Szukaj na tym blogu

środa, 1 kwietnia 2015

Pstryczek w nos od losu... I życie nabiera rumieńców.

Aleksandra to świeża rozwódka. Widok twarzy byłego męża nie należy do najmilszych. By go więcej nie spotykać, rezygnuje z dotychczasowej pracy, w której mijali się codziennie. O nową nie jest tak łatwo, ale od czego ma się koleżanki i notesy pełne kontaktów. Z pomocą przychodzi najlepsza przyjaciółka i proponuje posadę w ulokowanej na prowincji starej wytwórni win. Wizja sielankowego spokoju, biurowej posady i rabatu na dobre trunki jest bardzo kusząca. Ola długo się nie zastanawia, bo ma nadzieję zebrać tam siły, aby wrócić do gry w wielkim mieście. Na miejscu okazuje się, że wytwórnia win to nic innego jak fabryka jednych z najtańszych jaboli, a miasteczko zatrzymało się w głębokim PRL-u i ukochane najdroższe buty muszą wylądować w szafie. Tylko kto powiedział, że życie za rogi łapie się tylko w wielkim mieście?

No tak rozwód jest najgorszą rzeczą jaka może trafić się kobiecie a do tego jeszcze gdy dzielą nas obowiązki nie tylko prywatne ale i zawodowe to cios po niżej pasa.
Kariera, pieniądze i sława, czy to razem wzięte daje nam receptę na udane i szczęśliwe życie?
Młoda przebojowa Aleksandra zrządzeniem losu trafia do malutkiej miejscowości jako zastępca prezesa wytwórni win. Tego co zastaje na miejscu nie spodziewała się w najczarniejszych snach. Nie dość, że miejscowość maleńka to na dodatek miejsce pracy czyli wytwórnia win też nie ta z wysokiej półki tylko zwykła wytwórnia "jabcoka". Prezes Jurek wiecznie spity, a wystrój biur rodem z PRL-u. Aleksandra chce się z tego wszystkiego wymiksować ale na jej drodze stanie kilka ciepłych ludzi oraz dwóch przystojniaków. Którego z nich Aleksandra wybierze - przeczytajcie, a sami się przekonacie.
Polecam książkę jest fajna i ciekawa z odrobiną wątku kryminalnego i oczywiście z wielką miłością w tle.  Lekka lektura na wieczór, bez zbędnych, skomplikowanych wątków. Jednak nie można powiedzieć o niej nudna, czy banalna. Kończąc każdy rozdział i kładąc się spać z zaciekawieniem czekałem na możliwość przeczytania następnego i następnego, czasem nawet moje "godzinne" czytanie przed snem kończyło się w środku nocy. Zaskoczyło mnie zakończenie, które zostało ciekawie opracowane, ale nie podoba mi się sam ostatni rozdział. Wywołuje we mnie uczucie jakby ktoś uciął w tym miejscu tekst. Ogólnie, książkę polecam i nie mogę się doczekać okazji, aby przeczytać kolejną.
Tak! ta książka jest idealna na początek wiosennych dni,pełna nadziei i wiary na lepsze jutro.
To co mnie na pierwszy rzut zauroczyło to okładka bardzo śliczna i wakacyjna także poczułam że,niedługo przyjdzie prawdziwa wiosna a później lato.
Mówi o najważniejszych rzeczach dla człowieka jakimi są miłość i przyjaźń.
Czego trzeba więcej?  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W środku zimy najlepsze są książki o lecie i wakacjach :)

Nie boję się powiedzieć otwarcie, że uważam tę pozycję za najlepiej napisaną współcześnie polską powieść obyczajową. Książka wbrew sympa...