czwartek, 23 kwietnia 2015

Dzień książki

Obchodzony co roku 23 kwietnia Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich ustanowiło  w 1995 roku UNESCO, na wniosek rządu Hiszpanii i Międzynarodowej Unii Wydawców. Święto zainaugurowano w Barcelonie, w setną rocznicę powstania Unii.

23 kwietnia to szczególna data w historii literatury światowej – rocznica urodzin lub śmierci takich pisarzy, jak: Miguel de Cervantes, William Shakespeare, Vladimir Nabokov.

W Katalonii na 23 kwietnia przypada święto narodowe – jest to dzień świętego Jerzego, patrona Katalonii. Tego dnia kobiety obdarowywano, zgodnie z tradycją, czerwonymi różami – miał to być symbol krwi smoka, którego pokonał św. Jerzy. Mężczyźni zaś otrzymywali od pań książki. W 1926 roku wydawca, Vicente Clavel Andrés, zaproponował więc ustanowienie dnia książki.

Tak więc Dzień Książki był w Hiszpanii obchodzony już w roku 1930, od 1964 roku – w innych krajach hiszpańskojęzycznych, a od 2007 roku – także w Polsce.

Książka może być najlepszym i najwierniejszym przyjacielem człowieka,czytając rozwijasz swoją wyobraźnię i przenosisz się w inny świat.

O książkach i książeczkach

Książka to ten
Niewidzialny świat
Pełen barw
Dziecięcy, magiczny
Bez wad.
Każda historia
Choć w podtekście niezmiennym
„za górami”
Sens swój odkrywa,
Tak mało słów,
A tak wiele treści, jak często bywa.
Wystarczy ją tworzyć,
Dotknąć kruche stronice,
Poczuć zapach jej drogi przebytej,
By zanurzyć się w falach domysłów
Złudzeń,
Utopii dopiero odkrytej.
Jedna bawi
Druga uczy
Trzecia pyta,
Każda czar swój nieodparty
W wersach zamyka.
W” królestwie literatury”
Prym zgodnie wiodą,
Zapełniając półki,
Wnętrza domów zdobią.
Oczywiście każdej
Marzą się ambitne wyprawy,
Z lekka zniszczona to i żywot bardziej ciekawy…
I każdego dnia wołają do młodych
Głosem pełnym boleści:
„Czy w jednej na tysiąc głowie,
Choć tytuł się zmieści?” 

Kochacie książki tak jak ja?
Pamiętajcie dbajcie o nie!!!!

wtorek, 21 kwietnia 2015

Coś z młodości

Dzisiaj przeglądając moją bibliotekę na ,,Nakapanie" znalazłam książkę z dawnych młodzieńczych lat.Poznałam ją po okładce.

Ewa ma do podjęcia niełatwą decyzję: studia czy wyjazd do Paryża. Wyjazd jest życiową szansą ale z drugiej strony oddala ją od rodziny i od jej chłopaka.

Takie wybory zawsze są trudne w dorastającym życiu a dylematy nastolatek są na początku dziennym.
Tak samo było z bohaterką książki,choć dawno czytana do dzisiaj pamiętam te uczucie związane z tą książką.Opowiada o Ewie, dziewczynie Maćka, która z całych sił dąży do realizacji swojego marzenia - chce zostać modelką. Zamierza wyjechać do Paryża i sprawdzić, czy aby na pewno się nadaje. I czy warto właśnie temu poświęcić całe swoje życie. Natomiast Maciek sprzeciwia się jej zamiarom i zwyczajnie nie chce, by dziewczyna rozwijała się jakkolwiek na tym punkcie. Nie wiadomo, czy jest to zwyczajna troska, obawa dotycząca odległości ich dzielących czy może strach przed rozpadem tego trwającego już rok związku?

Kiedyś lubowałam się w takiego typu książkach,nastolatkach które,mają gorsze problemy niż ja.Jedna z moich ulubionych książek, które przeczytałam będąc nastolatką. Wracałam do niej kilka razy i za każdym razem podobała mi się bardziej. Książka jest zaskakująca i bardzo ciekawa.
Fajnie czasami wrócić do książek które się czytało kilka ładnych lat temu.

