Szukaj na tym blogu

środa, 17 września 2014

Pisarka która napisała cudowną trylogie o Afryce


ur. w 1960 roku Szwajcarka, której relacje z życia w Kenii trafiły na światowe listy bestsellerów. Autorka odbyła pierwszą podróż do Kenii w 1986 roku, a zauroczona poznanym wówczas wojownikiem Samburu, rok później wyemigrowała do Afryki i zamieszkała z plemieniem ukochanego. Ze względu na trudne warunki i różnice kulturowe cztery lata później wróciła do Szwajcarii. Opublikowane w 1998 roku wspomnienia pt. „Biała Masajka” przyniosły jej ogromną popularność – w krajach niemieckojęzycznych sprzedano 3 miliony egzemplarzy, książka została przetłumaczona na 23 języki, a w 2005 roku powstał na jej podstawie film kinowy.

Autorka, francusko-niemieckiego pochodzenia, wychowywała się i do dziś mieszka w Szwajcarii, w młodości pracowała jako sprzedawczyni, pracownik towarzystwa ubezpieczeniowego, prowadziła także własny sklep ze strojami ślubnymi.

W języku polskim ukazały się: „Biała Masajka”, „Żegnaj Afryko”, „Moja afrykańska miłość”, „Historia Białej Masajki – dzieje wielkiej miłości”, „Afryka, moja miłość”.
Biała Masajka to nie jest zwyczajna powieść lecz relacja z podróży autorki do cudownego kraju.
Autentyczna historia kobiety która przeżyła to wszystko na własnej skórze,która odrzuca tabu, swoją kulturę, teraźniejszość, aby zostać żoną Masaja i zamieszkać wraz z nim w kenijskiej wiosce.

Można sobie o niej pomyśleć że,jest wariatką że,to że związała się z Masajem nie może być realne przecież to różnica kultur, a jednak!
Czy jednak kobieta, która doznaje miłości gwałtownej, szczerej, płomiennej cofnie się chociaż o krok? Nie. Będzie spała na ziemi w lepiance, jadła potrawy prosto z ognia, oddychała powietrzem nagrzanym od bezlitosnego słońca, będzie posłuszna, będzie chciała zostać kobietą wojownika. Zaciśnie zęby, bo miłość nie wybiera, to objawienie, które przygważdża cię do miejsca, w którym stoisz!


Książka tak naprawdę stanowi pamiętnikarski zapis kolejnych lat życia Corinne Hofmann – jej trudnej aklimatyzacji w Szwajcarii, walki z biurokracją, rozwodu z Lketingą, a także wspomnień związanych z promocją Białej Masajki i przygotowywaniem ekranizacji powieści. Jednak tak, jak jej przygody w Afryce były wciągające i mogły pasjonować, tak historia zawarta na stronach Żegnaj Afryko jest zwyczajnie nudna. Co więcej, nie można się oprzeć wrażeniu, że książka została napisana na chybcika. Nie znajdziemy tu obszernych historii, podszytych ciekawymi spostrzeżeniami. Nawet najciekawszy fragment – relacja z wyprawy Corinne na Kilimandżaro, będąca symbolicznym domknięciem jej romansu z Afryką – potraktowana jest skrótowo i po macoszemu. 

Często ludzie zadają mi pytanie, czy kiedykolwiek żałowałam, że zakochałam się w wojowniku Samburu. Za każdym razem odpowiadam z najgłębszym przekonaniem: Nigdy! Otrzymałam przywilej stania się częścią pewnej kultury, której w tej formie prawdopodobnie już niedługo nie będzie, i dane mi było przeżyć wielką miłość. (...) Jeśli nawet we wcześniejszym życiu byłam Samburu, to w tym obecnym urodziłam się i wyrosłam w Szwajcarii, a tym samym ukształtowała mnie nasza środkowoeuropejska kultura. To jest chyba główny powód, dla którego miłość Lketingi i moja nie mogła przetrwać. Byliśmy po prostu zbyt różni. Poza tym nie mieliśmy możliwości głębokiego porozumienia językowego. W moim obecnym związku partnerskim wiem doskonale, jak ważna i piękna jest wymiana myśli i uczuć za pomocą rozmowy.

To naprawdę pokrzepiające, że Corinne po latach sama do tego wniosku doszła.

Cudowne przeżycia musiała mieć tak kobieta ale,ja ją podziwiam za odwagę bo nie wiem czy bym się odważyła związać z mężczyzną innej, odmiennej  kultury.

Może znajdę jeszcze czwartą cześć tej opowieści ,,Historia białej Masajki"jak znajdę to na pewno opisze!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W środku zimy najlepsze są książki o lecie i wakacjach :)

Nie boję się powiedzieć otwarcie, że uważam tę pozycję za najlepiej napisaną współcześnie polską powieść obyczajową. Książka wbrew sympa...