Szukaj na tym blogu

piątek, 22 maja 2015

70-te urodziny Pipi


Najsilniejsza dziewczynka na świecie, krnąbrny i ciekawski piegusek z rudymi, sterczącymi warkoczami i dwiema różnymi pończochami – Pippi Pończoszanka (Pippi Långstrump) skończyła wczoraj 70 lat.
Pippi „urodziła” się właściwie 74 lata temu. Pewnego zimowego wieczoru w 1941 roku, kiedy trwała druga wojna światowa, mała chora na zapalenie płuc i leżąca w łóżku siedmioletnia córeczka Astrid Lindgren, Karin, poprosiła mamę, by opowiedziała jej bajkę.


I popłynęła powieść, o supersilnej, zawziętej i zawadiackiej dziewięcioletniej dziewczynce, mieszkającej bez rodziców, ale za to z koniem Alfonso i małpką Nilssonem w wielkiej, acz podupadającej willi Śmiesznotce, z dużym ogrodem, gdzie kwiaty podlewane były z zasady tylko podczas deszczu.

Historię Pippi zmyślała Astrid na poczekaniu i opowiadała odcinkami przez kolejne wieczory, przez wiele tygodni. Kiedy córka zasypiała, Astrid spisywała na gorąco przygody Pippi. Po paru miesiącach wysłała gotowy maszynopis do wydawnictwa Bonniers, które po trzech latach zwlekania odmówiło publikacji, (myślę, że wydawnictwo to do dzisiaj żałuje swojej decyzji).

Trwało to cztery długie lata, zanim Pippi Pończoszanka ujrzała światło dzienne. Pierwszy, wydany przez wydawnictwo Rabén & Sjögren egzemplarz przygód Pippi mała Karin dostała w prezencie urodzinowym właśnie 21 maja. Książka pojawiła się w sprzedaży w listopadzie 1945 i odniosła natychmiastowy i wielki sukces. Wkrótce, w całej Szwecji, we wszystkich domach, pod każdą choinką dzieci znalazły egzemplarz Pippi Långstrump.

Pippi Pończoszanka stała się przełomem w twórczości kierowanej do dzieci, była odmienna od dotychczasowych moralnych i grzecznych opowiastek, dlatego znaleźli się też tacy, którzy zawzięcie krytykowali opowieść o Pippi. Jednak sukces tej książki był tak ogromny, że zaowocował kontynuacjami, które stworzyły z czasem cykl powieści o Pippi. Dwadzieścia pięć lat później Pippi doczekała się także słynnej ekranizacji.

Wspomnienia z mojego dzieciństwa jako dziecko uwielbiałam nieznośną pipi i jej grymasy.
Kto nie pamięta tej zawziętej i upartej dziewczynki przy niej czas szybciej płynął.


1 komentarz:

  1. Ciekawy post:)

    Zapraszam do mnie, jeśli się spodoba- zaobserwuj:
    KLIK--> http://julia-iggy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

W środku zimy najlepsze są książki o lecie i wakacjach :)

Nie boję się powiedzieć otwarcie, że uważam tę pozycję za najlepiej napisaną współcześnie polską powieść obyczajową. Książka wbrew sympa...