środa, 15 kwietnia 2015

Pierwsza część bestsellerowego kwartetu weselnego NORY ROBERTS – o miłości, przyjaźni i nieprzewidywalnych kaprysach losu…



Co może być lepsze od robienia tego, co kochasz – i to razem z najlepszymi przyjaciółkami, jakie kiedykolwiek miałaś?
Cztery przyjaciółki z dzieciństwa, Parker, Emma, Laurel i Mac, prowadzą jedną z najlepszych agencji ślubnych w Connecticut. Po latach urządzania wymarzonych ślubów i przyjęć weselnych, przygotowywania bukietów, deserów i dopracowywania każdego szczegółu – właśnie w tym są najlepsze – gwarantują swoim klientom idealną, niepowtarzalną uroczystość, po której wspomnienia pozostaną na całe życie. Ma w tym swój wielki udział Mackensie „Mac” Elliott – jej ślubne fotografie to prawdziwe dzieła sztuki. Już od dzieciństwa Mac najlepiej czuła się za aparatem – gotowa uchwycić za pomocą zdjęć szczęśliwe chwile, których sama nigdy nie przeżyła.
Pewnego dnia, tuż przed ważnym spotkaniem służbowym, Mac wpada na brata przyszłej panny młodej… Chociaż Carter Maguire, seksowny nauczyciel literatury angielskiej, nie jest w jej typie, Mac uznaje, że przelotny romans pomoże jej przestać myśleć o rozhisteryzowanych pannach młodych i nieustannych telefonach matki. Czy niezobowiązująca znajomość może przerodzić się w coś poważnego? Z pomocą trzech przyjaciółek Mac musi się nauczyć, jak zatrzymać szczęśliwe chwile…

Nadszedł czas na wielki powrót książek Nory Roberts,co bardzo mnie cieszy gdyż uwielbiam tę autorkę.Pierwsza część cyklu była magiczna,dzięki tej książce poczułam się jak taka przysłowiowa ,,księżniczka".Co może być najważniejsze dla kobiety jak wyjście za mąż o tym marzy każda z nas.
To opowieść o Mac, która spotyka na swojej drodze życiowej Cartera. Boi się zaangażowania i odrzucenia. Jej życie nie było usłane różami, bo jej rodzice nie interesują się nią i jedynymi osobami na które może liczyć są jej przyjaciółki. Czy zaryzykuje swoje serce i odda się uczuciu?
Lektura jest lekka i czas przy niej spędzony był dla mnie taką lekkością dla duszy.
Tę książkę najlepiej czytało mi się wieczorem wtulona w koc lub w kołdrę oddawała klimat.
To co lubię w Norze Robert to to że,pisze o kobietach i dla kobiet,przy jej książkach nie idzie się nudzić.UWIELBIAM tą książkę, na pewno powrócę do kwartetu ślubnego już niedługo.

wtorek, 14 kwietnia 2015

Serial bez którego nie mogę się obejść

Cześć!!
Recenzowałam już i filmy i książki i nawet ulubionych artystów.
Teraz czas na mój ukochany serial!!!!!



Przyjaciółki!



Bohaterkami "Przyjaciółek" są cztery kobiety, znające się jeszcze z czasów szkolnych: bizneswoman, która nie ma szczęścia do mężczyzn, wzięta fryzjerka z nieskorym do ożenku partnerem, rozwódka z dzieckiem i oddana rodzinie gospodyni domowa. Każda z bohaterek jest inna, różni je sytuacja życiowa i problemy, którym muszą stawić czoła. Spotkają się po latach na zjeździe absolwentów, gdzie okaże się ,że właśnie teraz potrzebują siebie jak nigdy.

W rolę tytułowych "Przyjaciółek" wcielają się Małgorzata Socha, Joanna Liszowska, Anita Sokołowska i Magdalena Stużyńska.  Choć różni je temperament, podejście do życia, wykonywany zawód, mają wiele wspólnego – każda z bohaterek usilnie próbuje odnaleźć siebie i swoje miejsce w świecie. Droga ku spełnieniu będzie wyboista, jednak co cztery głowy to niejedna.

