niedziela, 12 października 2014

Cudowna niedziela

W piękny jesienny dzień,postanowiłam się wybrać z moją rodzinką na spacer po naszym mieście.
Odwiedziliśmy groby bliskich nam osób a także podziwialiśmy cudowne krajobrazy naszego miasta spacer po parku dobrze nam zrobił.










Wszędzie już widać oznaki jesieni,liście z drzew już na dobre zaczynają spadać na ziemię i wiecie co wam powiem lubię ten czas. 
Nie tylko w parku ale, nasza Łobeska promenada też się ślicznie prezentuje w tych kolorowych barwach jesieni.



Jesień jest cudowną porą do spacerów i głębszych przemyśleń o wszystkim!
W tę porę roku przeważnie dużo można odpocząć a dla mnie to cudowny czas gdy mogę,popołudniami usiąść z kubkiem gorącej herbaty i czytać do uporu.

W czasie spacerku zbierałam z bratem kasztany i liście.

A tak po za tym śliczny wiersz o Kasztanach;

Kasztany

Idziemy parkiem, z nami jesień. 

Park cały liśmi jest usłany 

a pod drzewami, w liściach leżą 

brązowe szczęścia- to kasztany. 

Ich widok niesie nam wspomnienia 

i tamte chwile wciąż pamietam, 

jak razem z dziećmi je zbierałem, 

by zrobić ludki i zwierzęta. 

Poczekaj miła, pozbieramy 

spod drzew kasztany i żołędzie 

i z nich zrobimy to, co kiedyś, 

niechaj jak dawniej znowu będzie. 

Może też przy tym usłyszymy 

znowu, jak kiedyś zachwyt dzieci. 

Mimo, że było to tak dawno 

i tamten nastrój w dal uleciał. 

Zrobimy znowu nasze ludki 

i ustawimy na widoku. 

Niechaj przynoszą nam wspomnienia 

w miejscu, gdzie był dziecinny pokój. 

Ileż to lat już przeminęło. 

Wszystko już widać coraz mgliściej. 

Spadają lata z kalendarza 

niczym jesienne z drzewa liście. 

Dziś dzieci mają komputery. 

Na świecie zaszły wielkie zmiany 

i tylko zawsze tak, jak kiedyś 

spadają sobie z drzew kasztany. 

A mnie się marzy ciągle jeszcze, 

by świat w technice zakochany 

pamiętał, że dla ludzi zawsze 

nie mniej są ważne też kasztany. 



List od złotej jesieni

Żegnam skowronki, pliszki, szpaki,
pod dachem już jaskółek nie ma.
W popiele pieką się ziemniaki
kwiatom króluje chryzantema.
Pełne stragany i piwnice,
Pachną i barwią się warzywa.
A złota jesień plony liczy,
I jeszcze zbiera, jeszcze zrywa.
Bo złota jesień – gospodyni.
Ważne jest nawet ziarenko maku,
innych ziarenek się przyczyni
i już spiżarnia jest dla ptaków.
Ptaki nie wszystkie stąd odlecą,
nie wszystkie wolą ciepłe kraje,
niech więc podjedzą sobie nieco
z tego, co jesień złota daje.
Jesień ma prośbę na ostatek
jeżeli chcecie rosnąc zdrowo,
chrupcie marchewkę i sałatę
tak jak zając na surowo.



Na kasztanach srebrne pąki,
Na wierzbinie złota mgła -
Po co smutki i rozłąki?
Po co ty? - i po co ja?
Roztopami płyną łąki -
Po cóż jedna więcej łza?
Na kasztanach srebrne pąki,
Na wierzbinie złota mgła...









Jako dziecko uwielbiałam robić ludziki z kasztanów i żołędzi to były czasy, dziś mój najmłodszy siedmioletni braciszek też robi ludziki z kasztanów i przysparza mu tu wielką frajdę a dla mnie to czas powrotu do beztroskiego dzieciństwa.
A niedzielny jesienny spacer dobrze mi zrobił i dodał energii na kolejny tydzień:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powrót

Cześć właśnie wróciłam 4 tygodniowej rehabilitacji dzisiaj pokaże wam przeczytane książki :) ,,Wielbiciel" To książka zaled...