sobota, 7 września 2013

jutro 4

Na myśl o powrocie robi mi się niedobrze. Mam ochotę krzyknąć:
"Posłuchajcie mnie, do diabła! Mam gdzieś wasze wielkie plany!".

Chcę, żeby ktoś, ktokolwiek, przyznał, że to, czego ode mnie oczekują, jest wielkie, olbrzymie, gigantyczne.

I nie chodzi wcale o to, że tu jest nam tak wspaniale. Nie jest. Mam wrażenie, że wszyscy przestaliśmy być sobą. Homer chce nami rządzić bardziej niż kiedykolwiek. Fi i Kevin wszystkiego się boją, a Lee... nie rozpoznaję go.
A ja zrobiłam coś, czego dawna Ellie nigdy by sobie nie wybaczyła.

Jedyne, co pomaga mi przetrwać to nadzieja, że tam, na miejscu, znów
staniemy się sobą.

Tyle przeszkód musieli przejść aby prztrwać czy im się to udało dowiemy się w siódmej części.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przyjemna lektura na wakacyjne dni :)

Książka dotyka trudnego tematu, o czym dowiadujemy się dopiero w trakcie lektury. Piotr ma koszmary senne, wspomina zdarzenia, jakie miały ...