Akcja serialu „Przyjaciółki” dzieje się w Warszawie. Bohaterkami są 30-stoparoletnie kobiety, które poznały się w liceum. Mimo upływu lat nadal utrzymują ze sobą kontakt. Z zainteresowaniem przyglądają się sobie i temu co pozostało z ich młodzieńczych marzeń, które po czasie zweryfikowała rzeczywistość. Ingę właśnie zostawił mąż dla seksownej sekretarki Doroty. Zuza rozpaczliwie szuka mężczyzny, z którym mogłaby się zestarzeć, ale nie pozwala na to jej dyrektorski charakter. Anka kompletnie niezauważana przez męża, poświęcająca się rodzinie i domowi coraz częściej szuka pocieszenia w kieliszku. Patrycja z kolei, choć w na pozór szczęśliwym związku, nie może przekonać swojego partnera do założenia rodziny. Wszystkie cztery próbują poradzić sobie ze swoimi problemami, wiedzą że mogą liczyć na siebie nawzajem. Dzięki spotkaniu klasowym po latach Przyjaciółki na nowo odkrywają siebie i będą wspierały się jak nigdy wcześniej.
Na to widzowie czekali od dawna! Bardzo prawdziwy serial o bardzo prawdziwych kobietach, nie tylko dla kobiet!


Trzy lata!Tyle czasu minęło odkąd zaczęłam oglądać ,,Przyjaciółki" to serial o prawdziwej przyjaźni od szkolnych lat.Serial który nigdy się mi nie znudzi,potrafi tak widza zaskoczyć że,aż chce się więcej.


Ta czwórka jest niesamowita mimo że,w ich życiu prywatnym i zawodowym dużo się dzieje,one zawsze znajdują czas na spotkanie i ,,babskie"ploteczki. Ich przyjaźń jest niesamowita.
Uwielbiam ten film.


niedziela, 12 kwietnia 2015

Dzień Czekolady

Cześć!!

Zajrzałam dzisiaj do internetu by poszperać w ciekawostkach i odkryłam że,dzisiaj jest  światowy dzień czekolady.
Bardzo miły i przyjemny dzień i bardzo się cieszę że,jest taki dzień bo chyba jak wszyscy uwielbiam czekoladę pod każdą postacią.
Więc jak zwykle poszperałam w internecie i znalazłam kilka wierszów o czekoladzie.




Cóż to jest ta czekolada,
Jej się oprzeć nie wypada,
Wszystkie plusy jej dotyczą,
Ona kusi nas słodyczą.

Gdy jem czekoladę ,jeszcze proszę, 
Czekolada to same rozkosze,
Ona w sklepie pachnie z daleka 
I kusi zaraz łakomego człowieka,

Tak się co dzień dobrze składa,
Kolor , co ma czekolada,
Kto nie jest od słońca z dala,
Na czekoladowo się opala.

Chciałabym , żeby były wykłady,
Co może być z czekolady,
Może książki i zeszyty,
Pozyskałyby czekoladowe zaszczyty.

Kiedy wstaje, czy spać się kładę, 
Mam na myśli czekoladę,
I na czekoladowym przykładzie ,
Słodko śnię o czekoladzie.


A kiedy ci smutno i źle na duszy,lub gdy wrócisz z ciężkiej podróży.
I nagle czegoś ci brak nie wiesz czego ja ci powiem ot tak,sięgnij po czekoladę kolego.
Wtedy smutki pójdą w kąt i zrozumiesz że,to był głupi błąd.
Czekolada wartość twą podniesie,pocieszy podniebienie i w miły nastrój uniesie.


Mleczna wspaniała! Biała najlepsza, czarna smakowita
Zawsze z otwartymi ramionami mnie wita!
W mych ustach się rozpływa,
gorycz i niesmak cały wymywa.
O wiele słodsze dzięki niej życie,
Pokochać czekoladę, na pewno zdążycie!



