Szukaj na tym blogu

niedziela, 23 października 2016

Czy istnieje dobry sposób na życie ? Tego nikt nie wie!!



Nowa powieść autorki kultowego "Jeźdźca miedzianego"! Obyczajowa "powieść drogi". Poruszająca historia o kobiecej przyjaźni, lojalności, miłości i poszukiwaniu celu w życiu. Shelby kończy szkołę i dostaje od ciotki kultowego, jaskrawożółtego mustanga. Zamierza jechać nim do Kaliforni, by odnaleźć tam swą matkę. Dołącza do niej Gina, pragnąca spotkać byłego chłopaka i naprawić związek. Po drodze zabierają Candy: nieznośną i tajemniczą dziewczynę, która przeszła w życiu prawdziwe piekło i przed czymś wyraźnie ucieka... Niezwykła podróż przez cały kraj zmieni ich życie na zawsze.


Przyjaźń kobieca to najfajniejsza rzecz na świecie.
Właśnie ta powieść ukazuje przyjaźń młodych kobiet,szukających celu w swoim życiu,

 Jest to opowieść o wspólnej podróży ze wschodu Stanów Zjednoczonych do Kalifornii, w której wzięły udział trzy dziewczyny. Każda z nich ma inne cele w tej podróży.
Raczej nie mogłam oderwać się od tej książki. Ciekawiło mnie, jak skończy się ta opowieść o tym przecież smutnym życiu tych trzech dziewczyn. Od początku dało się odczuć taką nutkę tajemniczości.
Mi osobiście książka podobała się również z tego względu, że jest to książka-drogi.
"Droga do raju" wciągnęła mnie od pierwszej do ostatniej strony. Nie byłam w stanie się oderwać od powieści ani choć na chwilę przestać o niej myśleć. Jechałam razem z dziewczynami przez Stany Zjednoczone wyjątkowym, żółtym samochodem. Momentami nawet zaglądałam do atlasu i wtedy ta droga była taka bardziej nasza. Trzy dziewczyny, każda inna, każda ma inny cel. Czasami naiwne, czasami robiły dziwne głupie rzeczy, ale przecież były młode, próbowałam sobie przypomnieć co jak robiłam jak miałam 18 lat i wydaje mi się, że mogłabym pasować jako czwarta pasażerka :) Nie nudziły mnie nawet wspomniane już w opiniach długie rozmowy o religii, dziwiło mnie tylko, że tak młode dziewczyny mogą prowadzić tak "dorosłe" dyskusje na ten temat.
Zakończenie bardzo mnie zaskoczyło, to nie był scenariusz jaki ułożyłam sobie w głowie dla dziewczyn.

Cudowna książka,czytałam ją z wypiekami na twarzy a to dlatego że,pani Simons to moja
ulubiona amerykańska pisarka.
Cała powieść za każdym razem mnie zaskakiwała,a przeważnie odwiedziny dziewczyn w klasztorze
w którym,przebywał ojciec jednej z nich.
Ta,scena najbardziej weszła mi w pamięć.
Klasztor i mnisi to dla,mnie taki rzadko spotykany temat.
Więc,gdy coś mi się trafia o takim czymś czytać,to z miłą chęcią się w to zagłębiam.

Ogólnie książka jest lekką i przyjemną lekturą, w sam raz na jesienne wieczory!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W środku zimy najlepsze są książki o lecie i wakacjach :)

Nie boję się powiedzieć otwarcie, że uważam tę pozycję za najlepiej napisaną współcześnie polską powieść obyczajową. Książka wbrew sympa...