sobota, 26 października 2013

Co nie co o Aniołach

Kilka lat temu czytałam książkę o której jakiś czas słyszałam dobre opinie,prawie każda moja znajoma która,czyta książki się nią zachwycała ja nie myśląc długo poszłam do biblioteki i wypożyczyłam ją i oniemiałam oto powód dlaczego.
Jedna z najbardziej poczytnych autorek świata jeszcze raz dzieli się z czytelnikami przeświadczeniem, że miłością można naprawić wyrządzoną krzywdę. W swojej  książce snuje wzruszającą opowieść o tragedii, która nieomal zniszczyła rodzinę, oraz cudzie, który zdołał ją uratować. Siedemnastoletni Johnny, duma i serce matki, ginie w tragicznym wypadku. Wkrótce jednak okazuje się, że nie odchodzi na zawsze. Kiedy jego bliscy przeżywają trudne chwile, jak anioł stróż przychodzi, by na nowo obudzić w nich chęć życia. "Anioł Johnny" to pełna ciepła opowieść o ludziach, którzy muszą pogodzić się z odejściem najbliższej osoby. To historia, która uczy, byśmy kochali ludzi, bo przecież - jak mówi poeta - tak szybko odchodzą.



Młody chłopak ginie w wypadku tuz po swoim balu który spędził ze swoja dziewczyna.Jego matka nie mogąc pogodzić sie z ta wielka tragedia przestaje dbać o siebie i ciężko choruje.Będąc blisko śmierci zjawia sie anioł jej syn.Bardzo ciepła i wzruszająca książka.Niezwykła opowieść o stracie bliskiej osoby. Przepełniona miłością i wszystkimi paletami uczuć. Daje poczucie bezpieczeństwa i człowiekowi przychodzi do głowy, że może rzeczywiście nasi bliscy którzy odeszli, troszczą się w jakiś sposób o nas.Ciepła, magiczna, słodka, wzruszająca historia o miłości, która jest silniejsza niż śmierć.
Ta książka pomaga przeżyć najbardziej trudne dni po stracie kogoś bliskiego,kogoś kogo się kochało całym sercem i masz świadomość że,już nigdy nie wróci.
Jednak ludzie po odejściu z tego świata zamieniają się w anioły które,nas ochraniają i są naszymi stróżami to właśnie moim zdaniem po śmierci okazują nam tę wielką miłość gdy są przy nas w tych momentach o których nie mamy pojęcia.
Ale niekiedy czujemy bliskość jakby ta osoba przy nas była tak to właśnie ona jest za nami jako anioł który,wszystko widzi i pomaga nam niekiedy podejmować najtrudniejsze chwile w życiu.Piękna...O niedokończonych sprawach, o pożegnaniu, braku czasu na wiele rzeczy, ale tchnie czymś optymistycznym.Książka dająca wiele do myślenia o przemijającym życiu i o śmierci.

Bez naszego anioła stróża życie by nie miało sensu,bo kto by nas chronił jeżeli nie nasz anioł stróż on jest przy nas i zawsze obserwuje to co się z nami dzieje.

Warto mieć swojego anioła gdyż dzięki niemu dajemy radę w tym trudnym życiu.
Przeczytałam ją w kilka godzin w jedno zimowe popołudnie rok temu i do dzisiaj czuje ten dreszczyk emocji jaki był związany gdy ją czytałam,ale też pojawiły się łzy.Uwielbiam takie książki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powrót

Cześć właśnie wróciłam 4 tygodniowej rehabilitacji dzisiaj pokaże wam przeczytane książki :) ,,Wielbiciel" To książka zaled...