Potrzebuję czekolady
zjeść ją muszę, nie ma rady!
Gdy rozpłynie mi się w ustach,
słodka będzie to rozpusta...

Z orzechami, z bakaliami,
kokosowymi wiórkami,
zwykła mleczna, gorzka, biała
dla mnie każda jest wspaniała!

Smak ten tak rozpieszcza mnie,
a więc bardzo dziś jej chcę!
Moja słabość, grzeszna wada -
pyszna, pyszna czekolada...

Życzę wam w tym dzisiejszym dniu dużo słodkości i przyjemnego dnia.

sobota, 11 kwietnia 2015

Muzycznie

Cześć!!!!
W końcu mamy pierwszy naprawdę ciepły weekend tej wiosny.
Przez większość dnia porobiłam porządki domowe i pomogłam mamie przy obiedzie.
Ale także słucham cały czas jakieś fajniej muzyki pokaże wam dzisiaj co najwięcej słucham tej wiosny.




Uwielbiam muzykę i przy niej się uspakajam .

czwartek, 9 kwietnia 2015

Stosik

Cześć!!
Dzisiaj po raz kolejny wybrałam się do biblioteki oto co znalazłam,

Zacznę od dołu  
1.  Nura Abdi ,,Łzy a piasku"
2.Sunny Jacobs ,,Skradzione życie"
3.,,Kawiarenka pod różą" Katarzyna Michalak
4.,,Miłosne przysięgi" Nora Roberts
5. ,,Smak chwil" Nora Roberts
6. ,,Posłanie z róż"Nora Roberts
7. ,,Portret w bieli"Nora Robert

Oto najnowszy stosik na kwiecień i maj a że,dawno nie czytałam mojej ukochanej Nory Roberts zacznę od niej:)

wtorek, 7 kwietnia 2015

Książka dla wszystkich blogowiczów

Kiedy internet staje się narzędziem manipulacji i nadużyć............

Dla Sylwii ucieczką od problemów: chłopaka myślącego tylko o zabawie, szefa zalegającego z wypłatą, matki niemogącej sobie poradzić ze zdradą męża oraz tajemnicy ojca, jest założenie bloga.
Początkowo to tylko forma rozrywki, jednak z czasem blogowanie wciąga dziewczynę coraz bardziej, stając się prawdziwą obsesją.
Antidotum na kłopoty powoli staje się trucizną...


„Dynamiczne postaci, ciekawa główna bohaterka, życiowe problemy, codzienność, podane z nutką humoru i pewną refleksją, którą otrzymujemy po zakończeniu lektury.
Polecam, wejdźcie razem z bohaterką, Sylwią, w ten stan, zwany Blogostanem”
Sylwia, chcąc uciec od problemów codzienności zakłada blog, w którym zwierza się internautom ze swoich problemów, rozterek i radości. Pisze o pracy: szefie, który zalega z wypłatą wynagrodzeń, o koleżance z pracy, która mimo podeszłego wieku zakochała się. Wspomina o chłopaku, który myśli tylko o zabawie, nie w głowie mu żona czy gromadka dzieci. Sylwia przed swoimi czytelnikami otwiera serce, a gdy dostrzega, że wielu z nich naprawdę angażuje się w jej sprawy, traci dla nich głowę. Czy rzeczywiście blog może stać się antidotum na kłopoty, a może bliżej mu do trucizny, która dzień po dniu zatacza kręgi w organizmie Sylwii?Sylwia poprzez swoją wrażliwość i naiwność nie dostrzega prawdziwego oblicza swojego chłopaka: jego egoizmu, traktowania ją jak „mebel”. Dla niego to zabawa. Każde jego słowo, czyn, nad interpretuje, co sprawia, że zostaje wykorzystana z premedytacją przez człowieka, któremu ufała. Którego kochała. Dla mnie to jednak niepojęte, jak można godzić się na takie traktowanie, szczególnie takim, jak przy końcu książki.Natomiast wirtualny świat jest całkiem inny… Sylwia pisze ukradkiem, w tajemnicy przed rodziną i znajomymi, na blogu, na którym publikuje swoje szczere, od serca przemyślenia m. in. o mężczyznach, rodzinie, relacjach w pracy, toksycznych związkach. Jej posty są czytane przez wiele osób, dostaje sporo komentarzy i maili, co sprawia, że „rośnie jej serce” i jest podekscytowana. Gdy przeleje już myśli na ekran monitora, czuje się lepiej, może przestać myśleć o dręczących ją rzeczach i denerwować się. Taki sposób archiwizacji danych. Z czasem ta chęć dzielenia się swoim życiem z internetowymi czytelnikami staje się nałogiem, oczywistą „potrzebą”. Czuje odpowiedzialność za czytelników, nie chce ich zawieść. Każda godzina bez dostępu do Internetu jest udręką. Przy komputerze traci poczucie czasu, pisze bloga w pracy, w nocy, w domu, gdy jest w odwiedzinach, dzieląc swoją uwagę między niego, a otoczenie. Czasoprzestrzeń Internet coraz bardziej ją pochłania…
W końcu publikuje to, co jest nieodwracalne. Bo tragedia przyciąga ludzi. Anonimowość sprzyja wyrzuceniu z siebie frustracji.


