wtorek, 25 listopada 2014

Filmowo

Cześć!!
Niedawno oglądałam po raz kolejny cudowny film o wielkiej odwadze ale i wielkim cierpieniu ludzkim.
,,Nad  życie" za każdym razem gdy go oglądam mam ciarki na plecach akurat ten film oglądałam już kiedyś ale,teraz miałam okazję oglądać oglądać go na rehabilitacji i po raz kolejny się na nim nie zawiodłam.


Smutna historia zapisana w życiowym scenariuszu.

"Nad życie" to film, który tak bardzo mnie wzruszył i wyciszył. Obejrzałam go 1 listopada w Dzień Wszystkich Świętych. I chodź wiem, że recenzji filmu o Agacie Mróz było wiele to chcę jeszcze raz wspomnieć jej ciężką ale pełną miłości drogę do nieba.

Historię Agaty zna pewnie każdy Polak. Ale nie każdy miał okazje obejrzeć film, który przedstawia ostatnie lata z Jej życia.

"Nad życie" to pełna miłości prawdziwa historia matki, żony i siatkarki, która tak bardzo chciała żyć. Zadziwił mnie tak realny przekaz aktorów, którzy pomimo ciężkiej roli zagrali idealnie i wiarygodnie. Chyba pierwszy raz w życiu widziałam tak pouczającą historię przedstawioną na ekranie. Film pod każdym znaczeniem był idealny i pełny miłości. Nie był przerysowany i zwyczajnie zagrany. Tam było widać ból, szczęście, miłość i namiętność. To niebyły puste słowa. To wszystko było takie prawdziwe i szczere. I tu nie chodzi o podobieństwo aktorów czy precyzje ról. Tu chodzi o przekaz cierpienia i bólu, który towarzyszy wszystkim ludziom zmagającym się z nowotworem. Film uczy nadziei.

Cierpienie wymaga więcej odwagi niż śmierć. 


Agata Mróz piękna, młoda i zdolna siatkarka. Wydawałoby się, że miała wszystko. Wyrozumiałych rodziców, pieniądze, wielki talent i karierę. Cudowne życie to jednak za mało nawet jeśli ma się przy boku tak kochającego męża jakim był Jacek. Zabrakło zdrowia, o które tak bardzo walczyła.

Mimo tak wielkiego bólu cały czas szła do przodu. Trenowała i zdobywała kolejne sukcesy. Nie dopuszczała do siebie myśli, że może się poddać i odejść. Choroba nie przeszkodziła jej także w miłości. Potrafiła pokazać, że kocha i w zamian została obdarzona miłością.

Szaleństwo Agaty i jej pewność siebie dawały Jej siłę do walki z rakiem. Nie poddawała się bo chciała żyć. Żyła z chorobą tylko fizycznie bo z myśli ją wyrzuciła. Raka uważała za swojego przeciwnika, którego musi pokonać.

W 2007 roku wyszła za mąż. I pomimo tego, że była chora i musiała odpoczywać to jak zawsze nie mogła usiedzieć w miejscu. Chciała jak najmniej pokazywać, że różni się czymkolwiek od innych - zdrowych.

Ciąża, której tak naprawdę nie powinna mieć miejsca w jej stanie, jeszcze bardziej ją umocniła. Agata nie brała pod uwagę aborcji pomimo, że Jej decyzji o urodzeniu dziecka nie popierał nikt. Wiedziała, że poród może skończyć się tragedią dla niej albo maluszka. Istniała także możliwość niedotrzymania ciąży. Pomimo tego postanowiła urodzić.

Ostatnie miesiące przed porodem spędziła w szpitalu. Ból narastał i organizm przestawał poprawnie funkcjonować. Jakiekolwiek leki mogły wywołać poronienie. Nie do wyobrażenia jest taka sytuacja, kiedy coś cię boli a ty nie możesz zażyć leku.

Agata za wszelką cenę chciała urodzić. Nawet za cenę własnej śmierci. Córeczka, która miała przyjść na świat była dla niej najważniejsza na świecie.

Jak piękne świadectwo dała Agata tym, którzy myślą o aborcji. Tak zwanym lepszym rozwiązaniu, które nie zrujnuje kariery i nie zmieni planów. Agacie groziła śmierć. Usunięcie ciąży umożliwiłoby rozpoczęcie chemioterapii, przyjęcie szpiku i wyzdrowienie. Wybrała inaczej. Nie chciała skrzywdzić swojego maleństwa.

Bóg widział jej starania i ta wielką walkę o życie. Nie zabrał jej od razu. Pozwolił się pożegnać z mężem i córeczką. Agata po porodzie spędziła kilka dni w domu ciesząc się życiem i szczęściem. Później trafiła do szpitalnej izolatki. I wtedy zaczęła się chemioterapia - walka o życie.

Pomimo udanego przeszczepu szpiku kostnego zmarła. Odeszła mając zaledwie 26 lat. Pogrzeb Agaty odbył się 9 czerwca 2008 roku w dniu pierwszej rocznicy ślubu.

Odeszła zostawiając po sobie piękne wspomnienia, niezapomniane sukcesy sportowe. Ale przede wszystkim zostawiła po sobie córeczkę Lilianę, która była jej najlepszym asem serwisowym podczas życiowego meczu.

Agata Mróz pokazała, że warto żyć i chwytać każdy dzień pełną piersią. Wytrwała w bólu i odeszła z uśmiechem na twarzy pozostawiając po sobie samo dobro...

Listopad to miesiąc pamięci. Pamiętajmy o Tej, która pokazała, że życie ma sens...


Uwielbiam ten film i polecam go wszystkim którzy wierzą że,nasze cierpienie ma wielki sens tu na ziemi a w niebie ze wszystkiego nas rozliczą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przyjemna lektura na wakacyjne dni :)

Książka dotyka trudnego tematu, o czym dowiadujemy się dopiero w trakcie lektury. Piotr ma koszmary senne, wspomina zdarzenia, jakie miały ...