sobota, 3 października 2015

Filmowo :)

Cześć!!
Właśnie skończyłam oglądać świetny polski film;)
 Początek ciekawi, historia pracownicy prowincjonalnego sklepu, która zostaje awansowana na kierowniczkę i zaczyna brać udział w systemowym, nieludzkim wykorzystywaniu swoich byłych koleżanek od razu zapala lampkę: Biedronka kilka lat temu. Byłam przekonany, że ten film będzie jednym z wielu bardzo dobrych, klasycznie polskich obrazów o upodleniu, mrocznej, złej naturze człowieka. Wiecie, historia pracownic koncernu Geronimo Martins opowiedziana w stylu „Długu”.


Poznajcie Halinę Radwan (Katarzyna Kwiatkowska – tak, ta z programu Szymona Majewskiego). Kobieta ma już swoje lata na karku, samotnie wychowuje nastoletnią córkę, pracuje z spożywczaku i właśnie dostaje awans. Zostaje kierowniczką jednego ze sklepów sieci „Motylek” i niby to wydarzenie powinno przynieść jej same korzyści, radości i sukcesy, ale tak niestety nie jest. Owszem, zaczyna się euforycznie i prawie idyllicznie, ale rzeczywistość i fałszywość ludzi to dwa komponenty, które po chwili przynoszą tragedię za tragedią. Halina wydaje się być urodzoną sprzedawczynią. Pracy oddaje się bez reszty i chce żeby wszystko było tip top. Stara się – co widać. Stara się, bo wie, że w ten sposób poprawi życie i swoje, i swojej córki. Godzi się na wszystkie warunki, które stawiają przed nią pracodawcy. W obawie o swoje miejsce w firmie, zaczyna być równie bezduszna jak oni. Próbuje być jednocześnie koleżanką i szefem, ale jej to nie wychodzi. Musi z którejś z ról zrezygnować. Szczególnie, że początkowo zadowolone współpracownice, wkrótce okażą się wrednymi i interesownymi francami. Dodajmy do tego szybki i intensywny romans Radwan ze swoim szefem i mamy obraz jednego, wielkiego szamba. Najważniejsza jest produktywność… Nie mając zbyt dużego wyboru, Halina musi brać na swoje barki coraz więcej obowiązków. I wtedy dochodzi do tragedii, po której zostaje dyscyplinarnie zwolniona. Teraz zaczyna się wątek typu „Erin Brockovich”, bo kobieta staje w ringu z wielką korporacją, której zamierza wytoczyć proces. Będzie się działo…

Przyznam bez bicia – jak na polski film „Dzień kobiet” jest całkiem niezłą produkcją. Oczywiście, historia jest jakby skądś znana, na końcu czeka na nas happy end, ale po drodze mamy kilka zaskoczeń (zwrotami akcji bym tego nie nazwała, zbyt duże słowa – to w końcu rodzima produkcja). Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy to to, że ten film jest brzydki. To już nawet nie chodzi o aparycję bohaterów, bo charakteryzacja zrobiła z nich wraki wycieńczone i fizycznie, i psychicznie. Chodzi o klimat. Szaro-bury, przepełniony zgniłymi kolorami, gnuśnością i ohydztwem. Kobiety są brzydkie, mężczyźni odpychają, domy urządzone są w stylu „gaś na mnie peta bejbe”, wszędzie snuje się ta sama beznadziejność, a ludzie albo są hienami, albo umierają. Ten film poważnie może zdołować, szczególnie, gdy zdamy sobie sprawę z tego, że to wcale nie jest fikcja i wizja autorek scenariusza. Ale jest w tym wszystkim pewna całość, która zazębia się, tworząc jakąś tam historię. Oglądałam z pełnym zaangażowaniem, chociaż te wszystkie tragedie, które spadają na bohaterów, były trochę przesadzone.
Poza tym, ten film jest świetnie obsadzony. Kwiatkowska udowadnia, że potrafi nie tylko genialnie parodiować polskich celebrytów, ale i zagrać całkiem dramatycznie. Jej bohaterka kipi wręcz autentycznością. Jest rozrywana przez lojalność, której nie potrafi wypośrodkować. Stara się spełniać powierzone jej role, ale za cholerę jej to nie idzie. A potem, jest prawdziwą fajterką, która mimo kryzysów, prze do przodu.
"Dzień Kobiet" powinien był powstać już dawno – jest ważny jako głos dopominający się o godność i prawa kobiet poniżanych przez duże sieci handlowe. Problem niestety w tym, że ten głos momentami brzmi fałszywie, jest raczej wyrazem pobożnych życzeń niż realną próbą analizy problemu. Chwilami reżyserkę za bardzo ponosi fantazja, jak w symbolicznej scenie, w której bohaterka ugania się po mieszkaniu za foliowymi torebkami z logo sklepu. Szkoda, bo dobrych pomysłów tu nie brakuje.
Dla mnie świetny film dużo się działo i to właśnie lubię w polskich filmach.To film bardzo potrzebny nam polakom.

Polecam!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powrót

Cześć właśnie wróciłam 4 tygodniowej rehabilitacji dzisiaj pokaże wam przeczytane książki :) ,,Wielbiciel" To książka zaled...