Bardzo dobra książka. Autorka powieści porusza bardzo ważne i życiowe tematy.. Główna bohaterka, Sylwia, może troszkę naiwna, może po prostu zakochana, zakłada blog. Jak wielu z nas.
Świat wirtualny wciąga ją bezgranicznie, a czytelnika wciąga życie Sylwii oraz jej problemy, takie namacalne i realne. Główna bohaterka nie upublicznia swoich personaliów. Jest anonimowa, jedną z wielu...Tak książka pokazuje jak bardzo szybko można się uzależnić od internetu.
Książka ukazuje drugie dno Internetu, a jak wisienka na torcie autorka serwuje nam rewelacyjne zakończenie!
To nie jest zwykła książka, to pozycja obowiązkowa!
W dzisiejszych czasach jednym z nieodzownych narzędzi, które wtargnęło w ludzkie życie jest internet. Czasami jesteśmy zmuszeni korzystać z niego, jako, że wymaga tego nasza praca zawodowa, ale też chętnie korzystamy z internetu w życiu prywatnym. Warto wyznaczyć sobie granicę, bo notorycznie korzystanie z sieci może nam zasłonić nam prawdziwie dostrzeganie świata, ale także przysłonić własne życie i problemy, których nie widzimy, bądź też nie chcemy widzieć.
Po tą książkę sięgnęłam nie tyle co z ciekawości ale chciałam porównać jakie są uzależnienia blogowe.A że,ja prowadzę bloga książkowego w sam raz dla mnie. Na szczęście przyznam się szczerze ja nie jestem tak, uzależniona od mojego bloga jak bohaterka książki,W dzisiejszych czasach Internet jest swego rodzaju przyjacielem i powiernikiem w trudnych codziennych sprawach. Chętnie zawieramy nowe znajomości dzieląc się z innymi osobami swym intymnym życiem, gdyż, jako osoby na wpół bądź całkowicie anonimowe, nie musimy obawiać się odrzucenia i zranienia, które niejednokrotnie dotyka nas w prawdziwym życiu. Czasem jednak wirtualna sieć może doprowadzić człowieka do zguby.
Oczywiście świat blogów nie jest mi obcy bo uwielbiam czytać inne blogi,przeważnie z recenzjami.Na moim blogu także lubię pisać ciekawostki z mojego życia ale,niektóre takie osobiste i prywatne sprawy zostawiam dla siebie i nie piszę na blogu.
Co tu dużo ukrywać przecież każdy może wejść na mojego bloga i wszystko przeczytać,dlatego ja wolę skupiać się na recenzjach książek  niż na moim życiu osobistym.A anonimowość na blogu jest czasami fajną sprawą,tylko dla mnie najważniejsze jest to żeby,się nie uzależnić jak Sylwia.Dla mnie koniec książki mnie zdenerwował i nie spodziewałam się takiego zakończenia,ale ogólnie książka mi się podobała .

