poniedziałek, 14 grudnia 2015

Miłość,która przekracza granice śmierci

W życiu trzydziestokilkuletniej Amerykanki Brett Bohlinger wszystko jest ułożone. Ma dobrą pracę w wielkiej firmie, jej partnerem jest przystojny i ambitny prawnik, a po śmierci matki ma odziedziczyć pakiet większościowy spółki wraz ze stanowiskiem dyrektora generalnego. Odczytanie testamentu ujawnia jednak, że matka precyzyjnie zaplanowała dla niej zupełnie nową drogę życiową. No, może nie całkiem nową, bo zgodną z listą postanowień, które sama Brett spisała kiedyś, jako dorastająca dziewczynka. Lista opowiada o tym, jak Brett mimowolnie odnajduje siebie i powraca do marzeń i aspiracji z czasu, kiedy jeszcze „nie znała życia”.


Za pewno każda z nas w dzieciństwie pisała listy marzeń,bo ja na pewno tak.Czy przypominacie sobie, co z nimi zrobiłyście? Tak jak myślałam, pewnie nie macie zielonego pojęcia co się z nimi stało - może trafiły do kosza na śmieci, a może przez przypadek gdzieś je zostawiłyście. Ale z pewnością do nich nie wróciłyście. Jak zareagowałybyście na wiadomość, że taką kartkę zachowała Wasza mama i chce, abyście wywiązały się z zadań, które wyznaczyłyście sobie kilkadziesiąt lat wcześniej? Zaśmiałybyście się, czy może zdenerwowały, że to przecież jest takie dziecinne? 

,,Lista marzeń"wzruszyła mnie niesamowicie,. To opowieść o śmierci, załamaniu po śmierci jej matki. Później obserwujemy ją podczas odczytywania testamentu, które jest absolutnym zaskoczeniem dla Brett bowiem okazuje się, że nic nie dostała, choć jej ukochana mama ma dla niej plany. Adwokat wręcza jej listę marzeń jakie miała jako nastolatka. Prośba matki to wykonanie zadań z listy: od tych dziecinnych do poważnych np. posiadania dziecka.Książka pokazuje jak wiele mama i jej słowa może,wpłynąć na główną bohaterkę.

Każdy z nas ma marzenia i priorytety życiowe, do których dąży. Jednak, czy lista marzeń stworzona przez nastolatkę jest aktualna dla dorosłej już kobiety? Czy zmieni jej życie? Urocza i przyjemna lektura do czytania,mocno wzruszyłam się ją czytając ale,nie żałuję że,po nią sięgnęłam polecam.
Książka WSPANIAŁA,czyta się ją szybko a jej treść jest rewelacyjna.Warto gonić za swoimi marzeniami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powrót

Cześć właśnie wróciłam 4 tygodniowej rehabilitacji dzisiaj pokaże wam przeczytane książki :) ,,Wielbiciel" To książka zaled...