sobota, 30 sierpnia 2014

Opowieść o tym,że to,co nas spotyka,ma głęboki sens,nawet jeśli boli


Pewne decyzje wymagają czasu. Wiktoria bez słowa wyjaśnienia zostawiła męża, spakowała walizkę i pojechała w miejsce, które miało jej pomóc poskładać wszystko na nowo.
Idealne byłyby pewnie Indie lub Toskania. Ona wybrała Chorwację.
Czy podróż do Dubrownika, który zapamiętała dzięki szczęśliwym wakacjom sprzed lat, może być czymś więcej, niż tylko pogonią za wspomnieniami?
Pod gorącym chorwackim słońcem przecinają się losy trzech niezwykłych kobiet – Wiktorii, Jasnej i Sandry. Wszystkie szukają swojej drogi, azylu, który pozwoli poczuć im się bezpiecznie. Lekcja, jaką wspólnie przerabiają nie jest prosta – nie da się wziąć czyjegoś przepisu na życie.

Zwycięstwa i porażki, marzenia i złudzenia oraz przeszłość i teraźniejszość splatają się w subtelną opowieść o uczuciach i ważnych decyzjach. Izabela Sowa pokazuje w niej, że zawsze warto stanąć do walki o szczęście, nawet jeśli nasz świat legł w gruzach.


OO przy tej książce nie dało się myśleć o niczym innym.Niby taka niepozorna książeczka ale,bardzo wciągająca., ciepła i klimatyczna okładka jest miłą zapowiedzią tego, co czytelnik może znaleźć w środku. Tym razem okładka i treść idą w parze i sprawdzają się doskonale.
Wiktoria, bohaterka książki przez zupełny przypadek znajduje w komputerze zdjęcie, które rozwala jej dotychczasowe życie. Bez słowa wyjaśnienia pakuje walizkę i wyjeżdża do Chorwacji. To właśnie tam spędzała wakacje z rodzicami, miejsce to kojarzy się jej z dzieciństwem, a tym razem ma posłużyć nie tylko odpoczynkowi, ale również rozrachunkowi z przeszłością i teraźniejszością.

W Dubrowniku Wiktoria bardzo szybko aklimatyzuje się. Nawiązuje nowe znajomości, dzięki którym łatwiej jest jej odnaleźć samą siebie. Historie nowych znajomych, powoli odkrywane, pozwalają bohaterce dokonać rozrachunku z własnym życiem. Powraca do swojej przeszłości szukając błędów i próbując je zrozumieć i zaakceptować. Dotychczasowe jej życie było biernym poddaniem się biegowi codzienności, natomiast sama ucieczka i to, co ją spotyka w Chorwacji jest nowym doświadczeniem, które bardzo wzmacnia Wiktorie i otwiera oczy.

Praca w schronisku dla psów, poznanie właścicielki, znajomość z Andrzejem to wszystko bardzo fajnie autorka zawiązuje w całość, dając obraz kobiety, która rozkwita na oczach czytelnika, zmienia się, przeobraża pozbywając się kolców z przeszłości. Dojrzewa emocjonalnie i mentalnie udowadniając, że problemy owszem ranią, ale przede wszystkim wzmacniają i dają poczucie siły.

Izabela Sowa zaskoczyła mnie „Azylem”. Prostotą języka, mało rozwiniętą akcją, spokojem a przede wszystkim samym klimatem, jaki potrafiła stworzyć. Opowieść bardzo szybko wciąga i niestety zbyt szybko się kończy. Nie mniej jednak jestem bardzo mile zaskoczona i z czystym sumieniem mogę książkę polecić na pojedynczy wieczór przy filiżance herbaty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powrót

Cześć właśnie wróciłam 4 tygodniowej rehabilitacji dzisiaj pokaże wam przeczytane książki :) ,,Wielbiciel" To książka zaled...