niedziela, 5 kwietnia 2015

Przemyślenia

Cześć!!
Po raz kolejny zaglądam do was późnym wieczorem.Rodzinny pierwszy dzień świąt się skończył i mogę co nieco wam napisać.Fakt faktem moja siostra nie dojechała  do domu na święta gdyż postanowiła te spędzić z rodziną chłopaka co,mnie trochę zasmuciło ale,taka kolej rzeczy.
Choć na dworze okropna była pogoda w domu miło spędziliśmy czas.
Na początku wybieraliśmy ciekawe filmy do obejrzenia padło na ,,Nie wierzcie bliźniaczkom"bardzo lubię ten film,z chęcią go obejrzałam.
Przez cały dzień zastanawiałam się co zmienić w sobie tej wiosny.Po pierwsze nie mówiłam wam ale chodzę na kijki z moją koleżanką,no tak u nas w Łobzie panuje taki szał na spacerowanie  nordic walking!
A w czwartek postanowiłam że,pomogę mojemu tacie w malowaniu łazienki bo mama chciała ją odświeżyć więc się za,to zabraliśmy.Mi wyszło marnie bo pierwszy raz wzięłam chyba pędzel do ręki ale,dzieło mojego taty jest rewelacyjne.Doszłam do wniosku że,zostanę przy kobiecych zajęciach :)
Fakt trudno mi nieraz bo przez moją niepełnosprawność gubię się w tym ruchu ale,mi jakoś wychodzi.
A przede wszystkim nie mogę się doczekać aż wyciągnę mój rower i zacznę jeździć,tylko oczywiście trzeba zrobić generalny przegląd roweru w razie wu oczywiście.Bo nie wspomniałam wam że,ja kiedyś nie cierpiałam jeździć na rowerze gdyż koleżanki się ze mnie śmiały.Wiadomo moją niepełnosprawność kiedyś bardziej było widać ale,teraz się tym nie przejmuję po prostu robię co lubię.Jednak na tym się skończyło że,przestałam się nimi przejmować a teraz jako dorosła kobieta mam to za przeproszeniem gdzieś i robię co lubię.
Na szczęście moja okolica jest dosyć spokojna a za moim domem jest wybudowany stawik i dookoła  niego jest chodnik więc można śmiało spacerować. Fakt ostatnio przed świętami nie miałam okazji wyjść gdyż pogoda mi nie pozwalała ale,jestem pewna że,po świętach się poprawi.

A po za tym jak zawsze dużo czytam i przeglądam wasze blogi!!!:)
Wczoraj postanowiłam że,wrócę do czytania moich książek które,mam na mojej domowe półce jeszcze nie przeczytane więc co jakiś post na pewno będzie recenzja mojej osobistej książki.
Bo ja mam podzielone półki na własne książki i na książki z biblioteki.
Ostatnio wpadłam na pomysł że,będę zdjęcia jakie mnie inspirują i zaczęłam od mojego miasta :)
Ale to trochę stare zdjęcia ale chce wam pokazać




Jedno te z samolotem jest zdjęciem robionym przez mojego świętej pamięci dziadka.Ale pamiątka jest.

W sumie u mnie nic się ciekawego nie dzieje więc dodałam te oto zdjęcia.Ale już nie długo będą nowe recenzję i może inne ciekawe posty.
A tym czasem dobranoc kochani:))

Wieczór przy dobrym filmie

Cześć!!
Jak wam mija kolejny sobotni wieczór ja postanowiłam obejrzeć film ,,Zielona mila"po raz kolejny.

,,Zielona Mila” to film w reżyserii Franka Darabont.
Film nakręcono jesienią roku 1999. To właśnie o tej porze roku mają miejsce niecodzienne wydarzenia w Cold Mountain, które zmienią życie Paula Edgecombe'a 
(wspaniała rola Toma Hanksa) na zawsze. Wspomniany bohater to kierownik więziennego bloku E. Ma dobrą pracę, wiedzie spokojne, ustabilizowane życie u boku żony. Życie Paula ulega zmianie, kiedy John Coffey (wzruszający do łez Michael Clarke Duncan) wkracza na Zieloną Milę, bo tak właśnie nazywany jest szeroki korytarz bloku E. 

