poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Doskonałe małżeństwo,zniewalająca namiętność,niemożliwy wybór

"Pieśń o poranku" to niezapomniana opowieść o więziach, które nas łącza i pożądaniu, które nas rozdziela.
Larissa Stark ma cudownego męża, piękne dzieci i dom, który uwielbia. Ale czasami, gdy posiada się wszystko, przestaje to wystarczać. Przypadkowe spotkanie z młodszym nieznajomym mężczyzną odmienia jej idylliczne życie. Larissa zadaje sobie pytanie, czy to, w co do tej pory wierzyła, jest prawdą oraz zastanawia się nad tym, co wydawało się nie do pomyślenia. Ale jeśli odważy się na niemożliwy krok, czym stanie się jej życie? Obojętnie jakiego dokona wyboru, ktoś zostanie zdradzony...
"Po części kryminał, po części romans, po części dramat rodzinny – jednym słowem idealna książka." 



Nie ma drugiej tak idealnej pisarki jak Paullina Simons. Jej najnowsza powieść którą dzisiaj prezentuje zdecydowanie wyróżnia się od dotychczasowej stylizacji pisarki.
,,Pieśń o poranku" to książka która,dotyka kilku ważnych tematów  romansu dojrzałej kobiety z dwa razy młodszym kochankiem, ukrywania rodzinnego dramatu, skutku porzucenia dzieci, unikania rozmów o tragediach z przeszłości i, przede wszystkim, oszukiwania własnej osoby.
Każdy kolejny krok determinuje następne decyzje. Akcja powieści toczy się wolno, wręcz snuje bardzo powoli, by czytelnik był w stanie zauważyć tworzenie się pierwszych rys, a następnie pęknięć w osobowości głównej antybohaterki.Nie można jej inaczej określić, bowiem Larissa przekreśliła całe swoje dotychczasowe życie, by dać ponieść się zgubnej namiętności, opuszczając dzieci, męża i porzucając w pilnej potrzebie swoją przyjaciółkę. Okładka pozycji przywodzi na myśl kolejną ciepłą opowieść o miłości, jednak jej wnętrze kryje pełną niezrozumiałych decyzji powieść.

I to co lubię w tej pisarce jest to że,autorka potrafi tak opisać główną bohaterkę że,bez zwątpienia można sobie ją idealnie wyobrazić. Na blisko siedmiuset stronach Simons opisała historię Larissy, 40-letniej matki trójki dzieci (Emily, Ashera i Michaelangela) oraz żony dobrze prosperującego na rynku Jareda Starka. Znudzona swoim dotychczasowym życiem i przede wszystkim codzienną rutyną (wyprawianie potomstwa do szkoły, zakupy, zajmowanie się domem i urządzanie przyjęć dla najbliższych), Larissa rozpoczyna romans z 20-letnim Kai'em, sprzedawcą luksusowych jaguarów. Z każdym kolejnym dniem jej życie zaczyna przypominać teatr (którego, de facto, pozostała wierną fanką od czasu studiów): dla przyjaciół (Maggie i Ezry) i męża pozostaje miłą i solidnie wykonującą swoje obowiązki osobą, natomiast dla kochanka przemienia się w nastoletnią, opanowaną cielesnym pożądaniem istotę liczącą każdą minutę do kolejnego spotkania (od pierwszych spojrzeń, poprzez wspólne lunche, aż do nieopanowanej seksualnej żądzy). Wielomiesięczne ukrywanie romansu, odsuwanie się od rodziny, zmiana priorytetów i życiowych celów doprowadzają do tragicznego w skutkach finału. O ile pierwsza połowa książki jest względnie spokojna, miejscami wręcz irytująca w opisie zachowań antybohaterki, tak w drugiej wydarzenia nabierają zdecydowanego tempa.

Warto wspomnieć o drugoplanowym wątku, jakim jest historia Che, najbliższej przyjaciółki Larissy z dzieciństwa, obecnie mieszkającej w Manili na Filipinach. Korespondencja między kobietami ukazuje dramatyczne losy Filipinki, której brakuje podstawowych środków do życia (marzy o słoiku Nutelli, podczas gdy Larissa jeździ po mieści najnowszym jaguarem, kupionym przez męża z okazji czterdziestych urodzin), gorączkowo stara się o dziecko ze swoim chłopakiem Lorenzo w kraju na skraju wojny domowej. Oba wątki zostają bardzo silnie skontrastowane, by ukazać próżność i pozorną jałowość życia żony Starka, której w żaden sposób nie jest w stanie zrozumieć czytelnik. O ile znudzenie codziennością i flirt z przypadkowo spotkanym mężczyzną można tłumaczyć chęcią przerwania rutyny, tak porzucenie z dnia na dzień dzieci jest czymś niewybaczalnym.


Simons nie  skupiła się wyłącznie na kwestii seksualności i jej zobrazowań, co ostatnio jest bardzo modne i wręcz pożądane w kobiecej prozie. Już od pierwszych rozdziałów można przewidzieć, jak zakończy się romans dwójki bohaterów, nad którymi ciąży fatum. Jednakże to nie jest głównym zamysłem autorki – stara się ona ukazać rodzący się konflikt w duszy ustatkowanej 40-latki, bez próby rozgrzeszenia lub jednoznacznego potępienia. Siłę Pieśni o poranku stanowi jej tematyka, bowiem to kobieta, a nie mężczyzna, burzy ustabilizowane życie rodzinne, co tym samym narusza społeczne tabu. To życie białej Amerykanki wyższej klasy średniej wypełnione wizytami u kosmetyczki i marzącej o nagłej odmianie. Z kart powieści wręcz bije współczucie, niezrozumienie, patowość, zagubienie i wszechobecna zdrada. Książka stawia liczne pytania o cenę samorealizacji kosztem najbliższych, konsekwencje podjętych decyzji i ich wpływ na życie psychiczne bohaterów. Najnowsze dzieło Paulliny Simons wciąga i wzbudza silne uczucia, nie pozostawiając czytelnika obojętnym wobec poruszanego tematu. Pieśń o poranku nie jest książką na jedno popołudnie, nie tylko z powodu swej objętości, ale głównie z nadmiaru emocji i dylematów, z jakimi muszą się zmierzyć bohaterowie. Owo wysublimowane studium kłamstwa i zdrady polecam kobietom oraz miłośnikom gatunku.

Ciekawa opowieść o kobiecie, która ma wszystko co może mieć kobieta. Jednak jej to nie wystarcza, zatraca się w kłamstwie, z którego nawet nie chce się wycofać. Dla mnie kobieta, która porzuca męża i dzieci w taki sposób, jak została przedstawiona postać Larisy to po prostu czysty egoizm i nic więcej.

Książki takiego typu zawsze mnie wciągają przeważnie Paulliny Simons,moim zdaniem to najlepsza pisarka tego pokolenia.
Czytając tę książkę przeniosłam się w całkowicie inny świat.
Opisać tę książkę w kilku zdaniach mogę użyć tylko takich słów jak;Wspaniała, wstrząsająca, fascynująca, wciągająca, mądra, smutna...
Kontrowersyjna Larissa, jej wybory i prawie 700 stron na których się absolutnie nie nudziłam...

Polecam, jeszcze nie mogę ochłonąć po tej historii :)
Zakończenie... aż prosi się o kontynuację... ale niestety to koniec...
Powiem otwarcie  KSIĄŻKA MNIE POWALIŁA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przyjemna lektura na wakacyjne dni :)

Książka dotyka trudnego tematu, o czym dowiadujemy się dopiero w trakcie lektury. Piotr ma koszmary senne, wspomina zdarzenia, jakie miały ...