Często właśnie o tym zapominamy.
Książka obfituje też w takie momenty i sceny, kiedy czytelnik może powiedzieć: tak, zasługujesz na odrobinę szczęścia. Każdy na nią zasługuje. Główni bohaterowie są młodzi. Wkraczają w życie nastolatków, niemal dorosłych, ale nieraz przeszły więcej od potencjalnego dorosłego człowieka. Mimo wszystko wiodą normalne, poukładane życie. Chodzą do szkoły (to chyba w filmie zostało pominięte), zakochują się, przeżywają chwile zawahania. Jednak wciąż znajdują w tym równowagę. 
Dzisiejsza młodzież powinna przeczytać tę książkę i zrozumiała by, jak życie człowieka jest cenne.
Dla mnie ta opowieść jest niesamowita,uwielbiam ją pod każdym względem .Każde słowo w tej książce jest bardzo dobrze przemyślane i przemawia do czytelnika.
. I jestem pewna że ta książka jest skutkiem ubocznym życia które często kładzie nam kłody pod nogi ale te kłody czasem nie oznaczają NIC w obliczu INNYCH SKUTKÓW UBOCZNYCH. Być może ta wypowiedź jest niezrozumiała (tylko dla tych którzy nie czytali tej powieści) ale czy cokolwiek da się wytłumaczyć??? TA KSIĄŻKA SKŁANIA DO REFLEKSJI NAD ŻYCIEM, ŚMIERCIĄ I SKUTKAMI UBOCZNYMI a spoiwem wszystkiego jest miłość.Porusza dogłębnie:) 
Polecam gorąco.

Powrót

Cześć właśnie wróciłam 4 tygodniowej rehabilitacji dzisiaj pokaże wam przeczytane książki :) ,,Wielbiciel" To książka zaled...