Wbrew pozorom, nie tylko wygląd Coffeya, jako czarnoskórego, oblepionego mięśniami olbrzyma, wzbudza zainteresowanie. Okazuje się bowiem, że pod postacią wielkoluda kryje się bojaźliwy, wystraszony i uczuciowy człowiek nie umiejący pojąć istoty zła na świecie, a co dopiero zdolny do zgwałcenia i zabicia dwóch dziewczynek. Bo takie właśnie było przestępstwo, którego rzekomo miał się dopuścił i za które zapłaci życiem. 

John wzbudza w Paulu zainteresowanie po tym, jak go ulecza. Początkowo w klawiszu rodzi się coraz więcej wątpliwości co do słuszności zarzutów wobec Coffeya. Z biegiem czasu, za sprawą cudów dokonywanych przez Johna zdaje on sobie sprawę, z kim ma do czynienia. Uświadamia sobie, że życie Bogu ducha winnego człowieka leży w jego rękach. W walce o jego istnienie jest jednak osamotniony, nie może liczyć na nikogo prócz samego siebie. Bowiem tylko on od Johna dostał szanse objawienia prawdy, co do zarzutów wobec niego. 






Po raz kolejny z wielkim przeżyciem oglądałam ten film,nic dziwnego po prostu go uwielbiam.
Jest to jedyny film który mogę oglądać bez końca i nigdy mi się nie  znudzi.
Ten film wprowadził mnie w niesamowitą twórczość Kinga,po jego obejrzeniu sięgnęłam po książkę.

Kolejną niezaprzeczalną zaletą "Zielonej Mili" jest gra aktorska. Nie wspomnę już o panu Duncanie, który otrzymał nagrodę za najlepszą rolę drugoplanową. Tom Hanks po raz kolejny pokazał klasę, i znakomicie zagrał postać pierwszoplanową - głównego nadzorcę więziennego bloku E. Same postacie odgrywane przez aktorów są dobrze zarysowane - ale to już właściwie robota Kinga. Najciekawszą z nich jest oczywiście sam John Coffey, bojący się ciemności czarnoskóry człowiek z darem uzdrawiania. Używa on swoich nadnaturalnych zdolności niejednokrotnie. Nie kwestionuje też wyroku śmierci, który został na niego nałożony niesłusznie. Mówi, że na świecie jest wiele zła, i że odchodzi do lepszego świata... 
Mimo że ten film jest strasznie długi nigdy się nie nudzi.Moim zdaniem ten film jest dla osób które uwielbiają takie klimaty,bo jak dla mnie mimo długości filmu zawsze oglądam go od początku do końca.Nie wyobrażam sobie kina bez tego filmu.Trzyma w napięciu do ostatniej sceny i to chyba mnie najbardziej w nim urzekło.
Jest rewelacyjny i niepowtarzalny,jedyny w swoim rodzaju.


piątek, 3 kwietnia 2015

Baśniowo







Dawno, dawno temu, we wiosce na dalekim wschodzie, mieszkała bogata wdowa, która wychowywała dwie córki i pasierbicę. Córki te, chociaż nie były piękne, myślały, że podobają się wszystkim i dlatego zachowywały się krzykliwie oraz dumnie. Natomiast pasierbica, chociaż była dziewczyną niezwykłej urody, była bardzo skromna i wstydliwa. To ona wykonywała wszelkie prace w domu i w gospodarstwie, więc w przeciwieństwie do swoich przyrodnich sióstr i macochy, nie miała czasu, by się stroić. Ciągle chodziła w łachmanach, brudna i usmolona. Dlatego nazywano ją ,,Kopciuszkiem”. Jeśli wdowie lub jej córkom coś się nie udawało, bądź miały zły humor, pastwiły się nad biednym Kopciuszkiem. Zlecały jej najcięższe prace, popychały i wyśmiewały nieszczęsną dziewczynę. A że wiedziały o tym, że jest tak na prawdę najpiękniejsza z nich (chociaż nie przyznawały się do tego nigdy), zazdrościły jej i to sprawiało, że były jeszcze bardziej złośliwe.

