środa, 10 sierpnia 2016

Miłość mimo choroby


„Chemia” - poruszająca opowieść o miłości, która powstała na kanwie wydarzeń z życia Magdy Prokopowicz – założycielki Fundacji Rak’n’Roll, został zaklasyfikowany do prestiżowego konkursu Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Karlowych Warach. Reżyserem filmu jest Bartek Prokopowicz. „Chemia” to opowieść o niezwykłej miłości dwójki młodych ludzi balansujących na granicy życia i śmierci, miłości i szaleństwa. To film o niezwykłym uczuciu, dojrzewaniu i poszukiwaniu własnej tożsamości. O miłości silniejszej niż strach. O tym, że warto kochać tak, jakby jutra miało nie być.      
                                                 
,,Cierpienie wymaga większej odwagi niż śmierć"


Romantyzm XXI wieku.

Kiedy zobaczyłam w kinie zwiastun „Chemii” od razu wiedziałam, że chcę ją obejrzeć. Ona – szalona, kolorowa, odważna. On – gniewny, rozczarowany, ambitny. W pierwszej części filmu (tak, można w nim wyodrębnić dwie części) Lena i Benedykt są bohaterami trochę nierzeczywistej i przerysowanej bajki o miłości. Wszystko dzieje się zdecydowanie za szybko: pierwsze spotkanie, wspólna noc, spontaniczny wyjazd nad morze, szybki ślub. Bohaterowie, mimo wcześniejszych zapędów samobójczych, chcą żyć pełną piersią i przez chwilę im się to udaje…

W drugiej części filmu wszystko się zmienia. Barwny teledysk zastępuje smutna prawda o życiu komentowana od czasu do czasu piosenkami zespołu „Micromusic”. Bohaterowie przekonują się, że od raka nie ma ucieczki – wcześniej nieleczony nowotwór daje o sobie znać i przerywa sielankę młodego małżeństwa, które musi zmierzyć się nie tylko z chorobą, ale również nieplanowanym rodzicielstwem. U Leny widać utraconą wcześniej wolę życia, która teraz osiąga swoje apogeum. U Benka – niemoc i rezygnację. Chwiejność emocji, nieuzasadnione kryzysy, wahania nastrojów – to wszystko towarzyszy bohaterom. Autorzy pokazują całą prawdę o życiu z chorobą. W życiu bohaterów następuje pewnego rodzaju przewartościowanie, jednak jest na nie za późno. Lekarze nie dają szans Lenie, a ona przygotowuje rodzinę na swoje odejście. Robienie zapasów jedzenia, instruowanie męża i opowiadanie dziecku o nowej żonie dla taty dla ludzi takich jak my, jest z pewnością dziwne, jednak dla osób takich, jak Lena to swoisty obowiązek, który musi wypełnić przed śmiercią.

Chociaż mam pewne zastrzeżenia do gry aktorskiej Agnieszki Żulewskiej i Tomasza Schuchardta i uważam, że najlepiej zagrał w tym filmie rak, który jest tu głównym bohaterem, polecam „Chemię”, ponieważ moim zdaniem jest to jeden z niewielu polskich filmów, który daje do myślenia i motywuje do działania. Jeśli po każdym seansie przynajmniej jedna kobieta zastanowiła się nad ryzykiem jakie niesie nowotwór i wykonała proste samobadanie to myślę, że cel filmu został osiągnięty.



Gdy oglądałam film,ciarki przechodziły mi po ciele,cudowny film.
Oglądając uświadomiłam sobie,jakie życie jest ważne.
A gdy usłyszałam piosenkę ,,Nie umrę"zaczęłam ryczeć jak bóbr,ten film zapewne dużo
może,każdego z nas nauczyć polecam gorąco.

1 komentarz:

Przyjemna lektura na wakacyjne dni :)

Książka dotyka trudnego tematu, o czym dowiadujemy się dopiero w trakcie lektury. Piotr ma koszmary senne, wspomina zdarzenia, jakie miały ...