piątek, 16 stycznia 2015

Wierszomania

Cześć!!
Kolejny tydzień za nami niestety jeszcze nie mam dla was recenzji książki ale,mam kilka wierszy do poczytania !

Pamiętasz chwile spędzone razem,gdy cały świat był u naszych stóp.
Gdy życie nasze różami było usłane a moje serce przez ciebie kochane!
Cały świat nam sprzyjał a ptaki na drzewach melodię miłosną nam grały,gdy szliśmy razem byłem oniemiały twoim widokiem.
Kiedy wyznałem tobie miłość byłem bardzo zakochany,ale to już nie ważne bo ty zostawiłaś w moim sercu okropne rany.
Byłaś moim ideałem,moim spełnieniem,największą miłością.Lecz to była gra z twojej strony bo nie kochałaś mnie mocno tak jak ja!
Więc dzisiaj nie ma Ciebie przy mnie już a twoje zdjęcia głęboko w szafie schowane i już pewno dawno je pokrył kurz.


Gdzieś przypadkiem,w bieganinie życia spotkałam anioła.
Który był zaklęty w ludzką skórę,bił od niego blask życia więc nie wiedziałam kim jest.
Poznanie było przypadkowe jednak po kilku miesiącach narodziła się między nami przyjaźń której,nikt nie był w stanie jej rozerwać.
Wszystko o sobie wiedzieliśmy i dużo czasu ze sobą spędzaliśmy.Oddałabym życie za tego człowieka,z biegiem czasu go pokochałam.
Myślałam że,wszystko o nim wiem jednak wszystkiego nie wiedziałam.Ukrywał przed mną największą tajemnice i gdy ją ujawnił oniemiałam.
Jednak ufać mu przestałam nie mogłam się pogodzić że,mnie okłamał.
I odeszłam zaczęłam życie bez niego,nie było łatwo no cóż nie potrafiłam wybaczyć.
Do pewnego momentu zjawił się przypadkiem u mnie w domu,w oczach miał łzy które leciały jak ziarna grochu.
Wtedy się zlitowałam i go wpuściłam ugościłam jak umiałam,nie wiedziałam że,go ostatni raz widziałam.
Gdy odszedł wszystko zrozumiałam że,błąd życia wielki popełniłam a przecież go kochałam.

Kiedyś i dziś...
Kto dziś pamięta te dawne lata?
w bzach i jaśminach schowana chata.
Na dachu złote słomy poszycie
pod oknem malwy w pełnym rozkwicie.
Skrzypiący żuraw, stągwie drewniane
sztachety w płocie nie malowane.
Garnki gliniane, pościele lniane
echo kijanek, wcześnie nad ranem.
I polne kwiaty, zioła, jagody
sad antonówek pięknej urody.
Poziomki w lesie, dorodne grzyby
teraz też mamy - ale na niby.
A wieczorami koncerty żabie
zielona rzęsa na dzikim stawie.
Wąsate raki na szczypcach grały
smaku fenolu nie wyczuwały.
Na łąkach konie i mleczne krowy
dzwoniły pęta, oraz podkowy.
Słodka to była dla nich niewola
nie znały strachu plagi Ebola.
W sadzawce, stawie, zwyczajnym rowie
gdzie smukłe trzciny, dzikie sitowie.
Mleko chłodzili w blaszanych kanach
na wierzchu pyszna, żółta śmietana.
Na liściach chrzanu bochenki chleba
krzyżem znaczone - prośba do nieba.
Siwa kapusta z grochem i kaszą
kraszona była sadłem, kiełbasą.
W oberżach lało się stare wina
nie oszczędzano nawet węgrzyna.
Cne śliwowice i pitne miody
oraz dziewice średniej urody.
Wciąż na kopciuszki był popyt wielki
które traciły z nóg pantofelki.
Dzisiaj pod lasem stoi ich szereg
i gubią majtki - nie pantofelek.
Jeśli chcesz wiedzieć co mgła osłania
starodruk sięga aż do zarania.
Wtedy ludziska świat szanowali
kromka upadła - wnet całowali.
A teraz pełne śmietniki chleba
kwitnącą pleśnią - skarga do nieba.
A ludzie szemrzą, że ciągle mało
może przypomnieć by się przydało?

Kiedyś dzieckiem się było o dorosłości marzyło.
Teraz czasu się nie cofnie choć byśmy chcieli,dorosłość przyszła za szybko niestety.
Dziś więcej spraw na głowie i rzeczy trudne trzeba załatwiać a kiedyś tylko szkoła,lalki i koleżanki.
Chcieliśmy życia zasmakować lecz to nic dobrego.Dorosłe życie jest trudne mój drogi kolego.
Gdy dorosłym się stałeś dzień ten dobrze zapamiętałeś.Choć jeszcze zatęsknisz za beztroskim dzieciństwem bo wtedy żyło się łatwiej choć były nakazy i zakazy.
Dziecięce marzenia się nie spełniły los przyszykował coś innego.
Więc żyj jak chciałeś drogi dorosły kolego !!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przyjemna lektura na wakacyjne dni :)

Książka dotyka trudnego tematu, o czym dowiadujemy się dopiero w trakcie lektury. Piotr ma koszmary senne, wspomina zdarzenia, jakie miały ...