Fabuła baśni

Baśń ta istnieje w wielu wersjach (ok. 700), ale trzon fabuły zawsze nawiązuje do poniższego schematu:
Baśń wywodzi się ze starożytności (z Egiptu bądź mitologii grecko-rzymskiej) i jest znana na wszystkich kontynentach. Pierwsza zapisana wersja pojawiła się w Chinach ok. roku 860 n.e. (dynastia Tang), w zbiorze opowiadań Duan Chengshi.
Dziewczyna jest wykorzystywana w roli służącej.
Macocha i przyrodnie siostry jadą na bal u księcia, zostawiając Kopciuszka w domu.
Zjawia się dobra wróżka, która dostarcza odpowiednie stroje i karocę, dzięki którym Kopciuszek może pojechać na bal do księcia, jednak musi wrócić do domu przed północą.( W niektórych wersjach, zamiast wróżki pojawia się drzewo na grobie matki Kopciuszka, które obsypuje ją złotem i srebrem).
Kopciuszek na balu oczarowuje księcia.
Kopciuszek w ostatniej chwili ucieka z balu, gubiąc pantofelek. Stroje i karoca znikają.
Książę urządza poszukiwania Kopciuszka w całym kraju, sprawdzając, na którą dziewczynę będzie pasował pantofelek (uszyty na bardzo drobną stopę). W końcu trafia do domu macochy.
Przyrodnie siostry Kopciuszka przymierzają pantofelek, który jednak nie pasuje (w wersji baśni braci Grimm siostry Kopciuszka zostają nakłonione przez matkę do odcięcia sobie palca lub kawałka pięty, aby pantofelek mógł zmieścić się na stopę). Kiedy książę chce już wyjść, zauważa Kopciuszka i pomimo protestów macochy postanawia założyć pantofelek Kopciuszkowi.
Pantofelek pasuje.Książę i Kopciuszek żyją długo i szczęśliwie.
Ewentualnie scena zemsty na macosze i przyrodnich siostrach (u braci Grimm gołębie wydziobują oczy siostrom, gdy idą one w orszaku weselnym Kopciuszka).




Jako mała dziewczynka uwielbiałam tę baśń i zawsze ją z przejęciem słuchałam gdy czytała mi ją mama.
Dziś jako 27 letnia kobieta czytam tę książkę swojemu najmłodszemu 7 letniemu bratu,to dla mnie powrót do beztroskiego dzieciństwa.
W tej bajce jest tak wszystko pięknie opisane szkoda tylko że,naprawdę tak nie jest.Nie ma czarów i księciuniów .No cóż nasze życie to szara rzeczywistość,ale warto czasami przenieś się w świat baśni i trochę pomarzyć.
A przed wszystkim poczuć się jak księżniczka. 




Wielkanoc

Cześć!!!
Nie mogłam się doczekać tego wpisu chciałam podzielić się z wami robótkami jakie ozdabiają mój dom na tegoroczne święta Wielkanocne.
Życzę wam żeby te święta były spędzone w rodzinnej atmosferze i aurze świąt.


Jajeczka,króliczki i zajączki są zrobione przez znajomą mojej mamy.
Ja ostatnio posadziłam rzeżuchę i zrobiłam jajka z rzeżuszką.
I znalazłam ciekawe rzeczy wielkanocne oto one







Wszystkiego dobrego z okazji Świąt Wielkanocnych,smacznego jajka i mokrego dyngusa życzy Ewelka.

Przyjemna lektura na wakacyjne dni :)

Książka dotyka trudnego tematu, o czym dowiadujemy się dopiero w trakcie lektury. Piotr ma koszmary senne, wspomina zdarzenia, jakie miały ...