Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Zawsze byłam chora.Chuda jak tyczka i delikatna jak suflet;łatwo dostawałam siniaków i szybko słabłam.W szkole dzieciaki pytały wprost,czy mam anoreksję.Nie miałam ,byłam chora.

Nie wiem jak zacząć bo to co przeczytałam wstrząsnęło mnie niezmiernie.Najsmutniejsze jet to że,ból temu dziecku daje matka.
Kobieta która,dała życie tej dziewczynce a teraz ją krzywdzi.  Matka Julie Gregory to potwór, chory potwór, który od najmłodszych lat życia dziewczynki wmawiał jej chorobę serca, migreny, alergie. Potwór, który za wszelką cenę dążył do operacji córki na otwartym sercu, jakoby dla dobra dziecka; potwór, który widząc bladość córki twierdził, że to migrena i kazał jej przyjmować tabletki, po których dopiero zaczynał się nieznośny ból głowy. Następny lekarz, następny gabinet, następny opuszczony dzień w szkole. Tak wyglądało dzieciństwo Julie Gregory. Była wyjątkowo chorowita. Matka z niezwykłą energią usiłowała ustalić przyczynę: prowadziła córkę od lekarza do lekarza, sugerowała badania – nawet operację na otwartym sercu! Ale specjaliści nie potrafili określić, co dolega Julie.
Dziewczynka czuła się coraz gorzej – przez 16 lat, dopóki nie trafiła do rodziny zastępczej, a matka przed sąd. Ale dopiero 24-letnia Julie dowiedziała się, dlaczego przeżyła to, co przeżyła. Usłyszała o zastępczym zespole Münchhausena, przerażającej i tragicznej w skutkach formie znęcania się rodziców nad dziećmi.
Jej autobiograficzna książka to pierwsza relacja ofiary i bezprecedensowy opis przeżyć dziecka maltretowanego przez matkę. Julie Gregory odważyła się przedrzeć przez koszmarne wspomnienia, odbywając bolesną wędrówkę w poszukiwaniu prawdy o utraconym dzieciństwie.

Julie Gregory była ofiarą własnej matki przez 16 lat. A właściwie znacznie dłużej, bo dopiero jako dorosła kobieta zdołała uporać się z psychiczna traumą, jaka była efektem tragicznego dzieciństwa. Autobiograficzna książka "Mama kazała mi chorować" jest formą terapii, ale też formą pomocy innym dzieciom prześladowanym w ten okrutny sposób przez swoich rodziców i opiekunów. Obecnie Julie jest międzynarodowym ekspertem w dziedzinie zastępczego zespołu Munchhausenna, prowadzi wykłady, występuje w mediach i uczula na to, że nie zawsze słowa matki czy ojca muszą świadczyć o rzeczywistej chorobie dziecka...

Przerażające w tej relacji jest nie tylko to, czego doznała Julie: podtruwanie, głodzenie, poddawanie bolesnym zabiegom, wyniszczanie organizmu, wreszcie operacje bez potrzeby, ale także postawa otoczenia, w szczególności lekarzy. Julie pokazuje w swojej książce prawdziwe wypisy ze szpitali, fragmenty swoich kart pacjenta, które świadczą o tym, iż żaden lekarz nie odkrył, iż ona wcale nie jest chora! Słowa i nalegania matki były ważniejsze, niż rzeczywiste objawy i stan organizmu małej pacjentki. To szokujące! Mało tego, dorosła Julie odkrywa, że jej matka prześladuje kolejne, tym razem przybrane dzieci... Nikt nie zareagował, nikt nie próbował ich przed tym uchronić...


 Kiedy myślimy i mówimy o mamie mamy w głowie wspomnienia kobiety miłej, czułej, troskliwej i kochającej... Ale ta książka pokazuje, że nie zawsze tak jest... Matka może stać się katem własnego dziecka, podtruwając je, wysyłając na niepotrzebne badania i ciągając po lekarzach... Niektórzy lekarze wyrażają się o autorce tej książki, "miała szczęście, że przeżyła" w pełni się z nimi zgadzam.


„Nie uśmiechnę się bez ciebie, nie zaśmieję się bez ciebie. Gdybyś wiedział, jak ja cierpię..."


Uwielbiam tego typu książki,pokazujące cierpienie innych ludzi.To dzięki takim książką inni ludzie stają się wrażliwsi na cierpienie innych. 

1 komentarz:

  1. Ta seria zawsze ogromnie mnie porusza. Ten tytuł z pewnością przeczytam.

    OdpowiedzUsuń

W środku zimy najlepsze są książki o lecie i wakacjach :)

Nie boję się powiedzieć otwarcie, że uważam tę pozycję za najlepiej napisaną współcześnie polską powieść obyczajową. Książka wbrew sympa...